•  

    #anonimowemirkowyznania
    Z perspektywy niemal czterdziestolatka, co nie kwalifikuje się z pozoru na #przegryw - bo spoko praca, spoko kasa, jakieś hobby mam, laski w łóżku na noc też są czasem - ale mimo wszystko tak się właśnie czuje: nie czekajcie na to, że kiedyś będzie lepiej, że będziecie bardziej gotowi, że najpierw musicie ogarnąć karierę, albo się wybawić w życiu. Nie czekajcie ani z zakładaniem rodzin ani z płodzeniem dzieci. Nie dajcie się porwać idiotyzmom typu #antynatalizm bo są wygodne i mądrze brzmią, bo całe ich sedno to stos wymówek na to żeby jakoś wytłumaczyć przed sobą strach przed odpowiedzialnością.

    Nie, nie będziecie mieli więcej siły za x lat, po trzydziestce zauwazycie szybki spadek formy, w każdej postaci i w każdym rozumieniu. Nawet jak jesteś fit to dobrze już wiesz że nie regenerujesz się tak szybko i metabolizm wyraxnie ci zwolnił. Po trzydziestce wcale też nie ma rzeszy ludzi z których będziecie mogli przebierać, bo "uderzą w ścianę" i będą łapali co popadnie; wymagania z wiekiem tylko rosną, tak u facetów jak i u lasek. Zaczynanie związku po trzydziestce to prosta droga do frustracji i szybkich rozwodów, bo przedzieranie się przez cudze traumy i bariery ochronne każdego w końcu wykańcza. Jak bierzesz cokolwiek żeby było - to sam odejdziesz, bo też masz już wymagania a cierpliwości z wiekiem nie przybywa. Chroniczny brak czasu, bo fajna praca i fajna kasa gwarantuje chroniczny brak czasu w zamian, nie ułatwią wam poznawania ludzi w realu. Bo gdzie można pójść i kogo poznać jak na jutro jeszcze trzeba ogarnąć wycenę i odpisać na maila? Tindery to obecnie gówno i strata czasu. Nawet jak skończysz z kimś w czyimś łóżku to na jak długo - jedną noc? Dwie jeśli było fajnie? To już na pewnym etapie nawet nie cieszy, bo wolisz się wyspać niż zaliczyć, to nawet ego nie buduje. A na głębsze poznanie kogoś musisz zaakceptować całą tę osobę, z pełnym bagażem traum i barier i wymagań z kosmosu, przy czym ona też twoich wymagań z kosmosu nie spełnia.

    I żeby to tylko były moje własne frustracje - ale to jest standard w całym przekroju wiekowym w dekadzie od mojego rocznika. Szczęśliwi są już tylko ci, co albo z własnej woli albo z wpadki te rodziny pozakładali. Jako młody gnojek bym powiedział, że to głupie - ale to oni mają jakikolwiek znaczący cel w życiu. Ci co wpadli wcześnie i mają już dorosłe dzieci to teraz właśnie zaczynają swoją drugą młodość. To widać! A reszta... jesteśmy bandą zmęczonych i samotnych ludzi żyjących od weekendu do weekendu, od wakacji do wakacji. Z mniejszą czy większą karierą i kasą która nic nie daje. Coraz więcej osób siedzi w alkoholu, albo (jak kogoś stać i ma telefony) w białym. Bo i co zostaje - pasje, które do niczego nie prowadzą i po tylu latach sie wypaliły? Osiągnięcia typu, nie wiem, maraton czy wejście na siedmiotysięcznik? Nikogo to nie obchodzi, bo i nikt nie trzyma za was kciuków. Możesz koronę kontynentu zdobyć i co najwyżej w kuchni usłyszysz "fajnie fajnie, ale jak byłam/em w Nepalu..." Czego byście nie osiągnęli, co byście jeszcze zrobili, czego nie widzieli i gdzie nie byli, będzie to w ogólnym rozrachunku bezwartościowe - no chyba, ze wasze korpo albo klient mogą zarobić to dostaniecie wypłatę i ekstra butelkę wina za kilka stów...

    Także młody baranie którym kiedyś byłem, czy tam młoda owco (?) - nie czekaj z życiem. Tam dalej nic ciekawszego nie ma.

    #tfwnogf #zwiazki #relacje #tinder #randki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #61539828d9339d000a112d5f
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę

    +: k.....7, arysto2011 +355 innych
    •  
      J...................a

      +82

      @kacor87:

      zlot antynatalistow i gimbofolozofow za 3,2,1

      Jak ktoś dodaję "gimbo" do słowa typu gimboateizm itd. to od razu widać, że chuja ma, a nie argumenty.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: cały ten wywód można sprowadzić to tego żeby robić dzieci, bo inaczej życie nie ma sensu. Fajne, nie znałem.

    •  

      @JajaPustynnegoKorwina: a na serio to każdy ma swoje odczucia i każdy wie najlepiej jak przeżyć swoje życie. Nie można nikogo zmuszać do związków i dzieci. Nie każdy jest typem osobowości która musi mieć rodzinę i bliskość. Niektórzy lubią być sami i realizować tylko swoje cele.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: no ale można mieć partnerkę wieloletnią i nie mieć z nią dzieci... Antynatalizm nie równa się braku męża/żony

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Dlatego lepiej skończyć przedwcześnie życie młodzieńcze robiąc bombelka w wieku 20 lat? xD Dobry bait, troche za długi

    •  
      4....i

      +39

      Nie dajcie się porwać idiotyzmom typu #antynatalizm bo są wygodne i mądrze brzmią, bo całe ich sedno to stos wymówek na to żeby jakoś wytłumaczyć przed sobą strach przed odpowiedzialnością.

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      źródło: images-na.ssl-images-amazon.com

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: z perspektywy człowieka grubo po trzydziestce, potwierdzam to co op napisał. Widzę co się dzieje z moimi znajomymi, którzy nie mają jeszcze rodzin. Są po prostu samotni. Kilku chciało się pobawić, zarabiać pieniądze i czerpać z życia garściami razem z drugą połówką. Do pewnego czasu się udawało. Nie zgadniecie co było później. Związki się rozpadły, partnerki odeszły, założyły rodziny. Tylko jeden taki związek póki co przetrwał, ale dziewczyna jest jeszcze młoda, więc ma czas. Niektórzy uciekli w pracoholizm, inni w alkoholizm...

    •  
      H.....a

      +38

      Czyli ci ludzie, którzy strzelili sobie bombla około 20, przeżywają właśnie drugą młodość - mając mniej sił i szybki spadek formy, jak wspomniałeś.
      No to fajnie, fajnie że teraz mają czas jak już nie mają siły, ja jednak pożyję trochę dopóki mam sprawne kolana.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Mądre jest to co mówisz, ale podejrzewam, że gdybym miał dzieci to bym narzekał w drugą stronę.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: życie nie ma sensu, więc stwórzcie kolejne życie które nie będzie miało sensu, jak sie wam bedzie nudzic, super postawa

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Aha, bo produkując gówniaki będę wiecznie młody i szczęśliwy xDDDD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Poza wykopem nie spotałem się NIGDZIE na żywo z podejściem z pod tego pato tagu #antynatalizm. Co najwyżej słyszałem od pojedynczych koleżanek jeszcze w liceum / na studiach "ja to nigdy nie chce mieć dzieci", po czym przed 30stką i po znalezieniu partnera mają dziecko, albo i kilka i są na tyle szczęśliwe, na ile nie da się ukrywać żalu swoich czynów. Nie przejmujcie się wykopem, żyjcie tak, jak uważajcie i nie dajcie się omamić ładnym słówkom antynatalistów

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Co lepsze jeden z argumentów #antynatalizm jest oszczędzanie, wyliczyli że dziecko kosztuje 300 000zł. Czy każdy antynatalista spod tego tagu ma mityczne porsche, jak to było z niepalącymi, oszczędzajacymi 15zł dziennie? xDDD

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Mukkadun:

      Co lepsze jeden z argumentów #antynatalizm jest oszczędzanie,

      Co za bzdura... Gdzie to przeczytałeś? Chyba mylisz antynatalizm z childfree.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Z jednej strony totalnie kumam to co napisałeś, ale wydaje mi się że można na dokładnie to wszystko (dorosłość bezdziecięcą) spojrzeć w nieco mniej depresyjny sposób :) Tak jak jakiś mirek wyżej napisał - nie wszyscy przeżywają życie tak samo i nie wszyscy mają takie same potrzeby. Nie ma chyba jednej defaultowej drogi w rodzaju "rodzina, dziecko, spokojna starość".

      Co więcej - wydaje mi się, że problemy o których pisałeś (pasje, które do niczego nie prowadzą, chroniczny brak czasu itp itd) to kwestie w miarę no, demokratyczne i podejrzewam że dotyczą osób zarówno dzietnych i bezdzietnych, to brzmi raczej jak część zeitgeistu XXI wieku, jeżeli można to tak nazwać.
      Tak czy srak, czuję że ten problem leży ci jakoś na wątrobie więc przesyłam całuski mirku, będzie dobrze

    •  

      @UnderThePressure: Cholera, a może. Jeżeli jest taka różnica w tym aspekcie, który napisałem, to pardą. Nie znam się na znaczeniu tych tagów, po prostu zaobserwowałem wypowiedzi ludzi tak tagujących.

    •  

      @Mukkadun I tu podsumowałeś większość wykopu, że siedzą tu same dzieci.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @marmix: Też mam jedno dziecko (2,5lat), też uważam, że przydałoby mu się rodzeństwo, też mi (nam w sumie) się nie chce przez to przechodzić drugi raz. Trochę błędne koło.
      @maad: Wczesna wpadka w sumie nie jest taka zła w sprzyjających okolicznościach, jak masz wsparcie rodziny i zaplecze finansowe. Mam kumpla, który właśnie mając 18lat został ojcem. Mili duże wsparcie rodziny i teraz kiedy dzieciak jest już całkowicie samodzielny, chłop ma kasę na zabawę i przyjemności, rodzinę i relatywnie dużo czasu. A ja w tym czasie wychodzę dopiero z pieluch.

      +: marmix, lemo
    •  

      @slusar_o2: Czyli piszesz, że dzieci nie są takie złe jak inni pomagają w czarnej robocie i jak już dorosną na tyle, że nie zajmują rodzicom czasu.

    •  

      @EastWestEast: Właśnie problem z dziećmi jest taki, że dają one naprawdę dużo radości w życiu, jednocześnie zabierając ogromne ilości czasu i energii. Też tego kiedyś nie rozumiałem, moja córka jest trochę wpadką, ale oddałbym za nią życie i pomimo, że widzę ile mi odebrała, widzę też ile od niej "otrzymałem". Ciężko to trochę wytłumaczyć. A jak masz pomoc rodziny to "ciężar" wychowania trochę się rozkłada na babcie/dziadki/ciotki, a jednocześnie możesz czerpać tą przyjemność.

    •  

      Szczęśliwi są już tylko ci, co albo z własnej woli albo z wpadki te rodziny pozakładali.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Poważnie? Skąd Ty to wiesz, że są szczęśliwi? Bo tak mówią czy może dlatego, że tak pasuje Ci do argumentacji? Mam bliskich znajomych, którzy mają dzieci i generalnie widać, że to takie "zło konieczne". Wypadkowa oczekiwań rodziny, społeczeństwa, dobra wymówka żeby nie pracować i tak dalej.

      kasą która nic nie daje

      pasje, które do niczego nie prowadzą

      Czego byście nie osiągnęli, co byście jeszcze zrobili, czego nie widzieli i gdzie nie byli, będzie to w ogólnym rozrachunku bezwartościowe

      Niesamowite. WSZYSTKO jest do niczego, tylko dzieci mają sens. Dzieci mają tak wielki sens, że te rzeczy, które nie mają sensu nagle nabierają sensu, bo dzieci Cię w tym dopingują. xD Tak było nie zmyślam. Wszyscy jako dzieci totalnie dopingowaliśmy naszych ojców jak szli wędkować.

    •  

      @slusar_o2: Mówisz dokładnie to, co każdy inny rodzic. Wymieniasz wady, ale na końcu dodajesz "ale ostatecznie to warto, polecam! kiedy Ty?".

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      P......r

      +9

      @AnonimoweMirkoWyznania: dobra mimo, że anonimowebatiowyznania to zacząłem czytać, aż zauwažyłem, że temat wchodzi na antynatalizm i już przestałem czytać, bo już wiem co będzie:

      hurr zrob se dzieci będziesz zmęczony brak czasu durr
      żałuje że nie mam dzieci
      każdy kogo znam ma dzieci jest szczęśliwy nawet te z wpadki
      ludziom bez dzieci ostał się ino sznur
      zmieniło mi się to ci pewnie też się zmieni
      przynajmniej tłok w domu
      będziesz samotny
      łączenie #antynatalizm z #przegryw
      to twoj obowiazek


      Ile trafiłem?

      A po za tym kiedy anonimowość pod wykopowym nickiem ci nie wystarcza, więc swoje głupoty piszesz z anonimowych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: J...................a, chce_poszerzyc_czarna_liste +7 innych
    •  

      @EastWestEast: Dlatego mówię, że to ciężko wytłumaczyć, bo brzmi to jak puste frazesy, ale tak dokładnie jest. Mityczny krąg życia. Może kiedyś to poczujesz, a może nie. Ja nie namawiam, nie zniechęcam.
      @marmix: Ja też finalnie nie żałuję, bo fakt jest taki, że gdybym miał dziecko wcześnie, nigdy bym nie doszedł tam gdzie jestem obecnie. Mając 20 kilka lat byłem mocnym gołodupcem i realnie patrząc dziecko by mi nie pozwoliło wyjść z "biedy". A teraz kiedy masz kasę i możliwości dziecko jednak trochę to komplikuje ;) Ale jak pisałem nie żałuję.

      +: marmix
    •  

      @slusar_o2: To wcale nie jest ciężko wytłumaczyć. Mechanizmy takie jak racjonalizacja czy dysonans poznawczy są dokładnie zbadane i opisane.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Kolego, nie bierzesz pod uwagę nieszczęść, traum z tytułu toksycznych związków/wpadek/zdrad dobierania złych partnerów, czasem wygrać znaczy nie przegrać zdrowia życia z kimś kompletnie nieodpowiednim

    •  

      @EastWestEast: Ciężko się rozmawia z osobą, która z góry zakłada że wszystko co piszę druga osoba jest efektem racjonalizacji błędów. Naprawdę z góry zakładasz, że coś jest czarno-białe?

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania pomyśl jaka przyszłość czeka dzieci urodzone teraz za np. 10-15-20 lat, a później napisz post od nowa

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      SuchyPiżmowół: Jakbyś był po ślubie to już byś zdradzał żonę jakby tylko już seksu nie chciała

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      Szczęśliwi są już tylko ci, co albo z własnej woli albo z wpadki te rodziny pozakładali

      @AnonimoweMirkoWyznania: bo ty wiesz kto jest szczęśliwy, a kto nie XD
      Bait 2/10

    •  

      @EastWestEast: Są po prostu pewnie uczucia jak matczyna/ojcowska miłość, o której nie wiesz dopóki jej nie doświadczysz. Dlatego też tyle osób piszę, że pomimo wpadki, nie żałują. To jest wgl śmieszna sprawa swoją drogą, bo z mojego marnego doświadczenia, dzieciaki z wpadki są bardziej kochane (jeśli można to tak nazwać) niż te wyczekiwane, ponieważ jak wpadasz to bierzesz to co dają, natomiast jak baaardzo chcesz dziecka i potem okazuje się, że rodzicielstwo nie jest takie jak na obrazku, to zaczyna się dramat.
      Moje też nie jest taką czystą wpadką, bo stwierdziliśmy że zobaczymy co to będzie, ale jak już było, to pierwsze myśli były: ja pierdole, kurwa mać, dlaczego ja.
      Może z punktu akademickiego to faktycznie jest racjonalizacja itd, bo przy głębszym przemyśleniu trudno się nie zgodzić, ale z drugiej strony co mam płakać? Jak mówiłem wcześniej ja nie namawiam, dlatego stwierdzenie, "kiedy Ty?" nie do końca oddaje mój wywód.

    •  

      @marmix: my też w wieku 31 lat, i teraz mamy 33 i zaraz będzie drugie. Polecam

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: w zasadzie zgadzam się z większością tego co napisałeś i trafiło to do mnie bo uważam teraz podobnie. Nie zmienia to faktu że kiedyś myślałem absolutnie inaczej, były inne priorytety. Dzisiaj młodych karmi się tym, że do szczęścia potrzebny jest im nowy telefon, mieszkanie w prestiżowej dzielnicy, drogi samochód oraz dobrą sylwetkę i wysokie stanowisko w firmie. Dopiero jak się człowiek trochę od tego odbije i osiągnie swoje, wtedy zauważa że to nie wszystko i czy nie są to wartości trochę przecenione.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @rosso_corsa: ale to prawda lepiej miec jacht niz dzieciaka xD

    •  

      Nikogo to nie obchodzi, bo i nikt nie trzyma za was kciuków.

      @AnonimoweMirkoWyznania: no niby tak, ale w tym momencie jakbyś miał dzieci to też byś się nie czuł z tym szczęśliwy, bo jak widzę jak większość oczekujesz poklasku oraz uznania innych, czego nigdy nie dostaniesz ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      nie czekaj z życiem. Tam dalej nic ciekawszego nie ma.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ciekawszego niż robienie gówniaka? Ale debilny wpis, o lordzie.

    •  

      Ci co wpadli wcześnie i mają już dorosłe dzieci to teraz właśnie zaczynają swoją drugą młodość. To widać! A reszta... jesteśmy bandą zmęczonych i samotnych ludzi żyjących od weekendu do weekendu, od wakacji do wakacji. Z mniejszą czy większą karierą i kasą która nic nie daje.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Zgadzałem się z tobą do pewnego momentu. Ale prawda taka że po 40ce w każdym przypadku już nie jest za ciekawie. Mniej lub bardziej. Ale chujnia. Z rodziną i bez. Jak to ktoś dobrze podsumował:

      marność nad marnościami i wszystko marność

      +: Devilus
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Przestałen czytać po fragmencie o nieposiadaniu dzieci jako uciekaniu od odpowiedzialności.

    •  

      ŻółtyWybraniec: @scorcc: @Mukkadun: popieram was mireczki. W realu czy wśród znajomych czy wśród ludzi z roboty nie znam nikogo kto by na poważnie powtarzał te brednie z #antynatalizm wykop to glownie studenci i takim sie może wydawać, że wiecznie będą młodzi i sprawni, wiecznie będą chodzić po imprezach i grać z ziomeczkami w gierki online. Prawda jest taka, że tuż po 30 tacy osobnicy zostaną smutnymi samotnikami, większość znajomych znajdzie sobie partnerki, założą rodziny, skupia się na pracy i rodzinie, a nie graniu w battlefielda 9999 z 35 letnim przegrywem XD

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      OgnistyRozbójnik: @TestoDepot: tak bo chodzenie na divy za podszeptem szatana to potężne szczęście ( ͡° ͜ʖ ͡°) jak siebie widzisz w wieku 40 lat? Będziesz smutnym frusttratem świadomym swoich życiowcyh zaniedbań, wtedy szatan już ci nie pomoże

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      Su: Ja dopiero skonczylam 30 i doskonale cie rozumiem. Mam pare bezdzietnych kolezanek, (z ich wyboru) tak z dekade starszych ode mnie i zauwazylam, ze pomimo tego ze sa fajne, ogarniete i bardzo je lubie.... brakuje im jakiejs klepki, tak jakbysmy funkcjonowaly w innej skali. Moja skala to nierozerwaknie: ja po jednej, moja rodziana po drugiej i ile jestem w stanie zrobic dla nich bez nadmiernego eksploatowania siebie jest moim glownym priorytetem i zalozeniem na kazdy dzien.
      W skali bezdzietnych kobiet troche jakby byly na poczatku i na koncu wszystkiego, a partnerzy doklejeni jakos tak z boku, malzenstwo czy nie, trzymaja ich razem rzeczy, ktore mozna zmienic w dzien, albo tygodnie, (najczesiej mieszkanie razem na kocia lape) albo pachnaca panna nascie lat mlodsza, a jak takiej akurat w poblizu nie ma, to jest ogromny strach ze taka sie w koncu pojawi. (Nie mowie ze dzieciaci nie zdradzaja, ale dzieciaci chyba mocniej sie pilnuja i maja wieksza tolerancje na odpaly partnerow bo wiecej waznych rzeczy lezy na szali)
      Moje kolezanki po 40stce zarabiaja na siebie, buduja dla siebie, kupuja dla siebie, podrozuja sie i ucza dla siebie i tak dalej. I maja super komfortowe zycie, tylko na dziecko ''jeszcze nie czas'' bo nie bedzie mozna pic, bo nie mozna porzucac kariery, bo co z wakacjami, remonty czekaja, skad pieniadzow miliony i tak dalej. I te moje kolezanki sa jakies takie wiecznie glodne i probuja sobie same sprezentowac cos, co ma zaspokoic ich potrzeby. Ciuchy, dobre chlanie, egzotyczne wakacje, wiadomo... ale jest tez pierwotna strona samic i zawsze ale to zawsze zdarzaja sie krzywe akcje typu noc czuwania przy zakatarzonym szynszylu i byc poinformowanym ile mamcia futrzaka wydala tysiecy dla weta na chemioterapie zeby nie umar. I nalezy tego typu dramatow sluchac z absolutna powaga, i przyznawac racje, ze na zwierzaka za 20 nalezy wydac 2000 bo to wazne. Dla kogo nadal nie wiem, moze dla zwierzaka i ludzkosci, dla mnie niebardzo, no ale umowilismy sie, ze to wazne. I jak ten bedny szynszyl wkoncu odwinie kite widzisz ze lzy rozpaczy sa prawdziwe i emocje prawdziwe, tylko ze ktos wstawil szynszyla zamiast homo sapiens i cos tu do konca nie gra, ale trzymasz to dla siebie, bo takie czasy juz, ze nie wypada wyrazac swojego zdania.
      Im czlowiek starszy tym bardziej pragmatycznie mysli, a potomstwo i praktyczne podejscie nie ida w parze, bo zycie z maluchem to czasy szalenstwa, wiec trzeba dzieci robic za mlodu, kiedy stezenie siana w glowie jest calkiem spore (taki paradoks). Bo wtedy sie chce, wtedy mozna nie spac, mozna poplakac, mozna sie nie przejmowac, albo za mocno przejmowac, popelniac bledy, ciagle zmieniac swoje nawyki i przyzwyczajenia, bawic sie, wyglupiac, stara i poswiecac. Pozniej z wiekiem sie odechciewa, trudniej rezygnowac z komfortu, wygody, wlasnego czasu i pieniedzy i to ten proces postepuje. Jak bylam mlodsza sprawa byla jasna ''ja ty i dziecko jestesmy zdrowi i bezpieczni, nic wiecej sie nie liczy'' i jechane do przodu z odwaga i entuzjazmem.... A teraz mnie po prostu nie stac na takie wzniosle hasla, zapracowalismy staralismy sie latami, to teraz w razie dziecka niespodzianki bedzie wporzadku, w sumie fajnie, ale tak na 50% bo troche sie cykam, bo niby wiem jak to bedzie wygladac, ale nie wiem czy tego chce.... ot tyle moge powiedziec.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      @scorcc: kurwa nie partnerki odeszły i założyły rodziny, tylko spierdoliły na lepszą gałąź znajdując beta bankomat i tak aż do wyczerpania

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania o chuj, dziecko jako cel życia. Nowe, nie znałem. Jeszcze napisz że nie będzie miał kto szklanki wody na starość podać.

      Jako że mam te 30 lat i wielu znajomych powyżej 40, tak niektórzy mają dzieci i są szczęśliwi, niektórzy mają dzieci i są nieszczęśliwi, niektórzy nie mają dzieci i są szczęśliwi, niektórzy odwrotnie.

      Posiadanie dzieci nie daje z zasady ani szczęścia, ani nie nadaje sensu życiu. Życie nie ma sensu. Jeśli chcesz sobie zrobić dzieciaka tylko żeby się nim zająć to nie różnisz się od ludzi, dla których sensem życia jest praca. Bo dzieciak nie będzie przy tobie wiecznie, bo podrośnie i zajmie się swoim życiem.

      Argument za posiadaniem dzieci jako nadające sensu życia to ten sam poziom co robienie dzieciaka żeby ratować związek.

    •  

      AnalogowaGrażyna:

      W skali bezdzietnych kobiet troche jakby byly na poczatku i na koncu wszystkiego, a partnerzy doklejeni jakos tak z boku, malzenstwo czy nie, trzymaja ich razem rzeczy, ktore mozna zmienic w dzien, albo tygodnie, (najczesiej mieszkanie razem na kocia lape) albo pachnaca panna nascie lat mlodsza, a jak takiej akurat w poblizu nie ma, to jest ogromny strach ze taka sie w koncu pojawi.

      ojej straszne, nie mogą pozwolic sobie na przepoczwarzenie się w grubą wredną żonkę ( ͡° ͜ʖ ͡°) #pieklokobiet

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      ŻółtaWybranka: Mogę tylko potwierdzić to co pisze OP. Sam jestem w okolicach 30 i mam już rodzinę.

      Ale ładne parę lat temu jak byłem w sumie takim łebkiem bezpośrednio po studiach wszedłem w towarzystwo ludzi w okolicach 40, stosunkowo bogaci, wszyscy dobre fuchy, kasa, 4x w roku zagraniczne wyjazdy, joga i drogie fury itd. no i bez rodzin - w teorii to jest właśnie ideał życia antynatalisty.

      Po bliższym poznaniu się okazywało, że każda z tych osób ma jakieś mega problemy, praktycznie wszyscy są na antydepresantach, wjeżdza nadużywanie alkoholu i narkotyków. Ale przede wszystkim uderzyła mnie ich samotność, to było serio smutne i stwierdziłem, że nie chcę takiego życia.

      Teraz jak widzę swoich rówieśników to widzę jakim problemem jest znalezienie sensownego partnera życiowego po 30, dokładnie tak jak opisuje OP. I wcale nie chodzi tu o bycie przegrywem czy brak kasy.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Problemy osób bez dzieci / bez rodziny, które przedstawiłeś na pewno istnieją i są powszechne ale moim zdaniem ludzie OGÓLNIE nie za bardzo potrafią kierować swoim życiem. Kiedy zakładasz rodzinę to kolejne 20 lat życia masz już zaplanonowane, nie będziesz się ciągle zastanawiał co zrobić i jak nadać mu sens. A z tego co widzę, wiele osób ma silne poczucie celu, nie chce żyć z dnia na dzień. Na sam koniec jak zaczniesz sie nad tym zastanawiać to nic nie ma sensu. Rodzimy się, 80 lat i nas nie ma. Ja w tej chwili mam takie przekonania, że chciałym przeżyć jak najwięcej fajnych chwil i tyle. Jakimś sposobem na to jest z pewnością założenie rodziny. Dla wielu (większości?) będzie to najlepsza opcja. Potrzebujemy towarzystwa, często nie potrafimy zbudować sobie trwałych relacji z innymi a tutaj pod warunkiem znalezenia tylko jednej osoby możemy zbudować sobie cały świat. Oczywiście ten świat też może się rozpaść, ale szanse na jego utrzymanie mamy jednak większe.
      Summa summarum większym problemem niż kwestia posiadania dzieci jest imho ogólnie samotność i nalezy dążyć do tego, żeby znaleźć sobie partnera życiowego i dbać o tę relację żeby przetrwała nawet bez dzieci jako spoiwa.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: fajny, choć smutny wpis. Nie trać nadziei. Dobre jeszcze przyjdzie ;)

    •  

      @PanBober: > Ile trafiłem?

      Prawie wszystko xD - brakuje mylenia antynatalizmu z childfree (standard).

      A po za tym kiedy anonimowość pod wykopowym nickiem ci nie wystarcza, więc swoje głupoty piszesz z anonimowych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W punkt. Kilka dni temu ktoś wrzucił pojazd po antynatalach, oczywiście z anonimowych xD - https://www.wykop.pl/wpis/60599051/anonimowemirkowyznania-czy-jest-durniejszy-poglad-/

      +: P......r, jPaolo2 +1 inny
    •  

      Argument za posiadaniem dzieci jako nadające sensu życia to ten sam poziom co robienie dzieciaka żeby ratować związek.

      @Hrjk: No. Klepanie za nieposiadaniem bo olaboga to istny horror i piekło na ziemi przy czym dalej żyjesz i piszesz bzdury na wykopie. Jesteś masochistą i kręci Cię to?

    •  

      tak bo chodzenie na divy za podszeptem szatana to potężne szczęście ( ͡° ͜ʖ ͡°) jak siebie widzisz w wieku 40 lat? Będziesz smutnym frusttratem świadomym swoich życiowcyh zaniedbań, wtedy szatan już ci nie pomoże

      @AnonimoweMirkoWyznania: właśnie o to chodzi, że każdemu szczęście da co innego - nie ma jednego modelu, że ktoś musi x i y czy q i z bo inaczej będzie nieszczęśliwy, a OP tak to napisał jakby odkrył jakiś uniwersalny przepis na szczęście dla każdego.
      Jak siebie widzę w wieku 40 lat? Nadal zadowolony z życia, w formie, z hajsem, ruchanie jakie chce mam po wykonaniu jednego telefonu, a co ( ͡° ͜ʖ ͡°)?

    •  
      a......m

      +16

      @AnonimoweMirkoWyznania: Twoim problemem nie jest to, że nie zdecydowałeś się na założenie rodziny, tylko to, że uzależniasz swoje szczęście od innych ludzi. Z takim podejściem sam ze sobą nigdy nie będziesz szczęśliwy, a tym bardziej nie byłbyś szczęśliwy nawet mając te dzieci i żonę. Są ludzie bez stałych związków i potomków i dalej mogą być zadowoleni z życia, po prostu mają stabilne poczucie własnej wartości i zajęli się w pierwszej kolejności sobą.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania

      Po bliższym poznaniu się okazywało, że każda z tych osób ma jakieś mega problemy, praktycznie wszyscy są na antydepresantac

      Ty chyba nie wiesz jakie problemy miewają co biorą idzie mający rodziny xD
      Aczkolwiek w małżeństwach częściej to się ukrywa, bo przecież jest bombelek.

    •  

      wolisz się wyspać niż zaliczyć

      @AnonimoweMirkoWyznania: XDDDDDD

    •  

      cały ten wywód można sprowadzić to tego żeby robić dzieci, bo inaczej życie nie ma sensu. Fajne, nie znałem.

      @wykolejony: są badania pokazujące że jakość życia i poczucie szczęścia ludzi w związkach obniża się po urodzeniu dziecka: https://link.springer.com/article/10.1007/s13524-015-0413-2 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @ediz4 klepie, żeby nikt się nie naciął na głupie gadanie o tym jak to jego życie zmieniło się o 360 stopni i nabrało kolorów, bo cud życia.

      Z moich obserwacji wynika, że ci co najgłośniej piszą jak to wspaniałe jest mieć dzieci, najczęściej nie robią nic poza zajmowaniem się nim i nie mają czasu ani pieniędzy na nic, bo dziecko. No super cel życia bulwo.

    •  

      @prewenaza: ja to wiem, Ty to wiesz, 3/4 tagu #childfree o tym wie, ale nataliści nie albo nie chcą wiedzieć.

    •  

      @Hrjk: o 360 stopni czy o 180? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ciekawa perspektywa. Fajnie poczytać takie rzeczy zanim wchodzi się w dorosłość i zaraz zacznie się szybkie odliczanie.

    •  

      są badania pokazujące że jakość życia i poczucie szczęścia ludzi w związkach obniża się po urodzeniu dziecka:

      @prewenaza: do którego roku życia dziecka?

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Metabolizm nie spowalnia do 60 roku życia, to Ty pizda jesteś i tyle w temacie. Chcesz gówniaka to rób i nie układaj innym życia tylko dlatego, że Twoje jest zjebane

      https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34385400/

    •  

      @ediz4 no właśnie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zobacz, w co można wdepnąć w tej pogoni za rodziną

      źródło: Beztytułu.png

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: panie anonimie, świetny post, sam bym tego lepiej nie napisał. Ja dopiero co przekroczyłem 40tke, z żoną jestem już więcej niż średnia wieku na wykopie. Do tej pory zjeździliśmy i przepłynęliśmy pół świata, kasy dużo więcej niż potrzeba do życia. Ja tak średnio chciałem dzieci, żona też tak trochę chciała a trochę nie ale końcu spróbowaliśmy i.... pykło za pierwszym razem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Powiem tak, nie lubiłem dzieci i dalej tak średnio lubię. Ale twoje dziecko daje ci taki ogrom szczęścia że nie jesteś tego w stanie opisać, trzymanie tego gówniaka na rękach daje ci 1000x więcej szczęścia niż podziwianie Machu Picchu o świcie. Teraz rzutem na taśmę zrobiliśmy drugiego bo to już dla nas ostatni moment. Oczywiście zaraz przeczytam tysiąc komentarzy że to żadna nowość, jestem jak każdy kto zrobił gówniaka, że oni znają to szczęście po przeczytali 1500 artykułów o tym jak to jest i obejrzeli 100 filmików na youtube.

      Są po prostu pewnie uczucia jak matczyna/ojcowska miłość, o której nie wiesz dopóki jej nie doświadczysz. Dlatego też tyle osób piszę, że pomimo wpadki, nie żałują
      @slusar_o2: otóż to, ja dopóki młody się nie urodził nawet nie podejrzewałem siebie o takie uczucia.

      To wcale nie jest ciężko wytłumaczyć. Mechanizmy takie jak racjonalizacja czy dysonans poznawczy są dokładnie zbadane i opisane.

      @EastWestEast: orgazm też został dokładnie zbadany i opisany. I co z tego? Spróbuj wytłumaczyć osobie, która nigdy nie miała orgazmu jakie to uczucie. A jak ci powie że wie, bo już o tym czytała albo oglądała jak inne osoby miały orgazm to tylko uśmiechniesz się z politowaniem.

    •  

      ZazdrosnaKochanka: Jako 30 latek co chcę mieć dzieci ale twarz i wzrost karła wykluczyły mnie z rynku matrymonialnego to mogę powiedzieć, że ja na nic nie czekam. Bo nic nie jest zależne ode mnie.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania jestem w twoim wieku mniej więcej i masz sporo racji, niestety

    •  

      pierdolenie o szopenie. Ja mam 46 lat i cieszę się, że jak byłem o połowę młodszy to nie wpakowałem się w związek. Teraz musiałbym się użerać z jakąś babą. Nie mam dzieci więc odpadają zmartwienia. Mogę iść gdzie chcę i kupić sobie co chcę bez pytania o zgodę. Fizycznie jestem dużo sprawniejszy i silniejszy jak miałem 19 lat. Schudłem jakieś 10 kg w ostatnich latach. Gdybym miał dzieci to pewnie też byłbym już zdziadziałym Januszem z brzuchem i brakiem czasu na cokolwiek jak wielu moich znajomych których widuję. Ludzie dają mi na oko 30 lat i muszę im pokazywać dowód by uwierzyli ile mam naprawdę.

    •  

      do którego roku życia dziecka?

      @ediz4: w niektórych przypadkach do końca życia:

      two-thirds of Newman’s respondents reported that difficulties in the first year after a birth led to downward revisions of plans for additional children.

      zwłaszcza po cesarce.

      https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/002214650504600403

      Parenthood is not associated with enhanced mental health since there is no type of parent who reports less depression than nonparents. We also find support for our second hypothesis: Certain types of parenthood are associated with more depression than others.

      https://link.springer.com/article/10.1007/s10902-019-00166-y

      All of the reviewed papers found that subjective well-being declines as children grow up. In some cases, subjective well-being even returns to its pre-birth levell, which is consistent with set-point theory (Balbo and Arpino 2016; Clark et al. 2008; Frijters et al. 2011; Myrskylä and Margolis 2014)
      Further, several empirical studies have provided evidence to support set-point theory and value of children theory by finding that the effect of parenthood gradually decreases for higher-order children. These studies have found that second children have a non-significant (Angeles 2010; Baranowska and Matysiak 2011; Kohler, et al. 2005; Pollmann-Schult 2014) or only a temporary effect (Matysiak et al. 2016; Myrskylä and Margolis 2014).
      Based on these arguments, the fertility rate in contemporary developed countries is low as parenthood is not satisfactory enough.

    •  

      @wykolejony: raczej, żeby mieć dla kogo żyć i mieć w tym cel, dzieci to nie hobby, które się znudzi

    •  

      Szczęśliwi są już tylko ci, co albo z własnej woli albo z wpadki te rodziny pozakładali.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ktoś wierzy w takie bajki? Warszawa: +50% małżeństw kończy się rozwodem, Polska +30% małżeństw kończy się rozwodem. Ilość samotnych matek z roku na rok rośnie. A nie zliczymy ile siedzi w chujowych związkach czekając aż dzieci podrosną aby się w końcu uwolnić od tego typa/typiary zwanego współmałżonkiem.

      I Ty myślisz, że ta laska którą poznałeś mając 30 lat ma traumy? Oh.. ci po rozwodach dopiero mają problemy.

    •  

      @wykolejony: Tak naprawdę to jest cel życia każdego żywego organizmu, aby przekazać swoje geny dalej. Ktoś kto nie ma dzieci i nie przyczynia się jakoś społeczeństwu, jest bezwartościowy, jego życie jest nic nie warte.

    •  

      @RobertinoIncelino: spoiler: życie samo w sobie jest nic nie warte. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @prewenaza: Chyba twoje, nic nie wiesz co będzie za 200-300 lat.

    •  
      c.........j via Android

      0

      @AnonimoweMirkoWyznania a jeszcze sie nastawiasz na posiadanie dzieci czy juz za pozno? ojciec moich ciotek zrobił je trzy po 50tce, i jeszcze miał dwie zony potem..wiec jest nadzieja

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Ci co wpadli wcześnie i mają już dorosłe dzieci to teraz właśnie zaczynają swoją drugą młodość. To widać!
      Tymczasem na chacie u tych, co wpadli wcześnie: Ile bym oddał, żeby się cofnąć te 23 lata i zadbać o zabezpieczenie. Nie, to nie tak że nie kocham Adriana, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło. Ale popatrz na AnonimoweMirkoWyznania - ile on przeżył, kiedy my byliśmy zajęci niańczeniem bobasa! Gdyby nie tamten tacierzyński, już dawno byłbym partnerem, jak Marcin. Tak, kochanie, to prawda - zaczynamy teraz drugą młodość, coraz częściej jednak ogarnia mnie tęsknota za tą pierwszą...

      W tym co piszesz jest sporo racji. Ale jest też nuta, niekoniecznie uzasadnionej, frustracji. Pamiętaj że "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". Nauczyciel zazdrości zarobków swojemu kumplowi z FMCG korpo, kumpel z korpo zazdrości prestiżu znajomemu anestezjologowi, anestezjolog zazdrości nauczycielowi 2 miesięcy wakacji. Żart tematyczny na końcu.

      A na głębsze poznanie kogoś musisz zaakceptować całą tę osobę, z pełnym bagażem traum i barier i wymagań z kosmosu, przy czym ona też twoich wymagań z kosmosu nie spełnia.

      Protip: nikt Ci nie broni w wieku 40 lat związać się z trzydziestolatką albo studentką. Celowanie idealnie w swoją grupę rówieśniczą to brzemienny w skutkach błąd. Nie podcinaj sobie sam skrzydeł myśleniem typu "O czym ja będę z nią gadał?", "Przecież dla takiej to będę staruch". Rozmawiał będziesz o tym samym (OK - może niekoniecznie o tym jak wyglądały czołgi Jaruzela na przysypanej śniegiem ulicy :), a bardzo wiele kobiet ceni dojrzałość i parę siwych włosów na skroniach.

      Obiecany żart:

      Moskwa, połowa lat 20-tych. Zima.
      Nastoletni chłopiec bawi się śnieżkami na podwórku.
      Nagle słychać dźwięk rozbitego szkła.
      Wybiega typowy rosyjski dozorca z miotłą - srogi, ze świńską mordą, ubrany w waciak i uszankę.
      Zaczyna biec za chłopakiem.
      A ten uciekając tak sobie myśli:
      - Po co, no po co to wszystko? Po co, skoro ja już dawno nie jestem małym chłopcem. Po co te śnieżki i ci koledzy z podwórka? Odrobiłem już lekcje, wiec czemu nie siedzę w domu i nie czytam książki mojego ulubionego pisarza Ernesta Hemingwaya?
      W tym samym czasie. Hawana.
      Ernest Hemingway siedzi w swoim gabinecie w podmiejskiej willi.
      Kończy właśnie kolejną powieść, rozmyśla:
      - Po co, no po co to wszystko? Jak mi wszystko już obrzydło, ta cała Kuba, te plaże, banany, trzcina cukrowa, te upały.. Piję jakiś syf z marynarzami lub staram się nadać nutę romantyzmu cuchnącym rybakom. Czemuż nie jestem w Paryżu i nie siedzę ze swoim najlepszym przyjacielem Andre Maurois w towarzystwie dwóch pięknych kurtyzan, popijając poranny aperitif i debatując o sensie
      życia?
      W tym samym czasie, Paryż.
      Andre Maurois leży w swojej sypialni, spogląda na kurtyzanę, myśli:
      - Po co, no po co to wszystko? Jakże ja ma dość tego Paryża, tych gruboskórnych Francuzów, tej wieży Eiffla z której ptaki srają mi na głowę. Upijam się każdego dnia, głupieje od tych dziwek i dymu papierosów. Dlaczego nie jestem teraz w Moskwie, gdzie chłód i śnieg? Czemu nie siedzę teraz z moim przyjacielem Andriejem Płatonowem przy stakańciku wódki, rozmawiając o wieczności?
      W tym samym czasie, Moskwa.
      Zima. Piź...i. Andriej Płatonow w waciaku i uszance goni jakiegoś wyrostka powtarzając sobie w myśli:
      - Jak go złapię to zaj...bię, zaj...bię jak psa!

    •  

      @way-farer:

      raczej, żeby mieć dla kogo żyć i mieć w tym cel

      Tworzenie nowego organizmu żywego, a następnie wysługiwanie się nim, potwierdza jedynie, że życie nie tylko nie ma żadnego sensu, ale przede wszystkim jest szkodliwe.

      dzieci to nie hobby, które się znudzi

      Zatem jesteś świadom swojego obowiązku zaspokajania ich potrzeb do końca życia. Poprawnie.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Hah pisanie z anonimowego konta, jakie to odważne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nawet nie czytam całości nie mam zamiaru rozmawiać z tchórzem xD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Myślę, że to działa na podobnej zasadzie jak to, że singiel zazdrości ruchania gościowi w związku, a gość w związku zazdrości ruchania singlowi. No a tak naprawdę i ten i ten ma zazwyczaj gówno.

      Ja z racji wieku mam już znajomych koło i po 30. Jeśli chodzi o tych bezdzietnych i w ogóle skupiających się na sobie, to tak, czasem chcieliby po prostu mieć kogoś. Z drugiej strony, zazwyczaj są to ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego, że życie jest krótkie, a czas by je dobrze przeżyć jest jeszcze krótszy i nie zamierzają tego poświęcać na byle kogo, a tym bardziej na dziecko z taką osobą. I mając na myśli "dobrze przeżyć", nie mam na myśli nie wiadomo czego. Po prostu fajnie jest być panem własnego czasu, nie martwić się o przeżycie od 1 do 1 itd. Ludziom sie wydaje, że to nic, ALE...

      ... jak masz dzieci na karku, to nie możesz rzucić januszowi papierami w twarz w każdej chwili. Nie możesz sobie wyjechać na pół roku np. do Azji czy USA na fajny projekt. Nie możesz po prostu się przeprowadzić do innego kraju, bo masz taki kaprys. Już tutaj mam masę osób w pracy, które mocno cierpią, bo nienawidzą swojej roboty i godzą się na poniżające traktowanie, ale starają się o kredyt, mają kredyt, mają dwójkę małych dzieci itp. Więc zaciskają zęby i dymają dla janusza, nienawidząc każdego dnia. W domu też się nie zrelaksują, bo trzeba ogarnąć obowiązki, zająć się dziećmi, poświęcić sobie czas. Nie wyjdą sobie spontanicznie na miasto, czy też w ogóle nie zrobią spontanicznie czegoś, co wymaga więcej czasu (np. nie wiem, pojadę sobie na siłkę, ale potem mam czas pochodzić sobie po sklepach, może zjeść obiad na mieście i jestem wieczorem, choć wcale tego nie planowałem). Wszystko musi być ustalane i dopasowywane.

      Podsumowując, mi rówieśnicy z dziećmi i rodzinami zazdroszczą spokoju, wolności, możliwości wyboru. Ja zazdroszczę im, że zawsze kogoś mają obok siebie, bliskości, jasnego i prostego celu w życiu, wokół którego mogą budować wszystko. Czy zamienilibyśmy się miejscami? Myślę, że nie. Ja nie mógłbym się pogodzić z tym, że ktoś ot tak mógłby w każdej chwili wyjebać moje najlepsze lata życia do kosza, a oni nie potrafiliby pogodzić się z samotnością.

    •  

      @RobertinoIncelino:

      Tak naprawdę to jest cel życia każdego żywego organizmu, aby przekazać swoje geny dalej. Ktoś kto nie ma dzieci i nie przyczynia się jakoś społeczeństwu, jest bezwartościowy, jego życie jest nic nie warte.

      Potężne urojenia.

      Tymczasem fakty:

      - w życiu nie ma żadnej celowości; organizmy rozmnażają się, bo tak są u podstaw zbudowane w wyniku oddziaływania sił fizycznych i zachodzenia reakcji chemicznych (bezmyślna reprodukcja cząsteczki DNA)

      - geny mogą być np. klonowane, dziedziczone, mutowane, ale nie przekazywane

      - nie ma żadnych potrzeb przekazywania czegokolwiek w sytuacji, gdy nie ma żadnych potrzeb otrzymywania tego, co ma być przedmiotem przekazania

      - społeczeństwo jest tworem równie zbędnym, co jego mimowolni członkowie; prawidłowe przyczynianie się to takie, które prowadzi do zaniku tego problematycznego tworu

      - jedyną wartością w życiu jest odczuwanie, więc życie każdej istoty czującej jest coś warte; sęk w tym, że jest to wartość w głównej mierze negatywna, gdyż wiąże się z nią stan ciągłego problematycznego zapotrzebowania, które w przypadku dosłownie każdej takiej istoty kończy się niezaspokojeniem, a co za tym idzie indywidualną tragedią, różniącą się stopniem w zależności od konkretnej istoty

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: gościu, żyj i daj żyć innym. Ja jestem bezdzietny z wyboru i nie mam zamiaru mieć dzieci. Nie uważam, by to był mój życiowy błąd. Ci, co są przekonani, że nie chcą dzieci, też tak nie uważają.

    •  

      pierdolenie o szopenie. Ja mam 46 lat i cieszę się, że jak byłem o połowę młodszy to nie wpakowałem się w związek. Teraz musiałbym się użerać z jakąś babą. Nie mam dzieci więc odpadają zmartwienia. Mogę iść gdzie chcę i kupić sobie co chcę bez pytania o zgodę. Fizycznie jestem dużo sprawniejszy i silniejszy jak miałem 19 lat. Schudłem jakieś 10 kg w ostatnich latach. Gdybym miał dzieci to pewnie też byłbym już zdziadziałym Januszem z brzuchem i brakiem czasu na cokolwiek jak wielu moich znajomych których widuję. Ludzie dają mi na oko 30 lat i muszę im pokazywać dowód by uwierzyli ile mam naprawdę.

      @outsidre: 46 lat i siedzi na wykopie xDDDDDDDDD Zajebiście ci się w takim razie w życiu powodzi.

      Czy chcecie czy nie - życie ma właściwie tylko jeden biologiczny cel - to jest gówniaki. Możecie sobie sami nakładać inne cele, ale poza spłodzeniem gówniaka, nie ma innego celu, dla którego żyje człowiek. To taka pętla - będąc samotnym, bez związku, bez dzieci - zawsze będziecie mieć poczucie braku. Mówię to z własnego doświadczenia - 27 lvl bez baby i gówniaka i mimo masy pasji, wyjazdów, kasy, chaty, fury - czuje, że żyje sprzecznie z naturą i przez to cierpi moja psychika. Ile można kupować różnych dronów, zabawek, gier itd. Wszystko się nudzi po czasie.

      Nie ma co się oszukiwać, człowiek nie jest stworzony do samotności i wygody, bycie #childfree czy antynatalizm to jest zwykly #cope, trzeba dążyć do szukania partnera/partnerki i posiadania dzieci żeby żyć na 100%, życie w samotności to jakieś 10%

    •  

      ani z płodzeniem dzieci.

      @AnonimoweMirkoWyznania: płodzenie dzieci jest niemoralne. A już na pewno trzeba uważać, zżeby nie wjebać się w nie bez prawdziwej potrzeby, na skutek presji spoleczenstwa i rodziny

      Dzieci to nie nowy mebel, żeby robić sobie z nich pocieszenie i cel w życiu. Stąd ssiębiorą toksyczni rodzice, którzy nie chcą żeby się usamodzielniły, tylko mają żyć dla nich

    •  
      B........o

      0

      @wykolejony: no tylko problem jest taki, że ja serio to samo co OP napisał słyszę od wielu ludzi w okolicach/po 40 którzy całe życie głosili że najpierw kariera i podróże, korzystanie z życia a później związki i dzieci xd Jeszcze jak się pozna partnerkę która nie chce dzieci, i się jest w prawdziwym związku to pół biedy, bo się ma do kogo gębę otworzyć, ale znam ogrom sfrustrowanych 40+ (facetów i lasek) którzy żałują że wcześniej nikogo nie znaleźli, bo teraz zostały "odpady" - czytaj ludzie tacy jak oni xD Ale oni takich nie chcą, nie chcą kogoś kto miał 200 partnerów i "żył chwilą", chociaż sami tacy są. Stają się, dosłownie, zgorzkniałymi hipokrytami. Nie wiem ile masz lat, ale serio to jest potężna piguła dająca do myślenia.

      ps. obracam się raczej w otoczeniu spełnionych przedsiębiorców niż patologii więc nie, nie mówię o idiotach.

    •  

      Zayebiosaurus_Rex: Potwierdzam z całą stanowczością, opie. Od siebie jeszcze tylko dodam, że nawet jak założysz rodzinę wcześnie, a baba po kilku latach odejdzie do innego, zabierając dzieciaka, to mentalnie skończysz podobnie. Dziś jestem w w podobnym do twojego wieku i od kilku dni rozmyślam o tym, że teraz mój pełnoletni wkrótce syn powinien - zgodnie z odwiecznymi prawami natury - pomału przejmować z moich barków to, czemu poświęciłem całe życie. Mam dość, przydałby mi się następca, świeży "młody wilk" i przecież to było częścią mojego niegdysiejszego planu. Życie bez celu i nadziei bywa chyba gorsze od śmierci. NIe można od tak sobie teraz "zrobić drugiego syna", odnowić w sobie tej nadziei, zacięcia i miłości pełnej pasji i charyzmy. Nie można znów być naiwnym, a tak uskrzydlająca niegdyś filigranowa nieśmiałość, zwiewność i skromność i miłość otaczających nas młodych dziewcząt/kobiet dziś już nie istnieje - zamieniła się z biegiem lat w zimne spojrzenia, szyderstwo i warczenie, niczym wściekłe psy.

      Nic śmiesznego i Dzień świra, upomniały się o swoje, pięczętując każdy dzień naszego życiorysu. Stan kont niczego tu nie zmieni. Sumienie, refleksja i wspomnienia potrafią trawić duszę jak złośliwy nowotwór. Tocząca serce świadomość jest erozją nieśmiertelnej niegdyś nadziei..

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

      +: occubo, n........y
    •  

      OP: Widzę, że mój wieczorny wyrzut żali z serca wywołał większą dyskusję niż myślałem że wywoła. Wszystkim nie odpowiem, ale parę wątków się powtarza więc jadim.

      @wykolejony

      nie znałem
      Nie ma to żadnego znaczenia czy znałeś, czy nie znałeś. Ja też znałem każdy jeden przeciwdzieciowy i przeciwrodzinny argument i chętnie go stosowałem, zanim w ogóle ktokolwiek sformułował to jako "filozofię". Przyszła rzeczywistość i doświadczenia kolejnych nastu lat i całą ta znajomość i mądre filozofie oparte na argumentach można psu w dupę włożyć

      @Harissa

      Czyli ci ludzie, którzy strzelili sobie bombla około 20, przeżywają właśnie drugą młodość - mając mniej sił i szybki spadek formy, jak wspomniałeś.
      No to fajnie, fajnie że teraz mają czas jak już nie mają siły, ja jednak pożyję trochę dopóki mam sprawne kolana.

      To co prawdopodobnie uważasz za "pożyję sobie" możesz śmiało realizować odliczając już do czwartego krzyża. Bawić się, jeździć, karierować, wciągać dziwki i robić koks można w każdym wieku. Mieć siłę na nieprzespane noce i lata latania koło dzieciaka - nie. Do tego się nadaje młoda osoba co to, jak to ktoś niżej tam w wątku napisał, ma jeszcze siano w głowie i nastawienie że będzie dobrze no bo urwa musi. A ja i tak mam luzy bo od natury dostałem fory bycia facetem, więc i fizycznie i mentalnie starzeję się później

      @Mukkadun

      Poza wykopem nie spotałem się NIGDZIE na żywo z podejściem z pod tego pato tagu #antynatalizm. Co najwyżej słyszałem od pojedynczych koleżanek jeszcze w liceum / na studiach "ja to nigdy nie chce mieć dzieci", po czym przed 30stką i po znalezieniu partnera mają dziecko, albo i kilka i są na tyle szczęśliwe, na ile nie da się ukrywać żalu swoich czynów. Nie przejmujcie się wykopem, żyjcie tak, jak uważajcie i nie dajcie się omamić ładnym słówkom antynatalistów

      No niestety, ale w moich rocznikach 70/80 to była bardzo powszechna wymówka. Oczywiście to się nie nazywało wtedy antynatalizm tylko "nie chcę mieć dzieci bo kariera, perspektywy, wyjazdy, świat i życie to męka" i bóg wie co jeszcze. Argumenty zawsze się znajdą. A tak realnie zawsze chodziło o jedno: "mam za mało życia na wszystkie przyjemności jakie mi ten nowy (wtedy) otwarty świat chce sprzedać". No i ciul - świat sprzedał przyjemności, tylko nas nie ostrzegł że tam jest * na końcu. A tych nielicznych co ostrzegali zbywaliśmy odpowiednikiem "ok boomer"

      @phyro117

      Co więcej - wydaje mi się, że problemy o których pisałeś (pasje, które do niczego nie prowadzą, chroniczny brak czasu itp itd) to kwestie w miarę no, demokratyczne i podejrzewam że dotyczą osób zarówno dzietnych i bezdzietnych, to brzmi raczej jak część zeitgeistu XXI wieku, jeżeli można to tak nazwać.
      To co nas różni to właśnie ten jeden czynnik - jak już się zobaczy którym otworem stoi do nas świat i jego "perspektywy" to zostaje ten jeden, najwazniejszy, punkt zaczepienia. Rodzina. Ten jeden jedyny cel, który można nazwać celem chociażby z racji samej biologii "samolubnego genu". I współ, który jest obok mimo wszystko. Jasne, są rozwody, są niedotarcia, sa ciche i nieszczęśliwe małżeństwa - zawsze jest jakieś ryzyko, nie ma bezpiecznych dróg. Ale biorąc pod uwagę już nawet czysto wyrachowaną kalkulację, mniejsze jest ryzyko że skończysz jako nieszczęśliwy i dysfunkcyjny model rodziny, niż jako nieszczęśliwy i dysfunkcyjny singiel przed czterdziechą.

      Tak czy srak, czuję że ten problem leży ci jakoś na wątrobie więc przesyłam całuski mirku, będzie dobrze
      Też pozdrawiam :)

      @EastWestEast

      Poważnie? Skąd Ty to wiesz, że są szczęśliwi? Bo tak mówią czy może dlatego, że tak pasuje Ci do argumentacji? Mam bliskich znajomych, którzy mają dzieci i generalnie widać, że to takie "zło konieczne". Wypadkowa oczekiwań rodziny, społeczeństwa, dobra wymówka żeby nie pracować i tak dalej.
      Naprawdę masz tak niski poziom empatii żeby rozpoznać człowieka szczęśliwego od tego nie? To jest dość proste, zwłaszcza jak już ich znasz bardziej osobiście

      Niesamowite. WSZYSTKO jest do niczego, tylko dzieci mają sens. Dzieci mają tak wielki sens, że te rzeczy, które nie mają sensu nagle nabierają sensu, bo dzieci Cię w tym dopingują. xD Tak było nie zmyślam. Wszyscy jako dzieci totalnie dopingowaliśmy naszych ojców jak szli wędkować.
      Owszem, wszystko inne ma kompletnie żadną wartość. Nie wiem ile przeżyłeś czy ile widziałeś, ale z biegiem czasu każdy kolejny egzotyczny zakątek świata jest już taki sam. Każde "nowe" żarcie to mieszanka tego co już znasz. Każda nowa konfiguracja w łóżku kończy się dokładnie tak samo. Nowa błyskotka czy gadżet służy parę tygidni czy miesięcy zanim się nie znudzisz, a kolejny maraton czy inna tam dyscyplina to tylko kolejny zaliczony event i nic nie znaczący pamiątkowy medal. Cholera, nawet zabawa w paralotnie i oglądanie świata z góry powszednieje i traci sens. Żadna ilość umiejętności i wiedzy, kariery i projektów, też nie łata tych dziur

      @Dutch

      Protip: nikt Ci nie broni w wieku 40 lat związać się z trzydziestolatką albo studentką. Celowanie idealnie w swoją grupę rówieśniczą to brzemienny w skutkach błąd. Nie podcinaj sobie sam skrzydeł myśleniem typu "O czym ja będę z nią gadał?", "Przecież dla takiej to będę staruch". Rozmawiał będziesz o tym samym (OK - może niekoniecznie o tym jak wyglądały czołgi Jaruzela na przysypanej śniegiem ulicy :), a bardzo wiele kobiet ceni dojrzałość i parę siwych włosów na skroniach.
      Ale młodsze dzisiaj też nie chcą dzieci, przynajmniej póki nie jest za późno ( ͡° ͜ʖ ͡°). Poza tym umówmy się - "urok siwego włosa" polega na docenianiu grubości portfela, a nie dojrzałych rozmowach. Jak będę chciał żeby laska doceniła mój portfel to się kaletnictwa nauczę z nudów. Ale żart doceniam, trochę w nim prawdy jest.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

      +: n........y, noorey
    •  

      OP: @HAL__9000:
      Życie jest obiektywnie lepsze od nie-życia w swoim pryncypium, jak już bardzo chcesz "filozofii". Nawet jeśli warunki brzegowe dla konkretnego życia są różne i na skali [cierpienie <-> szczęście] w różnym miejscu stoi ten punkt średniej. Tak jak w życiu podejmowanie ryzyka dla osiągniecia celu jest obiektywnie lepsze niż nie podejmowanie żadnego działania. W przypadku ryzyka istnieje obiektywna szansa na sukces, w przypadku nie podjęcia istnieje obiektywna niemożliwość sukcesu.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      OP: @Pozytywny_gosc

      46 lat i siedzi na wykopie xDDDDDDDDD Zajebiście ci się w takim razie w życiu powodzi.
      Nie do mnie co prawda, ale mając niewiele mniej wciąż czasem na ten portal zaglądam. I zdziwiłbyś się ilu "poważnych ludzi" tu też zagląda. Ja jestem z wykopem od poczatku istnienia i mimo że zszedł na psy, zwłaszcza gdy zwaliła się tu zgraja mizoginów i nacjopato albo mentalnych ameb od hehepapieszhe, dalej niektóre tagi śledzę. Ale nie mam już konta

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      ŚwieckaSamica: Spadek formy to ja już mam w wieku 25 lat, bo współczesny kapitalizm to dystopia, a ty mi proponujesz, żebym machnął bombla, który będzie musiał przez to samo przechodzić, nie patrząc na jego dobro, tylko na własną chęć "zrobienia" sobie sensu życia. Dopiero zaczynam zarabiać na tyle, żeby myśleć o odkładaniu hajsu na własne mieszkanie bądź kredycie (którego jednak wolę uniknąć, bo wystarczy, że stracę sprawność umysłu - wyląduje wtedy pewnie w robocie za średnią krajową, a rata kredytu mnie dojedzie). Pomijając już aspekt moralny robienia bombla, to pierdolę taki interes, wolę spełniać małe marzenia (w następne wakacje chyba wycieczka do Japonii), na które nie było mnie stać w młodości niż rozjebać sobie finanse taką decyzją. Samotności się spodziewam - jako osoba nieneurotypowa byłem samotny dotychczasowe 25 lat życia, to i kolejne 25 lat mogę - ludzie to nic ciekawego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      @Mukkadun: ty nie spotkałeś, ale dzietność spada

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: patrzę na moich kolegów z pracy w korpo i tak właśnie jest jakbyś ich opisał. Po rozwodach, zarabiają kasę o nie mają z kim jej dzielić.
      Ja założyłem rodzinę w wieku 21 lat aktualnie mam 33 i jestem mega zadowolony z życia. Za nic w świecie nie wybrałbym drogi z pieniędzmi kosztem rodziny i życia z rodziną. Zawsze wolałem zarabiać mało ale być w domu i starać się wydadkowac siły na rodzinę i dom.
      Po kilku latach posuchy dobrze się stało, mam super rodzinę, dobra stabilna pracę, dom, i ułożone życie z rodziną i co najważniejsze, bo bez tego nie potrafiłbym powiedzieć nie wszystkim złym praktykom oraz temu światu to Bóg. Tak Bóg. Nie Allah, nie budda, nie jakieś inne coś. Bóg. Jezus.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      bardzo ciekawe przemyślenia opierające się na rzadko spotykanym koncepcie "przyznania się do błędu" ( ͡° ͜ʖ ͡°) wydaje mi się oczywiście, że jak zwykle to zależy, ale większość osób prędzej czy później dojdzie do konkluzji podobnej do Twojej.

      To co nas różni to właśnie ten jeden czynnik - jak już się zobaczy którym otworem stoi do nas świat i jego "perspektywy" to zostaje ten jeden, najwazniejszy, punkt zaczepienia. Rodzina. Ten jeden jedyny cel, który można nazwać celem chociażby z racji samej biologii "samolubnego genu". I współ, który jest obok mimo wszystko. Jasne, są rozwody, są niedotarcia, sa ciche i nieszczęśliwe małżeństwa - zawsze jest jakieś ryzyko, nie ma bezpiecznych dróg. Ale biorąc pod uwagę już nawet czysto wyrachowaną kalkulację, mniejsze jest ryzyko że skończysz jako nieszczęśliwy i dysfunkcyjny model rodziny, niż jako nieszczęśliwy i dysfunkcyjny singiel przed czterdziechą.

      jako kobieta muszę przyznać, że niektóre dziewczyny muszą umieć naprawdę mocno stłumić/wyciszyć instynkt, jeśli rzeczywiście nie chcą tworzyć rodziny w rozumieniu dzieci. biologia, o której mówisz, jest niesamowita. wydaje mi się, że przede mną osobiście naprawdę nie ma ciekawszej perspektywy (ani zawodowej, ani samorozwojowej, ani żadnej innej) niż poznanie osoby, z którą chciałabym mieć dziecko - wypadkową nas dwojga (to ta samolubność właśnie), a następnie jego wychowywanie, kształtowanie, tworzenie wspólnej historii. do tego dochodzi chęć dzielenia się swoim spojrzeniem na rzeczywistość, odkrywania świata na nowo czyimiś oczami, tworzenie wspólnych wspomnień, by za 20-30 lat spędzać razem jeden dzień w tygodniu lub rzadziej ( ͡° ͜ʖ ͡°) mimo że to słodko-gorzkie, to brzmi dla mnie jak projekt życia. i zdaję sobie sprawę z wyzwania, jakim to jest, i z możliwości niepowodzenia też, ale biologicznie to dla mnie najnaturalniejsza potrzeba w tym momencie. poświęcam temu sporo myśli i wniosek jest tylko taki, że trudno spotkać mężczyzn, którzy mają podobnie, myślą tak dalekowzrocznie i są w stanie docenić taki prosty pomysł na życie ¯\_(ツ)_/¯

      +: Doomino
    •  

      jako kobieta muszę przyznać, że niektóre dziewczyny muszą umieć naprawdę mocno stłumić/wyciszyć instynkt, jeśli rzeczywiście nie chcą tworzyć rodziny w rozumieniu dzieci. biologia, o której mówisz, jest niesamowita. wydaje mi się, że przede mną osobiście naprawdę nie ma ciekawszej perspektywy

      @noorey a taki instynkt w ogóle istnieje? Nie chcę, żeby to brzmiało tak jak "jeżeli ja czegoś nie doświadczyłam, to znaczy, że tego nie ma", ale czy nie chodzi bardziej o popęd seksualny? Że to przez popęd organizmy się rozmnażają? Ten cały instynkt macierzyński rozumiem raczej w ten sposób, że jak kobieta już urodzi dziecko, to je kocha, chce się nim zajmować i je chronić, a nie jako chęć zrobienia sobie bombla.

      Czuję się trochę urażona sugestią, że coś w sobie tłumię czy wyciszam. Jak miałabym tłumić w sobie coś, czego nie mam? Może przyjmij do wiadomości, że nie każda ma takie same potrzeby jak Ty. Tak samo ja przyjmuję, że są ludzie, którzy chcą mieć dzieci (chociaż nie nazwałabym tej chęci instynktem).

    •  

      @hypnodancer: oczywiście, przyjmuję do wiadomości i nie chciałam nikogo urazić. a to, jak rozumiem instynkt macierzyński i co tak nazywam - opisałam w poście powyżej. i według mnie jak najbardziej istnieje.

      Że to przez popęd organizmy się rozmnażają?

      dla mnie ta teza upada w środowisku, gdzie mamy powszechny dostęp do antykoncepcji. bo mimo to wiele osób nadal świadomie decyduje się na dzieci. nie chodzi zatem o sam akt seksualny, tylko budowanie więzi z konkretną osobą, która może się z tego aktu narodzić. dla mnie to dwie różne sprawy i każdą odczuwam na inny sposób. tak to pokrótce rozumiem.

      +: Doomino
    •  

      dajcie się porwać idiotyzmom typu #antynatalizm

      @AnonimoweMirkoWyznania: przestałem czytać wypierdki rozpładniacza. Idź zajeb planetę bo musisz koniecznie chuja w szparę wsadzić i wyprodukować kolejne zaburzone bachory

Gorące dyskusje ostatnie 12h