•  

    Na wstępie zaznaczam, że nie jestem jakimś ekspertem w dziedzinie zwiedzania Berlina, bo byłem tam łącznie tylko 44 godziny, ale mam nadzieję że choć trochę pomogę osobom (a przynajmniej zachęcę jeszcze bardziej) które się tam wybierają na podróż (krótszą lub dłuższą).

    Wszystko zaczęło się od zarezerwowania biletów w #polskibus na moje szczęście udało mi się trafić tak, że łączna podróż w dwie strony z Krakowa do Berlina kosztowała mnie (plus oczywiście #rozowypasek) 52zł(52/2 = 26zł za osobę). Kraków – Wrocław 6zł + 1zł za rezerwację, Wrocław Berlin -20zł + 1zł, Berlin – Wrocław 20zł + 1zł, Wrocław – Kraków 2zł + 1zł. Hostel znalazłem za pomocą strony www.hotelscombined.pl, hostel kosztował mnie łącznie 256,34zł (233,04zł za dwa noclegi dla dwóch osób i 23,30zł opłaty za rezerwację), co wynosi około 64zł za osobę za noc, czyli cena bardzo przystępna (w Polsce są podobne). Oczywiście nocleg w pokoju dwuosobowym z wspólną łazienką.

    Po przybyciu na miejsce pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy było zakupienie w informacji na lotnisku Berlin WelcomeCard, jest to karta umożliwiająca przez dany czas jazdę komunikacją miejską w Berlinie, polecam kupić kartę dla stref ABC, bo podczas wizyty w Berlinie konieczna jest wizyta w Poczdamie (który znajduje się w strefie C), oraz lotnisko SXF na którym wysiadamy - również znajduje się w strefie C. Koszt takiej karty to 20,5 euro za 48h (27,50 za 72h) i upoważnia nas do darmowej komunikacji U-Bahnami (metro), S-Bahnami (kolejka miejska), autobusami i tramwajami, oraz daje dużo różnych zniżek na poszczególne atrakcje w mieście, min. 25% zniżki na wstęp do Berlińskiego Zoo i 25% zniżki na wjazd na wieżę TV na Alexanderplatz.

    Przed wyjazdem nasłuchałem się różnych rzeczy o Niemcach, a jednym z nich było, że umieją mówić jedynie po niemiecku, co oczywiście jest bzdurą, bo Niemcy o wiele lepiej potrafią mówić po angielsku niż Polacy a ponadto są bardzo pomocni i życzliwi, w przeciwieństwie do nas Polaków (niestety taka jest smutna prawda).

    Z lotniska do Berlina dostajemy się S-Bahnem, który kursuje co kilkanaście minut, w ogóle w Berlinie wszystko kursuje co kilka minut i w bardzo krótkim czasie można się bez problemu przemieścić z jednego końca miasta na drugi. Ogólnie komunikacja jeździ tak od około 3-4 do 1 w nocy co kilkanaście minut, a w weekendy przez cały dzień i całą noc można się bez problemu poruszać po mieście, a punkty przesiadkowe są tak zaplanowany, że bez problemu praktycznie w jednym miejscu przesiadamy się z kolejki do metra/tramwaju/autobusu i vice versa, ogólnie Berlin jest genialnie skomunikowanym miastem, a przez cały czas pobytu nie spotkałem się z żadną kontrolą biletów.

    Niestety nie udało mi się zwiedzić wszystkiego co zaplanowałem, ale jakoś specjalnie się tym nie martwię, bo na pewno jeszcze się udam do tego miasta w tym roku (wiosna/lato). Co zwiedziłem? Zwiedziłem:

    Zoo Berlińskie – Mocno polecam, wstęp kosztuje 13 euro (jeśli kupimy WelcomeCard to cena spada do 9,75 euro), w Zoo jest ponad 1500 gatunków zwierząt, powierzchniowo zajmuje tyle co Zoo Wrocławskie, ale bije na głowę wszystkie Zoo w Polsce w których byłem (a byłem w Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu i w Krakowie). 8/10

    Brama Brandenburska – chciałem ją zwiedzić za dnia i w nocy, ale niestety udało się tylko w nocy, robi niesamowite wrażenie. 9/10

    Reichstag i okolice– zwiedzanie jest za darmo, dostępne są darmowe audioprzewodniki (również po Polsku), jedynym mankamentem jest to, że wizytę trzeba wcześniej zarezerwować przez internet i na wstępie trochę „trzepią”, ale jak ktoś nie ma nic na sumieniu to bez problemu wejdzie. Niesamowity widok ze szczytu kopuły (szczególnie po zmroku). 8/10

    Poczdam (Park Sanssoucci) – Przepiękny park nawet o tej porze roku, jest to miejsce które trzeba koniecznie zobaczyć przy okazji odwiedzin do Berlina (nieważne czy zima czy lato). W związku z tym że w przeciągu najbliższego roku/dwóch lat zamierzam się oświadczyć mojemu #rozowypasek, rozpatruję to jako jedno z miejsc w którym to zrobię. 10/10

    Wyspa Muzeów, Katedra Berlińska – niestety ze względu na ograniczoną ilość czasu zwiedzałem te miejsca jedynie z zewnątrz, ale z pewnością są warte zwiedzenia. 7/10

    Bulwar Unter den Linden – polecam kupić piwo i pospacerować. 7/10

    Potsdamer Platz (Sony Center) – Czułem się jak w Las Vegas, polecam przejechać się po zmroku, wziąć ze sobą kilka piwek, usiąść i podziwiać. 8/10

    East Side Gallery (Mur Berliński) i Most Oberbaum. - Może nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia, ale i tak trzeba zobaczyć, czuje się ten dreszczyk przechodząc koło muru. 7/10

    Szlajanie się po mieście w różnych dzielnicach po bocznych uliczkach – Polecam wsiąść w jakikolwiek środek transportu wysiąść na losowym przystanku i się trochę poszlajać i poczuć Berliński klimat. - 9/10

    Jedzenie:
    Kebab u Mustafy – Najlepszy kebab jaki jadłem kiedykolwiek w życiu, istne mistrzostwo świata, jest to miejsce które koniecznie trzeba odwiedzić nawet jak się jest wegetarianinem (niestety stoi się w kolejce około godziny, ale zaraz obok jest sklep z piwami w którym można kupić nawet Lecha i Tyskie). 11/10

    Curry 36 – Nieopodal kebabu u Mustafy, koniecznie trzeba wpaść i wszamać kiełbaskę z frytkami. 9/10

    Burgermeister – Bardzo dobre burgery, choć według mnie w Krakowie przy Nowym Kleparzu robią lepsze. 7/10

    Picie:
    W Lidlu, Kauflandzie i Netto jest bardzo duży wybór niemieckich piw po bardzo niskich cenach! Paulaner w puszce tylko 0,9 euro ( w butelce jeszcze tańszy), dużo wybór piw w cenie 0,6 – 1 euro. Ogólnie ceny w tych sklepach bardzo zbliżone do tych w Polsce, niektóre towary nieco tańsze, niektóre nieco droższe. Tak na oko to jest tam około 10% drożej.

    Nie zobaczyłem wielu ważnych miejsc, min. wielu muzeów, Stadiony Olimpijskiego, nie wjechałem na wieżę radiową na Alexanderplatz, Checkpoint Charlie i dużo dużo innych miejsc, bo nie da się tego wszystkiego zobaczyć w tak krótkim czasie, Berlin jest to miasto do którego można by pojechać na dwutygodniowe wakacje i człowiek by się nie zanudził, a wydałby podobną ilosć pieniędzy co nad Polskim morzem, a przeżyłby i doświadczył o wiele wiele więcej.

    Co do minusów:
    Berlin jest dość brudnym miastem, przynajmniej w porównaniu do Krakowa.
    Niemki naprawdę są paskudne, dlatego lepiej jechać tam w towarzystwie #rozowypasek.

    Ze śmiesznych sytuacji: Szukając kebabu u mustafy zapytałem jakiegoś przechodnia po angielsku jak tam się dostać, ten niestety za bardzo nie umiał po angielsku, więc tłumaczył po niemiecku (a ja po niemiecku tak jak on po angielsku). Dogadywaliśmy się tak piąte przez dziesiąte, aż w końcu gościu powiedział coś w stylu „kurwa, jak im to wytłumaczyć” i dalej rozmawialiśmy już po Polsku. :D

    Mimo, że ta relacja wygląda na trochę obszerną ( przynajmniej tak mi się wydaje), to jest ona bardzo krótką wersją tego co mógłbym wam napisać, ale niestety nie mam na to za bardzo czasu, mam nadzieję że wszystko wynagrodzę zdjęciami :-) Jakbyście mieli jakieś pytania to walcie, chętnie odpowiem (jeśli będę umiał). Pozdro!

    Pod tym wpisem wrzucę więcej zdjęć.

    Wołam: @killerpizza, @mpisz, @Angel_of_death, @polik95, @znikajacypunkt, @bazingaxl.

    #zwiedzanie #berlin #polskibus #podrozujzwykopem #zwiedzajzgarnkiem

    źródło: P1030988.jpg