Sławomir Mentzen próbuje pozyskać pracowników... toruńskiej skarbówki

Sławomir Mentzen próbuje pozyskać pracowników... toruńskiej skarbówki

Jak pisze jego kancelaria na Facebooku: "ich obecny pracodawca nie jest w stanie wykorzystać ich potencjału, nie umożliwia rozwoju, jest po złej stronie Mocy, płacąc jeszcze za to nierynkowe, zaniżone stawki." W związku z tym organizowana jest akcja promocyjna w pobliżu budynków toruńskich US.

  •  

    pokaż komentarz

    Zapomniał najważniejszego. U niego niestety będą musieli pracować...

  •  

    pokaż komentarz

    Totalne minimum w KAS to, zdaje się, 3800 brutto miesięcznie + 8,5% w formie premii rocznej (trzynastki) + uznaniówki. Do kupy to jest ok. 50000 rocznie brutto. Po pięciu latach stażu pracy (liczy się dowolna praca, byle na UoP, także u prywaciarza) urzędnik dostaje premię stażową (1 pkt procentowy na rok, czyli pracownik z pięcioletnim stażem ma pięc procent premii, pracownik z sześcioletnim stażem ma sześć procent etc.).

    To jest pensja na wstępie - najzwyklejszego referenta po studiach, z zerowym doświadczeniem, poza komórkami stricte prawniczymi. Prawnik, osoba ze stopniem jakimkolwiek innym niż referent ma oczywiście więcej. Nie wiem jak to wygląda w KIS i KAS terenowym, ale zazwyczaj po trzech latach można dostać mianowanie (+800 brutto do pensji chyba - nie wiem, ja unikam mianowania z różnych przyczyn).

    Czyli świeżak ma ok. 50 tysięcy rocznie (nie mniej), po dziesięciu latach i mianowaniu od ok. 65 tysięcy rocznie (zazwyczaj trochę więcej).

    Aha - jeszcze kwestie pozapłacowe! Pierwsza umowa w służbie cywilnej jest na jeden rok, kolejna na czas nieokreślony. Zawsze.

    TBH, żebym mieszkając w bądź co bądź niewielkim mieście zainteresował się przejściem do sektora prywatnego, to oferta musiałaby być o przynajmniej 25% wyższa niż to, co mam na umowie + wynika z ustawy - czyli dzień po rozpoczęciu pracy jako kurde panienka z okienka w KAS moja cena to by była jakieś 62500 rocznie (5200 brutto miesięcznie). Nie wiem, jaka jest oferta Memcena...

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: Z tego co widziałem Mentzen proponuje 8-10k netto

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli świeżak ma ok. 50 tysięcy rocznie (nie mniej)

      @brh4life: Przecież to daje około 3100zł netto miesięcznej pensji. Zakładając, że jest się po w miarę dobrych studiach to mało.
      A po 10 latach pracy zakładając 70 tys rocznie to da nam ze 4200 netto. I weź odłóż z tego na remont mieszkania czy samochód.

      Dodatkowo świadomość bycia wrzodem na dupie uczciwie pracujących ludzi. W życiu bym nie poszedł do takiej pracy

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: @brh4life: haha, niezłe zestawienie. Czyli Menzen na dzień dobry (niższa stawka) przebija wynagrodzenie urzędniczki o 50%? Trzeba być niespełna rozumu, żeby się nie zdecydować.

      Mam jednak teorię, że biurwy to lubią i by to robiły nawet za darmo - byle dowalić "prywaciarzowi".

    •  
      Lorenzo_von_Matterhorn

      0

      pokaż komentarz

      Z tego co widziałem Mentzen proponuje 8-10k netto

      @brh4life: ale nie dla pani z okienka. Za tyle to on bierze już ludzi co naprawdę wiedzą co i jak.

    •  

      pokaż komentarz

      że biurwy to lubią i by to robiły nawet za darmo

      @sosen85: Pracowałem trochę w urzędzie i taka biurwa przede wszystkim niczego nie potrafi. DO wydrukowania czegoś, do poprawienia czegoś na kompie byłem wołany średnio co 2 dzień (a jestem prawnikiem z wykształcenia). TE baby mają nawet problem z wpisaniem poziomej kreski w Excelu, nie potrafią nawet przeciągnąć najprostszej formuły (żeby się kolumny przez siebie liczyły i może dały na końcu sumę). Naprawdę, poziom polskich urzędniczek to naprawdę kompletna żenada. Na sugestię, by w końcu coś ogarnęły, pojawia się foch i oburzenie. One nie uczą się niczego, nie chcą się uczyć. Ich interesuje, żeby była stała wypłata, trzynastka i żeby się nie narobić. Jeśli chodzi o same zarobki to owszem, chciałyby zarabiać więcej, ale przynajmniej baby u mnie za mężów miały sędziów, adwokatów, prokuratorów, policjantów, inżynierów, więc o utrzymanie domu w ogóle się nie martwiły - ot chodziły sobie do pracy, żeby nie siedzieć w domu, bo zarabianiem pieniędzy też tego nazwać nie można - no bo 2800 zł netto po 15 latach pracy??

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: meh, operujesz populistycznie kwotami brutto, byle wydźwięk wpisu był taki, że DUŻO ZARABIAJO.

      Świeżak po studiach to dostaje niecałe 2500 zł na rękę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: mianowania się nie dostaje. Żeby zostać urzędnikiem mianowanym trzeba zapłacić opłatę w wysokości połowy swojej pensji, zdać egzamin, zmieścić się w limicie (to jest kilkaset miejsc na rok, pierwszeństwo mają absolwenci KSAP) i następnie dostajesz swój dodatek służbowy stopnia I. Jak już skończą płakać, że muszą płacić a pieniędzy nie mają na to.

      Poza pieniędzmi, masz jakieś tam plusy typu dodatkowe dni urlopu, ale jako urzędnik mianowany nie możesz bez zgody pracodawcy nawet na umowę zlecenie pracować, i kilka innych tego typu zabawnych ograniczeń za jedyne 800 PLN miesięcznie brutto, jakby nie to, że JUŻ jesteś członkiem korpusu służby cywilnej, który nie może być członkiem partii, radnym, nie może publicznie demonstrować poglądów politycznych (można cię za to ukarać dyscyplinarnie - np. obniżyć pensję na pół roku). Nie możesz także protestować w sposób dezorganizujący pracę urzędu, ustawa ci zabrania. Dodatkowo masz jeszcze zarządzenie z kodeksem etycznym który cię obowiązuje, więc dr facto dyscyplinarnie można karać za jeszcze trochę rzeczy.

      Poczytaj, praca w akurat tym dziale administracji wiąże się z "prestiżową" służbą cywilną, która w praktyce oznacza gówno nie prestiż, ale wymaga się od ciebie dużo więcej niż od normalnego pracownika i masz mniej praw.

    •  

      pokaż komentarz

      ale przynajmniej baby u mnie za mężów miały sędziów, adwokatów, prokuratorów, policjantów, inżynierów

      @Kubaeinstein: moja mama ladne kilkanaście lat temu temu miała okazję chwilę pracować jako cywilny pracownik w wojsku. Dział w którym szefem był wojskowy, chyba jakis kapitan czy major, reszta pracowników to były kobity, w sumie z kilkanaście. Jak się okazało, jedynymi osobami które robiły cokolwiek produktywnego była moja mama i jej szef. A czemu? Bo każda z pozostałych pań pracujących była żoną pułkownika, generała, ważnego urzędnika itp ( ͡° ͜ʖ ͡°) i jedyne co potrafimy zrobić w pracy to paznokcie. Kobity chodziły do roboty głównie po to że im się w domu nie nudziło i żeby się po prostu gdzieś wyrwać jak męża nie było. Jak musiały zrobić cokolwiek co wymagało wiecej zaangżowania niż wypełnienie jakiegoś prostego druku to od razu szef albo nawet szef szefa dostawał telefon „z góry” z zapytanie czy lubi swoja pracę. Jestem ciekawy czy po tylu latach coś się zmieniło i czy w „cywilnych urzędach” sprawy wyglądają podobnie, np. „wujek to radny z pis”. Pisze radny bo wiadomo że rodziny posłów czy innych ważniejszych postaci to nie piją kawy w urzędach tylko w spółkach skarbu państwa za lepszą kase ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: Pracowałem w US na stażu. Tak właśnie jest. Nie były to wielkie pieniądze, ale przynajmniej człowiek za stawkę niewiele mniejszą niż obowiązująca wówczas u dziwnych pracodawców, miał dostęp do pewnej wiedzy. Można było się podszkolić jak działają urzędy, jak stosuje się ustawy i które, jak walczyć z komornikami, tytułami wykonawczymi.
      Była dziewczyna świeżo po studiach (bodaj licencjat z administracji). Nie potrafiła ułożyć dłużników alfabetycznie, tzn. potrafiła ułożyć Adamczyka przez Bartkowiakiem, ale już znaleźć prawidłową relację między Adamczykiem a Adamskim nie. Dostałem kiedyś na początku zadanie wyszukania jakichś danych w bazie, wydrukowania raportu, bez napinki 2 godziny. A potem słyszę: to było na cały dzieńma 8 godzin.
      99% zwykłej roboty typu kserowanie, porządkowanie teczek, wyszukiwanie w bazach, drukowanie pisemek, czasem nawet pisanie poważnych pism do banku czy pracodawcy, robią najniżsi stażem (świeżaki, stażyści, czy maturzystki z liceum ekonomicznego - praktykantki). W tym czasie taka zasiedziała biuralistka, 10-20 lat stażu może wyskoczyć (z jednym papierem do podbicia u jakiegoś zastępcy) i wrócić za trzy godziny. Zwykła referentka/stażystka może spokojnie wyjść na 3 h do laryngologa, o 9:00 i wrócić o 12:00. Nie musi się z nikim zamieniać, zrobi to co miałą zrobić później. To też świadczy, jak bardzo potrzebne jest to, co zrobi. W Żabce nie bardzo, na produkcji nie bardzo.
      Była np. dziewczyna zatrudniona na umowie zlecenie trzeci rok. Dostawała coś koło minimalnej. Nie miała zamiaru się ruszać, i ja ją rozumiem. Bezpiecznie, ciepło, kawka, można w pilnej sprawie wyskoczyć (wcześniej wpisać się do książki wyjść), nikt nie stoi nad głową, nie drze, a ona sobie drukuje zawiadomienia do ludzi, np. 400 dziennie. Nie narzeka, bo chłopak ma 3 razy tyle co ona, a nie ma po co się ruszać, bo mama pracuje i może załatwi przejście na umowę o pracę w dziale NIP.
      Natomiast bardzo cenną wiedzę (raczej niedostępną w mediach) można uzyskać, gdy ma się dostęp do baz danych, typu Poltax. Mandaty i długi mają też radni, prezydent miasta, znane osoby, emeryci MSW. Przykład: X z urzędu miasta i gminy zarabia oficjalnie 10 tys./mc, ale ma dodatkowo w PIT ujęte 26 tys. jednorazowo za umowę o dzieło, napisał dwustronicowy tekst do folderu promocyjnego gminy. I to są umowy o dzieło, a nie umowy o dzieło dla plebsu, który tak pracuje w jakimś januszexie, czy nawet na budowie.
      Albo jak się przegląda tytuły wykonawcze, to widać, w jakich latach dłużnikom zaczynało się sypać. 1998-2002, małe sklepiki, zabawkarskie, spożywcze, mniej więcej w tym czasie naotwierali hipermarketów. A skarbówka, państwo, jak wiadomo, z Tesco nie ściągnie. No to ściągali z pana Zbigniewa, który miał 900 zł dochodu, i nagle przez pół roku zanotował 5000 długu w US, co dla niego było już nie do udźwignięcia. A potem odsetki i nierzadko sznur, o czym też nie było w mediach.

    •  

      pokaż komentarz

      tego co widziałem Mentzen proponuje 8-10k netto

      @brh4life: to źle widziałes, nawet doradcy podatkowemu tyle nie proponuje, dlatego żaden u jiego nie pracuje

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież to daje około 3100zł netto miesięcznej pensji.

      @byk_boleslaw99: W Toruniu.

      Żeby zostać urzędnikiem mianowanym trzeba zapłacić opłatę w wysokości połowy swojej pensji,

      @mozgogrdyczka:
      A lepiej tego nie robić za plecami szefa + trzeba mieć papier od dyrektora generalnego żeby mianowanie zrobić po dwóch latach.

      Ale jak pisałem - zabaw w mianowanie unikam. Jednak, jak ktoś nie zamierza mieć drugiej pracy ani być członkiem partii to nie jest najgorsza opcja.

      Świeżak po studiach to dostaje niecałe 2500 zł na rękę.

      @BrockLanders: Kupę lat temu tak było.

      Zwykła referentka/stażystka może spokojnie wyjść na 3 h do laryngologa, o 9:00 i wrócić o 12:00. Nie musi się z nikim zamieniać, zrobi to co miałą zrobić później. To też świadczy, jak bardzo potrzebne jest to, co zrobi.

      @tomekgz: Większośc urzędników tak może, i to chyba dobry benefit?

      Osobiście zawsze pracowałem w komórkach prawnych/okołoprawnych, w 90% przypadków opinia prawna miała być na "za tydzień" i nikogo nie interesowało czy ja ją napiszę w godzinach pracy, po godzinach pracy czy w sobotę o drugiej w nocy. Pracodawca-idiota, która by się upierał że mam odsiadywać dupogodziny by bardzo szybko szukał kogoś na moje miejsce.

      meh, operujesz populistycznie kwotami brutto, byle wydźwięk wpisu był taki, że DUŻO ZARABIAJO.

      @BrockLanders: xD

      Kolega oczywiście wie, że kwota netto może być różna dla różnych ludzi, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      tego co widziałem Mentzen proponuje 8-10k netto

      @brh4life: to źle widziałes, nawet doradcy podatkowemu tyle nie proponuje, dlatego żaden u jiego nie pracuje

      @Papinianus: Ogólnie Memcen to ma bardziej biuro rachunkowe niż burzliwą kancę na poważne czasy.

    •  

      pokaż komentarz

      po dziesięciu latach i mianowaniu od ok. 65 tysięcy rocznie

      @Filipterka25: I serio to są dobre pieniądze według Ciebie?

    •  

      pokaż komentarz

      @SantiJacope: A czy gdzies oceniałem czy to dobrze, czy to źle? Zresztą przeczytaj cały mój tekst - to jest totalne minimum, jaka taki pracownik faktycznie dostaje.

      To punkt odniesienia do tego, co Memcen faktycznie zaoferuje - i tak, ktoś faktycznie mający pojęcie o robocie (np. oskarżyciel skarbowy) dostaje w KAS więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli Menzen na dzień dobry (niższa stawka) przebija wynagrodzenie urzędniczki o 50%? Trzeba być niespełna rozumu, żeby się nie zdecydować.

      @sosen85: To ile oferuje Memcen przy przejściu? W jego ofertach raczej nieczęsto są podane widełki.

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem ciekawy czy po tylu latach coś się zmieniło

      @kill0l: Nie wiem, jak było wcześniej, bo nie pracowałem w latach 90, czy na początku 2000, ale z tego co Ty piszesz, to wszędzie jest podobnie. Faceci są na stanowiskach i wpychają gdzieś swoje żony, żeby nie siedziały w domu. Nigdzie w sektorze prywatnym nie znalazłyby takiej ciepłej posadki. Ostatnio moja znajoma z sądu, w którym pracowałem, przeniosła się do jakiejś "eleganckiej" kancelarii i jakież było jej zdziwienie, że trzeba zapieprzać... yyyy coś robić po prostu, a nie cały dzień siedzieć na telefonie albo na plotach w pokoju obok.

  •  

    pokaż komentarz

    Screen z fejsa:

    źródło: Opera Zrzut ekranu_2021-09-20_190110_www.facebook.com.png

  •  

    pokaż komentarz

    Z tego co wiem, od conajmniej 2 lat w polskiej sakrbowce wkur...nie osiaga rekordowe poziomy. Zarabiaja g...no, rok temu wstrzymali im premie (moze w koncu wyplacili moze nie, niepamietam) i przedewszystkim ich zasady ustawili tak, zeby kasa szla raczej do rodziny i znajomych lokalnego krolika. Szale goryczy przewazyly podwyzki, ktore dostali celnicy i policjanci.
    Generalnie, pomijajac to czy ci ludzie faktycznie nadaja sie do jakies normalnej pracy (nie zapominajmy jak wiekszosc sie tam dostala) to wcale tak przychylni obecnej wladzy nie sa.
    Ale generalnie oczywiscie ch...j z nimi, sami poszli tam gdzie poszli, niech sobie jakos tam teraz radza albo zwyczajnie pozdychaja, strata zadna.

  •  

    pokaż komentarz

    Przychodzi mentzen pod toruński urząd skarbowy i mówi :
    - panie urzędniku u mnie będzie miał Pan lepszą stawkę, szanse awansu, rozwoju lepiej będzie Pan wykorzystywał swój potencjał, wystarczy pracować u mnie a nie siedzieć w tym urzędzie.
    - a jeżeli chodzi o pracę to ja nie chce - odpowiedział toruński urzędnik.