Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jest wieś, na wsi jest pies. Szwagier jak miał lepszy okres wzial sobie psa, nie wiem na ile się nim zajmował, ale chyba nawet w miarę. Miał co jeść i wychodził na spacery. Szwagier (zakała rodziny) wrócił do picia i znika czasem na kilka tygodni. Jeszcze jak teść żył, to do psa jeździł, teściowa nie jeździ autem, więc nawet nie ma jak. Czasem prosi rodzinę, która jest na miejscu, żeby do psa zajrzał, czasem ktoś ją podwiezie, więc pies jakoś żyje, no ale co to za życie. Wczoraj mnie teściowa poprosiła, żeby podjechać do niego z jedzeniem. Ten widok mnie zasmucił. Pies cały czas w klatce, w środku nasrane. Do jedzenia dostaje resztki, miał nawet splesniaky chleb, brudna woda, bo nie ma kto regularnie zmieniać. Ogarnąłem ile się dało bez otwierania klatki (to duże bydlę, nie zna mnie, bałem się go). Czy ja mogę coś zrobić, żeby ktoś się tym psem zajął? Gdzieś go oddać? Szkoda mi go, że siedzi w takich warunkach.
    #psy
    pokaż całość

    odpowiedzi (51)

  • odpowiedzi (11)

  • odpowiedzi (70)