•  

    Hej mirki, załóżmy że macie cała kwotę aby kupić zajebistą działkę i zbudować dom / kupić mieszkanie - powiedzmy 1.000.000-2.000.000 PLN. Dajmy na to dostaliście spadek / wygraliście w totka.

    Kupujecie za kasę i żyjecie bez kredytu czy mimo wszystko bierzecie hipotekę z niską ratą a kasę inwestujecie, pomnażacie, wrzucacie w jakieś obligacje indeksowane inflancją / ETFy etc.?

    I DLACZEGO?

    Pytam serio, patrząc na kalkulatory odsetek i kwoty kredytu do spłacenia, wychodzi że wciąż może się opłacać bardziej opcja nr 2.

    #nieruchomosci #mieszkanie #dom #dzialka #budujzwykopem #finanse #gielda #inwestycje #inwestowanie

    •  

      Kupuje za posiadaną kasę i żyję bez kredytu

    •  

      Biorę hipotekę z niską ratą a kasę inwestuje, pomnażam, wrzucam w jakieś obligacje indeksowane inflancją / ETFy etc.?

    •  

      @Polska5Ever: Na Co mi wypasiona chata jak nie będzie mnie stać na jej utrzymanie?

    •  

      @Polska5Ever: Bez kredytu, bo kredyt to zobowiązanie które MUSISZ spłacić. A celem życia nie jest praca tylko życie. Inwestycje mogą się nie udać i jest duża szansa że tak może się stać. Ja to osobiście wolał bym kupić sobie już ten dom albo mieszkanie a resztę pieniędzy zainwestować w siebie, w sensie nauczyć się czegoś, kupić narzędzia rozwinąć jakiś biznes.

    •  

      @Polska5Ever: na dzien dzisiejszy (tanich kredytów) kredyt na dom a pieniądze w krypto i w spółki energetyczne

    •  

      @Polska5Ever: Kupuję na kredyt, za resztę kupuję bitcoiny. Ale to ryzykowne podejście także innym nie polecam.

    •  

      @Polska5Ever: Ja tak zrobiłem. Miałem kasę na około 80% wkładu własnego. Mimo to parę miesięcy wziąłem kredyt po kukle na stałe oprocentowanie (5 lat). To co zostało w gotówce prawie w całości zainwestowane. Czyli de facto inwestuje na kredyt czego się nie powinno robić. Obliczyłem że koszt takiej operacji na 5 lat to x. Wg wczorajszych wycen akcji które kupiłem jestem x+50% do przodu a to dopiero parę miesięcy. Mam 5 lat żeby zmaksymalizować zyski

    •  

      @Polska5Ever: Kupuje i żyje w domu który jest mój a nie banku. Różne gówna chodzą po ludziach i gospodarkach i nich się coś sypnie, niech dojdzie do jakiegoś przewrotu, krachu i nie będziesz w stanie wypłacić tych pieniędzy z funduszu i spłacić zobowiązania to co zrobisz? Masz dom, jesteś w hipotece i masz spokojna głową. Chytry traci dwa razy.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @smash78: tobie się udało, a są tacy co po podobnej inwestycji są w plecy te 50%

    •  

      @Polska5Ever: W przedstawionej przez Ciebie sytuacji, gdy przypływ gotówki jest jednorazowy, inwestowanie wszystkiego jest nielogiczne.

      @01101010_01100001: Dom z hipoteką jest właściciela, nie banku.

    •  

      @Marcin3005: No w teorii tak w praktyce nie. Czyj się stanie jak nie będziesz w stanie spłacić rat?

    •  

      @Polska5Ever: za gotówkę, mimo wszystko statystycznie skuteczna inwestycja na takie kwoty jest znacznie trudniejsza (także mentalnie, jeśli to dla kogoś duża kwota) niż wpakowanie wszystkiego w nieruchomość.

    •  

      @Quirang: Przy bieżącej i prognozowanej inflacji (>10%) jest szansa że za te 5 lat kredyt też będzie realnie wart 50% mniej. Ale tak zgodzę się to igranie z ogniem.

    •  

      @ode45: Zdecydowana większość obligacji ma aktualnie gorsze oprocentowanie kredytu niż sama marża banku przy kredycie, nie mówiąc już o ciągle rosnącym WIBOR, więc lepiej już tą kasę przeznaczyć na większy wkład własny.

      @Polska5Ever:
      To zależy czy masz jakieś źródło dochodu niezależne od tego kapitału.
      1.5mln kredytu to ~6k miesięcznie, 72k rocznie. Mając 1.5mln w inwestycjach musiałbyś przeznaczać 5% tego na same spłaty kredytu. Oczywiście założenie jest takie, że zwroty z inwestycji pozwoliłyby ci pokryć te 5% rocznie, ale wciąż te 5% zje ci znaczącą część zysków i powstrzyma najlepszą część inwestycji, czyli procent składany. Dodajmy do tego ryzyko strat inwestycji bądź wzrostu stóp procentowych i wygląda to średnio.

      Lepiej to wygląda jeśli masz dochód, którym możesz pokryć ten kredyt, powiedzmy co najmniej te 10k z jakiejś pensji. Wtedy kredyt spłacasz na bieżąco nie naruszając inwestycji, a inwestycja może sobie spokojnie rosnąć.

    •  

      @Polska5Ever: Prosta matematyka, załóżmy że kredyt masz oprocentowany rocznie (wlączając w to wszystkie koszty) na 5%, jeśli znajdziesz jakąś inwestycję która da Ci chociażby 5,1% pewnego zwrotu rocznie (na czysto) to bierz kredyt a kasę zainwestuj, jeśli nie to nie bierz kredytu.

    •  

      @Tagros: a że takich inwestycji nie ma (krypto to loteria) to wniosek jest jeden.

    •  

      @01101010_01100001: W praktyce i w teorii - nie. Nie jest tak, że jak przestajesz spłacać to bank z automatu odbiera nieruchomość. Za dużo amerykańskich filmów oglądasz.

    •  

      @Polska5Ever:

      Zanim urodziło mi się dziecko wziąłbym opcję z kredytem i trochę poinwestował, trochę się pobawił i pewnie wszystko bez żalu przepierdolił.
      Teraz kupiłbym od razu na własność, żeby młodemu coś zostało jakby mi się coś przytrafiło.

    •  

      @Polska5Ever: pół na pół. W razie niepowodzenia masz połowę domu spłacone, a jak wypali to i tak jesteś przyzwoita sumkę do przodu.

    •  

      @Marcin3005: A ty sobie dopowiadasz coś czego nie napisałem. Nigdzie nie napisałem że z automatu odbiera. Faktem jest za to że jak coś złego się wydarzy to bank sobie krzywdy zrobić nie da, tak samo jak państwo nie da bankowi zrobić krzywdy. Ty jesteś na samym końcu.
      Czyli wg ciebie nie ma absolutnie różnicy w dysponowaniu domem wziętym na kredyt od tego kupionego za gotówkę? Możesz sobie z dnia na dzień wziąć notariusza i sprzedać innej osobie i cieszyć się gotóweczką, tak?

      +: Fizz
    •  

      @Polska5Ever: na dwoje babka wróżyła. Życie bez kredytu, to życie wolnego człowieka. Pytanie, czy z tych inwestycji na przełomie czasu kredytu będziesz w stanie wyciągać jakieś kilka/naście k na miesiąc. Ja nie mam takich umiejętności, na świecie zawsze jest tak, że jak coś rośnie, to kiedyś spadnie. Pytanie też co robisz, jakie masz zajęcie i czy np. brak kredytu pozwoli Ci na lepsze korzystanie z życia (powiedzmy, rata kredytu 3k, to 36k rocznie, czyli całkiem fajne wakacje parę razy w roku). Jeśli Twoje zainwestowane peniądze wyjdą na tych 50-100k rocznie względem 36k bez kredytu, to warto zainwestować i mieć kredyt.

      Inflacja również skłaniałaby ku kredytowi, ale jest narzędzie które może Ci ten wspaniały plan zrujnować. Gdyby stopy były trochę wyższe niż inflacja dzisiaj, to rata 3k zrboiłaby się po 7k i pytanie, czy to jest warte ryzyka? Ja wolałbym spać spokojnie wiedząc, że nie obchodzi mnie Glapiński. Są kredyty na kilka lat ze stałą stopą, może to jest wyjście.

    •  

      @01101010_01100001: bo kredyt hipoteczny to tak naprawdę wynajem długoterminowy budownictwa TBS, tylko że bank przerzuca całą odpowiedzialność majątkową na klienta końcowego i zabezpiecza się 2x. W momencie kiedy jest prosperita zabezpiecza się rosnącą wartością mieszkania (jak np. klientowi urwie rękę w pracy, to jak sprzeda mieszkanie to pokryje kredyt i jeszcze mu coś zostanie), a w kryzysie kiedy mieszkanie traci na wartości, to bank się nie martwi, bo klient ma spłacić pieniądze. A że mieszkanie jest warte mniej, niż zostało kredytu? No trudno, sprzedasz mieszkanie, a resztę przyniesiesz w zębach. Dlatego bank w Polsce ma eldorado, bo nie przychodzisz z kluczami i nie mówisz 'ok, twoj dom, nie moj problem od dzisiaj'.

    •  

      @Polska5Ever: To zależy. Zdecydowana większość ludzi w Polsce zdecydowałaby się na zakup bez kredytu i to jest ok, ale ja, że interesuję się tematem inwestowania nie pozwoliłbym sobie nie przeznaczyć określonego % na zakup choćby nawet tylko jednego ETFa na globalny indeks akcji (FTSE All-World).

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Koszt_alternatywny

    •  

      @Polska5Ever: jak dobrze zainwestujesz te pieniądze to raty same będą się spłacać a w perspektywie kilkudziesięciu lat twój majątek będzie większy przez nabyte dobre zainwestowane udziały. A nie mniejszy od przejadania pieniędzy.

      Jakbym miał 1-2 mln to bym poswiecil kilka lat na przemnożenie tego. Dom bym kupił później

      +: ebpttk
    •  

      @01101010_01100001: Pokazujesz swój brak wiedzy na temat zabezpieczenia kredytu w postaci hipoteki. W przypadku gdy zdecydujesz się go sprzedać, ten kto posiada wpis hipoteczny w księdze wieczystej ma pierwszeństwo do otrzymania środków. Niemniej jednak decyzja o sprzedaży należy do właściciela.

    •  

      @smash78: dlaczego uważasz l, że nie powinno się tak robić. W czasach niskich stóp procentowych to bardzo dobra strategia o ile inwestujesz bardziej niż spekulujesz.

    •  

      @Tagros: moje mieszkanie zyskało około 40% na wartości w ciągu 6 lat. To też trzeba wziąć pod uwagę.

    •  

      @Marcin3005: Nie odwracaj kota ogonem tylko odpowiedz na proste pytanie. Czy procedura sprzedaży mieszkania nie obciążonego hipoteką przebiega tak samo szybko i prosto jak mieszkania, które ma wpis o hipotece w KW? Tak czy nie?

      +: Fizz
    •  

      @DexterFromLab:

      Bez kredytu, bo kredyt to zobowiązanie które MUSISZ spłacić. A celem życia nie jest praca tylko życie.

      Kupujesz dom za wszystkie pieniądze i co dalej? A no musisz iść do pracy, żeby utrzymać dom i siebie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: Pierwsza opcja, śpisz spokojnie i masz wszystko w dupie a spokój jest najważniejszy

    •  

      @hasek34: krypto? No to mamy nowego bezdomnego inwestora ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: petrus
    •  

      @Polska5Ever:
      1. Kupuje chate za gotowke ale nie wydaje jej calej na chate - kupuje skromniejszy domek tak że zostaje mi jeszcze dużo
      2. Częśc pieniedzy inwestuje
      3. Reszte pieniedzy mam na zycie na pare lat / jako poduszka finansowa

      Pozdrawiam i mam nadzieje że pomogłem w podjęciu racjonalnej decyzji

    •  

      @Polska5Ever: Przytoczę historię znajomego. Wszystko budowane za własną kasę, zero kredytów, hipotek nic. No i wszystko fajnie chata postawiona zero zmartwień. Chwilę później poważny wypadek jego małżonki, operacja 45k. Kasy oczywiście brak, ubezpieczenie nie pokrywa z resztą NFZ..; nikt nie pożyczy bo nikt nie ma itd. itp.

      Biorąc kredyt stawiasz chatę, oczywiście się zadłużasz ale w kieszeni zostają Ci 2mln na chuj wie co ale zawsze może się przydać, choćby do inwestowania. Osobiście nie znam ani jednej osoby, która była w stanie stworzyć coś z niczego i dodatkowo bez kredytu. Tak się żyję w tym chlewie

    •  

      @Polska5Ever: to zalezy
      czy osiagniesz zwrot z inwestycji wyzszy niz % kredytu.
      Jezeli tak, to oczywiscie bierz kredyt. Jezeli nie, to go nie bierz

      Obecnie kredyt jest realnie oprocentowany ujemnie, takze nawet obligacje indeksowane sa wystarczajace, zeby to sie oplacalo.

      Co do glosow, ze kredyt fee, bo zobowiazanie na cale zycie. To glupie myslenie, jak warunki sie zmienia i % bedzie wyzszy niz zwrot z inwestycji, mozesz zawsze zamknac inwestycje i splacic kredyt.

      Sam jestem zakredytowany na mozliwie jak najdluzszy okres, zeby miec wiecej cash flow ktory moge zapakowac na rynku.
      Ale w przypadku gdyby mi % kredytu podszed na powiedzmy 5%, i nie mialbym prostych opcji na lepszy zwrot z inwestycji od razu bym ten kredyt mocno zredukowal.

      Inna sprawa, to, ze wysokie % kredytu to konsekwencja wysokiej inflacji.
      Inflacja zmniejsza Twoje zobowiazanie kredytowe realnie, co tym bardziej przemawia za wzieciem kredytu!
      Kredyt nominalnie przeciez nie rosnie z inflacja, takze realnie spada.

      Bierz kredo!

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Polska5Ever: Dziwi mnie, że nie padła tu opcja " kupuję zamiast domu skromniejsze mieszkanie ok. 60m2 oraz kawalerkę pod wynajem" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Zajebiście wypasiony dom to duże koszta utrzymania, a także problematyczna sprzedaż w przyszłości, bo jeśli ktoś już ma duży hajs, to będzie wolał pobudować się samemu - zwłaszcza w Polsce...

      Przytoczę historię znajomego. Wszystko budowane za własną kasę, zero kredytów, hipotek nic. No i wszystko fajnie chata postawiona zero zmartwień. Chwilę później poważny wypadek jego małżonki, operacja 45k. Kasy oczywiście brak, ubezpieczenie nie pokrywa z resztą NFZ..; nikt nie pożyczy bo nikt nie ma itd. itp.

      @ChadMessiah Bardzo dziwna sytuacja, bo przecież można wziąć kredyt gotówkowy albo pożyczkę hipoteczną, jak masz nieruchomość wolną od obciążeń... Nie rozważali w ogóle kredytu, bo tak się bali kredytów???

      Już nie mówiąc o tym, że ja bym nie miała "zero zmartwień" nie mając de facto oszczędności, za to mając na głowie utrzymanie domu i rodziny...

      Przy czym bez sensu jest brać kredyt na 2 miliony, by trzymać te 2 miliony w gotówie na wszelki wypadek... Tak duży kredyt będzie bardzo drogi w utrzymaniu.
      Rozsądnym jest trzymać maksymalnie 12-krotność kosztów utrzymania w złocie czy obligacjach + kilka do kilkunastu tysięcy na jakiejś lokacie / koncie oszczędnościowym jako fundusz awaryjny, w razie gdyby zepsuł się samochód/lodówka/telefon i od ręki trzeba by było wyłożyć ten hajs... Czyli jakieś 50k "zaskórniaków" właśnie.

    •  

      @Polska5Ever: kupuję, bo znając życie bym przepierdolił pieniądze i potem byłbym zły, że nie kupiłem nieruchomości

    •  

      @Polska5Ever inwestuję wszystko w wódę, dziwki oraz koks i umieram na zawał przed czterdziestką jako spełniony człowiek.

    •  

      @Polska5Ever nie kupuje zajebistej działki, tylko fajną, nie buduję wielkiej chaty tylko rozsądną. Resztę kasy inwestuję lub trzymam jako zabezpieczenie. Tak bym zrobił.

    •  

      @Polska5Ever zostałbym w obecnie posiadanym mieszkaniu a za kasę kupiłbym kolejne mieszkania pod wynajem, w tym jedno większe do którego przeprowadził bym się gdy obecne będzie za małe z uwagi na dzieci

    •  

      @Polska5Ever: Kupuje 5 mieszkań, w jednym trzymam swoje graty, 4 wynajmuje i wypierdalam podróżować po świecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: Kupuję ziemię na zadupiu, stawiam tam ''apartamentowiec'' w szczerym polu i sprzedaje mieszkania odrobinę taniej niż są w mieście a za zarobione 4 miliony kupuje sobie willę z basenem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: Nie buduje domu tylko zakładam biznes.

    •  

      @Polska5Ever: Część kasy przeznaczyłbym na budowę lub kupno lokali handlowo-usługowych pod wynajem. Jeżeli coś zostanie to kupuje mieszkanie.

    •  

      @Polska5Ever: każdy powinien zrobić tak jak uważa. Ja wybieram jedynkę bo przez ostatnie kilka lat nauczyłem się, że mój spokój wewnętrzny jest warty dużo więcej niż potencjalne zyski pieniężne.

    •  

      @Polska5Ever: gdzieś usłyszałem trafne porównanie.
      "Czy posiadając nieruchomość całkowicie Twoją, spłaconą, wziąłbyś kredyt zostawiając ją pod hipoteką po to aby dostać pieniądze, które możesz zainwestować?". Patrząc od tej strony łatwiej zwrócić uwagę, że to w większości przypadków nie ma sensu - chyba że potrzebujesz konkretnej gotówki np. na rozruch firmy

    •  

      Hej mirki, załóżmy że macie cała kwotę aby kupić zajebistą działkę i zbudować dom / kupić mieszkanie - powiedzmy 1.000.000-2.000.000 PLN. Dajmy na to dostaliście spadek / wygraliście w totka.

      @Polska5Ever: Zarobiłem, wygrałem, odziedziczyłem? Jest różnica.

    •  

      @Polska5Ever to trochę zależy od indywidualnej sytuacji. Kredyty hipoteczne mają najniższe oprocentowania więc trzeba sobie odpowiedzieć czy budując za gotówkę nie okaże się że za 2-3 lata jednak kasa będzie potrzeba i będzie się trzeba ratować zwykłymi kredytami, które są kilka razy droższe. Ja bym sfinansował 60-70% nieruchomości gotówka a na resztę kredyt, tak żeby zostawic sobie jakieś zabezpieczenie. TO co by zostało po części bym ulokował na czyms w miarę bezpiecznym np obligacje przeciw inflacyjne, tak żeby nie stracić, a pozostała część w coś bardziej ryzykownego, jakiś lokal albo akcje

    •  

      I DLACZEGO?

      @Polska5Ever: Większość wypowiedzi tutaj to typowa mentalność Janusza "nie bierz kredytu synek, tylko gotówka".

      Kredyty na nieruchomości są bardzo nisko oprocentowane, i jeśli masz zdolność to najlepiej brać je na kredyt.

      1) Niskie oprocentowanie połączone z długim czasem spłacania (i inflacją) oznacza, że za 5-10 lat ta rata będzie faktycznie znacznie niższa niż Ci się obecnie wydaje.

      2) A co jeśli stracisz pracę!?!? - ciągle masz gotówkę, której nie wydałeś na zakup. Możesz sobie spokojnie z niej opłacić rok czy dwa rat dopóki nie staniesz na nogi, a resztę dalej inwestować. Jeśli wydałbyś wszystkie pieniądze na zakup nieruchomości, to wtedy będziesz miał problem, bo bez pracy i oszczędności może Cię nie być stać na jej utrzymanie.

      3) A co jeśli rata kredytu wzrośnie przez stopy?!? - kredyt zawsze możesz spłacić wcześniej. Jeśli uznasz, że oprocentowanie kredytu zaczyna być zbyt wysokie na twoje gusta, to po prostu go spłacasz z gotówki, którą masz - albo w całości, albo na tyle by obniżyć znacząco kapitał do spłaty i ratę.

      W skrócie - weź kredyt z odpowiednio dużą wpłatą własną by zminimalizować oprocentowanie. Zostaw sobie część swoich oszczędności w funduszu awaryjnym (np. w obligacjach), który pozwoli Ci na spłatę rat za nieruchomość przez rok-dwa, co da Ci mentalny spokój na wypadek różnych wydarzeń. Resztę możesz zainwestować tak jak pisałeś w ETFy, tylko ze świadomością, że tak jak giełda rośnie w długim terminie, to w krótkim możliwe są spadki wartości twojej inwestycji.

    •  

      @Polska5Ever: teraz oszczedzam wlasnie zeby byc w takiej sytuacji za pare lat no i zamierzam inwestowac jak juz nadejdzie kryzys ktory powinien nadejsc lada moment xd, licze sie z ryzykiem ale bez inwestycji nie da sie nadgonic inflacji- gdybym mial te sume juz uzbierana to zbudowalbym bez kredytu- wiszace nade mna duze zobowiazanie przeszkadza mi bardziej, niz utracone potencjalne zyski, szczegolnie ze musialyby byc duze zeby zrekompensowac koszty kredytu.

    •  

      @Polska5Ever: 1 milion a 2 miliony to bardzo znaczaca roznica. Bo za milion postawisz sobie bardzo przyjemny dom, a za dwa miliony postawisz sobie przyjemny dom i oprocz tego jeszcze dwa w stanie deweloperskim i jeszcze zarobisz.

    •  

      @Polska5Ever za tą kasę buduję dom z lokalami usługowymi na dole, kredytuje jeżeli zachodzi potrzeba, zostaje rentierem, mam zapewniony dochód na emeryturę

    •  

      @Polska5Ever mając 1 mln próbuje coś z tego zarobić, a jeśli jest możliwość, kupuje dom za 1 mln w dobrej lokalizacji na kredyt i normalnie sobie chodzę do pracy, płacąc 3000zl raty/mc, mając 2500zl/mc dochodu z miliona. 3% rocznie powinien zrobić ktoś średnio rozgarnięty, 1,5% masz w banku. Nawet jeśli nic nie zrobisz z tym, to będziesz miał 1250zl/mc.

      Janusze tutaj piszą, że kupują dom za gotówkę, bo będzie ICH więc są dwie opcje:
      - nie mają pojęcia o pieniądzach
      - mają dobrze płatną pracę, że bez problemu utrzymają dom, a jednocześnie nie wymagają od życia niczego więcej niż poczucie bezpieczeństwa (nie patrzą oczywiście na możliwości jakie dał im milion w gotówce).

    •  

      @Polska5Ever: wyniki tej "ankiety" doskonaly pokazuja, dlaczego polacy robacy biedacy xD

    •  

      @Polska5Ever: Kredyty się bieże wtedy gdy ma się za co je spłacić , także tak , opcja numer 2 ze stałym buforem na spłatę

    •  

      @Polska5Ever: Większość ludzi nie zna się na inwestowaniu. Dodatkowo jest tu apsekt mało finansowe a bardziej ludzki i jest nim świadomość braku zobowiązań wpływająca pozytywnie na stan psychiczny.

    •  

      @Polska5Ever: buduję mały samowystarczalny dom (prąd z paneli, oczyszczalnia wody itd.) + kupuję małą działkę rolną obok. Nie płacę rachunków, przez pierwsze 10+ lat nie mam potrzeby remontu, większość jedzenia hoduję sama. Przy miesięcznych kosztach życia <1k wystarczy jedno-dwa zlecenia miesięcznie żeby żyć na luzie. W dupie mam kredyty, Glapińskiego, inwestowanie, nie czytam już nawet wiadomości ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: Tutaj większość podpowie ci nr 1 bo boją się własnego cienia, ale jak masz trochę oleju w głowie to tylko opcja nr 2

    •  

      @Polska5Ever: za takie pieniądze piłbym szampana do końca życia

    •  

      @Polska5Ever: w obecnej mojej sytuacji (lv32, stała praca, niezłe zarobki) jestem zbyt leniwy by taką kasę inwestować. Natomiast kupno chaty bez kredytu sprawiło by, że (relatywnie) miałbym więcej kasy na przepierdolenie na głupoty.

      Uświadomiłem sobie, że mała szansa, że dożyję 70tki. Mam jakieś max 30-40 lat przed sobą, po chuj inwestować, lepiej cieszyć się życiem.

    •  

      @Polska5Ever: gdyby to było 2 mln zł to ogarnianie domu za 1 mln a reszta w inwestycję, jeśli 1 mln to kupiłabym mieszkanie lub mały dom za 500k a reszta w inwestycję.

    •  

      @Pantegram:
      Właśnie to. Nie rozumiem na co normalnej rodzinie typu 2+2 coś większego niż powiedzmy 60-80m. Tym bardziej, że op mówi o działce, a skoro działka, to dzieciaki będą miały gdzie się wyszumieć, a jak ktoś potrzebuje więcej miejsca na graty, to jakiś garaż/barak zawsze można postawić potem

    •  

      @Polska5Ever: przy niskich stopach, kupowanie za gotówkę jest trochę bez sensu. Ja bym część środków zamroził w np złocie, część reinwestował a samą nieruchomość kredytował. Z drugiej strony niepewna sytuacja co do cen nieruchomości skłania by jednak kupić za gotówkę i nie pchać się w kredyt. Ciężki wybór.

    •  

      @Polska5Ever opcja 3 - biore kredyt bo nie mam wystarczającej gotówki na zakup a topienie w wynajem sie nie opłaca. Oszczędnościami nadplacam kredyt
      @DexterFromLab celem życia jest życie, ale w jaki sposób osoba ktora nie ma dzianych rodziców/spadku/nie jest programistą 15k ma odłożyć na zakup mieszkania płacąc jednoczesnie za wynajem? Kredyt musisz splacac, ale za wynajem tez musisz płacić. Więc jak to jest?

    •  

      Czy procedura sprzedaży mieszkania nie obciążonego hipoteką przebiega tak samo szybko i prosto jak mieszkania, które ma wpis o hipotece w KW?

      @01101010_01100001: Za gotówkę z grubsza tak, notariusz to se pierdolnie ekspresem.

      Ale powodzenia w szukaniu klienteli, zazwyczaj to pół roku, rok z okłądem.

    •  

      @Polska5Ever: całość inwestuję i czekam aż inwestycja zacznie dawać zwrot, wtedy biorę kredyt na dom i działkę.

    •  

      Ten fred to pokazuje rakowość większość tagów inwestycyjnych.

      "Tera kredyt tani, to jo bym broł" - dokładnie, TERAZ jest tani. Ale powodzenia w znalezienie kredytu hipotecznego ze stałym oprocentowaniem i taniego, w pozostałych wypadkach miłego oglądania skokowego wzrostu WIBOR-u.

      "A-a-ale jak umrę a dom na kredyt to bombelkom bank zabierze" - dobry bóg dał ubezpieczenia kredytów, polisy na życie i w chuj innych rzeczy żeby w takim wypadku kredyt wziął i wykurwił.

      OP też się popisał, robi jakieś kosmiczne kombinacje zamiast najprostszej opcji: kupienia domu za gotówkę a następnie wzięcie stałoprocentowej pożyczki hipotecznej (jak mi tu jeden z drugim zacznie mylić kredyt hipoteczny i pożyczkę hipoteczną to mu nabluzgam), powiedzmy na pięć lat po same jaja. Po spłaceniu i stwierdzeniu że się opłaciło wziąć kolejną i tak ad mortu defecatum.

    •  

      @Polska5Ever biorę kredyt. Gdybym dostał z 10 mln chociaż to bym stwierdził że jestem ustawiony, ale 2 to nie jest dużo. Dobrze żeby mi jeszcze wypracowały zysk

    •  

      @Polska5Ever: lepiej kupić za kasę i mieć spokój, nie zawsze masz gwarancję, że kasę pomnożysz, gorzej jeśli przepierdolisz wszystko i nie będzie za co kredytu spłacać

    •  

      @Polska5Ever: można wrzucić poł na wkład własny plus do tego stale oprocentowanie i poł na inwestycje/rozpierdol

    •  

      @Polska5Ever: stawiam mały domek 100m2 za około 500tys a za resztę stawiam apartamenty pod wynajem i mam fajna chatę i fajny zarobek na apartamentach i już nie trzeba chodzić do Januszexu :)

    •  

      Właśnie to. Nie rozumiem na co normalnej rodzinie typu 2+2 coś większego niż powiedzmy 60-80m. Tym bardziej, że op mówi o działce, a skoro działka, to dzieciaki będą miały gdzie się wyszumieć, a jak ktoś potrzebuje więcej miejsca na graty, to jakiś garaż/barak zawsze można postawić potem

      @Mysciak: Przesadzasz w drugą stronę... 60m2 dla 4-osobowej rodziny nie będzie wygodne...

      Mam teraz 60m2, nie mam dzieci i nie za bardzo chcę mieć na takim metrażu, bo jeden pokój zajmuje gabinet do pracy zdalnej, drugi sypialnia... Opcja z oddaniem aktualnej sypialni dzieciom i spaniu w salonie to według mnie poroniony pomysł, z gabinetu też nie chcę rezygnować, więc pewnie skończy się wydzieleniem z salonu pokoju, ale wtedy salon z aneksem kuchennym będzie miał mniej 20m2 i będzie cholernie ciasny...
      W dodatku w tym mieszkaniu jest tylko jedna łazienka, a przy rodzinie 2+2 przydałby się chociaż oddzielny WC, a najlepiej druga łazienka.

      O ile na 80m2 da radę, o tyle na 60m2 dla rodziny 2+2 będzie albo ciasno i pewnie trzeba będzie iść na niewygodne kompromisy typu rodzice śpią w salonie... A jak ktoś potrzebuje pokoju do pracy zdalnej to już w ogóle dramat.

      No i pokoje dla nastoletnich dzieci o rozmiarach poniżej 10m2 to nie jest żaden komfort.

    •  

      @smash78: tobie się udało, a kto inny mógłby być x-80% XD

    •  

      @Polska5Ever: Pytanie z gatunku: czy lepiej uczyć się chińskiego czy rosyjskiego? Nie ma jednej odpowiedzi. Albo raczej jest i brzmi: to zależy. Zależy od osoby, sytuacji i kontekstu. Gdybym miał uogólniać, to powiedziałbym chyba, że lepiej kupić za gotówkę, mimo że z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłaca się kredyt. Problem w tym, że zdecydowana większość ludzi (mnie włączając) nie potrafi inwestować i na inwestycjach traci. Dlatego zamiast pchać się w coś, o czym nie ma się zielonego pojęcia i jest obarczone bardzo dużym ryzykiem, lepiej kupić coś, co można używać na co dzień i co najprawdopodobniej zachowa wartość. Z małym zastrzeżeniem tutaj, że ja bym osobiście więcej wydał na ziemię niż na dom, np. kupując jej więcej lub w dogodniejszej lokalizacji. No ale to znowu sprawa indywidualna. Generalnie, dla większości ludzi kredyt jest zły, bo nie potrafią nim rozsądnie gospodarować. A ci którzy potrafią, na ogół nie potrzebują rad innych jak mają się zajmować swoimi pieniędzmi.

    •  

      @Polska5Ever nie kupiłbym wypasionej chaty bo mi taka niepotrzebna, zależnie ile hajsu bym miał, to bym wziął troszkę więcej niż mi potrzebne

    •  

      @rudelusterko: Moja wypowiedź nie jest w żaden sposób związana z tym pytaniem

    •  

      @Polska5Ever: kupił bym z 5 mieszkań mniejszych i zaczął wynajmować przez agencje aby nawet nie musieć nic robić, a za kasę która bym dostawał z wynajmu kupił bym kolejne 5 mieszkań gdzie pierwsze 5 płaciło by na drugie reszta kasy w jakieś akcje dobrze prosperującej firmy

    •  

      @Polska5Ever: bez kredytu. Jebać banksterów.

    •  

      Czyj się stanie jak nie będziesz w stanie spłacić rat?
      @01101010_01100001: Tego, kto go kupi w licytacji.

    •  
      SarahC

      0

      @Polska5Ever: biore bez kredytu i żyje skromnie aż do śmierci na wyjebaniu

    •  

      @Polska5Ever gdzie opcja: wziąć kredyt, resztę przepierdolić i potem zapierdalać w januszexie na dwa etaty od wpłaty do wypłaty z bankiem na karku?

    •  

      @hasek34: tak, a później podniesienie stóp procentowych i leżysz i kwiczysz

    •  

      @Polska5Ever: na działkę z fajnym domem spokojnie wystarczy ok. 700k. Za jakieś 150-200k kupiłbym jakąś fajną nową furkę, a resztę ulokował po równo w różnych walutach oraz w złocie jako zabezpieczenie na ciężki okres. Chyba za bardzo infacja teraz zapierdala żeby wielkie kwoty trzymać w pln na koncie, a inwestycje, które przewyższają zyskiem inflacje są obarczone dużym ryzykiem.

    •  

      @Polska5Ever jakbym miał 2mln to zapytałbym wykopków jakie akcje kupić, żeby po miesiącu zapytać czy ktoś coś wie o pracy może być nawet w szambiarnii w okolicach Grójca

    •  

      @Polska5Ever: żeby inwestować to trzeba mieć pojęcie, giełda cię wydyma jak mało kto ale tylko i wyłącznie na twoje życzenie. Jeśli ktoś nigdy nie inwestował to niech broń boże się za to nie bierzez z kapitałem 1mln bo wszystko przewali. Najpierw trzeba się nauczyć grać na małych kwotach, giełda to przedewszystkim cierpliwość.
      Więc jeśli jest kasa to kupić wszystko za gotówkę, obecne hipoteki są oporcentowane na około 2,7-3%, więc to jest jakaś alternatywa dla inwestycji, ewentualnie wyłożyć 0.5mln, a resztę zainwestować.

    •  

      Zbudować bez kredytu, ewentualnie zbudować ala kamienice pod wynajem i kredyt na dom

    •  

      dlaczego uważasz l, że nie powinno się tak robić. W czasach niskich stóp procentowych to bardzo dobra strategia o ile inwestujesz bardziej niż spekulujesz.

      @LewaRenkaBoga: Bo w starych czasach pożyczało się na wysoki procent i w razie wtopy ten procent dodatkowo cię dobijał. Ale w obecnej sytuacji gdzie da się pożyczyć w długim terminie na 3-4% to warto rozważyć takie ryzyko

    •  

      Biorę hipotekę z niską ratą a kasę inwestuje, pomnażam, wrzucam w jakieś obligacje indeksowane inflancją / ETFy etc

      @Polska5Ever: o kurwa, ile ja znam takich historii z 2008go, szkoda że bez happy endu. Trzeba być "doradcą" finansowym pasącym się na prowizji żeby coś takiego radzić.

    •  

      @Polska5Ever: jeśli przez "inwestycje" rozumiesz jakieś akcje/krypto/fundusze to brałbym dom, bo zeby na tym zarobić to musisz etat wyrobić na analizy. Jeśli to miała by być inwestycja w jakiś swój biznes, na który masz pomysł i na którym zarobisz i na ratę, to bym szedł w kredyt.

    •  

      @Polska5Ever: Nie masz gwarancji, że w okresie kredytu pomnozysz te pieniądze a możesz i je stracić to stracisz podwójnie gdyż jeszcze Bank weźmie swoje za kredyt.
      Jak masz tyle wolnej gotówki to rób teraz za swoje a to co byś przeznaczał na ratę najwyżej odkładaj na inwestycje.
      To co teraz masz jest twoje a jak stracisz na inwestycjach to mniej i bez strachu straty mieszkania.

    •  

      @Polska5Ever: Na ten moment zainwestowałbym w żwirownię, bo to właśnie robię... tylko kasa się kończy, a potrzebuję na dokończenie dokumentacji, a na Twoim miejscu. Kupiłbym działkę rolną pod miastem i w rok, dwa przerobił na działki budowlane, ewentualnie 1/3 zainwestował w srebro, 1/3 w złoto i 1/3 na giełdzie.

    •  

      1 milion a 2 miliony to bardzo znaczaca roznica. Bo za milion postawisz sobie bardzo przyjemny dom, a za dwa miliony postawisz sobie przyjemny dom i oprocz tego jeszcze dwa w stanie deweloperskim i jeszcze zarobisz.

      @Quesedilla_dostojewski: za 1 milion to dzisiaj kupisz samą działkę w mieście. A gdzie koszty budowy?

    •  

      @goferek: a kto chce budowac sobie dom w miescie? Dzialka 15 min od lodzi to wydatek rzędu 150k

      +: wooster
    •  

      @Polska5Ever: najpierw spłacasz zobowiązania, potem inwestujesz

    •  

      @Polska5Ever: Biorę hipotekę z wysoką ratą i krótkim czasem spłaty dajmy na to 5-10 lat i staram się nadpłacać żeby spłacić szybciej. 2 plusy, zapłacę najmniej odsetek a kasa w międzyczasie może się przydać na coś innego i buduję porządną historię kredytową na przyszłość. Z minusów to że będzie to kosztowało więcej niż postawić dom od razu za swoje ale przecież w międzyczasie nie będę rezygnował z pracy z odsetki wyniosą pewnie sporo mniej niż wynajem mieszkania w tym czasie.
      PS.
      Zapomniałem dodać że nie buduję swojego domu tylko już kupuję zbudowany, bo skoro dysponuję majątkiem 1-2mln pln to po co mam jeszcze czekać rok aż się wprowadzę.

      Co do inwestycji to kupiłbym kawałek terenu i zasadził mały las, o ile przez 40 lat się nie spali to uzyskam z niego więcej niż jakbym inwestował w złoto dla utrwalenia majątku przed inflacją albo zostawię to w spadku komuś i wtedy pomnożę bogactwo rodziny/rodu.

    •  

      Kupujecie za kasę i żyjecie bez kredytu czy mimo wszystko bierzecie hipotekę z niską ratą a kasę inwestujecie, pomnażacie, wrzucacie

      @Polska5Ever: Jeśli chodzi o taką jednorazową "kasę z nieba", to najmądrzejszą radę znajdziesz w oficjalnym disclaimerze każdej inwestycji kapitałowej - inwestuj tyle ile jesteś gotów stracić.

      Jeśli taki spadek jest dla Ciebie jedyną opcją na odmienienie swojego losu, np. kupując nieruchomość na którą inaczej nie byłoby Cię stać i chcesz to zrobić - to kup tą nieruchomość i już.

      Jeśli ta "kasa z nieba" to jest dla Ciebie coś ekstra, co możesz stracić bez większego żalu, to może faktycznie lepiej nawet agresywnie zainwestować na zasadzie ze albo będziesz z tego milionerem, ale jak nie i to stracisz, to wzruszysz ramionami i przejdziesz nad tym do porządku dziennego.

    •  

      @Polska5Ever: zamiast kupić 1 dom za gotówkę wolałbym 3 na kredyt w jednym mieszkam, dwa pozostałe spłacają mi kredyty :)

    •  

      @smash78: w co zinwestowales? ja mam jakies tam oszczednosci - ale nie tyle zeby jakakolwiek nieruchomosc kupic, to co kupowac?

    •  

      osobiście wolał bym kupić
      @DexterFromLab: wolałbym (pisane łącznie).

    •  

      @Polska5Ever: mix - kupuję małą chatę, ale w przyzwoitej lokalizacji i ewentualnie wykańczam w sensownym standardzie (powiedzmy 600k całość), odkładam 100k do skarpety, resztę czyli 1.3M inwestuję w stawianie własnej firmy.

      Jak się nie uda, to trudno, mam gdzie mieszkać i praca etatowa pozwoli mi się utrzymać w mniejszym mieszkaniu. Gdybym kupił chatę za prawie dwie bańki i kariera poszła tak sobie, to nic nie zaoszczędzę, czynsz, rachunki czy pierdoły jak sprzątanie i remonty dużego mieszkania zjedzą za dużo. Jak firma wypali to kupię duże mieszkanie/dom w kredycie, poprzednie wynajmę/sprzedam.

    •  

      @Polska5Ever: @Polska5Ever: kupujesz dwie kawalerki w centrum miasta pod najem, za resztę dom na kredyt - najem z kawalerek spłaca dom, a potem masz źródło dochodu na starość.
      Kredyt na maksimum lat, żeby mieć małą ratę w razie czego i regularnie nadpłacasz, żeby się go szybko pozbyć.

    •  

      Wg wczorajszych wycen akcji które kupiłem jestem x+50% do przodu a to dopiero parę miesięcy. Mam 5 lat żeby zmaksymalizować zyski

      @smash78: A jutro masz kryzys finansowy i wszystko leci 80% w dół - co wtedy?

    •  

      @Polska5Ever: aż tyle dogecoinów miałeś? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: Gram za wszystko na FOREXie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Bez kredytu, bo kredyt to zobowiązanie które MUSISZ spłacić

      @DexterFromLab: no tylko że jak masz 2 miliony, i weźmiesz kredyt z 20% wkładu + jakieś koszty notarialne srarialne to wydasz 450 tysięcy, reszta zostaje i można większość zainwestować i zostawić sobie bufor powiedzmy 200 koła na czarną godzinę (np. na kilka lat bez pracy i spłacania kredytu). Płacąc wszystko od razu zostajesz goły i wesoły, może nie masz zobowiązań i kredytu ale wyprztykałeś się, nie masz żadnego bufora na pomyłki w życiu (typu nagła choroba, 2 lata bez pracy czy coś) i nawet jak się trafi jakaś mega okazja (choćby kryzys globalny i wyprzedaże) to nie kupisz bo nie masz za co.

      Ech, świadomość ekonomiczna w Polsce...

    •  

      @Polska5Ever: przeciez to jak pytanie czy wolisz chleb czy seks z proboszczem.

    •  

      @Polska5Ever: nie pierdol. za kredyt ETFy i dewidenda a reszta kredyt.

    •  

      @Polska5Ever: żeby pomnażać kase trzeba umieć. Z kapitałem o wartości domu lepiej mieć dom bo i tak zyski z tego będą mniejsze niż wypłata w korpo

    •  

      @Bellissimo czemu wy mi zarzucanie że niby napisałem że ma wydać wszystko? Przecież nigdzie nie padły takie słowa

    •  

      @Polska5Ever: sąsiad wygrał w totka niecałą bańkę, już drugi rok się pierdzieli z budową a mieszka w klitce u teściów #takaprawda

    •  

      Ja to bym nie chciał mieć domu, działkę bym sprzedał i kupił sobie mieszkanie w centrum, tak jak teraz mam mieszkanie w prawie centrum mieściny, wszystkie najważniejsze urzędy, szkoły dla dzieci i ośrodki zdrowia w promieniu 100-200 metrów. Nie sprzedam nawet za milion ;p ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: prosta sprawa:

      Kredyt - większe ryzyko, większa potencjalna stopa zwrotu
      Bez kredytu - mniejsze ryzyko, mniejsze zyski

      Wszystko zależy od Ciebie i Twojej tolerancji na ryzyko i stylu akceptowania.

    •  

      @Polska5Ever: złota zasada wykopu. Pamiętaj Miras, nigdy nie pytał tutaj o sprawy finansowe/prawne albo sercowe

    •  

      @Polska5Ever: Kupiłbym mieszkanie, zainwestowałbym w rozwój i pracował dalej. Wolałbym spać spokojnie z własnym m niż bać się krachu.

    •  

      @Polska5Ever: Gówno się znam na inwestowaniu, a bez kredytów itd. i tak bym miał więcej forsy, niż potrzebuję (no i nie mam wygórowanych oczekiwań wobec życia) :)

    •  

      @Polska5Ever: wolabym dom za 750k, reszta poduszka finansowa w jakichs funduszach niskiego ryzyka. Ja sam zrobilem na odwrot i nie polecam. Nie wiem jakie musialbys miec tez zarobki zeby dostac taki kredyt w sensie 2 mln bo 1mln to pewnie do ogarniecia. pamietaj ze prace masz na tu i teraz a co bedzie za 5 lat to licho wie co pokazał covid. a juz o perspektywie 30 lat nie wspominam.

    •  

      @TullamoreD: zaraz wejdzie kataster i sie udusisz

    •  

      @Polska5Ever: pieniądze lepiej wydawać z "drugiego obiegu", czyli jeśli ich nie zarobiłeś, to lepiej postarać się chociaż nauczyć je zarabiać, bo łatwo otrzymane pieniądze wydać, ale jeśli nie potrafi się takiej kwoty zarobić, to będzie ciężko utrzymać taki majątek. Gdy nie ma się wysokich zarobków, to głupotą byłoby kupno domu za 1mln, bo utrzymanie itd. będzie tylko stresogenne. Z drugiej strony bezsensowne inwestycje będą jeszcze gorsze. Nauka, nauka...

    •  

      @Polska5Ever: Wychodzę z założenia, że nigdy nie wolno sobie konta zerować. Trzeba mieć bezpieczną sumę pieniędzy w razie czego, jakby się coś odjebało. Gdybym miał taki dylemat i wiem, że byłoby mnie stać ten dom utrzymać tak czy siak dokładając z wypłaty ratę na kredyt, to wziąłbym 1.5mln kredytu i 500k wkładu własnego, albo nawet całość na kredyt. Wyznaję taką zasadę, że po co wypierdolić kupkę pieniędzy, skoro można co miesiąc po trochę, ale do tej reguły trzeba się nauczyć tego, jak tymi pieniędzmi operować, żeby się zaraz nieokazało, że do spłaty mam dwie bańki, a z dwóch baniek na koncie, które miałem zostało 100k ( ͡° ͜ʖ ͡°) Giełda to rollercoaster, lepiej inwestować w siebie. Tak robię, tak wyznaję i wychodzę na tym bardzo dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Polska5Ever: ja bym wybudowal dom za góra 1,5 miliona a reszte podzielił 20/20/20/20/20 akcje/złoto/reity/obligacje/gotówka ale albo zamiast gotówki i oglibacji w jakis etf amerykanskie wodociągi, elektorwnie

    •  

      @Polska5Ever: Prosta matematyka, załóżmy że kredyt masz oprocentowany rocznie (wlączając w to wszystkie koszty) na 5%, jeśli znajdziesz jakąś inwestycję która da Ci chociażby 5,1% pewnego zwrotu rocznie (na czysto) to bierz kredyt a kasę zainwestuj, jeśli nie to nie bierz kredytu.

      @Tagros: Prosta matematyka, a oblałeś, bo po drodze masz jeszcze podatki :)
      Upraszczając, przy 20-procentowym podatku musisz zrobić 6.25% żeby wyszło tak samo jak nadpłacenie kredytu oprocentowanego na 5%. Bo od zysku płacisz podatek.

      To jest taki mały haczyk, który jednak poprawia opłacalność nadpłacania kredytu.

    •  

      @KeepCalm: Nie do końca, bo pisząc "na czysto" miałem na myśli podatek i ewentualne prowizje np. biura maklerskiego ;)