•  

    pokaż komentarz

    Łódź jest ciasnym miastem. Co więcej niektóre ulice były węższe tak że wyburzano fronty kamienic by je poszerzyć. Owszem jest momentami słabo bo gorsze widoki mamy w samym centrum i to razi, ale nie ma magicznej różdżki która to zmieni w dwa dni.
    Łódź się zadłuża. Zgadza sie ale to po to by ludzi tu ściągnąć. Czy z Łodzi jest odpływ ludności ? Z którego polskiego miasta nie ma w dobie emigracji zarobkowej.

  •  

    pokaż komentarz

    Jest źle, ale nie aż tak. Owszem - miasto stoi, bo wąskie ulice, a polityka drogowa tego nie poprawia, ale z drugiej strony - stoi też dlatego, że jednak coś na tych ulicach robią. I o ile remont trasy W-Z to dla mnie nieporozumienie architektoniczne, o tyle remonty kamienic - strzał w dziesiątkę.

    A z ciekawostek - pracuję w biurowcu, w okolicy którego nie ma parkingu dla dostawców, taksówek czy kurierów. No i straż miejska (z resztą zgodnie z prawem), ładuje blokady jak leci :D Geniusz, który wymyślił w okolicy budynku strefę zamieszkania powinien dostać złoty medal za sp##%?!!enie jednej rzeczy, którą miał do zrobienia ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @jakis_login: Mieszkałem 30 lat w Łodzi, zwiedziłem wiele innych miast, teraz mieszkam w Wawie... uwierz mi, w porównaniu do Warszawy, w Łodzi nie ma korków i jest idealnie przejezdna. Jest prosta i przejrzysta siatka ulic, z masą zakazów skrętu i ulic jednokierunkowych, co prawda wk?@!ia to jak się planuje trasę, ale za to upłynnia ruch. Z Warszawskiego Mokotowa rano nie idzie wyjechać, za stanie na mostach w szczycie można by już pobierać opłaty parkingowe, a korki na S8 po 10 kilometrów to standard. Warszawa to pierwsze miasto gdzie musiałem porzucić auto, bo realnie ani nie da się w rozsądnym czasie nigdzie dojechać, ani tym bardziej zaparkować. Trudno się dziwić, zagęszczenie ludności jest wysokie, nie jest to więc "wina" władz miasta.

      Przy tym Łódź jest wzorem mobilności :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Scharnvirk: Nie można porównywać Łodzi do Warszawy pod względem płynności ruchu z prostej przyczyny - Łódź jest powierzchniowo niecałe 2 razy mniejsza od Warszawy (W-Wa ma nieco ponad 500 kilometrów kwadratowych powierzchni, gdzie Łódź ma niecałe 300 kilometrów kwadratowych), ale Warszawa ma ponad 1,7 miliona zameldowanych mieszkańców i pewnie gdzieś drugie tyle "słoików" i okoliczne miasta. Łódź to około 650 tysięcy ludzi, plus pewnie ze 100 tysięcy z okolicznych miast, którzy jedynie pracują w Łodzi, a sypiają "u siebie", studenci, których jest mniej niż w Warszawie. Realnie - zakładam, że dziennie w mieście "żyje" około dziewięćset tysięcy do miliona ludzi, gdzie w Warszawie lekko około 2,5 miliona. Duża różnica ;)

      pokaż spoiler Oczywiście są to moje szacunki, patrząc po tym, jak duża jest aglomeracja Łódzka i jak WIEEELKA jest aglomeracja Warszawska ;)


      Nie zmienia to jednak faktu, że Łódź od dawna bryluje w rankingach najbardziej zakorkowanych miast w Europie (a nawet i Świecie): https://www.bankier.pl/wiadomosc/Lodz-jednym-z-najbardziej-zakorkowanych-miast-swiata-7500708.html

      W Łodzi też stoi się w korkach. Tylko tego aż tak bardzo się nie odczuwa, bo stoi się na lokalnych drogach, a nie na ekspresówce czy głównych arteriach łączących dzielnice miasta, gdzie jedyny sposób, by z niej zjechać, to człapać się do najbliższego zjazdu, który jest za 10 kilometrów ;) U "nas" główną arterią miasta jest trasa W-Z, z której da się zjechać praktycznie co kilometr, lub Włókniarzy i ewentualnie Zachodnia/Kościuszki. Cały ruch tranzytowy odbywa się z pominięciem miasta, dzięki wschodniej obwodnicy i węzłowi w Strykowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @jakis_login: Nie wiem, kilka lat pracowałem przy Kościuszki i dojeżdżałem z Pabianickiej w ten czy inny sposób. 20 minut przed szczytem, 30 minut w szczycie, analogicznie powrót, nawet przy remoncie. Potem z kolei na to Kościuszki dojeżdżałem z Wojska Polskiego/Zagajnikowej, czasy takie same. Wcześniej z kolei z Pabianickiej dojeżdżałem do Strykowa, to jest lekko licząc 30 kilometrów, i o ile nie było jakiegoś wypadku, szczyt nie szczyt, nigdy dłużej niż godzina nie było. Z kolei jak szukałem mieszkania 3-4 lata temu, jeździłem po mieście w tę i wewtę i też rzadko się w coś wkopalem. Może jako lokalny mieszkaniec wiem po prostu że się niektórych miejsc unika a w Wawie tego jeszcze nie odkryłem.

    •  

      pokaż komentarz

      Może jako lokalny mieszkaniec wiem po prostu że się niektórych miejsc unika a w Wawie tego jeszcze nie odkryłem.

      @Scharnvirk: o to to. Ja w Warszawie jadę tak, jak nawigacja pokazuje, bo nie znam tego miasta. Po Łodzi poruszam się na tyle płynnie (mimo, że też jestem przyjezdny, ale z "obywatelstwem" :D ), że wiem, gdzie i którędy jechać, by uniknąć korków.

  •  

    pokaż komentarz

    skąd na wykopie tyle łodzianów?

  •  

    pokaż komentarz

    Hurr durr... Ja się o miastach w których nie mieszkałem (a tylko odwiedzałem przez kilka dni) nie wypowiadam. Dopiero jak się trochę pożyje w danym miejscu wiadomo jakie są plusy i minusy.

    Krótko po studiach pojechałem do Mrągowa, no i zakochałem się w blokach tuż przy jeziorze z pomostem ale potem porozmawiałem z lokalsami i wyszło że może i ładnie ale wesoło nie jest i z pracą mega trudno. Wtedy zacząłem patrzeć na wszytko odrobinę inaczej.
    W Łodzi jest wszystko co posiadać powinno duże miasto. Kompleksy też są na poziomie starych kamienic których co roku jest coraz mniej i ruchu drogowego gdzie już dawno Włókniarzy, Rydza i WZ powinny być przelotówkami bez świateł na skrzyżowaniach. Jednak Łódź ma zadziwiająco wiele do zaoferowania, szczególnie młodym osobom niezależnie czy fotografowi czy programiście.
    Natomiast wiem, że Ci którzy przyjeżdżają do tego miast po kilku latach zaliczają opad szczęki - gorzej gdyby tak nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      a się o miastach w których nie mieszkałem (a tylko odwiedzałem przez kilka dni) nie wypowiadam

      @WLADCA_MALP: weź, nie bądź taki, zabijasz internet ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Łódź ma potężną korzyść lokalizacyjną w tej rzeczywistości geopolitycznej. CPK, A1-A2, terminal kontenerowy. Na pewno boom inwestycyjny się jeszcze bardziej zwiększy. Tylko pytanie jak to będzie Panie wyglądać. Patrząc na polską kulturę planowania to wyjdzie 1 ładny obiekt na 3 brzydkie, korki, parking na chodnikach oraz wielki nowy zielony park będący w rzeczywistości kolejnym parkingiem z jednym drzewem.

  •  

    pokaż komentarz

    Spedzilem w Lodzi swoje najlepsze mlodziencze lata przypadajace na 80 i poczatki 90s. Paradoksalnie okres w ktorym Lodz rzeczywiscie pracowala na opinie wizualnej ruiny. Zycie towarzyskie wtedy kwitlo, nie wiem czy ktos pamieta piatkowe i sobotnie wieczory przy horteksie, tam sie robil spontaniczny sped mlodziezy i starter pod imprezy, jakis tysiac imprezowo nastawionych osob co tydzien spedzalo tam wieczory od wiosny do poznej jesieni. Pierwsze rejwy w Alcatraz, pierwsze blowjoby.
    Ostatni raz w Lodzi bylem w te wakacje na jeden dzien i pierwsze co mnie uderzylo to poziom zmian, nowych budynkow oraz drog przy jednoczesnym zaniedbaniu miejsc w ktorych nadal nikt nic nie remontowal od chyba 50 lat (okolice Kilinskiego). Ale chyba najdziwniejsza w tym wszystkim byla putska, malo ludzi na ulicach, wrazenie wymarlego miasta. Zastanawialem sie dla kogo powstaja te wszystkie monumentalne budowle szczegolnie nowy dworzec fabryczny w okolicach ktorego widzialem moze 10 osob a sprawial wrazenie wiekszego niz londynskiego Victoria Station gdzie codziennie o kazdej porze jest kilka tys ludzi.
    Generalnie tzrymam kciuki za Lodz ale uwazam, ze poziom zaniedban byl tak duzy, ze to jest praca na kolejne 30-40 lat aby dopacowac kazdy detal tak jak to powinno wygladac na powaznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @usunalemkonto: tez dobrze wspominam czasy Pasażu Schillera, brak zakazu spożywania piwka, imprezy w Rifrafie. Stare czasy :)
      Mnie jako mieszkańca dziwią ciągle powstające Hotele. I co wiedza hotelarze czego nie wiemy my, a powoduje to ze opłaca im sie inwestować w Łodzi. Z doliny przemysłu włókienniczego idziemy w stronę doliny IT.

    •  

      pokaż komentarz

      @hocum:

      Mnie jako mieszkańca dziwią ciągle powstające Hotele. I co wiedza hotelarze czego nie wiemy my, a powoduje to ze opłaca im sie inwestować w Łodzi.

      Wiedzą to co z grubsza wie każdy. Że łódzka baza hotelowa jest zbyt mała w stosunku do zapotrzebowania i że inwestycja się opłaci.

      Ale chyba najdziwniejsza w tym wszystkim byla putska, malo ludzi na ulicach, wrazenie wymarlego miasta.

      Polecam rzucić okiem na centrum w piątkowy wieczór, gdzie nie da się płynnie przebić przez tłum ludzi idący chodnikiem, a nie na niedokończony dworzec fabryczny (。◕‿‿◕。)