@Amadek:
"Ma ktoś jakiś kontakt do tego człowieka. Może my - jako wykopowicze zasypiemy go listami, smsami, emailami?"
Po pierwsze: on jest już na emeryturze.
Po drugie: nie masz prawa wymierzać komukolwiek sprawiedliwości.
Po trzecie: jeśli nawet uważasz, że masz takie prawo, to zastanów się, czy masz tutaj wystarczającą pewność co do jego winy. Masz tylko jeden artykuł z relacją tej drugiej strony. Trochę mało, żeby na tej podstawie niszczyć komuś życie.
Jak chcesz kogoś legalnie "znękać", to proponuję posłów z Twojego okręgu. Pisz do nich maile i nachodź na dyżurach poselskich.więcej...
@altruista: w operze jest, oczywiście wbudowane. Klika się prawym klawiszem i wybiera 'Block content'. W starszych wersjach blokowało się odpowiednim plikiem css.
@Matkasiedziztylu: wybacz, tak to jest, jak się czyta tylko ostatni post, a nie cały wątek.
No i jeśli Chrome nie ma takiej oczywistej rzeczy, to rzeczywiście żal.
U mnie w oszczędzaniu czasu pomaga też:
-- przechodzenie między zakładkami przez klawisze '1' (poprzednia) i '2' (następna) oraz przeglądanie listy zakładek przez ctrl-tab
-- przechodzenie w historii zakładki przez 'z' (wstecz) i 'x' (naprzód) (jednoklawiszowe skróty nie są chyba domyślnie włączone, trzeba włączyć w ustawieniach)
-- kosz, który pamięta wszystkie zamknięte zakładki i okna
I jeszcze dostosowane do potrzeb skróty wyszukiwania. Bo tak jak "g obwarzanek" powoduje wyszukanie słowa "obwarzanek" w googlu, tak samo można ustawić skrót na wyszukanie w słowniku, na allegro, w amazonie itd.więcej...
@Kosma
"Małżeństwo to relacja pomiędzy dwojgiem ludzi"
Dlaczego dwojgiem? Na serio nie rozumiem, skoro już rezygnujemy z tej ważniejszej (według mnie) części historycznie i kulturowo ugruntowanego znaczenia małżeństwa -- czyli z prokreacji -- to do licha, czemu zostawiamy liczbę 2? Przecież to taka sama kulturowa zaszłość jak kobieta+mężczyzna. Ba, o ile nie ma za bardzo kultur, w których zrównywanoby te klasyczne małżeństwa ze związkami jednopłciowymi, o tyle istnieją (i mają się dobrze) kultury dopuszczające małżeństwo z więcej niż jedną osobą.
Skoro małżeństwo zaczyna być tylko zalegalizowanym związkiem osób, które chcą mówić na siebie "małżeństwo" (bo przecież "każdy ma swoją definicję"), to naprawdę nie widzę przeszkód, żeby mogło to robić piętnaście osób. więcej...
No niestety tak :) Jak myślisz, dlaczego we wszystkich religiach i społeczeństwach powstała instytucja małżeństwa? I dlaczego zawsze to był związek kobiety z mężczyzną? Małżeństwo zawsze miało uprzywilejowaną pozycję w społeczności właśnie dlatego, że zwykle prowadziło do powiększenia rodziny. Kiedy za ewidencję małżeństw wzięło się państwo, to też uznało, że takie związki są ważniejsze niż inne, bo rodzą się w nich dzieci.
Z encyklopedii:
"małżeństwo, socjol. kulturowo akceptowany związek między osobami przeciwnej płci, w którym utrzymywanie stosunków seksualnych jest aprobowane i z którym jest związane oczekiwanie, że narodzą się w nim dzieci."
Pewnie, że są bezdzietne małżeństwa, ale to z założenia wyjątek, a nie reguła. Gdyby historia naszego gatunku wyglądała tak, że łączenie się w pary kopletnie nie wypływa na sukces reprodukcyjny, to wierz mi, nie byłoby czegoś takiego jak małżeństwo. więcej...
"Bo kiedy ta instytucja była tworzona, występowała dyskryminacja kobiet, innych ras, niewolników i homoseksualistów. Mamy inne czasy, cywilizacja idzie do przodu i prawodawstwo też powinno."
Nie dlatego. Według Twojego scenariusza musiałoby to wyglądać jakoś tak: "hmm, może stworzymy specjalną instytucję dla sformalizowania związku N ludzi. Ale nie lubimy homoseksualistów, więc dla nich nie!". A to nieprawda, małżeństwo powstało tak: "hmm, może stworzymy specjalną instytuję dla sformalizowania związku kobiety i mężczyzny, bo z takiego związku powstają dzieci". Przyczyną ważności pary kobieta+mężczyzna była ich zdolność do prokreacji. To nie była żadna dyskryminacja, że para kobieta+kobieta takiej zdolności nie miały.
"Mamy inne czasy, cywilizacja idzie do przodu i prawodawstwo też powinno."
No ale tego właśnie trochę nie rozumiem. Bierzemy jakąś instytucję, która wydaje się być produktem arcynietolerancyjnych czasów i na siłę ją przerabiamy. Czy nie logiczniej byłoby zupełnie z niej zrezygnować, tak jak np z niewolnictwa?
A jak już zostawiamy, ale przerabiamy tak, że kompletnie przestaje pasować do definicji, to nie rozumiem, dlaczego zmieniamy część dotyczącą składu płciowego małżeństwa, a nie możemy zmienić liczby małżonków. Czy może to tylko kwestia czasu i jak cywilizacja pójdzie do przodu jeszcze trochę, to będziemy mieć małżeństwa o dowolnej konfiguracji? :)
I jeszcze jedno -- przywileje, które państwo zapewnia małżeństwom, też są umotywowane tym, że to potencjalni rodzice. Prawodawstwo niech sobie idzie do przodu, ale fajnie by było, jakby miało jakieś logiczne podstawy. W pomyśle np wspólnego opodatkowania par jednopłciowych nie widzę żadnej logiki. więcej...
(dziwne, mam tą odpowiedź w moim profilu, ale tutaj się nie pojawiła; dodaję znowu)
@prezes1270:
Nic mi szczególnie nie przeszkadza, a już najmniej to, czy ktoś ze sobą mieszka i co robi. Nie podoba mi się po prostu argumentacja, że małżeństwa dwupłciowe to jakaś forma dyksrymiancji i nietolerancji. Małżeństwo to instytucja specjalnie stworzone dla par chcących założyć rodzinę (czyt. mieć dzieci). Jeśli nagle chcemy, żeby mogły się tak nazywać dowolne pary, to zmieniamy definicję małżeństwa i przede wszystkim przestają mieć sens wszystkie przywileje dla małżeństw, które miały być nagrodą za potencjalne potomstwo. To tak jakby w szkołach najlepsi uczniowie dostawali nagrody, które mają z założenia nagradzać ich trud i być motywacją dla słabszych, i ktoś wpadłby na pomysł, że wszyscy uczniowie powinni je dostawać, bo inaczej to jest dyskryminacja. Tylko wtedy to już nie jest "nagroda dla najlepszych uczniów" i przestaje spełniać funkcję nagrody i zachęty. Tak samo z małżeństwem -- jeśli ma to być dla dowolnej pary, to przestaje być małżeństwem i nie jest już żadną nagrodą dla potencjalnych rodziców.
Poza tym problemy, które dotykają niesformalizowane jednopłciowe związki, dotyczą większej grupy osób i dlaczego niby nie można ich rozwiązać od razu dla wszystkich? Na przyład kwestie dziedziczenia -- nie tylko związki jednopłciowe mają z tym problemy. Więc dlaczego mamy unormalnić sytuację tylko dla związków, a nie dla każdego? Kwestia odwiedzania się w szpitalu -- dlaczego tylko żona ma móc odwiedzić żonę, a przyjaciółka przyjaciółkę już niewięcej...
Jak w świetle posagowej teorii wyjaśnić fakt, że małżeństwa zawierano między kobietą a mężczyzną i na dodatek oboje byli praktycznie zawsze w wieku rozrodczym? Jak w ogóle wyjaśnić fakt zawierania jakichkolwiek małżeństw? Po co wydawać córkę za kogoś obcego i jeszcze oddawać mu posag?
"Oto to już dorosłe dzieci musiały dbać, myślenie pokoleniowe naprawde nie było zbyt mocną domeną czasów minionych."
Nie chodzi tylko o interes dzieci, ale o interes rodziców. I nie chodzi o świadome myślenie pokoleniowe, tylko o zwykły dobór naturalny. Myślisz, że zwierzęta opiekują się swoim potomstwem, bo myślą pokoleniowo? Nie, po prostu jakby się nie opiekowały, to by ich nie było. Podobnie u ludzi ukształtowały się zachowania zwiększające szansę na przekazanie swoich genów kolejnym pokoleniom. Uporządkowanie spraw własności i dziedziczenia przez kontrolowanie struktury rodziny to po prostu samolubne dbanie o swoje geny. To też takie samo dbanie o potomstwo jak u innych zwierząt, tylko bardziej skomplikowane.
"Oraz mężów, którzy nie chcieli zeby żony się ulatniały czy były przejmowane gdy mężowie znikają na lata na wyprawach wojennych."
A dlaczego nie chcieli? Mogliby wtedy wziąć następną żonę z następnym posagiem. Imho niechęć do ulatniania się żon wynika tylko i wyłącznie z troski o swoje geny (dzieci).
Teoria z posagiem i bez dzieci w ogóle mi się nie klei.więcej...
Nic mi szczególnie nie przeszkadza, a już najmniej to, czy ktoś ze sobą mieszka i co robi. Nie podoba mi się po prostu argumentacja, że małżeństwa dwupłciowe to jakaś forma dyksrymiancji i nietolerancji. Małżeństwo to instytucja specjalnie stworzone dla par chcących założyć rodzinę (czyt. mieć dzieci). Jeśli nagle chcemy, żeby mogły się tak nazywać dowolne pary, to zmieniamy definicję małżeństwa i przede wszystkim przestają mieć sens wszystkie przywileje dla małżeństw, które miały być nagrodą za potencjalne potomstwo. To tak jakby w szkołach najlepsi uczniowie dostawali nagrody, które mają z założenia nagradzać ich trud i być motywacją dla słabszych, i ktoś wpadłby na pomysł, że wszyscy uczniowie powinni je dostawać, bo inaczej to jest dyskryminacja. Tylko wtedy to już nie jest "nagroda dla najlepszych uczniów" i przestaje spełniać funkcję nagrody i zachęty. Tak samo z małżeństwem -- jeśli ma to być dla dowolnej pary, to przestaje być małżeństwem i nie jest już żadną nagrodą dla potencjalnych rodziców.
Poza tym problemy, które dotykają niesformalizowane jednopłciowe związki, dotyczą większej grupy osób i dlaczego niby nie można ich rozwiązać od razu dla wszystkich? Na przyład kwestie dziedziczenia -- nie tylko związki jednopłciowe mają z tym problemy. Więc dlaczego mamy unormalnić sytuację tylko dla związków, a nie dla każdego? Kwestia odwiedzania się w szpitalu -- dlaczego tylko żona ma móc odwiedzić żonę, a przyjaciółka przyjaciółkę już nie?więcej...
@Matkasiedziztylu
"Jakie zapowiedzi? A Linuks to poza serwerami [...] Każde kolejne wydanie Ubuntu, środowiska KDE to miał być "pogromca Visty". Wszystkie te odpowiedniki, wszystko to dawno miało prześcignąć tego Windowsa dla idiotów i Maca dla gejów."
Ale zdajesz sobie sprawę, że tak ujęte zapowiedzi nie pochodziły od autorów oprogramowania, tylko od zwykłych ludzi na forach i blogach oraz z newsów na portalach (a autorzy takich newsów lubią używać chwytów rodem z Faktu, "czy to już koniec Windowsa?!" i takie tam). Tylko raczej nie powinno się tego brać na poważnie. więcej...
"Pijesz kawę? Palisz papierosy? Jesz czekoladę? Pijesz alkohol?
To też jesteś ćpunem. Zażywasz substancje psychoaktywne, odurzające. Tak jak my. Tylko my troszkę inne, te bardziej uzależniające. Ale czy to ważne?"
Bardzo ważne, to właśnie kluczowa rzecz, która różni amatora czekolady od ćpuna. Zresztą, sam wyjaśniłeś różnicę:
/>
"W pewnym stadium uzależnienia to już jest tak, że narkotyki zawładnęły całym tobą. Stają się one jedynym sensem życia. Mówię tu głównie o depresantach /opiatach. To jedyna rzecz o której myślisz, rozmawiasz. O której chcesz rozmawiać. [...] i było tam kilku kumatych, inteligentnych gości z których narkotyki zrobiły zupełnie innych ludzi. Wcześniej mieli pasje, zainteresowania.. a później jedynym sensem były dragi."
Czekolada, wyobraź sobie, tak nie działa. więcej...
Do dziś pamiętam jego tekst, że plemniki mężczyzny przenikają do krwi kobiety i zmieniają ją na obraz i podobieństwo partnera. Ach, ten dreszczyk emocji, kiedy co miesiąc otwieram "Świat Nauki" i szukam artykułu o roli nasienia w kształtowaniu poglądów i osobowości.
Może powinniście jakoś uzbierać nasienie mistrza i potajemnie rozpylać je nad miastami? więcej...
"lądolód na Antarktydzie i tak się nie stopi. śr. temp. dla Antarktydy to -55,6 st. C. nawet jak temp. wzrośnie o kilka stopni, to nic się nie stanie"
Średnia temperatura nic nie mówi o tym, co się dzieje w konkretnych miejscach. A dzieje się na przykład to, że dookoła Antarktydy jest woda, a na samej Antarktydzie jest rzeka. Czyli są miejsca w okolicach antarktycznego lodu, w których jest niezamarznięta woda. Więc jak średnia temperatura będzie większa, to tej wody będzie więcej.
Poza tym nie do końca rozumiem, co sądzicie o wszystkich pracach naukowców na temat topnienia lodowców:
- że to spisek?
- że naukowcy to nieuki?
Bo ja mam tak, że nawet jakbym pomyślała 'hmm, średnia temperatura -55, to chyba tam nie powinno nic topnieć?', a potem zobaczyła, że jednak naukowcy twierdzą co innego, to raczej podejrzewałabym o błąd siebie, a nie naukowców. Naprawdę uważacie, że moglibyście tysiące stron prac naukowych i wszystkie komputerowe modele topnienia lodowców zbyć prostym "przy średniej temperaturze -55 nie będzie topnieć!". No nie sądzę. więcej...
... i używamy liter z ogonkami (ęółśąążźćń) i przecinków
A wracając do monarchii, to argument "tylko rzadzic musi jakis kompetentny facet a nie idiota ktory chce jak najwiecej zgarnac i nie mysli o korzysciach dla kraju" równie dobrze stosuje się do demokracji -- jakby rządzili kompetentni ludzie (niekoniecznie faceci :)), a nie idioci, to by było fajnie. />
więcej...
No na przykład mówienie o kimś "k%$#y" i "złodzieje" może być przez niektórych odczytane jako średnio grzeczne. Kojarzę też częste używanie słowa "idioci" i jego synonimów. Oraz teksty w rodzaju "ludzie inteligentni zrobiliby cośtam cośtam", co jest pośrednim stwierdzeniem, że jak ktoś tego czegoś nie zrobił, to jest nieinteligentny.
I jest też sporo tekstów, które JKM i jego zwolennicy tłumaczą tak: "przecież to jest prawda!" (np że Murzyni są mniej inteligentni od białych). No więc abstrah!#ąc od tego, czy te rzeczy są prawdą, to jednak dobre wychowanie i trzymanie klasy polegają dość często na niemówieniu prawdy. I nie chodzi tu o kłamanie, tylko po prostu o przemilczanie poglądów nieistotnych, a potencjalnie drażliwych i odbieranych przez niektórych jako obraźliwe.
I proszę nie odpisywać, że "k%$#ami" rzucał Piłsudski, bo co wolno wojewodzie... więcej...
Otóż to, z takiej kampanii mogłoby zostać coś poztytywnego. Z tej będzie to, co zawsze -- JKM powie coś niepotrzebnego, media odpowiednio przedstawią, a zwolennicy będą przez najbliższe lata tłumaczyć "ależ nie, on wcale nie chce, żeby kobiety były w kuchni, on chce, żeby miały wybór, czy chcą być w kuchni!". Litości.
Ale za jakieś pięć minut z jednym nieprofesjonalnym (czyt. tanim) aktorem i niezbyt zaawansowaną grafiką? Scenariusz też bez szału. O ile wiem (wysyłali nam na wydziale maila z informacją o castingu), aktorzy dostają po jeden tysiąc zł za odcinek i jeden tysiąc zł za dzień kręcenia.
Z drugiej strony od znajomych statystów wiem, że niezłe pieniądze mają choćby "zwykli" panowie od kabli, ale zdaje się, że rzędu kilkuset, a nie tysięcy, złotych za dzień.
Ogólnie mam przeczucie graniczące z pewnością, że da się to zrobić dużo taniej :) Niewykluczone zresztą, że odcinki kosztowały mniej, ale emitowanie ich w telewizji będzie droższe. Ciekawe swoją drogą, dlaczego emisje będą tylko w TV4 i Polsacie? Lista organizatorów wygląda dość neutralnie, a lista stacji, które zgarną kasę z reklam, taka trochę krótka... więcej...
A ja tak :) Praktycznie wszystkie większe polskie firmy IT plus zagraniczne (Google, Nvidia, jakieś banki) plus zawsze dużo ogłoszeń na tablicach informacyjnych. Ręczę Ci, że ktoś, kto potrafi nie tylko kod wklepać, ale go jeszcze wymyślić, będzie opłacany dużo lepiej.
Matematycy też są cennymi pracownikami w różnych działach analiz i tym podobnych, gdzie trzeba znać statystykę, matematyczne modele ekonomii, klimatu, epidemii i tak dalej. więcej...
Enonie, nie wystarczą. Oczywiście jak umiesz myśleć, to w końcu wymyślisz, jak używać w programowaniu współbieżnym semaforów i jak sprawdzić, że korzystający z nich program będzie działał; ale jak skończyłeś półroczny wykład z teorii współbieżności, to nie będziesz musiał wymyślać, po prostu będziesz to wiedział. I pracodawca z pewnością woli kogoś, kto wie, niż kogoś, kto w razie czego wygugla i się nauczy.
Po trzyletnim studiowaniu Javy (są w ogóle takie studia? Serio pytam) umie się sprawnie kodować w Javie. Ale za kodowanie, w rzeczy samej, nie płacą najwięcej. Więcej płacą choćby za projektowanie, i tutaj kurs Javy czy PHP nie wystarczy. więcej...
@statystyka morderców:
zdecydowana większość z nich to mężczyźni, co jest szokującą nadreprezentacją grupy stanowiącej niecałe 50% społeczeństwa. Większość seryjnych morderców to mężczyźni i praktycznie 100% gwałcicieli to mężczyźni. Co w związki z tym proponujesz, 1plastyc?
Wiesz, było jeszcze sporo ludzi, którzy mogli być troszkę mądrzejsi. Na przykład koleżanka mogła być troszkę mądrzejsza i nie nagrywać rozmowy na telefon. A internauci mogli być troszkę mądrzejsi i nie popularyzować filmiku gdzie tylko się da: na Wykopie, naszej-klasie, nie podsyłać go znajomym.
Dziewczyna zachowała się głupio, ta, która nagrywała, zachowała się jeszcze głupiej, ale to nie zmienia sytuacji, że paręset wykopujących i ci, którzy "rozsławili" film w innych miejscach, zwłaszcza naszej-klasie, zachowało się równie kretyńsko. więcej...
@Gregor
"Przecież nikt nie oglądał go z myślą "a teraz zobaczę ten filmik i doprowadzę kogoś do samobójstwa"."
Wierzę. Jednak ja po obejrzeniu pomyślałam "rany, jak on się zrobi popularny wśród krewnych i znajomych tych dziewczyn, to może być nieciekawie. Zakop!". I dziwne jest dla mnie, że tyle osób nie pomyślało, że popularność filmiku może zrobić komuś krzywdę. Nie oglądam telewizji, ale idę o zakład, że był w wiadomościach po tym, jak wszedł na główną Wykopu. Już nieraz główna wykreowała jakiś temat obecny potem w "normalnych" mediach. Więc ciągle wydaje mi się, że to niestety Wykop był pierwszym stopniem do kariery tego filmiku. więcej...
Ta dziewczyna miała jakieś 15 lat! Byłeś mądry w tym wieku? Nie zrobiłeś absolutnie niczego, co nagrane i puszczone na youtubie byłoby straszliwym obciachem? Żadnych głupich zabaw z kolegami? Żadnych głupich (i często zmyślonych) zwierzeń?
Jasne, że trzeba walczyć z głupotą, ale odpowiednimi metodami. Walka z głupotą nastolatka niekoniecznie polega na pokazywaniu jego głupoty całemu światu. więcej...
"Czyli innymi słowy... lepiej żeby puszczały się dalej w tajemnicy przed rodziną? Zaiste, wprost harcerskie podejście do sprawy... :)"
Noo, jak mam wybierać, czy chłopak popełni samobójstwo, czy dziewczyna będzie się puszczać, to wybieram puszczanie. A Ty?
A poza tym -- co Was obchodzi cudze dziecko? Jej wychowywaniem niech się zajmują rodzice, nie wykopowicze. Jak są wykopy o odbieraniu grubych dzieci rodzicom albo karaniu za klapsa, to lament, że się państwo wtrąca. A jak dziewczyna się puszcza, to paręset kompletnie obcych osób koniecznie musi pomóc jej rodzicom w wychowaniu. Zaiste, wprost harcerskie podejście do sprawy...
(A właściwie, to czemu "puszcza"? Wiemy tylko (o ile wierzymy w jej relację), że raz współżyła z chłopakiem. Nazywasz to puszczaniem, bo przed ślubem, czy co?) więcej...
"I Twoja ukochana córeczka zaczyna naśladować naszą mistrzynię od robótek ręcznych... Jak to się kończy, chyba nie muszę dodawać."
No więc ja bym właśnie chciała, żeby nie skończyło się to filmem na youtubie i na głównej Wykopu i jeszcze samobójstwem chłopaka córki. Czy to jakieś dziwne?
Liberalizm prowdzi do infantylizmu? Ojej... I do atomizacji społeczeństwa? Czyli rozumiem, że nieegoistyczna akcja internautów polegająca na wykopywaniu filmiku i wysyłaniu wiadomości do rodziców dziewczyny to był przykład jednoczenia się społeczeństwa? To ja dziękuję, wolę egoizm.
Nie mam nic przeciwko, żeby istniały silne więzi w obrębie lokalnej wspólnoty, żeby ludzie znali się nawzajem i pomagali sobie w wychowywaniu dzieci. Ale to ma być lokalne. Rodzina, sąsiedzi, znajomi. A nie jakieś tysiące obcych ludzi z Internetu. Niech nie będzie Wam obojętny los sąsiada czy kolegi z klasy. Ale odczepcie się od dziewczyny, którą znacie z trzyminutowego filmu. Bo nic o niej nie wiecie, więc zwyczajnie nie umiecie pomóc. Nie umiecie nawet stwierdzić, czy rzeczywiście potrzebna jest pomoc. więcej...
O to mi właśnie chodzi, widzicie trzy minuty filmu i już wiecie o niej wszystko. Wiecie, jaka była w momencie kręcenia filmu i wiecie, jaka jest teraz. Bo mnie na przykład przyszło wtedy jeszcze do głowy: "ciekawe, ile ma lat na tym filmiku. Ciekawe, ile ma lat teraz. Może wtedy miała 14, a teraz ma 17 i jest normalną nastolatką i wstydzi się tego, jaka była 3 lata temu. Po co jej to przypominać?" I jeszcze: "a może ona zmyśla?". W artykule też jest napisane, że prawdziwość jej zwierzeń stoi pod znakiem zapytania.
"Czy doprowadziłem do czyjegoś samobójstwa? NIE"
Sam seks nie doprowadził do samobójstwa. Doprowadziło do tego (prawdopodobnie) rozpowszechnienie filmu w Internecie. A do tego przysłużyła się też koleżanka i rzesze internautów.
"Twoje podejście zachęca małych degeneratów do posuwania się coraz dalej - zgwałcili koleżankę - ot taki żarcik - wszak to 13 letnie dzieci, wrobiła chłopaka w pedofilię - nic się nie stało - ona ma tylko 15."
Taa, wrobiła. Bo on to już rozumu nie musiał mieć? Jeśli wymagam od kogoś myślenia, to jednak bardziej od tego starszego. Poza tym -- ona nie chciała, żeby wszyscy o tym wiedzieli.
"mają wolną wolę, wiedzą co dobre a co złe i muszą wiedzieć co to są konsekwencje."
Ale wiesz o tym, że człowiek to istota grzeszna? I że czasem robi rzeczy złe i potem żałuje? I oczywiście należy mu się wtedy kara, ale, na litość boską, proporcjonalna do przewinienia! Publiczny lincz, wyzywanie od zdzir i szamb -- to jest Twoim zdaniem stosowna "kara" za jej głupotę? I gdzie tutaj w ogóle szansa na poprawę? Wydaliście na nią wyrok (że zdzira i dziwka) i nie obchodzi Was, czy ona się kiedyś zmieni, albo czy już się nie zmieniła. To ja nie rozumiem, jaka nauka stąd płynie dla nastolatków? Że jak raz zrobią źle, to już na zawsze są naznaczeni? więcej...
@Elfik32
"Po tych trzech minutach dało się naprawdę dużo wywnioskować."
Tak, ale jednocześnie:
"Może nie wszystko co mówiła było prawdą, dużo rzeczy było tam przekolorowanych [...] Ona ciągle próbowała zwrócić na siebie uwagę i zaszpanować przed tymi dziewczynami. [...] Zauważyłam coś jeszcze: ona bardzo często pocierała palcem wskazującym czubek nosa, być może miała zwykły katar ale w mowie niewerbalnej przyjmowane jest to za ukrywanie czegoś, wpadanie w przesadę lub po prostu kłamanie..."
No i właśnie o to mi chodzi, że trochę za mało wiemy, żeby ją tak zdecydowanie oceniać. Gdyby to była kompletnie anonimowa dziewczyna, której pamiętnik trafił do Internetu; taka, której nijak się nie da zidentyfikować -- wtedy ok, można sobie snuć dowolne przypuszczenia. Ale to była łatwa do namierzenia osoba, w krótkim czasie wiadomo było, kim jest ona, kim jest chłopak, kim są koleżanki i ich rodzice. Więc jesli ktoś pisze, że to szmata czy zdzira, to pisze to o konkretnej osobie. Ciekawam, czy stanęlibyście przed nią i powiedzieli jej to w twarz? A przypominam, że nie macie zielonego pojęcia, jaka jest teraz. więcej...
"dajmy taki przykład – widzisz faceta – ubrany jak gej , wysmarowany gównem i gwałci 3 letnie dziecko. Scena trwa 3 minuty. Dla mnie ten facet to totalne szambo. Ty pewnie pomyślisz, że to w końcu tylko trzy minuty i tak w ogóle to pewnie porządny z niego facet. Czy 3 minuty zdegenerowanej idiotki są jakieś inne niż 3 minuty geja-pedofila? Teoria względności czasu? Przez 3 min możesz doskonale ocenić charakter człowieka."
Nie wierzę, nie wierzę, że nie widzisz różnicy między facetem gwałcącym trzylatka a nastolatką opowiadającą o seksie z facetem. Jeśli przypadkiem rzeczywiście nie widzisz różnicy, to wskażę Ci dwie kluczowe:
-- dziewczyna o p o w i a d a o seksie, a nie uprawia go przed kamerą; jak już parę osób tu pisało (i co podejrzewają śledczy), mogło do tego w ogóle nie dojść; mogła ubarwiać;
-- dziewczyna i chłopak mieli kilkanaście lat i n i e gwałcili się nawzajem; mam nadzieję, że różnica mięzdy gwałtem a nie-gwałtem nie jest dla Ciebie za subtelna?
"zdegenerowana suka na zawsze nią pozostanie"
Och, no to tysiące opowieści z życia i książek tracą jakikolwiek sens. Święty Paweł do końca życia był mordercą, jak ktoś w podstawówce ukradł koledze linijkę, to do końca życia jest złodziejem. Oczywiście kompletnie się z tym nie zgadzam.
Ale skoro tak utrzymujesz, to na diabła jakaś kara, przecież ona i tak zostanie zdegenrowaną zdzirą, a ten chłopak i tak zostanie pedofilem.
A co do myślenia, to wymagam go od każdego, ale jak ktoś jest starszy, to powinien być rozsądniejszy. No i nie rozumiem, czemu mu współczujesz, przecież on wiedział, co dobre i co złe i znał konsekwencje i powinien ponieść karę. więcej...
Taka, że gej na tych trzech minutach na moich oczach gwałci dziecko, a ta nastolatka przez trzy minuty o czymś coś opowiadała.
Mogę nawet dokładniej odpowiedzieć: pierwsza różnica, to że czyny geja widzę na własne oczy, a czyny nastolatki znam tylko z jej relacji (i mam silne podejrzenie, że połowę zmyśla) Druga różnica jest taka, że nawet jeśli mówiła prawdę, to jej czyny to nic strasznego w porównaniu z czynami geja.
Jeśli jeszcze nie dostrzegasz różnicy, to służę, mogę jeszcze potłumaczyć. więcej...
Pytanie rzeczywiście głupie, bo na Wykopie praktycznie nie ma tego "najgorszego rodzaju twórczości młodych", zwykle jest tu całkiem kulturalnie. Jednak nie zaprzeczycie, że to przez Wykop filmik zdobył taką popularność, to przez Wykop sprawa trafiła do naszej-klasy, to wykopowicze zasypywali komentarzami konta krewnych i znajomych tej dziewczyny.
Osoba, która wrzuciła filmik zrobiła potworne świństwo. Nie rozumiem, czemu ktoś czuł się zobowiązany do spełniania jej nadziei. Jakiś czas temu była sprawa z kolesiem, który wrzucił do Internetu filmik pornograficzny ze swoją byłą dziewczyną (z zemsty, bo go rzuciła). Też byś uważał, że to nic złego go oglądać, rozpowszechniać i komentować na naszej-klasie?
"Problem z Ziemkiewiczem polega na tym, że wymienia wszystkie to co najgorsze, nie dostrzegając żadnych zalet transformacji"
Nieprawda. Nie chce mi się teraz szukać, ale w którejś książce (chyba "Polactwo") bardzo chwalił Balcerowicza. To tylko jeden przykład, ogólnie z książek i felietonów bynajmniej nie wyłania się obraz wiecznie zrzędzącego malkontenta. więcej...
Cały czas zapominacie o jednym -- broń ma służyć przede wszystkim prewencji. Np jak złodziej wie, że właściciel domu ma lub może mieć broń, to jest znacznie mniejsza szansa, że zdecyduje się na włamanie. Oczywiście trudno policzyć, ile rabunków i napadów nie zdarzyło się dzięki broni palnej. Ale o ile pamiętam po wprowadzeniu zakazu posiadania broni (czy po wprowadzeniu jakiś obostrzeń) w Wielkiej Brytanii drastycznie wzrosła liczba napadów na sklepy. Trzeba by spojrzeć na takie właśnie statystyki. więcej...
To wcale niegłupie spojrzeć na historię broni jądrowej. Została użyta tylko dwa razy, w czasie gdy miało ją tylko jedno państwo na świecie. Potem (i teraz) jej głównym zadaniem nie jest potencjalny atak albo obrona, tylko uniknięcie ataku. Bo państwo A nie użyje broni jadrowej przeciw państwu B, jeśli może się spodziewać takiej samej odpowiedzi.
I tak samo jest z bronią palną -- nie chodzi o to, że jeśli mnie napadną, to cośtam, tylko o to, żeby nie było tego "jeśli mnie napadną". żeby po prostu nie napadli.
Drugim ważnym zadaniem jest imho zrównanie siły obywatela i państwa. Wydaje mi się, że państwo, w którym więcej obywateli jest uzbrojona, będzie miało dużo mniejszą szansę na przekształcenie się w państwo totalitarne. Siła tego argumentu oczywiście zależy od stopnia paranoi :) czyli od tego, jak duże jest według nas prawdopodobieństwo na utotalitarnienie państwa. więcej...
Po pierwsze, nie wolny dostęp, tylko normalny dostęp. Teraz jest nienormalny, bo nie ma żadnych obiektywnych warunków, których spełnienie gwarantuje pozwolenie na broń. Bo ostatecznie wszystko zależy od widzimisię komendanta policji. A powinno być tak, że jest lista warunków, które musisz spełnić (np testy, szkolenie, niekaralność) i wtedy dostaniesz broń. Tak naprawdę takie rozwiązanie prędzej czy później wymusi pewnie Unia.
Po drugie, analogia z bronią atomową jest bardzo odległa (chodziło głównie o jej odstraszającą rolę), więc nie wyciągajmy zbyt daleko idących wniosków.
Po trzecie, nie do końca rozumiem Twoją odpowiedź, np o co chodzi z globalnym terroryzmem? więcej...
Eee no nie, jeśli mówisz, że dostępność broni jądrowej to prosta konsekwencja dostępności broni palnej, to czemu nie wyszedłeś od noży? Może powinniśmy zakazać noży, no bo kolejnym naturalnym krokiem będzie broń palna, a potem bomba atomowa!
Człowieku, czy broń jest nielegalna? Rany, no mam nadzieję, że nie wpadniemy w taką paranoję, żeby zupelnie broń delegalizować.
Problem jest w procedurze uzyskiwania pozwolenia na broń. To, co media nazywają poszerzeniem czy liberalizacją dostępu do broni, jest po prostu ucywilizowaniem procedury, wyeliminowaniem z niej tego, że decyzja zależy od czyjegoś humoru, a nie od spełnienia przez Ciebie obiektywnych kryteriów. więcej...
A byli w ogóle? Czy ktokolwiek twierdzi, że nauka jest nieomylna i wszystko, co spłodzi, staje się dogmatem?
Właśnie to jest fajne, że ciągle się robi badania, weryfikuje wyniki, i czasem wychodzi, że jakaś hipoteza była zła i wtedy się ją bez większego żalu odrzuca. Nie ma sekciarskiego zacietrzewienia i trzymania się jedynej prawdziwej teorii.
Tutaj akurat chodzi o lodowce z Himalajów. Tytuł jest więc mylący, bo sugeruje, że o wszystkie lodowce. I te himalajskie lodowce to tylko jeden z tysięcy składników tej całej klimatycznej układanki.
Swoją drogą, że problem jest szalenie upolityczniony i robi się na nim ciężkie pieniądze. A politycy i biznes są już mniej skłonni do weryfikacji swoich teorii. więcej...
"I mówię tu o dużym i raczej drogim mieście, choć może nie Warszawie"
Nawet w Warszawie spokojnie da radę. Najbardziej kluczowe jest, żeby nie wynajmować mieszkania za 1000 zł. Czyli ani nie samodzielne mieszkanie ani raczej nie samodzielny pokój. Pokój z kimś albo, jeszcze lepiej, akademik. Ja w Warszawie nigdy nie wydawałam miesięcznie więcej niż 1000 zł
Z mieszkaniem racja. Zdaje się, że jesteśmy gdzieś w ogonie, malo gdzie na Zachodzie trzeba tylu lat, żeby odłożyć na mieszkanie. W USA to pewnie krócej trwa kupienie domu :/
Najlepsze, że tak jest właściwie ze wszystkim, wszystko jest u nas koszmarnie drogie, tzn za przeciętną polską pensję kupisz o wiele mniej dowolnego produktu niż np Anglik za przeciętną angielską pensję. Chciałabym zobaczyć kiedyś jakieś obszerniejsze wytłumaczenie takiego stanu rzeczy. więcej...
Pokaż pozostałe komentarze (2)
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (2)
Pokaż pozostałe komentarze (2)
Pokaż pozostałe komentarze (10)
Pokaż pozostałe komentarze (4)
Pokaż pozostałe komentarze (1)