•  

    pokaż komentarz

    w rucie stepowej to jest, inhibitor MAO

  •  

    pokaż komentarz

    Mieszkam w Peru, Bardzo duzo stycznosci z ayahuasca mialem. (ciagle mam ale teraz juz mniej)

    zadawac poytania.

    jestem expertem :)

  •  

    pokaż komentarz

    Z Ayahuasca jest jak z LSD - zmieniajace zycie doswiadczenie, ktorego zadne slowa nie oddadza. Polecam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oh_hi_Mark: No ok, polecasz. Artyści, którzy stworzyli największe dzieła brali LSD i dlatego je popełnili. Coś tam im się 'odblokowało'. A Ty dlaczego polecasz? Widzisz u siebie jakieś zmiany? Stworzyłeś coś dzięki temu, albo zacząłeś inaczej myśleć?

    •  

      pokaż komentarz

      @LordJelly może słowo penis bawi jeszcze bardziej ))¯_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Oh_hi_Mark: Zwykły narkotyk, który miesza w głowie, a ponieważ jest najpotężniejszym psychodelikiem świata, to ludzie widzą po nim to co chcą. Ich brak zrozumienia dla tego co sie dzieje, daje życie historyjkom o jakiejś boskiej ingerencji. Ale to w dalszym ciągu narkotyk i zawsze nim będzie. Nie wiem czy warto, może i warto, ale to wciąż po prostu silny drag.

    •  

      pokaż komentarz

      @LordJelly: miałem kumpla, który po wzięciu LSD stał się miły, otwarty, przyjazny i tolerancyjny, a teraz przestał brać i znowu jest upierdliwy, narzekający i nieznośny ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: doedukuj sie z roznicy miedzy "narkotykiem" a "psychodelikiem"
      No chyba, ze wdg Ciebie narkotykiem jest to, co jest tak okreslane przez przepisy narkotykowe, a nie to, co nim w rzeczywistosci jest.

      Co do "mieszania w glowie" - tutaj masz bardzo duzo racji, podejrzewam ze nawet nie wiesz jak bliski jestes prawdy. A wynika to z tego, ze w przeciwienstwie do narkotykow (np. alkoholu) po powrocie do rzeczywistosci (czy jak kto woli: po wytrzezwieniu) masz naprawde spora porcje wlasnych przemyslen do przetrawienia. Sam po grzybach dosc mocno zmienilem swoje zycie (ale tez glupio na pierwszy raz wzialem dawke, ktora ogolnie okreslana jest jako heroiczna, po prostu nie wiedzialem jak to dawkowac i zapodalem 10-o krotnie wieksza dawke niz ta, ktora wystarcza na bardzo intensywny trip), zdalem sobie sprawe z tego, ze moje zycie nie zmierzalo w kierunku, ktory by mnie satysfakcjonowal - w zasadzie z dnia na dzien zmienilem swoje postrzeganie swiata, a co wazniejsze wprowadzilem to w czyn. Po 20 latach nadal dobrze pamietam tego tripa i nadal nie zaluje krokow, ktore podjalem pod wplywem przemyslen z niego plynacych. Jest to dosc osobiste doswiadczenie, wiec nie bede wchodzil za bardzo w szczegoly, jednak bez grzybow moje zycie wygladaloby na 100% zupelnie inaczej niz obecnie.
      Ayahuaski nie probowalem nigdy i zapewne nie sprobuje, bo obecnie rodzina, dzieci, obowiazki - a uwazam, ze jak juz chce sie podejsc do Ayahuaski to powinno sie to zrobic tak, jak nalezy, wiec potrzebowalbym miesiac wakacji, zeby odbyc ta konkretna podroz. Moze na emeryturze.
      Jednak splycanie tego do "to wciaz po prostu silny drag" jest jak splycanie posiadania dziecka do "kolejna geba do wyzywienia w rodzinie".

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: oczywiscie z narkotyk.
      nalezy nadmienic ze dmt i pslilocibina jako jedyne pozwalaja wejsc na 5 poziom jazdy (cokolwiek by to znaczylo)

    •  

      pokaż komentarz

      @jontr: Ok, nie przeczę że tak było. Ale wolę nudne szare wyjaśnienie na naukowych podstawach niż spirytualne bajki. Wiem, że są fajne, pociągające tajemniczością, ale nie kupuję tego i nigdy nie kupię. To drag który majstruje przy biochemii mózgu (właściwie produkt samego móżgu, który go wydziela gdy człowiek umiera, zgadza się?), tak jak prozac, tylko oczywiście nie w tą stronę i z nieporównywalnie silniejszym natężeniem. Na konwencie katolickim byłbym tak samo osamotniony w swoim sceptycyzmie co do istnienia dziadka w chmurach. To jednak nie oznacza, że on istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: Nie wiem dlaczego jest tak rozpowszechnione to że DMT jest najpotężniejszym psychodelikiem, jest najbardziej wizualnym ale na pewno nie najpotężniejszym psychodelikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: o widzisz, ja tez nie jestem zbyt "spiritualistyczny" - ale faktem jest, ze po wzieciu LSD czy grzybow czlowiek czuje te wiez z kosmosem i to pozostaje na jakis czas po zakonczeniu tripa. Taki fun fact: facet, ktory dal poczatek swiatowemu ruchowi na rzecz Ziemii i w zasadzie zdefiniowal XX wiecznie rozumienie pojecia ekologia zrobil to pod wplywem LSD.
      http://time.com/5286135/virtual-reality-lsd-trip-whole-earth-catalog/
      Swoja droga polecam ksiazke Pollana - How to Change Your Mind. Obala sporo mitow i stereotypow o psychodelikach w oparciu o badania naukowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: 5-MeO-DMT z pewnością, i być może salvia divinorum

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: Nie "zwykły narkotyk". Gdybyś tego spróbował, to na pewno byś tak o tym nie stwierdził (a tak w ogóle: podaj swoją definicję narkotyku, bo to w dużej mierze zależy od poglądów politycznych i kręgu kulturowego).
      Ayahuasca jest nazywana przez amazońskich autochtonów świętym lekarstwem, i nie bez powodu. Działanie tego wywaru jest całkowicie inne niż działanie środków odurzających lub pobudzających. Psychodeliki nie dają prostej przyjemności. A branie ich z intencją doznania "odlotu" może sprawić, że dostanie się od nich bardzo nieprzyjemną nauczkę.
      Nazwa "psychedeliczny" (lub "psychodeliczny") wzięła się od greckich słów oznaczających "objawić umysł" lub "objawić duszę". Ma to związek z tym, że psychodeliki eksponują przed człowiekiem jego własne wnętrze, usuwając przy tym jego ego z równania. Doświadczenie psychodeliczne to konfrontacja z własną podświadomością i nieświadomością bez samooszukiwania się.
      Bo na co dzień człowiek oszukuje sam siebie. Jego ego usprawiedliwia to, co robi. Człowiek na co dzień wmawia sobie różne rzeczy i przybiera maski. Tak naprawdę często nie jest w zgodzie sam ze sobą, nawet jeśli wydaje mu się inaczej.
      Doświadczenie psychodeliczne pokazuje człowiekowi, jaki jest naprawdę i jakie naprawdę jest jego życie. To, co człowiek ma w swojej podświadomości nieświadomości, wypływa na powierzchnię umysłu.
      A to, czy takie doświadczenie jest dobre i przyjemne, czy koszmarne, zależy od tego, jaki ma się bagaż emocjonalny i życiowy i jaki oryginalnie ma się sposób myślenia. Jeśli masz duży bagaż życiowy, z którym nie możesz sobie poradzić i/lub poryte myślenie, to wtedy walczysz z własnymi demonami i przeżywasz mega kaźń. A jeśli masz normalny sposób myślenia i nie masz traum do przepracowania, to wtedy masz dobrą lub bardzo dobrą podróż, nawet jeśli dziwną i intensywną.
      Nie da się opisać słowami, na czym polega natura takiego doświadczenia, bo to przekracza wszelkie wyobrażenia. Podczas takiej podróży masz całkiem inny sposób myślenia, inny sposób odczuwania emocji, inny sposób działania zmysłów, inne postrzeganie świata, siebie samego i w ogóle wszystkiego. Wszystko jest wtedy całkowicie inne. Doznaje się uczucia stopienia się z otoczeniem, dematerializacji, zaniku indywidualnej egzystencji, utraty ego, utraty poczucia czasu i przestrzeni, utraty poczucia, że jest się człowiekiem. Poza tym doznaje się wizji i synestezji. W wielu przypadkach również wrażenia doświadczenia nieskończoności i dotarcia do początku i do końca czasu i przestrzeni, a także kontaktu z Absolutem lub innymi bytami nadprzyrodzonymi. I tysięcy innych rzeczy, których nie da się nazwać ani opisać. Tego trzeba samemu doświadczyć, żeby to pojąć. Takie doświadczenie jest całkowicie inne od wszystkiego, co da się wyrazić. To jest tysiąc razy dziwniejsze, tysiąc razy głębsze i tysiąc razy intensywniejsze niż cokolwiek, co można opisać. W niczym nie przypomina to bycia "nawalonym" ani "naćpanym".

      Tak więc: nie bądź taki pochopny w ocenianiu. I nie ulegaj stereotypom ani określonym wyobrażeniom.
      To, że biali ludzie z reguły używają środków psychoaktywnych w celu uzyskania trywialnej, prostej przyjemności, nie oznacza, że inne kultury robią to w tym samym celu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oh_hi_Mark moim skromnym zdaniem lsd to zabawka dla dzieci w porównaniu z bieluniem ( czy jak to się tam nazywa) o ile po lsd fazy były mocne to gdzieś w głębi głowy wiedziałem, że to faza i kiedy się zaczęła. Po tej wrednej roslince było dużo bardziej nieprzyjemnie. Tzn zero jakiekolwiek świadomości, że coś na mnie działa dlatego widzę co widzę. Chociaż możliwe, że to zależy od organizmu i niektórzy mogli mieć zupełnie odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @guilmonn: > nie przeczę że tak było. Ale wolę nudne szare wyjaśnienie na naukowych podstawach niż spirytualne bajki. Wiem, że są fajne, pociągające tajemniczością, ale nie kupuję tego i nigdy nie kupię.

      Spirytualne bajki, powiadasz?

      A znasz biografie twórców podwaliny całej gałęzi nauki, jaką jest psychologia? Freuda i Junga? Zapewne nie.

      Jak mnie trigerują takie zakute łby. Nie oglądają całego kontekstu sprawy, mało tego, zarzekają się i odrzucają różne sposoby myślenia i postrzegania otaczającego świata.

      Te, jak je nazwaleś, bajki są symbolami przemian psychicznych w osobowości. Zmieniają się wobec działania dynamiki podświadomości.
      Skąd te zmiany się biorą, to już zagadka.

      Odkrycie neurologa Lorbera wskazuję, że te zmiany nie mają podstaw materialnych, biochemicznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @jontr: Po co miesiąc, tydzień starczy. Chyba, ze chcesz przy okazji zwiedzać Amerykę południową, to polecam minimum pół roku;)

    •  

      pokaż komentarz

      @alfnadiecie: Tydzien to powinienes byc na diecie przed spozyciem Ayahuaski. Do tego pasowaloby byc wypoczetym (czyli bez jet-laga), zaaklimatyzowanym itp itd. W moim wieku tydzien to zdecydowanie za malo. A wiem, ze na jednej ceremonii by sie nie skonczylo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jontr: Wiesz jak wygląda "szamańska" dieta? Zalecają np żreć ryby. Oto cyctat peruwiańskiej szamanki z babci prababci: "musisz mieć siłę, by się spotkać z duchami". To nasze ekumeniczne, europejskie, neowschodnie mambojambo każe nam implementować kosmiczne diety, plus europejskie ośrodki, bo jak nic nie zjesz, to nie muszą po Tobie tyle żygowin sprzątać, jak do kubełka nie trafisz. Oczywiście nie należy jeść wszystkiego jak leci, ale lokalsi żywili się tym co mieli na miejscu.

    •  

      pokaż komentarz

      @jontr: @alfnadiecie: To nie chodzi o dietę szamańską, tylko o to że niektóre składniki pożywienia w połączeniu z MAOi spowodują zespół serotoninowy i można nawet umrzeć. I dwa dni odpowiedniej diety przed i po, w zupełności wystarcza, tak czytałem. Zresztą nie byłaby to uciążliwa dieta, po prostu trzeba unikać np dojrzewających serów czy mięsa

    •  

      pokaż komentarz

      @RandyBobandy: To w takim razie ryby to nie mięso;) Zespół serotoninowy, to pikuś (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_serotoninowy) właściwie będąc na kwasie, masz zespół serotoninowy w sensie wikipediowej definicji:). Najgorsze są leki wpływające na akcje serca. A także antydepresanty, które w połączeniu z imao mogą doprowadzić do jego zatrzymania. Co do diety - co innego usłyszysz od rodzimych "ekspertów", a co innego od ludzi żyjących tam na co dzień i np prowadzących ceremonie regularnie po kilka razy w tygodniu. Nie jedzą jakoś szczególnie wybiórczo, potrafia zjeść kurczaka w tym samaym tygodniu, co prowadzone ceremonie itd (a oczywiście sami piją Ayę regularnie). Polecam kontakt do gościa z projektu "Pangean"(na fb), ma większą wiedze i doświadczenie niż ja, na dodatek miesiącami podróżował po ośrodkach ceremonialnych i lokalnych wioskach.

    •  

      pokaż komentarz

      @alfnadiecie: Może źle to napisałem, nie chodzi o to żeby unikać mięsa, tylko o to żeby unikać dojrzewającego mięsa, i nieświeżego

      BTW zespół serotoninowy to nie pikuś, można umrzeć z przegrzania.

      Mam rutę stepową i mam plan w niedługim czasie zrobić sobie własną Ayahuaskę, a nie chce się zabić :)

      http://www.ayahuasca.com/science/foods-and-meds-to-avoid-with-maois/

    •  

      pokaż komentarz

      @notintine: Piąty poziom "jazdy", czyli doświadczenia psychodelicznego, jest całkowicie inny od czegokolwiek, co można wyrazić. Zanik indywidualnej egzystencji, dematerializacja, utrata ego, uczucie dotarcia do początku i do końca czasu i przestrzeni, poczucie "Jestem wszechświatem, a wszechświat jest mną", "Jestem wszystkim co istnieje, a jednocześnie częścią całości" - to rzeczy, które przychodzą na myśl, gdy chce się to do czegoś porównać, choć i tak nie oddają istoty rzeczy. Można to porównać do osiągnięcia nirwany, oświecenia, stania się Bogiem/jednością z Bogiem. Chociaż tego i tak nie da się opisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: osobiscie wole 7g suszonych grzybkow niz DMT

    •  

      pokaż komentarz

      @notintine: Bo działają dłużej i nie tak intensywnie?
      A jaki gatunek grzybków masz na myśli? Bo np. łysiczki lancetowate zawierają mniej psylocybiny niż łysiczki rosnące z tropikalnych rejonach Ameryki. Ogólnie grzyby psylocybinowe różnią się zawartością psylocybiny.
      Żeby mieć bardzo intensywnego tripa, to potrzeba do tego bardzo dużo świeżych łysiczek lancetowatych rosnących np. na polskich pastwiskach. Chyba ze sto sztuk by trzeba, żeby osiągnąć piąty poziom. Łysiczek meksykańskich wystarczy znacznie mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: my tutaj mielismy dostep do B, B+, ekwador, mc kennei?
      zgadza sie potrzebujesz duzo. normalna porcjma jazy to sa 2 gramy suchych, ale jak chcesz 5lvl to trza 3 lub 4 razy tyle walnac. 7gr suszu to z 80gramow swiezakow.
      inna intensywnosc i dzialanie. bo DMT w koncu cie troche postraszy a grzybki to zawsze ekstaza

    •  

      pokaż komentarz

      @notintine: Czyli Psilocybe cubensis?
      Z tym "straszeniem" na końcu przez DMT chodzi o to, że pod koniec tripa po DMT ma się wrażenie, że się umarło?
      Jeśli o to chodzi, to po ayi też nieraz ma się wrażenie umierania. Podczas pierwszego tripa po ayi w pewnym momencie byłem pewien, że umarłem albo że właśnie umieram. Widziałem swoje ciało z góry i czułem się totalnie zdematerializowany, czułem że jestem w innym wymiarze rzeczywistości i byłem przekonany, że już nie wrócę i nie stanę się ponownie człowiekiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: si, cubensis.
      standardowa jazda, wyjscie z ciala i spojrzenie na wszystko z innej perspektywy. to co miales to jaby nie byla smierc, tylko transformacja. inny poziom energii. inne bodzce w synapsach.
      co do tego postraszenia to chodzi mi o to ze sa mamenty w tej jezdzie, ze nie czujesz sie pewnie, ze masz wrazenie ze cos sie dzieje z twoim cialem i nie jest tak wygodnie i pewnie jak po grzybach

    •  

      pokaż komentarz

      moim skromnym zdaniem lsd to zabawka dla dzieci w porównaniu z bieluniem

      @reddml: Jako osoba, którą ,poczęstowano z ukrycia'' najprawdopodobniej bieluniem(może jakiś syntetyk) potwierdzam...
      Prawie tydzień ,,lotu'' non stop... A do tego nie da rady jeść, pić ani się ,,uspokoić''... I co najlepsze: nie idzie komuś wprost powiedzieć, że coś ,,nie gra'', bo się zaczyna znowu ,,faza'' nakręcać...
      Mnie to około 8 kilogramów kosztowało, parę tysięcy w ,,szkodach''(rozwaliłem telewizor, bo ,,mnie przez niego podsłuchują'' itd) i popsucie relacji rodzinnych... No, ale na szczęście zakład wygrałem... Nie skończyłem w zakładzie karnym, psychiatrycznym, ani pogrzebowym...

    •  

      pokaż komentarz

      @Cynikt dokładnie faza po tym jest zbyt rzeczywista i nie wiadomo kiedy się zaczyna. Zbyt realne ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @reddml: Ja bym powiedział, że w ,,terapeutycznych dawkach'' to jest zajebiście użyteczna roślina, bo ci mózg pracuje 100x szybciej(2 dni mi się to wkręcało - omnibusem się czułem)...
      Dopiero potem mózg i spółka zaczynają płatać figle...
      Mogę opisać ,,najdelikatniejszą'' fazę: przez 3-4 dni kluczyki od auta i telefon były ,,niewidzialne''. Leżały na wierzchu przede mną, a ja ich kilka razy szukałem przetrząsając całą chatę...

      Zakodowane mam protokoły, żeby pod żadnym pozorem nie krzywdzić siebie ani innych... Często się odpalały przez ten okres...Ale to to pewnie każdy eksperymentujący(niekoniecznie z substancjami psychoaktywnymi) ma w jakimś stopniu opanowane...
      Gorzej, jak opanowałeś ,,reset''*, który zazwyczaj działa za 1. razem, a tu go musisz co pięć minut aktywować, bo nieustannie trwa gonitwa w twojej głowie...
      *

      pokaż spoiler Wyłączam zmysły, a potem świadomość i wracam ze ,,świeżym systemem''...

      Najgorsze chyba jest to, że jakbym to nawet wziął świadomie z ,,opiekunem'' - to i tak bym pomyślał po chwili, że to ,,sługa diabła'' czy cokolwiek i chciał się go czym prędzej pozbyć...

    •  

      pokaż komentarz

      @reddml: Dodam jeszcze jako dobrą radę wszystkim: jak nagle czujecie, że wam IQ się podwoiło - gońcie czym prędzej na płukanie żołądka =] Miłe złego początki...

    •  

      pokaż komentarz

      @jontr: a można wiedzieć ile tych grzyböw było i z kad?

    •  

      pokaż komentarz

      @notintine xD masz gdzieś info o tych poziomach jazdy, po czym i ile, poczytalbym

    •  

      pokaż komentarz

      @Cynikt stary co to za historia xD czego się najadles i co to był za zaklad

    •  

      pokaż komentarz

      @zuraf: okolo 500 szt. swiezych z lak pod Piotrkowem Trybunalskim (wymiana barterowa za ziolo, ktorego w tamtych czasach - 20 lat temu - mialem nadmiar). Potem jak juz bardziej swiadomie eksperymentowalem, to okazalo sie, ze po 20szt. wysuszonych jest bardzo przyjemnie (porownywalne do 50ug LSD), a po 50 wlaczaja sie halucynacje przy otwartych oczach (przyrownalbym do ok. 200-250ug LSD).
      Nigdy nie probowalem LSD w dawkach wiekszych niz 250ug, wiec ciezko mi przyrownac tego pierwszego tripa do czegokolwiek, ale nastapila utrata ego, morfowanie twarzy przyjaciol w zwierzeta, przestrzen i czas staly sie jednym.

    •  

      pokaż komentarz

      @ButelkaBezKaucji: Zostałem nakarmiony nieświadomie... A kto się zakładał i o co, tego już nie wiem.

      pokaż spoiler Dodam tylko, że to nie jakieś szczeniackie zabawy, tylko ,,poważni'' ludzie mnie tym w pracy karmili.

      Najprawdopodobniej sproszkowany bieluń - ,,czyste'' alkaloidy ciężko chyba dostać...

    •  

      pokaż komentarz

      @Cynikt ktoś ci zrobił kawał. A co jakbyś w psychiatry ku wylądował xD

    •  

      pokaż komentarz

      ktoś ci zrobił kawał.

      @ButelkaBezKaucji: Nie chcę ciągnąć tematu, ale nie był to kawał...
      @reddml: Nie muszę słuchać czegoś, co sam na własnej skórze poczułem =]
      Swoich doświadczeń nie opisuję, bo nie dość, że to by pewnie rozmiar książki miało, to jeszcze i tak prawie nikt w to nie uwierzy...

      pokaż spoiler Twierdzę, że np. ekstraktowi z wieszczej szałwii bliżej do placebo niż do ,,tej jazdy''...

    • więcej komentarzy(30)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie było kiedyś sprawy, że jakiś "biały" wybrał się do buszu spróbować tego specyfiku i go tam zaciukali (tzn. ktoś z plemienia)?

    •  
      M..........e

      +21

      pokaż komentarz

      @waciak: Nie słyszałem o tym, ale po składniki Ayahuasca nie trzeba nawet z kraju wyjeżdżać :) Strona https://www.avalonmagicplants.com/ powinna wysłać części roślin potrzebnych do sporządzenia tego wywaru do Polski.

    •  

      pokaż komentarz

      @MindOverLife: W google wklepałem nazwę tego specyfiku i pojawiło się m.in. http://ayahuasca.net.pl/ (POLSKI INSTYTUT AYAHUASKI), tak z ciekawości zapytam, to pic na wodę, jakaś sekta, ch@? wie co? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      M..........e

      +15

      pokaż komentarz

      @waciak: Ayahuaska to ceremonia, obrzęd religijny i substancja w jednym praktykowana na całym świecie więc wszystko jest możliwe :)

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak: nie pic, to potezne doswiadczenie, ktore wielu osobom dalo bardzo do myslenia i spowodowalo mocne przewartosciowanie i wyczulenie na sprawy takie jak filozoficzne rozkminy, pacyfizm, tolerancja (jako uszanowanie wolnosci innych) czy (jakkolwiek gornolotnie to nie zabrzmi) "bycie dobrym/lepszym czlowiekiem". Nie do konca zgodze sie z @MindOverLife z tym "obrzedem religijnym", na pewno jest to jednak doswiadczenie "duchowo-mistyczne".. I nawet nie chodzi o sama ceremonie/"haj" - Ayahuasca tak naprawde zaczyna na Ciebie wplywac gdy juz dawno "wytrzezwiales" i mozesz sobie wszystko przemyslec

      Polecam obejrzec:

      źródło: m.youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Nie było kiedyś sprawy, że jakiś "biały" wybrał się do buszu spróbować tego specyfiku i go tam zaciukali (tzn. ktoś z plemienia)?

      @waciak: Było, tyle, że nie z plemienia ktoś go "zaciukał", lecz inna osoba biorąca udział w sesji.
      https://www.theguardian.com/world/2015/dec/18/canadian-man-kills-briton-ayahuasca-ceremony-peruvian-amazon

      Ayahuasca tak naprawde zaczyna na Ciebie wplywac gdy juz dawno "wytrzezwiales" i mozesz sobie wszystko przemyslec

      @Oh_hi_Mark: jak wszystkie chyba psychodeliki :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: 'jak wszystkie chyba psychodeliki', ale też warto wziąć pod uwagę całą procedurę związaną z ceremonią Ayahuaski. Każdy psychodelik, a nawet alkohol, może być katalizatorem do pracy terapeutycznej, jeśli się umie samemu pokierować doświadczeniem, albo mieć kogoś, kto w tym pomoże. Nieumiejętnie konsumowane używki, np. imprezowo, albo bez umiejętności przejścia przez doświadczenie silniejszym mogą mieć zgoła inne skutki niż terapeutyczne. Sporo się z tymi tematami spotykałem i znam i takich, którzy tak się sami psychodelikami leczyli, że się zabili; są też tacy, którym w wyjściu z trudnych emocji pomogli specjaliści w stylu psychologa/psychiatry; są i tacy, którzy jeżdżą na kolejne ceremonie Ayahuaski i nadal nie znaleźli dla siebie drogi do utrzymywania pozytywnego stanu bez pomocy stymulantów; są i tacy, którzy raz spotkali się z Ayahuaską i rozwiązali sobie mega dużo tematów, z którymi wcześniej nie mogli sobie poradzić innymi sposobami.

    •  

      pokaż komentarz

      @julianhungry: No oczywiście, że zażywanie psychodelików (dowolnych) z niewłaściwym nastawieniem, lub bez wiedzy o tym jak one działają, i co robić (zarówno podczas tripa jak i po tripie) może prowadzić do zgoła niechcianych skutków.

      Chodziło mi po prostu o to, że nie tylko ayahuaska wymaga tzw "intergracji" tripa, ale de facto wszystkie psychodeliki. Oczywiście są doświadczenia silniejsze i słabsze, bardziej lub mniej dojmujące, powodujące różne skutki bezpośrednio po tripie. Czasem ta integracja jest prosta i nie wymaga wysiłku, a czasem wręcz przeciwnie - "powrót do normalności" jest trudniejszy niż sam trip i trwa miesiącami.

      Generalnie psychodeliki to substancje bardzo, bardzo nieprzewidywalne, a ich działanie jest bardzo mocno oparte na sytuacji w której się je zażywa (i dotyczy to nie tylko miejsca i nastroju, ale też właśnie wiedzy i doświadczenia osoby zażywającej i/lub pilnującej)

    •  

      pokaż komentarz

      @Oh_hi_Mark: Masz rację. W ogóle to pomyślałem, że gdyby wszyscy albo prawie wszyscy ludzie na świecie choć raz tego doświadczyli, to bardzo możliwe, że ludzkość byłaby lepsza. Możliwe np., że gdyby spróbowali tego napoju najwięksi tyrani i zbrodniarze przed dojściem do władzy i popełnieniem zbrodni, to nie byliby tyranami i nie popełniliby swoich zbrodni. Np. Lenin, Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot i inni. A także pewnie islamiści, którzy chętnie mordują innych za apostazję, bluźnierstwo, łamanie prawa szariatu itd. Ogólnie, takie doświadczenie potrafi być najlepszym detoksem dla umysłu, potrafi odchamić i oduczyć autorytarnego myślenia i podejścia do innych.
      Choć oczywiście wszystko trzeba stosować w sposób odpowiedzialny i rozważny.

    •  

      pokaż komentarz

      @waciak ta, naćpani goście anfetaminą i kokainą chyba to byli (ci zaciupani)

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: Jak by go spróbowali będąc pod wpływem środowiska, które ma określone poglądy, to jest duża szansa, że poglądy te zostały by jeszcze głębiej zakorzenione i wzmocnione. Ja np. jestem bardziej zdania, że każdy człowiek powinien wiedzieć, że pójście na terapię to nic złego i że jak się czuje z dowolnego powodu źle mentalnie to można i całkiem warto pójść na terapię, jakąkolwiek choćby. Nie każdy musi iść zaraz na Ayahuaskę, to też nie droga dla każdego, tak myślę.

    •  

      pokaż komentarz

      @julianhungry: napiszesz coś więcej o tych, co się zabili. Jak do tego doszło ?

    •  

      pokaż komentarz

      Piłem wirikutę i ayahuaskę - oprócz dobrej "fazy" nie doświadczyłem niczego donośnego, jakichś duchowych przemian czy też innych bzdur ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ot, po prostu, coś jak po kwasie tylko wzmocnione kilka razy przez co "faza" trwa znacznie dłużej. Oczywiście znajomy, podobnie jak wielu tutaj, imputował, że spożywanie obydwa te środki są niesamowicie magiczne, że dzięki nim osiągniemy wyższy stan świadomości i inne, równie zabawne bzdury xD No, kabaret. Sprawdziłem i c$$!% prawda - nie stałem się lepszym człowiekiem, nie rozmawiałem z bogiem/kosmitami/wyższymi istotami/reptylianami - to oznacza, że taki @trojden czy @Oh_hi_Mark oraz inni im podobni zwyczajnie pierdzielą od rzeczy. Aya i Wiri to tylko kolejne psychodeliki. Dorabianie sobie jakichś duchowości w procesie ćpania jest w p%#?u słabe. I tak powiem :-D

    •  

      pokaż komentarz

      Sprawdziłem i c$@#? prawda - to oznacza, że taki @trojden czy @Oh_hi_Mark oraz inni im podobni zwyczajnie pierdzielą od rzeczy.

      @B0RG: poddałeś się rygorystycznej diecie? odstawiłeś wszelkie używki i seks na min. 3 doby przed ceremonią? wielogodzinne medytacje? Jeżeli na chociaż jedno z pytań odpowiedź brzmi "nie" - no to nie chcę nic mówić, ale brak "oświecenia" był bardziej niż spodziewany... i w sumie masz dużo szczęścia, bo zażywanie Ayahuasca "na pałę", bez szacunku oraz pokory zazwyczaj kończy się czymś, co niektórzy nazwaliby "bad tripem" ( ͡° ͜ʖ ͡°) - tak jak pisał @kubako.

      Nawet nie wspomnę, że Twoje podejście to trochę

      Byłem kiedyś na siłowni - oprócz zakwasów nie doświadczyłem niczego zdrowego, jakichś fizycznych przemian czy też innych bzdur ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ot, po prostu, coś jak po WF-ie tylko wzmocnione kilka razy przez co ból dnia następnego trwa znacznie dłużej. Oczywiście znajomy, podobnie jak wielu tutaj, imputował, że siłka jest niesamowicie zdrowa, że dzięki nim osiągniemy lepsze zdrowie i inne, równie zabawne bzdury xD No, kabaret. Sprawdziłem i c$@#? prawda - nie stałem się zdrowszy, nie zmieniłem się w Pudziana - to oznacza, że taki @trojden czy @Oh_hi_Mark oraz inni im podobni zwyczajnie pierdzielą od rzeczy.

      No sorry Mirku, ale po prostu wali z Twojej postawy ignorancja i odgórne ustawienie na "nie" - i tak jak pisałem, ciesz się, że nie skończyło się dla Ciebie bardzo, bardzo źle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Oh_hi_Mark: o kurka rurka, porównałeś właśnie sport, lekcje wychowania fizycznego do spożywania narkotyków xD Ja pierdzielę, dawno już nie widziałem tak brawurowego spłycenia tematu. Gratuluję.

      Oczywiście, że się przygotowywałem, co ty sobie wyobrażasz. Gdybyś czytał uważanie to wywnioskowałbyś z mojej wypowiedzi, że miałem "przewodnika" - prawdopodobnie takiego samego czubka jak i ty xD Bez odpowiednich przygotowań, mój kolega, nazwijmy go "szaman", nie chciał rozmawiać o spożywaniu aya. Nie mniej, z uwagi na fakt, że z kumplem powiedzieliśmy "sprawdzam" zastosowaliśmy się do wszelkich wymogów.

      Faza jak już pisałem była niezła, ale szczerze powiedziawszy spodziewałem się czegoś lepszego. Podejrzewam, że wpływ na całość miała atmosfera, fakt, że się przebywało ze znajomymi, na działce przy jeziorze, luz, blues i takie tam duperele. Zdawałem sobie sprawę z możliwości "zawieszenia się" (aka bad trip), ale uznałem, że mam zbyt silną psychikę żeby mnie takie głupoty zaprzątały głowę. Sam środek czyni człowieka w trakcie tripa szalenie podatnym na sugestie co jest wykorzystywane przez przewodnika czy tam szamana - jeden z uczestników wmówił sobie, że nie będzie jarał szlugów i pił alkoholu. No i faktycznie, przez kilka tygodni trwał w swoim postanowieniu. Do czasu gdy któregoś dnia czar prysł a alkoholowo tytoniowy nałóg powrócił. Wracając do samej ceremonii, znajomi rysowali co widzą kredkami - sugestie "prowadzącego" sprawiły, że wszyscy nak%@?iali jakieś psychodelicznie wyglądające wzorki, no, byłem pod wrażeniem stosowanej "socjotechniki" XD Całość trwała coś koło ~ 10h i jak już pisałem była przeżyciem na wzór kwasa i grzybów.

      Tak, jestem ignorantem bo empirycznie sprawdziłem te bzdury! Od początku nie mogłem znieść tego pieprzenia o kontaktach z kosmitami, wejściu na wyższy poziom egzystencji (ktoś się, k%@?a, Gwiezdnych Wrót naoglądał) i innych niedorzecznościach znajomego "szamana", że postanowiłem, razem z kumplem, spróbować tego środka i zobaczyć co się stanie, czy faktycznie będzie jak typ mówi. A, dodam, że mam doświadczenie z psychodelikami. Wierz mi. Masz rację, byłem na nie, ale chciałem zagrać w tę grę na zasadach niczego nieświadomego adwersarza. Ostatecznie okazało się, że miałem rację - obydwa specyfiki to zwykłe psychodeliki i nie dają żadnych specjalnych mocy, nie uzdrawiają i nie robią niczego poza pieprzeniu człowiekowi w głowie hehe. Poświęciłem się by móc po wszystkim wyśmiać ten cały rytuał, który był czymś w rodzaju telemango tyle, że w pseudo szamańskim stylu. Naturalnie kilku znajomych lekko się oburzyło, ale ja mam to w dupie - empirycznie czy tam organoleptycznie sprawdziłem co to aya i wiri dlatego mam prawo mówić, że to nic specjalnego. Dorabianie to całości jakiejś ideologii z kosmitami i istotami wyższymi jest po prostu chore.

    •  

      pokaż komentarz

      @oswojony_tygrys Nie wiem, czy tu wiele można napisać ciekawego.. scenariusz standardowy - na tyle się te osoby zapętliły we własnych problemach i grzebaniu w nich, nieraz przy okazji, przy udziale substancji psychoaktywnych, ktore mogą być pomocne, jeśli są stosowane z odpowiednim prowadzeniem (a tu były brane na własną rękę), postanowiły się zabić. Ogólnie to rozwiązaniem wiodącym do pozytywnego rozwiązania sytuacji by mogło być zgłoszenie się do psychologa i na odwyk od substancji psychoaktywnych. Często problemem jest niskie poczucie własnej wartości, brak poczucia wpływu na własne emocje i otaczający świat i pewnie kilka innych tematów, z którymi pomoże wytrwała praca ze specjalistą. Podstawa do wyjścia z problemów to dwie rzeczy - trzeba chcieć i działać, a z tym drugim często bywają problemy, albo są podejmowane działania, które tylko pogarszają sprawę (ze względu na np. ograniczoną perspektywę, przekonania, czy jakikolwiek inny powód).

    •  

      pokaż komentarz

      @B0RG: Same okoliczności picia Ayi nie były u Ciebie najkorzystniejsze. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że nie tylko rozmawialiście między sobą, ale też prowadzący do was mówił. Tak nie powinno być. Po wypiciu nie powinno się rozmawiać, dotykać tripujących i wchodzić z nimi w jakieś interakcje. To zwyczajnie rozprasza i wyrywa z tripa. Muzyka ma też ogromny wpływ na przebieg całego doświadczenia, nie wspominasz o niej, więc raczej nikt tam z ukulele nie biegał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poza tym dawka i proporcje gotowego naparu też mają wpływ na tripa.

      Generalnie Twoje nastawianie (piszesz jakbyś jeszcze przed wypiciem miał pewność, że to bubel, no to dostałeś bubla) i okoliczności niewątpliwie miały ogromny wpływ na Twoje aktualne wnioski i brak zachwytów.

      Nie znaczy to jednak, że inni zmyślają czy doszukują się czegoś na siłę.

    •  

      pokaż komentarz

      @puddin: k%#%a, muzyka była, nastrój też - skąd ty możesz wiedzieć jak to wszystko wyglądało? Poza tym, naturalne, że teraz tacy jak ty będą szukać dziury w całym. A co do zmyślania - pisałem coś o autosugestii, tym ludziom pod wpływem środków psycho po prostu wkręciła się niezła "faza" i to wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @B0RG: Brałeś pod uwagę, że autosugestia zadziałała też na Ciebie? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      Generalnie psychodeliki to substancje bardzo, bardzo nieprzewidywalne, a ich działanie jest bardzo mocno oparte na sytuacji w której się je zażywa (i dotyczy to nie tylko miejsca i nastroju, ale też właśnie wiedzy i doświadczenia osoby zażywającej i/lub pilnującej)

      @kubako: set & setting, set & setting!

    • więcej komentarzy(9)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja tam wolę w nos przyj#$?ć hexen i wtedy mam oświecenie a nie jakieś chemiczne rośliny