•  

    Już dzisiaj o 21 na falach #rwmfm będzie można usłyszeć audycję #plonacymikrofon.
    Dzisiaj będziemy mogli posłuchać #wywiad u z zespołem Łydka Grubasa.

    pokaż spoiler Daje tag #lydkagrubasa bo tam ktoś obserwuje


    Wywiad przeprowadziłem 12 maja 2017 r. podczas ich koncertu w Łodzi

    pokaż spoiler Nie taguje # lodz bo nie chcę wkurzać ludzi.


    No to zapraszam na program bo będzie się dzisiaj dużo działo i #zostanciedostrojeni

    Radio Wolne Mirko FM
    Ramówka, Czat, Spamlisty
    Pobierz aplikację mobilną
    Obserwuj tag #rwmfm
    pokaż całość

  •  

    Wywiad z profesorem Stanisławem Mariuszem Karpińskim wybitnym naukowcem - biologiem i katolikiem (ja nie należę do tego wyznania) między innymi na temat pochodzenia wszechświata i życia. Ja skoncentrowałem się na tych aspektach jego argumentacji, polecam to też innym.

    Stanisław Mariusz Karpiński jest bardzo odważnym człowiekiem. Na łamach jednej z najbardziej oglądalnych telewizji powtórzył w zasadzie, to co było powiedziane wcześniej - bezpośrednio na terenie myślących przeciwnie naukowców. Tutaj jest zapis z tamtej polemiki: https://bioslawek.wordpress.com/2016/02/12/ciekawa-wymiana-zdan-pomiedzy-tytanami-nauk-przyrodniczych-w-polsce-na-temat-pochodzenia-zycia/

    #biologia #religia #nauka #fotosynteza #wywiad #kreacjonizm #id #wiara #profesorkarpinski #biogeneza #wszechswiat #zycie #pochodzeniewszechswiata
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Unen: Wyraźnie naspisałem na ktorej części argumentacji należy się skoncentrować. W tym przypadku nie jest istotne w co wierzy profesor Karpiński, tylko dlaczego twierdzi, że świat i w nim życie zostały inteligentnie zaprojektowane, a tego typu rozważania należą do nauki. Innymi słowy należy nauczać się rozróżniać, kiedy mówi jako biolog, a kiedy jako teolog. Nie jestem katolikiem, więc nie uznaje kultu "Matki Bożej" i innych bogów, jakich wymieniłeś (kimkolwiek oni są). Kolejne tego typu wpisy będą kasowane. pokaż całość

      +: Freakz
    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Nazwiska prawie tysiąca oficerów i agentów wywiadu PRL i III RP ujawnia publicznie dostępny katalog IPN. Obce służby, nie ruszając się zza biurka, mogą zidentyfikować naszych szpiegów, a potem odtworzyć ich kontakty za granicą.
    Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

    Wśród danych są nazwiska legalizacyjne, pod którymi oficerowie występowali za granicą. – To nieprawdopodobny skandal. Większość tych ludzi jeszcze żyje, czynne są ich kontakty. Państwo polskie po prostu ich zdradziło – mówi „Wyborczej” były oficer Agencji Wywiadu, do niedawna nadzorujący jeden z wydziałów w tej służbie.

    http://www.wykop.pl/link/3701121/zdradzili-szpiegow-obce-sluzby-nie-musza-sie-meczyc-wystarczy-im-katalog-ipn/

    #neuropa #polityka #bekazpisu #wojsko #wywiad #tupolewizm
    pokaż całość

  •  

    “Ludzie pójdą z kijami na Dolinę Krzemową”

    Aleksandra Przegalińska o tym, dlaczego nie lubi Elona Muska

    Z wykształcenia Aleksandra Przegalińska jest filozofem. Ale jej zainteresowanie sztuczną inteligencją spowodowało, że rozpoczęła badania na najlepszej politechnice na świecie - Massachusetts Institute of Technology. “Nasz człowiek w MIT” spotkał się z nami w swoim warszawskim mieszkaniu. Pomimo przeprowadzki za ocean, Przegalińska dalej aktywnie uczestniczy w życiu akademickim nad Wisłą. W rozmowie z INN:Poland opowiada o tym, co jest nie tak z Doliną Krzemową, technologicznych nierównościach i przyszłości, w której roboty staną się pełnoprawnymi członkami rodziny.

    Jak się pracuje na MIT?

    Świetnie, choć to już stricte laboratoryjna praca. Nie musisz tam nikomu tłumaczyć, czym chcesz się zająć, bo dziedzina nikogo nie obchodzi. Projekt ma zainteresować. Poza tym to interdyscyplinarna uczelnia, nie ma sztywnych ram. Jest też ogromny know-how, mają laboratoria, prowadzą też działalność jako inkubator start-upów.

    I czym się teraz zajmujesz?

    Wraz z Leonem Ciechanowskim, moim co-researcherem robimy projekt interakcji człowiek-chatbot, tworzony wspólnie z SWPS w Warszawie. Mierzymy tam zmiany psychofizjologiczne.

    W jaki sposób?

    Podpinamy osobę między innymi pod elektromiograf i pulsometr. Sprawdzamy, która z wersji bota będzie cię najbardziej odstręczać – z głosem czy tekstowa. Badamy, jaki rodzaj wstrętu wywołają te humanoidalne cechy. To uczucie może być pochodną tego, że bot przypomina człowieka, ale nim nie jest – a to kojarzy się ze śmiercią. To jest atawistyczne – jesteśmy biologicznie uwarunkowani, by bać się takich obrazów.

    Jeśli tak, czemu Japończycy rozwijają botykę? Wystarczy wspomnieć ich seks-roboty albo wirtualnego asystenta, który imituje mangową lolitkę.

    Efekt obserwowany w Japonii jest dużo słabszy. To jest o tyle ciekawe, że sam termin ukuł Japończyk, Masahiro Mori. Dolina Niesamowitości to zjawisko biologiczne, ale można je do pewnego stopnia zniwelować kulturą.

    Dlaczego?

    W Japonii jest duża akceptacja tego, co nieożywione - dość wspomnieć shintoizm, który zakłada, że nawet rzeczy mają duszę. W toku rozwoju technologicznego, który w Japonii był bardzo dynamiczny, sami Japończycy zostali lepiej przygotowani na robotyczną inność. Wielu Japończyków i Japonek kupuje robotyczne pieski Sony, albo foki Paro, które są tworzone dla starszych osób. W toku ekspozycji na roboty po prostu przestali tak negatywnie reagować.

    Też kiedyś przestaniemy tak negatywnie reagować?

    Nie jest to nie do przeskoczenia. Ale to istotny problem, zwłaszcza z punktu widzenia konsumenckich technologii. Jeśli pierwsza reakcja będzie negatywna, całe przedsięwzięcie biznesowe może być skazane na porażkę.

    A co ze wspomnianym już wirtualnym asystentem?

    Widziałam tę reklamę ze smutnym człowiekiem, który nie ma z kim rozmawiać. Tylko czy to nie jest opowieść o stanie japońskiego społeczeństwa? Z drugiej strony, część moich znajomych uznało, że jestem bardzo konserwatywna w swoich reakcjach. Przecież nie ma znaczenia, czy to jest, czy nie jest człowiek – ma spełniać funkcję towarzyską. Jeśli to nie jest żywa osoba to co z tego? Czy to rzeczywiście takie ważne?

    http://extra.innpoland.pl/aleksandra-przegalinska-wywiad

    #wywiad #nauka #technologia #it
    pokaż całość

    źródło: rdc.pl

    •  

      @Wujek_Mietek: Spytałem, ponieważ nie byłem pewien do którego mojego komentarza się odnosisz. Domyślam się teraz, że chodzi o ten pierwszy.

      Nie trzeba mieć profesury, żeby widzieć, że ktoś pierdoli od rzeczy.

      Ale trzeba tego dowieść. @fegweg (żeby nie było, że za plecami sieję ferment) nie dowiódł fałszywości żadnej z tez tej panie, a jedynie odrzucił z góry wszystko, co ona powie z powodu jej wykształcenia filozoficznego. Dlaczego? Mogę się mylić, ale widzę tutaj strach przed nieznanym, co mogłoby zburzyć mizernie skonstruowany, wybrakowany (bo odrzucający a priori pewną wiedzę) światopogląd. pokaż całość

    •  

      żeby nie było, że za plecami sieję ferment) nie dowiódł fałszywości żadnej z tez tej panie, a jedynie odrzucił z góry wszystko, co ona powie z powodu jej wykształcenia filozoficznego.

      @Kampala: Czyli jej oszczerstwa wobec Muska to niby prawda? I to pierdolenie o wąskiej grupie bogatych? Przecież o jest czysty rak.

      Dlaczego? Mogę się mylić, ale widzę tutaj strach przed nieznanym, co mogłoby zburzyć mizernie skonstruowany, wybrakowany (bo odrzucający a priori pewną wiedzę) światopogląd.

      @Kampala: To weź mi obal twierdzenia Giertycha, inaczej mogę tych samych argumentów użyć wobec Ciebie. Popełniasz podstawowy błąd - odnosisz się do autorytetu. Który dodatkowo nie jest wykształcony w dziedzinie, z której się wypowiada.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (58)

  •  

    Gracjan mimo, że cierpi na Leukodystrofie terminalną. Ma od trzech lat kobietę.
    Wywiad też okazał się fajny bez docinania i obśmiewania Gracka.
    Wole takiego Gracjana niż szarych smutnych i pustych ludzi (ʘ‿ʘ)
    #muzyka #wywiad #heheszki #gownowpis #rakcontent #stulejacontent #wuwunio #palhajstv pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    #testoviron #wywiad
    Wiesz, ten cały American Dream był i jest przereklamowany. Owszem w Polsce, by się dorobić, trzeba kombinować (często na black market) lub ciężko harować. W USA osiągnięcie sukcesu jest zdecydowanie łatwiejsze. Niemniej są tam i zawsze byli biedni, bezdomni etc. Nie tylko imigranci, ale i rodowici Amerykanie żyją w ubóstwie (problem ten, przynajmniej kiedyś, dotykał zwłaszcza weteranów wojny wietnamskiej). Jak mówiłem w ‘Kononowiczu’: nie każdemu się udaje w Ameryce.

    Patryk Chodyniecki: Powiedz mi, od jakiego czasu jesteś w USA i dlaczego tam wyjechałeś?

    Łukasz Stanisławowski: Pierwszy raz wyjechałem pod koniec roku 1998, początkowo do samego Chicago, niedługo po rozpoczęciu studiów w Polsce. Jednakże wielokrotnie wracałem, choćby dlatego by ukończyć studia. Na stałe zamieszkałem dopiero w połowie 2004, tym razem w Carpentersville. Natomiast powodem – przynajmniej pierwszego wyjazdu – był fakt że od niecałych dwóch lat mama tam pracowała. Raz potrzebowała pomocy, dlatego postanowiłem o czasowym pobycie w The USA. Gdy doświadczyłem na własnej skórze, jak się żyje w Ameryce, to zdecydowałem, że po obronie możliwie jak najszybciej osiądę tam na stałe. Jak widać, opłaciło się.

    PC: Co robiłeś w Polsce przed wyjazdem do USA? (studia etc.)

    ŁS: Urodziłem się i wychowałem w Gdyni, do szkoły średniej poszedłem w Olsztynie, w Toruniu na UMK zacząłem dwa kierunki. Ostatecznie broniłem się z jednego, z informatyki.

    PC: Czy Stany Zjednoczone dalej są krajem gdzie spełnia się „amerykański sen” , czy jest tam teraz ciężko jeśli chodzi o karierę zawodową?

    ŁS: Wiesz, ten cały American Dream był i jest przereklamowany. Owszem w Polsce, by się dorobić, trzeba kombinować (często na black market) lub ciężko harować. W USA osiągnięcie sukcesu jest zdecydowanie łatwiejsze. Niemniej są tam i zawsze byli biedni, bezdomni etc. Nie tylko imigranci, ale i rodowici Amerykanie żyją w ubóstwie (problem ten, przynajmniej kiedyś, dotykał zwłaszcza weteranów wojny wietnamskiej). Jak mówiłem w ‘Kononowiczu’: nie każdemu się udaje w Ameryce.

    PC: Słuchaj, u nas panuje takie przekonanie (i jest ono dosyć mocno uzasadnione), że najgorszą nację jaką możesz spotkać za granicą, to drugi Polak. Czy w USA jest taka sama mentalność? Czy Polak Polakowi kopie dołki?

    ŁS: Na szczęście takie przypadki rzadko się zdarzają, ponieważ polskie rodziny – szczególnie te żyjące od pokoleń tutaj – ‘wsiąkają’ łatwo w mentalność Amerykanów. A Amerykanie to naprawdę miły naród.

    PC: Widziałem twój filmik w którym opowiadasz o tym, że w Polsce są „śmieszni” profesorowie. Że często nie mają wiedzy w swoim zawodzie. Powiem Ci szczerze, że kiedyś myślałem, że Ty sobie żartujesz, ale jak rozmawiam z wieloma kumplami którzy są na różnych kierunkach, to mi się płakać chce ze śmiechu. Np. Mój kolega, aby zaliczyć przedmiot na pewnym humanistycznym wydziale, dostał propozycję od wykładowczyni, aby przyszedł no niej do domu i zrobił jej tabelkę w excelu, bo ona nie potrafi… Ja osobiście mam naprawdę świetnych ludzi, którzy potrafią przekazać wiedzę i chodze na ich zajęcia z chęci, a nie z musu. Widziałem, że Ty ciśniesz po profesorze z politechniki. Pytanie moje jest następujące: Jak wygląda kształcenie w USA i jak jest po tym z robotą, bo u nas sprawa jest jasna-90% nie robi w zawodzie.

    ŁS: Na Zachodzie, nie tylko w USA, podejście do nauki – czy to w szkole czy studiach – wygląda inaczej niż e.g. w Polsce. U nas, Jankesów nauczanie jest ogólnikowe ale też rozsądne. W Polsce kładzie się nacisk na zapamiętanie konkretnych formułek. I tak jest na lekcjach, wykładach, konwersatoriach oraz przy pisaniu prac magisterskich etc. Można się kłócić, który sposób jest lepszy. Natomiast patrząc pod kątem skuteczności w znalezieniu pracy i ogólnie przyszłości, to system szkolnictwa
    w USA jest zdecydowanie korzystniejszy. No i w Ameryce masz bardziej dostępne materiały, „zwłaszcza” w fizyce i informatyce. A co do tego żartowania, to większość rzeczy o których mówiłem jest oparta na autentycznych wydarzeniach. Ja po prostu tylko je ubarwiałem.

    PC: W Niemczech jest fajny stosunek zarobków do cen. Np. Za godzinę pracy masz 8.5 euro, a litr paliwa kosztuje około 1.8 euro. Więc stać Cię na 4.5 litra. W Polsce masz 5/8 złotych na godzinę, więc wychodzi litr max półtora litra paliwa. Jak jest w USA?

    ŁS: Za litr lead-free petrol w USA zapłacisz ok. 85 centów (a większość Amerykanów i tak narzeka na taką cenę). Przeciętny Jankes potrafi w ciągu miesiąca zarobić nawet ok. 4k dolarów, za godzinę otrzymując 15-25 dolarów. To oznacza że w najgorszym wypadku może dziennie sobie zatankować samochód siedemnaście i pół raza! Komentarz chyba zbędny.

    PC: Jakiego jesteś wyznania? Pytam, bo wiem, że uważasz się za Żyda. Kwestia tego, czy mówisz serio, czy jednak robisz sobie jaja? Co sądzisz o Polskim Katolicyzmie?

    ŁS: Drogi Patryku, jak to się mówi, o wierze i polityce się nie dyskutuje. Mogę zdradzić tylko, że nie bez powodu przedstawiałem się jako Żyd Zimmermann/Lewi – a nie ma nic gorszego dla Polaka, jeśli jest obrażany przez Żyda, Niemca lub Cygana. Antysemityzm i ksenofobia są niestety w Polsce nadal silne. Co do polskiego katolicyzmu, jest on strasznie zaściankowy i nieskromny.

    PC: Od jakiegoś czasu prowadzisz stronę internetową, poświęconą dietetyce i kulturystyce. Jaki jest twój staż w tym sporcie? Masz konkretny trening? (4 razy w tygodniu, podział ciała na pół, progresja, odwrotna piramida itd.?)

    ŁS: Nigdy nie byłem gruby czy wychudzony, ale o sylwetce Arniego mogłem pomarzyć. Dlatego
    w 1998, jeszcze będąc w Polsce, wziąłem się za siebie, kierując się zasadą ‘najpierw masa, potem rzeźba’. Pierwsze efekty można było szybko zauważyć. Jednak na dobre moja przygoda z kulturystyką zaczęła się w 2006 roku. Co do treningu to nie mam konkretnego. Jest to bardziej mix racjonalnego żywienia oraz krótkiego, lecz intensywnego siłowania. Ćwiczę max 5-6 dni tygodniowo, od zwykłych pompek przez aeroby, martwe ciągi i kończąc na bardziej zaawansowanych ćwiczeniach na maszynach w siłowni. Dieta? Dużo białka, troszeczkę węglowodanów, niemal zero tłuszczów. Niemal zero, bo czasem sobie pozwalam na ‘delikatne rzeczy’ jak choćby kebab czy moje ulubione Snickersy.

    PC: Uprawiasz jakieś sporty oprócz kulturystyki?

    ŁS: Czasem lubię się siłować w boksie i grać w drużynowych grach jako basketball. Oraz billiard
    do tego wszystkiego.

    PC: Co jest twoim największym marzeniem? (Każdy jakieś ma, nawet człowiek z dwoma Rolexami na łapie ;) )

    ŁS: To zachowam dla siebie.

    PC: Dzięki za wywiad. Chciałbyś coś jeszcze dodać?

    ŁS: Również dzięki. Tak, chciałbym pozdrowić wszystkich swoich fanów, którzy są ze mną od 6 lat!
    pokaż całość

  •  

    Jak książę Mieszko pierwsze „służby” przyszłej Polsce budował…

    W Rzeczypospolitej aż do rozbiorów nigdy nie doszło do instytucjonalnego ukształtowania się służby wywiadu. Nie znaczy to jednak, że nie prowadzono różnorakich działań szpiegowskich. Każdy szanujący się władca chciał mieć swoje oczy i uszy na dworach najważniejszych graczy politycznych oraz swoich potencjalnych i aktualnych wrogów. Od dobrego rozpoznania sytuacji zależały udane operacje wojskowe, spiski oraz liczne aranżowane małżeństwa. Możemy śmiało założyć, że ilość potrzebnych informacji nie odbiegała od tych, które są dziś potrzebne do sprawnego funkcjonowania państwa. Operacje wywiadowcze realizowane były przez różne szczeble władzy z różnym natężeniem – w zależności od bieżących potrzeb państwa, jego możliwości organizacyjno-finansowych, a także indywidualności władców i dowódców. Na uwagę zasługuje w tym kontekście unikalność i rozmach działań informacyjno-wywiadowczych pierwszych Piastów.

    #historia #wywiad
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...