•  

    pokaż komentarz

    W irlandii jedzenie jest drozsze niz w pl to w sklepach jak I w restauracjach. Jachty sa tez drogie. Reszta wydaje sie taniej.
    Uslugi w urzedach wiekszosc darmowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @malapszczola:
      jestem w Dublinie i już nie chce mi się porównywać któryś raz z rzędu, ale na życie na podobnym poziomie potrzebne jest 2-3 razy tyle ile w Polsce.

      Oczywiście można tak jak w artykule - zamieszkać z kilkoma osobami - wtedy zamiast wydawać 70% minimalnej pensji na mieszkanie - wyda się 30% na pokój i za resztę można szaleć.

      ale komu z pracujących w Polsce czy w UK ambicje kończą się na ciągłym wynajmie jednego pokoju?

      Koszty usług w Dublinie to paranoja ... ubezpieczenie najmniejszego samochodu to jakieś 1500-2000 EUR rocznie ... koszt fryzjera męskiego to 10 EUR (bez mycia w zapadłym salonie z trzema stanowiskami).

      Nie wiem kto naopowiadał bajek o tańszym pożywieniu na wyspach, ale przykładowo - litr soku pomarańczowego kosztuje 1,45 EUR (Lidl) lub 1,69 (Tesco). Chleb kosztuje 2 EUR chyba że kupimy twardawy w promocji za 50 centów (którego termin właśnie mija).
      Filety z kurczaka kosztują 10 EUR/kilogram, wołowina około 14. I to w najtańszych sklepach z najniższej półki.

      Jeszcze raz powtórzę - na życie na takim samym poziomie na wypach płaci się 2-3 razy tyle ile w Polsce, oczywiście zarabiając jakieś 3-4 razy więcej.

    •  
      4...S

      +14

      pokaż komentarz

      @Seraf: Tak samo w UK ale nikt nam nie uwierzy :-)
      Podtrzymujmy mity. Potem spotykam nowo przyjezdnych i słyszę - a miało być tak pięknie.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem kto naopowiadał bajek o tańszym pożywieniu na wyspach, ale przykładowo - litr soku pomarańczowego kosztuje 1,45 EUR (Lidl) lub 1,69 (Tesco). Chleb kosztuje 2 EUR chyba że kupimy twardawy w promocji za 50 centów (którego termin właśnie mija).
      Filety z kurczaka kosztują 10 EUR/kilogram, wołowina około 14. I to w najtańszych sklepach z najniższej półki.


      @Seraf: a jak z jakością tych produktów?
      Chleb w polsce kosztuje nawet 17 zł/kg (piszę o prawdziwym chlebie)

    •  

      pokaż komentarz

      Chleb w polsce kosztuje nawet 17 zł/kg (piszę o prawdziwym chlebie)

      @thampel5: Takiego chleba w życiu nie spotkasz. Ja bym czasem był gotów zapłacić 17f/kg prawdziwego chleba.
      Najtańszy filet z kurczaka w tesco prawie 8f za kg. Nierzadko po otwarciu sam chce już o swoich nogach iść do kosza.
      Tesco dostało kiedyś sporo kar za sprzedaż produktów po terminie ważności.
      http://www.tesco.com/groceries/Product/Details/?id=277182048

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: u mnie w osiedlowym, który jest niekiedy tańszy niż real, litr soku pomarańczowego to koszt 4,5 PLN... czyli nieco ponad 1 EUR a zarobli w IR to jaka krotność naszych?

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: Tak samo w UK ale nikt nam nie uwierzy :-)
      Podtrzymujmy mity. Potem spotykam nowo przyjezdnych i słyszę - a miało być tak pięknie.


      @4RG0S:
      no, to w jakies innej brytanii mieszkam.
      fryzjer- ja placilem 5 funtow za strzyzenie (teraz sie po prostu sam gole 2x w tygodniu).
      litr soku- 65- 70 pensow.
      Chleb- tostowy 1 funt, zwykly ~1.4
      filety z piersi kurczaka- ja ostatnio kupilem 3kg za 10 funtow.
      owszem- tak swietnie jak kiedys bylo juz nie jest, ale nie przesadzajcie...

    •  

      pokaż komentarz

      @szymon_g:
      za 70 pensów to będziesz miał wodę zabarwioną farbką imitującą sok.
      Chleb tostowy to nie jest chleb. Nawet ten niby normalny chleb to nie można porównywać do naszego.
      Mrożony skrawków produkcyjnych z kurczaka proszę nie porównuj do świeżego fileta.
      Absolutnie nie mówię że jest źle ale nie przesadzałbym jak w tym artykule.

    •  

      pokaż komentarz

      @ossur: Przepłacasz. Ja w kauflandzie płacę 3 zł za bananowy lub 3,5 zł za pomaranczowy. (1 litr) Są jeszcze jakieś soki noname, one potrafią byc tansze, ale zwykle sa w kartonach 1,5l i nie bardzo ufam ich jakosci.

    •  

      pokaż komentarz

      @malapszczola: Dublin to troche stolica, i tam jest drogo parking to paranoja, oslugi tez, ale jak autor tekstu pisze i sie z nim zgodze, jesli troche poszukasz to jest naprawde taniej.

      ubezpieczenie ktore ja place to 400e za rok za 1.9 alhambra ze wszystkimi znizkami, nie dodales jednak ze jest jeszcze podatek drogowy okolo 600e na rok.

      w pl za podobne auto 6 lat temu placilem 300e ubezp.

      tu gdzie mieszkam mozesz wynajac 2 pokojowe mieszkanie za ok 400e na mc.
      bilet do kina to ok 7e
      "kebab" to 6e,
      swieze mieso wiep ok 8e/kg
      kurczak caly ok 3e
      ser zolty chedar kg ok 10e
      tani chleb tostowy 80c
      polski chleb 600g 1.3e

      spodnie jeans w jack&jones 20--120e
      spodnie jeans w penneys 10e,

      corolla 1.4 2003r 2750e
      benzyna 1.54e

    •  

      pokaż komentarz

      @4RG0S: bo tesco jest drogie. najtanszy jest aldi a i w lidlu czasem można spotkać kurczaka za 6f/kg

    •  

      pokaż komentarz

      Koszty usług w Dublinie to paranoja ... ubezpieczenie najmniejszego samochodu
      @Seraf: dokładnie. Sam wynajmuję apartament Dundrum, koszt za 2 pokoje ~1300EURO. Internet 50, prąd około 120EURO co miesiąc, w okresie grzewczym gaz pewnie ze 100EURO miesięcznie.
      Jak wspomniałeś: samochód: paliwo w stos. do zarobków tańsze (tyle samo, co w PL), ale utrzymanie samochodu dość drogie (ubezpieczenie, podatek drogowy a co dopiero naprawy).
      Jedzenie: jak podałeś, tańsze produkty... No ale za kilka truskawek, czy malin (po 100-200gram) płaci się po 3EURO, lub więcej. Lubię jeść zdrowo, więc w miarę dobre piersi z kurczaka (nie takie wyglądające jak pochodzące z kurczaka mającego 40kg i 70cm w kłębie) kosztują po około 5-6EURO za 400gram. Mięso drogie (wołowina podłej jakości po 5-6EURO za 400gram, dobry stek zaczyna się powyżej 10-12EURO). Komunikacja nie jest tania - jak ktoś dojeżdza do pracy Luasem (tramwaj, tylko dwie linie w Dublinie) to po 100-150EURO miesięcznie. Parkingi cholernie drogie (w centrum po 3EURO za godzinę, wczoraj płaciłem w centrum 4EURO/godzinę). Zależy jednak od zarobków: nadal jednak jak zostaje coś na koncie, to ceny "dóbr" wydają się śmieszne: ciuchy tańsze, kosmetyki zaczynają być tańsze (jeszcze 3-4 lata temu w PL było taniej w Polsce). No i nie zapominaj, że "atrakcje" wychodzą taniej: we dwoje pojedziesz na 2 tygodnie na Gran Canarie za 1200EURO i tego nie odczujesz, jak w PL.

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: Proponuję porównać ceny w Warszawie (względem zarobków w PL) i wtedy napisać jak to w Dublinie jest drogo. Porównujmy stolicę do stolicy, a nie wybrałeś Dublin, który jest drogi i porównujesz go z czym? Z jakimś małym miasteczkiem w Polsce? Warszawa cenowo to by Ciebie mocno zaskoczyła jak się zdaje (podobnie jak Trójmiasto).
      10 euro za fryzjera to drogo? W Polsce fryzjer męski (strzyżenie maszynką tylko) 14 zł (i to też nie jest jakiś super ekskluzywny salon). Porównując opłaty 1:1 (czyli same wartości) to jeśli zarabiasz 10 na godzinę to masz na fryzjera, w PL jak zarabiasz 10 na godzinę to jeszcze nie stać Ciebie na fryzjera ;) Głupotą jest w tym przypadku przeliczanie 10 euro na złotówki i mówić, że tam fryzjer kosztuje ~50 zł, bo tym tokiem myślenia, za te 10 euro w PL możesz iść parę/kilka razy do fryzjera.
      Reszty się mi nie chce porównywać, bo nie ma sensu. W Polsce względem naszych zarobków, wysokości podatków, obciążeń finansowych, które musimy ponieść jest drogo.

    •  

      pokaż komentarz

      Koszty usług w Dublinie to paranoja ... ubezpieczenie najmniejszego samochodu to jakieś 1500-2000 EUR rocznie

      @Seraf: Tak, pod warunkiem ze masz provisional driving licence i dziesiecioletnie auto. Wtedy ubezpieczenie moze ksoztowac wiecej niz samochod :) Ale po dwoch latach bezwypadkowej jazdy schodzisz do 300 - 400 EUR rocznie, wiec nei widze problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      bachus
      @mwwilk: fryzjer męski (barber) za 10EURO to Turek, Irlandczyk to robi za 15-16; za damską głowę (strzyżenie, to nie UK...) od 50-70 w górę. Chodzi raczej o styl życia: w Irlandii pracując za niską stawkę - zestawić np. pracownika Biedronki (gdzie dobrze płacą) i Lidla w Irlandii nie musisz dwa miesiące planować zakupu butów, czy odkurzacza: po prostu idziesz do sklepu i kupujesz. Za przywoite buty w czasie wyprzedaży zapłacisz 50EURO (cena ze 110EURO, w Polsce te same buty są po 550zł, gdzie większości nie stać na taki lusus.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem kto naopowiadał bajek o tańszym pożywieniu na wyspach, ale przykładowo - litr soku pomarańczowego kosztuje 1,45 EUR (Lidl) lub 1,69 (Tesco). Chleb kosztuje 2 EUR chyba że kupimy twardawy w promocji za 50 centów (którego termin właśnie mija).
      Filety z kurczaka kosztują 10 EUR/kilogram, wołowina około 14. I to w najtańszych sklepach z najniższej półki.


      @Seraf: Czyli za dwie godziny pracy za NAJNIZSZA stawke (€8.65, zrodlo ) mozesz kupic kilogram filetow, dwa chleby i dwa litry soku. To jest drogo uwazasz..?

    •  

      pokaż komentarz

      @bachus: Przecież mi właśnie o to chodzi, że porównując ceny w Dublinie powinien porównać te ceny z cenami w Warszawie względem zarobków tu i tam. Wtedy jasno widać styl życia w Polsce i Irlandii. Niestety w naszej ojczyźnie luksusem jest mieć dziecko i się utrzymywać. Czyli nie ma co płakać, że tam jest strasznie drogo (w Dublinie), bo tutaj z 1500-2000 zł to jest jeszcze większa masakra.

    •  

      pokaż komentarz

      Sam wynajmuję apartament Dundrum, koszt za 2 pokoje ~1300EURO. Internet 50, prąd około 120EURO co miesiąc, w okresie grzewczym gaz pewnie ze 100EURO miesięcznie.

      @bachus: Blackrock, dom 3bed z ogrodem za tyle samo co Ty, internet 45 (ale idzie w koszty wiec wychodzi mniej) prad 100E co drugi miesiac.
      Road tax - 390E rocznie za auto z silnikeim 1.4 to duzo? Tydzien pracy za najnizsza stawke na roczny tax.
      http://www.environ.ie/en/LocalGovernment/MotorTax/MotorTaxRates/MotorTaxRatesBasedonEngineSize/

      Parkingi w centrum sa drogie i jak widac nie brakuje chetnych, wiec nie bede zaskoczony jak jeszcze podrozeja :)
      Bilet na 30 dni Dublin Bus to 125EUR, i to 30 pojedynczych dni, a nie miesiac kalendarzowy. Mozesz wziac taxsavera i bedzie taniej.
      http://taxsaver.ie/

    •  

      pokaż komentarz

      @mwwilk: to i zarobki zestawiaj warszawskie a nie krajowe. Typowa praca biurowa/urzędnicza 3000-4000 netto, niższej (doświadczenie 2 do 5 lat) klasy specjalista/urzędnik w ministerstwie lub sejmie 5000 netto, specjalista z doświadczeniem 5+ lat/ niższa kadra menadżerska 6000-8000 netto. Poszukiwany na rynku wysokiej klasy specjalista/firmy konsaltingowe/menadżer średniego szczebla 8000-12000 netto. Wyższa kadra menadżerska/wybitni spece o których biją się headhunterzy 20000+ zł netto.

      Oczywiście na podobnych stanowiskach na zachodzie zarobiliby znacznie lepiej ale z moich obserwacji wynika, że wyraźnie lepiej na zachodzie niż w np. Warszawie żyje się dwóm grupom ludzi - najmniej zarabiającym bo tam jest zdecydowanie mniejsze rozwarstwienie przeciętnych dochodów oraz tej ostatniej grupie ponieważ w ich wypadku krańcowe dochody to kosmos.

    •  

      pokaż komentarz

      bachus
      @mwwilk: ja mam przerąbane, że jestem patriotą i mnie ciągnie do ojczyzny... Dobre zarobki (IT), spokojne, wyluzowane życie (mniejsze "ciśnienie", brak takich stesów) powinny mnie trzymać w Irlandii, jednak jak w tym dowcipie:
      Wyszły dwa owsiki z dupy, ojciec i syn. Idą, idą, w końcu syn pyta:
      - Tato, a co to jest to zielone po czym idziemy?
      - Trawa, synu.
      - Acha, a to mokre tam dalej?
      - Rzeka, synu.
      - Acha, a to żółte co tak świeci?
      - Słońce, synu.
      - Acha. Tato, ładnie tutaj, dlaczego my musimy w tej dupie mieszkać?
      - Bo to jest, synu, nasza Ojczyzna.

    •  

      pokaż komentarz

      @bachus: Ja wiem, że jestem kiepski z geografii ale artykuł jest o Anglii a tu nagle zaczynacie sypać mi cenami z Dublina. Ba, nawet waluta się nie zgadza bo jak ostatnio sprawdzałem to w Anglii obowiązywały funty... jak chcecie sobie ponarzekać to spoko, ale nie mówcie, że artykuł o innym kraju jest bzdurą. Równie dobrze można mówić o koszcie życia w Polsce na podstawie cen we Lwowie...

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf:

      @4RG0S: Naturalnie to samo w Niemczech, ale już większość na wykopie twierdzi, ze tu jest taniej niż w Polsce:p

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: nie do konca sie z toba zgodze, nie bede roztrzasal jedzenia itp ale z samochodem to przesadziles. 500e za 1.4 na rok woec mijasz sie z prawda chyba ze masz 23lata i bmw 3litry.
      Poza tym dublin jest drozszy bo to stolyca...
      Para zarabiajaca po 1700-2000e moze mieszkac sama na wysokim poziomie spokojmoe odkladajac. W polskim bangladeszu nie do osiagniecia

    •  

      pokaż komentarz

      bachus
      @moby04: UK i Irlandia to rzut kamieniem przez wodę. Życie porównywalne, w UK w niektórych sektorach zarobki lepsze, niż w Irlandii.

    •  

      pokaż komentarz

      @bachus: A Polska i Ukraina to kurna są kawał świata od siebie... Przestań bredzić. Inne państwo, inna waluta, inne koszta życia, inne warunki gospodarcze (choćby historia kryzysu). O czym tu dyskutujecie?

    •  

      pokaż komentarz

      1@bachus: stary strasznie przeplacasz.mieszkam w lucan i za do 4 bed place 1k prad 120 co miesiac?mnie wlasni przyszlo 130 ale za da miesiace.

    •  

      pokaż komentarz

      @4RG0S:

      Nie, 100% sok pomaranczowy w Lidlu kosztuje 69p za litr.

      Mozesz sobie kupic wspanialy niemiecki chleb pelnoziarnisty.

      Polski chleb to obecnie syf - chemia i najpodlejsza maka. Ostatnio jak bylem w Polsce nie potrafilem tego gniota jesc, probowalem z kilku miejsc i to samo.

      Nie kupuje filetow, bo nie lubie.

      Wole stek wolowy. Niestety nie pamietam ile kosztuje. Ale jest swietny.

      W Polsce zeby kupic dobra wolowine na stek to trzeba sie nalatac. Bardzo ciezko wgl o wolowine. Dlaczego? Za droga.

      Generalnie w Polsce juz jest bardzo ciezko kupic dobra zywnosc - zostala wyparta przez tani szajs.

      Owszem w UK tani szejs tez jest. Ale dobra zywnosc rowniez.

      Moge do Polski wpasc na tydzien, gora dwa w roku. Potem mam juz dosc.

      Jestem wielkim fanem UK, tutaj dopiero zaczalem zyc jak czlowiek, a nie wiecznie gonic za durnymi groszami.

      Ale rozumiem Twoja postawe. Emigracja nie jest dla wszystkich. Obys sie nie rozczarowal, jak wreszcie uda Ci sie kobiete przekonac i wrocisz do Polski. Oby.

    •  

      pokaż komentarz

      @msq: autor artykułu porównywał ceny bezwzględnie do zarobków. Tak drogo, skoro w PL kilogram filetów kosztuje 2.5 razy mniej
      @lowrider4you: piszesz o 500e za ubezpieczenie, ale chyba zapominasz o road taxie, który sprawie że po zniżkach płacisz około 1000 EUR (lub ponad). Ja w Polsce za Chryslera 300C 3.5 litra płacę AC + OC w kwocie o połowę niższej.
      @ossur - ja wziąłem najtańszy sklep z najtańszym sokiem ... nie porównuj do osiedlaka, gdzie wszystko jest 2 razy droższe

      Prawda jest taka, że w PL za 210 zł wyjeżdżam z Selgrosa z prawie pełnym wózkiem ... tutaj za 50 EUR wychodzę z dwiema siatkami z Lidla
      A zauważcie, że pożywienie, to dobra, w których różnicę cen widać najmniej.
      Kilka usług z których miałem (razem z żoną) przyjemność skorzystać i porównanie z PL (podkreślam, że jestem osobą co ZAWSZE szuka rozwiązania nieuderzającego po kieszeni):

      strzyżenie psa (yorkshire terrier z avatara) - 60 PLN vs 45 EUR
      fryzjer damski - 80PLN vs 40 EUR (u Polskiej fryzjerki, bo w Irlandzkim salonie ceny się zaczynają od 100 EUR)
      szczepienie psa przeciw wciekliźnie - 50 PLN vs 50 EUR
      wyjście do restauracji na 2 osoby - 50 PLN vs 30 EUR
      lekarz pierwszego kontaktu (prywatnie) - 100 PLN vs 60 EUR

      itd. itd.

      powtarzam tym którzy nie zrozumieli - wiem, że Irlandczyka stać w IRL na więcej niż Polaka w PL, ale to nie jest teza, której się sprzeciwiam. Tą tezą zawartą w artykule są tańsze produkty i usługi w PL.
      Jak tu przyjechałem, to myślałem że wszystkie produkty będą w podobnych cenach, elektronika taniej, a usługi drożej. Po przyjeździe zweryfikowałem to co myślałem - wszystko jest drożej - elektronika trochę drożej, reszta 2 razy drożej, a usługi 3-4 razy drożej.

      P.S. a benzynę mają po 6,6 PLN :P

    •  

      pokaż komentarz

      powtarzam tym którzy nie zrozumieli - wiem, że Irlandczyka stać w IRL na więcej niż Polaka w PL, ale to nie jest teza, której się sprzeciwiam. Tą tezą zawartą w artykule są tańsze produkty i usługi w PL.

      @Seraf: a to wporzo :)

      Jak tu przyjechałem, to myślałem że wszystkie produkty będą w podobnych cenach, elektronika taniej, a usługi drożej. Po przyjeździe zweryfikowałem to co myślałem - wszystko jest drożej - elektronika trochę drożej, reszta 2 razy drożej, a usługi 3-4 razy drożej.

      @Seraf: Kupowac elektronike w IRL..?? Wraz z przesylka z UK w 9 przypadkach na 10 wychodzi taniej. W jednym przypadku tak samo.
      Ostatnio kupowalem dwa proste domowe switche - kilkanascie funtow za sztuke na amazonie, darmowa przesylka. I prawie piec dych w Maplinie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver:
      Nie chodzę do lidla, chleb kupuje polski ale oczywiście to nie to co w kraju.
      Ja mam piekarnie pod domem w Polsce, wychowany jestem na prawdziwym chlebie.
      Sok nie kupuje poniżej 1.5 za litr no chyba że jest ostra promocja.
      W UK co się da kupuję od znajomych którzy mogą kupować w swoich zakładach pracy.
      Nie dość że jest taniej to przede wszystkim wiem że jest świeże.
      Dlatego mięso i ryby mam z pierwszej ręki z tego samego dnia.
      W sklepie boję się czegokolwiek kupować.
      Zielone mięso na półkach to jest codzienność w brytyjskich marketach.
      A takaway'e przez 7 lat zdarzyło mi się kilka razy z ostatecznej konieczności odwiedzić.
      Ale jak je widzę to się zastanawiam gdzie się podziewa ich sanepid.
      Aaaa zapomniałbym, bo kolega otwierał kawiarnie to wpadli z ulotkami na początku i powiedzieli że ich w życiu nie zobaczą więcej.
      Niby fajnie z punktu widzenia przedsiębiorcy ale jako konsument jestem przerażony.
      A jak mi już znajomy opowiadał ile łapówek zapłacił za dostanie pozwolenia na otwarcie restauracji w obskurnej kamienicy to wszystkie zaproszenia na darmowe żarcie u niego odrzucam.
      Mnie się marzy jakiś kraj cieplejszy, najlepiej w Azji.
      Większość Brytyjczyków masowo wyjeżdża z tego syfu bo ma podobne zdanie co ja.
      I nie chodzi o to że jest źle tylko że są o wiele lepsze miejsca a pieniądze to nie wszystko.
      Mnie akurat pieniądze najmniej tutaj trzymają.....

    •  

      pokaż komentarz

      @msq: damn ... miało być że z tezą że w IRL jest taniej się nie zgadzam. Wybacz zamieszanie. W IRL wszystko nominalnie jest droższe niż w PL ... chyba jedynie jedyną rzeczą którą widziałem tańsze jest przejazd przez autostrady (ale nie przez mosty). A jeszcze porada polskiego prawnika w IRL - kosztowała mnie jedynie 20 EUR (sama porada, bo koszty notariusza już pomijam).

    •  

      pokaż komentarz

      @4RG0S:

      Czytam z duza uwaga Twoje komentarze i staram sie jakos wyposrodkowac ten uklad: z jednej strony moj spory, nie slabnacy mimo uplywu czasu entuzjazm, z pewnoscia w duzej mierze podkrecany coraz lepsza koniunktura a co za tym idzie coraz lepszymi wynikami finansowymi, a z drugiej Twoj bardzo negatywny stosunek do UK.

      Nie chce Cie pytac na forum publicznym o pewne sprawy, niemniej jednak nie daja mi spokoju pewne kwestie. A mianowicie jak wygladalo Twoje zycie zanim wyjechales do UK?

      Ja odpowiem jak wygladalo moje: prowadzilem firme motoryzacyjna na Slasku przez okolo 10 lat. I w opinii wielu osob, zwlaszcza moich rowiesnikow odnioslem jakis tam sukces: w wieku 22 lat mialem wlasny, spory dom za gotowke, kilka samochodow, moja rodzina /wczesnie ja zalozylem/ zyla w dostatku. Niestety brakowalo jednej rzeczy: czasu dla najblizszych. To wszystko bylo okupione gigantycznym wysilkiem.

      Zatem w moim przypadku wyjazd nie byl podyktowany wylacznie wzgledami finansowymi.

      Dlatego tak bardzo cenie sobie zycie w UK: w ciagu 5 lat dorobilem sie w obcym kraju tego a nawet wiecej czego mialem po 10 latach dorabiania sie w Polsce.

      I co najwazniejsze mam mase czasu kiedy chce go miec dla najblizszych. W Polsce bylo to niemozliwe.

      Tutaj mam czas na oddawanie sie pasji: jezdze na tory wyscigowe poscigac sie, cztery razy w roku na wakacje pod palmy i na lodowce. W Polsce jak udalo mi sie raz w roku wyskoczyc na 14 dni to bylo maks. Teraz miesiac pod palmami? Zaden klopot.

      Do tego podstawowe rzeczy, przynajmniej dla mnie takie jak paliwo, zywnosc, elektronika, uslugi teleko sa po prostu bajecznie tanie. Nie stanowi dla mnie klopotu oferowac dostarczenie samochodu klientowi nawet 50 mil w jedna strone. Gratis. Bo mam wlasna lawete a paliwo jest tanie. I oplaca mi sie zatrudniac chlopaka tylko do dostarczania samochodow klientom i odbierania samochodow zastepczych.

      Uprzedzajac teze o zachwycie Zachodem odpowiadam: od 16 roku zycia jezdzilem do Niemiec sprowadzajac slodycze, elektronike potem samochody. Wiec to tez nie tak.

      Nie narzekam na jakosc jedzenia - po prostu kupuje dobra zywnosc. Drozej, ale lepiej. W Polsce przezywam ciezkie chwile wlasnie z powodu koszmarnej zywnosci.

      Uwielbiam gotowac i jestem mocno skonsternowany jak widze ilosci wody z chemikaliami wyplywajce z zywnosci podczas obrobki cieplnej jak jestem w Polsce.

      Nie chce negowac mysli zawartych w Twoich postach, ale...nie rozumiem co stoi na przeszkodzie spedzac kilkanascie tygodni w roku / jak ja / pod palmami, skoro wolisz cieplejsze kraje. A zyc na codzien w UK, gdzie ludzie sa dobrze traktowani przez wladze, mozna miec mase lokalnych znajomosci i cieszyc sie powazaniem w swojej okolicy -ja w kazdym razie tak to odbieram.

      Nigdy przedtem mieszkajac w Polsce nie doswiadczylem tylu milych i uprzejmych zachowan od moich znajomych, czy innych ludzi prowadzacych swoje biznesy w okolicy. Zero zawisci, za sprawa ktorej rysowano mi w Polsce samochody, za to uprzejmosc i serdeczne podejscie.

      Powodowany sentymentami kupilem kilka lat temu chalupe na Podhalu. I jezdze do Polski co roku na tydzien- gora dwa. I niestety nie znajduje argumentu, ktory spowodowalby, zebym chociaz zechcial rozwazyc powrot do Polski. Juz nie potrafie. Za bardzo przywyklem do dobrej jakosci zycia.

      Tydzien, gora dwa na rok w Polsce. I przechodzi mi sentyment.

      I jakos lepiej sie czuje slyszac w Dover: welcome home, sir...

      Szczerze: czy chociaz raz uslyszales od jakiegokolwiek polskiego urzednika: witamy w Ojczyznie?

      Nie wracam. Bo i po co?

    •  

      pokaż komentarz

      @benzdriver: Ja nie mam negatywnego stosunku do UK.
      Staram się zrównoważyć głosy zachwytu. Mógłbym bardzo dużo złego napisać o UK jaki i o Polsce.
      Mój sposób postrzegania UK jest specyficzny bo trochę z boku, jestem bardziej jak turysta w tym kraju.
      Wynika to z tego czym się zajmuje.
      W kraju swoje przeżyłem, w 1990 roku miałem pierwszą firmę i przeżyłem te wesołe czasy dzikiego kapitalizmu.
      Osobiście z urzędami i chorymi przepisami nie miałem większych problemów w kraju.
      Większym problemem są ludzie, klienci, wiecznie roszczeniowa postawa.
      Oczywiście w UK też idzie to zobaczyć ale na początku pieniądze zaburzają nam ten obraz.
      Chociaż dla własnego dobra lepiej nie zauważać pewnych rzeczy, ja niestety muszę.

    •  

      pokaż komentarz

      @4RG0S:

      W ktoryms z komentarzy pisales, ze kupiles dom w UK. Turysta raczej tak nie postepuje. Albo cos pokrecilem.

      Szanuje Twoja postawe, rozumiem ze starasz sie nadac temu wszystkiemu jakis bardziej wywazony charakter.

      A poniewaz jest masa zachwyconych / ja sie do nich rowniez zaliczam /, to musisz byc krytyczny w swoich wypowiedziach.

      Mysle, ze...jestesmy mniej wiecej rowniesnikami, jezeli w '90 roku miales pierwsza firme a podejrzewam ze zrobiles to jak tylko mogles, czyli w momencie osiagniecia pelnoletnosci.

      Ja juz na serio nie jestem w stanie wrocic do Polski. Uswiadamiam to sobie za kazdym razem jak tam jestem.

      Myslisz, ze w Twoim przypadku byloby inaczej?

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: > piszesz o 500e za ubezpieczenie, ale chyba zapominasz o road taxie, który sprawie że po zniżkach płacisz około 1000 EUR (lub ponad)

      nie rozsmieszaj mnie czlowieku za 1.4 jest 385e ale jak sie ma rower to co mozna o tym wiedziec
      http://www.environ.ie/en/LocalGovernment/MotorTax/MotorTaxRates/MotorTaxRatesBasedonEngineSize/

      poza tym tax jest jaki jest ale drogi sa zajebiste a nie ten ser szwjcarski w naszym bangladeszu. Placic kaza a w zamian nic nie daja. Kilometr drogi drozszy niz w niemczech a standard afrykanski

      elektronika trochę drożej, reszta 2 razy drożej, a usługi 3-4 razy drożej.
      no jak sie kupuje w pcwordzie albo peatsie to sie nie dziwie ze drozej. to tak jak bys kupowal w polsce w Vobisie.

      LUDZIE PRZESTANCIE PRZELICZAC
      1e = 1zl i basta

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: sa darmowe porady w citizen information raz-dwa w tygodniu, miesieczny karnet do kina bez ograniczen to 21e... znajdz mi gdzie w polsce za 100zl lub nawet 200 znajde mozliwosc chodzenia do kina bez ograniczen. A do tego jeszcze relacja pieniadza jest inna wiec jak bedziesz przeliczal czasem moze byc drozej wg ciebie ale tak naprawde wcale drozej nie jest.
      przejazd przez bramki 2-3euro i jedziesz 200km - czyli za 10minut przecietnej pracy mozesz przejechac tyle ile w polsce za dniowke !

    •  

      pokaż komentarz

      @lowrider4you: masz dodaj to http://www.irishlinks.co.uk/car-tax-ireland.htm i masz na normalny samochód 2-4 razy więcej za koszty roczne niż w PL.

      LUDZIE PRZESTANCIE PRZELICZAC 1e = 1zl i basta

      autor artykułu zaczął

    •  

      pokaż komentarz

      @bemo:
      @4RG0S: wczoraj kupilem calego kurczaka w asdzie za £3.5.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaiser_Soze: Ja płacę poniżej 3. Świeżutki, dorodny prosto od farmera.

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: To ile ty masz lat że takie ubezpieczenie na samochód Ci wyliczyli? Ja płacę 29 £ miesięcznie za Altee w dieslu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kris77PL:
      Od ilu lat jesteś już na terenie UK? Od ilu lat masz prawo jazdy i ogólnie ile masz lat + jaka dzielnica. To wszystko ma duże znaczenie.

  •  

    pokaż komentarz

    ciemnotę można wciskać ludziom przed telewizorami, w Internecie możemy to łatwo sprawdzić, zasięgnąć opinii ludzi.
    Tam żyje się łatwiej, ale fakt też jest taki, że gdy Imperium Brytyjskie gromadziło bogactwa posiadając kolonie na całym świecie, Polski nie było na mapie. Gdy Korea Południowa przeżywała bum gospodarczy przy pomocy USA, my tkwiliśmy w głębokim komunizmie. Ciężko jest się po tym wszystkim podnieść i nagle w ciągu 20 lat zacząć żyć w dobrobycie. To są lata pracy całego narodu a i tak mam wrażenie, że poprawiający się poziom życia to jakiś efekt uboczny, coś na przekór logice, biorąc pod uwagę jak niewielu ludzi działa z myślą o wspólnym dobrobycie wobec tej większości, która dewastuje własność publiczną. Dewastuje zarówno poprzez siedzenie na socjalu, niszczenie przystanku na ulicy jak i marnotrawi podatki, czy rozsprzedaje majątek państwowy za grosze.

  •  

    pokaż komentarz

    Przepaść między Polską a krajami bogatszymi jest rzeczywiście duża, zarabia się 4x tyle ale koszty życia są tylko 2x takie. Ale jak to naprawić? Najsensowniejszą radą jako słyszałem to:
    Pol­ska nie po­win­na naśla­dować bo­gatych krajów zachod­nich, bo nie jest bo­gatym kra­jem zachod­nim. Pol­ska po­win­na naśla­dować roz­wiąza­nia, które kra­je zachod­nie sto­sowały, gdy były tak bied­ne, jak Pol­ska.
    Milton Friedman (laureat nagrody nobla z ekonomii)

  •  

    pokaż komentarz

    Po miesiącu pracy w UK przywiozłem sobie:
    - obiektyw do lustrzanki Canona [minus 30% ceny w PL];
    - pleja [gdzieś za połowę ceny];
    - komórę [jw];
    - plecaczek na aparat lowepro flipside 300 [ponad 2 razy taniej, sprzedałem zmizerowany po 1,5 roku drożej niż kupiłem w UK];
    - ciuchów i kosmetyków nie zliczę.

    Praca 8 dziennie, 20 dni w miesiącu, 4 lata temu.

    Z innych przykładów:
    - wycieczka do Kenii w biurze podróży Thomas Cook- 700GBP AI [2 tygodnie, 4 gwiazdki];
    - pracując w recepcji hotelowej poznałem gościa, który raz w miesiącu latał do Chin. Stwierdziłęm, że to cholernie kosztowne musi być, on na to że absolutnie. Podał cenę na poziomie 400GBP [wtedy było coś po 4,5zł]. Sprawdziłęm wtedy LOT i wyszło ponad 4 koła. Najsmutniejsze było to, że lecąc z PL i UK siedzicie w tym samym samolocie [nie pamiętam czy z Londka czy Frankfurtu], ot LOT sobie dorzucał ze 2-3 koła za dodatkowy kurs samolocikiem na lotnisko, z którego leciałeś do Pekinu.

    •  
      4...S

      +10

      pokaż komentarz

      @messern:
      Tak samo pewnie mówią nasi sąsiedzi ze wschodu gdy przyjeżdżają do nas na zbiory sezonowe. :)
      Znam wiele ludzi którzy tu przyjechali i na początku mieszkając na pokoju w dwójkę pracując w jakiejś nie najgorszej robocie po kilku miesiącach nie wiedzieli co z kasą robić.
      Z chwilą wynajęcia mieszkania, urządzeniu i kupnie samochodu do teraz nie potrafią wyjść na prostą.

    •  

      pokaż komentarz

      @4RG0S: Pewnie, to swoją drogą. Ale przyznaj wynajmując pokój z dziewczyną w Polsce [ok 500zł/os] przy najniższej stawce za umowę zlecenie nie nakupowałbyś tylu fantów ;-)

      Ja wtedy złapałem pierwszą pewną pracę, jaka się pojawiła [później telefon się rozdzwonił], szukanie zajęło mi 2 dni. Pamiętam, jak mnie wtedy wszyscy ostrzegali, że ciężko na wyspach coś znaleźć, że mnóstwo Polaków i to mnie przestraszyło [byłem 1. raz], poza tym jak roznosiłem CV to widziałem mnóstwo rodaków z wypchanymi plecakami z dokumentami, którzy zaglądali w te same miejsca. Mnie wyróżniało to, że zamiast spranych jeansów i tenisówek ubrałem garniak, wziąłem teczkę i bez skrępowania wchodziłem do każdej knajpy/hotelu, dzięki czemu moje CV znalazło się na samej górze :)

    •  

      pokaż komentarz

      @messern: Spróbuj teraz rodzinę utrzymać, wynajmnij średniej wielkości mieszkanie w normalnej dzielnicy, kup samochód i go ubepziecz, wyjdz chociaż 1 raz w tygodniu do restauracji z rodziną i 2 razy w miesiącu z kolegami do pubu, 1 raz na pół roku wycieczka. 95% polskich imigrantów na to nie stać, a nie jest to zycie w luksusie, a namistka normalności. Zwykle wtedy słyszę -"Samochód to mi niepotrzebny, strzyge sie sam masyznką (ciekawe czy żona/dziewczyna też), do dentysty jeżdze do Polski bo brytyjski za drogi, mieszkam na murzonowie bo tak na prawdę nie jest źle itd itp."

      Życie to nie tylko kupowanie gadzetów. Ale pewnie młody jesteś i takie rzeczy Cie jarają.

    •  

      pokaż komentarz

      @chanelzeg: Już nie taki młody, chociaż ze studentkami się spotykam czasem ;-)

      Ja nie piszę, że UK to istne Eldrorado, gdzie pracując w knajpie kupisz willę w Londynie ale jest zdecydowanie łatwiej ;-) Spróbuj te same rzeczy, o których piszesz zrobić w Polsce, przy naszych zarobkach i cenach. Pisałem o gadżetach, bo te mi najbardziej zapadły w pamięć ale żarcie też było w większości tańsze, kosmetyki [przywiozłem nawet kilka dezodorantów AXE, które kupiłem w szalonej cenie 1,5 GBP za 2 sztuki, normalna cena 1GBP/szt], ciuchy, buty.. sporo można wymieniać. Ne wiem jak z opieką medyczną bo nie korzystałem ale jak widzę, ile miesięcznie mnie państwo kasuje na lekarzy, do których się nie mogę dostać to mnie k@!$ica trafia- jak ostatnio byłem chory to musiałem 3 stówy prywatnie wydać bo terminy do specjalistów 2 miesiące.

    •  

      pokaż komentarz

      @messern: ja w Irlandii poszedłem do lekarza z zapaleniem ucha.
      Zapłaciłem 60e za wizytę i 40e za leki ... i to liczę tylko lekarza pierwszego kontaktu. Za specjalistę dałbym drugie tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: w Irlandii placi sie za lekarza? W UK lekarze sa za darmo i jeszcze daja leki za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      Spróbuj teraz rodzinę utrzymać, wynajmnij średniej wielkości mieszkanie w normalnej dzielnicy, kup samochód i go ubepziecz, wyjdz chociaż 1 raz w tygodniu do restauracji z rodziną i 2 razy w miesiącu z kolegami do pubu, 1 raz na pół roku wycieczka. 95% polskich imigrantów na to nie stać, a nie jest to zycie w luksusie, a namistka normalności.

      @chanelzeg: 95% osób mieszkających w Polsce też na to nie stać.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwone: Oj chyba jednak więcej, chociaż odsetek pewnie by nie powalał to jednak na pewno więcej osób niż 5% może sobie na takie coś pozwolić. Oczywiście nie dlatego, że w Polsce jest generalnie lepiej niż w Wielkiej Brytanii, ale dlatego, że ludzie, którym się dobrze powodzi w Polsce nie wyjeżdzają za granicę do pracy, robią to najczęściej osoby z nizin polskiego społeczeństwa, poza tym są to rzeczy dużo dużo tansze w Polsce (nie licząć kosztu zakupu samochodu).

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Jak jesteś na tax credits albo dla dzieci.
      Pozostali płacą sami.

    •  

      pokaż komentarz

      robią to najczęściej osoby z nizin polskiego społeczeństwa

      @chanelzeg: patrz, ja z nizin nie jestem a za granicę chcę wyjechać...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wandsbeker: Słowo klucz: "najczęściej". Stąd wspominany przez bardzo wielu zanik blokersów po wejściu Polski do UE.

    •  

      pokaż komentarz

      @chanelzeg: no tak, tylko ludzie nie zawsze wyjeżdżają tylko z powodów finansowych. Ja np. w Polsce mam lepiej pod tym względem niż bym miał za granicą. Po prostu nie podoba mi się mentalność ludzi, nieposzanowanie prawa, chamstwo, poza tym Polska to bardzo brzydki kraj.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wandsbeker: Ale my tutaj rozmawiamy o migracjach spowodowanych sparwami ekonomicznymi. Przecież z roznych podowdow Wielką Brytanię, tylko w ciągu ostatnich 2 lat opusciło 2 mln rdzennyh mieszkańców, a więc liczbę podobną co Polska. Tylko nieiwelki procent tego spowodowany był przycyznami ekonomicznymi. Polacy jednak emigrują głównie z powodów ekonomicznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: i za co dostales minusa?boze co za durnie tu siedza

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf: mam ubezpieczenie z polski.cena okolo 650 za pol roku.oddaja 100% za lekarza i leki i jeszcze pare innych rzeczy mam ubezpieczonych.potrzebujesz konieczni doradcy finansowego bo widze ze kasa sie rzadzic nie umiesz

    •  

      pokaż komentarz

      @delbana: ja też jeżdżę na ubezpieczeniu z PL samochodem niezarejestrowanym tutaj, bo za chwilę wracam do PL ... jak mówię jaka jest cena ubezpieczenia nie znaczy że taką płacę - taką bym płacił jakbym został tutaj na stałe.
      Za lekarza oddają jak masz kartę EKUZ z NFZ lub ubezpieczenie, za które płacisz minumim 30-40 EUR na miesiąc (albo płaci Ci pracodawca).
      To że za coś dostajesz z ubezpieczalni nie oznacza że jest to za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      @delbana: szczerze, to az zwatpilem, ale wszedlem na strone NHS (ichniejszego NFZ) i jak byk stoi napisane, ze opieka zdrowotna w UK jest bezplatna dla wszystkich, ktorzy placa skladke, a wiec dla tych, ktorzy pracuja lub sa zaresjestrowani jako bezrobotni.
      Dodatkowo leki, jesli lekarz uzna je za niezbedne sa za darmo i to nie tylko paracetamol, jak ktos tu sugerowal, ale wszystkie z listy refundowanej, czyli od szamponu przeciwlupiezowego poczawszy, przez srodki przeciwbolowe, witaminy, az po antybiotyki.
      Leki opcjonalne i na choroby przewlekle nie sa darmowe, z wyjatkiem dzieci, starcow i kobiet w ciazy, ktorzy wszystkie zupelnie leki dostaja za darmo.

      Dlatego jestem zdziwiony, ze w Irlandii jest az tak inaczej. Myslalem, ze zaadoptowali brytyjski, darmowy system opieki zdrowotnej, ktory moim zdaniem jest jednym z najlepszych w Europie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraf:
      @delbana: Ja swoj samochod sprzedalem w pl. Tu kupilem taki sam prawie za polowe ceny i jeszcze ubezpieczenie w cenie. Rocznie 460£. Takze nie jest tak zle.

  •  
    f....p

    +1

    pokaż komentarz

    Ale w Polsce za to nie ma muslimów!