•  
    U....n

    +131

    Ostatni lot Abdullaha Ocalana

    Obecnie dużo mówi się o tureckiej inwazji w północnej Syrii. Kilka lat temu groźba podobnego zdarzenia doprowadziła do opuszczenia przez PKK tego kraju, więc postanowiłem napisać tekst o tym co się działo z Abdullahem Ocalanem po jego exodusie z Damaszku. Tekst jak zwykle długi, ale mam nadzieję że ciekawy. Oczywiście na końcu, w spoilerze, jak zwykle TL;DR dla tych którzy nie mają czasu czytać takiej ściany.

    Zamach stanu, który ustanowił władzę wojskowych w Turcji w 1980 miał poważne konsekwencje dla całej tureckiej sceny politycznej, w tym także lewicowej nacjonalistycznej organizacji, Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która od niedawna prowadziła zbrojną walkę o niepodległość kurdyjskiej mniejszości zamieszkującej południowy-wschód kraju. Przejęcie władzy przez turecką armię wymusiło reorganizację struktur Partii i przeniesienie jej kierownictwa do sąsiadującej, skonfliktowanej z Turcją, Syrii rządzonej przez prezydenta Hafiza al-Assada. Syryjczycy wykorzystywali PKK jako element nacisku na swojego północnego sąsiada, szkoląc kurdyjskich bojowników w obozach w Libanie czy dostarczając im niezbędne uzbrojenie. Najważniejszym z Kurdów przebywających w Syrii był zamieszkały w willi pod Aleppo sam przewodniczący PKK – Abdullah Ocalan, ps. Apo.

    Latem 1998 sytuacja wyglądała jednak zgoła inaczej. Pojmanie przez tureckie służby jednego z dowódców PKK, Semdina Sakika, było nie tylko propagandowym sukcesem rządu w Ankarze, ale pozwoliło również na zdobycie bezpośrednich dowodów na to, że Damaszek wspiera PKK dostawami uzbrojenia. Wiele wskazywało na to, że Turcja zacznie wywierać nacisk na Syryjczyków, w odpowiedzi na co prezydent Assad rozkazał zamknięcie libańskich obozów szkoleniowych PKK. W połowie września, w przemówieniu wygłoszonym w tureckiej bazie nieopodal syryjskiej granicy, dowódca wojsk lądowych Turcji, generał Attila Ates, oskarżył Syrię o „nadużywanie tureckiej dobrej woli”. Kilka dni później, szef sztabu, generał Huseyin Kirvikoglu mówił już wprost o „niewypowiedzianej wojnie” jaką Damaszek prowadzi przeciw Turcji, sugerując że ta posiada prawo do obrony. Zaostrzenie tureckiej retoryki szło w parze z rozmieszczeniem wzdłuż granicy 10 tysięcy dodatkowych żołnierzy.

    Do Damaszku pośpiesznie przyleciała delegacja Europejskiego Komitetu PKK (oficjalnie znanego jako Front ERNK), gdzie odbyła się pilna narada z udziałem samego Ocalana. Mimo powagi sytuacji i coraz częściej dochodzących głosów, że żaden arabski kraj nie jest zainteresowany obroną Syrii przed ewentualnym tureckim atakiem, Ocalan bagatelizował problem, stwierdzając że powtarza się z dawna utarty schemat – Turcy mobilizują się przy granicy, wydają groźnie brzmiące oświadczenia a następnie nie robią nic i sytuacja pozostaje bez zmian.

    W październiku przedstawiciele egipskiego wywiadu potwierdzili Syryjczykom swoje przypuszczenia, że tym razem tureckie plany interwencji zbrojnej są realne. W tym momencie stało się jasnym, że poświęcenie Ocalana będzie najbardziej rozsądnym krokiem. Damaszek dał kurdyjskiemu przywódcy jasno do zrozumienia, że „albo wybuchnie wojna między nami a Turkami albo samemu będziemy zmuszeni Cię aresztować i wydać Turcji”. 19 października Ocalan opuścił Syrię w taki sam sposób jak do niej przybył 18 lat wcześniej – po cichu i pod turecką presją. Potwierdzenie tego faktu zajęło Turkom dobrych kilka dni. Również bojownicy PKK, toczący w tym czasie walki przeciwko Peszmergom lojalnym wobec przywódcy irackiego Kurdystanu, Massuda Barzaniego, nie mieli zielonego pojęcia gdzie znajduje się ich lider.

    Jak się później okazało, Ocalan poleciał z Damaszku komercyjnym lotem prosto do stolicy Grecji, Aten. Grecja, od lat pozostająca w konflikcie z Turcją o Cypr i wyspy na morzu egejskim, wydawała się być naturalnym kierunkiem dla antytureckiego bojownika. Tymczasem – jak to we swoich wspomnieniach opisał sam Apo – Grecja „swoją prawdziwą twarz” i dała mu trzy godziny na opuszczenie kraju.

    Jeszcze tej samej nocy, dzięki wsparciu kontrowersyjnego rosyjskiego nacjonalistycznego polityka, Władimira Żyrinowskiego, udało mu się załatwić do lot do Moskwy. Jednak mimo silnego poparcia rosyjskiego parlamentu, który domagał się przyznania Ocalanowi azylu politycznego, rząd rosyjski był temu przeciwny. Turecki wywiad, MIT, miał w tym czasie zdobyć, przy pomocy Amerykanów, dowody na to, że Apo ukrywany jest w jednej z podmoskiewskich miejscowości. Rosjanie, uznając że nie warto dla niego ryzykować pogorszeniem relacji z Turcją, zdementowali wszelkie pogłoski o tym jakoby przebywał on na terenie Federacji Rosyjskiej, dając jednocześnie PKK do zrozumienia, że najlepiej byłoby gdyby ich przywódca znalazł sobie inną kryjówkę.

    Europejscy działacze PKK rozpoczęli gorączkowe poszukiwanie jakiekolwiek kraju chętnego do przyjęcia kurdyjskiego przywódcy. W końcu, dzięki pomocy sympatyzujących z kurdyjską sprawą lewicowych włoskich polityków, udało się znaleźć rozwiązanie. Przedstawiciele PKK rozmawiali z politykami Partii Odbudowy Komunistycznej, założonej przez byłych działaczy Włoskiej Partii Komunistycznej (PCI). Jej przewodniczący zasugerował Kurdom rozmowy z włoskim premierem, Massimo D’Alemą, swego czasu również działacza PCI. Jeden z kurdyjskich „negocjatorów” wspomina odbytą wtedy rozmowę telefoniczna, z której wyraźnie wyczytać można było, że D’Alema nie ma pojęcia kim jest Ocalan i jakie mogą być potencjalne reperkusje jego przybycia do Włoch. Mimo to, padła zgoda i dwa dni później, 12 listopada, Abdullah Ocalan wylądował w Rzymie i poprosił o azyl polityczny. Będąc pewnym aresztowania – Włosi zapewnili go tylko o tym, że zostanie wpuszczony do kraju, nie było mowy o pozostawieniu go na wolności – zaczął skarżyć się na bóle w klatce piersiowej, w związku z czym został umieszczony, pod silną strażą, w jednym z rzymskich szpitali.

    Wieść o przybyciu Apo do Europy szybko się rozniosła. Europejscy Kurdowie demonstrowali na ulicach poparcie, Turcy – wprost przeciwnie. Mimo że Włochy, jako część NATO i sojusznik Turcji, uznawały PKK za organizację terrorystyczną, nie były jednak zbyt chętne do wydania go Ankarze, spodziewając się że w Turcji zostanie on skazany na karę śmierci. Gdy stało się to jasnym, w Turcji wybuchły masowe anty-włoskie demonstracje. Rozpoczęto bojkot włoskich produktów, zagrożone stały się lukratywne kontrakty na dostawy uzbrojenia. Jedna z tureckich gazet sugerowała nawet, że Ocalan cieszy się protekcją włoskiej mafii. Inna stwierdzała, że gdyby tylko Europa dowiedziała się prawdy o tym dzieciobójcy (jak zazwyczaj był określany w tureckich mediach), natychmiast by go deportowała.

    Włosi podjęli jeszcze jedną próbę pozbycia się tego nieoczekiwanego problemu – poprzez deportowanie Ocalana do Niemiec, gdzie od 8 lat wisiał nad nim nakaz aresztowania. Niemcy, obawiając się jednak reakcji jaką może to wywołać wśród kilku milionów Kurdów i Turków zamieszkujących ten kraj, a także pomni tego jak liczna i rozbudowana jest siatka PKK nad Renem i Łabą, odmówili.

    Ocalan został przeniesiony do trzypiętrowej rezydencji wynajmowanej przez członków PKK. Dla swojej dyspozycji miał jedno piętro – pozostałe dwa zajęte były przez pilnującą go włoska policję. Mimo tych ograniczeń pozostawał jednak w praktyce wolnym człowiekiem – wciąż dowodził, za pomocą telefonu, oddziałami organizacji w Turcji i Iraku, miał też swobodny dostęp do mediów. Problem kurdyjski stał się jednym z bardziej dyskutowanych w Europie, rzucając światło na łamanie przez Turcję praw człowieka. Sam Ocalan cieszył się sympatią Włochów, którzy regularnie rozwieszali w pobliżu miejsca jego pobytu transparenty z hasłami „Zawsze będziesz mile widziany w naszym kraju”. Stał się on swego rodzaju gwiazdą, ludzie specjalnie przyjeżdżali by zrobić sobie z nim zdjęcie, rozdawał również mnóstwo autografów. Wszystko to wywołało frustracje w Turcji, gdzie podniosły się głody, że lepiej byłoby gdyby nigdy nie opuszczał Syrii.

    Paranoiczna natura Ocalana nie pozwoliła mu jednak na wykorzystanie tego sukcesu. Po pierwsze – przebywając za granicą, w obstawie włoskiej policji, ciągle obawiał się zamachu na swoje życie, głównie ze strony amerykańskiego, izraelskiego lub tureckiego wywiadu. Po drugie – masowe poparcie jakie uzyskał ze strony europejskich Kurdów wzbudziła w nim obawy, że powstanie jakieś ciało polityczne łączące wszystkie kurdyjskie frakcje, w którym rola PKK zostanie zmarginalizowana a on sam utraci monopol na bycie „ojcem Kurdów”. Kolejna obawą było, że samo PKK, widząc że Apo przebywa daleko poza Kurdystanem i nie jest w pełni wolnym człowiekiem, pozbawi go przewodnictwa w partii. W telefonicznych rozmowach nie szczędził swoim dowódcom krytycznych słów, obwiniając ich za zarówno porażki militarne jak i jego obecną sytuację.

    Zmieniając co chwilę zdanie (raz rezygnował z bycia przewodniczącym PKK, raz ogłaszał koniec walki zbrojnej, raz głosił że ucieka z Włoch, raz że zostaje i przekształca PKK w prawdziwy ruch polityczny) ostatecznie podjął decyzję o opuszczeniu Rzymu 16 stycznia 1999 i odleciał po raz kolejny do Moskwy. Podróż była jednak fatalnie zorganizowana – albo członkowie PKK rozmawiali z niewłaściwymi ludźmi, albo doszło do nieporozumienia, albo Rosjanie zmienili zdanie, albo – co również jest prawdopodobne – Kurdowie wyszli z założenia, że „jakoś to będzie”, ale Rosjanie kategorycznie oświadczyli że nie życzą sobie obecności Ocalana w Rosji i że jeśli będzie trzeba to siłą wywiozą go do Syrii. Po tygodniowym pobycie w Tadżykistanie, gdzie w międzyczasie został przeniesiony przez rosyjskie służby, Ocalan odleciał do Petersburga, gdzie z kolei emerytowany oficer greckiej marynarki wojennej, od wielu lat sympatyzujący z PKK, zaoferował mu lot prywatnym samolotem do Grecji.

    Na wieść o przybyciu Ocalana, grecki premier Costas Simitis, zemdlał w swoim gabinecie. Nieoczekiwany gość wywołał panikę w Atenach. Turecka Obrona Narodowa zagroziła, że każdy kraj który daje schronienie przywódcy terrorystów może liczyć się z tureckim atakiem. Grecja, pomna doświadczeń z konfrontacji z Turkami na Cyprze, potraktowała te groźby poważnie i po raz kolejny zażądała od Ocalana natychmiastowego opuszczenia kraju. By go do tego zachęcić, greccy dyplomaci zaaranżowali mu możliwość uzyskania azylu w Holandii. To wystarczyło, by przekonać go do powrotu na pokład samolotu. Ten odleciał do Mińska, na Białorusi. Niestety, pomimo czterech godzin oczekiwania na mrozie, samolot mający przewieźć Apo do Amsterdamu nigdy się nie pojawił i Ocalan powrócił do Aten. Grecy natychmiast przewieźli go na wyspę Korfu i rozpoczęli gorączkowe poszukiwania jakiegokolwiek kraju, który chętny byłby przyjąć niesfornego gościa. Padła propozycja by wywieźć go do Kenii, skąd będzie mógł starać się o azyl w jednym z afrykańskich krajów. Mimo, że głośno wykrzykiwał, że cały ten pomysł to jeden wielki spisek na jego życie, ostatecznie zgodził się na tę propozycję i 2 lutego odleciał na pokładzie greckiego samolotu do Nairobi.

    W Kenii został umieszczony w rezydencji greckiego ambasadora. Nie zachował jednak jakichkolwiek środków bezpieczeństwa. Otwarcie korzystał ze swojego telefonu komórkowego i jakby nigdy nic przechadzał się po ogrodzie przylegającym do rezydencji. Jedna z kenijskich gazet zrobiła mu kilka gazet a następnie opublikowała je w artykule zatytułowanym „Czy ktoś zna tego człowieka?”. Również tureckie służby, przy pomocy Amerykanów, których od dokonanego przez Al-Kaidę zamachu na amerykańską ambasadę było w kraju mnóstwo, szybko namierzyły miejsce w którym się on znajduje. 5 lutego grecki rząd przekazał swojej ambasadzie, że Ocalan musi zniknąć. 12 lutego rząd Kenii skontaktował się z Grekami, dając jasno do zrozumienia, że nie życzą sobie tutaj jego obecności. Grecy po raz kolejny próbowali przekonać Ocalana do znalezienia sobie innego kraju pobytu, znów sugerując Holandię. Apo, nie mając innego wyjścia, zgodził się i tym razem.

    15 lutego pod rezydencję ambasadora podjechała Toyota Land Cruiser z kenijskimi policjantami w środku. Gdy grecki ambasador zasugerował, że samemu może zawieźć Ocalana na lotnisko, Kenijczycy odpowiedzieli, że to niemożliwe i że to oni będą eskortować go do celu. Powiedziano mu za to, że będzie mógł na niego poczekać na lotnisku. Ambasador czekał tam kilka godzin. Samochód z Ocalanem nigdy nie dojechał na miejsce.

    Od samego początku auto znajdowało się pod kontrolą tureckich służb. Toyoto pojechała prosto do wydzielonego obszaru na lotnisku, gdzie na Ocalana czekał wynajęty od niczego niespodziewającego się tureckiego biznesmena samolot. Ocalan do samego końca nie zdawał sobie sprawy co się dzieje, będąc przekonanym że leci do Holandii. Jednak gdy tylko wszedł na pokład został skuty, przywiązany do siedzenia a na jego głowę założono worek, który jeden z porywaczy zdjął po kilku godzinach lotu. Ta część zostaje nagrana na wideo, które następnie przez kilka dni bez przerwy będzie odtwarzane w tureckich mediach. Jeden z porywaczy mówi do Apo:

    „Abdullahu Ocalanie, witamy w domu”.

    pokaż spoiler TL;DR - Ocalan zostaje zmuszony do ucieczki z Syrii przez groźbę tureckiej interwencji zbrojnej. Odlatuje do Grecji, gdzie go nie chcą. Próbuje szczęścia w Rosji, z poparciem Żyrinowskiego, ale tam z kolei rząd nie chce problemów z Turkami. Kontakty z włoskimi komunistami umożliwiają Kurdom załatwienie mu podróży do Włoch, gdzie trafia między innymi dlatego że włoski premier nie wie kim on jest. We Włoszech ujawnia się jako paranoiczna natura i postanawia je opuścić. Trafia ponownie do Rosji, ale Ruscy go nie chcą, wywożą go do Tadżykistanu, by ostatecznie trafił z powrotem do Grecji. Grecki premier mdleje na wieść o tym, Turcy grożą wojną, Grecy załatwiają mu azyl w Holandii. Apo leci do Białorusi ale samolot do Amsterdamu nigdy się nie pojawia, wraca do Grecji, zostaje wywieziony na Korfu a stamtąd do Kenii, gdzie z kolei aresztują go tureckie służby i wywożą do Turcji, uff.


    #bliskiwschod #syria #turcja #kurdowie #kurdystan #historia #ciekawostkihistoryczne #historia #gruparatowaniapoziomu #demokratycznykonfederalizm #konfederalizmdemokratyczny #ocalanizm #apoizm

    Inne moje teksty na Wykopie:
    1. Hezbollah a Wykop.pl Czy użytkownicy propagują terroryzm awatarami?
    2. Hezbollah, Demis Roussos i Chuck Norris – historia uprowadzenia samolotu TWA 847
    3. USA versus Syria i Hezbollah: Międzynarodowe Siły w Libanie i nie tylko
    4. Gdzie się podziali ci rebelianci? Dalsze losy oryginalnej Wolnej Armii Syryjskiej

    źródło: apo.jpg