u mnie różnica zaczyna się w okolicach 6 miejsca... ale nic dziwnego, bo Porcupine Tree ma dłuższe utwory niż Kazik (chociaż Kazika przesłuchałem o jakieś 15% więcej wg tych cyferek)
Jednak nauki ścisłe uczą pojmowania świata w sposób obiektywny i to jest w nich najważniejsze. Poza tym uczą abstrakcyjnego myślenia, podważania "prawd ogólnych" (bo kto powiedział, że są prawdziwe?) oraz tego, jak działa i zbudowany jest świat, przede wszystkim materialny.
Pan profesor bełkocze w swoim tekście Używa masy trudnych wyrazów chcąc przez to pokazać swoją elokwencję. No i bardzo dobrze - może jest z tego powodu szczęśliwy. Nauki ścisłe uczą wypowiadania się prosto, zrozumiale...
Jestem fizykiem, w dodatku jądrowym (po AGHu). I nie jestem nieczuły na zło świata czy piękno literatury. To się ma albo się tego nie ma - studia niczego tutaj nie zmienią (ew. poszerzą albo poddadzą w wątpliwość).
"więc gdy tylko mogą [absolwenci] swobodnie wybierać profil własnego kształcenia w szkołach wyższych, garną się do filozofii, psychologii czy socjologii, których w obowiązkowej edukacji szkolnej im skąpiono?"
Wybierają takie kierunki, bo człowiek jest ciekawy innego człowieka, a te kierunki do zdobycia takiej wiedzy nadają się bardzo dobrze.
Gdyby w szkołach średnich (czy nawet gimnazjum) dzieciaki miały porządnych nauczycieli matematyki, fizyki i chemii a lekcje wzbogacone byłby w doświadczenia to (twierdzę to z 90% pewnością) więcej garnęłoby się na takie (i pokrewne) kierunki studiów. Piękno fizyki poznałem tak naprawdę na pierwszym roku, kiedy zobaczyłem kilka świetnych (a prostych i tanich) doświadczeń i umiałem wytłumaczyć dlaczego dzieje się tak czy inaczej. więcej...
Pokaż pozostałe komentarze (1)