W relacjach najbardziej "kocham" dwa momenty:
- pierwszy: gdy w końcu przełamuje się by zaufać danej osobie. Zwykle następuje to przynajmniej po paru tygodniach randkowania, długo po tym jak druga strona wyzna miłość. Gdy postanawiam (świadoma decyzja) zaufać, tworzyć coś fajnego, dać szansę, samemu się otworzyć.
- drugi: gdy już po rozstaniu, z perspektywy czasu uświadamiam sobie jak bardzo zwyczajna























@readme: Bo u białych każdy (może większość, a nie każdy) ma swoje przemyślenia na temat danej sytuacji, często rozbieżne.