Powiązane (3)

  pokaż (3) 
  • Reklamy Google

  • Durin-I +12  

    To jeden z powodów, oczywiście, ale boję się, że dla wielu leniwych i przeciętnych uczniów wykopanie takiej informacji jest idealną wymówką. "Nie idzie mi nauka, bo nauczycielka uważa mnie za golema 3lvl bez odporności na ogień i z dexiterity -10". ;)))

    pokaż komentarz
    Durin-I
  • Chameleon +2  

    Nie to nie tak, ta informacja pokazuje, że można się uczyć niezależnie od tego co mówi nauczyciel :)

    Ci co tak zrobią osiągną wyniki ponad przeciętne, a może wybitne.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • voldenet +2  

    Ci co tak zrobią osiągną wyniki ponad przeciętne, a może wybitne.
    Hmm, czyli mając w dupie nauczyciela, potrafi się więcej? :)

    pokaż komentarz
    voldenet
  • Chameleon -1  

    Nie można mieć w "dupie nauczyciela" ..., bo i po co - trzeba się uczyć niezależnie od jego opinii również wtedy kiedy nas zniechęca.

    Uczysz się dla siebie, a w przyszłości dla swoje rodziny - nie dla nauczyciela, on nie nauczy cię wszystkiego czego się potrafisz nauczyć - zwykle w tym pomaga, ale są nieliczne wyjątki.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Durin-I 0  

    @Chameleon: Wiem, o czym jest tekst. Sam miałem nauczycielkę-dręczycielkę z prawdziwego zdarzenia (wyśmiewanie, dręczenie, dodatkowe zadania+deprecjonowanie ich treści przy sprawdzaniu, głupie żarciki itd) i zahartowało mnie to. Na maturze patrzyłem jej prosto w oczy i powiedzieliśmy sobie pozawerbalnie co chcieliśmy powiedzieć. ;) Ale to było stosunkowo późno - jeśli nauczycielka znęca się/pogardza dzieciakiem w podstawówce/gimnazjum to wtedy jest o wiele trudniej. A nauczyciele niestety zbyt często są średnio-wyspecjalizowanymi zgredami... zbyt często, więc takie "postawienie się" nauczycielowi w podstawówce lub gimnazjum kończy się zazwyczaj olewaniem i bluzgami, które nie rozwijają, a cofają...

    pokaż komentarz
    Durin-I
  • Chameleon 0  

    Wiem, co może znaczyć nauczycielka-dręczycielka niestety jeśli poddasz się jej presji to cię zniszczy - postawienie się nauczycielce-dręczycielce nie musi oznaczać konfliktu możesz po prostu odmówić akceptowania jej ocen swojej osoby, czyli tego na czym jej zależy - poniżaniu cię :)

    Zwykle taki mechanizm skutecznej dręczycielki wygląda prosto, stawia najgorszą ocenę, porównuje cię z głąbem i idzie do pokoju nauczycielskiego powiedzieć, że nie uczysz się i jesteś głąbem - na koniec semestru proponuje postawić najgorszą ocenę lub kiepską ocenę.

    Dla mnie takie zachowanie jest chore i powinno zakończyć się skarga rodziców do kuratorium.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • magorec +4  

    A czasem dyrektor wzywa nauczyciela i mówi, że Zosia ma mamę, która jest radną i decyduje o finansach dla szkoły, a Zbyszek ma tatę stolarza, który potrafi tanio położyć parkiet na sali gimnastycznej. Na koniec roku i Zosia i Zbyszek mają dużo lepsze wyniki niż Piotruś, którego wychowuje babcia bo rodzice wyjechali do pracy w Niemczech. Osoby piastujące jakieś stanowiska przekazują genetycznie swojemu potomstwu gen sukcesu. Zwłaszcza w Polsce, a konkretnie na jej wschodnich rubieżach, gdzie wciąż car, Stalin i proboszcz władają duszami śmiertelników a państwowa posada jest darem od samego Boga. Howgh!
    [edit]
    Jak spojrzycie na telewizję, aktorów czy piosenkarzy to zauważycie ten sam mechanizm. Młody Cugowski, Patrycja Markowska, Maciej Dowbor, Damięccy, Kydryński, Kozidrak - okazuje się, że dzieci znanych i popularnych mają dużo większe "predyspozycje" do bycia znanymi i popularnymi niż cała reszta populacji.

    pokaż komentarz
    magorec
  • no-name +3  

    Mimo wszystko ważna jest też genetyka. Dlaczego w uporem maniaka forsuje się tezy środowiskowców mówiące, że poprzez odpowiednie wychowanie można z każdego dziecka zrobić intelektualistę? Ta teoria zbankrutowała już całkiem dawno...

    pokaż komentarz
    no-name
  • czterdziesci_i_cztery +2  

    Ja słyszałem nawet o eksperymencie, który rzekomo przeprowadzono w USA.
    Wezwano nauczyciela i powiedziano mu, że w nagrodę za jego wybitne osiągnięcia otrzymuję specjalną klasę. Klasę złożoną z dzieci o ponadprzeciętnym poziomie IQ. Na koniec roku jak się okazało klasa ta miała najlepsze wyniki i osiągnięcia.
    Natomaist kulisy były takie iż nauczyciel był zwykłym szaraczkiem, wylosowanym z wielu nauczycieli, a klasa była zwykła klasą.
    Natomaist jak czytałem o tym eksperymencie to nie było podanej nazwy tego zjawiska :)

    pokaż komentarz
    czterdziesci_i_cztery
  • gosiaor +1  

    Zastanawiam się, czy rodzice dzieci nie powinni na zebraniu w szkole "podszeptywać" nauczycielowi, że synek (córeczka) ma ponadprzeciętne IQ - nagle może się okazać, że klasowy głupek okaże sie geniuszem :)

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Chameleon 0  

    Większość dzieci nie jest na tyle dojrzała emocjonalnie, by się nie poddać dyktatowi nauczyciela, który nakazuje ograniczanie się do schematów, dlatego trzeba szukać szkół z dobrymi nauczycielami, którzy potrafią wymagać, ale i zrozumieć, że nie wszyscy są wybitni lub przeciętni.

    Warto też zrobić dziecku testy na inteligencję to dodaje pewności, jak dziecko osiąga wyniki powyżej średniej, to je osiągnie, jak się zacznie uczyć.

    Dzieci wybitne muszą wiedzieć o swoich predyspozycjach by móc je rozwijać, zwykle wiedzą :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Chameleon 0  

    Tak, jak piszesz, jak powiesz, że twoje dziecko jest inteligentne to dostanie większą pomoc od nauczyciela, jeśli pokażesz, że jest to on bardziej będzie się czuł odpowiedzialny ...

    Z wielu "głupków" robiłem tych co są w stanie się uczyć, bo przychodzili do mnie po pomoc kiedy byłem ich rówieśnikiem :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Mischaelli_Genialli +23  

    Ale może trochę więcej precyzji? To znaczy efekt golema: krwawego, glinianego, żelaznego, kamiennego, ognistego czy jakiego???;)

    pokaż komentarz
    Mischaelli_Genialli
  • Slavo +12  

    Kryształowego.

    pokaż komentarz
    Slavo
  • glosnik +8  

    ja myślę, że w tym arcie jest dużo prawdy. u mnie w klasie (gimnazjum) kilka osób znakomicie radzi sobie z matmą i tylko ich nauczycielka bierze do zadań trudniejszych, czasami tylko im tłumaczy pewne zagadnienia a resztę klasy olewa zakładając, że nikogo to nie obchodzi albo po prostu nie zrozumieją. ale cóż...

    pokaż komentarz
    glosnik
  • Chameleon +2  

    Często jest też tak, że jak ktoś jest naprawdę dobry w czymś to nauczyciel boi się, żeby zadawać mu pytania, bo się może skompromitować, wtedy to są problemy ...

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • 1plastyc +1  

    Wtedy to jest niekompetentny nauczyciel.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon +1  

    Według mnie nauczyciel nie jest przygotowany na uczenie uczniów wybitnych, niestety tego nie ma w naszym systemie przygotowania nauczycieli.

    Nauczyciel wykształcony przez system może być kompetentny dla przeciętnych i dobrych uczniów, nie będzie nigdy dla tych, którzy są wybitni :)

    Po prostu taki wybitny się rodzi jeden na 1000, zwykle zajęcia są dla niego nudne, bo podręczniki są banalne i nie mają rozwijać wiedzy tylko ją uśredniają - nie wiadomo co gorsze bać się być wywołany do tablicy, jak się nie umie, czy nudzi się 45 minut po policzeniu zadań w pamięci :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Stah-Schek 0  

    Owszem - nauczyciel bardzo rzadko specjalnie traktuje uczniow wybitnych - zwyczajnie nie ma na to czasu. Musi zrealizowac materiał tak, aby uczniowie średni ( oraz średni- ) go zrozumieli i przyswoili - przy 45 minutowej lekcji i 30 osobowej klasie nie ma kiedy zajmować sie uczniami wybitnymi. U mnie w szkole dla takich uczniów były "kółka tematyczne" - tam przedstawiane były zadania trudniejsze, ciekawsze - zazwyczaj na takich zajeciach bylo

    pokaż komentarz
    Stah-Schek
  • Morf +44  

    Z roku na rok wynajdywane jest milion nowych powodów dlaczego leniwe i niechcące się uczyć dziecko wcale nie jest leniwe tylko wszystko dookoła jest źle zorganizowane a dziecko ma ADHD ;)

    pokaż komentarz
    Morf
  • Chameleon -7  

    To nie jest wynajdowanie powodów, tak się zachowują nauczyciele - nigdy nikt ci nie powiedział: nie ma co tobie wyjaśniać, bo i tak się nie nauczysz.

    Jeszcze trudniejszą sytuacją jest kiedy deklasujesz nauczyciela, wtedy będzie chciał z ciebie zrobić głąba, żeby nie stracić autorytetu - niestety prawda jest taka, jeżeli ktoś na wielki talent np. matematyczny, to nauczyciel nie jest do tego poziomu się dostosować i prowadzi najczęściej do konfliktu.

    Podam przykład nauczyciel rozwiązywał przez 30 min zadanie za pomocą definicji, które potrafiłem rozwiązać w "pamięci" bez znajomości "regułek" - efekt za rozwiązanie 5 za znajomość definicji 3 - średnia na maturze 4.

    Jak ktoś uważa, że to uczciwe to powiem, że kolega znał regułki i dostał 5 - efekt przy zadawaniu na uczelnie egzaminu z matematyki, ja zdałem i byłe w pierwsze 20, on nie zdał egzaminu - to ostatnie było bardzo uczciwe egzamin pokazał na czym polega talent, a ile jest warta 5.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Chameleon +4  

    To proste, jeżeli nie poddasz się nauczycielowi wygrasz na tym, co z tego, że wiele osób będzie miało od ciebie kiepskie oceny, jak nie będą w stanie się równać na prawdziwym egzaminie.

    Trzeba się uczyć nie patrząc na ocenę nauczycieli, ale na możliwości wynikające z nauczenia się rzeczy wartościowych.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • 1plastyc -3  

    Dla mnie to jest oczywiste- ja to się generalnie nigdy za bardzo nie przejmowałem opinią nauczycieli. Niektórzy rodzice jak mają słaby kontakt z dzieckiem to traktują szkołę jako jedyny wyznacznik czy z dzieckiem dzieje się dobrze porównując je z opowieściami innych rodziców o szkolnych ocenach swoich dzieci- żałosne... No ma ktoś piątki i szóstki i co mu z tego jeżeli nie przekłada się to na rzeczywistą wiedzę czy umiejętności? Ze studiami jest podobnie tyle że już wtedy liczy się nazwa uczelni i kierunek, ale w obrębie tej samej uczelni i kierunku to kto ma sobie później poradzić ten sobie poradzi a kto jest niezbyt utalentowany to i lepsza ocena na dyplomie mu nie pomoże... Kłania się Matrix ;) Nauczyciel może wskazać Ci drogę ale podążyć nią to już musisz sam. Znać drogę a podążać nią to jest już co innego.
    Poza tym jaki kontakt z uczniami może mieć nauczyciel gdy ma ze 40 osób w klasie i 45 minut lekcji... Jak ktoś mówi że jest z czegoś słaby bo go nauczyciel miał za takiego czy innego to jest to chyba tylko usprawiedliwianie się...

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon +1  

    Masz rację, że ci wybitni nie przejmują się opinią nauczycieli - na szczęście, chociaż ich edukacja jest przykra :)

    Nigdy się nie przejmowałem opinią nauczycieli pomimo ustalania przez nich miernych wyników w podstawówce i w szkole średniej, na studiach byłem w pierwszej 10 studentów z 500 studentów za średnią ze studiów

    Kiedy spotykam dawnych nauczycieli zdarza się, że czują oni wstyd i upokorzenie tym, że traktowali mnie, jako kiepskiego ucznia, który nie lubi uważać na lekcjach - po prostu nie mieści im się to w głowie, że ten uczeń, którego oceniali miernie przeskoczył 98% osób na roku - w sumie się im nie dziwię, ale jest mi ich żal :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Jaro87 +4  

    Taaa... ja mialem średnią ocen około 3,5 w gimnazjum i liceum, ale dzięki jednemu nauczycielowi, który we mnie wierzył mogłem się wybić na olimpiadach tematycznych i przygotować się samodzielnie do matury. Pozostali z mojej klasy mieli średnie nawet 4,5 , oni teraz siedzą na pedaresocjalizacji lub rusyfikacji w podrzędnej uczelni, a ja dostałem się na UJ i na I roku udało mi się zgarnąć stypendium naukowe. Na szczęście dzięki obiektywnym przeprowadzaniu egzaminów maturalnych tacy jak ja, wobec których nauczyciele są uprzedzeni mogą się wybić wbrew temu. Takich przykładów znam bardzo wiele wśród moich znajomych. Więc sorry ale lizodupy często przechodzą z samymi 5-tkami przez szkoły średnie ale na studiach to już brakuje im sprytu

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • gosiaor +2  

    "Trzeba się uczyć nie patrząc na ocenę nauczycieli, ale na możliwości wynikające z nauczenia się rzeczy wartościowych." @Chameleon, ale myslę, że takich odpornych jest dużo mniej niż tych podatnych na takie wpływy. Większość dzieci uważa, że dorośli sa nieomylni (przynajmniej do czasu) i nauczyciel dla 7-8 latka jest najwyższym autorytetem. To zdanie, które napisałeś, dotyczy bardziej dojrzałych osób, a artykuł mówi raczej o mniejszych dzieciach

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Chameleon 0  

    @gosiaor rozumie, że masz na myśli, że piszę o starszych dzieciach, jednak piszę o również o tych co mają 6 lat i więcej. Dzieci wybitne zdają sobie ze swoich predyspozycji wcześniej niż myślisz. Dla takich dzieci głównym autorytetem są zwykle ich rodzice, dlaczego bo nie trafiają na wybitnych nauczycieli, jeśli trafią to są oni również ich autorytetem.

    Nie będzie ci imponować ktoś, kto jest kiepski - zdolne dzieci widzą taką różnicę bardzo dokładnie i paradoksalnie często są obiektywne w takich sądach :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • gosiaor +4  

    To prawda, przyklejenie dziecku (zwłaszcza małemu) etykietki, powoduje,że dziecko rzeczywiście staje się takie. Ja nazywam to "wychowywaniem przez afirmację" - mówię moim dzieciom, że są bardzo mądre, odpowiedzialne i silne - i to działa, bo dziecko ma większa wiarę w swoje możliwości. Mam znajomych, których synek od swojego ojca często słyszał "Jasiu jest na to za głupi, jego nawet nie ma co pytać, bo nie odpowie" i wierzcie mi, to inteligentne dziecko stało się z czasem otępiałym przygłupem. Kiedy rozwiedli się i mama często mówiła Jasiowi, jaki jest mądry i dzielny, Jaś w ciągu kilkunastu miesięcy stał się taki. Dzieci są jak plastelina - jak sie je "ulepi", takie będą w przyszłości i dlatego nauczycielami powinni być ludzie, którzy mają poczucie odpowiedzialności i nie okaleczą dziecka "gorszym" traktowaniem

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Chameleon +1  

    Tak, "wychowanie przez afirmację" działa - wszelkie wzmocnione cechy zostaną im na całe życie, jeśli je rozwiną same. Warto dodać, żeby dziecko miało wiarę w siebie trzeba je nauczyć uczenia się z porażek. Człowiek, który boi się porażki nie może odnieść sukcesu :)

    Oczywiście robienie z dzieci "głupiego Jasia" może wyrządzić tylko krzywdę, jeżeli dziecko nie ma kontaktu z rodzicami i ukształtowanej wychowaniem psychiki.

    Zwykle negatywne sygnały powinny motywować wiele razy więcej niż pozytywne, więc takie traktowanie przez nauczyciel może zostać przez dziecko odebrane prawidłowo, jako wyzwanie i zmotywować je - dzieci są z natury odważne :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • brzask +2  

    Co do wszystkich wyjaśnień psychologicznych, jestem sceptycznie nastawiony. Przydałaby się informacja, na podstawie jakich badań wyciągnięto wniosek, że istnieje taki efekt. Rozumiem, że postrzeganie ucznia będzie miało wpływ na ocenianie, ale czy na rzeczywiste zdolności? Nie wiem.
    Zastanawiam się, czy jeśli Małgosia byłaby rzeczywiście zdolniejsza od Piotrusia, to dałoby się osiągnąć efekt, żeby Piotruś stał się lepszy z matematyki od Małgosi.

    pokaż komentarz
    brzask
  • fman +4  

    Ja tak miałem w gimnazjum na Języku polskim. W sensie pozytywnym. Zawsze się interesowałem literaturą itd. ale prawdziwy postęp zrobiłem dopiero w 2gimn. A wszystko dlatego, że na serio bardzo się przyłożyłem do pierwszej pracy na początku drugiej klasy, a oskarżenie o plagiat tylko mnie zmobilizowało do udowadniania, że jednak "ja potrafię".
    (Wzruszyła was moja historia, wiem).

    pokaż komentarz
    fman
  • 1plastyc -5  

    Czytałem kiedyś o tragicznych anomaliach w budowaniu połączeń nerwowych pomiędzy półkulami mózgowymi (ciało modzelowate) które może spowodować nawet minimalna ilość alkoholu wypitego przez matkę podczas ciąży. W skrajnych przypadkach stwierdza się nawet brak ciała modzelowatego! Takie dzieci mają problem z koncentracją, nauką, kojarzeniem, połączeniem emocji z racjonalnym myśleniem, reagują bardzo emocjonalnie, mogą być nadpobudliwe itd. itp.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • artrad +19  

    Nie zwalaj na matkę

    pokaż komentarz
    artrad
  • 1plastyc -4  

    Ja o czym innym. "Osobiście olewam wszelkie komentarze 1plastyc"- liczę na konsekwencję w działaniu.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • gosiaor +5  

    Ale artykuł jest o czymś zupełnie innym...

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Jaro87 -8  

    no i dlaczego 1plastyc powołujesz fakt, który działa przeciwko twojej religii. Księża tolerują pijaństwo i nawet wiedząc o tym nie próbują poruszać tego tematu. Poza tym z powodu bezwględnego zakazu aborcji, takie dzieci muszą się urodzić i często z patologicznych rodzin pochodzi ich wiele :/ i na końcu jak zwykle cierpi dziecko

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • 1plastyc -7  

    Bo lepiej je zamordować tak!? Naturalnie- to tak z troski o jego dobro...
    Tolerują pijaństwo? Bełkoczesz/ trolenie.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Jaro87 +5  

    Nie, masz racje lepiej żeby matka była inkubatorem, a syn potem musiał przez całe życie cierpieć i myśleć o śmierci, bo jacyś idioci dla zaspokojenia swojego światopoglądu zmuszają do urodzenia dzieci, które nie mogą liczyć na godne życie

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • Chameleon 0  

    Nawet, jak ktoś się urodzi z tysiącem oczu to całkowicie patologii nie wyeliminuje jest ona częścią ewolucji zwyczajów w lepszą lub gorszą stronę ...

    Kościół jest taki jaki ty jesteś :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Chameleon +8  

    Do wielkich osiągnięć często dochodzili ci najpodlej wychowywani ...

    Stara historia z Ameryki :)

    Przychodzi CNN do czarnego i pytają go, dlaczego jest bogaty, a on na to: jakbyście wychowywali się w slamsach to zrozumielibyście, dlaczego warto być bogatym i mieć wygodne życie - życie w slamsach jest nie do zniesienia.

    Tego samego dnia to samo CNN przychodzi do jego przyrodniego brata bliźniaka i pyta dlaczego jest taki biedy: jakbyście wychowywali się w slamsach to zrozumielibyście, dlaczego nie można się wyrwać z biedy i nałogów, jak ktoś się rodzi w slamsach to musi w żyć slamsach.

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Jaro87 -2  

    "To niech sobie ulży i popełni samobójstwo- jego decyzja. " super, lepiej żeby cierpiał te lata i cierpieli jego opiekunowie, bo rodzice alkoholicy to raczej nie bardzo. Chyba nie słyszałeś słów JP2 o godności ludzkiej ?

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • Chameleon +1  

    Tak historia o "czarnych" urealniła się po raz kolejny podczas wyborów - Obama jest bogaty i znany, jego brat nie i mieszka nadal po za USA ...

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Jaro87 0  

    "Biednych zawsze mieć będziecie" to nie jest równoznaczne zdanie z "biednych zawsze robić będziecie" z przyzwoleniem księży dla alkoholików... JP2 był także przeciwko eutanazji, a jednak sam się jej poniekąd poddał decydując się na odłączenie aparatury wcześniej bo wymagała tego jego godność ludzka. Pewne zasady zawsze są ustalane abstrakcyjnie, a w konkretnej sytuacji, może brać górę inna wartość niż życie ludzkie, jak np. godność i JP2 dał swoim życiem tego przykład bardzo dobry

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • Chameleon +1  

    @Jaro nie wierzę, że ty mniej przyzwalasz na alkohol niż księża, przekonaj nas dlaczego nie możesz być lepszy przykładem dla przyzwolenia na alkohol niż inni?

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • 1plastyc -7  

    Odłączenie aparatury to nie była eutanazja-> google. Juz pisałem- idź spać trolu bo wystarczająco już się dzisiaj natroliłeś.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Jaro87 0  

    Aha czyli odłączenie od aparatury choć nie jest to konieczne i wynika z woli papieża to nie jest eutanazja, ale jak wynika z woli normalnego człowieka to już jest tak ?? Ty mówisz o odłączeniu, gdy człowiek już nie może żyć lub znajduje się w długotrwałej śpiączce.
    Chameleon jak dobrze wiesz na polskiej wsi wielu ojców chodzi dziennie nawalonych i ma gdzieś swoje dzieci, jednak księża (choć są bardzo nieliczne wyjątki) nie poruszają tego tematu podczas kazania choć jest to ich moralny obowiązek jako autorytetów

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • 1plastyc -7  

    Nieprawda- poruszają. Nie generalizuj. Eutanazja to jest celowe ingerowanie w procesy życiowe mające na celu zabicie. Odłączenie tej aparatury to nie była eutanazja. Pisałem już tyle razy- idź trolu spać.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon 0  

    @Jaro to zależy od wsi, na niektórych wsiach Ojcowie nie są nawaleni, bo mają co robić, a ci co byli zawsze nawaleni wymierają jeden po drugim lub wynoszą się do miasta :)

    Swoją drogą nie przekonałeś mnie, że bardziej od księży wzbraniasz alkoholu lub chociaż tak samo, a przecież możesz ... - nie masz kolegów, którzy piją?

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • Jaro87 0  

    "Eutanazja to jest celowe ingerowanie w procesy życiowe mające na celu zabicie. " Odłączenie od aparatury papieża nie było w celu zabicia ? to czego? przemienienia go w ufoludka ? Mógł żyć dalej. Wiele jest przykładów ludzi sparaliżowanych i podłączonych do aparatury przez całe życie i kościół w tych wypadkach nie ma litości...

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • przemelek +1  

    @1plastyc, obejrzyj film "Obóz Jezus", bo jak Cie czytam mam wrażenie, że byłeś na takowym.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Jesus_Camp
    http://fr.youtube.com/watch?v=dD2Hyiitpys

    pokaż komentarz
    przemelek
  • 1plastyc -5  

    Czy wiesz chociaż o jaki rodzaj aparatury chodziło czy bazujesz na skojarzeniach z filmów? Ojciec Święty poddał się po prostu naturalnemu biegowi rzeczy.

    @przemelek- Ty też idź spać bo późno już jest...
    Boli Was moja wiara prawda?

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • przemelek 0  

    @1plastyc, jeżeli kogoś miałaby boleć Twoja wiara to Ciebie i Twoich bliskich, nie mnie [może też Tobie i Twoim bliskim dawać radość, nawet osobiście życzę Ci tego drugiego]
    Za to przeraża mnie to, że Twój świat krąży wkoło aborcji. Wszystko Ci się z nią kojarzy. Rozumiem, jesteś wrogiem aborcji, dobrze - Twój wybór. Ludzie Cię obrażają, minusują, a Ty nic, dalej swoje. To mi właśnie przypomina dzieci z tego filmu Obóz Jezus. Z jednej strony w pewien sposób podziwiam Twoją postawę, choć sam mam znacząco odmienne poglądy, ale z drugiej strony wydaje mi się, że ktoś Ci krzywdę straszną zrobił tak Cię nakierowując na jeden tylko kierunek.

    pokaż komentarz
    przemelek
  • Jaro87 +1  

    1plastyc - naturalny bieg rzeczy to by był gdyby w ogóle nie przeprowadzano zabiegu tracheotomii i pozostawiono go samemu sobie, zginął by dużo wcześniej.
    "wydaje mi się, że ktoś Ci krzywdę straszną zrobił tak Cię nakierowując na jeden tylko kierunek. " plastycowi zrobiono krzywdę, gdyż nie dokonano na nim aborcji i teraz się wyżywa...

    pokaż komentarz
    Jaro87
  • 1plastyc -1  

    Bardzo proszę o dystans i obiektywizm. To nie ja zaczynam, ja tylko bronię nauki Kościoła którą sobie niektórzy próbują wycierać mordę i traktują ją wybiórczo interpretując jak im jest w danym momencie wygodniej." To Jaro87 zaczął trolić w bardzo prymitywnym stylu: " no i dlaczego 1plastyc powołujesz fakt, który działa przeciwko twojej religii. (do czego to niby miało być- ewidentny przykład trolenia) Księża tolerują pijaństwo i nawet wiedząc o tym nie próbują poruszać tego tematu. Poza tym z powodu bezwględnego zakazu aborcji, takie dzieci muszą się urodzić i często z patologicznych rodzin pochodzi ich wiele :/ i na końcu jak zwykle cierpi dziecko "

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • pariah -1  

    daj spokój, zaraz Cię zaminusują bo nie można być przeciw aborcji i przeciw eutanazji, bo to takie nieracjonalne i w ogóle.

    Co do odłączania od aparatury, ksiądz mi ostatnio mówił że KK dopuszcza zaprzestanie uporczywej terapii, która wiadomo że już nic nie pomoże, tyle że dotyczy to tylko chorób na które się umiera. Jak ja to sobie tłumaczę, człowiek żyje jeśli myśli. Jak człowiek żyje to eutanazji wykonać nie można, jak człowiek umiera i widać że już koniec to można skrócić męki. A tak to nie, z dwóch powodów nieoczywistych dla wielu: raz, upośledzony, kaleka itd. to też człowiek posiadający umysł i uczucia, dwa, a co jak za 10 lat powstanie nowa terapia, która pozwoliłaby wyleczyć schorzenie? Ja rozumiem że decydowanie o własnym życiu itd, ale skoro tak to nie trza było być katolikiem, albo apostazję zrobić czy coś

    pokaż komentarz
    pariah
  • linkowykopywacz +2  

    Nie przesadzacie troszkę ? Jeszcze trochę i w komentarzach do wykopów z gadżetomania, czy webhosting będą pojawiały się wątki dotyczące wiary religii, kościoła, etc... "Wyznanie, a używany system operacyjny..."
    Opanujcie się troszkę i nie zbaczajcie tak bardzo z tematu wykopu!

    P.S. 1plastyc Nowe słowo poznałeś? "Troll" ?

    pokaż komentarz
    linkowykopywacz
  • 1plastyc -2  

    Nikomu na siłę nie wpajam katolicyzmu tylko jak ludzie zaczynają wypisywać pomówienia na ten temat to go bronię (patrz- mój powyższy komentarz a najlepiej to prześledzić całą rozmowę sprawdzając kto zaczął co wypisywać). Postawa jaką niektórzy prezentują można by przyrównać (wyłącznie z ich strony) do eskalacji konfliktu.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • YvusBellator 0  

    Ja jak chodziłem do podstawówki to nagrody za dobre wyniki w nauce dostawały przede wszystkim dzieci nauczycieli :) Jak się pewnie domyślacie to nie za to że wiedziały więcej niż inni.

    pokaż komentarz
    YvusBellator
  • otze 0  

    a kto zauważył, że dobry uczeń nazywany jest tam "piotrusiem" a leń obibok i nieuk to "małgosia"
    zbieg okoliczności ? ;)

    pokaż komentarz
    otze
  • LisuLisu -6  

    Ciekawe zagadnienie, nie wiedziałem, że istnieje coś takiego:) Wykop - ale pewnie dojdzie do 10 ledwo:/

    pokaż komentarz
    LisuLisu
  • Chameleon +6  

    Zawsze istniało największy problem jest wtedy kiedy bardzo zdolny uczeń trafi na przeciętnego nauczyciela, który będzie go "tępił" i "eliminował" ...

    Wtedy zaczyna się próba charakterów i ci najzdolniejsi zawsze ją wygrywają ...

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • LisuLisu +3  

    Za co te minusy ja nie wiem:/

    @chameleon:Hmm, masz rację w tym co mówisz,ale wydaje mi się,że mijasz się trochę z tematem - tu chodzi o to,że podejście nauczyciela ma faktyczny wpływ na możliwości dziecka.

    pokaż komentarz
    LisuLisu
  • hawker 0  

    istniej, istnieje, będać jeszcze w gimnazjum sam to zauwazyłem, ale nie wiedziałem że tak to sie nazywa

    pokaż komentarz
    hawker
  • WojtekDJ -4  

    ch#$owy artykuł

    pokaż komentarz
    WojtekDJ
  • 1plastyc 0  

    Coś w tym jest ale głównie jak jest się dzieckiem. Tytuł jest mocno przesadzony. Poza tym ludzie mylą tutaj bodźce pobudzające do rozwijania się w danym kierunku z byciem utalentowanym w danym kierunku.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon -6  

    Bzdura, znam kilka osób, których matka piła kilka razy podczas ciąży - kiedyś nie było testów ciążowych i okazjonalne picie nie było czymś dziwny :)

    Nie widzę, by to miało większy wpływ na ich stopę życia, pomimo że lepiej byłoby by nie piły :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • cray +2  

    to, że sobie zapalę nie znaczy, że od razu dostanę raka... to tylko większa 'szansa na sukces' =]

    pokaż komentarz
    cray
  • 1plastyc -5  

    Rzeczywistość nie zawsze jest taka jak ją postrzegamy, to mogło mieć wpływ na różne aspekty funkcjonowania- nie zawsze od razu rzucające się w oczy. Zresztą może- nie musi a poza tym wielkość tragicznych następstw zależy jeszcze od zaawansowania ciąży.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon +4  

    Czasami jedna awantura jest gorsza od kropli alkoholu :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • 1plastyc -6  

    Tytuł jest zdecydowanie przesadzony.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • Chameleon +9  

    Nie jest przesadzony - wiem, bo uczyłem wiele osób, które były ode mnie słabsze z matmy, jak bardzo to może wyjaśnić to, że rozwiązywałem zadania z matematyki na przerwie przed lekcją i kto chciał zdążył przepisać zadanie.

    Co się okazywało, każdy z kolegów i koleżanek był do nauczenia matematyki, jednak bał się pytać na lekcji i zadawać pytania, bo mógł się spotkać z tekstem, po co ci wiedzieć i tak tego nie zrozumiesz.

    Matma to dobry przykład, matematyka wymaga systematycznego uczenia wielu obszarów jednocześnie, brak znajomości jednego z obszarów nie pozwala przejść poziom wyżej, jeżeli więc mamy wiele braków nigdy nie zrozumiemy tego przedmiotu ...

    Nie można nauczyć się matmy np. pomijając mnożenie lub potęgi ... - tylko dobry matematyk może nauczyć matematyki ten przedmiot wymaga zacięcia i pasji ...

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • mentis 0  

    Polecam starą, ale jarą "Psychocybernetyke" Maxwell Malz'a. Klasyka w temacie i podstawy treningu psychologicznego nie tylko sportowców, ale głównie chcących osiągać więcej niż reszta posiadająca samoograniczające się fałszywe przekonania na temat siebie.

    pokaż komentarz
    mentis
  • fman +1  

    Wielka wiara w siebie to podstawa, wspaniała mobilizacja, ale często wierzącym w siebie zarzuca się pychę, narcyzm itd.

    pokaż komentarz
    fman
  • cp_ 0  

    A czemu tu się dziwić. Wiadomo że motywacja szczególnie w pracy jaką jest pedagog jest niezmiernie ważna. W końcu to on tyle lat przesiaduje w jednej klasie, prawie jak spadochroniarze ;]

    pokaż komentarz
    cp_
  • Chameleon -1  

    Jest ważna, ale nadal nauczyciel nie są nagradzani za wyniki pracy, ale za ich staż pracy, co jest po prostu chore - rodzice nie decydują o premii dla nauczyciela tylko dyrektor i czas pracy :)

    Komiczne są również egzamin na kolejne stopnie nauczyciel, w tym np. robienie klasera ze zdjęciami uczniów na egzamin - można boki zrywać, co jest ważne dla kwalifikujących nauczyciela do awansu :)

    pokaż komentarz
    Chameleon
  • stay-negative 0  

    Być moze to i prawda, ale tak jak napisał brzask - przydałoby sie potwierdzenie badaniami.
    Poza tym myślałam, że artykuł będzie traktował ogólnie o zdolnościach do nauki lub ich braku wśród wszystkich, a nie tylko o najmłodszych uczniach. Na studiach raczej takich sytuacji nie ma z wykładowcami, a jednak niektórzy uczą się szybciej, a inni nie. Szkoda, że to nie jest jakos ciekawie opisane.

    pokaż komentarz
    stay-negative
  • gosiaor +4  

    Tak naprawdę artykuł w ogóle nie rozpatruje problemu posiadania czy nie wrodzonych zdolności. To ubrana w psychologiczny bełkot prosta życiowa prawda - jak cię chwalą, to ci się chce, a jak cię nikt nie docenia, to nie widzisz sensu tego co robisz i tacisz wiarę w siebie

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • 1plastyc -1  

    Tylko w początkowym okresie bo później jak sam widzę że mi coś idzie to się w tym kierunku rozwijam. Chwalą mnie- super, nie chwalą- nie ma problemu.

    pokaż komentarz
    1plastyc
pokaż 

Wykopali i zakopali (286 / 7)