•  

    pokaż komentarz

    Czas trwania 21:37... #darkarhnobrazapapieza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler hmmm... na miniaturce mówi, że film trwa 21:37, ale po otworzeniu już pokazuje 21:26

  •  

    pokaż komentarz

    Kuzyn miał Nintendo 64 w późnych latach '90. Jako jedyna osoba którą znałem, cała reszta grała wtedy na Pegazach (podróba japońskiego Super Famicoma, skromne 10 lat zapóźnienia względem zachodnich krajów). Problem z tym N64 polegał przede wszystkim na niedostępnych i bardzo drogich grach. Na pegaza na bazarku było milion kartridży po 15-20 zł sztuka, można było wymieniać już posiadane, były składanki 168 in 1 etc... za to na N64 jedna gierka 200 zeta, czyli jakaś 1/3 najniższej pensji z tamtych czasów.

    No ale jak już to mario 64 czy goldeneye miał to się nabawił.

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem mistrzem w Sega Rally i Virtua Fighter :) złote czasy gdy stary miał wypożyczalnie kaset VHS i pomieszczenie gdzie było granie na minuty na w/w tytułach. Zostawałem po godzinach i trenowałem, do dziś wspominam satysfakcję przy pełnych trybunach :) Tekken na pleja się chował, nie był tak wymagający jak intuicyjny VF na Sege Saturn....,.....ehh, wspaniałe czasy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    W Kaczorze Donaldzie marketing był rozdmuchany do granic możliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    To może ja się podzielę swoją historią :) Sega Saturn kupiona pod koniec 1996 r. Zakup niesamowicie przemyślany i zasugerowany porównaniem dwóch konsol (PSX i saturn) w Secret Service (numer grudniowy 1996) gdzie Saturn był opisany jako konsola technicznie lepsza i bardziej och i ach (wtedy człowiek nie wiedział że bebechy to nie wszystko). Oczywiście do konsoli czerwona płyta jako demówka dołączona do Saturna - katowana przez prawie rok bo nie było pieniędzy żeby kupić chociaż jedną sensowną grę (ceny zaczynały [ZACZYNAŁY] się od 200 zł.). Potem kupno Ultimate Mortal Kombat 3 w wypożyczalni w Lublinie i następnie co około 2 miesiące zamiana na inną grę a tych gier w sumie może było raptem z 5 :( Masakra. Gry były drogie i nie było też za bardzo w co grać. Saturn trafił do lamusa na całe lata. Potem 2000 rok i kupno używanego i spiraconego PSX. Nooo, i wtedy się zaczęło na dobre. Granie non stop, czyli nocki, czy nawet siedzenie po 24h i więcej. Tekkeny, residenty, finale etc. Wtedy zrozumiałem potęgę PSX i tych pirackich gierek. Cudowne kilka lat ostrego grania :).
    Epilog: odkrycie w 2006 roku możliwości ściągania saturnowych ISO, wypalania ich i normalnego grania na Saturnie. Pograne do 2008 w najlepsze tytuły a potem odstawka bo kupno mocarnego PC i cała reszta aż do dnia dzisiejszego poszła w odstawkę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BogHonorOjczyzna1: Przy czym warto dodać, bo młodzież może tego nie wiedzieć, że 200 zł w połowie lat 90 to było ok. 20% średniej miesięcznej pensji, czyli to tak, jakby teraz gra miała kosztować tysiaka. Nic dziwnego, że piractwo kwitło.

    •  

      pokaż komentarz

      @BogHonorOjczyzna1: Epilog 2: W latach 1999 - 2007 konsola służyła mi jako stacjonarny odtwarzacz muzyki z CD. Pod tym względem (ale nie tylko, dużo innych aspektów) była o niebo lepiej skonstruowana niż PSX, który w wielu aspektach był prymitywny. Na padzie były od razu zaprogramowane przyciski play/pause/rewind Fwd Bck/stop/repeat. Pozwalało to ustawić na telewizorze ustawienia by wciskając przyciski na padzie w tle nie było słychać pikania tych przycisków. Oczywiście konsola pamiętała te ustawienia dzięki bateryjce i takim oto sposobem za pomocą pada można było idealnie odtwarzać sobie płyty z muzą CD. Były też takie bajery jak powtarzanie A-B danego odcinka, pogrubianie/wysmuklanie danego dźwięku, dźwięk przestrzenny etc. Było tego naprawdę dużo. Do tego laser w Saturnie był niesamowity (nadal jest pomimo tylu lat). Czytał płyty bardzo porysowane, które miały ubytki w warstwie powierzchniowej (tam gdzie jest nadruk). Laser w PSX to przy tym chińska tandeta, która zacinała się i miała problemy z trochę gorzej wypalonymi płytami. W niejednym artykule jest opisane iż w późniejszym Dreamcaście Sega umieściła gorszy, tańszy laser ze względu na koszty jakie musiała ponieść w laserach z Saturna, które były wysokich lotów. Tak więc przez lata Saturn służył mi jako odtwarzacz muzyki CD a obsługiwałem go już po krótkim czasie na pamieć, nie musząc patrzeć na ekran, do którego zresztą nie był podłączony bo był spięty tylko ze wzmacniaczem.