•  
    s...........j

    +63

    pokaż komentarz

    Przywrócić jakąkolwiek karę!

  •  

    pokaż komentarz

    W II RP korupcja była momentami większa niż dzisiaj, ale mimo to kara by się przydała

  •  

    pokaż komentarz

    W II RP śmiercią karano także skorumpowanych urzędników.
    Słyszałem, że mimo tego, że prawo przewidywało taką karę to nikt za korupcję nie został skazany na śmierć ale przydałoby się źródło.

  •  

    pokaż komentarz

    Dzięki Bogu trafił się twórca tekstu, który zawarł w swoim tekście odniesienie do Dziennika Ustaw, oszczędziło mi to szukania.

    Ustawa ta zgodnie ze swoim art. 17 weszła w życie z dniem ogłoszenia, tj. 6 IV 1921. Uchyliła ją Ustawa z dnia 1 czerwca 1923 r. w przedmiocie uchylenia ustawy z dnia 18 marca 1921 r. o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników oraz uzupełnienia art. 149 kodeksu karnego z r. 1903*, zgodnie z jej art. 3 wchodząca w życie 14 dni po publikacji - to jest 3 VII 1923.

    Dwa lata i trzy miesiące. Trochę krótko jak na tak ważną i dobrze ocenianą ustawę.

    * http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19230600435

  •  
    p........y

    +5

    pokaż komentarz

    Są w życiu rzeczy gorsze od śmierci. Np przegrane, zniszczone życie. Coś co urzędnik może zrobić lekką ręką milionom ludzi. Zniszczyć życia ich, ich rodzin. Owszem, ich ofiary będą żyć jeszcze kilkadziesiąt lat. Skończyć jako zgorzkniałe, schorowane, biedne, niedożywione staruszki, których codziennie mijamy na ulicach.
    Ich dzieci zostaną leszczami. Jak i ich dzieci. Ileś ludzi będzie chlać, zamiast robić coś wartościowego. Kolejne zniszczone rodziny, zniszczone życia. Czyżby było to mniejszą winą, mniejszą szkodą od fizycznego zabójstwa jednego, czy nawet 100 osób? Dla tych milionów ludzi, żyjących w szarej beznadziei, wegetujących od pierwszego do pierwszego - eutanazja byłaby wybawieniem. Ulgą od dnia za dniem zaczynanego od "o kurwa", kiedy się tylko obudzą.
    Nie ma zmiłuj, w życiu nie chodzi tylko o utrzymanie funkcji biologicznych za wszelką cenę. Urzędnik o tym wie. Dlatego chce wyciągnąć dla siebie więcej. Bez względu na koszty innych ludzi. Bo ma nad nimi władzę, którą daje mu system.
    Nie ma zmiłuj - albo my, albo oni. W takim przypadku ja nawet kary śmierci nie postrzegam jako kary - bardziej jak zabicie wroga w obronie własnej. To jest wojna. W naszym kraju to jest wojna. Państwo i obywatel to wrogowie. Obywatel ma co prawda prawo do bycia niewolnikiem, ale na tym się kończy. Jeśli chce być wolny - jest wojna.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: weź tabletki, a jak nie masz to szybko skonsultuj się z lekarzem bo depresja często zakłada sznur na szyję. No chyba że mieszkasz w Korei, Afryce, czy bliskim wschodzie to wracaj. Śmieszy mnie taki sposób pisania o kraju europejskim. Skoro tak piszesz o Polsce to gówno wiesz o niszczeniu życia milionom i bezsilności wobec władzy. Proponuję wyjrzeć poza Europę. To nie jest trudne, wystarczy włączyć teleexpres, a potem spojrzeć za okno i porównać.

    •  
      p........y

      +2

      pokaż komentarz

      @Shotaro:
      U, aleś się wzbudził ;) Każdy coś tam widzi. Ale, jest GUS i są inne źródła danych statystycznych. Jak jest - mniej więcej widać po średnich zarobkach, po wysokości podatków, po cenach, w końcu można sobie też poczytać jak się ludziom żyje, w końcu można też z ludźmi pogadać.

      Nie ma absolutnie nic śmiesznego w ciężkiej sytuacji ludzi w kraju europejskim. Nie ma nic śmiesznego w sytuacji emerytów. Nie ma nic śmiesznego w tym, że w nisko płatnych zawodach ludzi nie stać na żadne rozrywki, podczas gdy cwaniaki bez skrupułów oszukujący i okradający innych pławią się w luksusach i nadmiarze. Żeby nie było - nie chodzi mi bynajmniej o przedsiębiorców czy pracowników wysoko płatnych zawodów - chodzi mi o ludzi ustawionych z partyjnych nadań.

      Ja mam porównanie super proste: mam trochę kumpli za granicą, a także takich, co zarabiają za granicą, a żyją w Polsce. Różnica w stylu życia, jakości życia i opcjach spędzania czasu - dzień do nocy. U nas - praca, komp, TV. Tam trochę tak tego nie. Miejsca, wyjazdy, sporty, pasje. I bez ciągłego liczenia kasy. Owszem, mała próbka, pewnie niemiarodajna, ale nie spotkałem nikogo (z osób pracujących za granicą), kto by uważał, że u nas jest chociażby "normalnie".

      Jak komuś wystarczy kupić przeogromny telewizor - to że tak powiem, powodzenia, ale ludzie nawet często nie mają pojęcia co tracą, co im ucieka. A jest tak, że pewna kwota, znacznie powyżej średniej krajowej wystarcza na całkiem przyzwoite przeżycie. Mieszkanie, jedzenie, trochę cyfrowej rozrywki. Zarabiasz troszkę więcej, to kupisz sobie odrobinę lepszą wędlinkę, zakładając, że kilka par dobrych butów już masz. No i jest taki próg, za którym coś zostaje. Żeby zwiedzić trochę świata, doświadczyć trochę rzeczy, porobić coś ciekawszego. Ale ten próg leży niestety poza zasięgiem przeciętnego Kowalskiego, ale nie poza zasięgiem przeciętnego Smitha czy Schmidta. Winę za ten stan rzeczy ponosi konkretny system i służący mu ludzie. Ta wina nie jest drobiazgiem i o tym właśnie piszę.

      W każdym jednym systemie, w każdym kraju, niezależnie od wszelkich warunków jest garstka ustawionych ludzi, którym powodzi się dobrze lub bardzo dobrze. Zapewne nawet w Korei Północnej. Diabeł tkwi w szczegółach, a raczej w proporcjach. Tam gdzie jest naprawdę dobrze - zwyczajni (niewybitni) ludzie żyją pełnią życia. Stolarz, kierowca, budowlaniec, fryzjer, sprzedawca. Potrzebni ludzie. Tak potrzebni, że czasem mnie pozytywnie zaskakuje, jak za takie psie grosze część z tych ludzi robi swoją robotę naprawdę porządnie.

      Niektórzy postrzegają życie jako funkcje biologiczne organizmu. Oddycha - żyje. Ja postrzegam raczej jako proces, jako czas. Każdy ma ileś tam lat, każdy rok tego życia jest unikalny i jedyny. Nigdy nie wróci. Owszem, za jakość tego życia odpowiadamy w dużej mierze sami, ale odpowiadają też ludzie, którzy nam to życie utrudniają i psują.

      Są kraje, gdzie jak ktoś przyjdzie Ci zabrać Twoją własność - masz święte prawo go zastrzelić i nie musisz się nawet z tego specjalnie tłumaczyć. U nas zabierają nam naszą własność zupełnie legalnie. Albo pół-legalnie. Albo i nielegalnie, ale konsekwencje jakie za to ponoszą są śmieszne w porównaniu do szkody i wielkości zrabowanego majątku.

      To się nie zmieni, dopóki ludzie będą dawać sobie prać mózgi, że "jest super". Ciekawe jakbyśmy zrobili w 3 osoby wspólnie ciężką robotę, ja bym sobie wziął 95% kasy za to "bo tak", i powiedział Ci, że Twoje 5% to i tak kupa kasy i nie masz co narzekać, bo ten trzeci co z nami robił nie dostał nic ;) A tak to wygląda. Żeby było bardziej realistycznie, musiałbym jeszcze ze 20% odpalić jakiemuś menelowi, bo się upierdliwie domagał ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: zgadzam się z tym że życie przeciętnego człowieka na zachodzie jest na wyższym poziomie niż w Polsce, ale tak samo w Polsce jest na wyższym poziomie niż (strzelam) 2/3 państw Świata, a po przeczytaniu Twojego pierwszego posta poczułem się jakbym właśnie żył gdzieś gdzie przychodzi murzyn, zabiera mi kozę i skazuje na głód, a jak powiem coś nie tak to utnie mi język i zgwałci żonę. Na zachodzie też nie jest do końca tak różowo bo np gdzie tu jest sprawiedliwość jak ludziom najbogatszym zabiera się 3/4 zarobionych pieniędzy? (Francja i Obelix co uciekł do Rosji) w USA chyba też muszą im sporo zabierać skoro Snipes poszedł siedzieć zamiast zapłacić podatek. Na ich miejscu powiedziałbym że to tyrania i danina w najczystszej postaci. Dlaczego jeśli zarobię dużo to mi zabiorą znacznie więcej niż przeciętnemu Kowalskiemu? Są na świecie kraje gdzie bardzo bym chciał się urodzić, ale zdecydowana większość jest taka, że znacznie wolę żyć na tym niemal zadupiu Europy. Nie jest super, ale źle też nie jest i jak sięgnę wzrokiem 20 lat wstecz to teraz jest nieporównywalnie lepiej.