Jak wydaliśmy miliardy na innowacje. Prawda o polskich (i nie tylko) startupach

Jak wydaliśmy miliardy na innowacje. Prawda o polskich (i nie tylko) startupach

@Jacolex next.gazeta.pl #polska #ekonomia

"Biedny kraj wchodzi do bogatego klubu, dajemy im pieniądze, nazywamy, że to na innowacje, ale niech sobie wydają, na co chcą, przecież wiadomo, że w tak zacofanym kraju żadnych innowacji nie ma. Więc niech to po prostu wpompują w gospodarkę" - dawno nie widziałem tak dobrego podsumowania.

  •  

    pokaż komentarz

    Prawie całość systemu dotacji start-upowych (poza nielicznymi wyjątkami dla niepoznaki) to dotowanie firm (osób) powiązanych organizacyjnie z już prosperującymi spółkami istniejącymi na rynku. Tak naprawdę pompuje się pośrednio kasę w istniejące podmioty, właśnie po to aby innowacje były fikcyjne lub taka spółka i tak by te innowacje wprowadziła, a ściąga pieniądze z rynku, aby konkurencji utrudniać rozwój.

    •  

      pokaż komentarz

      @KollA:
      Nie generalizowałbym bo różnie jest a równanie w dół jest populistyczne.

      Faktycznie często start-up realizując swój pomysł korzysta z usług innych firm więc kasa płynie na rynek ale....
      Te pieniądze rozpraszają się. Nie są to kwoty warte fatygi lobbowania za projektami rządowymi dla dużych korporacji.

      Moim zdaniem rząd powinien wspierać kiełkujące biznesy ale racjonalnie. Pobudza to rozwój i daje większe szanse na przyszłość. Kasa nawet wydana nieefektywnie częściowo i tak trafia na rynek i z powrotem do budżetu. Często nawet nieudane projekty dają doświadczenie ludziom, którzy w przyszłości osiągają sukcesy w innym polu. Ponadto jest też ważny czynnik społeczny. Mówimy: ucz się, staraj się, jak by co pomożemy. Dzięki temu młody człowiek nie traci skrzydeł widząc, że nie ma szans wybicia się gdy dookoła ogromna konkurencja.

      Wszystko kwestia kryteriów i efektywności. Jeżeli damy 500k na projekt wyciskarki do cytryny, która łączy się z Wi-fi (serio było coś takiego w USA) to można powiedzieć, że ktoś nie podumał.

      Ale patrz. Masz pomysł na apkę, grę czy cokolwiek z softu. Ale potrzebujesz ekipy roku pracy i jakieś 500k żeby zapiąć wszystko na ostatni guzik. Robisz program na 1 mld rocznie co jest śmieszną kwotą przy kosztach elektrowni w Ostrołęce, propagandzie TVPis czy 500+ Za tę kasę możesz sfinansować 200 takich pomysłów rocznie. Oczywiście to za dużo jak na potrzeby nasze ale pokazuje skalę.

      Przy dobrej racjonalizacji finansowaniu ilość nieudanych projektów jest nieistotnym kosztem bo udane projekty to motor gospodarki a nawet szansa na jakiś hit, który stanie się gigantem.

      I jeszcze raz. Ważne są czynniki społeczne. Nie można młodych ludzi ograniczać jedynie do klasycznej ścieżki zawodowej. Czasy, gdy ktoś coś zrobił w garażu i podbił świat mijają. Jest coraz trudniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Jak niby polityczne kur.y mają mieć jakiekolwiek kompetencje do oceny racjonalności projektów tych start-upów. Politycy i urzędnicy zajmują się głównie rozwijaniem kompetencji okłamywania obywateli, a nie pomocy małym perspektywicznym biznesom. Pieniądze będą tylko rozdane znajomym, zgodnie z zasadami które opisałem powyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      @KollA: Politycy są odpowiedzialni za stworzenie systemu dotacji, zapewnienia finansowaniu. Zwykle politycy nie umieją napisać ustawy dlatego robią to prawnicy. Do tego powinny też być konsultacje społeczne i dialog. Tak jest w normalnym kraju. Jeżeli jesteś ekspertem do star-upów dzwonisz, mówisz, że masz pomysły i rady i zapraszają cię na rozmowy.
      Następnie projekt realizowany jest przez inne instytucje. Może to być UP, czy nawet gmina albo SSE. Ale generalnie problem jest taki, że urzędnicy dbają tylko o zgodność w papierkach. Nawet absurdalny pomysł nie mogą odrzucić jeżeli spełnia normy formalne a ustawa nie przewiduje takij możliwości.

      Z jednej strony dawanie Pani Krysi z UP możliwości powiedzenia nie, bo nie jest słabe, zwłaszcza jeżeli nie ma pojęcia o rynku i o sofcie. Natomiast sztywne przepisy powodują inne patologie.

      Dlatego w zależności od projektu stosuje się pośrednie rozwiązania, systemy apelacji itp
      Jeżeli projekt przewiduje rozpatrywanie tysięcy projektów to trzeba powierzyć to dolnym instytucjom i jest trudniej. Jedna dotacja z UE to tony papierów. Jeżeli projekt przewiduje mniejszą ilość wniosków można to scentralizować i powołać komisję ekspertów. Do tego można robić to etapowo. Przykładowo UP przyjmuje wniosek i sprawdza go pod kątem formalnym. Jeżeli OK przesyła go do centrali.

    •  

      pokaż komentarz

      Pieniądze będą tylko rozdane znajomym, zgodnie z zasadami które opisałem powyżej.

      @KollA: Jeżeli chodzi o projekty finansowane z UE realizowane przez UP to uważam, że jest to problem marginalny.

      Urzędnicy boją się dziś robić wały o przykłady, które znasz to są wyjątki potwierdzające regułę.
      Słyszałem o różnych "nagięciach" ale nadal w granicach prawa.

      Politycy na górze mają większe możliwości ale są najbardziej na świeczniku.

      Niestety dzisiaj kradną jawnie bo mają prokuraturę, CBA i media.

      pokaż spoiler Wiem, że możesz uznać mnie za wariata ale powiem ci coś. Za PO na górze nie kradli. Generalnie, bo jedna dała sie sprowokować, były oskarżenia bez pokrycia. Dzisiaj robią to jawnie. Założenie nowej fundacji przez kolegę szydło, która dostaje 100 mln do nowego miśka w SSP i która robi kampanie dla partii to nic innego jak finansowanie partii z lewych źródeł. Respiratory to wał czy nieudolność rządu? Ja myślę, że nawet najgłupszy rząd nie zrobił takiego przelewu na fakturę proforma dla spółki z siedzibą w jakimś starym mieszkaniu na zadupiu. Gdy w komisji przyznającej kasę zasiada brat petenta to normalne? Dziesiątki nowych spółek państwowych to dla rozwoju gospodarki? Od kiedy KK sprzedaje działki po atrakcyjnych cenach i czemu akurat Morawiecki kupił i to w okresie gdy wchodził PIS? Nie było oficjalnego wystawienia na sprzedaż. Z przetargu mogli by wyciągnąć dwa razy tyle. Pół miliona zniżki na apartament? Spoko, jeżeli jesteś prezesem spółki państwowej, która sponsoruje mnie.

      Reklamowanie się przez SSP jedynie w pisowskich mediach to nie jest kradzież na rzecz partii? Moim zdaniem to też podchodzi pod nielegalne finansowanie. Mam tego więcej. O tym pośle co zaj?$#ł kasę z PCK , który już siedzi po ś.p. Kogucie, który oferował łapówki dveloperowi na konie dodam.

    •  

      pokaż komentarz

      Piszecie o pierdołach, nie o meritum, opisałem to na początku, cała reszta to bajanie, okłamywanie i okradanie obywateli.