•  

    pokaż komentarz

    Wrzucę tu screeny z maili bo nie udało mi się w treści

  •  

    pokaż komentarz

    Nie jestem w stanie pamiętać wszystkich ustaleń z Klientami

    To sobie k!?@a je zapisz....

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie:
      Tyle lepszych rozwiązań:
      1. Przyjąć opinie/komentarz na klatę i na przyszłość starać się dokładniej słuchać klientów i nie obiecywać im cudów na kiju.
      2. Napisać maila z przeprosinami i jakimś wytłumaczeniem, że to odgórna decyzja producenta itp.
      3. Spróbować dorzucić jakiś gratis/rabat i poprosić o lepszą opinię.
      4.Każde inne rozwiązanie....

      To nie kurwa....
      Wyśle mu maila, ze subtelną "groźbą" i na końcu poproszę o usunięcie negatywnego komentarza.

      Pan zapewne ma odznakę "Customer Support Specialist"

      pokaż spoiler Podobno młodzieżowe słowo roku 2018 to dzban? Przypadek?

    •  

      pokaż komentarz

      @go-away:
      Niechby kelner powiedział, że nie jest w stanie zapamiętać wszystkich ustaleń klientów, to by zaraz wyleciał, bo po prostu się do takiej roboty nie nadaje. Najwyraźniej w salonach samochodowych obowiązują niższe standardy niż w przeciętnej knajpie. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @go-away: Subtelną? Chyba inaczej rozumiem sens tego słowa. Bezczelną, idiotyczną to już prędzej.

      Konsument ma prawo do wystawiania opinii jakie chce obojętnie od tego czy się sprzedawcy podoba czy nie. Taki mamy klimat jako przedsiębiorcy. Pan dyrektor z salonu wybrał najgorsze możliwe rozwiązanie. A mógł najpierw porozmawiać z prawnikami. Niech OP idzie do rzecznika konsumentów i zgłosi, że czuje się zaszczuwany przez przedsiębiorcę po wyrażeniu negatywnej, aczkolwiek prawdziwej opinii o przedsiębiorcy. Ciekawe jak szybko dostanie OP przeprosiny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie Napisałem to z ironią, może lepiej gdybym cały zwrot "subtelna groźba" ujął w cudzysłów.
      Ale jak najbardziej zgadzamy się w kwestii zachowania dealera/sprzedawcy.
      Nie tędy droga ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      To sobie k??%a je zapisz....

      @go-away:

      Nie jestem w stanie pamiętać wszystkich ustaleń z Klientami i dlatego elementem kluczowym jest zamówienie, które szczegółowo precyzuje przedmiot i warunki zakupu. Specyfikacja przekazanego samochodu była zgodna z zamówieniem.

      No sorry, ale jeżeli wydaję kilkadziesią tysięcy na samochód a na papierze nie mam tego o czym zapewniał sprzedawca, potem nawet tego nie sprawdzam przy odbiorze to chyba coś jest nie halo. Tym bardziej że ludzie z miernikami lakieru przychodza odbierać nowe auta a tu nawet nie sprawdzili podstawowej funkcji na której tak bardzo zależało.

      Sprzedawca mocno sp#$!!##ił zapewniając o rzeczach, których nawet nie może zrealizować, ale kupujący to auto też w pewnym stopniu sam sobie zawinił

      wiadomo odbierając nowe auto nie sprawdzasz wszystkiego, raczej działa tu zasada zaufania bo wkońcu to NOWE auto.
      Ile można powtarzać że właśnie trzeba sprawdzać wszystko, nie ma tu miejsca na żadne zaufanie tak jak w każdym biznesie.

    •  

      pokaż komentarz

      Sprzedawca mocno sp$#!@?$ił zapewniając o rzeczach, których nawet nie może zrealizować, ale kupujący to auto też w pewnym stopniu sam sobie zawinił

      @Golomp: Tak, wiemy. Ale nie daje to prawa sprzedawcy do straszenia paragrafami za negatywną opinię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Golomp no wiesz mój ojciec odbierał auto z salonu w tym roku, też peugeot i kurcze do głowy mu nie przyszło żeby grzebać w menu, bo się na tym nie zna, ale z miernikiem poszedł. Pytanie jak wyglądał odbiór, bo normalnie to jest pokaz funkcji, omówienie obsługi, jazda próbna to nie jest tak że 5 minut i wypad. Rzeczywiście w tym momencie można było wypalać, ale to są emocje i myślę że nie mieli tego w głowie. Ewidentnie widać że jest to niewiedza sprzedawcy, peugeot zmienił konfiguracje, a on źle przekazał klientom. Ciekawe ile osób zostało potraktowanych w ten sposób, mirror screen to się używa raczej od przypadku do przypadku jak jedziesz gdzieś dalej, w końcu głównie chodzi o nawigację.

    •  

      pokaż komentarz

      nie daje to prawa sprzedawcy do straszenia paragrafami za negatywną opinię.

      @HitcH_: Jak najbardziej masz rację i do tego w swoim komentarzu się nie odnoszę. Zachowanie sprzedawcy jest naganne i należy to tępić.

      @arturccc: Jasne że to są emocje i dlatego przed odbiorem warto zrobić sobie listę kontrolną rzeczy, które chce sie sprawdzić, tym bardziej jeżeli są jakieś funkcje na których wyjątkowo nam zależy. Tak samo warto zabrać ze sobą kogoś kto nie jest pod wpływem emocji, żeby spojrzał na wszystko ze spokojem.

      Pytanie dlaczego funkcji tych nie ma nigdzie na papierze w specyfikacji, tylko jakieś umowy ustne. Oczywiście w sądzie Tata pewnie wygra, ale wiadomo że mając wszystko spisane oszczędziłby sobie dużo czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      Pytanie dlaczego funkcji tych nie ma nigdzie na papierze w specyfikacji, tylko jakieś umowy ustne. Oczywiście w sądzie Tata pewnie wygra, ale wiadomo że mając wszystko spisane oszczędziłby sobie dużo czasu.

      @Golomp: Niestety w momencie gdy się dowiedziałem co i jak było już za późno. Jedyne co to ostrzegłem rodziców, że na przyszłość takie rzeczy na papierze. Oni wolą załatwiać sprawy przez tel, tylko wtedy brak jakichkolwiek dowodów. Ja preferuję maila bo nikt mi nie wciśnie ściemy po miesiącu, że było inaczej niż ustalaliśmy (ew. mail z podsumowaniem rozmowy, ale musi być na piśmie wszystko).

    •  

      pokaż komentarz

      Sprzedawca mocno sp$#%##%ił zapewniając o rzeczach, których nawet nie może zrealizować, ale kupujący to auto też w pewnym stopniu sam sobie zawinił

      @Golomp: Tylko różnica jest taka, że salon jako przedsiębiorca odpowiada względem konsumenta za cechy produktu, a konsument jako nieprofesjonalista nie musi się na tym znać. Czy jeśli przyjechałby całkiem zielony użytkownik to oznacza, że można mu np. zamiast silnika 2,0 litra o mocy 240KM wsadzić 1,0 o mocy 80KM?

      W tej chwili OP powinien złożyć reklamację pisemną z tytułu rękojmi (brak deklarowanych cech produktu). Reklamacja zapewne zostanie odrzucona przy takim nastawieniu salonu, ale to nawet dobrze. Niech wówczas weźmie odrzuconą reklamację i idzie do rzecznika praw konsumenta (w Gliwicach babka jest trochę słaba, ale zawsze to urząd) i opisze całą sytuację, wraz z grożeniem i przetwarzaniem danych osobowych. Następnie czeka na reakcję na pismo od rzecznika do salonu. W tym samym czasie niech poinformuje przez ePUAP UODO o przetwarzaniu danych, cyber-stalkingu wykonanym przez szanowną firmę.

      I nie, nie ma znaczenia, czy sporna funkcja jest istotna czy nie. Właśnie przez brak reakcji i nasze zaniechania jako konsumentów wychowujemy takie żałosne postawy przedsiębiorców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Nie doczytałeś chyba uważnie mojego komentarza.

      Doskonale rozumiem, że dealer jest mocno niekompetentny i nie można dopuszczać i przyzwalać na takie sytuacje.
      I dokładnie o to mi chodzi - reklamacja, RPO, może sąd - a wystarczyło w salonie sprawdzić czy auto pokrywa się ze specyfikacją (chociaż tu się akurat pokrywało) i ewentualne odmówienie odbioru auta.
      OP wygra czy to w sądzie czy wcześniej, ale kosztem straty czasu i nerwów, które można było oszczędzić - o to mi chodziło ;)

      I nie, nie ma znaczenia, czy sporna funkcja jest istotna czy nie.
      Jasne że nie ma, ale jeżeli funkcja jest istotna to tym bardziej powinniśmy sprawdzić czy wszystko działa poprawnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Golomp: Czytałem bardzo uważnie i właśnie robisz to czego nie lubię w konsumentach w Polsce (i mówię to zarówno jako konsument, jak i przedsiębiorca) - starasz się przerzucać część odpowiedzialności na klienta i tym samym tłumaczyć nieuczciwą postawę sprzedawcy - klient nie sprawdził, nie zweryfikował, dał ciała bo mógł porównać itd. Konsument "zawinił" bo zaufał, że nie zostanie oszukany, "zawinił" bo działał w dobrej wierze, że renomowany sprzedawca sprzeda mu to, co zostało ustalone.

      Konsument jak już napisałem może być kompletnym lebiegą i nie wiedzieć nic na temat kupowanego produktu. Sprzedawca jednakże z punktu widzenia prawa odpowiada za sprzedawany produkt.

      > Jasne że nie ma, ale jeżeli funkcja jest istotna to tym bardziej powinniśmy sprawdzić czy wszystko działa poprawnie.

      Może powinniśmy, może nie powinniśmy. Za to sprzedawca ma obowiązek przedstawić produkt. I jeśli były w produkcie jakieś określone cechy, które klient ze sprzedawca uzgadniał to w dobrze pojętym interesie sprzedawcy jest pokazanie tych funkcji. Aby uniknąć właśnie takich sytuacji. Tylko mam wrażenie, że sprzedawca wydający ten samochód w tym konkretnym salonie nie odróżniłby jednej funkcji od drugiej, nawet jakby mu nadepnęły na stopę na ulicy i powiedziały dzień dobry ;).

      O niekompetencji świadczy to, że nawet nie wiedział czy wydawany samochód ma, czy tez nie ma danej funkcji i szukał jej potem jak dziecko we mgle. Napisałem niekompetencji, bo chcę wierzyć, że przedstawienie z próbą uruchomienia tej konkretnej funkcji nie było tylko cyniczną szopką wynikającą z całkowitej nieuczciwości sprzedawcy.

    •  

      pokaż komentarz

      Za to sprzedawca ma obowiązek przedstawić produkt. I jeśli były w produkcie jakieś określone cechy, które klient ze sprzedawca uzgadniał

      @Erie: No uzgadniał - wyłącznie słownie. Pod specyfikacją pod którą klient zapewne się podpisał. Jeżeli podpisuję papier bez czytania, albo niezgodny z ustaleniami to w żadnym stopniu nie jestem sobie winny?

    •  

      pokaż komentarz

      @Golomp: Mnie kiedyś uczono trochę innej etyki. Jeżeli komuś coś obiecuję, deklaruję to mam to spełnić. Skoro zatem sprzedawca obiecał, że coś ma być to umowa ustna też obowiązuje. A podpisanie się w dobrej wierze pod czymś, co sprzedawca przedstawia do podpisu może i jest pewną naiwnością, ale również potwierdza uczciwość lub nieuczciwość sprzedawcy. Nieuczciwy sprzedawca zawsze może Ci podłożyć spreparowany odpowiednio dokument.

      Naprawdę przestańmy jako konsumenci godzić się na to, że nas ruchają w tyłek sprzedawcy, banki, operatorzy komórek itd. i walczmy o swoje. Nie doprowadzajmy do kuriozalnych i absurdalnych sytuacji, że odbierając przykładowo 6 bułek z biedronki musimy akceptować 10 stu-stronicowych regulaminów drobnym druczkiem, z których każdy musimy dokładnie przeczytać, bo inaczej zostaniemy oszukani. Kupujesz u profesjonalisty i to on odpowiada za to, aby proces sprzedaży był zgodny z prawem. Jeśli nie jest to właśnie niczym się nie różni zakup w salonie od zakupu od pana Mietka na bazarze. Zatem opinia OPa jest całkowicie zasadna.

    •  

      pokaż komentarz

      No sorry, ale jeżeli wydaję kilkadziesią tysięcy na samochód a na papierze nie mam tego o czym zapewniał sprzedawca, potem nawet tego nie sprawdzam przy odbiorze to chyba coś jest nie halo. Tym bardziej że ludzie z miernikami lakieru przychodza odbierać nowe auta a tu nawet nie sprawdzili podstawowej funkcji na której tak bardzo zależało.

      Sprzedawca mocno sp$%?@!$ił zapewniając o rzeczach, których nawet nie może zrealizować, ale kupujący to auto też w pewnym stopniu sam sobie zawinił

      wiadomo odbierając nowe auto nie sprawdzasz wszystkiego, raczej działa tu zasada zaufania bo wkońcu to NOWE auto.

      Ile można powtarzać że właśnie trzeba sprawdzać wszystko, nie ma tu miejsca na żadne zaufanie tak jak w każdym biznesie.

      @Golomp: W pełni się z Tobą zgadzam,mnie głównie chodzi o zachowanie sprzedawcy w związku z wystawieniem negatywnej opinii.
      To ze nie mają tego na papierze to jest ich niedopatrzenie i tego prawnie nie wyegzekwują.
      Bo zgadzam się, że trzeba się upewnić, aby wszystko mieć na papierze bo wtedy można coś zadziałać, czy odstąpić od umowy.
      Ale uważam, że skoro coś im obiecywał (sprzedawca póki nie kupili to zapewne skakał wokół nich, słodził i wszystko obiecywał) to mają prawo wystawić negatywną opinię, skoro słowa nie dotrzymał.

    •  

      pokaż komentarz

      Ewidentnie widać że jest to niewiedza sprzedawcy, peugeot zmienił konfiguracje, a on źle przekazał klientom.

      @arturccc: Tak i mógł ich brzydko mówiąc "olać" i przyjąć wystawianą opinie, ale jednak wolał pisać kretyńskiego maila.
      Jeśli chciał zmienić opinię, to powinien to zrobić w zdecydowanie inny sposób.

      Tyle lepszych rozwiązań:
      1. Przyjąć opinie/komentarz na klatę i na przyszłość starać się dokładniej słuchać klientów i nie obiecywać im cudów na kiju.
      2. Napisać maila z przeprosinami i jakimś wytłumaczeniem, że to odgórna decyzja producenta itp.
      3. Spróbować dorzucić jakiś gratis/rabat i poprosić o lepszą opinię.
      4.Każde inne rozwiązanie....

    •  

      pokaż komentarz

      @Golomp stary jak jestem ciekaw czy ty w życiu jesteś tak przezorny jak piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @arturccc: Przy wydawaniu takich sum zawsze. Zresztą nie bez powodu kupując auto (akurat używane) wydałem kilkaset złotych na pomoc eksperta przy oględzinach, wizytę na SKP i sprawdzenie historii w necie.
      Tym bardziej nie podpisałbym dokumentuspecyfikacji niezgodnego z ustaleniami.

      Mieszkanie też pójdziesz odbierać i nawet nie sprawdzisz czy ściany trzymają pion, albo czy powierzchnia jest taka jak
      deklarowana?

  •  

    pokaż komentarz

    Ale jest biały to i tak nieźle.
    Obsługa na poziomie POLMOZBYT 1986

    •  

      pokaż komentarz

      @Sepp1991: byłem w szoku jak mi siostra tego maila pokazała...

      A biała perła swoją drogą bardzo ładna :)

    •  

      pokaż komentarz

      @HitcH_: Gdybym ja odp!%?!@%al taka maniane sprzedajac swoj produkt to dawno by mnie z roboty wyrzucili. Najnizszych lotow, typowo Polska niestety, zagrywka. Gwarancja do bramy, pozniej sie nie znamy. Zamiast sie przyznac do bledu, pojsc do kogos decyzyjnego i wyjsc z tego obronna reka (toc to wiele nie kosztuje) to lepiej sp%@!%##ic dobre imie firmy i swoje wlasne. Teraz kazdemu znajomemu bedziecie opowiadac historie i ta osoba przekaze to trzem nastepnym- stad sie wlasnie bierze zla opinia.
      Swoja droga niezla znajomosc sprzedawanego produktu skoro jestes pewien ze cos jest, CHCESZ UDOWODNIC ZE DZIALA a sie okazuje ze jednak nie ma. No IKS k@!%a DDDDEEEE. Serio, ja wiem, ze to moze byc jedna pomylka na sto i nie czesto pewnie opycha sie auta na full opcji no ale kaman, od tego jest ten koles ze ma to wszystko wiedziec. A to jeszcze Dyrektor Sprzedazy. Wszystko z ich strony jest na nie, beznadziejne podejscie do klienta.

  •  

    pokaż komentarz

    Naśladując mądrość dealera , ja bym mu powiedział, że w.google jest "dodaj opinię "a nie "dodaj pomówienie", więc dodałem opinię.

1 2 3 4 5 6 7 ... 15 16 następna