•  

    pokaż komentarz

    @grzegor-janus aleś Ty płytki jak sraczka mojego psa...

  •  

    pokaż komentarz

    Przyznam szczerze że zawstydził mnie ten artykuł i przypomniał mi jak słaby jeszcze jestem, jakbym otrzymał jakiś czytelny znak bądź nakaz od Boga, lub moja decyzja zostałaby uwarunkowana jakimiś zewnętrznymi okolicznościami to być może byłbym w stanie wytrwać w takim zakonie, ale nie miałbym wystarczająco dużo odwagi i siły w sobie aby samemu z siebie wstąpić do takiego zakonu i przestrzegać jego reguł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortalionowy_Rycerz: Każdy orze jak może..

      Cisza, szum drzew, z oddali słychać jedynie świergot ptaków. Na obrzeżach miasta, w podkrakowskich Bielanach sielski obrazek zmienia się tylko kilka razy do roku, kiedy wszyscy chętni mogą przekroczyć furtę zakonu kamedułów. Dziś na Bielanach żyje kilku zakonników. Kongregacja Pustelników Kamedułów Góry Koronnej, bo taka jest oficjalna nazwa zakonu, ma w sumie 9 eremów, czyli klasztorów w 5 krajach: Hiszpanii, Kolumbii, Polsce, USA i we Włoszech. Liczy ponad 80 zakonników.

      Cisza w zakonie pod Krakowem została przerwana 9 września 1998 roku. Wtedy to jeden z braci ujrzał wyrwany zamek w drzwiach do klasztornej biblioteki. Chwilę potem w wyciszonej wspólnocie zawrzało. Okazało się, że po bibliotece buszował złodziej.

      Były zakonnik kradł?
      Pod koniec 1998 roku, kiedy spis skradzionych dzieł opublikowała prasa, antykwariusz z Bydgoszczy zorientował się, że ma u siebie księgi z Bielan. Powiadomił policję. Ta ustaliła, że sprzedawcą starodruków był 35-letni Andrzej K. z Gdańska. Mężczyzna podał swoje dane i adres. Okazało się, że w innych antykwariatach w Warszawie i Trójmieście ten sam człowiek sprzedawał cenne mapy i księgi. Kiedy przypadkowo funkcjonariusze wymienili nazwisko podejrzanego, przeor kamedułów z Bielan aż krzyknął.

      Wydalony, ale zaufany
      - Przecież to nasz były zakonnik - usłyszeli zdumieni policjanci. Nie interesowali się wcześniej jego przeszłością, bo zmyliło ich, że mężczyzna ma rodzinę, dzieci. Na razie cieszono się z odzyskania kilkunastu starodruków i pięciu zbiorów unikalnych map z XVI wieku. Aresztowano Andrzeja K.

      Był zakonnikiem od 1984 r., przez 7 lat, mieszkał w eremach w Bieniszewie, Bielanach i we Włoszech. Ślubów wieczystych nie złożył, tylko czasowe. Zakon opuścił w 1991 roku. On twierdzi, że z własnej woli, zakonnicy mówią, że został wydalony. Dlaczego? Nie ujawniają.

      Tym dziwniejsza wydawała się ich decyzja zezwalająca Andrzejowi K. na nieograniczony dostęp do biblioteki, by - jak twierdził - mógł pisać książkę o historii zakonu. Taki przywilej miało zaledwie kilku innych zakonników. Co więcej - Andrzej K. mógł jako jedyna osoba z zewnątrz korzystać z księgozbioru i miał do niego swój komplet kluczy, o czym pewnie współbracia nie wiedzieli. Księgi zaczął kraść już po odejściu z zakonu i swój proceder uprawiał do 1998 roku.

      - Kradłem, bo brakowało mi na życie. Musiałem z czegoś utrzymać rodzinę - wyznał.

      Biblioteka kamedułów była niezwykle cenna, bo pozostała nietknięta przez całe 400 lat. Ominęły ją zawieruchy wojenne, potop szwedzki w XVII wieku, rozbiory Polski i dopiero teraz okazało się, że część księgozbioru skradziono - opowiadał. Andrzeja K. skazano na 6 lat więzienia i 29 tys. zł grzywny.

      Kariera Maksymiliana
      W tym trudnym dla zakonu czasie inny kameduła zaczął piąć się w hierarchii zakonu.

      Witold K. przyjął imię o. Maksymilian. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1991 r., przeorem na Bielanach został w 2003 r.

      Maksymilian był 245. przełożonym w historii tego miejsca.

      Młody, 41 lat, ale już dał się poznać jako rzutki organizator. Wydawał się idealnym kandydatem, który dźwignie podupadający zakon. Stanęły przed nim dwa ważne zadania. Z jednej strony musiał zadbać o niszczejące zabytkowe mury i pogarszającą się sytuację finansową klasztoru, z drugiej musiał pamiętać, że jego zadaniem jako prze- ora jest opieka nad współbraćmi.

      Z pierwszym zadaniem poradził sobie łatwo. Był medialny, elokwentny. Prasę obiegły zdjęcia zakonnika z długą brodą, który dzwoni z telefonu komórkowego i załatwia pilne sprawy. To był znak czasów, że duchowny z kontemplacyjnego zakonu taki ma styl bycia.

      Potrafił ściągnąć sponsorów, którzy wyłożyli spore sumy na odnowienie zakonu. Zadbał o dobre relacje z urzędnikami, z konserwatorem zabytków.

      - Takie otwarcie na zewnątrz, umiejętność komunikacji ze światem, a z drugiej strony troska o innych zakonników - to cechy dobrego przełożonego w zakonie. W przypadku kamedułów chodzi o przeora, a w naszym przypadku taką rolę pełni gwardian - opowiada o. Jan Szewek, franciszkanin z Krakowa.

      Sam o. Maksymilian dziś potwierdza, że miał być dla zakonu mężem opatrznościowym. Dostał szerokie kompetencje i tylko jeden zakaz. Nie wolno mu było sprzedawać lub robić darowizn z zakonnej ziemi.

      Jego poprzednik, jak mówił, popełnił ten błąd, gdy kameduli odzyskali trochę gruntów dzięki decyzji Komisji Majątkowej.

      ...

    •  

      pokaż komentarz

      Biedni bracia z pieniędzmi
      Jako przeor obracał olbrzymimi sumami. 90 tys. złotych, jak mówił, to nie była dla niego duża suma.

      Wspierał finansowo rodziny zakonnych współbraci, np. jednej z nich sfinansował kupno pieca do ogrzewania domu. Innym razem podarował siostrom albertynkom samochód wart kilkanaście tysięcy złotych.

      W 2004 roku o. Maksymilian poznał lekarkę ze szpitala wojskowego w Krakowie.

      Małgorzata L., ordynator oddziału dermatologii, zaczęła bywać u kamedułów, opiekowała się chorymi zakonnikami, i nie brała za to żadnych pieniędzy. Wizyty lekarki były na rękę przeorowi, który miał w pamięci drugie ważne zadanie: dbanie o współbraci.
      Wtedy podjął decyzję, by podziękować lekarce za jej troskę.

      O. Maksymilian odwiedził ją w szpitalu, obejrzał jej skromny gabinet i... przekazał Małgorzacie L. meble. To miała być forma odwdzięczenia się za pomoc medyczną nad zakonnikami.

      - Przekazany fotel był współczesny, a 4 krzesła stylowe. Podobnie stół, który już jadły korniki. Te rzeczy niszczały, więc poddałem je renowacji i dałem lekarce. Była zaskoczona darem - opowiada duchowny.

      Meble miały być przekazane na rzecz szpitala, ale ostatecznie znalazły się w prywatnym domu lekarki. Potem o. Maksymilian wypłacił z konta zakonu w sumie 110 tys. zł i dał je lekarce jako pożyczkę na zakup auta i remont dachu w jej domu.

      Obdarował ją też rzeźbą Chrystusa Frasobliwego, otrzymaną od Polaka z Australii oraz małym obrazkiem "Erem bielański", namalowanym przez Jana Nepomucena Głowackiego.

      W 2006 r. o. Maksymilian przestał pełnić funkcję przeora po kontroli władz kościelnych.
      - Zadania przerosły przełożonego, czy to z racji charakteru, czy przepracowania, czy braku doświadczenia, więc trzeba było interweniować - stwierdził wtedy biskup Tadeusz Pieronek, którego Stolica Apostolska wyznaczyła na wizytatora. Po trzech miesiącach kontroli relację z niej biskup posłał do Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. To była podstawa do zwolnienia o. Maksymiliana z funkcji. Przeorem został o. Marek Szeliga, benedyktyn z Tyńca.

      Zrzucił zakonny habit
      Przy okazji kolejnej kradzieży z biblioteki kamedułów, do której doszło w 2005 r., oprócz władz kościelnych także śledczy przyjrzeli się działaniom przeora. Postawiono mu zarzuty przywłaszczenia mienia i pieniędzy na szkodę zakonu. Niedługo potem o. Maksymilian zrzucił zakonny habit, ale pozostał w stanie duchownym. Dalej jest kapłanem. Teraz oskarżonym, bo jego sprawa po latach w br. trafiła na wokandę.

      Już jako Witold K., w garniturze, bez długiej brody, nie przyznał się do winy.
      - Co się stało z pieniędzmi pożyczonymi Małgorzacie L.? - pytała na procesie sędzia Agnieszka Anioł.

      Witold K. odparł, że zostały mu zwrócone, ale nie ma na poparcie swoich słów żadnych dokumentów.
      - Nie wpłaciłem ich na konto zakonu, ale wykorzystałem na bieżące wydatki i remonty - odpowiada były przeor.

      Małgorzatę L. oskarżono o paserstwo, jej odrębny proces zakończył się już uniewinnieniem kobiety.

      Witold K. przekonuje, że zarówno jego poprzednik na tej funkcji o. Ambroży, jak i następca obdarowywali prezentami osoby, które pomagały zakonowi. On zaś nie robił nic innego, taka była i jest praktyka w zakonie. Dziwił się, że z tego powodu zasiada na ławie oskarżonych.

      http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/krakow-byly-przeor-zakonu-kamedulow-na-bielanach-ojciec,1027089,artgal,t,id,tm.html

    •  

      pokaż komentarz

      Szukając stosownego zdjęcia przypomniał mi się wpis @Zdejm_Kapelusz: Pamiętam też z telewizji, że była mowa o wizytach szczególnych pań, ale na to w necie nie trafiłem.

      "2005, Kraków, przeor klasztoru kamedułów na Bielanach, ojciec Maksymilian. Wkrótce Witold K. opuści zakon, gdy zacznie interesować się nim prokuratura, zarzucając mu przywłaszczenie figury Jezusa Frasobliwego, XIX-wiecznego obrazu (uwolniony od zarzutów) i 110.000 złotych (sprawa w toku). Obecność policji w klauzurowym klasztorze oraz konieczność złożenia zeznań przed sądem stanie się dla nielicznych braci prawdziwą katastrofą – reguła nie pozwala im opuszczać murów zakonu, żyją samotnie w eremach, bez telewizji, radia, internetu i telefonów . Dla niektórych braci będzie to pierwszy od wielu lat kontakt z cywilizacją. Kamedułów na całym świecie jest zaledwie kilkudziesięciu, z czego kilkunastu w Polsce. Najsłynniejszym miał być oczywiście Jerzy Michał Wołodyjowski."

      https://www.wykop.pl/wpis/30253015/2005-krakow-przeor-klasztoru-kamedulow-na-bielanac/

      źródło: wykop.pl

    •  

      pokaż komentarz

      Jego poprzednik, jak mówił, popełnił ten błąd, gdy kameduli odzyskali trochę gruntów dzięki decyzji Komisji Majątkowej.

      @mikolaj-von-ventzlowski: no bida, asceza panie, chlebek i woda.

      Skąd wzięła się zasada, że kobiety mogą odwiedzać klasztor tylko 12 dni w roku? Wiąże się to z testamentem fundatora, Michała Wolskiego. Zastrzegł, żeby 12 razy w roku kobiety mogły wejść na teren klasztoru.

      Mizoginia oczywiście nie miała nic wspólnego z tym.

    •  

      pokaż komentarz

      Przyznam szczerze że zawstydził mnie ten artykuł i przypomniał mi jak słaby jeszcze jestem, jakbym otrzymał jakiś czytelny znak bądź nakaz od Boga,

      @Ortalionowy_Rycerz: Bog nie moze ci powiedziec abys sie wyrzekl kobiet, abys sie wyrzekl Milosci. bo to Milosc jest Bogiem, Gdyby ci Bog powiedzial abys sie wyrzekl milosci musialby ci powiedziec abys sie wyrzekl samego Jego, To szatan podpowiada Zakonnikom aby sie wyrzekli Boga, to znaczy Milosci Wiesz co najczesciej sie sni zakonnikom ? Kobiety, Dlatego wlasnie ze Boga nie oszukasz, Nawet pod postaciom snu przyjdzie do ciebie aby walczyc z silami ciemnosci, ktore nawolywuja co celibatu jako do cnoty, Nie ma dowodow na to ze Jezus zyl w celibacie Maria z Magdali nie przypadkiem ciagle kolo niego uslugiwala,

    •  

      pokaż komentarz

      @siddhariha-cautama: kto ci takich bzdur naopowiadal. Pomieszanie z poplątaniem. Najpierw piszesz o szatanie za chwilę o Bogu, schizofrenie masz

    •  

      pokaż komentarz

      @oremi: то nie schizofrenia, ale podmiana, to tobie wmowiono ze szatan jest Bogiem A Bog szatanem, Bog to milosc, a szatan mowi ci ze milosc to grzech, Dlatego wlasnie ze to podstepny szatan opetal ludzi i straszy ich mekami piekielnymi, To jest prawdziwa sztuka Szatana udawac Boga a Boga zrzucic z tronu panowania i wtracic do piekla, Wszystkie religie mowia ze Bog jest Miloscia, lub ze Milosc jest Bogiem, ale tylko chrzesijanstwo zrobilo z seksualnosci grzech, Dlatego twierdze ze to szatan ogonem namieszal i z cnoty zrobil grzech, a z grzechu cnote, Bo brak milosci dla chrzescijan (celibat) to wlasnie cnota, To normalne ze pisze sie o Bogu i Szatanie, Dobro zlo, prawda falsz, biale i czarne. Grzech i cnota, Gdyby nie bylo Szatana to co z Boga za Bog,

    •  

      pokaż komentarz

      @siddhariha-cautama: to tobie namieszał, miłość to nie uczucie, które przemija, miłość to oddanie drugiemu człowiekowi itp. itd

    •  

      pokaż komentarz

      @oremi: ocho specjalista od milosci sie znalazl, Milosc to ni to ni drugoe, Milosc to wszystko co jest Seks w sklad Milosci tez wchodzi, i Wlasciwie przez seks ludzie oddaja sie samym sobie otwieraja sie nawzajem, Seks ale nie jako zwykly ruch posowisto zwrotny to wlasnie zlewanie sie z drugim roztapianie sie w nim Gdy jest Milosc to juz nie ma wiecej ciebie czy kochanej, dlatego ze nie ma wiecej ani jej ani ciebie jestescie tylko milosc, za to Szatan zwany Jahwe zrobil podmiane wmowil ludziom ze brak seksu eto cnota, i pozniem mamy rzesze zboczencow na plebaniach ktorych codziennie mecza mary pod postacia kobiety, lub ktorych meczy falszywe poczucie winy ze maja kobiete na boku i zlamali sluby czystosci, Straszy sie ich mekami piekielnymi, To wogole bardzo ciekawe jak Milosc ktora jest Bogiem mogla wygole wymyslec Piekla z jeziorami ogniia i innymi torturami, To wszystko zrobili ludzie to oni te p@#$!@?y wymyslili a szatan im podpowiadal na ucho, W rzeczywistosci Milosc nie moze wymyslec piekla, ba Milosc nie moze nawet karac, Dlatego ze Milosc to Milosc,

    •  

      pokaż komentarz

      @siddhariha-cautama: no fajnie gadasz jakiś pseudokatolik ci może w te bzdury uwierzy, ale Jahwe to nie szatan, to po prostu Bóg - "Jestem który jestem", Bóg który nie nazywa się tak jak ty czy ja, jego imię to "Imię ponad wszelkie imię". Jak można Boga nazywać szatanem, już tacy są co takie brednie głoszą - protestanci. Może od dziś zaczniesz za nimi głosić fakt, że jedynym który popełnił grzech to Jezus
      szatan wmawia ludziom że piekła nie ma i jak widać dobrze mu to idzie...

      ty a co to jest pokusa?

    •  

      pokaż komentarz

      @oremi: bzdury napisane z dupy, Wszystkie religie razem z chrzescijanstwem mowia ze milosc jest Bogiem, ale to nie przeszkadza w straszeniu ludzi mekami pieklelnymi, Pieklo opisuje sie w widzeniach jak jezioro ognia, jak miejsce niewobrazalnych cierpien, ale nikt nie tlumaczy jak Milosc moze kogos kapac w jeziorze ognia, Wniosek opisy biblijne to pierdy z dupy, A dlaczego Jezus popelnil grzech, dlatego ze mimo tego ze posiadal jakis zawod ( byl ciesla) niczego nie zrobil w zyciu, podobno krzesla do wieczernika apostolowie kupili na ebayu bo Jezus powiedzial ze robic mu sie nie chce, Wogole Biblia nie wspomina o zadnym dziele Jezusa, Chodzil po palach na jeziorze, ale zeby sam cos zrobil to nie

    •  

      pokaż komentarz

      @siddhariha-cautama: haha śmieszny jesteś, coś tam sobie w książeczce przeczytałeś i już udajesz mądrale..

    •  

      pokaż komentarz

      @oremi: JA w przeciwienstwie od ciebie niczego nie wiem, Ty za to wiesz wszystko czyli nie wiesz niczego, to taki paradoks im wiecej wiesz tym wiecej wiesz ile nie wiesz, Tylko idioci udaja madrych, Fakty sa jakie sa na plebaniach mieszkaja pijacy i zboczency, lub ludzi ktorzy maja ogromne poczucie winy z faktu posiadania partnerki, a wszystko to dlatego ze uwierzyli oni w to ze Brak Milosci jest Miloscia Boza miloscia, A brak milosci jest wlasnie Grzechem,,, Wystarczy poczytac wyznania zakonnic jak przychodzil do nich szatan aby zrozumniec ze pod kopula sie przewraca wlasnie od braku milosci i seksualnosci, A ty wierz sobie w co chcesz nawet w to ze ze Jezus latal razem z szatanem na miotle na najwyzsza gore swiata czyli Mont Everest i widzial z tamtad kraj Aztekow bo o tym wlasnie mowi Biblia, czyli pierdy z dupy napisane dla idiotow

    •  

      pokaż komentarz

      @siddhariha-cautama: to ty księdzem jesteś czy zakonnicą?

    •  

      pokaż komentarz

      @oremi: Jest u mnie po 23 chromosomy od mamy i taty, wiec w polowie jestem ksiedzem i w polowie zakonnica razem sie kochamy wiec nie jestesmy samotni, i nie zyjemy w grzechu

  •  

    pokaż komentarz

    Zawsze wywołuje we mnie niekreślone, dziwne uczucie myśl o ludziach poświęcających całe swe życie i zamykających się za murami klasztoru. Mój wpis traktujący o tym temacie tj. o zakonie klauzorowy niedaleko mojego miasta:

    https://www.wykop.pl/wpis/33283673/niedaleko-mojego-rodzinnego-grudziadz-25km-jest-mi/

  •  

    pokaż komentarz

    mnisi napoją się wodą lub kompotem

    I co wy na to?
    Pijmy za nich kompot.

  •  

    pokaż komentarz

    Jaki pokaz mizoandrii w komentarzach. Pewnie nie wadzą co poniektórym darmowe wejścia dla kobiet do klubów, strefy tylko dla kobiet na silowniach. Ale klasztor MĘSKI, który kobiety mogą odwiedzać (ale nie kiedy im się podoba tylko w wyznaczonym czasie) powoduje przypływ sp!!!%#$enia.