•  

    Leżę sobie z synem w szpitalu (wysoka goraczka) na pediatrii. Przeraża mnie ilość dzieci przyjmowana po próbach samobojczych/próbach zwrócenia uwagi na problem. Zazwyczaj to one same wzywają pogotowie ale w ciągu tygodnia mieliśmy 4 różnych "współlokatorow". Dwoje z nich po próbach samobójczych. Jedna dziewczyna (7 klasa) jadła paracetamol jak landrynki codziennie nim rodzice się zorientowali. Było ryzyko stałego uszkodzenia wątroby. Drugi chłopak, początek liceum po próbie samobójczej którą sam zgłosił. Idealny przykład jak rodzic nie słucha swojego dziecka. Rodzina niby porządna, normalna, ale kompletnie nie potrafili słuchać dzieciaka. On mówił "przynieście mi taką i taką książkę do poczytania w szpitalu", matka nie dość że nie przyniosła książki o którą prosił tylko inną bo "pomyślała że ta będzie fajniejsza" to jeszcze mu jakieś pulpety z kopytkami przyniosła i dumna z siebie mówi "ale przyniosłam ci kopytka dlaczego się na mnie obrażasz i nie chcesz ze mną rozmawiać???!!!".
    Ale granice żenady pobiła kiedy usłyszała moją rozmowę z synem (5l.)

    Syn: mamo wiesz że cię kocham? (Bombelek mówi mi to średnio 50 razy dziennie to już nasz zwyczaj taki)
    Ja: z całego serca?
    S: z całego serca!

    4 sekundy później

    Matka tego chłopaka: a ty X, kochasz mnie?
    Chlopak milczy
    Matka: .... Z całego serca? No zobacz jak chłopiec ładnie mówi.

    (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Poczułam takie ciary żenady że musiałam wyjść to rozchodzić na korytarzu.

    W zasadzie większość nastolatków na oddziale to były albo zaburzebia odżywiania (dziewczynki) lub próby samobójcze. Wczoraj słyszałam wrzask dziewczyny "mamo czemu. Ty mnie kur... Urodziłaś?!" I ryk rozpaczy. Miałam ciary i przeraza mnie myśl że mogłabym usłyszeć coś takiego z ust mojego dziecka.

    #szpital #rodzicielstwo #psychiatria #zdrowiepsychiczne

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Na posiadanie dzieci powinna być licencja. Większość ludzi nie powinna jej nigdy uzyskać.

      +: korkodylek, thewickerman88 +978 innych
    •  

      Rodzina niby porządna, normalna, ale kompletnie nie potrafili słuchać dzieciaka. On mówił "przynieście mi taką i taką książkę do poczytania w szpitalu", matka nie dość że nie przyniosła książki o którą prosił tylko inną bo "pomyślała że ta będzie fajniejsza" to jeszcze mu jakieś pulpety z kopytkami przyniosła i dumna z siebie mówi "ale przyniosłam ci kopytka dlaczego się na mnie obrażasz i nie chcesz ze mną rozmawiać???!!!".

      @Wieczna_Konkubina: to jest w cholerę typowe. Rodzice którzy wiedzą lepiej.
      I niestety nie ma nikogo kto pomógłby dzieciakom. "Pedagodzy" w szkołach to kpina a pychologia/psychiatria nie istnieje.

    •  

      @Wieczna_Konkubina czyta się to strasznie. Bardzo współczuję tym dzieciom.

      Czasem z mężem rozmawiamy o tym, jak my byliśmy wychowywani. Często pozostawieni sami sobie, a rodzice "walczyli" żeby nas nakarmić. Nie pamiętam żebym w dzieciństwie usłyszała od mamy "kocham cię", zmieniło się to po śmierci taty. Słyszymy to dużo częściej (ja i moje rodzeństwo), ale zawsze czuję jakieś zażenowanie w środku, bo jest to sytuacja do której nie byłam przyzwyczajana od małego.

      Oczekujemy naszych pierwszych dzieci właśnie (bliźniaki). Długo walczyliśmy by zostać rodzicami. Zrobimy wszystko by czuły, że mają w nas wsparcie, zawsze ich wysłuchamy i mogą z nami porozmawiać o wszystkim. Postaramy się też, by nie wstydziły się kiedy usłyszą od nas, że je kochamy i same odpowiedziały tym samym bez zażenowania.

      Dużo zdrowia dla Was!

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Zabolało. Ale i zdziwiło, jak odważni (?) są niektórzy. Nigdy bym nie powiedziała swoim oprawcom niczego o sobie. Moi rodzice zawsze myśleli, że wszystko jest w porządku, a nasza relacja jest symetryczna (przy czym oni jako rodzice mają specyficzne podejście i zapominają w sekundę wszystko co zrobili źle). Spróbowałam 2x w życiu powiedzieć, że popełnili błąd i to były dosyć błahe sprawy - nigdy więcej.
      Niby dzieci się dzisiaj traktuje bardziej podmiotowo niż dawno temu, ale moim zdaniem dużo z tej relacji władza-podwładny dalej się przewija. Właśnie w tym niesłuchaniu, bagatelizowaniu, uważaniu że uczucia i myśli dziecka są głupie, ulotne, nieuzasadnione. Przez taką dyktaturę w domu, nie zasady które pomagają wszystkim ze sobą współżyć i które rozumie każdy, tylko arbitralne stwierdzenia jak ma być.
      Potem się dziwią, czemu nie przyjeżdżają dzieci, nie odzywają się, wyjeżdżają jak najszybciej daleko, albo co gorsza - czemu mają problemy psychiczne (jeśli w ogóle będą mieć okazję się o nich dowiedzieć).
      Zmagam się z depresją odkąd pamiętam, ale apogeum było kiedy poszłam na studia. Przestałam być "w trybie przetrwania". Wspomniałam o tym w domu (nie jako zwierzenie, tylko uzasadnienie czegoś), to dowiedziałam się, że dostałam depresji bo się wyprowadziłam i mam za dużo czasu. Brak słów.
      A dzisiaj jednocześnie rośnie świadomość społeczna i nawet same dzieci mogłyby sięgać po pomoc bo wiele z nich wie, że to jest możliwe, to się odgórnie im to uniemożliwia i udaje, że problem nie istnieje. Dla nikogo nie jest to wygodne, żeby młodzi ludzie mówili otwarcie o swojej depresji i problemach, a oni nie mają żadnej mocy sprawczej, by się przebić.

    •  

      @Wieczna_Konkubina ostatnio Grażyna na fb tłumaczyłam ten problem to powiedziały mi że wymyślam xD a Grażyny hihrały się na publicznym forum ze swoich dzieci w wieku nastoletnim wstawiając zdjęcia ich pokoi z bałaganem. Potem ta sama Grażyna będzie pytać dlaczego jej dziecko ma depresję. Powiesz jej że przez jej zjebanie to będzie się wypierać

    •  

      @Wieczna_Konkubina: patologia polega na tym ze w tym jebanym chlewie nie możesz pójść sam bez opieki dorosłego do psychiatry, ale mając 17 lat będziesz już sadzony jak dorosły

    •  

      @Wieczna_Konkubina: coś strasznie mi nie pasuje - dlaczego Twój syn mając gorączkę jest chyba w szpitalu psychiatrycznym? Ponieważ wszyscy pozostali pacjenci o których mówisz, powinni w takim być po próbach samobójczych

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Geldon: nie wiem jak to działa, szczerze pierwszy raz się z taką sytuacją spotykam bo pierwszy raz jestem w takim stricte dziecięcym szpitalu i to w dużym mieście (na oddziale pediatrycznym gdzie wrzucaja w sumie wszystkich na wstępie). Zakładam że w przypadku tej dziewczynki musieli badać jej wątrobę bo było jakieś ryzyko że będzie uszkodzona. Podawali jej leki. Nie wiem co było z tym chlopakiem. Ale nikt nie chodził w zabandazowanych nadgarstkach więc może młodzież przerzuciła się na inne metody.

      Generalnie wiem tylko że lekarz wspominał że na miejscu musi miec konsultacje z psychiatrą który zdecyduje co dalej- czy może wyjść do domu bo nie ma zagrożenia czy też kierunek szpital psychiatryczny.

    •  

      @Wieczna_Konkubina moja żona ma szkołę artystyczna dla dzieciaków. Przedział wiekowy 5-17 w związku z tym mam na bieżąco update o tym co dzieci robią i mówią. Plus dzieciaki żonie bardzo ufają wiec duzo gadają same z siebie.

      Mam 33 lata wiec teoretycznie jeszcze nie jeste na etapie "ta mlodziez teraz jest taka i tak nie to co za moich czasów" ale jak slysze udpaty od żony co się dzieje to mam już ladna listę rzeczy która jebie dzieciom psychike:

      -najgorsze absolutnie są social media i brak kontrolii co dzieciaki oglądają. Prawie wszystkie 8latki oglądały co by nie patrzeć bardzo brutalny serial, squit game. A jak nie oglądały to i tak widzą co i jak z tik toka.
      Ważna jest tylko Ekipa co oni robią. Ważne są challenger z tiktoka. Porownywaie się nawzajem. Co ryje beret zwłaszcza dziewczynkom.
      -brak edukacji swksualnej. 11 latki gadają o robienia loda. Serio
      -skłóceni rodzice, rozwody itd. Sam byłem świadkiem jak przy dziecko rodzice kłócili się które ma płacić za zajęcia.
      -Tak jak ktoś napisał niżej, rodzice nie słuchają dzieci. Mają na nie wyjebane.
      -olbrzymia presja przez ilość zajęć w szkole i po szkole. Rodzice robią z dzieci maszyny do nauki
      -starsze dziewczyny ewidrtnie mają problem z akceptacją samej siebie. Cały czas mówią że mają depresję, że są brzydkie, niektóre sje tną, albo lecą na lekach. Tutaj znowu temat internetu.

      Itd. Itd.
      A psychiatra i szkolnictwo w PL leżą i kwiczą. Będzie coraz gorzej

    •  

      Niestety problem z roku na rok narasta, mowa o próbach samobójczych. Wkurwia mnie to ze w **uj kasy idzie na propagandę a nie np. na kampanie uświadamiające rodziców ze mogą mieć problem w domu + jakiś program pomocy dziecia i rodzica. Przecież takich ludzi trzeba uświadamiać i im pomoc.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Wieczna_Konkubina: było powiedzieć tej grażynie aby syna do psychiatry wysłała i psychologa.

    •  

      @hansschrodinger ona przecież powie, że robisz z jej dziecka wariata i się obrazi, do takich tępych bab takie coś jest nie do pomyślenia.

    •  

      @ririsu12: przecież on jest po próbie samobójczej, czy może być bardziej wariatem xD

      Powiedzieć zawsze można, a jak ona nie słucha to młodemu aby sam znalazł dobrego i poszedł.

    •  

      Poczułam takie ciary żenady że musiałam wyjść to rozchodzić na korytarzu.

      @Wieczna_Konkubina: No slyszec 50 razy dziennie "kocham Cie" to tez zenada dla osob postronnych.

    •  

      pulpety z kopytkami

      @Wieczna_Konkubina: dziś jadłem i nie wiem skąd hejt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @stma1407: akurat wtedy powiedział to jeden raz. I to byla ich pierwsza doba w naszym pokoju. Oczywiscie to 50 razy to też było spore zaokrąglenie. Po prostu nie ma dnia żebyśmy sobie nie powiedzieli że się kochamy :) kilka lub kilkanaście razy, zwykle oczywiście w domu.

    •  

      @hansschrodinger: generalnie widać było że matka była przejęta. Nie raz wychodzila popłakać. Ale źle do niego podchodziła. Zamiast powiedziec "przepraszam, że tak źle się czujesz/ przepraszam że tego nie zauważyłam / kocham cię" to probowala wzbudzic w synu jakies uczucia względem jej, które byłyby pozytywne. Które by ją zapewniły ze dziecko ją kocha i to co zrobil było błędem. Nie skupiła się na tym jak ON się czuje tylko jak ONA się czuje z faktem że jej syn cierpi.
      I myślę że sama była jeszcze w szoku i nie wiedziała jak sobie z tym poradzic

      Nie czułam się na siłach reagować, bo martwiłam się przede wszystkim o swoje dziecko, nie chciałam jeszcze ich dobijać, zwłaszcza że byliśmy zamknięci w jednym pokoju i nie wiedziałam czy nie zostanę w szpitalu dłużej. Liczę że psychiatra pomówi z nimi i otworzy jej oczy.

    •  

      @Wieczna_Konkubina: to jest straszne. Jak przeczytalem o matce tego chlopca, przypomnialy mi sie gamonie z klasy, ktorzy w wieku 12 lat nie potrafili dzielic przez 2. Teraz sa dorosli, maja albo niedlugo beda mieli dzieci, i tak samo jak rozumieli matematyke, tak samo beda potrafili zadbac o swoje dziecko.
      A najgorsze, ze nie mozna nic z tym zrobic.

    •  

      @Wieczna_Konkubina Nie daj się więcej wpakować w szpital z byle powodu. Dwa razy z dzieckiem i raz z dorosłym popełniłem ten błąd.

    •  

      @Thecule: tamta matka i ojciec byli bardzoej karierowiczami niż gamoniami. Raczej zapracowani i wypierajacy fakt że ich syn może miec problemy bo przecież wszystko ma. Ojciec jego zresztą był wczoraj wieczorem z synem (przyjechal do niego by pozalatwiac papiery) po czym powiedzial ze "mama zaraz przyjedzie bo ja muszę jechać do biura"
      A on odpowiedzial "spoko jedź, nie marnuj swojego czasu"
      Ojciec na to "przeciez i tak nie chcesz ze mną rozmawiac"
      Kurła. Nie musiał rozmawiać. Nie ogarnal że pokazuje synowi po raz kolejny że robota wazniejsza od dziecka. I że dziecko doskonale to widzi.

    •  

      @Iudex: chciałabym żeby to był byle powód ale oprócz goraczki syn ma tez chorobę przewlekłą i ona się uaktywniła przy wysokiej temp

    •  

      On mówił "przynieście mi taką i taką książkę do poczytania w szpitalu", matka nie dość że nie przyniosła książki o którą prosił tylko inną bo "pomyślała że ta będzie fajniejsza" to jeszcze mu jakieś pulpety z kopytkami przyniosła i dumna z siebie mówi "ale przyniosłam ci kopytka dlaczego się na mnie obrażasz i nie chcesz ze mną rozmawiać???!!!".

      @Wieczna_Konkubina: ja co prawda aż tak nie miałam, dosyć szybko rodzice ogarniali, że jak coś mówię to wiem co mówię i czego chcę, czasami po prostu tego nie dostawałam xD W innych aspektach było trochę gorzej. Ale tę sytuację którą opisujesz, tylko wyciągniętą do granic absurdu miał mój chłopak w swoim domu (swoją drogą teraz jego siostra leczy się na depresję). A najgorsze, że jego matka i babcia wciąż mu to robią, a i czasami i mnie to spotyka. Japierdolę skąd się to bierze u ludzi? Czy oni nie słuchają? Czy uważają się za mądrzejszych i wiedzą co jest lepsze dla drugiego człowieka?

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Czy ci geniusze z ministerstwa edukacji nie widzą co się dzieje? Pierddolą o żołnierzach wykletych, odkopują trupy zamiast ratować żywych i przeznaczyć tą kasę na psychologów dziecięcych

    •  

      @sztywnygosc: to wszystko przez to że tak mało uczy się w szkołach o papaju i kardynale Wyszyńskim

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Podepne się . Znajomi mają problem z nastolatką, z myślami samobojczymi, ogólnie ciężko trochę dotrzeć do niej . Gdzies już z nią chodzili , ale ogólnie znikoma pomoc . Jeśli ktoś podrzuci jakis kontakt gdzie można uzyskać pomoc w mazowieckim to będę wdzięczny. Pzdr

    •  

      @jedmar: Dobrze, ze nie mam dzieci, bo serio nie wiem jak bym je odizolowal od tych debilizmow z social medii. Pamietam jak ja mialem okolo 12 lat i wszyscy grali w metina, a mi ojciec dal bana odrazu, bo przeczytal, ze to uzaleznia. Wtedy byl to dla mnie taki maly dramat, jak wszyscy koledzy gadali o gierce, a ja nie wiedzialem o co chodzi. Dzisiaj dziecku nie zakażesz tik toka, bo rowiesnicy beda go traktowac jak odrzutka.

    •  

      @Wieczna_Konkubina: ja miałem depresję jako nastolatek i wyraziłem kiedyś swoje niezadowolenie rodzicom z tego powodu, że się urodziłem, natomiast ogólnie nie sądzę, żeby ponosili w jakiś inny bezpośredni sposób odpowiedzialność za mój stan - natomiast #antynatalizm motzno

    •  

      @Wieczna_Konkubina strasznie przykre to co piszesz, stracone pokolenie

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Zalogowałem się specjalnie by dać plusa bo to jest dramat jaki jest stan psychiczny Polskich dzieci i młodzieży najczęściej z winy ich rodziców. Co ja będę mówił, dam wam mocne przykłądy.

      "przez cały tydzień był w domu ojciec, codziennie chlał
      w sobote pojechał ale zabrał mi moje słuchawki a nie mam za co kupić sobie nowych, dzisiaj było źle i jest mi źle, śniło mi się coś pięknego mianowicie że ktoś mnie pokochał, marzenie nie do spełnienia heh.. wstałam nie wyspana oczywiście, potem szkoła wzzystko fajnie poza grupą idiotów która się ze mnie śmiała bo tak, po szkole zgadałam się z kolegami ale nie, mieli na mnie chwile poczekać a jak wyszłam i popatrzyłam to ich nie było, wróciłam do domu koło 15:30 i nie było obiadu a matka nic cały dzień nie robiła, nie pracujw od jakiś 3 miesięcy, już wtedy byłam przygnębiona i miałam standardowy brak chęci do życia, około 18 zaczełam sobie grać jak się rozluźniłam i zaczełam czerpać przyjemność z grania to matka mi zaczeła narzekać, że coś tam zrobiłam mianowicie ugotowołam zupę ale nikt jej nie jadł poza mną, więc na to narzekała i na mnie sobie pokrzyczała bo tak wyładowywuje stres, krzykiem na mnie.. po czym sama zaczeła gotować coś do jedzenia, teraz siedzę u siebie i płaczę bo czuje się jak nic, nie potrzebna nikomu, zbędna.. bez chęci do życia" dodam że dziewczyna była raz u psychiatry w ramach prezentu na 16 urodziny.
      Kolejny nastolatek boryka się z ojcem chorym na schizofrenie dla którego jest szpiegiem i inne chore akcje np. kazał córce założyć fałszywe konto jego wujka i pisać jakieś bzdety.
      Jak się jest na serwerach discord gdzie istnieje kanał #wsparcie to czytuje się takie przygnębiające relacje

    •  

      @Thecule: jak dla mnie najważniejsze to pokazać dziecku że jest się jego partnerem, osobą godną zaufania, dla której jest się tez autorytetem gdy sytuacja tego wymaga (ale nie wymuszonym w stylu "masz robić jak ci każe bo jestem rodzicem"). Takim przewodnikiem. Który czasem pozwoli iść przed sobą ale zapewni że jest blisko, kiedy zajdzie taka potrzeba.

      Ja ze swoimi rodzicami jestem blisko, zawsze mogłam i mogę na nich liczyć. Mimo moich prawie 30 lat, przytulam się zarowno do nich, jak i do dziadków. Do teściów tak samo. W naszych domach nie brakowało nigdy miłości a słowa takie jak "kocham cie" "jestes wazny/a", "mozesz na mnie liczyc" były codziennością. Nigdy nie mialam etapu żebym wstydzila się rodziców, unikała ich lub przy znajomych ich jakoś obgadywa, wyśmiewała itd. to nie znaczy oczywiscie ze się nie kłócimy. na pewno rodzice popelnili jakies tam błędy wychowawcze ale sama będąc rodzicem też już zaczęłam je popełniać. Ale wiemy że koniec końców, mamy siebie i się kochamy. czasem zdarzy się tak że syn mnie wkurwi jak cholera, babcia z dziadkiem znów zacznie chwalić PiS, a mama będzie na cos za bardzo nalegać. ale nawet wtedy potrafię ich przytulić i powiedzieć "kocham cię". Mamy siebie i jestesmy dla siebie ze swoimi zaletami i wadami. A po znajomych widzę że coś takiego jest nie za częstym zjawiskiem.

    •  

      @Wieczna_Konkubina

      Syn: mamo wiesz że cię kocham? (Bombelek mówi mi to średnio 50 razy dziennie to już nasz zwyczaj taki)
      Ja: z całego serca?
      S: z całego serca!

      Zażenowanie to czuję ja jak to czytam.
      Twoje dziecko lepsze od innego. To takie żałosne. Już pominę fakt, że się rozmnożyłaś, skazując nową Istotę na doświadczanie chorób chociażby.

    •  

      On mówił "przynieście mi taką i taką książkę do poczytania w szpitalu", matka nie dość że nie przyniosła książki o którą prosił tylko inną bo "pomyślała że ta będzie fajniejsza" to jeszcze mu jakieś pulpety z kopytkami przyniosła i dumna z siebie mówi "ale przyniosłam ci kopytka dlaczego się na mnie obrażasz i nie chcesz ze mną rozmawiać???!!!".

      @Wieczna_Konkubina:
      A co to kurwa koncert życzeń za próbę samobójczą? XD

      Gówniaki mają całkowicie nasrane w głowach. Córka znajomego w uk zrobiła imprezę w domu na której pobiła się z koleżanką i pijana obrzygała chatę. Zamiast przyjąć konsekwencje na klate, zadzwoniła na bagiety że ojciec ją pobił. Razem z dwójką rodzeństwa (2 i 13 lat) prawie skończyła przez to w rodzinach zastępczych, a cała sprawa ciągnęła się pół roku.

    •  

      @kopawdupeswiniom:
      To nie czytaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      gdzie powiedzialam że jest lepsze? Jest to nasze powiedzenie i tyle. Nie wiem czy wiesz ale mozna prowadzic konwersacje z własnym dzieckiem.

    •  

      @basalyk44: poprosił ładnie. Użył nawet slowa "proszę".
      Współczuję znajomemu córki. No ale to jest trochę inna sytuacja moim zdaniem.

    •  

      @thewickerman88: To nawet nie to, że wiedzą lepiej, oni żyją w jakimś urojeniu, w iluzji jakiejś. Jak zombie, pewnie nawet nie rejestrują tych sygnałów.

    •  

      On mówił "przynieście mi taką i taką książkę do poczytania w szpitalu"

      @Wieczna_Konkubina:

      no to brzmiało trochę inaczej niż prośba, stąd moja reakcja.

    •  

      @basalyk44: tak wiem, streszczałam tylko, ogólnie konwersacja była dużo dłuższa.

    •  

      Na posiadanie dzieci powinna być licencja. Większość ludzi nie powinna jej nigdy uzyskać.

      @NaChuiMiTaCHata: Trochę skojarzyło mi się to z tym dowcipem o bondzie i jego licencji na zabijanie

      kraje 3 świata mają w dupie twoją licencję na proliferację
      (zaczyna robić dzieci nielegalnie)

    •  

      @Wieczna_Konkubina

      Nie wiem czy wiesz...

      Boszzzzz, jakie to jest typowe.

    •  

      @kopawdupeswiniom: bynajmniej ktoś mi szklankę poda na starość ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Matkobosko, straszne. Przerażające wręcz i okropnie smutne. :(

    •  

      @Wieczna_Konkubina

      No tak, tak. Wiadomo po co się rozmnożyłaś ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      Przecież nie po to aby "podarować" nowej istocie "dar" życia tyko żeby sobie zrobić dobrze.

    •  

      @Wieczna_Konkubina:

      mamo czemu. Ty mnie kur... Urodziłaś?!"

      Mówiłem takie coś matce kiedy miałem mniej niż 8 lat, kiedy rodzice wydzierali się na mnie bez opamiętania. Efekt był taki że darli się jeszcze bardziej, bo tak nie wolno mówić ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @jedmar smutne to co piszesz, social media źle używane to rak naszych czasów.

    •  

      Poczułam takie ciary żenady że musiałam wyjść to rozchodzić na korytarzu.

      @Wieczna_Konkubina: No slyszec 50 razy dziennie "kocham Cie" to tez zenada dla osob postronnych.

      Dzieciak ma 4 lata, wyluzuj. W dodatku jest chory i potrzebuje bliskości

    •  

      @rdk88:

      ciężko trochę dotrzeć do niej

      Przede wszystkim rodzice tej dziewczyny muszą zmienić podejście, bo to się nie wzięło znikąd. Nie potrafią rozmawiać ze swoim dzieckiem\nie słuchają\nie poświęcają wystarczająco czasu\zaangażowania - nie wiem, gdzie dokładnie leży problem, ale niewątpliwie problem z komunikacją u nich występuje.

      Specjalista jest oczywiście niezbędny w tej sytuacji, ale jeżeli rodzice nic nie zmienią w relacji z dzieckiem, to ten problem będzie trwać, lub pojawi się na nowo prędzej czy później. Jedyną skuteczną drogą jest tu edukacja na temat psychologii dziecięcej, przynajmniej jej podstaw, potem można korzystać z poradników, które będą opisywały konkretne problemy i sposoby postępowania (tu uwaga, trzeba je odpowiednio dobierać, bo poradnik może napisać każdy. Polecam zapoznanie się z bibliografią w celu zweryfikowania źródeł informacji zawartych w danym tytule). Polecam też rodzicom naukę empatii poznawczej, bo pomoże to w zrozumieniu oraz większym zaangażowaniu się w problemy dziecka. Bardzo ważne jest też, żeby rodzice nie próbowali zrzucać winy na stan dziecka na innych, tylko przyjęli i zaakceptowali własną odpowiedzialność za to, co się dzieje i za to, czy coś się zmieni.

      Poza tym wszystkim, dobrym pomysłem jest, żeby któreś z rodziców wzięło urlop na jakiś czas i spędziło go z dzieckiem (mogą nawet wyjechać gdzieś razem) poświęcając jej dużo uwagi, dzięki czemu być może uda się stworzyć pole do rozmowy z nią. Niewątpliwie potrzeba będzie dużo cierpliwości, bo będzie to długa droga, nic się nie zmieni ot tak.

      Współczuję i życzę znajomym powodzenia, mam nadzieję, że ich relacje z córką się poprawią.

    •  

      @basalyk44:

      A co to kurwa koncert życzeń za próbę samobójczą? XD

      Gówniaki mają całkowicie nasrane w głowach.

      Gratuluję podejścia, mam nadzieję, że nie masz i nie będziesz miał nigdy dzieci. A kolega został przez córkę potraktowany zapewne adekwatnie do tego, jak zadbał o jej wychowanie. To, że pije alkohol jest wołaniem o pomoc, niestety nie zostanie ono pewnie zauważone. Współczuję temu dziecku.

    •  

      @kultywator: pisalam wyzej, 50 razy to było mocne przesadzenie. Z mojej strony i służyło to do podkreslenia ze po prostu czesto to sobie mowimy, a tego dnia powiedział to tylko raz.

    •  

      @asmodeus666:

      o, że pije alkohol jest wołaniem o pomoc

      tyś niewinny jak nieobsrana łąka

    •  

      @Wieczna_Konkubina: wkurwia mnie troche napierdalanie na pedagogów, bo nie można wszystkich wjebać do jednego worka że sa chujowi i tyle.
      będąc w szkole nigdy nie rozumiałem funkcji pedagoga, bo głównie chodziły tam osoby które albo miały braki, jakieś dysfunkcje itp, albo ktoś kto cały czas rozrabiał, rozpierdalał szkołe, rzeczy albo tłukł kogo popadnie. no i pani "resocjalizowała" delikwenta, a raczej pełniła funkcje wychowawczą bo 90%przypadków młodych którzy robili problemy to wszystko wynosili z domu i problemy domowe rozwiązywane byly w szkole.

      i właśnie do tego dzisiaj jest sprowadzona rola pedagoga, ze młodzi rodzice są na tyle zjebani ze nie potrafią rozwiązywać problemów w domu tylko wszystko przynoszą do szkoly, jakby szkoła miała za zadanie naprawić wszystko to co oni spierdolili. bo dużo spraw jest takich że są jakieś rozwody, albo rodzice nie gadają z dzieciakiem, albo maja go w dupie i jest pozostawiony samemu sobie, albo wlasnie przesiąknięty instagramami i napierdolone we łbie że później sie wieszają i tną a rodzic nei wie co zrobic i do szkoły zeby pomogli.

      moja pani pedagog była zajebista, przez wzgląd na nią nigdy nie powiem że pedagodzy chuja robią w szkole, bo babka wtedy była gdzieś po 30, była naprawdę złota kobieta, mozna było jej naprawdę zaufać, wysłuchała, pomogła, doradziła itp, i z tego co wiem wiele spraw wewnątrzszkolnych potrafiła naprawić.

      jak teraz czasem z nią rozmawiam i to co opowiada, że przychodzą rodzice i z mordą że dziecko ma problemy, że sie nei uczy ze to ze tamto, to ta sugeruje żeby może tak porozmawiać z dzieckiem zainteresować się tym to w odpowiedzi dostaje ze co sie wpierdala w jej metody wychowawcze i ze sie chuja zna i w ogole po co poucza.

      to też nie wygląda tak, że po jednej wizycie nagle sie życie odmieni o 180 stopni i juz wsyzstko naprawione i pani pedagog cud swiata. Przecież to potrzeba czasu, żeby dzieciak nabrał zaufania do własnego rodzica itp. Niektorzy tez mysla ze to w tydzien sie da naprawic, a pozniej wielkie pretensje ze kurwa tyle gadała a chuja to dało.

      będę to powtarzać, wiekszośc dzisiejszych rodzicow to jebani idioci, którzy nie powinni sie rozmnażać bo to tylko problem. ponauczali się że rozwody i problemy rodzinne ma załatwiać szkoła bo se debile nie radzą, a potem dzieciaki są rozjebane i się kurwią ćpają szlajają po nocach itp

      ale sie wkurwiłem, lol, za kazdym razem jak mi ktos wyzywa pedagogów ze chuja robią to mnie skręca ale też wiem, że no są osoby które się nie nadają na pedagogów i tyle.

    •  

      @Wieczna_Konkubina kobiety są teraz bardzo spierdolone bez obrazy ale za dużo fejsa Instagrama u mnie to samo kuzynka 12 lat a już by się zabiła

    •  

      @JK91: absolutnie nie mam nic do dobrych pedagogów. Widzę sama różnice bo musiałam przenieść syna z jednego przedszkola do innego. W pierwszym dyrektorka nie miala za grosz podejscia, w drugim mam zupełnie inne dziecko. Nie dziwię się że dziecko potrafi lgnąć bardziej do nauczyciela bo ten nieraz spędza z nim wiecej czasu niż rodzic jak się podlixzy cały tydzień. Oprócz wakacji all inclusive te dzieciaki praktycznie nie mają kontaktu z rodzicami, nie spędzają z nimi czasu. No chyba że u cioci na imieninach.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      @basalyk44: Jeżeli chodzi o kwestię krzywdzenia własnych dzieci, jestem i pozostanę niewinny, bo nigdy nie skażę ich na egzystencję na tym zjebanym świecie. Jest to działanie prewencyjne zarówno proste, jak i skuteczne (w 100%!), polecam wszystkim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @asmodeus666:

      Jeżeli chodzi o kwestię krzywdzenia własnych dzieci, jestem i pozostanę niewinny, bo nigdy nie skażę ich na egzystencję na tym zjebanym świecie.

      tak przypuszczałem że mam do czynienia z ekspertem w kwestii wychowania potomstwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Nie pamiętam żebym w dzieciństwie usłyszała od mamy "kocham cię", zmieniło się to po śmierci taty... ale zawsze czuję jakieś zażenowanie w środku, bo jest to sytuacja do której nie byłam przyzwyczajana od małego.

      @veganka_: Starsze pokolenia, były dość powściągliwe w wyrażaniu słownym swoich uczuć.
      Może to presja religii, że nie powinno się głośno o tym mówić - taki pogląd słyszałem od księży.

      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      pisalam wyzej, 50 razy to było mocne przesadzenie.

      @Wieczna_Konkubina: Dlaczego? Nic złego w tym.
      Swojej Żonie gdybym policzył, też tyle razy potrafię powiedzieć w ciągu dnia, dziecku żałujesz?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @basalyk44: Mam dosyć szeroką wiedzę na ten temat, którą zdobyłem ucząc się przez lata, a nie, jak twój kolega, popełniając błędy wychowawcze i nie wyciągając z nich wniosków. Jeżeli moja wiedza, będąca wynikiem dekad pracy badawczej wielu ludzi, jest według ciebie nic nie warta dlatego, że nie spłodziłem bezmyślnie dzieciaka, to trudno ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @Wieczna_Konkubina: aż mi się smutno zrobiło, jakbym swoją matkę słyszał.. Upośledzenie emocjonalne to częsta sprawa.

    •  

      coś strasznie mi nie pasuje - dlaczego Twój syn mając gorączkę jest chyba w szpitalu psychiatrycznym?

      @Geldon: Tak jakby zaorano psychiatrię dziecięcą w naszym kraju. Wiwat PiS.

    •  

      @Wieczna_Konkubina: Jak ja trafiłam do szpitala mając 16 lat, z powodu omdleń ( zaburzenia odżywiania ale nikt tego nie podejrzewał, a ja sie nie przyznałam). To mnie ani razu nie odwiedziła rodzina przez ten tydzień co tam byłam. Sama jak palec. Jedynie na wypis matka przyszła no bo sama nie mogłam wyjść.

    •  

      @Wieczna_Konkubina: jakbym czytał o swoich starych, też zawsze wiedzieli co dla mnie lepsze

    •  

      @Wieczna_Konkubina: a potem niestety bywa i tak. Psychiatria w Polsce to umieralnia.

      źródło: youtu.be

    •  

      @Wieczna_Konkubina Te dzieci w wiekszosci powinny lezec po zweryfikowaniu stanu fizycznego na o. Psychiatrii pod opieką lekarzy specjalistow i terapeutów.

      Z racji tego ze w Polsce nie ma specjalistow ani psychiatrycznych lozek dzieciecych - leza na pediatriach pod opieką niewyspecjalizowanych w psychiatrii lekarzy pediatrow ktorzy robią co mogą by im pomoc.
      O psychologu zazwyczaj mozna zapomniec bo szpital nie zatrudnia.

      Brak slow.

    •  

      Dlaczego tutaj wszyscy skupiają się na leczeniu a nie zapobieganiu? Może czas poważnie porozmawiać nad zlikwidowaniem social mediów które tym dzieciom robią sieczkę z mózgu pod względem samoackeptacji, podejścia do materializmu i budowaniu relacji międzyludzkich?

    •  

      @RobotKuchenny9000: albo po prostu zainteresować się co robią dzieci. Ja robilam wszystko co moi rówieśnicy, oglądałam to co było modne, czytałam fotostory bravo girl i jedyne co mnie ominęło to moda na tokio hotel bo mnie kompletnie nie kręcili. Ale moi rodzice wiedzieli co robie, zdawali sobie sprawę że zakazując mi wszystkiego wywołają efekt odwrotny do zamierzonego. Głównie funkcjonowaliśmy na kompromisach np. ustalaliśmy wspólnie o której godzinie mam wracać do domu albo ile czasu mogę grać na kompie. Rodzice starali się poznać moich znajomych, interesowali się moim i ich życiem i to nie w kontekście "dlaczego X dostal 5+ na teście a ty tylko 4". Jak nie podobał im się któryś z moich znajomych to mówili "osobiście nie lubię X ale to twoja kolezanka/kolega". Wyjasniali dlaczego dana znajomość im średnio pasuje i ostrzegali o ewentualnych "niebezpieczenstwach" które zwykle się sprawdzały ale o tym zwykle przekonywalam się już sama bo zauważałam w trakcie tych relacji zachowania o których wspominali.

      Bardzo często spotykam się z sytuacja gdzie rodzic KOMPLETNIE nie wie co robi jego dziecko, czym się interesuje, czego słucha, jakie ma ulubione filmy. Nie obchodzi go to.
      Ostatnio robiłam synowi jakieś testy w poradni psychologiczno-pedagogicznej i było tam pytanie "jak często dziecko chce rozmawiać z tobą na tematy które cię nie interesują?" Osobiście interesuje mnie co dziecko do mnie mówi, nie ważne o czym mówi bo nawet jeśli nie do końca ciekawi mnie sam temat to cieszy mnie fakt że dziecko dzieli się ze mną tym co go interesuje i CHCĘ z nim o tym rozmawiac.

    •  

      "kocham cie" "jestes wazny/a", "mozesz na mnie liczyc"

      @Wieczna_Konkubina: ja 34lvl i nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek usłyszał coś takiego lub podobnego od starych, o jakimkolwiek przytulaniu czy nawet poklepaniu po plecach również zapomnij. I tak się powoli żyje na tym świecie, upośledzone relacje przez dzieciństwo. Kilka lat mi zajęło dojście do tego dlaczego moje życie wygląda w ten sposób. To był dla mnie szok jak się odwiedzało kolegę a tam na wejście zawsze buzi albo przytulasek, pogłaskanie po głowie, zapytania jak minął dzień, a smisnykolo co ty w ogóle lubisz robić, chodźcie chłopaki do samochodu bo potrzebuję kogoś do sprawdzania czy odpala po naprawie. To już później doszło do takiego absurdu że z rodzicami moich kolegów mogłem pogadać jak z kolegami i wiedzieli o mnie więcej niż moi starzy.

    •  

      @smisnykolo: mnie tylko zastanawia po co tacy ludzie jak Twoi rodzice robią sobie dzieci? Presja rodziny? Środowiska?