•  

    1234 + 1 = 1235

    Tytuł: Requiem dla lalek
    Autor: Cezary Zbierzchowski
    Gatunek: opowiadania
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    Nie można naprawić przeszłości, więc próbuję nieudolnie naprawić przyszłość.

    Jedenaście opowiadań zebranych w jednym tomie. Gdyby ten tom skończył się na trzech pierwszych, to bez wahania dołączyłby do mojej galerii 10/10. Ale się nie skończył. Nie znaczy to, że dalej jest źle, ale już sporo gorzej. Szczególnie, że początek wzmaga apetyt. To tak, jakby dostać wybitną przystawkę, ale danie główne jest "tylko" bardzo dobre. Oczekiwałby się jednak więcej.

    Tematyka opowiadań jest z jednej strony dość wąska, z drugiej szeroka. Dostajemy kilka historii dziejących się w świecie Rammy. To świat (być może) z niedalekiej przyszłości. Co ciekawe, nastąpił w nim już koniec świata, o czym dowiadujemy się z opowiadania Innego nie będzie, inspirowane wierszem Czesława Miłosza Piosenka o końcu świata. A, że nie odbył się on w obecności jeźdców, trąb, ani innych spektakularnych wydarzeń, to ludzie przeszli nad nim do porządku dziennego. Autor pisze o tym tak:

    Cztery miesiące po apokalipsie cały świat próbuje udawać, że nie stało się nic ostatecznego.

    Drugim opowiadaniem w tomie jest Miejsce na drodze. Świetnie napisana historia o tym,

    pokaż spoiler jak wielcy tego świata (choć nie wiadomo kim oni są) rozgrywają swoje gry, traktując ludzi jak pionki i figury na szachownicy. I traktują to wyłącznie jako zabawę.


    Trzecia historia - Moneta nie dość, że mocna w treści, to jeszcze kapitanie skomponowana. Szkoda napisać na ten temat więcej, bo warto dać się zaskoczyć tej kompozycji. A później przeczytać jeszcze raz, ale już w innej kolejności.

    Z pozostałych na pewno zapamiętam Mr Fiction, choć temat nienowy, to przedstawiony ciekawie, a i nie spodziewałem się na początku, że to, o czym czytałem jest tym, czym okazało się być. A może i nie okazało się?; i Smutek Parseków - o tym, jak ludzie (Watykan) zaczęli się bawić się w bogów, co im z tego wyszło i dlaczego nic nowego, a też czym albo kim ci nowi "bogowie" w rzeczywistości są.

    Podoba mi się język, jakim pisze autor. Czasami jest dość mocno "science". Z mnóstwem nawiązań do kultury, sztuki, historii i pewnie jeszcze innych obszarów, których części nie wyłapałem. Ale jeśli ktoś potrafi tworzyć takie wspaniałe słowne konstrukcje jak "narodowy surrealizm", to jest mnie w stanie nimi uwieść, bez względu na treść. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl