•  

    pokaż komentarz

    Umowa małżeńska jest bardzo niekorzystna dla facetów, jest dobra tylko dla kobiet. Najlepiej w ogóle nie wchodzić w taki układ i po problemie.

    •  

      pokaż komentarz

      Umowa małżeńska jest bardzo niekorzystna dla facetów, jest dobra tylko dla kobiet. Najlepiej w ogóle nie wchodzić w taki układ i po problemie.
      @danlenoir: xD . Wy przegrywy to żyjecie w niezłym matrixie. xD

      Po pierwsze: kobieta, która będzie twoją żoną, to nie przedmiot a osoba.
      Po drugie: kobieta, która będzie twoją żoną, to nie biznes-partner, a partnerka życiowa, druga połówka
      Po trzecie: jeśli się żenisz to dlatego, że chcesz założyć rodzinę. Wspólnie z partnerką. Nie, tu nie ma dealu biznesowego. Po prostu razem chcecie tworzyć dom, rodzić i być może wychowywać dzieci. Razem spędzać czas, być niemalże jednym organizmem.

      Tylko, że aby znaleźć partnerkę z którą będzie można założyć szczęśliwy związek, to trzeba przede wszystkim: myśleć głową a nie fiutem, obserwować i uczyć się drugiej osoby, dbać o relację z drugą osobą... i nutka tzw. szczęścia też się przyda, szczęścia, by wam się szczęśliwie żyło, bez większych problemów.

      Ale nigdy nie stworzysz takiego związku, jeśli nie wejdziesz w niego Va Banque (i to nie jest kwestia rozdzielności majątkowej, ale wszystkiego).

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: On jest redpilersem, a Ty się nie znasz, betaorbiterze ( ͡~ ͜ʖ ͡°).

    •  

      pokaż komentarz

      Wy przegrywy to żyjecie w niezłym matrixie. xD
      @simperium: w matrixie to żyją normiki xD

      Ale nigdy nie stworzysz takiego związku, jeśli nie wejdziesz w niego Va Banque
      Co rozumiesz przez wejście Va Banque? Możesz rozwinąć to na przykładzie kobiet bo jak wygląda to u facetów każdy wie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @gwiezdny_wodnik: w normalnych relacjach kobieta tak samo wchodzi va banque w małżeństwo jak mężczyzna, bo od momentu ślubu WSPÓLNIE grają do jednej bramki, są jedną drużyną.

      Niestety, problem wielu młodych małżeństw jest taki, że zapominają, że nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Albo na pierwszym miejscu stawiasz rodzinę, albo siebie.

      I jeszcze jedno, to, że kobieta często mniej zarabia i pracuje na mniej wymagających stanowiskach, to niejednokrotnie efekt kooperacji rodzinnej, kompromisu: najczęściej to ona jest / będzie matką, i to jej główną domeną będzie zajmowanie się tzw. ogniskiem domowym. Oczywiście nie jest to norma - zwłaszcza w dużych miastach - ale normalne związki szukają kompromisów, które będą krzywdzić rodzinę (czyli wszystkich jej członków) najmniej

      Ponadto, fajna patola, że nim zaczniecie z kobietą na poważnie się spotykać, to już myślicie o rozwodzie xD

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium:
      Po trzecie; co ci przeszkadza założenie rodziny bez małżeństwa? Nigdy nie rozumiałem mitycznego małżeństwa, co za różnica czy ma się papierek z urzędu czy nie? Jeśli rozpatrujemy to pod kontem miłości to jak dla mnie żaden, jeśli biznesu to wtedy uuu... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      miroslaw75

      +30

      pokaż komentarz

      ć partnerkę z którą będzie można założyć szczęśliwy związek, to trzeba przede wszystkim: myśleć głową a nie fiutem, obserwować i uczyć się drugiej osoby, dbać o relację z drugą osobą... i nutka tzw. szczęścia też się przyda, szczęścia, by wam się szczęśliwie żyło, bez większych problem

      @simperium: dobrze napisales kolego, tylko znalesc taka to jest masakra ciezko :/ na seks znajdziesz, do kochania ciezko ze jpdl

    •  

      pokaż komentarz

      Po trzecie; co ci przeszkadza założenie rodziny bez małżeństwa?
      @slec21: instytucja "małżeństwa" ma dwa cele:

      - pierwszy w którym mężczyzna z kobietą oficjalnie stają się parą, zatem jest rytuałem, i jak przystało na rytuał możesz się ożenić nie żeniąc się (np. biorąc tylko ślub kościelny)

      - drugi, bardzo ważny z perspektywy Państwa - małżeństwo jako instytucja ma na celu przedłużać istnienie społeczeństwa, zatem idea małżeństwa jest taka, by zachęcać osoby to łączenia się w pary na stałe (to zwiększa szansę na edukację i wychowanie dzieci), by te się mnożyły. Dlatego małżeństwa "dostają" profity, których nie dostają nieformalne związki.

      Jeśli jesteś długo w związku z drugą osobą, to prawdopodobnie będziesz widział te profity i widział to, że zapewniają one poczucie bezpieczeństwa drugiej osobie. Poczucie bezpieczeństwa i nie bycie wykluczonym ze społeczności. Małżeństwo też jest takim zapewnieniem, że wchodzisz w ten związek na 100%. I wcale nie chodzi o kwestie finansowe, bo niezależnie od rozdzielności, wszystko co przed ślubem było twoje, będzie twoje na zawsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @slec21: bo cala otoczka magii to wlasnie malzenstwo, a zaluj, zaluj tego uczucia sie byc kims w malzenstwie, a nie jak kolejny kolega partnerki ,bez papieru,slubu,wesela :-) Jak mozna az tak nie ufac osobie bedac z nia, ze nie chce sie byc z ta osoba w malzenstwie. Uciekacie dzieciaki od odpowiedzialnosci za siebie i druga osobe ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      w normalnych relacjach kobieta tak samo wchodzi va banque w małżeństwo jak mężczyzna
      @simperium: czemu w takim razie ma służyć to małżeństwo można nie brać ślubu i też się zaangażować, czy może nie?

      Albo na pierwszym miejscu stawiasz rodzinę, albo siebie.
      Powiedz mi co w takim razie facet który zapewnia byt materialny rodzinie, ogarnia wiele spraw technicznych a później stara się wychowywać dziecko powinien zrobić aby było dobrze, bo rozumiem że to jest za mało

      Ponadto, fajna patola, że nim zaczniecie z kobietą na poważnie się spotykać, to już myślicie o rozwodzie xD
      Fajna patola zanim jeszcze weźmiesz kredyt myślisz o tym że będziesz musiał go spłacić.

      Normickie czcze gadanie, przecież kobietom nie odpowiadał stan który utrzymywał się od tysiącleci - czyli zapewnienie dobrych warunków bytowych rodzinie tylko cały czas chcą więcej.

      Nie wiele znam przypadków aby po ślubie mąż nagle zaczął zabierać żonę na ryby, oglądanie meczyków lub granie w gry. Znam za to wiele w których facet uczestniczył w damskich spotkaniach, oglądał gównoseriale czy zrezygnował ze swojego hobby na rzecz żony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Fajna patola zanim jeszcze weźmiesz kredyt myślisz o tym że będziesz musiał go spłacić.
      @gwiezdny_wodnik: złe porównanie. Dobrym byłoby coś w stylu "faja patola zanim weźmiesz kredyt obmyślasz jak zaraz po zaciągnięciu ogłosić bankructwo".

      Znam za to wiele w których facet uczestniczył w damskich spotkaniach
      To dowód anegdotyczny. Ja znam za to wiele par w których oboje się spełniają przynajmniej na tyle, na ile pozwala rodzina. W normalnej relacji każdy partner dba o potrzeby drugiego partnera. I oczywiście niejednokrotnie rezygnuje chwilowo ze swoich potrzeb, bo tego wymaga kompromis, rodzina.

      czy zrezygnował ze swojego hobby na rzecz żony
      Niestety, wina leży tutaj po stronie obu partnerów, a przede wszystkim braku dialogu, kompromisu. Ale nikt nie powiedział, że budowanie związku to kaszka z mleczkiem.

      czemu w takim razie ma służyć to małżeństwo można nie brać ślubu i też się zaangażować, czy może nie?
      Oczywiście, że można. Jest ogrom takich par. Zresztą pisałem: możesz wziąć ślub kościelny bez cywilnego. Oczywiście ślub cywilny to najwyżej aspekt psychologiczny a przede wszystkim profity jakie daje Państwo parom. I jeśli środowiska LGBT wywalczą sobie te same prawa, jakie mają dzisiaj małżeństwa cywilne, to zobaczysz, jak szybko ta instytucja zniknie, bo po prostu nie będzie tych profitów. Zupełnie inaczej jest ze ślubem kościelnym, ale tu wchodzimy w aspekt sacrum.

      co w takim razie facet który zapewnia byt materialny rodzinie, ogarnia wiele spraw technicznych a później stara się wychowywać dziecko powinien zrobić aby było dobrze, bo rozumiem że to jest za mało
      Nigdzie nie napisałem, że jest to za mało. Zwróciłem uwagę, że często rodziny wychodzą z założenia, by matka pracowała mniej, po to, by spędzała więcej czasu z dziećmi. Mężczyźni mają jednak większe predyspozycje do rozpychania się łokciami w pracy, więc takie posunięcie jest jak najbardziej strategicznym rozwiązaniem - z perspektywy rodziny.

      Normalna rodzina jest jak łódź na ocenia. Wszyscy w niej mają jeden wspólny cel. A tym celem jest oczywiście rodzina (wiem, brzmi jak patetyczne masło maślane ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: nie można grać do jednej bramki, kiedy jedna strona - w przypadku porażki - może stracić wszystko a druga jeszcze ugrać coś dla siebie, cucku

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      w matrixie to żyją normiki xD

      @gwiezdny_wodnik: Kto wymyśla te słowa? Normik, jak to pierwszy raz zobaczyłem, to myślałem, że to jakaś rasa chomika.

    •  

      pokaż komentarz

      @temekx: Mówimy tu o sytuacjach gdy ludzie nie robili takiego cyrku gdy w wypadku małżeństwa kobiety walczą o swoje gnojąc drugą stronę. Czasy się zmieniły a to o czym pisze @simperium ma jak najbardziej sens w wypadku dobrze ułożonych ludzi. Po prostu coraz więcej patologii i egoizmu w społeczeństwie więc chcąc nie chcąc trzeba mieć przynajmniej świadomość ryzyka. Dodatkowo wchodzi czynnik przepływu informacji (internet) dzięki któremu widzimy teraz więcej tych głośnych spraw. A głośne oznacza najczęściej te kontrowersyjne.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: mylisz się. Jeśli wejdziesz w małżeństwo Va Banque kobieta w razie rozwodu zabierze połowę Twojego majątku oraz dzieci. W Polsce kobieta może bezkarnie utrudniać kontakt z dzieckiem po rozwodzie. Ogólnie prawo w Polsce dużo bardziej chroni interes kobiety. Facet jeśli nie ma intercyzy zostaje oskubany z majątku oraz dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: przegrywy i c@?$#we laski szukające betabankomata istniały już ponad 100 lat temu, patrz bohaterowie Lalki, książki napisanej ch$% wie kiedy. Taki Wokulski to przecież uosobienie tagu #przegryw, a Łęcka - to tag #p0lka.

      Jedno i drugie istnieje ale ma raczej marginalny udział w społeczeństwie.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Chcesz pokoju, szykuj się na wojnę :) Zgodzę się, że małżeństwo nie polega na prostym rozrachunku praw i obowiązków, tylko jest to korelacja z drugim człowiekiem. Niestety prawo w Polsce sprzyja kobietom, a jeszcze bardziej sprzyja matkom. Nieważne czyja jest wina w małżeństwie, to kobieta ma większe prawa do pomocy. Kolejny problem to sposób wychowania kobiet w krajach, gdzie walczy się o równouprawnienie. Od dziecka wmawia się, że kobiety są słabsze, że są grzeczniejsze, że są ładniejsze, że rozróżniają więcej kolorów od mężczyzn, że się lepiej uczą, że są najlepszymi matkami. A tatusiowie takich dziewczynek tylko pogłębiają je w przekonaniu, że są księżniczkami na tym świecie, że tatuś wszystko załatwi, że tatuś da pieniądze, że tatuś jest obrońcą młodej księżniczki. To jest błędne wychowanie. Potem w pracy jak widzisz, że dziewczyna sobie nie daje rady, to nie możesz do niej normalnie, jak do faceta, podejść i ją op$$!#!%ić, tylko musisz uważać na słowa, żeby dziewczyna się nie zasmuciła. Ludzie w koło mają w dupie to co czuje facet, bo to jest pijak, babiarz, głuptasek i jak chce być mężczyzną, to musi sobie radzić ze swoimi problemami, tylko p@@#y płaczą i popełniają samobójstwa. Dopóki Państwo się wpieprza w sprawy rodzinne, dopóty małżeństwa w Polsce są najbardziej ryzykowną umową partnerską. I naprawdę trzeba być szalonym i mieć dużo szczęścia, żeby się na to decydować. Ja się zdecydowałem, ale tylko dlatego, że jestem szalony ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: jako zonaty z wieloletnim doswiadczeniem stwierdzam na bazie mojego doswiadczenia i doswiadczenia znanych mi blizej, innych zonatych mezczyzn, ze k$$$a p?!?%%$isz od rzeczy.

      Masz gowno-pojecie na temat malzenstwa, masz gowno-pojecie na temat tego jak kobieta potrafi wykorzystac fakt tego papierka, wiec zbieraj swoje zabawki i wyp$%%!$%aj do jakiegos tematu o kolejnym czarnym marszu, czy wyimaginuowanej nierownosci plac miedzy plciami.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Terefere k?#$a kuku, tak oczywiście powinno być, a jak jest? 44% małżeństw w miastach kończy się rozwodem - https://www.wprost.pl/tygodnik/10110028/w-niewoli-malzenstwa.html . Zostaje zatem 56%. Ile z tych 56% powinno się rozejść ale się boją, bo religia, bo co rodzina powie, bo są zależni finansowo, bo są dzieci, bo coś tam? Szczerze, myślę że połowa. Także zostajemy z 28%. Zatem średnio co czwarte małżeństwo ma sens istnienia i wypełnia swoją "książkową" rolę. Na forexie mniej więcej tyle ludzi zarabia, zależy od domu ale takie 20-30% z reguły jest. Powiem tyle, w cholerę ryzykowna inwestycja, ponad to facet ryzykuje więcej w otoczeniu prawnym i społecznym jakie panuje w Polsce. Także przestań żyć bajkami i bazuj na faktach, a fakty są jakie są.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: masz sporo racji, z drugiej strony taki trochę "film romantyczny" ( ͡~ ͜ʖ ͡°) w życiu różnie bywa niestety

    •  

      pokaż komentarz

      @gwiezdny_wodnik: Mam pewne przypuszczenia że ten gość jest w jakimś nieszczęśliwym małżeństwie i próbuje sam siebie przekonać że wszystko jest ok.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium Ja się z tobą zgadzam. Wiadomo trafiają się niezle wariatki borderline I inne. Natomiast przy dobrym reaserchu i odrobinie szczęścia można znaleźć wspaniałą kobietę z którą stworzysz trwały związek.
      Tylko wspomniałeś o religi. Z perspektywy czasu jeśli jesteś wierzacy żeby partnerka też była wierzaca.
      Tu dochodzi jeszcze sporo bonusów od Stwórcy (ale to tylko dla wtajemniczonych).

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko, że aby znaleźć partnerkę z którą będzie można założyć szczęśliwy związek, to trzeba przede wszystkim: myśleć głową a nie fiutem, obserwować i uczyć się drugiej osoby, dbać o relację z drugą osobą... i nutka tzw. szczęścia też się przyda, szczęścia, by wam się szczęśliwie żyło, bez większych problemów.

      @simperium: tylko większość niebieskich, to się zakochuje po uszy po wyruchaniu pierwszej w życiu laski :D albo przyklejenia się do pierwszej lepszej która mnie zechce :D

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Dwie połówki, no beka xD Małżeństwo to umowa cywilnoprawna, która miała zabezpieczać interesy kobiet na wypadek gdyby facet zechciał znaleźć sobie nową młodszą żonę gdy tamta się już zestarzała. Sami mężczyźni wymyślili takiego bata na własne zapędy, a dokładnie ojcowie córek (którzy dawali od siebie posag) w czasie gdy kobiety jeszcze nie mogły się edukować i zarabiać na siebie. A teraz gdy kobiety są wyzwolone i zarabiają na siebie umowa małżeńska jest bardzo nieopłacalna dla mężczyzn, a już szczególnie taka bez intercyzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ThomasE: no wlasnie malzenstwo to dupochron. No tak- partnerstwo bez wesesla i slubu? A fuj!! xD

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @slec21: rodzina bez małżeństwa - ostatnio czytałem o Stiegu Larssonie. Jest to pisarz który napisał trylogię Milenium (dziewczyna z tatuażem smoka). Żył on z partnerką bez ślubu przez długie lata i w pewnym momencie mu się umarło. Dość spory spadek dostali jego ojciec i brat, z którymi pisarz nie gadał od lat, a partnerka nie dostała nic.

    •  

      pokaż komentarz

      Niestety, wina leży tutaj po stronie obu partnerów, a przede wszystkim braku dialogu, kompromisu. Ale nikt nie powiedział, że budowanie związku to kaszka z mleczkiem.

      @simperium: Tak? Tylko dlaczego podobne problemy występują w prawie każdym związku/małżeństwie i prawie zawsze wyglądają podobnie.
      Takiego racjonalizowania swoich racji po prostu szczerze nienawidzę. Powiedz lepiej jak Ty budujesz i dbasz o związek, najlepiej na podstawie przykładów z życia. Bo z takich osiągnięć to widzę bordo na wypoku i prawdopodobny brak jakiegokolwiek życia ze względu na kaganiec od żony xD

      @FanNWO: to od angielskiego normies...

    •  

      pokaż komentarz

      @tobeornottobe:
      O związkach partnerskich słyszał?

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium 15 lat razem, bez ślubu, Dwójka dzieci, mieszkamy razem i się kochamy. Masz swoje vabank

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium Nie zdążyło mi się tu jeszcze robić screena komentarzy. Ale Twój to piękny roast tych żałosnych dzieciaków winiących kobiety za swoje niepowodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @slec21:
      Przecież związki partnerskie nie istnieją w polskim prawie.

      @tobeornottobe
      Moim zdaniem takie rzeczy, jak dziedziczenie, odwiedzanie w szpitalu, itp. powinno być po prostu kwestią podpisania stosownych papierów i tyle. Niech małzeństwo będzie dla chętnych, bez przymuszania.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: małżeństwo to nie umowa biznesowa? A niby co?

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Chłopie nawet im nie tłumacz - szkoda strzępić ryja - i tak nie zrozumieją! Nie dalej jak wczoraj wdałem się z dzieciarnią w dyskusję na temat posiadania potomstwa - te jednostki (bo ludźmi bym tego nie nazwał) nie rozumiały podstawowych zagadnień z tematu, no ale oni najwięksi znawcy a Ty jesteś janusz-tateł. Nie rzucaj pereł przed świnie bo możesz je tylko rozjuszyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium:
      Zgadzam się w pełni z tym, co napisałeś, że należy wchodzić w związek z zaangażowaniem, rozumieć, że konieczne są kompromisy, że czasem dobro rodziny jest ważniejsze od własnego, itd. Nie zgadzam się natomiast z tym, że to powyższe powinno zupełnie przykryć dbanie o własny interes, czy branie pod uwagę "planu B".

      Czasem spotykam się z opinią, że rozdzielność majątkowa albo myślenie, co będzie, gdyby doszło do rozwodu, oznacza brak zaufania, czy zaangażowania. Dla mnie jest to bzdurą, a takie podejście to wyraz lekkomyślności oraz niedojrzałości. Podobnie można unikać tematu ewentualnej zdrady którejś ze stron w przyszłości, no bo przecież my się kochamy i na pewno nam to się nie przydarzy - samo rozmawianie o tym by nas obrażało. Wiele par w ogóle unika trudnych tematów, wychodząc z założenia, że jakoś to będzie, że po ślubie problem się sam rozwiąże, że lepiej nie zakładać niczego złego, nie ruszać trupa w szafie, bo jeszcze coś się popsuje. Wszystkie takie zachowania są bardzo niedojrzałe.

      Fakty natomiast są takie, że niezależnie od dobrych chęci, ognistej miłości oraz zaangażowania, bardzo wiele małżeństw nie przechodzi próby czasu i wtedy się zaczyna przeciąganie liny. Tak więc jeśli ktoś mi mówi, żebym nie zaprzątał sobie głowy tym, co będzie jakby co, to uznam, że albo jest naiwnym idealistą albo zwyczajnie mi złorzeczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Mało tego - kobieta ryzykuje wchodząc w związek znacznie więcej, bo ona chcąc mieć dzieci poświęca się w pewnym stopniu (ciąża połóg zajmowanie się dzieckiem w początkowym stadium) kosztem rozwoju kariery itp.

    •  
      t...............k

      +4

      pokaż komentarz

      Po pierwsze: kobieta, która będzie twoją żoną, to nie przedmiot a osoba.
      Po drugie: kobieta, która będzie twoją żoną, to nie biznes-partner, a partnerka życiowa, druga połówka
      Po trzecie: jeśli się żenisz to dlatego, że chcesz założyć rodzinę. Wspólnie z partnerką. Nie, tu nie ma dealu biznesowego. Po prostu razem chcecie tworzyć dom, rodzić i być może wychowywać dzieci. Razem spędzać czas, być niemalże jednym organizmem.


      @simperium: Zauważ, że wszystko co tu tak pięknie opisałeś nie ma związku z małżeństwem. Druga połówka jest twoją drugą połówką i nie trzeba do tego papierów i błogosławieństwa księdza.

    •  

      pokaż komentarz

      @ThomasE: no, fajnie by było, z moim facetem jestem już razem 12 lat, a coś ciągle nie możemy być małżeństwem... a wait, zapomniałem, nie jesteśmy dla państwa korzystnym związkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Po trzecie; co ci przeszkadza założenie rodziny bez małżeństwa? Nigdy nie rozumiałem mitycznego małżeństwa, co za różnica czy ma się papierek z urzędu czy nie? Jeśli rozpatrujemy to pod kontem miłości to jak dla mnie żaden, jeśli biznesu to wtedy uuu... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @slec21: Pod kątem.
      A założenie rodziny bez małżeństwa. Owszem to teraz dość częste. Tylko że w dłuższej perspektywie mniej trwałe niż małżeństwo. Tak czy inaczej w związku pojawiają się jakieś poważniejsze konflikty. Bez papierka trzaskasz drzwiami i zaczynasz nowe życie. Często zbyt pochopnie. W małżeństwie tak się nie da po się trzeba rozwieść a to wymaga wysiłku. To trochę trwa o daje szanse na mediacje. W sumie to brzmi mało budująco, ale tak po prostu jest, że formalizm małżeństwa trochę amortuzuje reakcje na wstrząsy.
      Tobie wydaje się bez różnicy, ale kobiety bardziej sa zainteresowane małżeństwem (a wiec i trwałością związku), bo maja trudniejszą sytuację gdy związek się rozpadnie i zostaną z dziećmi.

    •  

      pokaż komentarz

      - pierwszy w którym mężczyzna z kobietą oficjalnie stają się parą, zatem jest rytuałem, i jak przystało na rytuał możesz się ożenić nie żeniąc się (np. biorąc tylko ślub kościelny)

      @simperium: Według naszego prawa chyba nie można.

    •  

      pokaż komentarz

      mylisz się. Jeśli wejdziesz w małżeństwo Va Banque kobieta w razie rozwodu zabierze połowę Twojego majątku

      @slawek775: Majątku uzyskanego wspólnie od momentu ślubu. Czyli nie Twojego a Waszego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: zgadza sie jak najbardziej w sytuacji gdy kobieta i facet zarabiają podobnie jest to ok. Pytanie czy to sprawiedliwe w sytuacji gdy jedna ze stron ma sporo większe dochody. Moim zdaniem nie. Nikt nie docenia kasy która łatwo wpadła. Kobieta zazwyczaj też w żaden sposób tego nie doceni a tylko jeszcze bardziej zwiększa się jej ego i poczucie, że wszystko się jej należy bo podpisaliscie jeden papier. Gdy jedna ze stron dostaje coś za darmo przestaje miec motywacje żeby się starać np. o swój rozwój żeby zarobić więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem takie rzeczy, jak dziedziczenie, odwiedzanie w szpitalu, itp. powinno być po prostu kwestią podpisania stosownych papierów i tyle. Niech małzeństwo będzie dla chętnych, bez przymuszania.

      @Brut_all: Ale po co państwo miałoby utrzymywać taki specjalny twór jak małżeństwo, jeśli byłby tylko dla chętnych , nie dawałoby żadnych profitów małżonkom ani państwo nie miałoby żądnych korzyści z tego ze ludzie żyją w sformalizowanych związkach zwanych małżeństwem. To nie jest tylko kwestia dziedziczenia i odwiedzania się w szpitalu. To prawo rodzinne i opiekuńcze. Uproszczona forma uznawania ojcostwa dziecka w trakcie małżeństwa. Kwestia rozwodów w sytuacji gdy małżonkowie mają dzieci. Ocena (dla dobra dziecka) czy nastąpił rozkład pożycia. Ocena czy rozwód nie spowoduje pozostawienia w ciężkiej sytuacji (np ciężkiej choroby) jednego z małżonków. A co mamy w związkach nieformalnych. Zarejestrowanie związku nieformalnego i wyrejestrowanie związku nieformalnego. Praktycznie dałoby się to zrobić przez internet jak zakupy One Click. NI ema kwestii ochrony dziecka, ani partnera znajdującego się w trudnym położeniu No i dochodzimy do konkluzji, że pańwtwo jest zainteresowane żeby związki, w których są wychowywane dzieci były trwałe, a jego uczestnicy mieli narzucone jakieś prawne cugle sprzyjające tej trwałości. W zamian za to muszą dostać jakieś konfiturki aby ich do tego zachęcić. Prostsze zasady dziedziczenia, ulgi przy darowiznach, zastępstwo prawne w pewnych sprawach, odbieranie poczty. Małżonek kupuje samochód i jeśli nie macie rozdzielności to jest to wasz wspóny samochód.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: tylko teraz pytanie, na ch$# te wszystkie starania sp??#$#!ic na koniec małżeństwem? XD
      Kompletnie nie rozumiem do czego ono jest w tym wszystkim potrzebne, do tej pory razem z moją kobieta nie zauważyliśmy choćby krzty potrzeby ślubu, tylko po to, żeby urzedasom dać zarobić? Nie widzę tutaj żadnych innych profitów, no chyba, że zenisz się dla świętego spokoju albo jesteś wierzącym i praktykujacym katolikiem i może to być jakieś głębokie duchowe przeżycie, czy coś duchowo ważnego. W przeciwnym razie nie znaczy to kompletnie nic.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale nigdy nie stworzysz takiego związku, jeśli nie wejdziesz w niego Va Banque (i to nie jest kwestia rozdzielności majątkowej, ale wszystkiego).

      @simperium: Nie przetłumaczysz. Dla tego środowiska "związek" (formalny, nieformalny - nieistotne) to jest... k%%#a, w zasadzie sam nie wiem co to jest. Kontrakt na seks, z którego korzyści ma moralne prawo czerpać tylko jedna strona, zgadnij która? Chwilowy rozejm między dwoma naturalnymi wrogami? A może jakiś dziwaczny układ dwóch wariatów, gdzie jeden drugiego chce w pułapkę złapać?

      Przykładową intercyzę podpisać warto, sam do tego zachęcam - ale jak ktoś wchodzi w związek z myślą "TA k%%#A TYLKO CZEKA NA OKAZJĘ ŻEBY MI ROGI PRZYPRAWIĆ I Sp!?$%!$IĆ Z KASĄ, MOJĄ KASĄ"... no to pozdro szejset, nie wiem nawet jak to skomentować.

    •  

      pokaż komentarz

      : zgadza sie jak najbardziej w sytuacji gdy kobieta i facet zarabiają podobnie jest to ok. Pytanie czy to sprawiedliwe w sytuacji gdy jedna ze stron ma sporo większe dochody. Moim zdaniem nie.

      @slawek775: To zależy od sytuacji. Najczęściej jest tak ze facet więcej zarabia, a kobieta rezygnuje z aspiracji zawodowych, dba o dom i o dzieci. Grali do wspólnej bramki, tak się podzielili zadaniami. Sprawiedliwe byłoby żeby jednak tern majątek podzielić równo. Kobieta po ustaniu małżeństwa znajduje się w znacznie gorszej sytuacji bo kontynuowanie dotychczasowych zajęć (czyli pranie sprzątanie gotowanie, pilnowanie dzieci) nie daje jejj szans na sensowne przetrwanie w społeczeństwie. Zwłaszcza gdyby były mąż zabrał mieszkanie, które zostało przez niego "zarobione". Oczywiście że są też pijawki, które się w domu nie napracowały i nie powinny dostać połowy. Zgodzę się, że jak jedna osoba jest już ustawiona w momencie ślubu to dla własnego bezpieczeństwa finansowego chce się zabezpieczyć kontraktem i druga musi to uszanować. Trochę to taki kontrakt biznesowy. Ale duża część małżeństw jest zawierana z miłości przez ludzi na studiach czy na początku drogi zawodowej i nie ma między nimi dużych dysproporcji. One pojawiają się później na skutek wspólnej decyzji, że kariera żony musi wyhamować ze względu na ciążę, dzieci itd. Decyzja jest taka, że ona rezygnuje ze swoich aspiracji, koncentruje się na rodzinie, a on rozwija karierę, zarabia i pomnaża majątek rodziny. A nie swój.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek775: Kobieta z racji narodzin dziecka czy tez dzieci na kilka lat staje się malo atrakcyjnym czyt. slabo oplacanym pracownikiem. W tym czasie maz robi karierę. Wiadomo placzace dziecko, trzeba wybyc z domu. Wrocic na rynek jest trudno i nikt nie czeka z czerwonym dywanem. Ktos tez musi byc na zawolanie jak dziecko zachoruje. Oczekuje sie dyspozycyjnosci raczej po mamie. Awansu za to nie dają. Dzielenie majatku jest logiczne bo to jest wspolna praca i poswiecenie. Malzenstwo to jest umowa biznesowa zabezpieczajaca kobiete. Moim zdaniem uczciwa. Tylko ze decydujac sie na slub nikt raczej o tym nie myśli. Z innych pobudek jest zawierany.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium:

      doskonale ujęte!... :) serdecznie pozdrawiam i potwierdzam że to DZIAŁA! :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: trudność wyjścia z relacji gwarancją jej jakości i stałości- nie sądzę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400:
      Jasne, masz rację, państwu zależy na tym, aby małżeństwa, zwłaszcza dzietne, się nie rozpadły. Nie jestem jedynie przekonany, czy te cugle mogą tu za wiele poprawić. W świetle prawa za własne dziecko jest się odpowiedzialnym niezależnie od małżeństwa. Utrudnianie wzięcia rozwodu sprawi jedynie, że ludzie, choć wciąż jako małżeństwo, to będą żyć zupełnie osobno, w nowych związkach. Niegłupim argumentem jest ten o trudnej sytuacji małżonka - faktycznie, bez formalizacji można od tak olać drugą osobę. Generalnie ciekaw jestem, czy istnieją jakieś statystyki, na ile te całe mediacje, itp. są skuteczne, bo obstawiałbym, że bardzo rzadko się udają - zwłaszcza w dłuższej perspektywie.

      Natomiast odpowiedź na pytanie, po co taki twór jak małżeństwo, jest akurat prosta. Ludzie są przywiązani do tradycji, wciąż większość osób odczuwa potrzebę wzięcia małżeństwa i jako główny powód nie podaje względów praktycznych, a chęć uhonorowania, czy uświecenia ich związku. Zainteresowanie małżeństwem stopniowo spada, ale póki co wciąż jest ono powszechne. Państwo natomiast nie zawsze i wszędzie skupia się tylko i wyłącznie na kwestiach prawnych. Kierownik USC podczas ślubu wygłasza przemowę o tym, że od teraz małżonkowie będę szli przez życie razem z twarzami zwróconymi w tym samym kierunku i takie tam duperele, a przecież mógłby po prostu powiedzieć, że będą się razem rozliczać ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      trudność wyjścia z relacji gwarancją jej jakości i stałości- nie sądzę.

      @bolszewik: Wiem że to wygląda dość żałośnie ale:
      Po pierwsze to nie jest gwarancją tylko zwiększa szanse na przetrwanie związku.
      Po drugie pozwala ochłonąć, wprowadza element mediacji ze strony sądu odraczającego sprawę i kierujacego np do poradni.
      Oczywiście jeśli miałoby to prowadzić do przymusu spędzenia reszty życia ze znienawidzoną osobą, to byłoby to słabe. Jak ktoś ochłonął i dalej sobie nie wyobraża życia z drugą osobą to jednak zazwyczaj uzyskuje to co chce.
      Kwestią podstawową nie jest to czy taki wpływ "więzi" małżeńskich na trwałość małżeństwa jest godny szacunku czy pogardy, ale to czy ma pozytywny skutek. Czy ludzie, którzy (będąc w związku nieformalnym) skorzystali z łatwości zakończenia go, rozpoczęcia następnego i następnego, są bardziej zadowoleni z jakości swojego życia, niż ci którzy o mało nie rozwalili kiedyś swojego małżeństwa, ale procedura ich do tego zniechęciła i jakoś pogodzili się z małżonkiem. A pewnie w przytłaczjącej większości małżeństw były takie momenty kryzysowe. A poza tym nie chodzi też wyłącznie o ocenę jakości życia tej jednej osoby, która by odchodziła, ale też tej drugiej i ich dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @anna-dziedziul: tak jak napisałem wyzej. Dopóki jest tak, że prawo faworyzuje kobiety i to w razie rozwodu kobieta zabiera dzieci i bezkarnie może utrudniać spotykanie się z nimi - jedyne rozsądne rozwiązanie z punktu widzenia majetnego faceta to interycyza. Kobieta zabierze dzieci ale majątku nie. Cały majątek można zawsze zapisać w spadku i wtedy kobieta ma zabezpieczenie. W przypadku braku intercyzy i rozwodu to kobieta jest na wygranej pozycji. Facet traci bardzo dużo.

      @Mario7400 zgadzam się, że sytuacje są różne. Mam na myśli raczej sytuację gdy obie strony są w miarę aktywne zawodowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: małzeństwo daje przede wszystkim prawa do majątku na wypadek rozwodu czy śmierci. W tradycyjnym polskim wydaniu, ślub/wesele jest/ był przede wszystkim wydarzeniem łączącym dwie rodziny co obecnie traci na znaczeniu (abstrahując od wymiaru religijnego). Stałość związku według mnie zależy od zaangażowania i dojrzałości. jęsli ktoś wiele zainwestował w związek o dzieciach/ rodzinie nie wspomnę to będzie odraczał ile się da.

    •  

      pokaż komentarz

      Utrudnianie wzięcia rozwodu sprawi jedynie, że ludzie, choć wciąż jako małżeństwo, to będą żyć zupełnie osobno, w nowych związkach.

      @Brut_all: Jeśli dowiodą w ten sposób rozpadu więzi to dostaną rozwód. Problem z rozwodem mają te małżeństwa, które sie rozwodzą np z powodu niezgodności charakterów, a przed sądem przyznają, że nadal mieszkają razem, mają wspólną lodówkę, wspólny budżet, a poza tym bzykali się w zeszłym tygodniu.

      Generalnie ciekaw jestem, czy istnieją jakieś statystyki, na ile te całe mediacje, itp. są skuteczne, bo obstawiałbym, że bardzo rzadko się udają
      Może nie tylko same mediacje ale perspektywa, że to nie jest zgłoszenie w urzędzie wyrejestrowania związku tylko procedura sądowa - z celowym odraczaniem jeśli są dzieci. Myslę że dużo małżeństw ma problemy, włącznie z wyprowadzaniem się do mamy czy do kumpla i w tym czasie nie idą na całość przez to, że wiedzą iż proces zakończania związku trwałby dłużej niż chwilowe silne wzburzenie jakiego doświadczają. Tak więc samo zniszczenie związku nie dałoby im poprawy samopoczucia, której potrzebują teraz, bo nastąpiłoby w odległej przyszłości. Natomiast gdyby mogliby to zrobić natychmiast, to by ten związek dla chwilowego wyjścia z dołka rozwalili jak cenną zastawę stołową.

    •  

      pokaż komentarz

      @bolszewik: Sądzę ze to jest sprzężone. Zawarcie małżeństwa jest też przyznaniem wobec siebie ze się decydujesz na tą trwałość. Potem starasz się postępować tak żeby być w zgodzie z sobą. Powstrzymywanie się od zawarcia małżeństwa jest takim trochę siedzeniem na walizkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ignac96 celem małżeństwa jest rodzina, w tym wychowanie potomstwa

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: jak masz dzieci i wspólna hipotekę to nigdzie nie wyjedziesz. jeśli jesteś wrogi lub obojętny wobec partnerki to deklaracja trwałości nie pomoże. Problemem nie jest rozpad związku, tylko rozpad rodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      kobieta, która będzie twoją żoną, to nie biznes-partner,

      @simperium: Niby nie ale jednak część kobiet tak traktuje facetów. To one mogą a oni nie?

    •  

      pokaż komentarz

      rodzina bez małżeństwa - ostatnio czytałem o Stiegu Larssonie (...) Żył on z partnerką bez ślubu przez długie lata i w pewnym momencie mu się umarło. Dość spory spadek dostali jego ojciec i brat, z którymi pisarz nie gadał od lat, a partnerka nie dostała nic.

      @tobeornottobe: Tak się zastanawiam i widzę że brak rozwiązania tu czegoś, czemu oczywiście Kościół Katolicki byłby absolutnie przeciw, walcząc z tym z całą swoją zaciekłością ale widzę że ustawodawstwo nie dorosło do oczekiwań czasów dzisiejszych. Brakuje w prawie możliwości ustanowienia małżeństwa po śmierci konkubenta / konkubiny w związku partnerskim, np. na podstawie testamentu osoby zmarłej. Dlaczego? Bo tak naprawdę nie pobierając ślubu, nawet testament nie uchroni konkubenta / konkubiny przez utratą majątku bo zachówek zostanie przyznany prawowitym spadkobiercom (rodzeństwu, potomstwu) w całkowitej wysokości, zostawiając jeśli cokolwiek to mało co "prawie że żonie" czy "prawie że mężowi". Możliwość "użonienia" czy "umężowienia" partnera po własnej śmierci powinna być wpisana w prawo, np. na wyraźne takowe życzenie w testamencie zmarłego.

      Swoją drogą bardzo ale to bardzo ciekawy aspekt.

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli jesteś wrogi lub obojętny wobec partnerki to deklaracja trwałości nie pomoże

      @bolszewik: Jak jesteś obojętny lub wrogi to owszem nie pomoże. Ale jak jesteś mocno wk!#@iony, a nie deklarowałeś na piśmie trwałości chyba to łatwiej sobie powiedzieć a ch.. z nią i iść na całość. Cały czas piszę o większej (trochę) moim zdaniem odporności na wstrząsy, a ustawiasz chochoła w postaci jakiejś kompletnej obojętności czy wrogości do partnera i przekonujesz mnie, że na taki przypadek przysięga trwałości nie pomoże. No fakt, nie pomoże.

      Problemem nie jest rozpad związku, tylko rozpad rodziny.
      Rozpad rodziny (fizyczny) jest skutkiem rozpadu związku dwojga ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: sugerujesz że osoby w związkach formalnych są mniej odporne na kryzysy w relacjach, a brak małżeństwa jest objawem asekuracji (jak to określiłęś byciem na walizkach). Z pierwsżą teza nie zgadzam się zupełnie, odporność na kryzys, czy dalej przezwyciezenie go wynika z cech osobniczych i siły kryzysu. Nie sądze żeby sama forma małżeństwa i konsekwencje (wydłużenie czasu rozstania), które podałeś miały szerokie zastosowanie w radzeniu sobie z kryzysem czy budowaniu wytrwałości. Chyba, że w restrykcyjnym wymiarze religijnym (tutaj sprawa jest prosta). Co do drugiej tezy to oczywiście jest ona uogólnieniem, ludzie nie legalizuja związków z różnych powodów, jednym z nich moze byc asekuracja. Sama asekuracja może oznaczać egoizm i pozostawianie sobie furtki, lub ubezpieczenia, żeby nie zostać skrzywdzonym. Łatwiejsze wyjście nie oznacza, zdolności do łatwiejszego wychodzenia. Kluczowym testem i spoiwem związku jest posiadanie dzieci. Zresztą w instytucji małzeństwa zawsze chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa matce z dzieckiem. Nie sądze, że łatwiej jest wyjść zostawić, rodzinę będąc w zwiazku nieformalnym. Zresztą jest mnóstwo ,,małżeństw" , które funkcjonuja tylko ze względu na dzieci, albo ze strachu, ze osobno sobie nie poradzą czy przyzwyczajenia. A to że związki sie rozpadają, a co za tym idzie ludzie sie rozwodza to zupełnie normalne i czasami wręcz wskazane.. Reasumując nie zgadzam z podejsciem, że ,,łatwiejsze wyjście" przekłada się na łatwiejsze wychodzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: w matrixie to ty żyjesz i do tego pieprzysz jak jakiś ksiądz. Małżeństwo jest jak droga jednokierunkowa. Umowa której nie można zerwać w żaden prosty sposób. Bez okresu próbnego i bez możliwości wypowiedzenia jej. Nie masz zadnej gwarancji, że cię żona w c#%!? nie zrobi a jak zrobi to nie masz żadnej opcji się z tego układu bezboleśnie wycofać.

      Ja takiego ryzyka nie podejmę bo gra nie jest warta świeczki. Są ciekawsze rzeczy do roboty niż resztę życia w sądach spędzić jak ci przyjdzie się z tego bagna wyrwać.

      Jeszcze nie słyszałem o przypadku żeby po rozwodzie to kobieta musiała na byłego męża płacić bo mu się sytuacja pogorszyła. Zawsze to on jest kozlem ofiarnym. Ja takie coś p$$$%#@e jak z góry wszyscy i tak będą zakładać, że ja jestem wszystkiemu winny i to ja mam wszystkie koszty ponosić.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: A co z singelkami, które tez pracują na mniej wymagających stanowiskach?

    •  

      pokaż komentarz

      nie można grać do jednej bramki, kiedy jedna strona - w przypadku porażki - może stracić wszystko a druga jeszcze ugrać coś dla siebie, cucku
      temekx

      mylisz się. Jeśli wejdziesz w małżeństwo Va Banque kobieta w razie rozwodu zabierze połowę Twojego majątku oraz dzieci.
      @slawek775: prawo jasno mówi, że to co twoje przed ślubem, jest twoje po rozwodzie. To raz, a dwa: kwestia tego, komu sądy przyznają dzieci i czemu w ponad 90% są to kobiety - jest to dyskusja na inny wątek, ale tak: akurat ten wątek jest chory. Ale zaś mówimy tutaj skrajnej sytuacji. Najlepiej jednak tak żyć, by nie było rozwodu ;) aczkolwiek zgodzę się, że nie zawszse mamy na to wpływ, bo życie nie jest zero jedynkowe.

      jako zonaty z wieloletnim doswiadczeniem stwierdzam na bazie mojego doswiadczenia
      @Mecowaty, używasz dowodów anegdotycznych. To, że wybrałeś sobie za żonę taką, a nie inną kobietę, to tylko twój problem. Widziały gały co brały, trzeba było mądzrzej podejmować decyzje, albo umiejętniej budować relację z kobietą.

      Terefere k?#$a kuku, tak oczywiście powinno być, a jak jest? 44% małżeństw w miastach kończy się rozwodem
      @Madmat: z tego co pamiętam, to badania nt rozwodów wskazały też, że ok 90% rozwodów dotyczy małżeństw zawartych przed 25 rokiem życia. I tutaj naukowcy szukają problemu rozwodów.

      masz sporo racji, z drugiej strony taki trochę "film romantyczny" ( ͡~ ͜ʖ ͡°) w życiu różnie bywa niestety
      @getin: zgadzam się, że życie to nie zero-jedynkowy scenariusz, stąd wielokrotnie zwracam uwagę, że bywają czynniki niezależne od nas, że choć byśmy stanęli na głowie, to czasem się świat posypie wokół nas.

      tylko większość niebieskich, to się zakochuje po uszy po wyruchaniu pierwszej w życiu laski :D
      @TheDzions: prawdopodobnie masz rację :) , stąd wysoki odsetek rozwodów wśród bardzo młodych małżeństw (chyba ok 90% w parach żeniących się przed 25. rokiem życia). I z tej perspektywy wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem nie wydaje się być wcale taka głupia ;) .

      Małżeństwo to umowa cywilnoprawna, która miała zabezpieczać interesy kobiet na wypadek gdyby facet zechciał znaleźć sobie nową młodszą żonę gdy tamta się już zestarzała
      @Ignac96: w pierwszych postach rozróżniałem ślub cywilny od kościelnego. Sam kościelny nie jest żadną umową prawną, możesz go zerwać w każdej chwili i nikt ci nie zabierze ani grosza. Jednak ludzie biorą ślub kościelny. Ponadto prawo jasno mówi: to co wnosisz w małżeństwo, to z niego wynosisz. Prosto i jasno.

      15 lat razem, bez ślubu, Dwójka dzieci, mieszkamy razem i się kochamy. Masz swoje vabank
      @Pro-Xts : parę razy zaznaczyłem, że są tysiące par, które żyją bez ślubu cywilnego i dają radę. I jednak jak przeanalizujesz te 15 lat, to nie wydaje ci się, że jednak zagraliście razem vabank, by budować wspólnie relację? Że nie raz poświęcaliście i odpuszczaliście bardzo dużo na rzecz budowania kompromisu rodzinnego? Pisząc "vabank" najmniej miałem na myśli pieniądze. Przemyśl to sobie raz jezcze, to pewnie przyznasz mi jednak rację ;).

      Czasem spotykam się z opinią, że rozdzielność majątkowa albo myślenie, co będzie, gdyby doszło do rozwodu, oznacza brak zaufania, czy zaangażowania. Dla mnie jest to bzdurą
      @Brut_all: akurat tego nie napisałem ;) . Niejednokrotnie rozdzielność majątkowa ma służyć temu, by wręcz zapewnić bezpieczeństwo rodzinie - w tym przede wszystkim żonie. I widać to przede wszystkim po bogatych ludziach zarabiających miliony, zawsze się okazuje, że oni w jakimś dealu nie zarobili nic, że mają rozdzielność z żoną i że to żona zarabiała kasę na bardzo legalnych transakcjach ;) . W każdym razie, ogrom ludzi bierze rozdzielność, by wbrew pozorom zapewnić bezpieczeństwo rodzinie, bo w przypadku niepowodzenia traci tylko jedna strona, a więc byt rodziny zostanie nienaruszony.

      Mało tego - kobieta ryzykuje wchodząc w związek znacznie więcej, bo ona chcąc mieć dzieci poświęca się w pewnym stopniu
      @rzubercrazy: zgadzam się z tą tezą. Niestety, wiele komentujących zwraca uwagę tylko na wymiar policzalny, czyli realny pieniądz, nie zwraca uwagę na zaangażowanie czasu i całościowe poświęcenie się matki nad dziećmi - co jest niezbędne w pierwszych latach, jeśli chcemy myśleć o normalnym wychowaniu dzieci.

      Według naszego prawa chyba nie można.
      @Mario7400: możesz wziąć ślub kościelny oddzielnie, a cywilny w innym czasie lub w ogóle. Konkordat po prostu łączy dwa śluby, by ograniczyć biurokrację.

      do tej pory razem z moją kobieta nie zauważyliśmy choćby krzty potrzeby ślubu,
      @Heszu, jesteś pewien, że twoja kobieta nie ma ochoty na ślub, a nie, że tak mówi, byś nie robił jej wykładów? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      prawdopodobnie masz rację :) , stąd wysoki odsetek rozwodów wśród bardzo młodych małżeństw (chyba ok 90% w parach żeniących się przed 25. rokiem życia). I z tej perspektywy wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem nie wydaje się być wcale taka głupia ;) .

      @simperium: jest trochę głupia, ja tam wychodzę z założenia, że z każdego źródełka trzeba skosztować wody aby wiedzieć gdzie jest najlepsza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      prawo jasno mówi, że to co twoje przed ślubem, jest twoje po rozwodzie. To raz, a dwa: kwestia tego, komu sądy przyznają dzieci i czemu w ponad 90% są to kobiety - jest to dyskusja na inny wątek, ale tak: akurat ten wątek jest chory. Ale zaś mówimy tutaj skrajnej sytuacji. Najlepiej jednak tak żyć, by nie było rozwodu ;) aczkolwiek zgodzę się, że nie zawszse mamy na to wpływ, bo życie nie jest zero jedynkowe.

      @simperium: No dokładnie. Życie nie jest zero jedynkowe. Nie masz wpływu na drugą stronę. Jeśli to kobieta zdradza a Ty nie masz intercyzy to jesteś przegrywem życiowym - żona odejdzie z innym z połową Twojego majątku oraz dziećmi. Rozsądny facet powinien się zabezpieczyć na tą okoliczność. Wiadomo, że kobietom nie będzie się podobać takie rozwiązanie i będą mówić, że to brak zaufania i takie tam pierdoły. Ale ten argument zawsze można odwrócić - to ona nie ufa skoro boi się intercyzy, to ona chce być na wygranej pozycji w razie czego.

    •  

      pokaż komentarz

      Po trzecie; co ci przeszkadza założenie rodziny bez małżeństwa? Nigdy nie rozumiałem mitycznego małżeństwa, co za różnica czy ma się papierek z urzędu czy nie?

      @slec21: jest sporo różnic, choćby jesli jedno nie jest ubezpieczone (umowa o dzielo) malzonka/ek bierze meza/zone pod swoje ubezpieczenie zeby mogl korzystac ze szpitala. Kolejna sprawa w przypadku smierci malzonek niepracujacy jest uprawniony do renty rodzinnej. To samo z dziedziczeniem pieniedzy z OFE, dostepem do informacji medycznej, nie zawsze poszkodowany jest w stanie wpisac kogo upowaznia a partnerce szpital nie udzieli zadnych informacji, predzej matce czy rodzenstwu.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek775: poza jednym wpisem, nigdzie nie poruszałem kwestii intercyzy. A w tamtym wpisie zwróciłem uwagę, że intercyza nie zawsze oznacza brak zaufania, że niejednokrotnie jest wręcz w drugą stronę: intercyza służy po to, by zabezpieczyć byt rodzinie, gdyby ojcu lub matce np. w interesach się podwinęła noga.

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012:
      Czyli zwykły finansowy deal, tak jak pisałem pod względem uczuć nie zmienia to absolutnie nic ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      P

      @slec21: a no zmienia. Bez slubu w razie jakiegos wypadku nie mozesz np decydowac w szpitalu o drugiej osobie, tylko rodzina moze. Jak sie ktoras ze stron przekreci to z dzidziczeniem tez lipa itd, itp. Moze cos sie zmienilo i nie wiem co pisze, to mnie poprawcie

    •  

      pokaż komentarz

      możesz wziąć ślub kościelny oddzielnie, a cywilny w innym czasie lub w ogóle. Konkordat po prostu łączy dwa śluby, by ograniczyć biurokrację.

      @simperium: Zdaje się, że zazwyczaj jest odwrotnie. Co do zasady musisz wziąć ślub cywilny zanim weźmiesz kościelny (lub bierzesz konkordatowy). Jeśli chcesz wziąć ślub kanoniczny bez skutków cywilnych, musisz złożyć wniosek do Ordynariusza kurii diecezjalnej. I on prowadzi postępowanie, w którym musisz wykazać zasadność takiego wniosku.

    •  

      pokaż komentarz

      sugerujesz że osoby w związkach formalnych są mniej odporne na kryzysy w relacjach, a brak małżeństwa jest objawem asekuracji (jak to określiłęś byciem na walizkach)

      @bolszewik: Sugeruję, że osoby w związkach nieformalnych są mniej odporne na kryzysy i bardziej zagrożone rozpadem związku. Brak małżeństwa jest formą asekuracji. Związki nieformalne są mniej trwałe. Osoby istniejące w takich związkach są przekonane o dobrej jakości tego związku i uważają, że ślub tylko by ten związek. Ale gdy się ten związek rozpadnie ( z prawdopodobieństwem większym niż u małżeństwa), to będąc w kolejnym związku nie odczują rozpadu poprzedniego jako życiową porażkę, tylko sobie zracjonalizują, że ten poprzedni był pomyłką a ten aktualny jest prawdziwym związkiem który będzie zapewne bardziej trwały niż małżeństwa, bo ni eliczy się świstek tylko uczucia, starania o partnera itd a tego brakuje w małżeństwie. Tak wiec osoby w związkach nieformalnych asekurują się przed poczuciem porażki gdy związek okazał się porażką. Ustawiają sobie licznik na zero bo to nie był jeszcze ten prawdziwy związek.

      Sama asekuracja może oznaczać egoizm i pozostawianie sobie furtki, lub ubezpieczenia, żeby nie zostać skrzywdzonym.
      No i właśnie zostawiasz sobie furtkę na szybkie łatwe wyjście. I w razie czego wychodzisz. Gdy nie masz furtki musisz przemyśleć czy chcesz wyrąbywać sobie wyjście z tego więzienia jakim ci się w tym momencie jawi małżeństwo.
      A ubezpieczenie przed byciem skrzywdzonym? Skrzywdzone częściej się czują kobiety w związkach z oprawcą. Ale to kobiety chętniej dążą do małżeństwa traktując je jako ubezpieczenie przed rozpadem związku i pozostaniem z dzieckiem. Faceci owsem też się ubezpieczają ale właśnie w sensie furtki do szybkiej ewakuacji. No i ludzie ubezpieczają się nie tyle przed skrzywdzeniem, co przed poczuciem porażki jakie ich zdaniem może ich spotkać gdyby złożyli przysięgę "na wieczność" i okazałaby się bezwartościowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: po Twojej odpowiedzi do mojej osoby i obrazach przedstawianych w odpowiedziach do innych uzytkownikow, jasno widac ze masz zerowe pojecie. Nie wiesz jak kobieta potrafi sie maskowac przez lata, nie masz pojecia, jak kobieta zmienia swoje priorytety po urodzeniu dziecka i finalnie - nie masz zielonego pojecia jakie pieklo potrafi zgotowac.
      Nie opieram sie na statystykach, gdzyz zwyczajnie nie ma statystyk o satysfakcji w zwiazku w roznych jego okresach trwania.
      Powiem tyle, ze moja zona zaczela odp%%$!#$ac po 4 latach malzenstwa, gdzie znalismy sie i bylismy razem 3 lata przez slubem - lacznie 7 lat covert ops
      Poza tym - nie znam zadnego malzenstwa, ktore byloby szczesliwe - sa co najwyzej poprawne i jakims cudem strona ktora odp%%$!#$a to wlasnie kobiety.

      Idz zdobyc doswiadczenie malzenskie przez 10+ lat i zobaczymy, czy nadal bedziesz taki bialorycerz jak teraz.

    •  

      pokaż komentarz

      nadal bedziesz taki bialorycerz
      @Mecowaty: widzę, że niby był żonaty, ale jednak słownictwo wypokowych przegrywów weszło ci w krew ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

      Swoją drogą, przeczytaj jeszcze raz moje wpisy. Zaznaczyłem tam parokrotnie, że zdarzają się sytuacje w których jedna z osób może stawać na rzęsach, by było cudnie, ale zawsze może się zdarzyć, co spowoduje, że wszystko się posra. No, ale po co czytać, wypowiedzi na które się odpowiada, co nie? ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400:
      Wydaje mi się, że w ostatnim komentarzu już troszkę popłynąłeś. Nie wiem, czy bazujesz na jakichś badaniach, czy po prostu na własnych obserwacjach, ale czytając o uczuciu porażki życiowej miałem wymalowane WTF na twarzy. Daleko mi do jakiegoś macho alfa, ale gadka o porażce życiowej brzmi mi tak jakoś... babsko ;-) Pisanie o jedynym, prawdziwym związku zresztą też. Osobiście nie wierzę w coś takiego - ludzie po prostu mniej lub bardziej do siebie pasują i tyle. Myślę, że większość facetów asekuruje się zwyczajnie z obawy o bezsilność w sądach, o rozpruty portfel oraz odebrane prawa rodzicelskie do własnego dziecka.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: odpowiadalem na wypowiedzi skierowane do mnie - wybacz, mam dzieci, prace, dom - nie mam czasu sledzic wszystkich Twoich wypowiedzi do kazdego z uzytkownikow.
      Jednak chce polemizowac z teoria, ze “zdarzaja sie przypadki”... smiem nawet postawic teze, ze: zdarzaja sie przypadki, kiedy partnerka zachowuje sie jak partnerka, a nie sp%!$$@#ona ksiezniczka, oburzona faktem dokladania sie do budrzetu domowego, bo przeciez moja pensja starcza na wszystko, to dlaczego ona ma jeszcze cos dawac.

      Niestety, ale gdybym kilkanascie lat temu mial obecne doswiadczenia, to nastepujace zrobilbym inaczej:
      - zaplacic kobiecie za urodzenie mojego biologicznego dziecka razem z prawnym przebiesieniem pelni praw na mnie
      - do bzykania kupil sobie robota.

      Opcja 2:
      Sprowadzil sobie zone z Ukrainy, badz innego kraju bylego bloku wschodniego - napewno nie bralbym Polki, Czeszki, ani innej z krajow zachodnich - zbyt skazone zj%$#niem umyslowym

      Ja potrzebuje partnerki (nawet nie w finansowym znaczeniu), a nie sp%!$$@#onej ksiezniczki.

      Szczerze - kazdemu z mlodych chlopakow tutaj radze od serca - po ruchanko, to na disco, czy rokoteke, po zone to na Ukraine, albo dalej na wschod, bo lokalnie to nikka szansa na partnerke.

    •  

      pokaż komentarz

      Daleko mi do jakiegoś macho alfa, ale gadka o porażce życiowej brzmi mi tak jakoś... babsko ;-) Pisanie o jedynym, prawdziwym związku zresztą też.

      @Brut_all: Nie wiem czy babsko czy nie babsko myślę, ale ktoś kto miał za sobą trzy np pięcioletnie czy ośmioletnie nieudane związki podejrzewam, że zarówno lepiej jest postrzegany przez otoczenie jak i siebie lepiej postrzega niż ktoś kto ma za sobą 3 rozwody, po tak samo długo trwających małżeństwach ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pierwszy uważa (i znajomi też), że jeszcze nie trafił na tę właściwą, z którą założy prawdziwy związek, a drugi jest uznany za kogoś kto prawdopodobnie nie jest w stanie stworzyć trwałego związku.

      Myślę, że większość facetów asekuruje się zwyczajnie z obawy o bezsilność w sądach, o rozpruty portfel oraz odebrane prawa rodzicelskie do własnego dziecka.
      No może w ostatnich latach. A wśród wykopków na pewno :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400:
      To już chyba zależy, komu przyjdzie oceniać. Dla mnie osoba po 3 8-letnich nieudanych związkach wygląda podobnie "podejrzanie", jak po 3 rozwodach. O tej drugiej powiedziałbym jedynie, że chyba zbyt łatwo się daje zaciągnąć do USC ;-) (albo sam niepotrzebnie ciągnie)

      Oczywiście, jeśli ktoś już od dziecka czeka na ten najważniejszy dzień w życiu - na białą suknię, na stanie się jednością z tym/tą jedynym/ą na świecie, itd. to prawdopodobnie rozwód będzie odczuwany jako porażka do tego stopnia, że może przerażać jeszcze przed ślubem. Przypominam jednak, że mówimy o facetach, którzy twierdzą, że w ogóle nie widzą sensu w braniu ślubu, że to dla nich jedynie głupi papierek oraz obciążenie prawne. Myślę, że rozwód swój, czy kolegi postrzegają podobnie. To takie zerwanie, tylko że dużo więcej z nim pieprzenia się.

      Zresztą jakbym kiedyś brał rozwód, to dam Ci znać, co czuję ;-) Z pewnością byłaby to dla mnie porażka życiowa, ale to dlatego, że moja żona jest najwspanialszą kobietą, jaką poznałem, a nie dlatego, że jest żoną. To, że akurat żona, ma dla mnie pomniejsze znaczenie. Taki typ człowieka.

    •  

      pokaż komentarz

      Uciekacie dzieciaki od odpowiedzialnosci za siebie i druga osobe

      @ThomasE: Odezwał się dzieciaczek, który potrzebuje małżeństwa do bycia odpowiedzialnym za siebie i druga osobę, jakbym słyszał katoli, że bez boga nie ma moralności...

    •  

      pokaż komentarz

      instytucja "małżeństwa" ma dwa cele:

      @simperium: ale bredzisz gościu, wielki pan ożeniony, rady będzie dawał jak co najmniej po 100 małżeństwach, jeżeli jest jedna rzecz z której wiedza jest mocno anegdotyczna, to jest to na pewno małżeństwo, te twoje punkty to też..., do niczego co wymieniłeś nie jest potrzebne małżeństwo, na serio

    •  

      pokaż komentarz

      @ThomasE: Jak można komuś nie ufać tak, że potrzeba papieru z urzędu i sztucznych konsekwencji w przypadku rozwodu ? Jeśli ufacie sobie to nie musicie wprowadzać państwa do łóżka.

    •  
      Masiv

      -1

      pokaż komentarz

      @slawek775: Kobieta z racji narodzin dziecka czy tez dzieci na kilka lat staje się malo atrakcyjnym czyt. slabo oplacanym pracownikiem. W tym czasie maz robi karierę. Wiadomo placzace dziecko, trzeba wybyc z domu. Wrocic na rynek jest trudno i nikt nie czeka z czerwonym dywanem. Ktos tez musi byc na zawolanie jak dziecko zachoruje. Oczekuje sie dyspozycyjnosci raczej po mamie. Awansu za to nie dają. Dzielenie majatku jest logiczne bo to jest wspolna praca i poswiecenie. Malzenstwo to jest umowa biznesowa zabezpieczajaca kobiete. Moim zdaniem uczciwa. Tylko ze decydujac sie na slub nikt raczej o tym nie myśli. Z innych pobudek jest zawierany.

      @anna-dziedziul: dokładnie, ale te aroganckie bubki myślą, że sami na siebie pracują i sami odpowiadają za swój sukces zawodowy. Myślenie konia z klapkami na oczach, za karę powinni nie móc stworzyć rodziny i z nikim być, i zobaczymy co i ile osiągną, i jak będą szczęśliwi..
      Oh wait, to właśnie dlatego są incelami, że tak pierniczą, a tak pierniczą bo są incelami - ten wir wykopków już wciągnął i kara zagwarantowała się sama.
      Jesteście tak niedaleko normalnego szczęśliwego świata a wybieracie sp*rdolenie - dlatego nikt was nie chce i nie zechce.

      Powodzenia incelki w osiąganiu tych milionów (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      :'D

    •  

      pokaż komentarz

      @Masiv: ojjjj haha ktoś tu miał chyba złe doświadczenia z fecatami. No tak najlepiej wszystkich facetów z wykopu wrzucić na worka "nieudacznik", "incel"... brak słów...

    •  

      pokaż komentarz

      drugi, bardzo ważny z perspektywy Państwa - małżeństwo jako instytucja ma na celu przedłużać istnienie społeczeństwa, zatem idea małżeństwa jest taka, by zachęcać osoby to łączenia się w pary na stałe (to zwiększa szansę na edukację i wychowanie dzieci),

      @simperium: edukację przez "państwo" czyli okupanta. Formalne "małżeństwo" to gwarancja płodzenia niewolników systemu - nic więcej. Ludziom wolnym i odpowiedzialnym za siebie ta bzdura jest zbędna.

  •  

    pokaż komentarz

    Sprawa jest prosta. Winny jest socjalizm. Jeżeli państwo mówi kobiecie, że nie musi się niczym przejmować to się niczym nie przejmują. Liczba partnerów jest tylko korelacją powyższego, a nie powodem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wredot: Jakie kobiety mają zachęty w pozyskiwaniu męża (no chyba, że jest piękny, bogaty i ma konar jak Mukbewe - topowe 20% populacji)?

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev: Socjalizm winny temu że kobiety uprawiają dużo seksu. Jeszcze pół roku i zaraz jakiś geniusz wykopu napisze że socjalizm jest winny temu że pszczoły wymierają, albo temu że powstają czarne dziury.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev

      Jeżeli państwo mówi kobiecie, że nie musi się niczym przejmować to się niczym nie przejmują.

      Dokładnie tak. A jak powie, żeby ruchać się na ulicy, to będą się ruchać na ulicy - tak to właśnie wygląda xD

    •  

      pokaż komentarz

      Socjalizm winny temu że kobiety uprawiają dużo seksu.

      @Floyt: A to jest problem? Czy problemem jest to, że nie powstają i/lub rozpadają się związki małżeńskie, a dzieci nie wychowują się w rodzinach pełnych?

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie tak. A jak powie, żeby ruchać się na ulicy, to będą się ruchać na ulicy - tak to właśnie wygląda xD

      @Probz: Samotna kobieta z dzieckiem, to nie jest ani rzadki, ani szokujący widok. Taka kobieta staje się utrzymanką państwa - więc po co ma mieć męża? Prościej mieć tzw. "dochodzącego" - a najlepiej kilku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Probz: A żeby już zupełnie wprost wytłumaczyć - bardziej się opłaca być samotną matką, niż być żoną (bo socjal wpada do rączki) chyba że ten człowiek jest bardzo majętny. Czyli dobre socjalistyczne państwo zachęca do tej patologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Floyt: Starasz sie uzyc swojej ignorancji jako argumentu? lol. Wypierdek.

    •  

      pokaż komentarz

      socjalizm jest winny temu że [...] powstają czarne dziury.

      @Floyt: w budżecie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev: Prawda, spokojni uczciwie faceci harują na niedwoje dzieci. Panstwo zabiera im pieniądze i daje kobietom i ich gachom, a one są wdzięczne... rządowi.
      Przyjedzie kryzys, pozamiata, a kobiety lecą na tych co zapewnią im bezpieczeństw, to nasza szansa !

    •  

      pokaż komentarz

      @Jodlowy: Doświadczenia wieków przeszłych mówią, że w momencie w których społeczeństwo przechodzi z patriarchalnego w matriarchalne - to odwrócenie tego procesu jest niemożliwe. Przyjdzie islam i zaora.

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev: E niemożliwe, kobiety i tępe drecho-mięśniaki bez zwykłych facetów i ich pracy są bezradni.
      Tylko kasa im się skończy ze złodziejskiego socjalu to będzie równość haha

    •  

      pokaż komentarz

      @Jodlowy: Twoja nieudolna szydera udowadnia tylko moją tezę, że jest to proces nieodwracalny ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev
      Winni są naukowcy ze nie widzą powiązań przyczynowo skutkowych.
      Po prostu kobiety o większych potrzebach przed ślubem mają więcej partnerów. Po trochu socjalizm, po trochu "m jak r... jak leci" i tym podobne uczą dodatkowo złych zachowań. Po ślubie okazuje się że potrzeby są wciąż duże a jeden partner do tego się nie nadaje więc boleć na boku się przyda

    •  

      pokaż komentarz

      @borewicz_zero_7:

      Po ślubie okazuje się że potrzeby są wciąż duże a jeden partner do tego się nie nadaje więc boleć na boku się przyda

      I w tym momencie wkracza państwo z preferencyjnym traktowaniem kobiet i zaburza naturalne relację wynikające z dobrowolnych "umów" między ludźmi.

      Nie ma nic złego w tym, że ludzie się na dowolne układy umawiają (niektóre działają, a inne nie).

      Problem w tym, że próbuje się obciążyć odpowiedzialnością wszystkich obywateli w społeczeństwie - w momencie w którym jakiś układ nie działa.

      A co się dzieje jak coś opodatkowujesz? Masz tego mniej (pełne, stałe rodziny)
      A jak coś subsydiujesz? To masz tego więcej (niepełne, rozbite rodziny).

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev: Prawda, dlaczego faceci muszą płacić na to żeby tępe osiłki mogły wyrywac im dziewczyny?
      To jest szczyt upokorzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev: stary, jestem wychowany przez mame, i nigdy nie utrzymywało nas Państwo. Po pierwsze ojciec płacił alimenty, fakt nie duze. Po drugie mama zawsze pracowała, nie brała zadnych zAsilkow. Nigdy nie utrudniała kontaktu z ojcem ani nie robiła problemow. A rozwód wzięli z ojcem z powodu takiego, ze do siebie nie pasowali mimo, ze żyli razem w zwiazku 10 lat.
      Jest sporo matek, ktore nie żyją z państwa. Fakt teraz jest taki trend gdzie nie pracują te kobiety...

    •  

      pokaż komentarz

      @Floyt: z tymi pszczołami to bym akurat zbadał sprawę...

    •  

      pokaż komentarz

      @NUkz: Ale jakby się noga powinęła to lepiej jak opiekuńcze państwo jest w tle prawda? To w przypadku niektórych zachęca do lekkomyślności - bo zawsze jakoś to będzie.

      Nie twierdzę przy tym, że każda samotna kobieta żeruje na socjalu, nie twierdzę też że każda pełna rodzina jest z definicji lepsza niż rodzina niepełna. Ale trendy i tendencje są takie jakie są - i jeżeli traktowanie facetów jako dawcy nasienia i bankomat się bardziej opłaca niż tworzenie stałego związku - to będzie się to upowszechniało.

    •  

      pokaż komentarz

      Socjalizm winny temu że kobiety uprawiają dużo seksu. Jeszcze pół roku i zaraz jakiś geniusz wykopu napisze że socjalizm jest winny temu że pszczoły wymierają, albo temu że powstają czarne dziury.
      @Floyt: W Chinach właśnie przez socjalizm wybito wszystkie wróble, więc dlaczego by nie i pszczoły?

    •  

      pokaż komentarz

      @NUkz: Twoja mama jest swietna kobieta. Niektore madki potrafia utrudniac kontakt tylko dlatego ze niezgadzaja sie z wysokoscia zasadzonych alimentow... bo chcialyby nie musiec pracowac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wredot: Ta relacja jest bardzo prosta. Wystarczy pomyśleć dłużej niż 2 sekundy. Jeśli nie ma konsekwencji za seks z mało wartościowym partnerem, to rozwiązłość zwiększa się. Sprzyja temu rozdawnictwo jak i powszechnie dostępna antykoncepcja.
      Kiedyś jak babka zaciążyła z pijakiem/idiotą, to miała bardzo ciężkie życie, więc musiała uważanie wybierać. Dzisiaj, jeśli wpadnie, dostanie alimenty po rozwodzie albo od byłego, albo od państwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @lonegamedev w Korei niby albo za PRL też tak było? Xd. Wina tego leży w tym, że ludzie obecnie mają mało zmartwień w porównaniu do tego co było 30-60 lat temu. Szukają wrażeń. I komunikacja też to ułatwia, telefon i Internet

    •  

      pokaż komentarz

      @Laiden: U mnie fakt nie byly to duze alimenty bo 400 zl. W dodatku mama jest pielegniarka i nie zarabiala nie wiadomo ile. Jak bylem maly to 400 zl to jest jeszcze kwota okej. Jak juz jestes nastolatkiem to nie jest duzo. Ojciec raz podniosl alimenty i dawal 450 zl. A jezeli chodzi o kontakt to wrecz sama wymuszala jakis kontakt.

    •  

      pokaż komentarz

      żeby już zupełnie wprost wytłumaczyć - bardziej się opłaca być samotną matką, niż być żoną (bo socjal wpada do rączki)

      @lonegamedev: jaki to socjal powiedz, mam kolezanki samotne matki z 1 dzieckiem i nie dostaja 500+, bo musialyby zarabiac ponizej 1600zl zeby je dostac. To samo swiadczenie rodzinne - 245zl na dziecko - warunek zarobki ponizej 550zl na osobe. Bycie samotnym rodzicem jeszcze do niczego nie uprawnia, bo i o sciaganie alimentow czesto ciezko.

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012: Biedny kraj to marny socjal - trzeba się poświęcić tematowi żeby wyciągać z niego maks korzyści.

    •  

      pokaż komentarz

      @vartan:

      w Korei niby albo za PRL też tak było? Xd. Wina tego leży w tym, że ludzie obecnie mają mało zmartwień w porównaniu do tego co było 30-60 lat temu. Szukają wrażeń. I komunikacja też to ułatwia, telefon i Internet

      Zaznaczyłem ci fragment, który ma najwięcej sensu w twojej wypowiedzi. Ludzie nie mają dzieci bo ich nie potrzebują do niczego. Tylko potem nie będzie miał kto na emerytury robić - ale to oczywiście nie wina socjalizmu.

      To że ludzie zamiast tego podróżują, ruchają się po kątach itd - to efekt - nie przyczyna.
      Do pracy chodzicie, mimo że większość ma tyle samo ochoty co pieluchy zmieniać.

  •  
    Ted85Kor

    +47

    pokaż komentarz

    A spytaj takiej na #tinder ilu miała chłopaków to powie, że 2. Spytaj o partnerów seksualnych to powie, że "jak śmiesz chamie o to pytać"... A lepiej pytać, bo potem przyjedzie taka księżniczka z wiadrem, z wyeksploatowaną kopalnią, z rękawem czarodzieja...

    •  

      pokaż komentarz

      @Ted85Kor: szukać dam na tinderze, to tak jak szukać dziewic w burdelu. Szanse oczywiście są, ale bardzo niewielkie ¯\_(ツ)_/¯

    •  
      Ted85Kor

      +48

      pokaż komentarz

      @simperium: Czasami, a w sumie to uważam, że często w burdelach dziewczyny mają mniejszy przebieg, niż księżniczki z #tinder

    •  

      pokaż komentarz

      @Ted85Kor: 3 do 37 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      A spytaj takiej na #tinder ilu miała chłopaków to powie, że 2.

      @Ted85Kor: zależy w jakim wieku,

      do 18-20 lat - jesteś moim drugim
      powyżej 20 lat - jesteś moim trzecim
      powyżej 25 lat - jak śmiesz o to pytać

      do dwóch pierwszych w zależności od wyglądu, dopisujemy tak:
      skala od 1 do 10

      1-3 - faktycznie, może nie kłamać
      3-10 taki numerek jaki ma laska do dopisujesz to ilości partnerów których podała, dla zobrazowania, laska 8/10, mówi, że jesteś jej 2 gościem, to do dwójki z przodu dodajesz 8 i masz właściwą liczbę - 82

    •  

      pokaż komentarz

      szukać dam na tinderze, to tak jak szukać dziewic w burdelu.

      @simperium: Jezu, jak ja czytam takie teksty to kisnę niemiłosiernie.

      Ty sobie nie zdajesz sprawy ile kobiet które mijasz na ulicy, ile sprzedawczyń w sklepach czy nawet szarych myszek które widujesz w kościele ma tinder. Te kobiety na tinderze to z kosmosu się biorą? Prawie jak naziści podczas II WŚ, jakiś dziwny lud z kosmosu który wcale nie był Niemcami :)

      Słuchaj, 6-7 lat temu może faktycznie na tinderze były głównie odpady, ale w obecnych czasach na tinderze spokojnie można spotkać nawet dziewice (co mi się udało 2 razy, a jakoś często nie korzystałem z tej apki, do tego te dziewczyny napisały pierwsze do mnie, były to dziewczyny bardzo porządne i mądre)
      Większość tych fajnych miłych dziewczyn również ma Tindera i nawet o tym nie wiesz i z takim podejściem i zbytnim ufaniu kobietom to się nawet tego nie dowiesz, tak samo jak o przeszłości dziewczyny. Ci co wiedzą jak to wygląda to wiedzą, a ci żyjący w matrixie wierzą swoim myszkom i w to, że ona nigdy konta na tinderze nie miała.

      Według moich szacunków jakieś 85% kobiet w wieku 18-28 miało, ma lub będzie mieć konto na tinderze, choćby na chwilę, kobiety są bardzo społeczne, każda ma koleżanki a przynajmniej jedna koleżanka ma tindera i poznała tam gościa, więc wszystkie inne do tego namawia.
      I oczywiście można tam znaleźć fajne dziewczyny na związek i kiepskie na przelotną znajomość.

      Także polecam się obudzić z tej utopi w której żyjesz i zrozumieć, że OBECNIE z tindera korzysta większość kobiet które spotykasz i warto sobie zdawać z tego sprawę, bo bycie zbyt naiwnym i wierzącym w każde słowo myszki tez nie zbudujesz dobrego związku, dobry związek budują ludzie świadomi, kobiety jak i mężczyźni, a naiwniaki zawsze się wkopią w jakieś szambo co widać po statystykach, w miastach jest 40% rozwodów, a ile żyje na siłę bo mają kredyt lub dzieci?

      I pamiętaj jeszcze jedno, kobieta często jest taka jak Ty do niej podejdziesz.
      Podam Ci to na przykładzie zachowania pewnej kobiety w klubie (tak, do klubu też chodzą normalne dziewczyny, nawet te dziewice które poznałem z koleżankami raz na jakiś czas chodziły do klubu) oraz dwóch znajomych, jeden był spokojnym fajnym gościem do związku, a drugi był przystojnym kasanową który wyrywał laski na jedną noc.
      Obiektem była jedna dziewczyna, na początku podszedł do niej materiał na męża, który miał fajne pozytywne podejście, zaczęli rozmowę, ona zaczęła się zwierzać, że w zasadzie zawsze marzyła by mieć rodzinę, dzieci, że ona jest inna niż wszystkie, no i super, laska marzenie.
      Po czym za jakiś czas podszedł do tej samej dziewczyny jego testosteronowy kolega, który zaczął podbijać do niej zupełnie inaczej, w sposób pozytywny ale seksualnie, po około 30 minutach wziął laskę do siebie na szybki seks :)
      Możesz wierzyć lub nie ale jest to historia prawdziwa.

      I to jest właśnie problem fajnych facetów, laska się do nich dostosuje, często ta sama laska miała przelotną znajomość/znajomości, które trzyma w sobie i nigdy nie wyjdą na światło dzienne i nie mówię, że ta dziewczyna jest zła, ona będzie dobra, miła, ale pokazuje to, że warto mieć otwarty umysł i wiedzieć jak działają kobiety, nie mówię też, że są złe, pokazuję tylko działanie ludzkiego umysłu.
      Tak samo jakby do przegrywa (marzącego o fajnej i miłej dziewczynie) podeszły 2 różne dziewczyny, jedna szara myszka a druga hot 10/10, z szarą myszką pewnie chciałby stworzyć związek i byłby szczęśliwy, ale z hot laską która by go zaciągała do łóżka też na bank by podszedł.

      Mam znajomą która miała w sobie chyba z 50 gości, o ile nie więcej, wszyscy kumple ją posuwali, lokalnie miała zniszczoną opinię, ale wyjechała do miasta oddalonego o 100km, tam poznała bardzo fajnego i miłego gościa i teraz najlepsze, wmówiła mu, że nie miała wcześniej faceta, udawała super miłą, ułożoną, gość się na to nabrał i czekali do ślubu, serio :) Teraz maja trójkę dzieci i żyją "szczęśliwie" On myśli, że złapał pana boga za nogi, a ona jest zadowolona, że mimo przeszłości udało się jej założyć związek, co prawda raz widziałem na FB jak publicznie go upokorzyła, dosłownie mu dupę obrabiała w komentarzach pod zdjęciami, no ale dzień później komentarze usunęła więc nie się nie stało, myślę, że prywatnie wszystko u nich super, wcale tym facetem nie gardzi i są ułożoną parą, w końcu wrzucają co tydzień fajne zdjęcia razem, jak są uśmiechnięci i szczęśliwi, więc na bank muszą tacy być ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Generalnie ludzie wbrew pozorom aż tak bardzo się od siebie nie różnią, każdy z nas ma ręce, nogi, głowę i ten sam program wbudowany w genach, nie pozbędziemy się tego, warto po prostu wiedzieć jak działa ludzki umysł u kobiety jak i faceta, nie być naiwniakiem, bo to na pewno nie jest męskie.

      Dlatego jest tak ogrom rozwodów, ludzie żyją w matrixie, w chorej utopii, a tylko ludzie świadomi, pewni siebie, wiedzący jak wygląda rzeczywistość tworzę wartościowe relacje.

      Jeśli jednak uznajesz moje słowa za nieprawdziwe, polecam posłuchać psychologa klinicznego, co sądzi o tym zagadnieniu jakim są śluby i oddanie się kobiecie.

      I jeszcze jedno, co często powtarzam, mocą kobiety jest manipulacja a mocą faceta jest chłodna analiza i dedukcja, korzystajmy zatem z tego czym nas natura obdarzyła, a będzie nam dane i na koniec przytoczę jeszcze słowa z biblii:

      Ani synowi, ani żonie, ani bratu, ani przyjacielowi
      nie dawaj władzy nad sobą za życia,
      nie oddawaj też twoich dostatków komu innemu,
      abyś pożałowawszy tego, nie musiał o nie prosić.
      Póki żyjesz i tchnienie jest w tobie,
      nikomu nie dawaj nad sobą władzy. Lepszą jest bowiem rzeczą, żeby dzieci ciebie prosiły,
      niż żebyś ty patrzył na ręce swych synów. W każdym czynie bądź tym, który góruje,
      i nie przynoś ujmy swej sławie! W dniu kończącym dni twego życia
      i w chwili śmierci rozdaj [swoje] dziedzictwo!

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Ted85Kor: To na pewno nie, ale przynajmniej nie ukrywają kim są.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: do twojego komentarza dodał bym jeszcze to, że dziewczyny najbardziej atrakcyjne są jak są młode. Taka to może wybierać i przebierać, decydować z którym gdzie itd, dlatego to robi. Dla mężczyzn ta granica przesunięta jest o około 10 lat. Tylko gdy facet ma te 30, 40 lat to już ma z reguły żonę, partnerkę, dziecko, przez co też zachowuję się bardziej statecznie. Taki wniosek z moich spostrzeżeń.

  •  

    pokaż komentarz

    Leży w łóżku parka, facet zagaduje:
    - Ilu miałaś partnerów przede mną?
    - Hmm, trzech.
    - O, to bardzo niewielu.
    - A nie, czekaj: dwunastu! Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja.

  •  

    pokaż komentarz

    Pytanie gdzie jest przyczyna a gdzie jest skutek. I jak wygląda dystrybucja procentowa poszczególnch typów pośród ludzi wchodzących w stałe związki:
    - zapewne "virgin bride" to jest jakiś margines na granicy błedu statystycznego
    - 1 partner to raczej specyficzny światopogląd, który też zazwyczaj oznacza inne podejście do trwałości, nierozerwalności związku.
    Tak wiec to są powiązane kwestie, ale raczej nie poddają się zwykłemu wnioskowaniu przyczyna ->skutek. To są zależności wzajemnie wynikające.

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna