•  

    pokaż komentarz

    Tak, bo harcerzyki na pewno odwołałyby wyjazd, gdyby tylko ktokolwiek im biednym choć słowo rzekł. Jaaaaasne! Tak samo by zrobili jak grażyny pod Giewontem: kupa ludzi schodziła i namawiała do zejścia, ale grażyny w klapkach musiały swoje karyny obfocić na instagrama.

    A prokuratorzyna będzie szukać kolejnej ofiary, aż nie zamknie całego kraju?

    •  

      pokaż komentarz

      A prokuratorzyna będzie szukać kolejnej ofiary, aż nie zamknie całego kraju?

      @werfogd: zarzut, to jeszcze nie wyrok.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo:
      Oby!
      Ale widać, że nie dąży się do postawienia pod ścianą jedynie opiekunów, choć to ewidentnie w ich gestii leżało zobaczyć pogodynkę i zawczasu wycofać. Bo brak alertu brakiem alertu, jednak prognozy przecież były i mówiły, że będą burze. No ale kto by się w gorące lato spodziewał burzy?! A że w lesie może być wtedy niebezpiecznie? Paaaanie, skąd tam!
      To tak po MacDonaldowemu: trzeba pisać "uwaga, gorąca kawa może być gorąca".

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo:

      No ale przecież to dokładnie po wypadku z poparzeniem tej laski właśnie Macdonald zaczął tak pisać jako dupochron, więc jakich legend?

      Ja wiem, że nie wszyscy są głupi, ale zdarzają się jednostki niereformowalne. Ostatnie wydarzenia na Giewoncie to idealnie obrazują. Mnie natomiast wkurza przerzucanie odpowiedzialności za tę głupotę na innych - w jakiejkolwiek formie.

      Natomiast co do artykułu to nie zgadzam się z nim. Powiem więcej: no żeż w mordę, co za poj#%%ny tok myślenia? Jak dla mnie to typowe, lewackie równanie w dół. Zaś to na końcu najlepsze: "McDonald’s ostatecznie zmienił zalecenia dla procedury parzenia kawy, obniżając wartość temperatury wody, to do podobnych wypadków ciągle dochodzi."
      Podejrzewam, że najpewniejszym krokiem byłby całkowity zakaz wydawania gorącego czegokolwiek w drive-thru, bo mimo obniżenia temperatur (pewnie już teraz do 70°C) i pomimo napisów zawsze znajdą się debile, co wciąż otwierają sobie kawy na narządach rodnych. Nie, nie cofnę; uważam, że trzeba być debilem, by coś takiego robić. Przy okazji można pozwać producentów czajników, że te gotują wodę do 100°C. I elektrownie, że prąd kopie.

      A na koniec nie zapominajmy od czego zaczęliśmy i pozwijmy $deity, że w ogóle są burze.

    •  

      pokaż komentarz

      Przy okazji można pozwać producentów czajników, że te gotują wodę do 100°C. I elektrownie, że prąd kopie.

      @werfogd: za 100 stopni w czajniku nikt by nikogo nie pozywał, ale gdyby taki czajnik miał fabrycznie wadliwy (o czym producent wiedział) termostat i w odpowiednich warunkach doprowadził do przegrzania cieczy (trudne do osiągnięcia, ale da się-jak ktoś ma pecha to i pod gołym niebem....) i ktoś by odniósł obrażenia to jak najbardziej zadośćuczynienie się należy. Tu masz sytuację hipotetyczną.

      Przejdźmy do tego czego pojąć nie możesz. Volkswagen. Polecieli w c#@@# na emisjach? Polecieli. Amerykanie dostali odszkodowania? Dostali. Polacy dostali odszkodowania? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Anglosaski system prawny jest o niebo lepiej uregulowany, niż nasz, a i z próbami wyłudzeń sobie radzi nieźle.

    •  

      pokaż komentarz

      za 100 stopni w czajniku nikt by nikogo nie pozywał, ale gdyby taki czajnik miał fabrycznie wadliwy

      @HanAssholeSolo:

      Ale woda nie jest wadliwa mając nawet 100°! To użytkownicy są wadliwi rozlewając ją na pochwy i penisy!
      To tak, jakby oskarżyć producenta noży, że są za ostre, bo odcięliśmy sobie palec będąc kuchennymi melepetami.
      Macdonald zaiste wiedział, że woda jest gorąca i nie chciał zmniejszyć temperatury - i dobrze, bo kawa, żeż jej mać, ma być gorąca! A jak komuś za gorąca, to niech poczeka. I co znamienne, to nie doszło do rozerwania zamkniętego kubka (tu bym był skłonny uznać rację żądania zadośćuczynienia za wadliwy "produkt" i skutki "użycia"), lecz nastąpiło otwarcie opakowania, ruszenie przez osobę trzecią i rozlanie. Zapytam wprost: po kiego grzyba ona to otwierała wiedząc, że zaraz ruszą? Po kiego grzyba koleś wtedy ruszał? I zapytam po raz kolejny, mając nadzieję na odpowiedź: po kiego grzyba pchała sobie to między nogi? Ja nawet w domu, z zasady nieruchomym, nie majstruję przy porannej kawie wackiem! Czemu? Bo nie jestem debilem.
      Tak samo jak nie nalewam gorącej wody do kubka siedząc, bo wiem, że będąc półsenny mogę rozlać albo kubek może pęknąć gdy dozna znacznej różnicy temperatur. Dlatego stoję, by w razie co mieć tenże pękający kubek jednak trochę dalej twarzy, jak i móc zrobić krok w tył, a nie miotać się na krześle, czekając aż woda spłynie ze stołu mi między nogi.

      A to jaki jest system anglosaski to zupełnie inna para kaloszy. A w ogóle to nie rozmydlaj meritum.