•  

    pokaż komentarz

    "Chciałabym... itd"
    Nie bądź brzydka, nie bądź wredna, interesuj się światem, połykaj i dobrze gotuj - jest szansa, że Twoje oczekiwania spotkają się z oczekiwaniami mężczyzny, którego szukasz.

  •  

    pokaż komentarz

    Towar to towar, pięć lat i zmiana na nowszy model bo już zmarszczki, coś obwisło i ogólnie pojawiły się lepsze od niej... ale nie czekaj przecież tak nie wolno bo to jest uprzedmiotowienie kobiety i tak z kobietami nie wolno robić zaraz usłyszymy. Z takimi trzeba grać na ich zasadach bo wierna będzie ale portfelowi.

  •  

    pokaż komentarz

    Warto czasem podkreślić, że codziennie jeżdżę do pracy mercedesem za 1,5 mln złotych i to z własnym szoferem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: polnocna.tv

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: Phi. Ja codziennie jadę z innym kierowcą, i podstawiają mi inny wóz!

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: Nie chodzi jednak o markę samochodu, lecz o fakt, czy mężczyzna jest na tyle zaradny życiowo, że stać go na kupno własnego pojazdu.

      W dobie punciaków czy cors za 500 zł, czy nawet nowych fur z ratą leasingu w granicach 1000 zł to rzeczywiście zaradność, posiadać własny pojazd. Obecnie niewielu stać na to, żeby NIE MIEĆ auta.

    •  

      pokaż komentarz

      W dobie punciaków czy cors za 500 zł, czy nawet nowych fur z ratą leasingu w granicach 1000 zł to rzeczywiście zaradność, posiadać własny pojazd. Obecnie niewielu stać na to, żeby NIE MIEĆ auta.

      @rissah: wolę zapłacić za bilet miesięczny ( ͡° ͜ʖ ͡°) niż posiadać rozpadającą się Corse B za 500 zł. Jak potrzebuje zrobic większe zakupy to numer na taxi znam ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: I bardzo dobrze. Komunikacja miejska, Uber, taksówki, wypożyczalnie - możliwości jest tak dużo, że jeśli ktoś nie ma dzieci do wożenia do przedszkola czy tego typu potrzeb to serio posiadanie auta nie jest jakoś najważniejszą życiową potrzebą. Pomijam oczywiście automaniaków, ale oni kupują konkretne auto pod siebie, tak do jeżdżenia, grzebania w nim i odwiedzania myjni i spotów i w dupie mają - na szczęście - wymagania karynoblachar ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: dzieci też można zawozić komunikacją miejską do przedszkola ;) szczególnie gdy mieszkasz w Krakowie lub innym dużym mieście.
      Latem rowerem zawsze wracałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      wypożyczalnie - możliwości jest tak dużo

      @rissah: a jak potrzebuje auto to można mieć je za 80-200 zł/doba. Przeważnie jak jadę na zdjęcia w trudny teren to 200zł/4 osoby = 50 zł + paliwo.

      Można sobie pozwolić ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: no to nie jest zaradność. One tak to nazywają żeby nie wyjść na materialistki

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: Weź już zrób to prawo jazdy, jak Ci mama radzi, i przestań szukać głupich wymówek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      przestań szukać głupich wymówek

      @Daleki_Jones: przekonałeś mnie. Jutro biorę w leasing jakąś błyszczącą beemkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah ladnie pięknie. Mieszkam tam gdzie rogale biualka, auta na codzień nie potrzebuje i wystarczyły taksowki ale ale... Na weekendy odwiedzam moje rodzinne zadupie gdzie pociag czy autobus to udręka wiec nie mam wyboru, fura musi być.

    •  

      pokaż komentarz

      Mieszkam tam gdzie rogale biualka, auta na codzień nie potrzebuje i wystarczyły taksowki ale ale... Na weekendy odwiedzam moje rodzinne zadupie gdzie pociag czy autobus to udręka wiec nie mam wyboru, fura musi być.

      @ameliniummm: też mieszkam w centrum miasta i do pracy chodzę na piechotę, a auto stoi przez cały tydzień pod blokiem. Ciężko byłoby pojechać na weekend spontanicznie gdzieś nie posiadając auta... Albo nawet w tygodniu gdzieś wieczorem.

    •  

      pokaż komentarz

      W dobie punciaków czy cors za 500 zł, czy nawet nowych fur z ratą leasingu w granicach 1000 zł to rzeczywiście zaradność, posiadać własny pojazd.

      @rissah: Ale co typowe dla takich panien to eskalacja oczekiwań. Na początku facet musi mieć auto. Jak już ma auto, to zaczyna się kręcenie nosem że nie Mercedes a zwykły Opel. Bo co to za zaradny facet, jak jego zaradność kończy się na Astrze, a nie na S klasie...

      Inna rzecz że wieli moich znajomych, nawet jeśli są fanami motoryzacji, dostrzega to że samochód nie jest już żadną koniecznością, tym bardziej jeśli stanowi częściej problem niż korzyść. Coraz więcej po postu nie traktuje posiadania samochodu jako jakikolwiek wyznacznik statusu, a jeśli mają auto, to jest to co najwyżej traktowanie czysto praktyczne i funkcjonalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah gdzie Ty chcesz wyrwać laskę na autobus?
      Bez samochodu jesteś nikim w dzisiejszych czasach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Migfirefox: Jeszcze sam drzwi otwiera ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah Mnie tam zawsze zastanawiało to parcie na własny samochód. Zarabiam bardzo dobrze, prawo jazdy mam ale nigdy nawet przez chwilę nie myślałem by kupować samochód. Dojazd do pracy wygodniejszy mam tramwajem niż samochodem, nie mam dzieci, w razie czego zawsze mogę zamówić ubera/wynająć auto. Posiadanie auta w dużym mieście nie dość że jest drogie to jeszcze jest zupełnie niepotrzebne.

    •  
      k....h

      -31

      pokaż komentarz

      @rissah: z drugiej strony pelno jest facetow, ktorzy nie maja PRAWA JAZDY, bo sie p$?!eczki boją prowadzic. Facet który jest bez prawa jazdy to jest kaleka i powod do drwin. Sam mam kilku takich w pracy, proszą znajomych bądz swoje (!) dziewczyny aby ich gdzies podwiozly :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Ranger: Wieczorami biorę carsharing, na weekend 99rent czy inny najem krótkoterminowy i nie martwię się przeglądami, ubezpieczeniami, parkingami itd. A w lecie skuter/moto. Własne auto nie jest złe, ale ja w tym momencie, mieszkając w centrum, zupełnie go nie potrzebuję, więcej - byłoby dla mnie kulą u nogi.

      Przy moim używaniu kosztowo wychodzi to podobnie jak amortyzacja nowego auta. Jeśli kiedyś zacznę jeździć więcej i koszty wypożyczania przewyższą koszty utrzymania własnego auta - bez problemu udam się do salonu czy komisu.
      To rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę - gdyby przyszły chude miesiące, mogę elastycznie i natychmiastowo zmniejszyć koszt używania auta, choćby nawet do 0zł, przerzucając się na komunikację. Niemożliwe przy aucie na własność czy w leasingu.

    •  

      pokaż komentarz

      Dojazd do pracy wygodniejszy mam tramwajem niż samochodem, nie mam dzieci, w razie czego zawsze mogę zamówić ubera/wynająć auto.

      @Herubin: Czyli po prostu jesteś w mniejszości i masz bardzo specyficzne potrzeby. Tobie nie jest potrzebny i to się chwali, że nie kupujesz "bo wszyscy mają", ale większość ma jednak mneij dogodny dojazd do pracy, albo mają dzieci albo nie mają pod nosem ubera i nie chce im się pitolić z wypożyczalnią bo nie każdy wyjazd da się zaplanować.
      U mnie brak auta oznaczałby totalny paraliż, a mieszkam w mieście wojewódzkim. Dałoby się oczywiście, ale wszystko zajmowałoby mi 5x dłużej i do tego ostatecznie wyszłoby drożej.

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: @general_bomba: @krucih: teraz w miastach na cztero osobową rodzinę przypadają 2 samochody lub wiecej, kończą 18 lat prawko i swój samochod, widać to po ilości miejsc parkingowych, a tak szczerze rowerkiem dojedziesz wszędziei często szybciej, a jak nie rowerem to komunikacja miejska, taxi, Uber

    •  

      pokaż komentarz

      Przy moim używaniu kosztowo wychodzi to podobnie jak amortyzacja nowego auta. Jeśli kiedyś zacznę jeździć więcej i koszty wypożyczania przewyższą koszty utrzymania własnego auta - bez problemu udam się do salonu czy komisu.
      To rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę - gdyby przyszły chude miesiące, mogę elastycznie i natychmiastowo zmniejszyć koszt używania auta, choćby nawet do 0zł, przerzucając się na komunikację. Niemożliwe przy aucie na własność czy w leasingu.


      @general_bomba: widzę, że dzienne wypożyczenie takiego auta to ponad 100zł. Oczywiście - przy kupnie nowego samochodu jest to fajna alternatywa, ale w moim przypadku, mnie auto kosztuje 500zł/rok opłat (czyli Twoje 5 dni) plus utrzymanie czyli wymiana oleju i filtrów co dwa lata i jakieś pierdoły (pesymistycznie na rok wychodzi 1000zł) czyli nadal to około 15 dni wypożyczenia - a weekendów w roku jest zdecydowanie więcej ;)
      Jednak wolę pozostać przy opcji posiadania taniego samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin: Polska mentalność. U nas dużo ludzi traktuje samochód jako wyznacznik statusu. Widać to szczególnie po małolatach wracających z emigracji, którzy zamiast kupić coś małego i oszczędnego, bo jeżdżą na ogół sami, to od razu biorą się za BMW czy Audi, a potem płacz gdy przychodzi serwisowanie i naprawy.
      W takim mieście jak Warszawa nie widzę sensu posiadania samochodu, no chyba że dużo jeżdżę za miasto, muszę wozić dzieci do szkoły itp. ale jeśli jestem sam, to jest to tylko strata pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      widzę, że dzienne wypożyczenie takiego auta to ponad 100zł. Oczywiście - przy kupnie nowego samochodu jest to fajna alternatywa, ale w moim przypadku, mnie auto kosztuje 500zł/rok opłat (czyli Twoje 5 dni) plus utrzymanie czyli wymiana oleju i filtrów co dwa lata i jakieś pierdoły (pesymistycznie na rok wychodzi 1000zł) czyli nadal to około 15 dni wypożyczenia - a weekendów w roku jest zdecydowanie więcej ;)
      Jednak wolę pozostać przy opcji posiadania taniego samochodu.


      @Ranger: Uwzględniłeś koszt zakupu? Opony? Rozrząd? Myjnię? Drobne usterki które zaczną wychodzić za kilka lat? Chyba nie. Swoją drogą przegląd np. nowego Hyundaia w ASO to ok. 1000 zł z wymianą oleju.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: W wiekszym miescie swojego auta nie trzeba miec. Komunikacja, taxi, wypozyczalnie, rower. Na wiosce brak auta to duzy problem. Autobus 2x dziennie, taxi zamowione z pobliskiego miasta kosztuje majatek, no nie da sie.
      Okolo 300zl na miesiac to minimum aby oplacic i utrzymac w dobrym stanie technicznym jakis 15letni samochod.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: 1k w Hyundaiu za przegląd z olejem? XD Ja w Hondzie ostatnio płaciłem 400 (wliczony olej).

    •  

      pokaż komentarz

      a u innych 500. i nic cie nie obchodzi. generalnie autobus dziala tylko w duzym miescie. mieszkam w srednim i autobus z sensownym polaczeniem mialem przez 2 tyg. ubera nie ma. taksowka min. 40 zl. w 2 stronu 80. wypozyczenie 100 zl doplaty za podstawienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrGreeneye: Tak, mówię o przeglądzie gwarancyjnym (obowiązkowym). Ja za swoją Kię płacę w ASO jakieś 250 zł, z czego większość to koszt oleju ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Obecnie niewielu stać na to, żeby NIE MIEĆ auta.

      @rissah: Moment czekaj to teraz jestem bogaczem, bo jeżdżę autobusem? Kurde, kiedy to sie stało?

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: o paanie, po Hyundaiu to właśnie kosztu podobnego do Kii bym się spodziewał :D.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ranger: Jak często potrzebujesz samochodu na cały dzień?
      Carsharing biorę zazwyczaj na kilkanaście minut, aby podjechać kilka km (najczęściej poniżej 10km, w granicach Warszawy). Zazwyczaj wychodzi 1,5 zł/km. Ostatnie wypożyczenie kosztowało mnie 3,3zł, wziąłem auto zamiast iść kilka minut do metra, potem jechać dwie stacje i znów iść kilka minut do miejsca docelowego. Zazwyczaj koszt wypożyczenia nie przekracza 20 zł, za mniej niż 20 zł mogę przejechać, obrazowo, z Centrum na same Kabaty.

      Pewnie, że są ludzie, dla których własne auto opłaca się najbardziej. Póki co ja do nich nie należę :)

      Z ciekawości - ile rocznie robisz kilometrów?
      I jeszcze - ile realnie masz wyjazdowych weekendów w ciągu roku? U mnie to jest nie więcej niż 25, z czego część pociągiem, część samolotem, część rowerem, sporo motocyklem. Tych, w które najlepiej wybrać auto jest 3, może 4.

      pokaż spoiler PS nie ja ciebie zminusowałem :)

    •  

      pokaż komentarz

      I bardzo dobrze. Komunikacja miejska, Uber, taksówki, wypożyczalnie - możliwości jest tak dużo

      @rissah: no, zwłaszcza na wsiach i w małych miejscowościach aż się roi od w/w możliwości... a no tak wszyscy mieszkają przecież w stolicy czy innym dużym mieście

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: myślę że tu chodzi o to że babki patrzą na auto ze swojego punktu widzenia. same są tak niezaradne że wydaje im się że posiadanie auta to niewiadomo jaki wyczyn.

    •  

      pokaż komentarz

      @ArturBY: Napisał szaary zastraszony pasek. Wstydzisz się karynko swojej płci w internecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: Ile dziennie możesz robić km?

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: @DanielAquarius: @Arrival:

      co Wy z tymi dziećmi?
      ja rozrzucam dwójkę co rano, samochód mam ale zwariowałabym z rozpaczy gdybym miała od rana z dzieciakami z tyłu stać w korku a potem krążyć wokół przedszkola/szkoły z innymi rodzicami żeby się wepchnąć na wolne miejsce parkingowe.
      Jak ktoś mieszka gdzieś za miastem - może, ale jeśli mieszka się w mieście - 10 minut przejść spacerem a jak spadnie deszcz czy dzieciaka nogi rozbolą wsiąść w autobus czy wziąć taki to naprawdę wygodniej niż stać w korku, parkować kilka razy pod rząd gdy miejsc jest mało i tak dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @rissah: ja nie mam. Możecie mnie dotknąć, a rózowe w beniz.

    •  

      pokaż komentarz

      @ArturBY: A jak Ty przepraszam wyrywasz te laski na samochód?

      opowiadasz im o serwisowaniu? zabierasz na wycieczki autostradą Łódź-Warszawa i z powrotem ,z obiadem w macu w Brwinowie po drodze? obiecujesz, że będziesz je co rano do pracy woził przez tydzień jak się z Tobą umówią? brak mi wyobraźni jak tu akurat samochodem można uwodzić, proszę napisz :)

    •  

      pokaż komentarz

      @LGirl: sam nie mam swoich dzieci, napisałem tak, jak mi się wydawało - generalnie, że jeśli ma się dzieci, to wygodniej z samochodem. Natomiast Twoje podejście jest zdrowe i normalne, popieram w 100 procentach.

    •  

      pokaż komentarz

      @LGirl: Naciągasz opinie pod swoją sytuację (co jest logiczne). Ja mieszkam w mieście i co z tego. Dziecko jeszcze za małe do przedszkola, ale 10 min to mam do przystanku. Z przystanku autobus w kierunku szkoły jeździ 2x na godzinę i to na około. Spacerem to już nie jest 10 min, a jeśli masz napięty dzień to tracenie 2x dziennie po 30 minut jest dość słabe. To jak parkujesz zależy już od placówki. Widzisz, ty masz trudności z parkowaniem i bliżej placówkę, a ja będę miał ją dalej, ale za to bez trudu zaparkuję.

      Trzeba po prostu zrozumieć, że sytuacja każdego jest inna i ludzie nie dzielą się w prosty sposób na "tych z miasta" i "tych ze wsi". Jeśli gdzieś móglbym obyć się bez auta to w rodzinnej mieścinie na 3k ludzi. Czyli wg wielu miejsce, w którym się nie da żyć. A ja tam wszędzie miałem blisko.

      Jeśli mogę to chodzę, jeżdżę rowerem. Próbowałem komunikacji kiedy samochód był u mechanika i dla mnie nie działa. Jednocześnie dla ludzi z osiedla 3 km dalej już działa świetnie. A ja nie będę chodził 3km na przystanek, bo rekreacyjnie to mogę biegać i 30km, ale kiedy mam jakiś harmonogram dnia to mało kto może sobie pozwolić na spacerki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arrival: tzn nie chcę generalizować, mam swoje doświadczenia i one są jakie są. Zawsze wybierając mieszkanie szukałam miejsc dobrze skomunikowanych i z pełną infrastrukturą, wiec nie wiem, jak to jest mieszkać w miejscu skomunikowanym gorzej i bez infrastruktury, pewnie zmieniłaby mi się optyka. 3 km z dzieciakami rano też bym nie dała rady, może w co ładniejsze dni maja :)

      Na pewno faktem jest że gdy zdarzy mi się poruszać w godzinach szczytu po centrum Warszawy w innych samochodach w korku raczej rodzin nie widzę, najczęściej - tylko kierowca jedzie. Więc wydaje mi się, że to trochę mit z tymi rodzinami co to samochodem muszą koniecznie - bo zwykle nie.

    •  

      pokaż komentarz

      Warto czasem podkreślić, że codziennie jeżdżę do pracy mercedesem za 1,5 mln złotych i to z własnym szoferem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @bisu: A ja czerwone Ferrari ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      Na pewno faktem jest że gdy zdarzy mi się poruszać w godzinach szczytu po centrum Warszawy w innych samochodach w korku raczej rodzin nie widzę, najczęściej - tylko kierowca jedzie. Więc wydaje mi się, że to trochę mit z tymi rodzinami co to samochodem muszą koniecznie - bo zwykle nie.

      @LGirl: Warszawa, i wszystko jasne ;). Pamiętaj, że tu żyje z 5% ludności kraju. Każdy ma inne priorytety. Jasne, że jest sporo osób po prostu wygodnych, które wolą jechac dłużej, ale autem - takie ich prawo. Ale komunikacja w 99% miejsc w kraju nigdy nie będzie tak optymalna, żeby dopasować się do człowieka. Chyba, że mówimy o ludziach prowadzących proste życie. Do przedszkola, do pracy, do sklepu i koniec. To wtedy na upartego da się to jeszcze jakoś zaplanować.

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: komunikacja publiczna jest super... w 1 strefie Warszawy, jak mieszkasz na przedmieściach i masz autobus co godzinę to tak różowo nie jest a jak w miasteczku i musisz się tłuc autobusem mając do wyboru kurs 5:40 i 11:20 to tak super już nie jest ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @LGirl mam piękny samochód w kolorze białej perły z przyciemnianymi szybami. Żadna jeszcze się nie oparła :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Arrival:
      pewnie masz rację. Choć jeżeli szkoła podstawowa ma 8 roczników po 3 - 4 klasy po 25 dzieciaków i 90 procent dzieciaków przyjeżdża w godzinach 7.45 - 8.00, kiedy i tak ruch jest duży bo ludzie do pracy jadą to nie wiem jaką Wy tam macie organizacje na parkingu że to działa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @LGirl: Zakładam, że roczniki powyżej tej 2-3 klasy chodzą/jeżdżą już same, a nie że ktoś je wozi ;).

    • więcej komentarzy(37)

  •  

    pokaż komentarz

    Tymczasem Michalina opowiada, jak za czasów studenckich jeden chłopak zaprosił ją do swojego studenckiego mieszkania, a następnie przygotował makaron z sosem z torebki.

    Może żyje w innym świecie. No ale jak ja zapraszałem różowe i robiłem im makaron z sosem z torebki to były zadowolone :D

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystko przez te internety. Byle kaszalota zaczepia teraz codziennie milion facetów i mimo, że nie mają szans zaruchać to budują im atencję i pompują ego. Kiedyś ładna dziewczyna myślała, że jest przeciętna, a przeciętna, że jest brzydka. Obecnie każda bez wyjątku przez te wszystkie instagramy i fejsbuki myśli, że jest ósmym cudem świata. Niby kobietom jest lepiej, ale cywilizacji jako całości jest gorzej bo ludzie przez to przestali się rozmnażać. Kobiety czekają na swojego rycerza, aż nagle z momentem pyknięcia 25 roku życia się przeterminowują.

    •  

      pokaż komentarz

      Niby kobietom jest lepiej, ale cywilizacji jako całości jest gorzej

      @Daleki_Jones: Znam taką "cywilizację", gdzie jest dokładnie na odwrót. Mimo to nie polecam.

    •  
      vain via iOS

      +136

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: To teraz juz po 25 roku życia kobieta jest przeterminowana? Jeszcze niedawno to było 30. XD

    •  

      pokaż komentarz

      @vain: weź tego nie czytaj, bo aż się ciemno przed oczami robi od takiego kretyństwa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @vain: Jak ktoś ma 16 lat, to mu się wydaje że taka co ma 20 jest już przeterminowana. Jak ma 22, to tak myśli o tych mają 25. Jak będzie miał 40 lat to sam przyzna że takie 30 latki to są super i w ogóle sól tej ziemi. To taki mechanizm.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: Wydaje mi się, że trafiłeś w sedno. Dodałbym jeszcze kwestię tego, że jednak większość kobiet jest hipergamicznych, czego efektem jest to, że te, które mają wysoką pozycję społeczną, mają takie wymagania, że mało który facet jest w stanie je spełnić.

    •  
      s.........1

      -21

      pokaż komentarz

      aż nagle z momentem pyknięcia 25 roku życia się przeterminowują.

      @Daleki_Jones: a faceci to niby nie? Śmieszne są dla mnie te wynurzenia przegrywów, którzy mają nadzieję, że po 30-ce w końcu zaruchają. Ale niestety, to oni się przeterminują, bo do sp@@%?$!enia dojdą zakola, nadwaga i problemy z potencją, a taka laska nawet 45-letnia może być apetyczna, o ile o siebie zadba. A przegrywom raczej nie będzie się chciało ruszyć z kanapy, siwizny nie da się ukryć, bo facet farbujący włosy wygląda śmiesznie no i nie stać ich będzie na kosztowne przeszczepy włosów i wysokie dawki Viagry (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      @vain: za chwilę będzie 20, jak przed wojną xD przegrywy tak się podnoszą na duchu, a prawda jest taka, że i taką ładną zadbaną 40-kę by przeruchali. Natomiast żadna młoda laska nie poleci na starucha, no chyba, że będzie miał gruby portfel a ona zero moralności.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: Mam ponad 30 i nie staram się pocieszać na siłę, że te stare próchna rokują na cokolwiek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Obecnie każda bez wyjątku przez te wszystkie instagramy i fejsbuki myśli, że jest ósmym cudem świata.

      @Daleki_Jones: Strzał w 10. A spróbuj skrytykować że ci się nie podoba takie zachowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam ponad 30 i nie staram się pocieszać na siłę, że te stare próchna rokują na cokolwiek

      @Daleki_Jones: Ale teraz piszesz o kobietach czy z autopsji o mężczyznach? Bo już się pogubiłem...

    •  

      pokaż komentarz

      To teraz juz po 25 roku życia kobieta jest przeterminowana? Jeszcze niedawno to było 30. XD
      @vain: Tak jak kiedyś, tak i dziś kobieta jest płodna między 16 a 40 rokiem życia. Poziom hormonów zachowuje jej urodę. 30'tka jest po połowie.
      Idąc tokiem myślenia tych kobiet czy warto za 5-10 lat ich płodności zaciągać zobowiązanie na całe, życie gdy obok są 18 latki z niskim przebiegiem i 22 letnim okresem ich najlepszej fizjonomii.

    •  

      pokaż komentarz

      z momentem pyknięcia 25 roku życia się przeterminowują

      @Daleki_Jones: To chyba najbardziej znany mit wśród stulejarzy na wykopie. Do tej pory jednak było to 30 lat, ale widzę że sp@!?$$#enie stale postępuje.

      Dalej sobie wkręcajcie nawzajem takie bajki xD

    •  

      pokaż komentarz

      a faceci to niby nie? Śmieszne są dla mnie te wynurzenia przegrywów, którzy mają nadzieję, że po 30-ce w końcu zaruchają. Ale niestety, to oni się przeterminują, bo do sp@!!?!!enia dojdą zakola, nadwaga i problemy z potencją,

      @szatniarz01: no chyba ze sie dorobi, wtedy to jest kochanym misiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: W punkt przyjacielu, dosłownie w punkt.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: Zupełna racja.

      Trzeba podkreślać to że powodem tej sytuacji są armie beta orbiterów bez godności, którzy non stop dają atencję księżniczkom

    •  

      pokaż komentarz

      @vain: tylko dawniej kobiety nie maily tylu partnerow seksualnych. Dzisiaj 25 latka smialo mozna zakladac ze miala kilku-kilkunastu. Liczba moze nawet isc w dziesiatki jak jedna borderka 23 letnia tu opisywala w AMA ze miala kilkudziesieciu.

      Nie wierze ze to sie w jakis sposob na zdrowiu fizycznym u psychicznym nie odbija.

    •  

      pokaż komentarz

      @vain: niedlugo bedziesz miala pol roku tego calego okienka na znalezienie meza albo zostana Ci koty i krzyzowki

    •  

      pokaż komentarz

      Wszystko przez te internety. Byle kaszalota zaczepia teraz codziennie milion facetów (...) budują im atencję i pompują ego. (...) Obecnie każda bez wyjątku przez te wszystkie instagramy i fejsbuki myśli, że jest ósmym cudem świata.

      @Daleki_Jones: wypisz, wymaluj różowe atencjuszki na mikro!
      A jak masa krytyczna zostanie osiągnięta i dostanie beniza na PW to lament (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      Jak będzie miał 40 lat to sam przyzna że takie 30 latki to są super i w ogóle sól tej ziemi

      @wiatrodewsi: Może niektórzy tak, ale jak laska ma 30 to jednak jest juz za stara, bo to ostatni dzwonek, żeby znaleźc męża, a zdesperowana laska nie wróży dobrze na przyszłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @vain: Coraz mniej w rózowych chemii xD

    •  

      pokaż komentarz

      ...ale jak laska ma 30 to jednak jest juz za stara, bo to ostatni dzwonek, żeby znaleźc męża...

      @szaloneneutrino:

      Tiaa, jasne. Bo przecież czterdziestki już za mąż nie wychodzą. Nigdy. Kobietom 50+ czy 60+, które owdowiały, też się nie zdarza wyjść za mąż po raz drugi czy trzeci, prawda? Skąd w ogóle jakaś wiara w ostatnie dzwonki?? Wiadomo że im się jest starszym, tym wybór mniejszy i wybrzydzać trudniej, ale to akurat dotyczy obu płci. Nie ma jednak żadnego terminu ważności i ludzie znajdują miłość (albo po prostu w wyrachowany sposób partnera) w bardzo różnym wieku...

    •  

      pokaż komentarz

      Skąd w ogóle jakaś wiara w ostatnie dzwonki?

      @wiatrodewsi: Biologia. Im dalej tym trudniej będzie zajść w ciążę i ją donosić i urodzić zdrowe dziecko.

    •  

      pokaż komentarz

      Biologia. Im dalej tym trudniej będzie zajść w ciążę i ją donosić i urodzić zdrowe dziecko.

      @szaloneneutrino: To oczywiście prawda, ale dotyczy zupełnie innej kwestii. Gdyby priorytetem było potomstwo to najlepiej by było poślubiać dziewczyny co mają 16-20 lat i natychmiast zapładniać, bo w takim wieku jest właśnie największa szansa na urodzenie zdrowego dziecka i zostaje bardzo dużo czasu na spłodzenie i wychowanie kolejnych. Wtedy też ma się na to najwięcej zdrowia i sił witalnych. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn.
      Ale w XXI wieku dzieci nie są już bardzo często celem związku, a wiele osób (także tutaj) twierdzi wprost że nie chce mieć potomstwa, ja zaś pisałem zupełnie o czym innym: NIE MA żadnego ostatniego dzwonka na znalezienie męża. Z urodzeniem dzieci jest inaczej i tu ostatni dzwonek oczywiście jest, choć ciągle przesuwany przez rozwój cywilizacyjny i medyczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: To, że są pary, które sie hajtaja i nie mają dzieci, bo nie chcą nie znaczy, że to jest norma. Małżeństwo ma na celu wychowanie potomstwa i w tym celu się je zawiera, nawet jak ktoś sobie z tego nie do końca zdaje sprawe i myśli, że chodzi tylko o miłość. Gdyby chodziło tylko o miłość to małżeństwo nie miało by żadnego sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby chodziło tylko o miłość to małżeństwo nie miało by żadnego sensu.

      @szaloneneutrino: Czyli chcesz powiedzieć że wszystkie zamążpójścia 50, 60 czy 70 letnich wdów nie mają żadnego sensu? Wszak dzieci z tego nie będzie... Albo np. związki ludzi po przejściach? Rozwodników? Oni mogą już mieć potomstwo, albo i nie mieć. Ludzie też bywają np. bezpłodni a mimo to się żenią...
      Świat nie jest czarno - biały. Ty piszesz że małżeństwo ma na celu wychowanie potomstwa, a ja Ci powiem że potomstwo można wychować i bez małżeństwa... Dyskusja akademicka.
      Napiszę jeszcze raz: NIE MA żadnego ostatniego dzwonka na znalezienie męża czy też żony. W związek małżeński można wejść w każdym wieku, posiadając już potomstwo, lub nie. Planując potomstwo, lub nie. Będąc w stanie posiadać potomstwo, lub nie. Owszem, zgadzam się że w przypadkach gdy chce się z przyszłą żoną mieć przychówek, należy pod uwagę wziąć jej wiek. To samo dotyczy jednak także drugiej strony, bo choć mężczyźni bywają płodni dużo dłużej, to nie jest wcale żelazna reguła i nie jest tak że wiek na płodność nie wpływa.

    •  

      pokaż komentarz

      a ja Ci powiem że potomstwo można wychować i bez małżeństwa

      @wiatrodewsi: No i? Co to ma wspólnego z tym, ze małżeństwo ma na celu potomstwo? Rozpalić ogień można bez zapałki, ale to nie znaczy, że zapałka nie służy do zapalania ognia.
      To, że małżeństwo ma na celu potomstwo jest oczywistą funkcją jego konstrukcji. To, że ktoś je wykorzystuje w innych celach ma tu marginalne znaczenie. Tak samo śrubokręt służy do wkręcania śrubek, ale równie dobrze można nim otwierać piwo, ale to jest marginalne przeznacznie tego narzędzia.

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino: Czepiłeś się... Nie chcesz zrozumieć że intencji wstąpienia w związek małżeński może być tyle co ludzi w niego wstępujących. Któż to niby decyduje jaki jest cel konkretnego małżeństwa poza ludźmi którzy się w nim wiążą? Małżeństwo jest konstrukcją która może ułatwić mnóstwo celów, od zdobycia majątków, wzięcia kredytów, poprzez patologie typu wyłudzanie zasiłków i ukrywanie homoseksualizmu, na ułatwianiu zdobycia obywatelstwa kończąc. Z całą pewnością jednak dzięki samemu wstąpieniu w związek małżeński nie poczęte zostanie żadne dziecko - do tego trzeba stosunku płciowego 2 płodnych osób odrębnej płci i z tym akurat małżeństwo wcale nie musi mieć nic wspólnego. Nie chcesz jednak za nic załapać że ja w ogóle nie do tego się odnosiłem zaczynając polemikę w tym wątku, za przecież zacytowałem wyraźnie:

      ...ale jak laska ma 30 to jednak jest juz za stara, bo to ostatni dzwonek, żeby znaleźc męża...

      Podkreślam więc raz jeszcze: 30 lat to nie jest żaden graniczny wiek na znalezienie męża. Dla zamążpójścia jest określona prawnie jedynie dolna granica (18 lat). Górnej nie ma. Co innego posiadanie potomstwa, bo tu granicę określa natura i dla kobiet jest ona w tym przypadku mniej łaskawa. Tyle że tu również 30 lat to żadna granica, bo w obecnych czasach standardem już jest że kobiety rodzą pierwsze dziecko po 30 i w zdecydowanej większości przypadków są to dzieci zdrowe.

    •  

      pokaż komentarz

      30 lat to nie jest żaden graniczny wiek na znalezienie męża.

      @wiatrodewsi: Jest. Jakieś promile małżeństw po 50 nie mają tu żadnego znaczenia. Nie wiem jak to teraz wyglada ale jeszcze kilka lat temu 90% kobiet do 34 roku życia było po slubie. Właśnie z powodu biologicznego przymusu, bo małżeństwo ma na celu potomstwo i nawet kilka czy kilkanaście procent małżeńst, które nie chcą dzieci tego nie zmieni. Dziecko jest po prostu wpisane w ten proces. Nie rozumiem czemu temu zaprzeczać. Zdecydowana większosć małżeństw chce mieć dzieci. Jak nie chcą to zazwyczaj nie biorą ślubu.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem jak to teraz wyglada ale jeszcze kilka lat temu 90% kobiet do 34 roku życia było po slubie. Właśnie z powodu biologicznego przymusu, bo małżeństwo ma na celu potomstwo

      @szaloneneutrino: A skąd wiesz że z powodu biologicznego przymusu? A może właśnie dlatego że mężczyźni wolą młode i ładne, a kobietom dużo łatwiej znaleźć odpowiedniego partnera gdy są w pełni swojej atrakcyjności? Ja nie zaprzeczam że posiadanie potomstwa jest naturalnym następstwem zawarcia małżeństwa, ale wcale nie musi być jego celem! Do poczęcia potomstwa wcale nie musisz być w związku małżeńskim, za to wiele innych celów możesz w ten prosty sposób osiągnąć. Jeszcze parędziesiąt lat temu małżeństwa na wsi zawierano tak, żeby przede wszystkim miedzę zaorać i majątek powiększyć. Liczyło się z jak bogatego domu kawaler i jaki posag ma panna, a o konsekwencjach związku w postaci dzieci nikt nie myślał, bo były niejako naturalną konsekwencją związku kobiety i mężczyzny. To samo masz w "artykule" pod którym się wypowiadasz. Traktuje on nie o czym innym, tylko właśnie o kobietach które od swojego potencjalnego partnera wymagają statusu materialnego, wzrostu, atrybutów typu dom czy samochód, a nie tego by lubił dzieci, chciał je posiadać, czy był płodny, co nie jest takie oczywiste w sytuacji gdy bierze się przecież pod uwagę mężczyzn 40+, co oczywiste gdy samemu jest się po 30 i od potencjalnego partnera oczekuje się zaplecza finansowego. Oczywisty powód wiązania się z jedną kobietą już dawno nie jest taki oczywisty jak chcesz wierzyć. Liczba zawieranych związków małżeńskich maleje, liczba dzieci spoza związków małżeńskich rośnie. Tendencja zauważalna w większości państw cywilizowanego świata. Nie mam pojęcia dlaczego się uparłeś że dzieci muszą być głównym i nadrzędnym celem małżeństwa, kiedy po prostu nie muszą. Jeśli chcesz znać moje zdanie to ludzie najczęściej żenią się z miłości, albo dlatego ze "tak wypada", względnie po prostu dla wygody. O dzieciach myślą później, albo i nie. Różnie z tym bywa.

    •  

      pokaż komentarz

      A może właśnie dlatego że mężczyźni wolą młode i ładne, a kobietom dużo łatwiej znaleźć odpowiedniego partnera gdy są w pełni swojej atrakcyjności?

      @wiatrodewsi: No to przecież własnie ten biologiczny przymus.

      O dzieciach myślą później, albo i nie.

      Ale ja nie mówie o tym co sobie ludzie myślą i jaką tam mentalna ekwilibrystykę uprawiają dla uzasadnienia małżeństwa. Dzieci są właśnie jak to nazwałeś naturalna konsekwencją związku i dlatego właśnie powstało coś takiego jak małżeństwo, żeby ten związek był trwalszy niż kilka minut seksu. Monogamia nie leży w naturze człowieka, ale jest dla niego korzystna. Dlatego kultura wykształciła małżeństwo, które karze za brak opieki nad dzieckiem, bo potomstwo jest głównym celem tej instytucji i tak ona jest skonstruowana, że zachęca do opieki nad nim.
      Tak samo jak w wyścigu premiowane jest zwycięstwo, a nie dojechanie na ostatnim miejscu. Co nie przeszkadza, żeby jak ktos chce to sobie może ustalić taki cel, ale jest on sprzeczny z założeniem i pozostali zawodnicy raczej nie będą go realizować tylko naturalnie będą dążyć do podstawowego celu.

    • więcej komentarzy(20)

1 2 3 4 5 6 7 ... 30 31 następna