•  

    pokaż komentarz

    Było kilka razy. sprawa nie była tak oczywista - ofiara ze sprawcami znali sie, prowadzili razem jakies nielegalne handle itp itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @pablo397: Kolega wybaczy, że moja wypowiedź będzie odrobinę żywiołowa...

      sprawa nie była tak oczywista - ofiara ze sprawcami znali sie, prowadzili razem jakies nielegalne handle itp itd.
      No i ch@# z tym! Co tu jest nie oczywiste??? Dwóch łebków wbija się ludziom do chałupy gdzie poza chłopakiem byli też inni domownicy. Wpadli zamaskowani (o ile dobrze pamiętam jeden w kominiarce, drugi w kapturze) i z bronią w ręku (jeśli dobrze sobie przypominam to jeden z gazowym pistoletem, drugi z pałką). To czy były to porachunki gangów (w tym przypadku "partnerów biznesowych" :P ) czy napad na niewinną rodzinę POWINNO być sprawą pięciorzędną. W takim momencie KAŻDY powinien mieć prawo zaj?#$ć bandziorów czymkolwiek co mu podejdzie pod rękę. Jebnięcie telewizorem, wbicie w łeb siekiery, wyrzucenie przez balkon czy zadźganie nożem kuchennym w prawie każdym przypadku powinno skończyć się uniewinnieniem! (prawie - każda sprawa powinna zostać zbadana czy nie doszło do "ustawki", że niby ktoś został zadźgany jako intruz którym w rzeczywistości nie był; jeśli by był to broniący się z automatu "not guilty"). W takiej sytuacji do głowy przychodzą mi takie pojęcia jak działanie w afekcie czy chwilowa niepoczytalność choćby z powodu szoku (to nie szok jak ktoś w ten sposób wpieprza się do chałupy?) czy strachu o rodzinę i chęć jej obrony. Mój dom, moja twierdza! Tu mam czuć się bezpiecznie i mam prawo się bronić a nie zastanawiać się czy bandzior który wszedł do domu razem z drzwiami krzycząc że pozabija mi rodzinę ma kastet, nóż czy pistolet po czym miałbym sobie dobrać odpowiednią broń do obrony nie wybierając przypadkiem nic mocniejszego niż to czym dysponuje agresor! WTF?!?!? Jak bandzior wpada komuś na chałupę choćby ze scyzorykiem to prawo POWINNO pozwalać na wyproszenie go choćby za pomocą bazooki.

    •  

      pokaż komentarz

      @mastapepe: Ale teraz jest idealnie tak samo to uregulowane.

    •  

      pokaż komentarz

      @Banaszek: Jeśli tak to powinno się odwoływać prokuratorów i sędziów, którzy nie potrafią pojąć subtelności takich regulacji i jaki przekaz społeczeństwu niosą bzdurne wyroki więzienia za bronienie się we własnym domu. A przekaz jest mniej więcej taki, że bandziory zacierają ręce i się śmieją a uczciwi ludzie mają dać się we własnym domu ograbić, pobić a nawet zabić bo jak nie daj Boże pogonią bandytę a on uciekając się na schodach potknie i kark skręci to mogą skończyć w pierdlu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mastapepe: Stary, spokojnie. W rzeczywistosci prawie nigdy sie nie karze takich osob. Tych pare smierdzacych spraw nie moze rzutowac na rzeczywistosc. Media kreca sensacje jak zwykle i wykorzystuja ludzja niewiedze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Banaszek: Niby tak. Ale przekaz jest dokładnie taki jak napisałem jak człowiek nawet tylko o tych kilku sprawach się już dowie. Jak można stwierdzić, że obrona konieczna była konieczna ale dobrano nieadekwatne narzędzia czy tam sposoby? Obrona była konieczna kropka. Szpadlem, sztachetą, śrubokrętem, kałasznikowem czy bazooką - nieistotne, skoro konieczna. Tymczasem różnica między normalnym podejściem a podejściem "polskim" jest opisana np. tutaj:
      http://piekielni.pl/15976

    •  

      pokaż komentarz

      o czy były to porachunki gangów (w tym przypadku "partnerów biznesowych" :P ) czy napad na niewinną rodzinę POWINNO być sprawą pięciorzędną. W takim momencie KAŻDY powinien mieć prawo zaj?#$ć bandziorów czymkolwiek co mu podejdzie pod rękę.

      @mastapepe: Chodzi o to, że oskarżony mógł mieć (i prawdopodobnie miał) inne motywy do zamordowania tych gości niż wjazd na chatę, dlatego gonił ich z nożem, gdy uciekali.

    •  

      pokaż komentarz

      mógł mieć (i prawdopodobnie miał) inne motywy
      @Tryl: Z relacji wynika, że wywalili napastników za drzwi a następnie się zamknęli i wezwali policję. W plecy można kogoś dźgać nawet twarzą do niego (jak np. się na Ciebie rzuci i się szarpiecie). Ba. Nawet jak już uciekali a ich chlastał to po pierwsze to działanie pod wpływem adrenaliny a po drugie nie miał pewności czy nie zawrócą (co innego jak by ich gonił po ulicy z nożem :P ) - sytuacja identyczna jak w opisanym znalezisku gdzie koleś leżącemu bandziorowi sprzedał 2 kopy w twarz tłumacząc, że chciał mieć pewność, że ten się nie podniesie bo kopiący nie wiedział czy bandzior nie ma przypadkiem noża czy innej broni schowanej. Nawet jeśli miał jakieś motywy to w tym konkretnym przypadku chodziło o obronę rodziny a obrona była konieczna. Jak pisałem już wyżej jeśli "konieczna" to nie może być mowy o "dobieraniu odpowiednich środków/narzędzi" czy innych bzdur. Jeśli "konieczna" (taki wjazd na chałupę chyba nie budzi wątpliwości) to powinien mieć prawo odstrzelić im łby (gdyby miał legalną broń) lub oblać wrzątkiem PO CZYM wyrzucić przez okno na ulicę i sprawa zamknięta. Oczywiście powinno to zostać zbadane czy np. rodzinka nie dogadała się na zasadzie "odstrzelimy tych łebków którym wisisz kasę, zaproś ich na herbatkę, powiemy że nas napadli" czy coś podobnego ale jeśli okazało by się, że faktycznie była to obrona domu i domowników to wszelkie wcześniejsze biznesy, porachunki czy motywy powinny być sprawą pięciorzędną.

    •  

      pokaż komentarz

      Chodzi o to, że oskarżony mógł mieć (i prawdopodobnie miał) inne motywy do zamordowania tych gości niż wjazd na chatę, dlatego gonił ich z nożem, gdy uciekali.
      @Tryl: Dwóch uzbrojonych typów w kominiarkach ładuje ci się do domu, dochodzi do walki. Jakie znaczenie ma to że ich nie lubisz? Gdybym był na jego miejscu to choć chciałbym wierzyć że z szacunku dla ludzkiego życia po odparciu ataku nie będę ich gonił to jestem praktycznie pewien że pod wpływem adrenaliny zrobił bym to samo. Choć bardziej prawdopodobne że już na początku starcia uderzałbym tak by wyłączyć z przeciwnika ze starcia(Broniąc się nożem nie będziesz robił żadnych finezyjnych cięć tylko po prostu wbijesz go w przeciwnika.) i niezależnie od wyniku nie miałby kto uciekać.

    •  

      pokaż komentarz

      @mastapepe:

      Jak można stwierdzić, że obrona konieczna była konieczna ale dobrano nieadekwatne narzędzia czy tam sposoby? Obrona była konieczna kropka. Szpadlem, sztachetą, śrubokrętem, kałasznikowem czy bazooką - nieistotne, skoro konieczna.

      Tutaj masz przekroczenie obrony koniecznej za sprawą ekscesu ekstensywnego. Nie ma znaczenia środek obrony a czas wystąpienia i utrzymania się zagrożenia w sprawie tego gościa, o którym piszesz.
      Nie znamy akt sprawy i nie wiemy jak to wygląda. W innych tematach też wierzysz dziennikarzom, którzy w znacznej większości nie mają elementarnych podstaw wiedzy na tematy, w których piszą?
      Im ktoś jest mniejszym dziennikarzem tym chce się bardziej wybić i stosuje sensacje. Kolega kiedyś lądował szybowcem w terenie przygodnym to lokalne media pisały o AWARYJNYM LĄDOWANIU i opisali całość jakby się liniowiec z pasażerami miał rozwalić.

      Tymczasem różnica między normalnym podejściem a podejściem "polskim" jest opisana np. tutaj: [link do piekielnych]

      Stary, ja Cię nie potępiam za to, że nie wiesz jak to wszystko wygląda i działa. Ale na chłopski rozum - anonimowa wypowiedź na piekielnych stanowi dla Ciebie jakiekolwiek źródło czegokolwiek?

      Z relacji wynika, że wywalili napastników za drzwi a następnie się zamknęli i wezwali policję.

      Relacje to gówno a nie źródło jakiejkolwiek wiedzy w temacie. Albo akta albo uzasadnienie sądu. Tak to sobie możesz przedstawić sytuację na dowolny sposób.

      Nawet jak już uciekali a ich chlastał to po pierwsze to działanie pod wpływem adrenaliny a po drugie nie miał pewności czy nie zawrócą (co innego jak by ich gonił po ulicy z nożem :P )

      Jakby dokładnie tak to wyglądało to sąd by gościa uniewinnił. Stanowi o tym expresis verbis art. 25 KK. Widocznie tak nie było.

      Nawet jeśli miał jakieś motywy to w tym konkretnym przypadku chodziło o obronę rodziny a obrona była konieczna.

      Nie wiemy jak było.

      Jak pisałem już wyżej jeśli "konieczna" to nie może być mowy o "dobieraniu odpowiednich środków/narzędzi" czy innych bzdur. Jeśli "konieczna" (taki wjazd na chałupę chyba nie budzi wątpliwości) to powinien mieć prawo odstrzelić im łby (gdyby miał legalną broń) lub oblać wrzątkiem PO CZYM wyrzucić przez okno na ulicę i sprawa zamknięta.

      Wierz mi lub nie ale tak to właśnie wygląda w polskim prawie.
      Kompletną bzdurą jest twierdzenie, że prawo wymaga używania środka adekwatnego do środka, którym dysponuje napastnik. Środek musi odeprzeć zamach, więc zabicie bronią człowieka, który próbuje Ci ukraść laptopa jest nadal zgodne z prawem o ile nie miałeś środka o mniejszej szkodliwości, który nadal by Ci pozwalał się obronić.
      Czyli jeśli dysponujesz strzelbą i pistoletem i zarówno jedna jak i druga broń odparłyby zamach to powinieneś użyć pistoletu. Ale nawet jak użyjesz broni to prawdopodobnie Cię uniewinnią bez mrugnięcia okiem.

      Mówię Ci to ostatni raz. Media i prawdziwi bandyci robią sobie z tematu obrony koniecznej samowolkę, źródło pieniędzy i oburzenia społecznego. Robią wszystkim krzywdę i powinni za to odpowiedzieć. Bo potem sprzedają kłamliwy obraz obrony koniecznej i ludzie im wierzą i boją się bronić.

      Polskie prawo dopuszcza nawet do sytuacji, w której zastrzeliłbym złodzieja roweru i rzeczywiście byłaby to jedyna skuteczna droga bo gość byłby np. dużo silniejszy.

      I zamiast czytywać piekielnych czy wykop w tym temacie to sięgnij do opracowań naukowych, do przepisów, do wykładni, do orzecznictwa etc. Ja np. bałbym się uczyć medycyny z "kącika zdrowia" w Pani Domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Banaszek: Dzięki za wyjaśnienie kilku spraw :) Wychodzi na to, że jednak można się bronić. I to całkiem dobrze. Pytanie tylko (poważnie chciałbym wiedzieć) czy w przypadku policji, prokuratorów i sędziów (czy też służb mundurowych i sądów ogółem) podejście do tych spraw jest "zdrowe" tj. np po tym zastrzeleniu złodzieja roweru sprawa została by załatwiona np. w miesiąc (ja pozostaję wolny) czy raczej najpierw by mnie zamknęli w areszcie, potem wzięli się za wyjaśnianie, sprawa w sądzie ciągnęła by się rok, dwa, pięć, w międzyczasie musiał bym się kilka razy odwoływać a wynik i tak nie był by do przewidzenia. Chodzi mi o to jak do kwestii obrony podchodzą ludzie władni posadzić człowieka w ciupie bo się im WYDAJE że MOGŁO dojść do przekroczenia granic obrony koniecznej (domniemanie niewinności sugeruje, że zamknąć powinni dopiero jak będą mieli jako takie dowody a nie przypuszczenia natomiast mi się wydaje - może błędnie - że sadzają "na wszelki wypadek" jak tylko mają jakieś podejrzenia - chodzi mi o podejście do człowieka bez wyroków a nie do kogoś kto jest znany policji z takich czy innych powodów).
      Bo jeśli bronić się można ale później trzeba by latami latać po sądach, adwokatach, posiedzieć trochę w areszcie to mimo wszystko jakoś kiepsko by to wyglądało. Będę wdzięczny za kolejną dawkę wiedzy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mastapepe: Słuchaj, za tydzień w środę, tj. 13.08 będzie miał premierę pierwszy odcinek autorskiej serii związanej z prawem karnym, kryminalistyką, kryminologią, służbami etc. Ten odcinek będzie właśnie opowiadał o obronie koniecznej i krok po kroku wyjaśnię w nim "czym to się je". Będziesz miał podstawowe kompendium wiedzy w temacie. Tyle ile potrzeba żeby nie wpaść w tarapaty ; ). Obserwuj tag "karnakolejka". Specjalnie nie daję # bo nie chcę tu wszystkich wołać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tryl:

      oskarżony mógł mieć (i prawdopodobnie miał) inne motywy do zamordowania tych gości niż wjazd na chatę
      zgadza się - tylko nie "niż", ale "oprócz wjazdu na chatę". Najprawdopodobniej miał (w oczywisty sposób uzasadnioną) obawę, że będzie powtórka napadu na jego dom i rodzinę - i to tym razem udana. Nie miał ani czasu ani nastroju na rozpatrywanie skomplikowanych scenariuszy pt. "a co by było gdybym jednak zostawił sprawę do rozwiązania sądom i policji" - w których to scenariuszach 90% możliwych zakończeń to jego rodzina zadźgana lub zatłuczona we własnym domu przez zwyroli którym dzień wcześniej pozwolił uciec.

  •  

    pokaż komentarz

    Lepiej się nie bronić i mieć nadzieję,że łaskawy napastnik nas nie zabije bo jesli w obronie go uszkodzimy pójdziemy siedzieć. POLSKA- piękny kraj.

  •  

    pokaż komentarz

    Co jest z tym krajem k!#%a nie tak!?
    Stanowione prawo.

  •  

    pokaż komentarz

    Było to wałkowane na wykopie kilka razy...

  •  

    pokaż komentarz

    Jak ja sie nie znam na medycynie to sie o niej nie wypowiadam. Autor moglby zasiegnac elementarnej wiedzy w tym temacie zanim cos napisze i zamiast cytowac swojego wulgarnego kolege - moglby zacytowac specjaliste albo chociaz naukowe opracowanie zagadnienia. Ale tak to jest kiedy lludzie czerpia taka wiedze od dziennikarzy, ktorzy np. w innych tematach nie widza nic zlego w napiaaniu, ze np. prad moze miec moc 2000 V albo cos w tym stylu. W dzisiejszych czasach najglosniej krzycza ci, ktorzy wiedza najmniej a wyrzadza to niewyobrazalna krzywde. Pamietacie urban legend nt. resuscytacji? Ze lepiej sie jej nie podejmowac bo jak polamiesz komus zebra to pojdziesz siedziec. Toz to wszystko to wieksze klamstwa niz ruska propaganda.