Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Upadek Lisiczańska. 129 dzień wojny ukraińsko-rosyjskiej

    Wczoraj Rosjanie zajęli Lisiczańsk, przed wojną 100-tysięczne miasto położone nad rzeką Doniec, vis-a-vis Siewierodoniecka, położonego po drugiej stronie rzeki. Z informacji jakie pojawiają się w sieci wynika, że prawdopodobnie w mieście nie ma już oddziałów ukraińskich, które wycofały się na zachód, na linię Siewiersk-Bachmut, która ma stanowić kolejną linię obrony wojsk ukraińskich. Między tą nową linią obronną a Lisiczańskiem znajdują się jeszcze pomniejsze oddziały ukraińskie, które prowadzą już jednak wyłącznie działania opóźniające i także wycofują się na nową linię obrony.

    Tekst dostępny jest także na Blogu - zachęcam do czytania tam, bo przy poszczególnych punktach są mapy i tym samym sytuacja jest bardziej zrozumiała.

    Geneza upadku

    Pierwsze rosyjskie oddziały wkroczyły do Siewierodoniecka 6 maja. Od początku wiedziano jednak, że dużo ważniejsze znaczenie ma położony po drugiej stronie rzeki i dodatkowo na wzgórzach – Lisiczańsk. Ukraińcy twierdzili, że nawet jeśli będą musieli opuścić Siewierodonieck, to i tak ataki agresora rozbiją się o Lisiczańsk, chroniony przez rzekę Doniec i okoliczne wzgórza. Gdy jednak Siewierodonieck upadł 25 czerwca i rozpoczęła się bitwa o Lisiczańsk, „ukraińska forteca” wytrzymała tylko 7 dni (25 czerwca-2 lipca). Jak do tego doszło?

    Ukraińska strategia oparcia obrony o Doniec (i w tym o Lisiczańsk) była bardzo dobra. Rosjanie od początku wojny mają problemy z przeprawianiem się przez rzeki. Widać złą koordynację działań między rosyjskimi oddziałami frontowymi a korpusem inżynieryjnym. Pewnym symbolem rosyjskich bolączek gdy idzie o przeprawę przez Doniec stała się porażka pod Biłohoriwką (ok. 12 maja). Lisiczańsk, stanowiący jeden z ważniejszych punktów obrony na linii Dońca, miał także dodatkową zaletę. Z lisiczańskich wzgórz rozpościera się bardzo dobry widok na położone po drugiej stronie rzeki miasta – Rubiżne i Siewierodonieck. Wzgórza te stanowiły idealne miejsce do rozmieszczenia artylerii i obserwatorów.

    Rosjanie zdawali sobie sprawę z tego jak silne są ukraińskie pozycje w Lisiczańsku. Rosyjskie dowództwo prawdopodobnie nigdy nie planowało frontalnego ataku (przez Siewierodonieck) na Lisiczańsk. Zamiast tego postanowiono przeprowadzić manewr oskrzydlający od zachodu. Pierwszą próbą była przeprawa pod Biłohoriwką (ok. 12 maja), która zakończyła się spektakularną klęską Rosjan. Mimo porażki nad Dońcem, Rosjanie nie zrezygnowali z planów okrążenia wojsk ukraińskich. Zdecydowano jednak o zmianie kierunku natarcia – zamiast zachodu, postanowiono obejść pozycje ukraińskie od południa. Kluczową rolę w tym natarciu miała odegrać Popasna.

    Popasna przed wojną była ok. 20.000 miastem, które stanowiło pierwszą ukraińską linię obrony na terenie ATO - Strefa operacji antyterrorystycznej na Ukrainie, jak mówiono przed 2022 r. na strefę walk między ukraińską armią a separatystami z Ługańska i Doniecka. W mieście znajdowały się liczne umocnienia, systematycznie budowane przez Ukraińców od 2014 r. Gdy Rosjanie rozpoczęli swoją inwazję na Ukrainę, Popasna szybko stała się jednym z tym odcinków, o które toczyły się najbardziej zażarte walki. Mimo kilku prób przejęcia miasta, rosyjskie uderzenia rozbijały się za każdym razem o ukraińskie linie obronne. Dopiero pod koniec kwietnia, do walki o miasto ściągnięto najemników z Grupy Wagnera, którzy przechylili szalę zwycięstwa na stronę Rosjan.

    Utrata Popasnej (7 maja) doprowadziła do rozciągnięcia ukraińskich linii obronnych. Wkrótce wykorzystali to Rosjanie, którzy w połowie maja zaczęli nacierać w kierunku głównej drogi dostarczającej zaopatrzenie do Lisiczańska (droga Bachmut-Lisiczańsk). Około 25 maja nastąpił przełom, a Rosjanie przecięli drogę. W kolejnych dniach do Donbasu zaczęły jednak ściągać ukraińskie posiłki, które z wielkim poświęceniem przystąpiły do kontrataku. Ostatecznie po kilku dniach walki udało się zepchnąć Rosjan z drogi Bachmut-Lisiczańsk. Jednak akcja jej całkowitego odblokowania zakończyła się porażką. Rosjanie zostali odepchnięci o zaledwie kilka kilometrów, a droga nadal znajdowała się w zasięgu rosyjskiej artylerii. Część odcinków drogi Bachmut-Lisiczańsk zamieniła się teraz w linie frontu.

    Ukraiński kontratak wzdłuż drogi Bachmut-Lisiczańsk odniósł mieszane rezultaty. Z jednej strony Rosjanie zostali zepchnięci z drogi. Jednak część drogi nadal była zablokowana przez ostrzał rosyjskiej artylerii. Co jednak ważniejsze – podejście Rosjan tak blisko kluczowej drogi prowadzącej do Lisiczańska, postawiło pod znakiem zapytania ukraiński plan obrony Lisiczańska.

    Tymczasem sytuacja w Siewierodoniecku zaczęła się pogarszać. Rosjanie skutecznie zagłuszali ukraińską komunikację, utrudniając koordynację działań ukraińskim oddziałom nadal walczącym w mieście. Prawdopodobnie problemy komunikacyjne doprowadziły do tego, że 2 czerwca Rosjanie wdarli się do strefy przemysłowej, znajdującej się w południowej części miasta. Następnego dnia Ukraińcy przystąpili do kontruderzenia, które zakończyło się jednak porażką. Po odbiciu kilku przecznic, ukraińskie oddziały zostały zasypane ogniem rosyjskiej artylerii i nie były w stanie kontynuować natarcia.

    Ostatni cios

    Po ustabilizowaniu się sytuacji wzdłuż drogi Bachmut-Lisiczańsk, Rosjanie zaczęli przygotowywać się do kolejnego uderzenia, które przełamałoby ukraińską linię obrony i doprowadziło do okrążenia Lisiczańska. Uderzenie nastąpiło 20 czerwca. Tego dnia Rosjanie wyprowadzili skoncentrowane natarcie na wysokości Toszkiwki – broniącej południowo-wschodnich podejść do Lisiczańska.

    W ciągu 4 dni Rosjanie zajęli miasteczka Hirśkie, Zołote, Toszkiwkę i – co ważniejsze – Loskutiwkę, w której znajdowały się wzgórza górujące nad samym Lisiczańskiem. Mała grupa Rosjan przeprawiła się także przez Doniec na północ od Lisiczańska, dodatkowo zagrażając ukraińskim wojskom.

    Ukraińcy zdawali sobie sprawę z tego, że po utracie Loskutiwki i wyjściu Rosjan na tyły obrońców Lisiczańska, dalsza obrona jest niemożliwa. W związku z tym przyspieszono ewakuację załogi Siewierodoniecka i samego Lisiczańska.

    Odwrót z Siewierodoniecka, mimo zniszczenia już wszystkich mostów na Dońcu, był prowadzony w zorganizowany sposób. Nie obyło się jednak bez problemów. 24 czerwca Serhij Hajdaj, gubernator obwodu ługańskiego, poinformował że armia ukraińska otrzymała rozkaz wycofania się z Siewierodoniecka. Informację tę podało także kilku dziennikarzy. Informacja ta pojawiła się w sieci, gdy jednak ewakuacja nadal jeszcze trwała. Rosjanie natychmiast wznowili ostrzał wzdłuż Dońca, co doprowadziło do poniesienia przez stronę Ukraińców strat, których można byłoby uniknąć gdyby nie przerwanie „ciszy medialnej”.

    Tymczasem Rosjanie nieprzerwanie prowadzili operację na południe od Lisiczańska. 27 czerwca w ich ręce wpadła rafineria lisiczańska, która była ostatnim punktem na którym oparta była obrona przedpola miasta. Rosyjska awangarda zaczęła także wchodzić do samego Lisiczańska od południa i wschodu. Ukraińskie wojska nie wpadły jednak w panikę. Mimo nieustającego ostrzału rosyjskiej artylerii, większość sił ukraińskich wydostała się z Lisiczańska wąskim przesmykiem, prowadzącym nad Dońcem, między Biłohoriwką a Siewierskiem.

    2 lipca było już po wszystkim. Rosjanie zaczęli publikować nagrania z Lisiczańska, na których zawieszali flagi na ukraińskich budynkach rządowych w centrum zniszczonego miasta.

    Punkt zwrotny?

    Rosjanie chcieli, aby bitwa o Siewierodonieck i Lisiczańsk była decydującą bitwą, w której zamknęliby znaczne siły ukraińskie w kotle, a następnie zmusiliby je do kapitulacji. Rosjanie liczyli, że taki sukces doprowadziłyby nie tylko do załamania się morale ukraińskiej armii, ale także znacznie utrudniłby jej prowadzenie dalszych operacji na wschodzie kraju.

    Oczywiście nie wiemy jeszcze wszystkiego na temat bitwy o Siewierodonieck i Lisiczańsk. Jednak z dostępnego materiału, możemy wnioskować że rosyjski plan zakończył się fiaskiem. Ukraińcy nie dali zamknąć w okrążeniu większych sił, ani w Siewierodoniecku, ani w Lisiczańsku. Jest jednak pewne „ale”. Przez ostatnie 2 miesiące wojska ukraińskie broniły pozycji, które były niezwykle trudne do obrony, a ich linie zaopatrzeniowe wystawione były na stały ostrzał rosyjskiej artylerii.

    Decyzja o odwrocie z Siewierodoniecka i Lisiczańska zapadła bardzo późno. Część źródeł, nawet tych pro-ukraińskich, twierdzi że zbyt późno. Kwestionowana jest także decyzja o kontrataku w samym Siewierodoniecku (początek czerwca), gdzie Ukraińcy nie odnieśli żadnego większego sukcesu, tracąc tylko ludzi w ogniu rosyjskiej artylerii. Pojawiają się także plotki o tym, że decyzja o tak długiej obronie Lisiczańska wynikała ze sporu jaki powstał na linii armia-prezydent. Mianowicie administracja prezydenta Zełeńskiego miała naciskać na naczelne dowództwo, aby jak najdłużej utrzymać miasto, tak aby pokazać zachodnim partnerom że Ukraina broni wszystkich swoich ziem i nigdy nie podda się Rosji.

    Bardzo ciekawe jak ta długotrwała obrona miasta przełoży się na kondycję ukraińskiej armii i dalsze walki w Donbasie. Trzeba bowiem pamiętać, że każdy żołnierz ukraiński jest na wagę złota. Rezerwy, które miały wejść do walki na przełomie lipca i sierpnia nadal nie pojawiły się na polu walki (podobno są nadal formowane). Tymczasem świeży rekruci kierowani są głównie do uzupełniania stanów osobowych w jednostkach już walczących na terenie Donbasu a nie do formowania nowych jednostek.

    Te braki kadrowe stawiają pod znakiem zapytania decyzje Kijowa co do utrzymywania rozciągniętych linii zaopatrzeniowych i wysuniętych pozycji wokół Lisiczańska. Szczęśliwie Ukraińcom udało się jednak ostatecznie uniknąć okrążenia.

    Kolejna linia

    Kolejną linię obrony ukraińskiej stanowią miasta Siewiersk i Bachmut. Ukształtowanie terenu (oba miasta położone są w dolinach), sprawia jednak że Ukraińcy nie będą w stanie stawiać tutaj zbyt długo oporu Rosjanom, którzy nadal dysponują ogromną przewagą w artylerii. Dlatego linia Siewiersk-Bachmut wydaje się tylko tymczasową linią obronną, która ostatecznie zostanie porzucona przez ukraińską armię, która będzie prowadziła działania opóźniające i cofała się dalej na zachód – na linię Słowiańsk-Kramatorsk.

    Główne walki rozegrają się pewnie na wzgórzach położonych między liniami Słowiańsk-Kramatorsk a Siewiersk-Bachmut (na mapie wzgórza leżą w linia Rai Oleksandriwka-Czasiw Jar). Wzgórza stanowią klucz do Słowiańska i Kramatorska, bo oba miasta położone są w dolinach. Jeśli Rosjanom uda się zdobyć wzgórza, to będą mieli realną szansę na zajęcie zarówno Słowiańska, jak i Kramatorska.

    Rosyjskie plany

    Rosjanie najprawdopodobniej nadal dysponują siłami, które są w stanie zająć zarówno Słowiańsk, jak i Kramatork. Walki o Siewierodonieck, jak i Lisiczańsk, strona ukraińska próbowała przedstawić jako wykrwawiające rosyjską armię. Jednak nie oddaje to do końca charakteru tych walk, które bardziej niż walki miejskie przypominały starcie artyleryjskie.

    Nie oznacza to jednak, że rosyjska armia nie ma problemów kadrowych. Wręcz przeciwnie. Rosjanie mają problem z brakiem dostatecznej ilości piechoty. Putin powiedział „NIET” powszechnej mobilizacji (z powodu m.in. obawy przed oporem społecznym). W związku z tym
    rosyjskie dowództwo „klei” oddziały z tego czym Rosja dysponowała przed wojną. A czym dysponowała? 280.000 żołnierzy, z czego na Ukrainę pierwotnie skierowano ok. 200.000 żołnierzy. To dużo mniej niż siły ukraińskie, które od początku wojny mają przewagę liczebną nad Rosjanami. Dodatkowo po klęskach na północy (bitwa o Kijów), buntach żołnierzy z poboru i atakach na centra werbunkowe w Rosji, Moskwa podjęła decyzję o minimalizacji strat po stronie poborowych. Oni dalej są używani w inwazji, ale do zadań na tyłach frontu, typu logistyka, obrona p-lot itd. Szpicę rosyjskiej ofensywy stanowią obecnie żołnierze kontraktowi, rezerwiści którzy liczą na zarobek i masowo mobilizowani ludzie z Ługandy i Donbabwe (przedstawiający wątpliwą wartość bojową).

    Problemy kadrowe po stronie Rosjan sprawiają, że ich dowództwo zrezygnowało z głębokich rajdów na tyły przeciwnika (co widzieliśmy np. na początku wojny pod Kijowem). Większość operacji jest prowadzonych bardzo ostrożnie i bardzo powolnie (ostatnią spektakularną porażką Rosjan była Biłohoriwka, 2 miesiące temu). Z jednej strony prowadzi to do minimalizacji strat po stronie Rosjan. Z drugiej jednak powoduje, że – nawet jeśli Rosjanom udaje się na którymś odcinku przełamać pozycje ukraińskie – to brakuje ludzi i do szybkiego wykorzystania tego i wdarcia się w pozycje ukraińskie na kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów.

    Dodatkowo coraz większym problemem dla Rosjan stają się ukraińskie ataki – przy użyciu MLRS i rakiet balistycznych (Toczki) – na rosyjskie tyły. W ciągu ostatnich 2 tygodni, Ukraińcy zniszczyli liczne rosyjskie polowe centra zaopatrzeniowe. Tylko ostatniej nocy Ukraińcy zaatakowali trzy rosyjskie magazyny (Kursk, Melitopol, Biełgorod). To właśnie ataki artyleryjskie zmusiły też Rosjan do odwrotu ze słynnej Wysyp Węży.

    W związku z tym zasadne robi się pytanie czy Rosjanie będą chcieli w którymś momencie doprowadzić do zamrożenia obecnego konfliktu, aby zreorganizować swoje siły i dopiero po kilku miesiącach wznowić agresję na Ukrainę. Kluczowa będzie tu jednak postawa Zachodu. Mimo że Paryż i Belin życzliwie patrzą na ewentualny kompromis z Moskwą, to Ameryka przyjęła dużo bardziej eskalacyjną postawę i zdaje się być gotowa do długotrwałego wspierania Ukrainy. Rosjanie nie mogą sobie natomiast pozwolić na zamrożenie konfliktu w sytuacji gdy dostawy zachodniego sprzętu nadal będą trafiały na Ukrainę.

    Póki co wydaje się zatem, że w kolejnych miesiącach czeka nas dalsza wojna na wyniszczenie i oczekiwanie komu wcześniej zabraknie rezerw – Rosjanom czy Ukraińcom. Pewnym miarodajnym wskaźnikiem będzie tutaj przełom lipca i sierpnia, gdy do walki powinny wejść świeże ukraińskie oddziały, które podobno są formowane na tyłach. Póki co nie widzieliśmy tych oddziałów, a – jak się wydaje – większość ukraińskich poborowych kierowanych jest jako uzupełnianie strat w jednostkach sformowanych jeszcze przed rozpoczęciem wojny.

    Nowe świeże ukraińskie jednostki, najprawdopodobniej nie byłyby w stanie odbić terenów już zajętych przez Rosjan, ale być może byłyby w stanie doprowadzić do sytuacji, w której Rosjanie nie byliby już w stanie uzupełniać swoich strat i musieliby szukać porozumienia pokojowego z Kijowem.

    Jednak nie tylko Ukraińcy próbują zmniejszyć swoje problemy kadrowe. To samo robią Rosjanie, prowadząc „cichą” mobilizację w centralnej i wschodniej części kraju, oferując bonusy finansowe poborowym chcącym podpisać kontrakt na zawodowego żołnierza, pozwalając rezerwistom powyżej 40 roku życia zaciągać się na kontakt, czy przedstawiając w parlamencie poprawkę, umożliwiającą poborowym od razu po poborze podpisywać kontrakt na zawodowego żołnierza.

    _______________

    Info z Ukrainy wrzucam na:
    - stronę Puls Zagranicy
    - #lagunacontent

    Po treści bliskowschodnie zapraszam natomiast na mojego głównego bloga Puls Lewantu-FB i Twittera.
    _______________

    UWAGA, WAŻNE:Jeśli ktoś chce być wołany do przyszłych wpisów to musisz zaplusować wpis pod tym linkiem. Wypisać się z wołania można cofając plusa pod zalinkowanym wpisem.
    _______________

    Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem. Jest to oczywiście całkowicie dobrowolne i w obecnej sytuacji polecam wspierać przede wszystkim polskie i zagraniczne NGOsy niosące pomoc na Ukrainę.

    #rosja #ukraina #lagunacontent - autorski tag #wojna #ukrainanafroncie
    pokaż całość

    odpowiedzi (101)

  • avatar

    Mireczki, dostałem ofertę pracy jako senior dev (mam 2,5 roku doświadczenia) za 10mln zł miesięcznie. Myślę czy to trochę nie jest za mało? To nie jest kwota, za którą da się przeżyć w tym kraju... Myślę o dorobieniu sobie jako lekarz we własnej klinice no i oczywiście w kryptowalutach, dzięki nim postawiłem już 15 domów. Teraz trochę ciężko, ale wiadomo HODL.

    Jest ciężko w tej Polsce dlatego chciałem was zapytać czy ma ktoś kod zniżkowy na pyszne.pl? Ten złodziej prywaciarz podniósł cenę kebaba na 25zl u mnie w Sędziszowie Dolnym...

    #pracait #pysznepl #korposwiat #programista15k #kryptowaluty
    pokaż całość

    odpowiedzi (49)

  • odpowiedzi (17)