Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (8)

  • odpowiedzi (13)

  • avatar

    Dzisiaj historia trochę odwrotna od typowych historii. 8 miesięcy temu rzuciłem prowadzenie własnej firmy i przeszedłem do korpo, nie żałuję niczego.
    Często - zarówno na wykopie jak i w codziennym życiu - można usłyszeć rozmarzonych ludzi mówiących "oh gdybym tylko miał tylko trochę więcej wolnej gotówki to otworzyłbym firmę i żyłbym jak król". Dla mnie gówno prawda.

    CZAS
    Prowadząc firmę byłem 24h przez 365 w pracy. Rano wstawałem, jechałem do biura, po południu wychodziłem tylko po to żeby czym prędzej przedostać się do domu, tam otworzyć laptopa i zamknąć go wieczorem. Często też musiałem odbierać telefony w nocy - branża w której "dzieje się" całą dobę. Nawet w święta standardowy temat "no Mirek opowiadaj jak tam w firmie".
    W korpo wstaję rano (albo i nie wstaję jak chcę pospać godzinkę czy dwie dłużej), jadę do biura, wychodzę o 16 i jest to definitywny koniec mojej pracy na ten dzień. Owszem, 2-3 razy w miesiącu zdarza się zostać kilka godzin dłużej, ale potem albo odbieram sobie za to wolne, albo płacą mi za to 1,5-krotną stawkę. Nie mam też problemu z wyjściem w ciągu dnia gdy np. muszę coś załatwić na mieście.

    NERWY
    Własna firma to była dla mnie bardzo stresująca sprawa. Za wszystko odpowiadałem ja (również całym swoim majątkiem). Trudno to opisać, ale po prostu czułem wewnętrzny strach przed konsekwencjami tego co mogłoby się ewentualnie stać (jakiś wypadek w firmie, kłopoty ze skarbówką, czy chociażby bankructwo).
    Obecnie mam po prostu wyjebane. Robie to co mam robić, a jak nie wyjdzie to po prostu zmienię pracę. Czuje się na swój sposób bezpiecznie. Mam na sobie zdecydowanie mniej odpowiedzialności.

    PRZEPISY
    Nie będe się nad tym szczególnie rozwodzić bo wszędzie można poczytać o tym jak wygląda prowadzenie firmy w Polsce. Temat rzeka, w którym nawet urzędnicy się gubią.
    Ale oprócz urzędników są też pracownicy dla któych starasz się być w porządku, dajesz od razu umowę o pracę, wynagrodzenie na koncie zawsze przed terminem, a oni często cię okradną, zniszczą sprzęt albo rzucą pracę z dnia na dzień, a ty jedyne co możesz zrobić to ewentualnie wystawić im dyscyplinarkę którą on podetrze sobie dupę i jeszcze obrzuci cię błotem w internecie na jakiś goworkach.
    Teraz to ja jestem pracownikiem. Ja sprzedaję swój czas i swoje umiejętności. Mam umowę o pracę i oczekuję od pracodawcy, że będzie przestrzegać każdego pieprzonego punktu kodeksu pracy. Każda nadgodzina ma być rozliczona, warunki na stanowisku pracy zapewnione. I mam to gdzieś, że cieżko jest sprostać temu wszystkiemu.

    PIENIĄDZE
    Wiadomo, że pewnie zupełnie inaczej bym śpiewał gdybym z firmy co miesiąc wyciągał na przykład 50 tysięcy złotych. Nie będę oszukiwać - szło mi średnio, miałem z tego niewiele więcej niż obecnie w korpo.
    To co miałem, było jednak bardzo niepewne. Bywały miesiące bardzo dobre, a bywały takie, że trzeba było sporo dołożyć. Zawsze po drodze pojawiała się jakaś awaria, niespodziewany wydatek etc. i z fajnej wypłaty zostawało 0. Żadnej stabilności.
    O terminowym płaceniu faktur przez kontrahentów mogłem pomarzyć. Najgorzej było z Januszexami dla których 100, 200 czy 300 złotych to nie pieniądze i oni takich faktur w ogóle nie płacili bo to szkoda czasu w ogóle do banku się logować na takie pierdy. To właśnie z takimi kwotami najczęściej kończyłem w sądzie, a potem odbierałem telefony "ty pierdolony centusiu, sknero jebana, dla 200 zł komornika na mnie wysyłasz, masz wysłałem ci 201 baw sie biedaku".
    Teraz mam stałą wypłatę dokładnie tego samego dnia (no chyba, że korpo zdecyduje się wypłacić kilka stówek premii ( ͡° ͜ʖ ͡°), to wtedy więcej), mogę sobie dokładnie zaplanować swój budżet, wydatki czy wakacje.

    BENEFITY
    Drobnostki, ale bardzo dostrzegalne dla kogoś kto "przesiadł się" ze swojej działalności:
    - służbowy laptop - najnowszy model za 8 tysięcy PLN którego mogę sobie równie dobrze używać z domu, popsuje się? To wtedy firma da mi nowy.
    - pół-darmowe posiłki - finansowo bardziej opłaca mi się jeść w pracy niż gotować w domu,
    - firmowe imprezy - co kilka miesięcy darmowa popijawa, czasami dwudniowa, świniak z ogniska, darmowa wóda, wszystko na koszt firmy
    - delegacje/podróże - kilka stolic już zwiedziłem i jeszcze mi za to zapłacili,
    - szkolenia - za szkolenia które kupiła firma zapłaciłbym spokojnie kilka tysięcy,
    - sranie - ostatnią paczkę papieru toaletowego kupiłem pół roku temu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°).

    Napisałbym jeszcze, ale muszę jechać (no tak, nowy samochód w tanim leasingu to miła pozostałość po firmie) po różowego na dworzec. Jak coś chcielibyście wiedzieć jeszcze to pytajcie.

    #korposwiat #pracbaza #wygryw #oswiadczenie #truestory #coolstory #firma #biznes
    pokaż całość

    odpowiedzi (56)