Matura znowu wyciekła.

Matura znowu wyciekła.

Jak widać mamy powtórkę z tamtego roku. Podlasie nadal rządzi się swoimi prawami. A konsekwencje nie zostaną wyciągnięte i tak.

  •  

    pokaż komentarz

    Znów podlascy hakerzy nie zawiedli

    źródło: comment_1620118576fkVJcBrksG971nvVy9Lq14.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    2021 ROK I MATURA, powaznie? xD mam 27 lat, matury nie mam bo przestalem chodzic pod koniec technikum bo nie dawalem rady (ekonomiczne techniokum). wyjechalem za granice i zaczalem robic hajs, kupilem sobie auto, telefon itd... moi koledzy matury nie maja i elo, pracujemy sobie :) i tak sie czuje bardziej inteligentniejszy od STUDENTOW i maturzyrzystow :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ten egzamin jest po prostu bez sensu. Nie przydaje się właściwie nikomu, stanowi jedynie promesę na studia. Moim zdaniem powinno być tak: chcesz na studia? zapraszamy. Za 3 miesiące będzie egzamin z takiego zakresu wiedzy. Naucz się dobrze, weź dowód osobisty i przyjdź.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: w pierwszej kolejności to studia powinny wrócić do poziomu z przed zniesienia obowiązkowej służby wojskowej. Wtedy jak ktoś się nie uczył to już armiana niego czekała a i chętnych było od groma. Teraz to uczelnie muszą walczyć o studenta więc jest jak jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @syn_kolezanki_twojej_starej: ja jestem z tych którzy dorastali w czasach tuż przed zawodowym wojskiem. Aby nie iść do wojska trzeba było iść na studia. To wtedy pojawiła się masa prywatnych uczelni na których można było "studiować" latami magiczne kierunki typu "psychologia reklamy" czy "marketing i zarządzanie". Państwowe wyże uczelnie z zasady wybierały osoby, które rzeczywiście chciały studiować coś z większym sensem.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: Możesz olać maturę. Nie wyjdzie na to samo?

    •  

      pokaż komentarz

      @ilduce999: możesz oczywiście, tylko masa dzieciaków niepotrzebnie się tygodniami stresuje, bo "maturę trzeba mieć".

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: Brzmi dobrze, ale przy założeniu że studia trzymają jakikolwiek poziom. Mało to kierunków, na których wystarczy być obecnym na zajęciach by zdać? Matura w jakiś sposób odsiewa największe dzbany od posiadania wyższego wykształcenie, które i tak obecnie znaczy niewiele.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko masa dzieciaków niepotrzebnie się tygodniami stresuje, bo "maturę trzeba mieć".

      @FlyingPig: żeby zdać maturę to wystarczy być średnio rozgarniętym szympansem. Żeby dobrze zdać maturę to jednak trzeba się w szkole uczyć.

      Nie wiem skąd to gadanie że matura jest niepotrzebna. Oczywiście że nie jest potrzebna.. tak samo jak egzamin na prawo jazdy. Albo umiesz jeździć, albo nie, c'nie? Jak ktoś nie ma egzaminu to nie znaczy że nie zna przepisów i nie umie jeździć samochodem.

      Matura jest tylko sprawdzeniem stanu wiedzy i jest jak najbardziej potrzebna, a to że poziom nauczania leci na łeb na szyję od ładnych paru-, parunastu lat to już zupełnie inna kwestia.

      Sam zdawałem maturę w czasach jeszcze przed wprowadzeniem gimnazjów i trzeba było być naprawdę totalną patolą i kretynem żeby matury nie zdać. Dzieciaki które zwykle całe liceum ciągnęły na dwójach i trójach pouczyły się do matury i bez problemu zdały. A teraz na przestrzeni lat najpierw zmienia się testy i dzieci zamiast rozumieć to uczą się na pamięć, potem obniża się wymagania, a teraz jeszcze ludzie gadają że matura jest niepotrzebna. Co następne? Szkoła niepotrzebna bo wszystko jest w internecie i kto będzie chciał to się nauczy?
      Może zamiast cofać się w rozwoju to zaczęlibyśmy wymagać jakichś standardów? Zamiast produkować inżynierów cenionych na całym świecie zaczniemy produkować tanią i niewykwalifikowaną siłę roboczą dla zagranicznych korporacji.

    •  

      pokaż komentarz

      sprzed*

      @guest: no niestety, 3 za pisemną z polskiego, za to 5 z ustnej. XD

    •  

      pokaż komentarz

      w pierwszej kolejności to studia powinny wrócić do poziomu z przed zniesienia obowiązkowej służby wojskowej. Wtedy jak ktoś się nie uczył to już armiana niego czekała a i chętnych było od groma. Teraz to uczelnie muszą walczyć o studenta więc jest jak jest.

      @syn_kolezanki_twojej_starej: jest chory system płacenia od łebka, nie opłaca im się nawet studentów teraz uwalać, bo to oznacza mniej kasy dla uczelni¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem powinno być tak: chcesz na studia? zapraszamy. Za 3 miesiące będzie egzamin z takiego zakresu wiedzy. Naucz się dobrze, weź dowód osobisty i przyjdź.

      @FlyingPig: kiedyś tak było, potem była "reforma", bo matura w obecnej postaci nic nie znaczy, gdyby nie "przepustka" na studia to każdy by miał na to wywalone, bo przecież są ważniejsze egzaminy na studia, ucierpiałby MEN i nauczyciele( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem powinno być tak: chcesz na studia? zapraszamy. Za 3 miesiące będzie egzamin z takiego zakresu wiedzy. Naucz się dobrze, weź dowód osobisty i przyjdź.

      @FlyingPig: To beznadziejny pomysł, bo:

      - ludzie składają papiery na studia do różnych miast. Jeśli jesteś np z Kujawsko-Pomorskiego i myślisz o studiach w Gdańsku, Warszawie albo Poznaniu. To teraz spędzaj całe wakacje i masę kasy (z perspektywy maturzysty) na jeżdżeniu po całej Polce.

      - konkurujące uczelnie "na złość" będą ustawiać sobie terminy egzaminów wstępnych w tych samych dniach, aby podbierać sobie studentów. Np AGH i Politechnika Warszawska. Fizycznie nie będziesz w dwóch miejscach na raz, więc jedna uczelnia automatycznie Ci odpada.

      - każda uczelnia będzie miała swój własny program egzaminów, akcentując na inne rzeczy do nauki. Zamiast jednej matury z matematyki będziesz musiał uczyć się np 3 różnych materiałów do 3 różnych egzaminów.

      - strasznie utrudni do studia za granicą.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: No i jeszcze system oceniania. Teraz masz jeden, w miarę ustandaryzowany egzamin. Jak każda uczelnia będzie robić swój egzamin, to możesz równie dobrze trafić na leśnego dziada, który z przyzwyczajenia uwali Cię, tak jak uwala swoich studentów, żeby wyciągnąć więcej kasy z warunków.

    •  

      pokaż komentarz

      @amantadeusz: dodajmy jeszcze to co działo się za komuny, czyli będą studiować ci co mają studiować ( ͡° ͜ʖ ͡°) Egzaminy wstępne to rak i nasze społeczeństwo nie jest i nie było na to gotowe

    •  

      pokaż komentarz

      @amantadeusz: Matura jest sprawiedliwa, bo jest taka sama dla wszystkich a rozszerzenia jak biologia, chemia, matma są niezagrożone bo nie ma opcji że w godzinę znajdziesz odpowiedzi na wszystko i je spamiętasz a jeśli na rozszerzeniu sobie by nie poradził bez tej pomocy to po co w ogóle do nich podchodził?

    •  

      pokaż komentarz

      @syn_kolezanki_twojej_starej: powiedział mi kiedyś jeden doktorek, że jak za dużo osób u niego obleje, to on ma automatycznie rozmowę z dziekanem, bo hajs musi się zgadzać. skutkiem czego musi przepychać głąbów. a uczelnia nie jakaś mała i prywatna, wręcz przeciwnie. nastawiali na kredyt akademików i instytutów, i teraz są posrani bo studentów ubywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: nie trzeba. u mnie w liceum wszyscy nauczyciele permanentnie wk#??iali nas tekstem "nie każdy musi mieć maturę"
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth: To jest właśnie taka sama retoryka jak to, że po co mnie uczą wzorów skróconego mnożenia, po co mi całki na studiach, kiedy mi się to przyda w życiu? No właśnie po to by oddzielić głąbów od tych którzy mają predyspozycje do zostania studentem czy inżynierem. A debile dalej piszą takie banialuki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth

      Sam zdawałem maturę w czasach jeszcze przed wprowadzeniem gimnazjów i trzeba było być naprawdę totalną patolą i kretynem żeby matury nie zdać. Dzieciaki które zwykle całe liceum ciągnęły na dwójach i trójach pouczyły się do matury i bez problemu zdały.

      Również zdawałem w tych czasach i jednym z głównych powodów, dla których słabi uczniowie zdawali maturę było
      - dość powszechne ściąganie
      - ocenianie matur przez nauczycieli z tej samej szkoły

      Nie twierdzę, że tak było wszędzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @PotwornyKogut: jak za duzo osób obeleje to może to świadczy o poziomie nauczania tego doktorka, więc może rozmowa z dziekanem sie przyda

    •  

      pokaż komentarz

      Teraz to uczelnie muszą walczyć o studenta

      @syn_kolezanki_twojej_starej: głupoty p%#?$$@isz. żeby dostać się na jakiekolwiek porządne studia maturę rozszerzoną trzeba wykręcić na 95%. Kierunki są oblegane a uczelnie nic nie muszą.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig: Po to wprowadzono ujednoliconą maturę ogólnopolską by właśnie ukrócić przekręty na uczelniach gdzie na egzaminach wewnętrznych przepychało się swoich. Jedna z lepszych reform w polskim szkolnictwie. Twój wynik zależy tylko od Ciebie, nawet jak Cię nauczyciele nie lubią i nie masz znajomości na uczelni do której chcesz się dostać. Jak dobrze napiszesz świat stoi przed tobą otworem.

    •  

      pokaż komentarz

      @tommy1984: a co z tymi mniej " "porządnymi"? Bo chyba nie myślisz że liczy się coś więcej niż mieć tylko papier. Bez znajomości to i harward możesz mieć skończony a na starcie złapiesz co najwyżej jakąś guwnoposade. A później i tak patrzą na portfolio projektów.b

    •  

      pokaż komentarz

      Matura jest tylko sprawdzeniem stanu wiedzy i jest jak najbardziej potrzebna

      @Kargaroth: A nie robi się tego przypadkiem od wczesnych lat szkolnych ? Sprawdzenie stanu wiedzy było 2137 razy w ciągu całej edukacji ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      - ludzie składają papiery na studia do różnych miast. Jeśli jesteś np z Kujawsko-Pomorskiego i myślisz o studiach w Gdańsku, Warszawie albo Poznaniu. To teraz spędzaj całe wakacje i masę kasy (z perspektywy maturzysty) na jeżdżeniu po całej Polce.

      @amantadeusz: robisz rekrutację online, problem rozwiązany

      > konkurujące uczelnie "na złość" będą ustawiać sobie terminy egzaminów wstępnych w tych samych dniach, aby podbierać sobie studentów. Np AGH i Politechnika Warszawska. Fizycznie nie będziesz w dwóch miejscach na raz, więc jedna uczelnia automatycznie Ci odpada.

      wtedy realnie oceniasz swój potencjał i idziesz tam, gdzie najprawdopodobniej się dostaniesz, a nie jak stara baba do lekarza zapisują się do 5 uczelni jednocześnie

      > każda uczelnia będzie miała swój własny program egzaminów, akcentując na inne rzeczy do nauki. Zamiast jednej matury z matematyki będziesz musiał uczyć się np 3 różnych materiałów do 3 różnych egzaminów.

      i bardzo dobrze, wtedy potencjalny student wybrał by to, co by do niego najbardziej pasowało. Ma czas od maja do sierpnia, jak chce się dostać na studia to niech się uczy i stara, coś za coś.

    •  

      pokaż komentarz

      w pierwszej kolejności to studia powinny wrócić do poziomu z przed zniesienia obowiązkowej służby wojskowej.

      @syn_kolezanki_twojej_starej: Byle na polskim lepiej pilnowali ;-). "sprzed"

    •  

      pokaż komentarz

      Żeby dobrze zdać maturę to jednak trzeba się w szkole uczyć.

      @Kargaroth: Nie.

      Z Polskiego percentyl >90 z tego co pamiętam; zgadnij ile lektur przeczytałem? W szkole średniej dosłownie żadnej; poza może 1984 jeśli to się liczy.

      Z rozszerzonej matury z angielskiego percentyl 99; z samego przedmiotu miałem zwykle 3 i lekcje spędzałem usiłując maksymalizować czas czytania swoich książek na telefonie bądź też przeglądając sobie np. Reddit.

      Zawsze mnie rozwalał wtedy mindfuck jak trzeba było na szybko jednak przeczytać kur*** czytankę z podręcznika, odrywając się od książki (po angielsku ofc).

    •  

      pokaż komentarz

      Co następne? Szkoła niepotrzebna bo wszystko jest w internecie i kto będzie chciał to się nauczy?

      @Kargaroth: Tak.

      Może zamiast cofać się w rozwoju to zaczęlibyśmy wymagać jakichś standardów?

      Też tak.

      Potrzebujemy systemu certyfikacji wiedzy przede wszystkim. Po co marnować czas (i torturować go) na edukowanie kogoś 10 lat jak jest w stanie wyedukować się lepiej w 3?

      Zresztą; popełniłem niedawno dłuższy komentarz o tym jak IMO nieadekwatny jest system edukacji; wrzucę.

      ---------------------

      Inwestując na początku pewną sumę, być może wielokrotność normalnych kosztów, można by stworzyć system który działa lepiej (edukuje lepiej) i kosztuje prawie nic po stworzeniu go. Książki być może nie wystarczały jeśli chodzi o edukacje w sobie więc ok, może wcześniej się nie dało. Ale tak od lat '90 czy '00 - spokojnie.

      Rozwinę koncepcje. Więc tak: W klasach 0-III podstawówki, mniej więcej, mamy nauczanie tak jak teraz. Dziecko musi nauczyć się co najmniej czytać, obsługiwać komputer (pisać etc.), obsługiwać system opisany poniżej, być może arytmetyka. W klasach 'wyżej', IV-VI czy też do końca podstawówki (choć to gruba przesada) dziecko dalej ma zapewnioną 'opiekę' żeby rodzice mogli pracować (IMO dało by się zostawiać je samemu od V klasy na czas pracy, ale pomińmy już tą walkę. Po VI 'dziecko' ma już 12 lat, więc tutaj już łatwiej być może dyskutować...). Ale ta opieka nie służy do 'edukacji'. Dziecko jest tylko pod nadzorem we wspólnej przestrzeni. Służy ona tylko po to - zapewnia środowisko. Żeby rozwiązać problem 'dzieci się nie będą miały jak socjalizować' który pojawia się też jako obiekcja - starsze dzieci, i może nawet dorośli też mogą korzystać z tych 'centrów'. Być może mogą nawet offloadować pewną część zapotrzebowania na 'opiekę' swoją obecnością.

      Teoretycznie zostają budynki szkolne, efektywnie. Znikają nauczyciele; niańki nie potrzebują wykształcenia i nie potrzeba ich tylu. Do tego miejsce jest bardziej efektywnie zagospodarowane dla tego celu. Co oczywiste, już teraz system edukacji służy głównie temu: niańczeniu dzieci żeby nie przeszkadzały, ew. "socjalizacji". Do tego nawet dla dorosłych takie miejsca potencjalnie powinny w jakiś sposób istnieć. No i bonusik, w ramach sekularyzacji zostaną pewne istniejące "centra społeczności".....

      Rozwiązałem pozaedukacyjne kwestie. IMO koszty wyjdą bardzo korzystnie a kupujemy za to i tak dodatkowe bonusy.

      -----------------

      Przerobić całą wiedzę w obecnej 'podstawie programowej' na drzewko atomicznych faktów, konceptów, danych czy procedur powiązanych zależnościami / relacjami bliskości. Dodać do tego wiedzę której w szkole brakuje. Drzewko może być multimodalne: tekst, czytany tekst, wyjaśnienie w formie animacji, wyjaśnienie w postaci mówiącego nauczyciela (najlepszego dostępnego), diagramy, obrazki, zdjęcia, modele 3D, ustawienia symulacji w programach do symulacji, minigierki edukacyjne -> sky is the limit, w każdej chwili można wszystko poprawiać i rozwijać.

      Drzewko jest otwarte, darmowe, zrobione z publicznych pieniędzy w końcu. Pomimo zaawansowania i zaje*** koszty ostatecznie wyjdą mniejsze niż kupowane podręczniki szkolne przez powiedzmy dekadę. Czyli całe EU+US+ktoś_jeszcze może pracować nad tym razem. No i open-source (choć nie trzeba wykluczać wykorzystania nie-wolnego softu IMO). Więc tak naprawdę dorzucą się woluntariusze za darmo też. Szczególnie że to może być system globalny z tłumaczeniami. Które w większości generują się same z ML - koszt, rzeczywista praca tłumaczenia spada dramatycznie i dalej będzie spadał.

      Drzewko wiedzy to mimo wszystko dość 'statyczny' obiekt. Tak, to samo w sobie może nie wystarczyć do edukacji. Choć 'zależności' już mamy. Czyli można zacząć od dowolnych 'podstaw-podstaw' i piąć się do góry. Ale ostatecznie aktywny nauczyciel rzeczywiście może mieć jakąś przewagę. Uczeń nie rozumie jednej zależności gdzieś tam głębokiej i tego nie wie. Może nie jest w stanie ruszyć dalej. Czy coś. Nie wiem, sam nauczyłem się wszystkiego co istotne bez takiego problemu ale ok, może nie wszyscy mogą.

      Musimy mieć jak weryfikować wiedzę. Zarówno dla samej nauki jak i skłonienia dzieci do nauki.

      Przerobić zadania matematyczne/chemiczne/fizyczne z podręczników/matur na kod który będzie wypluwał algorytmicznie stworzone zadania z losowymi (+ czasem ograniczonymi na różne sposoby) danymi. Zadania typu 'quiz' z przedmiotów opartych na znajomości faktów można prawdopodobnie mieć 'za darmo' z samego drzewka wiedzy, ale można też zrobić/dostosować.

      Zostają 'trudniejsze' tematy typu pisanie wypracowań, języki obce etc. "Kreatywne", powiedzmy. Nie żeby nie dało się tego ugryźć, ale można też zostawić to na razie 'ludziom'. Tych recenzentów będzie garstka w porównaniu z hordą nauczycieli. Mogą też być tym samym wysoko opłacanymi, kompetentnymi specjalistami.

      (cdn)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth:

      ............
      To są podstawy, oczywiście. Można pójść o wiele, wiele dalej zostawiając standardowe 'zadania' w 18 wieku gdzie one należą (ofc na zasadzie książek; tj. wciąż przydatne i 'podstawowe'). Zamodelować historyczne miejsca i wydarzenia na state-of-the-art silnikach gier, ultradokładnie. Immersja. Symulacje fizyki, chemii, etc. Zrobić modele (no bo już nie 'symulacje' tak do końca) dla nauk wyższo-poziomowych. Część zadań to mogą być właśnie takie modele. Część wyjaśnień. Sky is the limit. VR, oczywiście. Koszt dzisiejszego VR z odpowiednim PC na te symulacje/modele/etc za 5 lat nie będzie zaporowy. A można i subsydyzować. Lub wprowadzać takie zaawansowane - mimo wszystko już realnie kosztowne - rozwiązania powoli, w przyszłości.

      Dodajemy wokół tego dynamiczne systemy. System będzie podsuwał wiedzę uczniowi pod nos, indywidualizowaną pod to czego potrzebuje. Wykorzystujemy np. spaced repetition. System może dojść do tego czego uczniowi brakuje że się zatrzymał. Schodzimy w drzewku od najbliższych elementów i patrzymy które komponenty nawalają. Coś jak Git-Bisect. Możemy też użyć ML oczywiście które po prostu rozwali problem jeśli taki się pojawi.

      Anyway. Uczeń nie nawala tylko się rozwija. Idziemy w przód - no i możemy dać pewną dozę wyboru. Stąd nie ograniczał bym się do - nieco głupawej i wybrakowanej - podstawy programowej. Mamy naturalną specjalizacje. Nauka jest prawdopodobnie nawet przyjemna w tym momencie. Albo najwyżej neutralna. Dodajemy gamifikacyjne, tanie a motywujące ficzery. Levele, achievementy, punkty, bonusy, rankingi. Dodałbym też 'marchewkę' w postaci dosłownie pieniędzy. Może bardzo drobnych. Ale dajmy na to że <przeciętny> uczeń dostaje 100 PLN miesięcznie. Jedna piąta 500+. A jak polepszy to wyniki, motywacje? Przeciętna. Naprawde dobrzy mogliby zarabiać znacznie więcej - bez przesady ofc. Można też przeskalować niżej jeśli to przesada.

      Zostają 2 obiekcje: jedna głupia druga nie. Głupia: "uczeń może chcieć zadać pytanie, i co wtedy?". Realistycznie, to się efektywnie nie zdarza w obecnym systemie. Jak się zdarza to zwykle nie jest specjalnie użyteczne. System opisany będzie eliminował prawie wszystkie te możliwości 'nieporozumień' i tak. Ale OK, zadawanie pytań.

      Zrobić platformę Q&A, zatrudnić tylu specjalistów ile trzeba. Znów, nic w porównaniu do ilości nauczycieli a jakość wyższa. Częściowo można przekierować też innych edukowanych do odpowiadania. No i jest ML; GPT-3 jeszcze nieco za słabe być może do większości z tych pytań, ale przyszłość...

      Nie głupia część: Certyfikacja. Papiery. Prawdziwy powód dla którego istnieje 'edukacja wyższa', tak samo jak poprzedni powód to niańczenie. Weryfikacja samodzielności, braku oszustw.

      Odp: soft - w miarę możliwości robić wszystko tak by 'oszustwo' nie miało sensu. Ograniczyć edukację w stylu wkuwania faktów. Częściowo w ogóle zachęcać do efektywnego zdobywania info.

      Oczywiście pewne fakty są konieczne, więc: można by i co roku czy nawet częściej robić weryfikację 'offline', kontrolowaną, zewnętrzną. Uczniowie mieliby testy jak normalnie, z systemu, dostosowane pod nich - weryfikujące czy weryfikowalnie-samodzielnie idzie im podobnie jak podczas normalnego użytkowania.

      Wymuszenie sensownego tempa nauki ucznia: nie ma roczników z jasnym programem, co uczeń to lekko inaczej wyedukowany. Co nie znaczy że nie ma 'wspólnych' części które ~obowiązują ~wszystkich. I nie znaczy że nie da się jakoś oszacować "ilości" zdobywanej wiedzy / rok. Więc system może to zrobić.

      Certyfikacja. Cały ten opisany system produkuje o wiele lepsze zapewnienie umiejętności niż obecny żart. Możemy do tego dorzucić też standaryzowane testy, czemu nie. Przydatne w relatywnych rankingach. Przydatne, dla - nie wiem - lekarzy. Można też dodać konieczne komponenty typu "oryginalny research", prace magisterskie, etc etc. Fizyczne labolatoria. Jak trzeba.

      Anyway. Ten system kosztowałby w podstawowej wersji, no, trochę pieniędzy do wprowadzenia. Dużo? Niekoniecznie. Ale nawet jeśli byłoby to 5 lat normalnego systemu dodatkowo. To zwiększamy koszty 2x i produkujemy 5 lat wersję 1.0. Rozpisujemy plan, podstawy -> bardziej zaawansowane części. Ile się uda, tyle można wdrożyć na początek. Może nawet 3 lata. Nie trzeba też czekać aż obecny uczeń VI klasy skończy edukację normalnie, można ich migrować - może nawet dość płynnie.

      Potem system edukacji kosztowałby grosze w stosunku do 'normalnego'. Zwykły maintenance. Choć można też przeznaczyć ogromną sumę pieniędzy - która wciąż będzie np. 50% obecnych nakładów, czy nawet 80% - i robić cuda. W końcu edukacja - prawdziwa, sensowna edukacja - byłaby cennym dobrem. A jeśli to nie kraj wielkości Polski a cała EU czy większy zbiór państw pracuje razem - najwyżej z lokalnymi dostosowaniami - to już w ogóle. Koszty się rozpływają.

      EU to jeszcze nic; patrz US.

      (cdn)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth:

      ............

      I jaka ta edukacja byłaby wartościowa. Wprowadziła by o wiele więcej merytokracji, likwidując bariery. Przegrałeś życie, lub chcesz zmienić karierę? Chcesz spróbować zostać np. lekarzem - zakładając że dalej sporo zarabiają relatywnie? Możesz w każdej chwili podjąć decyzję i zacząć się uczyć w tym kierunku. Nieważne kiedy masz czas w ciągu dnia, czy musisz pracować. Nie zapisujesz się do żadnej szkoły. Po prostu zdobywasz wiedzę krok po kroku.

      Wyniki można by też opcjonalnie czynić jawnymi co byłoby dość 'spoko' ficzerem by np. odsiać osoby online które wypowiadają się bez wiedzy. To nie tak że nie można się nie zgadzać z 'mainstreamem' i 'ekspertami' - ale jak ktoś się będzie wypowiadał niezgodnie z 'mainstreamem' nie znając nawet pobieżnie w ogóle 'pozycji' mainstreamu...

      Z innych neat-ficzerów: tak samo można by się 'subskrybować' do baz osób szukających pracy, wskazywać jakiej się szuka... oprócz 'etatów' bardzo użyteczne byłyby tutaj też 'kontrakty' na określone taski. I cyk, pewnie taki ficzer dobrze wykonany daje nam z buta przynajmniej z 0.1% PKB wzrostu rocznie. Ponad te o wiele większe wartości jakie ostatecznie da edukacja. Prawdziwa edukacja. Upłynnienie rynku pracy.

      Oh, pamiętasz ten wcześniejszy pomysł z motywacyjnym płaceniem drobnych użytkownikom. Przy okazji służyć to może jako prekursor/dodatek-do UBI. Ładnie rozwiązuje problem "ludzie będą patologią bez pracy". Tj. ten problem to majaki i tak oczywiście. Ludzie generalnie nie są "patologią". Emeryci, szlachta, małe dzieci, osoby co się dorobiły, generalnie nie cierpią na niedobór pracy i patologizację. Ale to inny temat.

      To są oczywistości, przynajmniej podstawy. Zamiast tego trwamy, i będziemy najprawdopodobniej trwać, w ultra-biednym status quo. Z bodajże 18 wieku. Bez powodu. Nawet w 18 wieku z 18-wieczną technologią dało się zrobić to (odrobinę) lepiej. Mamy postęp technologiczny - i nic. Nikomu przez głowę nie przechodzi nic poza reformami typu "gimnazja? nie gimnazja?". W US jest "status quo? czy status quo ale wymazujemy obecne tryliony długu?". Ewentualnie inna super radykalna opcja: "niech państwo płaci te setki tysięcy USD od studenta". Oh i fun fact, lekarze w US muszą zdać jakiekolwiek studia 4letnie przed pójściem do szkoły medycznej. Typu filozofia na przykład.

      No, wyplułem to z siebie; może przyda się w przyszłości. Nie wiem, naprawdę nie wiem co jest nie tak. To w większości nie jest 'genialna oryginalna idea'. Nie do końca jest to wygenerowane "w czasie rzeczywistym", dużo już o tym mówiłem (tyle że fragmentarycznie), ale jest to w dużej części spontaniczne i nie przemyślane specjalnie analitycznie.

      ---

      Najgorsze jest to że jestem pewien że do takich rozwiązań byśmy doszli. Lepszych. Gdyby nie krok którego nie umiem rozwiązać. Epistemologia. Jak w ogóle zacząć przekonywać ludzi którzy myślą... no, jak myślą? Tekstu na 2K słów nie przeczytają. Akapit odrzucą. Nawet jakby przeczytali to będą obiekcję na poziomie: "jest spisek elit, nie pozwolą - a jakby pozwolili to trzeba się sprzeciwiać bo to spisek". Najsensowniejszą jest "Polska to spier***, jak CEPiKi i inne takie) - tyle że tutaj też mimo wszystko da się to jakoś rozwiązać. Nie robić tego na tej zasadzie co inne projekty. No, jeszcze jest drobna kwestia że dużo osób będzie uważać "pozbycie się nauczycieli = pracy" za negatyw a nie pozytyw. Tak, uderzy to w ludzi - tyle że, no... sorry. Zresztą można też nawet zrobić to win-win dając im rentę - wtedy 'koszta' będą powoli opadać a nie zostaną ucięte, ale wciąż jest to zwycięstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      en egzamin jest po prostu bez sensu. Nie przydaje się właściwie nikomu, stanowi jedynie promesę na studia.

      @FlyingPig: Tez tak myslalem jak mature zdawalem, z 25 lat temu.
      Ale jednak sie przydaje, taka troche unifikacja spoleczna. Mimo wszystko jest to potrzebne.
      Narody bez tego dziczeja, kompletny brak integracji.

    •  

      pokaż komentarz

      @syn_kolezanki_twojej_starej: to na początek naucz się pisać, bo robisz błędy. Jestem ostatnim rocznikiem obowiązkowej służby wojskowej, ale poszedłem na zaoczne studia, żeby zbierać doświadczenie i kontakty. Na drugim roku studiów założyłem pierwszy biznes i tak naprawdę widzę do czego potrzebne są studia... Tylko do pracy w korpo, albo do kariery w urzędach. Więcej wiedzy i doświadczenia zdobyłem prowadząc biznes, a kontakty zbierałem będąc członkiem ZPP, czy klubu biznesu.

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem ostatnim rocznikiem obowiązkowej służby wojskowej, ale poszedłem na zaoczne studia

      @100piwdlapiotsza: no i który to był rocznik? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sinity: Bardzo interesująca koncepcja systemu szkolenia. Przeczytałem całość z zaciekawieniem. Orientujesz się czy opisany przez Ciebie system (lub podobny) jest już wdrożony gdzieś na świecie? Chętnie poczytałbym więcej na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @FlyingPig matura sama w sobie jest bardzo dobrym pomysłem. Egzaminy wstępne to było turbo pato

    •  

      pokaż komentarz

      @dupogisaga: Kazdy po maturze zna (przynajmniej powinien) jezyk polski w pewnym minimalnym, maturalnym poziomie. Oraz matematyke.
      Oraz chyba podstawy jakiegos jezyka obcego, choc nie jestem pewien ze to teraz obowiazkowe.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamiast produkować inżynierów cenionych na całym świecie

      @Kargaroth: Co? Co to za januszkowy mit. Iżnynierów cenionych na świecie to produkuje się w Niemczech, a nie w Polin....

    •  

      pokaż komentarz

      Ten egzamin jest po prostu bez sensu. Nie przydaje się właściwie nikomu, stanowi jedynie promesę na studia. Moim zdaniem powinno być tak: chcesz na studia? zapraszamy. Za 3 miesiące będzie egzamin z takiego zakresu wiedzy. Naucz się dobrze, weź dowód osobisty i przyjdź.

      @FlyingPig: Dokładnie - powinny być egzaminy na studia - ewentualnie matura powinna być przeprowadzana w niezależnych ośrodkach. Ktoś niedawno wrzucał tutaj histogramy wyników punktowych z matury z języka polskiego i matematyki. Wynikało z nich że np. matury z języka polskiego nie zdają tylko ci co podpadli facetce. Matma była ciekawa bo miała rozkład dwu-modowy - to akurat jest przydatne i można oddzielić inteligentnych od debili.

    •  

      pokaż komentarz

      żeby zdać maturę to wystarczy być średnio rozgarniętym szympansem.

      @Kargaroth: ja matury nie zdałem przez ustny polski, całą resztę zdałem z 70+%, a wszystko przez stres

    • więcej komentarzy(32)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak ogladam na YT "przepytywanie maturzystow" z takiej podstawowej wiedzy i nic nie wiedza to... na kiego ta matura? Zaloze sie, ze dzisiejsi maturzysci jeszcze 10-15 lat temu nie ukończyliby zasadniczej szkoly zawodowej

  •  

    pokaż komentarz

    Absolutnie nie zdziwiłbym się, gdyby był to wyciek kontrolowany. Słabe wyniki zdawalności matur byłby kolejnym argumentem za to, że zamykając szkoły na ponad rok zrobione uczniom wielką krzywdę.

    Swoją drogą ile razy w ostatnich latach pojawiał się temat z Lalki? Mam wrażenie, że to jest coroczny klasyk, sam to miałem na maturze, a minęło już kilka lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: Tez mialem i tez mam wrazenie, ze prawie co roku jest

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: bo to jedyna ksiazka ktora da sie przeczytac i cos o niej napisac

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: @OlekAleksander: W tamtym roku też był wyciek i z tego co kojarzę również na podlasiu. Zapewne niektóre szkoły otwierają bo muszą mieć dobrą zdawalność.
      A że nikt nie poniesie za to konsekwencji to robią to dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: lalka, pan tadeusz, dziady, motyw miłości, podróży to się pojawia non stop, każdy z nas mógłby się wypowiedzieć w tym temacie na podstawie książek, filmów itd. trzeba być wyjątkowym dzbanem, żeby tego nie napisać

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: To pokolenie to debile a kolejne jeszcze gorsze będzie, zdalne nauczanie do tego wycieki matur.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yurakamisa: Już poziom mojej matury był moim zdaniem żenująco niski i nic nie weryfikował, a mimo to byliśmy pierwszym z roczników w którym sporo osób nie zdało. Ten egzamin nie weryfikuje już niczego, ale chyba wszystkim to odpowiada.

      Moja kuzynka (młodsza o 4 lata) poszła na ten sam kierunek studiów co ja. Była pierwszym rocznikiem, któremu obcięto na etapie podstawówki/gimnazjum siatkę godzin z przedmiotów ścisłych, była chyba też miana podstawy programowej. Na pierwszym roku, w moim roczniku, odpadło jakieś 30-40 osób na około 150-160 osób. Mój wydział starał się trzymać poziom i skończyło się to tym, że na roczniku mojej kuzynki po pierwszym roku zostały 2 grupy z 5. (około 60 osób z 150). Młodsi prowadzący, którzy traktowali nas na 5 roku bardziej jak kolegów z branży niż jako uczniów mówili w prywatnych rozmowach, że poziom jest dramatyczny i nie wiedzą co z tym zrobić...

    •  

      pokaż komentarz

      @meehow97 niestety te arkusze są tak skonstruowane że musisz się wpisać w klucz czyli w fragment tekstu który jest dołączony do arkusza, jak napiszesz po swojemu to dużo punktów nie uzyskasz

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeesek: Też miałem "Lalkę" ponad 20 lat temu na maturze, wybrałem inny temat. Jestem zdania, że trzeba ludzi zachęcać za młodu do czytania, bo to piękna rzecz, ale do dziś jednak nie rozumiem w jaki sposób znajomość "Lalki" czy "Chłopów" miała przygotować mnie do dorosłego życia czy nawet jakichkolwiek studiów, z polonistycznymi włącznie.

      pokaż spoiler Poza tym "Nędznicy" dużo lepsi (a za moich czasów to była tzw. lektura nieobowiązkowa).

    •  

      pokaż komentarz

      @nsfl:

      ale do dziś jednak nie rozumiem w jaki sposób znajomość "Lalki" (...) miała przygotować mnie do dorosłego życia

      A no w taki, żebyś o kobietę nie walczył za wszelką cenę, bo to walka, w której zawsze poniesiesz rany. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna