•  

    pokaż komentarz

    nie będę wciskał ciemnoty że to kryształowa i uczciwa postać
    ja wiem Wójt śmieszył ludzi bo "hehe dawaj tego Włocha za Brozia i sru" czy inne "ładujemy frajerów w kakao"
    generalnie człowiek któremu prawda nie przeszkadzała w snuciu opowieści... ale za to jakich!
    no i trzeba mu oddać co należne - medal w Barcelonie to wielki wyczyn do którego teraz nawet nie ma się jak zbliżyć

    kiełbasy w dół ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Kiełbasy do góry i golimy frajerów #pdk
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @wujek_piotr: może przez tego krwiaka gadał swoje farmazony...

    •  

      pokaż komentarz

      @wujek_piotr:

      Kilka chwil zastanawialiśmy się, którą anegdotą pożegnać „Wójta”. Która z licznych historyjek najlepiej odda jego styl działania w czasach, gdy wciąż był w naszej piłce znaczącą postacią. Nie mamy pewności, czy dobrze wybraliśmy, ale postawiliśmy na opowieść z książki „Szamo”. Przydługa, ale dobrze oddaje osobowość Wójcika.

      Już nie pamiętam, czy Wójcik zaproponował mi 220 tysięcy, czy 180 tysięcy złotych za rozegranie tylko jednej rundy. Coś koło tego, przyjmijmy, że chodziło o 220 tysięcy. To były pieniądze, jakich wówczas w polskiej lidze raczej się nie płaciło, a już na pewno nie bramkarzom. Zachęcony takimi warunkami, przyleciałem do Polski w celu podpisania kontraktu.

      – Pójdziemy do prezesa Cymaka. Ty, misiu, siedzisz cicho jak mysz pod miotłą, grzecznie się prezesowi kłaniasz i nawet na moment nie otwierasz tej swojej niewyparzonej gęby. Ja załatwiam wszystko. Oczywiście umówiliśmy się na 220 tysięcy, więc załatwione, tyle dostaniesz.

      – W porządku.

      Janusz Cymanek był prezesem Śląska Wrocław. Dość młody, troszkę taki grubawy, z poczciwą twarzą. Weszliśmy do jego gabinetu, ja i Wójcik. Po jakichś gadkach szmatkach o tym, jak minął lot i co tam w Grecji słychać, przeszliśmy wreszcie do rzeczy. Cymanek zapytał:

      – Panie Grzegorzu, ile chciałby pan zarabiać?

      Siedziałem na krześle zrelaksowany, traktowałem tę rozmowę jako zwykłą formalność. Nie przeczuwając najmniejszych kłopotów, odparłem:

      – 220 tysięcy za rundę.

      – Ile, k@%$a?! Ile?! – krzyknął nagle Wójcik i jak oparzony zerwał się na równe nogi, jednocześnie trącając mnie ręką.

      Tego się nie spodziewałem. Mogło zdarzyć się wszystko, ale nie to. Jak rzadko kiedy zapomniałem języka w gębie. Wójcik był cały czerwony ze złości.

      – Kim ty myślisz, że jesteś, gnoju? – warknął. – Pop?$#!?!iło cię! Nie chcę cię widzieć na oczy!

      – Ale.. – próbowałem coś wykrztusić. W głowie pytałem sam siebie: „O co chodzi? Przecież postępuję z nakreślonym wcześniej planem. Zrobiłem dokładnie to, czego chciał. W czym rzecz? Dlaczego on się tak drze?”.

      – Nie ma żadnego ale! Tobie się wydaje, że co? Że ty jesteś Oliver Kahn? Prezesie, oto pieprzony Oliver Kahn z Polski! 220 tysięcy? Tobie dać dwa tysiące to by było za dużo! Ty durniu, wyjdź natychmiast! – Wójcik aż się trząsł z nerwów, a ja byłem kompletnie skołowany.

      Przecież ten facet dopiero co ustalił ze mną stawkę, którą podałem, a teraz obraża mnie przy prezesie klubu. Gdyby nie to, że całkowicie mnie zaskoczył, pewnie bym go zdzielił. Jednak nie byłem w stanie nawet pisnąć. Mój mózg nie nadążał z analizowaniem zmian sytuacji.

      – Prezesie, ja z nim porozmawiam na osobności – wypalił Wójcik i wyszliśmy na korytarz. Ledwie drzwi się zamknęły, a „Wójt” momentalnie się uspokoił, jego twarz znowu nabrała normalnych kolorów. Szepnął mi do ucha: – Słuchaj, misiu, wejdziemy jeszcze raz. Znowu podasz tę samą sumę, ja znowu zrobię teatrzyk, trochę się wk@%$ię, ale później tego cielaczka przekonam.

      Jak obiecał, tak zrobił.

      Minutę później Cymanek spytał:

      – To co, panie Grzegorzu, namyślił się pan?

      – 220 tysięcy, to jest moja stawka – odparłem, chociaż już chyba nie brzmiałem jak człowiek, który wie, co mówi.

      – No, k@%$a, nie wierzę! Nie wierzę! On dalej swoje! – Wójcik znowu zaczął lamentować. – Mam tego serdecznie dość. Albo tego gnoja wywalamy za drzwi, albo go bierzemy, nie będę z tym idiotą negocjował! Tylko kogo, jak nie jego? Kogo weźmiemy? Potrzebujemy dobrego bramkarza. Prezesie, ma pan propozycję? – Ton Wójcika robił się coraz spokojniejszy.

      Cymanek żadnej propozycji nie miał, sceny rozgrywające się w tym gabinecie chyba przestały też jego.

      „Wójt” nabrał powietrza w płuca w zrezygnowany powiedział:

      – Chuj, prezesie. Dobra, dajmy mu. Niech ma, dobry jest.

      I tak zostałem zawodnikiem Śląska.

    •  

      pokaż komentarz

      @wujek_piotr: Mnie za łebka ogolił z miejsca na trybunie ''VIP''. A był wśród gości...
      Świadek Wójcika czytającego z kajecika od następnego meczu wśród fanów słonecznika ¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    Pierwszy dzień Janusza Wójcika w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. O 10.00 trening, pół godziny wcześniej drużyna już czeka w szatni. Natomiast Wójcik zamyka się z prezesem Szymańskim oraz jeszcze jedną osobą w gabinecie. Kwadrans przed dziesiątą wyjmuje kajet, otwiera i zaczyna gdzieś dzwonić. Mija 10.00, 10.15, 10.30… W końcu robi się prawie jedenasta. Szymański dyskretnie próbuje dać znać „Wujowi”, że drużyna czeka. W końcu mówi: – Trenerze, a trening? A Wójcik na to: – Prezesie, tu już k$@$a nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić!

    RIP

  •  

    pokaż komentarz

    W ostatnich latach kontrowersyjna postać i pewnie wielu młodszych kibiców z tego go zapamięta. Dla mnie to jednak wciąż żywe wspomnienia sukcesów i nadziei w polskiej piłce. Nadziei złudnej, ale innej nie mieliśmy. Wielki sukces "złotego pokolenia" w Barcelonie, nadmuchany balonik, "zmieniamy szyld i gramy dalej". Przez lata pół kibicowskiej polski żyło w poczuciu krzywdy, że tego nie uczyniono. Parę lat później, kiedy Wójt został w końcu trenerem kadry, było już chyba za późno...

    Będę go pamiętać z tych pozytywnych momentów. Genialnych meczów w Barcelonie, bramek Juskowiaka i Kowalczyka, późniejszego powrotu Kowala do kadry, kiedy odżyły nadzieje w tej koszmarnie smutnej piłkarskiej rzeczywistości końca XX wieku.

    No i z barwnych wypowiedzi i anegdot. Także tej wypowiedzi, że zawsze potrzeba trochę reżyserii ;)

    Niech spoczywa w pokoju.

    •  

      pokaż komentarz

      No i z barwnych wypowiedzi i anegdot.

      @jamtojest: No to zaczynamy:

      Wójcik pił też podczas meczów, o czym boleśnie przekonał się jeden z piłkarzy, który podbiegł pewnego razu do linii, chwycił leżący w trawie bidon, by się napić, i omal nie zemdlał. Od tamtego incydentu masażysta drużyny obklejał bidon białym plastrem, by zawodnicy przynajmniej w trakcie gry zachowywali abstynencję.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: Bąk opowiadał jak to podczas odprawy zwrócił się do niego Wójt- "Pokaż ząbki". Bąk pokazuje a Wójt na to-"Ty nie". I tak do kilku piłkarzy. W końcu do jednego z nich "O toto, piękna przerwa. Misiu siknij przeciwnikowi śliną miedzy oczy na dzień dobry, niech się boi".

    •  

      pokaż komentarz

      Wójcik pił też podczas meczów, o czym boleśnie przekonał się jeden z piłkarzy, który podbiegł pewnego razu do linii, chwycił leżący w trawie bidon, by się napić, i omal nie zemdlał. Od tamtego incydentu masażysta drużyny obklejał bidon białym plastrem, by zawodnicy przynajmniej w trakcie gry zachowywali abstynencję.

      @PacMac: To chyba Piszowi się trafiło.

    •  

      pokaż komentarz

      @niemajuzsensownychnickow: A to podobno przed meczem z Anglią i chodziło o Tomasza Iwana.

    •  

      pokaż komentarz

      Dla mnie to jednak wciąż żywe wspomnienia sukcesów i nadziei w polskiej piłce.

      @jamtojest: Przez całe lata 90 polska reprezentacja żyła w cieniu Barcelony. Że już, zaraz te chłopaki się przebudzą i damy łomot każdemu. Że Jusko w formie, że Świerczewski gra w pierwszym składzie Marsylii itd. Ostatecznie udało im się tylko pojechać do Korei na MŚ w 2002 ale to już był łabędzi śpiew

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolas_Bourbaki: Tylko trzeba uczciwie przyznać, że grupy eliminacyjne z Włochami i Anglią do MŚ '98, Anglią, Szwecją, Bułgarią do Euro 2000 czy wreszcie z Anglią, Holandią i Norwegią, i Turcją do MŚ' 94 były dużo trudniejsze niż.... Wszystkie grupy jakie graliśmy w XXI wieku. Wliczając turnieje finałowe. Może ta grupa z Portugalią, Serbią i Belgią była porównywalna za Beenhakkera.

    •  

      pokaż komentarz

      @rooger: To jest przyczyna i skutek jednocześnie. Byliśmy nisko w rankingu więc trafialiśmy na dobre drużyny, w grupie. Do Korei nam się udało, bo teoretycznie najsilniejsza miała być Norwegia, która przechodziła kryzys wtedy.

  •  

    pokaż komentarz

    "Gram bez bramkarza" na zawsze w moim sercu (╯︵╰,)

    źródło: youtube.com

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna