Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    mirko jest wyjątkowym miejscem xD

    wczoraj dodałam (wydawałoby się) pozytywny wpis o tym jak dostałam mandat, rozpłakałam się, a obcy chłopak podszedł do mnie i pocieszył krótką rozmową, po czym pożegnał się i zniknoł (zaginoł na zawsze)

    z komentarzy dowiedziałam się że:
    - na 100% chciał mnie zaruchać (któżby się spodziewał)
    - gdybym nie była ładna to by do mnie nie podszedł (ci co tak twierdzą chyba nie widzieli mojego pokazmorde)
    - empatia nie istnieje a żaden człowiek na ziemi nie zrobił nigdy nic dobrego bezinteresownie
    - nie miałam prawa płakać z powodu mandatu bo inni mają gorzej
    - napisałam ten wpis dla A T E N C J I (jak każda różowa każdy wpis w końcu)
    - kobiety to nie ludzie
    - katoliczki dają tylko dupy żeby nie stracić dziewictwa

    ale nie narzekam i dziękuję bardzo wszystkim cumplom i cumpelom którzy mnie pocieszali i dawali dobre rady (。◕‿‿◕。)
    miłym mirkom i mirabelkom życzę pozytywnego dnia, a dzbanom co wszystkim chcą psuć humor żeby dostrzegli w żyćku trochę więcej kolorów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #milegodnia
    pokaż całość

    odpowiedzi (109)

  • avatar

    Mój kolega znalazł moją #rozowypasek na tinderze, umówił się z nią na jutro, ale zamiast jego to ja pójdę. Zawołam plusujących ten wpis.

    Mieszkamy 250km od siebie i ja do niej dojeżdżam co 2 tygodnie na weekend. Częściej niestety nie dam rady, a Ona nie ma auta, żeby do nie przyjechać, no ale ja nie o tym. Dziewczyna idealna, dbałem o nią, dawałem prezenty czy tam jakieś parę stówek co 2 tygodnie na drobne wydatki (z racji tego że nie pracuje bo się uczy jeszcze),
    organizowałem wycieczki, wspólne wakacje za granicą itp. Było pięknie dopóki kolega nie napisał, że zmatchowało ich. Obmyśliliśmy, że zamiast jego to ja przyjdę i ciekawe co zrobi.

    Może szuka tylko towarzystwa, dobrego kolegi, nwm, w końcu ja też mam koleżanki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zwiazki #rozowepaski #tinder
    pokaż całość

    odpowiedzi (227)

  • avatar

    Rozpoczął się u mnie w #pracbaza #szkola #sekretariat sezon na wyrabianie kart rowerowych. Po zdanym egzaminie dzieciaki dostają podpis nauczyciela na tzw. arkuszu ucznia ubiegającego się o kartę rowerową. Na tym arkuszu wymagany jest również podpis wychowawcy oraz rodzica. Jak wszystko jest już wypełnione, to arkusz jest do mnie dostarczany (zwykle przez wychowawcę) i mogę wyrobić kartę. Typowa "obiegówka".

    No więc w tym roku postanowiłyśmy, że dzieci same będą załatwiać swoje "urzędowe" sprawy. Co prawda, wiąże się to z pewnymi utrudnieniami, bo każdemu dziecku oddzielnie muszę tłumaczyć, co się teraz dzieje z ich dokumentami i co będzie z nimi dalej- ale myślę, że warto.
    Same wypełniają swoje dane, same zdobywają podpisy, same przynoszą gotowy dokument do sekretariatu i same potem odbierają kartę rowerową. Uznałyśmy, że są już na tyle duże (ok. 10 lat), że warto jest wdrażać je w biurokrację, z którą i tak w końcu będą musiały się zmierzyć i wzbudzać w nich poczucie dbania o swoje sprawy.

    Nie spodziewałam się jednak, że dzieci podejdą do tego tak odpowiedzialnie i z taką powagą :D Grzecznie ustawiają się pod sekretariatem na przerwie, każdy wchodzi oddzielnie, z każdym zamienię kilka słów. A najbardziej patetyczny staje się moment kiedy proszę ich o złożenie podpisu- mają wtedy taką dumną minę :) No aż miło popatrzeć na to, jakie są z siebie dumne, że same sobie wychodziły i załatwiły swoje pierwsze #prawojazdy

    Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że nie ma co traktować dzieci jak małych debili i załatwiać wszystko za nich. Mam też wrażenie, że każde z nich czuje się docenione, że powierzyło mu się tą odpowiedzialność i w związku z tym myślę, że dobrze wpłynęło to na ich poczucie własnej wartości (ale tu to już może trochę filozofowuję :)

    #dzieci #wychowanie #podbaza
    pokaż całość

    odpowiedzi (30)