•  

    248 889 + 110 + 6 + 7 + 6 + 6 + 232 + 341 + 125 + 65 + 5 = 249 792

    Z ostatniego tygodnia. Tydzień dosyć owocny, jeśli chodzi o rower. To może od początku.

    110 - wypad - z panem @AbaddonLincoln po kwadraty w okolicach Warki. Wiatr pomagał, piachy przeszkadzały więc wychodzi na zero, ale towarzystwo przeważa szalę oceny wypadu na zdecydowanie bardzo udany.

    6,7 - testy mocowania gratów - nic nie odpadło !

    6 - odebrać pakiet startowy (piątek wieczór);

    6 - na start

    232 - dzień pierwszy baltic bike challenge(dalej BBC). Tego dnia, jechałem z kolegą, ale mało brakowało, a pojechał bym cały wyścig sam HAHAHA. Już wyjaśniam. w W piątek popołudniem dojeżdżamy pod hotel w Świnoujściu. Wyciągamy rowery z samochodu, wkładam koła, kolega robi to samo - i nagle gromkie KURWA - zostawiłem tylną sztywną oś w garażu xD xD xD. No to kurwa ładnie :D Dzwonimy po sklepach w świnoujściu (piątek, okolice 18) - brak :) Dzwonię jeszcze do znajomego ze Świnoujścia - uuu panie, raczej nie dostaniecie tak na szybko. Najtęższe umysły siedzą i myślą. I wymyślili - przesyłka konduktorska. Patrzymy w rozłady, ha! jest pociąg relacji wwa-świnoujście - 20:50 - 7:38 (a start mieliśmy ~5km od dworca, o 7:50!)

    No to kolejny znajomy pojechał do domu do kolegi, wziął ośkę, z ośką na dworzec, a tu konduktor mówi - to nocny pociąg, nie bierzemy przesyłek konduktorskich (i co Pan nam zrobi, o!). Ale - jechało nim dwóch rowerzystów (POZDRAWIAMY !!!) którzy przywieźli ośkę do Świnoujścia. Koniec końców ruszamy 8:01. Fart jak nie wiem co ;)

    Generalnie trasa BBC - na odcinku Świnoujście-Ustka, to że tak powiem, autostrada jak na drogi po których zalicza się czasem kwadraty. Może oprócz tych 6km po plaży z buta - nie dało tam rady jechać kompletnie (i ten odcinek zniszczył mnie dużo mocniej niż wcześniejsze 165km). Była jeszcze przebita opona i zerwany łańcuch - ale to się zdarza na ultra - krótka przerwy techniczne i lecimy dalej. Około 22 docieramy do Ustki.

    341 - Pobudka o 3;50 i ruszamy o 4:30. Podejmujemy męską decyzję - moje tempo jest zdecydowanie szybsze niż kolegi a do tego robię mniej przerw niż on - więc lecimy od tej pory każdy swoim tempem aby się nie męczyć na wzajem.
    Ustka - Łeba, z mocno przereklamowanym odcinkiem Kluki, który miał być hardkorem. hehe, kto w roztopach jeździł po Kampinosie - to nie pierwszyzna, albo to już skrzywiona psychika przez #kwadraty - bo naprawdę niczego strasznego tam nie było. Ba, tylko raz zsiadłem z roweru żeby wejść na jedną z kładek.

    Potem jeszcze trochę piachów i korzeni przed Łebą, ale wszystko spokojnie do przejechania. Następnie szybki przelot do Władysławowa, maczek i wio na Hel i nazad. Na Helu wiatr zmienił się z zachodniego, w miarę ciepłego, na północy a potem nawet wschodni - i zaczęło pizgać złem. O 17 zrobiło się 3 stopnie jak byłem ponownie we Władysławowie. Czyli będzie już tylko gorzej... Czułem się jednak bardzo dobrze - więc ogarnąłem sobie nocleg przed Pruszczem (za ponad 100km) i lecę dalej. Dojeżdżam do Wejherowa, 260km w nogach, do mety już tylko 200. Zapala mi się zielona lampka - jak bić personal besty, to właśnie w takie dni - gdy noga podaje, a głowa jest nastawiona pozytywnie. Czyli pominę nocleg i lecę na raz na metę (było by ~460km na raz). Garmin pokazywał że dojadę ok 6 rano, ale nawet 9 brałbym w ciemno :)

    Wjeżdżam w górki w TPK, podjazd za podjazdem, w górę strasznie gorąco, ale w dół zaczyna się robić dramat. Ubrałem wszystko co miałem (5 warstw), na nogach dwie pary skarpetek i ogrzewacze chemiczne w butach. Ale pomogło to może na godzinkę. Ok 22 zrobiło się jeszcze zimniej, 0 stopni, ja w środku lasu, wokół tylko jakieś dziki, sarny i lisy. No pięknie kurwa :D

    Około 23 kontaktuje się z noclegiem i dostaję informację, że mogę być o której chcę. Super. Jadę dalej - zimno dokucza coraz bardziej, więc owinąłem się jeszcze folią NRC, do tego z drugiej folii zrobiłem onuce aby nie odmrozić stópek i dalej do przodu. Niestety, mam wrażenie, że momentami w dół jadę wolniej (po 15km/h :D), niż w górę - mega zimno, brrrrr. Do Straszyna docieram o 2:30. Czekają na mnie naleśniki !!!, ciepły prysznic, stopy zawinięte w koc, pod kołdrę i spać o 3.

    125 - Budzik o 6:30. Za oknem piękne słońce ale też 1 stopień. Brrrr. Leżę więc do 7 i dopiero wtedy zaczynam się zbierać.
    Ruszam punkt 8 i powoli zdobywam kolejne kilometry, większość pod zimny, północno-wschodni wiatr. Dojeżdżam do Mierzei Wiślanej. I tutaj, ścieżce która wije się przez Mierzeję - daje 12/10 punktów. Bajka. Bajka. Bajka. A szczególnie ten jeden odcinek - rollercoaster z górkami po kilka-kilkanaście metrów. Albo jedziesz powoli, ale wtedy wspinasz się na każdą mikrogórkę - albo lecisz 30km+ i szybki zjazd wpycha się na górki. Banan z mordy nie schodził !

    META - docieram po 54:45 i zajmuje 42 miejsce na ~290 osób, które wystartowały. Nie najgorzej. Szybkie piwo (bezalkoholowe ;)), obiadek - i na pociąg do domu.

    65 - miałem jechać na pociąg do Gdańska, ale tam już mam #kwadraty, więc skierowałem się na Malbork. W Malborku zjadłem jeszcze kebaba-giganta i dotoczyłem się na PKP.

    5 - po trójmiejskim zimnie, 10 stopni po 23 w WWA - zaskoczyło bardzo pozytywnie. Wsiadłem więc na rumaka i popędziłem w kierunku domu .

    Co mogę powiedzieć po tym ultra - czuje nie dosyt. Po solidnie przepracowanej zimie i wiośnie, czuje że jest forma
    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Szkoda że nie doszacowałem zimna bo naprawdę była szansa na przejechanie tego szybciej (nauczka na przyszłość - tu przydałby się softshell i ochraniacze na buty). No i jak zwykle, mniej postojów ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    A teraz 2-3 dni odpoczynku - i wracam do gry xD

    Wpadło tez sporo nowych kwadratów.

    Max square: 46x46
    Max cluster: 2970 (+3)
    Explorer Tiles: 7716 (+539)

    19/2022 100km+
    #rowerowyrownik #kwadraty #rowerowawarszawa #100km #200km #300km

    Skrypt | Statystyki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20220507_073516.jpg