•  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dzisiaj na drodze wyjątku coś z innej wojny. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    1 maja 1915 roku z Nowego Jorku do Liverpoolu wyszedł transatlantyk ''Lusitania''. Była to chluba brytyjskiej floty handlowej - największy i najszybszy transatlantyk, który cieszył się sławą zdobycia czterokrotnie Błękitnej Wstęgi Atlantyku za pokonanie oceanu w rekordowym wówczas czasie. Był to luksusowy statek, oferujący takie luksusy, jak elektryczne windy, salon wypoczynkowy, pokój muzyczny, dwupoziomową jadalnię z ogromną, dekorowaną freskami kopułą, czy czytelnię dekorowaną jedwabiem, mahoniem i kopułą z rżniętego szkła. Na pokładzie statku znajdowało się 1959 pasażerów, w tym takie sławy, jak milioner i sportowiec Alfred Vanderbilt, czy aktorka Rita Jolivet.

    Statek jednak nie na darmo zbudowano za pieniądze brytyjskiej Admiralicji. Posiadał system grodzi wodoszczelnych i pokryte węglem bunkry w burtach, zaś na pokładzie można było zamontować 12 dział. Z tego powodu w rejestrach Lloyda figurował on jako okręt pomocniczy Royal Navy. Wiedzieli o tym wszyscy - poza pasażerami statku. Niemiecka ambasada w USA przed wyjściem statku wykupiła ogłoszenia w 50 amerykańskich gazetach, wręcz prosząc, by ludzie powstrzymali się przed rejsem statkiem w rejon objęty działaniami wojennymi. Ale armator chełpił się, mówiąc, że jego statek jest tak szybki, że ucieknie niemieckim okrętom.

    Cóż, mylił się.

    7 maja 1915 roku niemiecki as podwodny, kapitan Walther Schwieger, dowódca U-20, o 14:10 nakazał odpalić jedną torpedę, która bez problemu trafiła w cel. Celem była właśnie ''Lusitania''. Chwilę po trafieniu torpedą statek zatrząsł się od drugiej, silniejszej eksplozji i zatonął, grzebiąc w swoim wnętrzu 1198 pasażerów, w tym 90 dzieci.

    Prasa światowa i opinia publiczna zawyły z wściekłego, tępego oburzenia. Ignorując fakt, że Niemcy ostrzegali przed rejsem, jak i to, że sami pasażerowie wykazali się straszną naiwnością (pewnie myśleli, że wojna to fajna przygoda) wybierając się w rejs, ochrzcili zatopienie statku mianem barbarzyństwa. Amerykanom powiedziano, że w Niemczech dzieci dostały dzień wolny, żeby uczcić zatopienie ''Lusitanii''. Kapitana Schwiegera określono mianem ''mordercy dzieci'' i grożono mu sądem wojennym. Ten zaś bardzo przeżył zatopienie statku. Na szczęście kapitan Schwieger nie dożył zapowiadanej parodii procesu. Zginął marynarską śmiercią w 1917 roku.

    Dopiero 60 lat po wojnie ciekawscy nurkowie zbadali wrak statku. I odkryli, że pod pokładem przewoził on amunicję i materiały wybuchowe, które były przyczyną drugiej eksplozji i zatonięcia. Brytyjczycy zaprzeczali, ale kiedy wypłynęły zdjęcia nurków z garściami nabojów karabinowych - musieli się przyznać, że statek transportował nielegalnie materiały wojenne i zasadne było jego zatopienie.

    Tuż po zatopieniu statku najszczęśliwsi byli Brytyjczycy. Winston Churchill cynicznie skomentował: „Biedne dzieci, które zginęły tam na morzu, wyrządziły niemieckiej potędze większą krzywdę niż sto tysięcy żołnierzy walczących przeciw niej na froncie”.

    Zabite dzieci zawsze będą wzruszać opinię publiczną, prawda?

    Post absolutnie nie ma najmniejszego związku z czymkolwiek.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny