Powiązane (2)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • przeo +28  

    Rzecznik MNiSW Bartosz Loba Loba

    Ciekawe nazwisko ;]

    pokaż komentarz
    przeo
  • damastah +109  

    prawie jak "mysta lova lova" :)

    pokaż komentarz
    damastah
  • Bosman +12  

    'loba' po hiszpańsku znaczy 'wilk', to taka ciekawostka ;)

    pokaż komentarz
    Bosman
  • tenji +48  

    a 'loba' po polsku znaczy loba, to taka ciekawostka

    pokaż komentarz
    tenji
  • polutt 0  

    Co robi Robi?

    pokaż komentarz
    polutt
  • huesped +18  

    'loba' to wilczyca, a 'lobo' to wilk, to taka dygresja..

    pokaż komentarz
    huesped
  • fAzI +2  

    moto moto to dlatego, że jedno to za mało - taki cytat z madagaskar 2

    pokaż komentarz
    fAzI
  • r3m0 +9  

    "Akademia dalej rekrutuje" - to trzeba mieć jakieś osiągnięcia żeby się tam dostać?

    pokaż komentarz
    r3m0
  • ogryzek +3  

    Zdać maturę :P. No ale to dziś żaden wyczyn ;).
    Prawdziwa rekrutacja to jest tylko na publicznych dziennych.

    Wracając do "Perspektyw" to jeśli okaże się że cała sprawa jest prawdziwa to nie wiem jak nazwać ich "ranking".

    pokaż komentarz
    ogryzek
  • gooral2k +8  

    WKU też rekrutowała, jakie osiągnięcia trzeba było mieć by się dostać do woja? ;>

    pokaż komentarz
    gooral2k
  • r3m0 +4  

    Wszystko na swoim miejscu.

    pokaż komentarz
    r3m0
  • nd_macias +1  

    Tak, prawdziwa rekrutacja jest na publicznych dziennych. Np. chemia na PWr - konkurs świadectw, budownictwo na UP we Wrocławiu - konkurs świadectw. Wiem, bo składałem papiery kiedyś.

    pokaż komentarz
    nd_macias
  • glasswalker 0  

    Fizyka na PW, MEL na PW - trudno tam swojego czasu po złożeniu papierów się niedostać. Prawdziwa selekcja była po pierwszej sesji.

    pokaż komentarz
    glasswalker
  • szpec84 +1  

    świadectwo można bodajże donieść poźniej ;)
    Ale hehe tam 6 stawiają ;D kumpel pisał licencjata z biografii Madonny i mial srednia 5,4 ;)

    pokaż komentarz
    szpec84
  • xxcyborgxx 0  

    lol na jakim kierunku taka prace licencjacka mial?

    pokaż komentarz
    xxcyborgxx
  • r3m0 0  

    Yyy z tego co wiem, to nigdzie już nie ma konkursu świadectw, po to wymyślili nową maturę, żeby było bardziej obiektywnie (czyt. bez brania pod uwagę ocen, bo ocena ocenie nie jest równa). Sam niedawno przeszedłem pomyślnie proces rekrutacyjny na (tak, pochwalę się, a co...) AGH, także jestem w temacie na bieżąco:-)

    pokaż komentarz
    r3m0
  • tenji +4  

    A stronę uczelni to robił jeden z ich absolwentów.

    pokaż komentarz
    tenji
  • siepaczu +11  

    W stan likwidacji? Przecież niedawno nadano status "akademii"... ;] i niby nikt nie wiedział o nieprawidłowościach?

    pokaż komentarz
    siepaczu
  • PoW88 +1  

    Prawdopodobnie status akademii dostała półautomatycznie z ustawy. Zresztą przez tą (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20051641365 ) ustawę to w ogóle niezłe zamieszanie było na początku jej funkcjonowania, mnóstwo uczelni pozmieniało z roku na rok nazwy.

    pokaż komentarz
    PoW88
  • M4ks +14  

    Heh, pamiętam zajęcia z kreatywności na WSHE (czy teraz AHE) - prowadzący napisał na tablicy parenaście liter, a reszta układala z tego słowa. A do ułożonego słowa należało dobrać kolor żeby pasował znaczeniowo.

    pokaż komentarz
    M4ks
  • r3m0 +36  

    Eee, to Ty wykształcony...

    pokaż komentarz
    r3m0
  • student_sgh +7  

    Ekstra, też często się w to bawiliśmy.

    W pierwszej klasie szkoły podstawowej.

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • xxcyborgxx -1  

    Studencie SGH, jest sens studiowac na UEP?

    pokaż komentarz
    xxcyborgxx
  • student_sgh 0  

    Oczywiście, że jest. Solidna, prostudencka uczelnia, a Poznań jest pięknym miastem.
    Ale przed Tobą dużo ważniejszy problem: Czy jest sens studiować na kierunku ekonomicznym? Czy akurat Ty (odpowiedz sobie szczerze) jesteś np. na tyle otwarty, kreatywny, ciekawy świata, oczytany i elokwentny, aby wybić się spośród tysięcy przeciętniaków po Marketingu i odnaleźć w świecie reklamy?

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • o101o +3  

    przepraszam, jaka?

    pokaż komentarz
    o101o
  • r3m0 -1  

    Największa.

    pokaż komentarz
    r3m0
  • septicflesh -3  

    nie

    pokaż komentarz
    septicflesh
  • enter +3  

    Takich uczelni w Polsce jest dużo. I miasto niema nic z tym wspólnego. Porównanie PŁ do tej uczelni jest nie na miejscu, bo ma ona wyższy status od tej prywatnej, wyższy poziom, większe zaplecze dydaktyczne itd.

    pokaż komentarz
    enter
  • glasswalker +3  

    W większości niepaństwowych tak niestety jest (może nie aż tak hardcorowo). Nie ma się co dziwić jak MNiSW ma większość rzeczy w głębokim poważaniu - ponad dwa miesiące czekania na pismo z którego nic ie wynika.owo) ale przecież przez ile lat ministerstwo zgadzało się na taką sytuację na tej uczelni.

    pokaż komentarz
    glasswalker
  • wykopany_wykop +5  

    Czy ta uczelnia to to samo co Polski Uniwersytet Wirtualny?

    pokaż komentarz
    wykopany_wykop
  • Keleos +3  

    Tak, oni mają też PUW.

    Najlepsze jest to, że się tam zapisałem, zapłaciłem opłatę rekrutacyjną (niemałą, bo 180zł) i teraz się poważnie zastanawiam co dalej...

    Zapyziały UJ ma zajęcia w piątki i soboty (II stopień, zaoczne), co mnie wyklucza.. ale i tak nie mają mojej specjalności... UP nie ma specjalności... UR nie ma specjalności... w Małopolsce nie ma człowiek gdzie iśc magistra dorobić ; /

    AHE jedyni mają moją specjalność (translator) to masz ci los. Posrane to wszystko. Jak były wątpliwości to od razu powinni zamknąć, a nie dawać się 7 lat rozwijać a potem heja, zamykamy interes.

    pokaż komentarz
    Keleos
  • r3m0 +3  

    Kto to jest translator?

    pokaż komentarz
    r3m0
  • joybubbles -2  

    r3m0, translator to ten pan ktory pracuje w takim programie (np w googlu), do którego wysylasz tekst np po angielsku zeby ci przetlumaczyl na polski. Więc Keleos, gratuluję, że chcesz zostać translatorem, bo narazie ci panowie z tych programów się kiepsko spisują, chociaż z drugiej strony oni to tłumaczą bardzo szybko, domyślam się, że jest to powiązane z historią autobusów w tym wykopie. http://www.wykop.pl/link/216796/niewidzialny-autobus-na-rondzie-de-gaullea-w-warszawie#comment-1331227

    pokaż komentarz
    joybubbles
  • KazimierzWielki +10  

    Kto to jest translator?

    Translator to urządzenie lub program do tłumaczenia. Pewnie tak samo dobra posada jak praca w bankomacie.

    pokaż komentarz
    KazimierzWielki
  • Jay -1  

    @Keleos
    Translacja to jest specjalnosc/specjalizacja, wiem bo sam na niej jestem. Tlumacz, za to, to zawod, ktorzy wykonuja najczesciej ludzie po ukonczeniu translacji:)

    pokaż komentarz
    Jay
  • fAzI 0  

    też się do nich zapisałem na informatykę i nie wiem co dalej :(

    pokaż komentarz
    fAzI
  • Keleos -1  

    Kazimierz - kolega jest bankomatem, koleżanka kalkulatorem. Natomiast ja tak jak napisałem - chce być translatorem i nie mam gdzie zdobyć uprawnień.

    pokaż komentarz
    Keleos
  • ogryzek +2  

    Znaleźliśmy na AHE panią doktor opiekującą się 90 seminarzystami naraz

    WOW! Do tego 60 oddziałów pozamiejscowych.
    http://www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1775&Itemid=106

    Wiem że uczelnie często otwierają odziały zamiejscowe, ale żeby narobić ich tyle? W dodatku w takiej odległości od macierzystej jednostki? Chyba musieli mieć niezłe dojścia żeby robić takie przekręty przez tyle lat.

    http://www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1426&Itemid=480

    A tym rankingiem to można się podcierać. Ta "akademia" jest wyżej niż Polsko-Japońska!?

    pokaż komentarz
    ogryzek
  • student_sgh +3  

    To jest wierzchołek góry lodowej, tak jak praca magisterska z marketingu nt zimowania sikorek w Polsce czy założenie uczelni przez osobę skazaną za zlecenie zabójstwa.

    Jeden z największych błędów popełnionych w III RP: otwarcie rynku edukacyjnego. Tragiczny w skutkach, nieodwracalny. Decyzja mająca w założeniu uczynić nas dynamicznie rozwijającą się gospodarką opartą na wiedzy doprowadziła do totalnej zgnilizny. Dzisiejszy doktor nie byłby w stanie podjąć dyskusji z 60-letnim magistrem, a przeciętny licealista ze Staszica zjadłby w 5 minut absolwenta dwóch prywatnych uczelni. W imię czego, proszę Państwa?

    W imię statystyk? "Rozwoju" rynku edukacyjnego? Stymulowania konkurencji wśród topornych państwowych molochów? Napychania kiesy nielicznym "przedsiębiorczym" profesorom? Nauka polska jak stała w miejscu, tak stoi. Towarzystwo wzajemnej adoracji na uniwersytetach było, jest i będzie (tutaj akurat o środowisku profesorów ekonomii).

    Jeszcze 10 lat temu istniał na Wydziale Prawa i Administracji UW ciekawy zwyczaj: na studia dzienne dostawało się po cholernie trudnym egzaminie wstępnym 400 wybrańców. Na studia wieczorowe przyjmowano 1000 osób (bez rekrutacji). Po pierwszym egzaminie w sesji zimowej odpadało 400-600 osób, z czego wg nieformalnych danych - 99% wieczorowych. Problem w tym, że horrendalnego czesnego (płaconego zwykle za cały rok z góry, bo taniej) nikt nie zwracał. Dla mnie to symbol ostatecznego upadku polskiego szkolnictwa wyższego.

    Ludzi zdolnych do podjęcia studiów rodzi się co roku jednakowa liczba. Tyle samo w latach 30. i tyle samo obecnie. Mówi się często, że ciężko znaleźć granicę, próg - który określałby, kiedy warto łożyć na delikwenta pieniądze, a kiedy nie. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Miejsc na studiach dziennych jest ograniczona ilość i trudno uznawać maturzystę, który miał na egzaminie wstępnym 75pkt gorszego od maturzysty, który tych punktów natrzaskał 85 (przy założonym progu 80pkt). Ale, proszę Państwa, maturzystę, który tych punktów uciułał zaledwie parenaście, można zaklasyfikować tylko do jednej z dwóch kategorii: osoba niepoważna / homo de.bilis.

    Uczucie politowania powodują u mnie buńczuczne zapowiedzi rektorów przodujących w wielu pseudorankingach (za firmowanie swoim nazwiskiem tych zestawień nagana należy się wspomnianemu w artykule prof. Rockiemu, mojemu niegdysiejszemu autorytetowi, byłemu rektorowi SGH, dzisiaj senatorowi PO) prywatnych uczelni. O tym, jaka wspaniała baza edukacyjna. A jakie komputery! A kryty basen i siłownia! A jednoosobowe pokoje w akademikach! A najlepsi wykładowcy w kraju!

    To absolutnie nic nie znaczy, ponieważ renomę uczelni budują jej studenci. A dopóki laureaci olimpiad matematycznych będą wybierać informatykę na UW, a finaliści konkursów historycznych - prawo na UAM, dopóty "prestiżowe" Polish Open University będzie zgromadzeniem "zauroczonych marketingiem" tlenionych cipek i odpyerdolonych w różowe Lacosty przyszłych "speców" od metod aktuarialnych. To, że studia powinny być płatne (a powinny być), niewiele tu zmienia. Bo miejsc dla osób zdolnych do podjęcia edukacji wyższej wystarczyło w 1989 roku i starczy w 2009 (własne szacunki).

    Moje utopijne wizje odnośnie przeprowadzania samej rekrutacji:

    Egzamin dwustopniowy:

    --> standaryzowany egzamin pisemny na dany kierunek dla wszystkich maturzystów w Polsce, sprawdzany w systemie w jakim są obecnie sprawdzane nowe matury bądź sprawdzany skanerem test; próg (tutaj długo się kiedyś zastanawiałem) rzędu 60-70% (bo tyle trzeba umieć na dobrych studiach, tyle jest na "czwórkę" w liceum); napisanie poniżej progu przekreśla szanse na dostanie się gdziekolwiek, a nawet kiedykolwiek (choć to drugie już bardzo ryzykowne). Bardzo wysoka opłata rekrutacyjna (mam nadzieję, że nie muszę tumaczyć, dlaczego).

    --> rozmowa (nie egzamin!) na wybranej przez kandydata (który naturalnie zdał standaryzowany egzamin) uczelni z komisją złożoną z różnych przedstawicieli środowiska akademickiego: od dziekana po przewodniczącego samorządu studenckiego. Sprawdza ogólne predyspozycje (nie wiedzę teoretyczną, od tego jest pisemny!) do podjęcia studiów na danym kierunku. Przekonanie komisji, że kandydat nie spełnia określonych warunków nie przekreśla jego szans w innym ośrodku akademickim. Niska opłata rekrutacyjna.

    Mógłbym o tym napisać taki sam referat, jak Pani Krysia o PKP, ale mi się nie chce.

    Dziękuję za uwagę.

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • dadam 0  

    sam sobie panie przeczysz - najpierw piszesz o zgrozie otwarcia rynku edukacyjnego, zeby potem objezdzac system panstwowej oswiatowki i lozenia na matolow, i znowu jedziesz po prywatnych. gdzie sens skoro matoly w prywatnej loza same na siebie... chyba nie widze w tym tekscie zadnego spojnego przeslania poza tym ze jest do dupy

    z reszta - czemu niby zgroza jest otwarcie edukacyjnego? idzie tam i placi kto chce. rynek zweryfikuje pozniej kazdego mgr, niezaleznie od tego z jakiej uczelni wyszedl

    pokaż komentarz
    dadam
  • student_sgh +1  

    Jak tam z pracą po studiach w WSBMiNHiSP pod wezwaniem R. Schumana w Legnicy oddział w Działdowie?

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • kunajk +5  

    1. Uczelnie krzaki powstały przez obowiązkową służbę wojskową.
    2. Jak edukacja jest darmowa, jej jakość nawet na państwowych uczelniach jest niska.
    3. Jak uczelnia jest płatna i nie korzysta z żadnych dotacji nikt nie powinien się jej czepiać. Jeśli ktoś wydaje na nią pieniądze, to jego sprawa.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • dadam +1  

    Jak tam z pracą po studiach w WSBMiNHiSP pod wezwaniem R. Schumana w Legnicy oddział w Działdowie?

    nie bede sie przechwalac gdzie co i jak, wiec powiem tylko ze nie trafiles bo - swietnie!
    z reszta, ciekawe czy na tej podstawie (tak jak ty uogolniajac i rozciagajac konkretny przypadek na caly segment) powinienem stwierdzic, ze wszyscy studenci SGH to glaby, ktore nie potrafia formulowac przeslanek i wyciagac na ich podstawie wnioskow?

    pokaż komentarz
    dadam
  • Igienator +1  

    A ja daję zakop za informację nieprawdziwą - chodzi o słowo 'lipna'. Dyplomy uczelni są ważne, zajęcia się odbywają, uczelnia działa legalnie - więc nie jest lipna.

    pokaż komentarz
    Igienator
  • de_stroyer +2  

    Artykuł śmierdzi na kilometr podobnie jak kilkanaście wcześniejszych, które ukazały się w wyborczej w ciągu ostatniego tygodnia.

    Rzecznik ministerstwa stwierdził, że "ministerstwo nie chce zlikwidować uczelni tylko ją doprowadzić do porządku". Jak dla mnie chodzi o jakąś kasę, którą Kudrycka chce dostać pod stołem.

    pokaż komentarz
    de_stroyer
  • trystero 0  

    Artykul smierdzi? chyba nie widziales tych sciemniarskich umow jakie daje ta uczelnia do podpisania studentom. Rozbite na dwie czesci i na jakies inne firmy które rzekomo prowadzą zajęcia. To dopiero smierdzi na kilometr i to od paru dobrych lat.

    pokaż komentarz
    trystero
  • mydave04 +12  

    Moja siostra tam studiowała,i było dokładnie tak jak w tym artykule.

    pokaż komentarz
    mydave04
  • r3m0 +5  

    Pozdrów ją.

    pokaż komentarz
    r3m0
  • fAzI -1  

    daj numer siostry ...

    pokaż komentarz
    fAzI
  • ssamiec -5  

    Czemu nie jestem zdziwiony tym że to ma miejce w Łodzi ?

    pokaż komentarz
    ssamiec
  • ogryzek -5  

    He he, było "Łódzkie pogotowie", "Łódzki prezydent", to teraz będzie "Łódzka uczelnia" :).
    Faktycznie, nie ma roku (a może miesiąca) żeby nie wybuchła tam jakaś większa afera ;).

    pokaż komentarz
    ogryzek
  • angor +22  

    http://www.youtube.com/watch?v=xr_tDjGHSS4

    pokaż komentarz
    angor
  • don_jaro -5  

    @jaaqob
    A ty to pewnie łódzki inteligient, co?

    pokaż komentarz
    don_jaro
  • jakb +9  

    Do tych co plusują komentarz " Czemu nie jestem zdziwiony tym że to ma miejce w Łodzi ? ". Czy zastanawialiście się, że Łódź co do wielkości jest druga po Warszawie? Pod względem liczby ludności jest teraz na 3 miejscu bo niedawno Kraków wyprzedził. Dużo ludzi, dużo firm, dużo afer. Co to jednak ma wspólnego z samą miejscowością? Czy nie jest to wina oragnów państwowych które sobie nie radzą? Czy tak samo byście plusowali jak bym napisał "czemu nie jestem zdziwiony tym, że ma to miejsce w Polsce?!" ?

    Możecie mnie zaminusować ale zastanówcie się zanim rzucicie kamień.
    Pozdrawiam wykopowiczów ;)

    pokaż komentarz
    jakb
  • jakb +1  

    @don_jaro

    co to jest "inteligient" ?! Gratuluje poczucia humoru. Gwoli ścisłości i zaspokojenia Twojej ciekawości nie studiowałem w wyżej wymienionej uczelni.

    pokaż komentarz
    jakb
  • don_jaro -1  

    @jaaqob
    Myślę, że złej opinii o Łodzi, winien jest jej prezydent.

    Edit:
    Nie interesuje mnie też zbytnio Twoje wykształcenie, ani szkoła/uczelnia na której je zdobyłeś.
    Do nazwania Cię "inteligientem" skłoniła mnie Twoja wypowiedź.

    pokaż komentarz
    don_jaro
  • jakb +4  

    @don_jaro

    Zgadzam się z tobą. Nie głosowałem na Kropiwnickiego i jedynie pozostaje się cieszyć, że już nie może kandydować w kolejnych wyborach. Jednakże, my szare żuczki nie wiele mamy wspólnego z tym co dzieje się na szczeblach dlatego nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora.

    pokaż komentarz
    jakb
  • huesped +6  

    Nie oceniajcie książki po okładce tylko przyjedźcie do Łodzi a zobaczycie, że to piękne miasto, mimo wielu przeciwności. Tyle ode mnie. :)

    pokaż komentarz
    huesped
  • nieocenzurowany88 -1  

    Jestem łodzianinem i się tego nie wstydzę. Wręcz przeciwnie.

    pokaż komentarz
    nieocenzurowany88
  • recovery -1  

    Spójrzcie na to
    "- Studiuję tylko dlatego, że jest oddział blisko, do Łodzi bałabym się jeździć. Nie mam zresztą czasu ani pieniędzy. No i w Inowrocławiu uczy się wielu moich znajomych. Wykładów mało, nie trzeba chodzić w piątek, jak w innych szkołach zaocznych, zaczynamy dopiero w sobotę. Wykładowcy są fajni, można się z nimi o wszystko dogadać. Nie znęcają się. Tłumaczą nam, że studiowanie to nie obóz koncentracyjny, jesteśmy dorosłymi ludźmi i nikt przecież nie jest w stanie wszystkiego się wykuwać na blachę. Jak ktoś się jakimś zagadnieniem bardziej interesuje, to sobie doczyta. A że nie mamy w Inowrocławiu biblioteki - to co? Mamy przecież internet."
    To pokazuje nędze intelektualną tej osoby, później trafiasz na takiego 'magistra' to się nie widaomo śmiać czy płakać. Tacy ludzie nie powinni studiować, ale nie teraz taki kraj że 100% musi mieć mature i 90% z tego jakiś tytuł. A potrzeba nam tylu techników, czy ludzi z zawodem typu zbrojarz itd. Ale nie oni muszą studiować bo znajomi też studiują taki owczy pęd.

    pokaż komentarz
    recovery
  • r3m0 0  

    Ale takich ludzi najczęściej weryfikuje rynek... Chociaż niekoniecznie - ostatnio miałem do czynienia z gościem, który ma wyższe wykształcenie a ja go jeszcze nie mam, no i z facetem nie szło się dogadać, po prostu intelektualna nędza... I to nie był jakiś spór, że on myślał inaczej niż ja, bo to by było pół biedy. Ale ja ze znajomym staraliśmy się mu coś wyjaśnić, a ten po prostu nic, jakby głuchy był:)

    pokaż komentarz
    r3m0
  • emiks 0  

    nie ma to jednak jak ..... piwo ,wóda POLIBUDA !

    pokaż komentarz
    emiks
  • pio821 0  

    Przede wszystkim jest to biznes środowiska akademickiego, wszyscy ci profesorowie i dr hab. pracują na państwowych uczelniach. Prywatna uczelnia w której byli zatrudnieni na 2 etacie dawała im sporo pieniążków. Koledzy sprawdzali kolegów.. dlatego po wizytacjach PKA, nic się nie zmienało...
    Dlaczego w 2002r. nie zamknięto uczelni ?? Bo nikt nie miał interesu w zamknięciu takiej uczelni..
    Kolejny przykład na to iż polskie środowisko akademickie jest chore..

    pokaż komentarz
    pio821
  • Farquart +8  

    - Oczywiście, mamy tu biuro, polecam stronę manchester.edu.pl. Zajęcia na miejscu, w Manchesterze, co dwa tygodnie, w soboty i niedziele.
    Przecież studia to nie obóz...


    Widzę, że autorowi artykułu obce jest pojęcie "studiów zaocznych".

    Disclaimer: nie, żebym był zwolennikiem tejże instytucji. Sam kończyłem dzienne. Niemniej razi zdziwienie autora "weekendowymi studiami" odbywającymi się na (nomen omen) "zjazdach", które są obecnie smutną normą.

    pokaż komentarz
    Farquart
  • kepak +1  

    Hmm oferta specjalnie dla wypisujących ciągle "U nas w UK."

    pokaż komentarz
    kepak
  • AdaBe +4  

    No wiesz, moja kumpela studiowała na takich "zaocznych", że zjazdy były co tydzień (oprócz około czterech przerw świątecznych) i trwały przez trzy dni. Z grafiku wynikało, że tygodniowo niestacjonarni mieli tylko o 4,5 godziny mniej od stacjonarnych. I co z tego, że uczelnia dbała o ilośc godzin, skoro kiedyś i tak ktoś tę osobę postawi niżej niż kogoś, kto studiował dziennie. U mnie było podobnie, bo sama jestem po epizodzie na zaocznych, ale z tej półki, w której doświadczenie zawodowe daje nawet więcej od ilości przesiedzianych na MU (po trzech latach można postawić na samorozwój, przy okazji zarabiając nawet na dwa i pół etatu), a egzamin miał tę samą formułę, co egz na dzienne-w tym zawodzie wcześnie zaczyna się pracować, robią to często i najlepsi. Mając porównanie z dziennymi licenjcackimi powiem tyle-może i nie na każdej uczelni i kierunku, ale dopiero na zaocznych poznaje się, co to brak czasu, kiedy nie ma się wolnego weekendu od paru tygodni, a wieczorami po pracy trzeba się uczyć do egzaminu albo opracowywać skrypty dla grupy. Jeśli akurat nie studiuje się medycyny albo architektury, które wymagają poświęcenia, a mamusi już lepiej nie wykorzystywać finansowo chcąc zrobić mgr, to nie ma wyjścia. wiedzę i tak zweryfikuje rynek, nie wliczając budżetówki w małych mieścinach, gdzie panuje nepotyzm.

    pokaż komentarz
    AdaBe
  • don_jaro -4  

    @AdaBe
    Może godzin "prawie" tyle samo, ale za to wszystkie (pewnie około 20) wtłoczone w 3 dni, co daje prawie 7 godzin dziennie. A to wszystko "wepchnięte" między zwykłe, codzienne obowiązki. Nie uwierzę w to, że człowiek pracujący na pełen etat i do tego studiujący przez weekend, jest w stanie poświęcić na studia tyle samo czasu, co student studiów dziennych. Pomińmy to, ile rzeczywiście studenci poświęcają czasu i wysiłku na studia.

    pokaż komentarz
    don_jaro
  • Jarasmen 0  

    @don_jaro: Jako łódzki student studiów państwowych zarówno dziennych jak i zaocznych stwierdzam: da się i daje radę pociągnąć i tak. Niestety nie mogę na zajęcia zaoczne poświęcić tyle czasu co moi pracujący koledzy i koleżanki w grupie, ale nie ma tragedii - czasem trzeba znaleźć po prostu złoty środek i pogodzić się z tym, że rozkładając w takim stopniu swój czas w tygodniu nie będzie się orłować z niczego ;) Gdybym natomiast studia dzienne zastąpił pracą, to szczerze mówiąc nie wiedziałbym co robić z taką ilością wolnego czasu - wolne od 16? Trzy razy bym się przygotował na zjazd i potem jeszcze na piwo poszedł...

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • don_jaro +6  

    @Jarasmen
    Z tego co piszesz, wnioskuję, że nie pracujesz (mam na myśli oczywiście pracę na pełen etat - 8 godzin dziennie).
    To, że praca kończy się o 16.00, nie oznacza, że o 16.01 można zabrać się za naukę.
    Czasem trzeba zostać w pracy dłużej - ale to pomińmy.
    Wszystko zależy od pracy... Jeżeli weźmiesz pod uwagę to, że do domu trzeba wrócić, po drodze robiąc np. zakupy, to może się okazać, że w domu jesteś np. o 18.00. Pozostają obowiązki domowe (ugotować obiad, odebrać dzieci z przedszkola, posprzątać, zrobić pranie - bo w sobotę nie można - wiadomo: zjazd). Fajnie byłoby choć chwilę spędzić z małżonką/mężem/dziewczyną/chłopakiem. Chwilę odpocząć - wyobraź sobie, że praca na pełen etat może być męcząca. I już z 16.00 robi się 20.00 albo i później. W weekend nie odpoczniesz ani się nie pouczysz - bo zjazd.

    Mimo, że dostałem minusy (pewnie od "studentów" studiów zaocznych), podtrzymuję swoją opinię. Pracując i studiując jednocześnie, nie można poświęcić tyle czasu na studiowanie niż jedynie studiując na studiach dziennych.

    pokaż komentarz
    don_jaro
  • Jarasmen -1  

    Nie zaprzeczam, wszyscy mamy różne obowiązki, rozpatrywałem tu jednak samą pracę. Jak dorzucisz jeszcze rodzinę i dzieciaka na karku, nadgodziny i co tam jeszcze, to i doba mało i bez nauki, bezsprzecznie. Pomijając już mój tryb studiowania, podejrzewam, że całość przede wszystkim zamyka się w tym, jak kto potrafi się zorganizować. Sam się z paroma rzeczami nie wyrobiłem tak jak bym chciał, zaś kolega studiujący na dziennych prawo (dla porównania ja - informatyka - czy mniej czasochłonny kierunek nie mnie to wiedzieć) przyniósł po kilka prac na zaliczenie ode mnie więcej, tak samo z resztą jak niektórzy pracujący, nawet z rodziną, zaś jeszcze inny pracujący kolega wyrobił się ze wszystkim kompletnie na styk, bo mówił, że mu dużo projektów dowalili. Tak więc praca pracy nierówna, tak samo z resztą jak podejście do całości (tym bardziej, że bardzo często i studenci dzienni pracują).

    Przede wszystkim nie wydaje mi się, żeby szczególnie istotne było ile kto jest w stanie czasu poświęcić. Jeden w 10 minut się nauczy, innemu tydzień mało. Jeżeli studenci zaliczają egzaminy prezentujące pewien poziom (poziom zaś naturalnie można porównać), to chyba żadnego problemu nie ma.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • don_jaro +1  

    @Jarasmen
    Oczywiście, można analizować przypadki poszczególnych osób i konfiguracji. Odrzucając wszelkie obowiązki nie wynikające z pracy i nauki, otrzymujemy:

    - student studiów dziennych: 25h/tydzień (tyle miałem godzin na semestrze wybranym losowo z indeksu)
    - pracujący student studiów zaocznych opisanych przez AdaBe (4,5h mniej tygodniowo): 20h studia + 40h pracy = 60h.

    Student - 3,5h/dzień
    pracujący student - 8,5h/dzień.

    Zakładając 7 godzin snu na dobę, mamy czas "wolny" na naukę, dojazdy, zakupy, obwiązki domowe, odpoczynek, załatwianie spraw w urzędach etc.:
    Student - 13,5h/dzień,
    pracujący student - 8,5h/dzień

    Te 5 godzin dziennie, to znaczna różnica. Szczególnie, że nie dotyczy krótkiego okresu, np. tygodnia, ale 3-5 lat (a nawet więcej ;) ). Tych godzin w ciągu 3 lat studiów może się uzbierać ponad 4000 (czyli ok. 170 dni). Tak wynika z pobieżnych obliczeń.

    Ok, w sumie nie wiem, kogo jeszcze chcę i do czego przekonać ;)
    Szczególnie, że w ogólnym zarysie zgadzam się z tym co napisałeś.

    Dobranoc

    pokaż komentarz
    don_jaro
  • Jarasmen -1  

    To ja tylko dodam, że nie wziąłeś pod uwagę, że ten student dzienny poza tymi 25 godzinami w planie ma jeszcze sporo nauki w domu. Na pewno zależy to od kierunku, ale praktycznie wszystkie moje laborki polegały jedynie na oddaniu samodzielnie wykonanych zadań.

    Z resztą faktycznie taka licytacja. Każdy radzi sobie jak może ;)

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • karmazynowa -3  

    słuchacze tłoczą się po 70 do jednego prowadzącego. Znaleźliśmy na AHE panią doktor opiekującą się 90 seminarzystami naraz, podczas gdy uniwersytecka (niepisana) norma to 20 osób - po dziesięciu studentów dziennych i zaocznych.
    i co z tego? co za baran to pisał an polibudzie też jeden wykładowca prowadzi zajęcia dla 100 osób?wtf?

    pokaż komentarz
    karmazynowa
  • ogryzek +1  

    Jesteś studentem, absolwentem czy wykładowcą tej uczelni?

    pokaż komentarz
    ogryzek
  • Jarasmen +2  

    Interpunkcja.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • tyrystor +13  

    A o co chodzi głównie, jak nie o właśnie poziom?

    pokaż komentarz
    tyrystor
  • PoW88 +10  

    Komandos nie różni się zbytnio od np. Château Lafite Rothschild tylko cena jest niższa i tyle.

    pokaż komentarz
    PoW88
  • kunajk +1  

    No i co z tego, że poziom jest niski? W pracy i tak się liczą praktyczne umiejetności, jest pełno uczelni gdzie byle tłuk dostanie tytuł.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • krymzon -2  

    "Ze względu na rażące naruszenie prawa polegające na prowadzeniu kształcenia poza siedzibą uczelni zostało wszczęte postępowanie w sprawie cofnięcia pozwolenia na utworzenie uczelni oraz nakaz jej likwidacji".

    Na takim np. Oksfordzie część zajęć obowiązkowych jest poza siedzibą uczelni, mimo, że siedziby są ogromne. W Polsce porządek musi być?

    pokaż komentarz
    krymzon
  • jarolodz -2  

    W PUW wszystko OK.

    pokaż komentarz
    jarolodz
pokaż 

Wykopali i zakopali (209 / 8)