Wpis z mikrobloga

Wiele osób tu na Wypoku zapewne mnie kojarzy. Otóż zmagam się z tym samym, z czym zmaga się wielu innych Mirków, mianowicie #prokrastynacja i to w wersji hard. Historia taka sama jak u 95% innych osób zmagających się z tą przypadłością – za dzieciaka wyróżniający się uczeń, którego największą pasją było pochłanianie wiedzy z mądrych książek, konkursy i olimpiady z praktycznie każdego przedmiotu, potem stopniowe pogarszanie wyników w nauce, od małego gnoja komputer, gierki i stały dostęp do Internetu, brak wymagań i presji ze strony otoczenia, przebimbane studia, strefa komfortu i folgowanie sobie motzno aż po osiągnięcie ćwierćwiecza. Aktualnie mam 26 lat i do niczego w życiu nie doszedłem, jestem typowy #przegryw . Chyba jedyna sfera w moim życiu, w której nie tkwię w bagnie, to relacje społeczne. Mianowicie mam od 3 lat wspaniałego, kochającego różowego i dogadujemy się znakomicie, do tego bardzo dobre relacje z rodziną i wielu przyjaciół/znajomych. Gdyby nie to, to chyba bym już wiązał jakiegoś sznura ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Do sedna - czym się objawiał i objawia ten problem w moim życiu?

- rzucone studia (które później podjąłem ponownie) i rzucona niejedna praca,
- permanentne zaniedbywanie obowiązków, często naprawdę błahe zadania potrafię odwlekać dzień w dzień przez pół roku,
- bardzo silne negatywne emocje w sytuacji podejmowania wyzwań i ambitniejszych zadań (lęk, stres, frustracja, demotywacja, pogorszenie koncentracji, mocne obniżenie nastroju),
- przeznaczanie większości wolnego czasu na czynności całkowicie bezproduktywne, polegające tylko i wyłącznie na natychmiastowym nagradzaniu się (Internet, muzyka, TV, alkohol/marihunaen, znajomi+imprezy),
- słaba silna wola, ogólna skłonność do ulegania pokusom, impulsom wszelakim (np. chcę odstawić kawę, ale nie jestem w stanie, bo zawsze wygrywa ta potrzeba doładowania sobie akumulatorów, by móc choć trochę więcej zrobić…)

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że pomimo swoich możliwości intelektualnych, rozmaitych zainteresowań i ciekawości świata, moja #pracbaza to przeraźliwie nudna gównorobota biurowa za niewiele ponad minimalną krajową, do której nie potrzeba żadnego doświadczenia ani specjalnych zdolności. Wstyd mi przed rodziną, która pokładała we mnie zdecydowanie większe nadzieje. Wstyd mi też przed znajomymi, bo wielu osobom gadałem o swoich planach, z których wyszedł jeden wielki ch*j.

Co i jak chcę zmienić?

Sporo swoich rozkmin przedstawiałem ostatnio na Mirko:
http://www.wykop.pl/wpis/16186911/skoro-jest-tak-ze-im-wiecej-sobie-czlowiek-folguje/
http://www.wykop.pl/wpis/17770163/moja-kolejna-rozkmina-dotyczaca-prokrastynacja-spo/
Zamierzam do tego nawiązać. Mózg jest plastyczny i tak jak z procesów zachodzących w mózgu wynikają nasze decyzje i działania, tak w drugą stronę – nasze decyzje i działania wpływają na mózg, lepiąc go niczym gliniany garnek. W związku z tym, jeśli przeznaczamy masę czasu na czynności śmieciowe (scrollowanie Internetów, gierki, używki i inne puste hedonizmy), to niejako szkodzimy swojemu mózgowi – analogicznie jak pożerając fast-foody i słodycze szkodzimy swojemu ogólnemu zdrowiu. Szkodzimy w tym sensie, że wyzwalamy duże dawki dopaminy i przyzwyczajamy do osiągania natychmiastowej nagrody, co w prostej linii przekłada się na utratę motywacji i zwiększone natężenie rozmaitych złych emocji związanych z tym, co powinniśmy robić. Analogicznie, jeśli się rozwijamy i robimy coś produktywnego, to osiągamy efekt przeciwny (czyli pożądany) – tak samo jak jedząc zdrowe i pełnowartościowe posiłki sprzyjamy swojemu organizmowi i zmniejszamy ryzyko chorób. Twierdzę również, że nawet nierobienie niczego (np. siedzenie na ławce w parku i obserwowanie przyrody) jest summa summarum korzystne dla naszego mózgu - a już na pewno stokroć lepsze od obsesyjnego odświeżania Kwejka.

Skupiam się więc jedynie na 2 sferach:

- NOT TO DO (asceza)
- TO DO (działanie)

Nie będę rozbijał szczegółowo różnych punktów jak kolega @Cash1337 , (którego śledzę i który, nie ukrywam, że zainspirował mnie do założenia własnego, wykopowego dzienniczka). W sumie to nie ma większego znaczenia, czy będę uczył się języka, czy programował coś – ważne, by działanie było na +. Tak samo jak w przypadku ascezy - nie jest istotne, czy będę pił piwo czy zalegał pół dnia przed telewizorem (czy też jedno i drugie na raz). Wszystkie tego typu czynności rozregulowują układ nagrody w moim mózgu i są niepożądane.
Aby uprościć ocenianie rezultatów, zarówno jedną jak i drugą sferę będę oceniał w skali od 0 do 10 (0 – maksymalna porażka, 10 – sukces, wszystko zrealizowałem po swojej myśli). Dodatkowo będę w 2-3 zdaniach opisywał relację, jak to wszystko przebiegało.
W sferze „NOT TO DO” chcę głównie ograniczyć/wyeliminować czynności śmieciowe i kompulsywne przyjemności w stylu wielogodzinnego przeglądania Internetów, słuchania muzyki, grania w gierki i stosowania używek/narkotyków.
W sferze „TO DO” zamierzam zwiększać czas przeznaczany na czynności produktywne i rozwojowe – wykonywanie bieżących obowiązków, nauka angielskiego, rozwój w IT – między innymi dokończenie pracy inżynierskiej, rozwijanie paru stron na Wordpressie (którymi się opiekuję), nauka programowania (co by do końca życia nie tkwić w gównorobocie), czytanie ambitniejszych książek. Mam też dorywczą, zdalną robotę w copywritingu, co by trochę hajsu więcej wpadło i nie być skończonym biedakiem, ale tu oczywiście też odwlekam robienie zleceń – najgorsze, że nie mam narzucanych konkretnych terminów.

Cel

Moim celem jest oczywiście pokonanie prokrastynacji, ale doprecyzowując - chodzi o to, by uzyskać naturalną motywację, energię i odwagę do pożytecznego działania (by nie musieć się do wszystkiego zmuszać ostatkiem sił) i aby to produktywne, kreatywne działanie (zwłaszcza ambitniejsze, rozwojowe zadania) przestało wiązać się z całym szeregiem awersyjnych odczuć, o których wspominałem. Ideałem by było, aby odnaleźć pasję - czyli robić to, co się lubi i do tego mieć z tego rozmaite profity (kasa, czyste sumienie, satysfakcja, poczucie samorealizacji i spełnienia). Niestety nie wiem, czy jest to możliwe - ale po cichu gdzieś tam liczę na to i czuję, że jednak jest.

Zakładam ten dziennik, ponieważ już nie raz spraktykowałem, że rozliczanie się przed innymi to bardzo skuteczny sposób na wytrwanie w postanowieniach.
Dzisiejszy dzień traktuję jako „Dzień 0” i pod koniec dnia opiszę pokrótce, co się u mnie działo. Zdaję sobie sprawę, że tworzenie tego wywodu, to też jest trochę prokrastynacja, ale od czegoś muszę zacząć. Potem będę starał się przeznaczać na Wykop max 10 minut dziennie wieczorem, byleby tylko zdać relację i ewentualnie przeczytać zamieszczone komentarze.

#wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty
#siemomyslawwalczy
  • 34
  • Odpowiedz
@przemd11: Czytałem tę książkę. Nawyki są oczywiście bardzo istotne i nawet zastanawiałem się, czy nie wyodrębnić trzeciej sfery, właśnie na nawyki.
Ale ostatecznie uznałem, że nie będę komplikował i rozwlekał tego wszystkiego. Będę przemycał wzmianki na ten temat w tych dwóch sferach, które wymieniłem. Niektóre z nawyków, które chciałbym w sobie wyrobić, to np. wstawanie o zamierzonej, ustalonej wcześniej godzinie (niestety mam tendencję do wylegiwania się do południa, jeśli nie mam
  • Odpowiedz
@www_h: Prokrastynacja to uzależnienie od czynności dających natychmiastową, bądź bardzo przyspieszoną nagrodę - objawia się poczuciem pragnienia/przymusu wykonywania ich i zaniedbywaniem/odwlekaniem wszystkich innych czynności, gdzie nagroda jest odroczona w czasie i której osiągnięcie wiąże się z określonym nakładem czasu/trudu. Tak jak motywacja do dostarczenia sobie natychmiastowej nagrody jest wzmacniana poprzez silnie odczuwane pragnienie i nie jest skutecznie hamowana przez racjonalne myślenie, tak odwlekanie i unikanie czynności z nagrodą odroczoną (bądź niepewną)
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: "olimpiady z z praktycznie każdego przedmiotu" skończyłem czytać na tym miejscu, bo brzmi jak przechwalanie sie po to zeby wzmocnić wyraz opowieści.
To ile i z jakich przedmiotów miałeś tytułów finalisty i laureata?
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: Prokrastynacja nie jest uzależnieniem! Podstawowym jej elementem składowym jest dobrowolność (bardzo ważne!) w odwlekaniu działań , świadomy i niewymuszony sposób. Pierwszą cechą uzależnienie jest utrata kontroli nad pewnymi czynnościami i ograniczona świadomość w działaniu. Dlatego uzależnienie traktowane jest jako choroba. Gdyby prokrastynacja była by uzależnienim to objawiała by się nawet w sytuacji której masz potrzeby fizjologiczne. Np nie Idziesz do toalety przez kilkadziesiąt godziny, pomimo parcia tylko ciągle do odwlekasz
  • Odpowiedz
@dylan61: Nie miałem absolutnie na celu, by się czymkolwiek przechwalać. Post i tak ma inny wydźwięk, opisuję swój przegryw przecież. Nie pamiętam dokładnie jak to było, ale z pszyry i informatyki byłem na etapie wojewódzkim (czyli chyba finalista, bo laureat to jakbym osiągnął tam wysoki wynik), a z języka polskiego, historii, geografii, matematyki niejednokrotnie na etapie rejonowym. W 6 klasie podbazy też zająłem 1 miejsce w powiatowym konkursie ortograficznym. Test szóstoklasisty
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: Ucięło mi ...Jeżeli jest to prokrastynacja to posiadasz kontrole nad Swoim działaniem i celowo odwlekasz niektóre czynności ( i nie ma tu miejsca na żadne uzależnienie od przyjemności) i wtedy całe Twoje działanie powinno być ukierunkowane nad wyjaśnieniem po co to robisz i co Ci to daje albo rzeczywiście posiadasz jakiś rodzaj uzależnienia ale nie jest to prokrastynacja i całe Twoje działanie powinno być ukierunkowane na poszukiwanie profesjonalnej pomocy.
  • Odpowiedz
@www_h:

Prokrastynacja nie jest uzależnieniem! Podstawowym jej elementem składowym jest dobrowolność (bardzo ważne!) w odwlekaniu działań , świadomy i niewymuszony sposób.


Może poniekąd i tak, ale jak pojawia mi się silny stres i zaczynam panikować, to średnio mam na to świadomy wpływ. Były badania naukowe, że emocje (np. reakcja stresowa) pojawiają się w ciągu 1/30 sekundy od wystąpienia bodźca, a reakcja płatu czołowego, czyli świadome, racjonalne przeanalizowanie danej sytuacji, zajmuje co
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: Mialam stad nie pisac, bo to baitkonto, ale moze pomoge.

brak wymagań i presji ze strony otoczenia, przebimbane studia, strefa komfortu i folgowanie sobie motzno aż po osiągnięcie ćwierćwiecza


To nie brzmi jak powazne podejscie do wychowania dziecka, mimo ze gdzies wspomniales o tym, ze masz dobre relacje z rodzicami.

Tak jak motywacja do dostarczenia sobie natychmiastowej nagrody jest wzmacniana poprzez silnie odczuwane pragnienie i nie jest skutecznie hamowana przez
  • Odpowiedz
Może poniekąd i tak, ale jak pojawia mi się silny stres i zaczynam panikować, to średnio mam na to świadomy wpływ. Były badania naukowe, że emocje (np. reakcja stresowa) pojawiają się w ciągu 1/30 sekundy od wystąpienia bodźca, a reakcja płatu czołowego, czyli świadome, racjonalne przeanalizowanie danej sytuacji, zajmuje co najmniej 2-3 sekundy. Jak myślisz, kto wygrywa - rozum czy serce? Ta cała prokrastynacja nie bierze się z dupy, to wszystko ma
  • Odpowiedz