•  

    1292 + 1 = 1293

    Tytuł: Mag
    Autor: John Fowles
    Gatunek: literatura piękna
    ISBN: 978-83-7785-673-4
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

    Obfitujące w niezwykłe zwroty akcji arcydzieło literatury światowej, w którym młody mężczyzna zostaje wplątany w śmiertelną psychologiczno-erotyczną grę. Bohater książki, młody Anglik Nicholas Urfe, przyjmuje stanowisko nauczyciela na pewnej greckiej wyspie. Tam zaprzyjaźnia się z właścicielem wspaniałej posiadłości. Przyjaźń z milionerem wpędza młodzieńca w koszmar. Z każdym dniem rzeczywistość i fantazje coraz bardziej się mieszają, a Urfe staje się nieświadomym aktorem prywatnego teatru bogacza – styka się ze śmiercią, seksem i przemocą. Desperacko zaczyna walczyć o zachowanie życia. Akcji, stanowiącej prawdziwy labirynt zdarzeń, towarzyszą kulturowe szarady, a sama opowieść prowokuje do zastanowienia się nad iluzorycznością otaczającego nas świata i funkcjonujących w nim zasad moralnych.

    Nazwanie tej książki arcydziełem czy literaturą najwyższych lotów to spora przesada.

    Po raz pierwszy czytałam tę książkę w liceum i pamiętam, że nie rozumiałam tych bezkrytycznych zachwytów nad tą powieścią. Po ponownej lekturze również. Wg mnie książka jest nieco przegadana. Może moim problemem jest to, że nie potrafię przekonać się do książek, gdzie wszyscy bohaterowie są na swój sposób odpychający. Teatralny język jakim posługuje się Conchis mocno trąci patosem a jego wywody są naprawdę męczące. Brzmi jak ktoś, kto za bardzo się stara - sztucznie i nienaturalnie. A przecież uważa się za Boga.

    Nicholas to inna para kaloszy. Irytujący, przekonany o swojej wartości. On tak naprawdę nie przechodzi żadnej przemiany. Po tym, jak w trakcie "zabawy" Conchisa zaczyna nawet myśleć, że zwariował, po prostu dochodzi do wniosku, że jest zadufanym w sobie egoistą i tyle. Zresztą sam autor we wstępie przyznaje, że nie wiedział jak ma tę książkę zakończyć. Knucie misternej intrygi i nadęte dialogi najwyraźniej go wymęczyły. Autor pracował nad książką kilka lat i gdzieś po drodze przekombinował to wszystko. Zakończenie jest antyklimatyczne i "na odpieprz".

    Boga nie ma i wszyscy, którzy uważają inaczej są idiotami

    Serio potrzeba było 700 stron aby dojść do tak głębokich wniosków?

    Tak jak przy "Piranesi" wiele hałasu o nic.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki

    źródło: mag.jpg