•  

    pokaż komentarz

    Problemem jest nadmiar teorii. Dzisiaj miałem sprawdzian z Inżynierii Oprogramowania, oto przykładowe zadania:
    1. Co to jest przypadek użycia? (odp: Spójna jednostka funkcjonalności dostarczanej przez system realizowana jako ciąg interakcji aktora z systemem).
    2. Co to jest aktor? (odp: Abstrakcyjny użytkownik reprezentujący szerszą grupę użytkowników o podobnych funkcjach i sposobie komunikacji z systemem).

    Ja rozumiem, że można uczyć pojęć, ale nie wymagać wkuwać takich głupich formułek ;) lepiej by pokazali jak to wygląda w akcji i od razu wiadomo o co chodzi, a z takiej formułki trudniej wykminić ocb

    •  

      pokaż komentarz

      @haxx: na informatyce w 1 klasie liceum uczy się nas przenoszenia plików, kopiowania i skrótów które do tego służą. Poznajemy też nazwy poszczególnych elementów ekranu...

    •  

      pokaż komentarz

      @haxx: To inny problem, po prostu na uczelniach jest masa zasiedziałych doktorków którzy nic nie potrafią ;) Chowają swoją niewiedzę w oparach skomplikowanych formuł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Keffiro: Mi na studiach z biotechnologii na pierwszym roku dali wykłady z fizyki na poziomie gimnazjum i informatyki. Miałem objaśnienie co to jest IP ;d Na praktykach po drugim roku koleś mnie objechał bo nic nie umiałem (prawie), a to co miałem na praktykach mam teraz na 3 roku i przy okazji mam prace licencjacką pisać z czegoś kompletnie innego. To jest sukces państwowej edukacji....

    •  

      pokaż komentarz

      @haxx: Ja natomiast pamiętam taką ciekawą sytuację ze swoich studiów, które puki co jeszcze nie skończyłem...
      Mieliśmy ćwiczenia z przedmiotu inżynierii oprogramowania i "działaliśmy" na programie, którego twórcą był Pan profesor o wielu tytułach (chyba nawet wszystkich możliwych) a lat miał też coś ponad 80 tak na oko. Problem polegał na tym, że ów Pan profesor nie pozwalał korzystać z innego oprogramowania niż jego autorskie. Niestety jego autorskie miało chyba więcej bugów niż jakiekolwiek inne oprogramowanie z którym się spotkałem w życiu :). Jeden z kolegów na przekór korzystał oczywiście z innego oprogramowania, po czym gdy Pan profesor to zauważył zaczęła się dyskusja dla czego student nie jest mu posłuszny itp itd. Na to kolega wytłumaczył spokojnie, że program Pana profesora miał błędy, które przeszkadzają mu w efektywnej pracy. Usłyszał tylko, że jeśli on jest taki mądry to niech poprawi sobie ten program lub zrobi na zajęcia jakiś lepszy. No i trafiła kosa na kamień. Kolega się zawziął i na następne zajęcia nie dość że usunął wszystkie błędy programu profesora to jeszcze przyniósł swoją wersję. Pan profesor skomentował to tylko tak, że on wymaga pracy na jego programie jak ktoś chce zaliczyć przedmiot.
      I takich przykładów było sporo...
      Pamiętam jak w liceum miałem kolegę, który był naprawdę dobry z matmy. Jednak jego fenomen był nie do zaakceptowania przez nauczycielkę bo większość zadań rozwiązywał w sposób, który nie był znany pani od matematyki.

      Po latach widzę jak zostałem skrzywdzony przez system edukacji, który wpaja jedną zasadę... rozwiązanie zadania jest takie jakie sobie ustali autor książki bądź nauczyciel. Spróbuj znaleźć inne to zmieszają Cię z błotem. KROPKA

    •  

      pokaż komentarz

      @Keffiro: Na rozszerzonej w pierwszej liceum miałem algorytmy i zaczynaliśmy c++, więc nie jest tak źle. Chociaż z drugiej strony zapewne większość zależy od nauczyciela.

  •  
    p............n

    +35

    pokaż komentarz

    To, że w Polsce kształci się bezmyślną masę wiadomo od dawna. Ten system należy wymienić, bo jak widać nie sprawdza się. Kiedyś, kiedy jeszcze szkoły same mogły sobie tworzyć programy, gdy w liceum uczniowie robili to, co teraz robią studenci (mam na myśli matematykę), jeszcze było dobrze. Ale od wielu lat, z reformy na reformę, system cały czas jest gorszy. Najlepsza byłaby prywatyzacja szkolnictwa, skończenie z tym państwowym. Jedynym problemem byłoby przekonanie rodziców, którzy uważają, że teraz jest za darmo i ich na to nie będzie stać. Proste. Zmniejszyć podatki z racji całkowitego ograniczenia wydatków na szkolnictwo i danie rodzicom wyboru. Wydadzą takie same, albo nawet mniejsze kwoty, a przynajmniej będą mieli wpływ na edukację dziecka, a też dzieci będą miały lepiej, bo możliwa stałaby się właśnie indywidualizacja nauczania. Najzdolniejsi chodziliby do innych szkół, niż ci mniej zdolni.

    •  
      W......6

      +8

      pokaż komentarz

      @pococimojlogin: wytłumacz mi, po co mają kształcić inteligentnych niewolników? A tak tępaki z uśmiechem na buzi zmywają gary, sprzątają domy, podcierają tyłki Niemieckim dziadkom - tym samym co strzelali do ich dziadków.

    •  

      pokaż komentarz

      @pococimojlogin: Świetny artykuł. Nie ma narzekania, jak to u nas źle tylko porównanie kilku istniejących na świecie systemów szkolnictwa i wybranie najlepszego. Cała masa przykładów, bogata bibliografia. Właśnie dla takich artykułów przeglądam wykop.

    •  

      pokaż komentarz

      @pococimojlogin: Wszystko wydaje się takie proste, zdjąć podatki, pozwolić decydować samemu. Jednak powiem Ci, że niestety w naszym kraju jest cała rzesza osób (o ile nie większość), które nie chcą/nie umieją/nie mogą same za siebie decydować i stanowczo wolą płacić daninę i w zamian mieć "wszystko za darmo". A poziom tego "wszystkiego" ich kompletnie nie obchodzi.
      Jakby dać im wolny wybór, to nie wiedzieli by co zrobić, roztrwonili by kasę np. na nowy TV i dziecko nie poszłoby w konsekwencji tego na studia.

    •  

      pokaż komentarz

      @muuzyk: Prywatne szkolnictwo się nie sprawdzi. Ot będzie więcej tanich do założenia kierunków humanistycznych i teoretycznych, a mniej technicznych. Naprawdę nie widzisz jak to teraz działa?

    •  

      pokaż komentarz

      @Herm1t: Widzę i wiem, że jeżeli ktoś jest inteligentny to może być dobrym humanista i umysłem ścisłym jednocześnie. Nie ma znaczenia jaka dziedzina, człowiek jeżeli jest wszechstronny to w stanie się dostosować do aktualnych warunków. Jednak niestety większość naszego społeczeństwa to przeciwieństwo tego co opisałem.
      Popatrzmy na nasze ciągłe narzekanie. Skąd to się bierze? Z bezradność i braku umiejętności dostosowania się.

  •  

    pokaż komentarz

    No niestety. Gdyby nie nauczyciele usilnie próbujący obrzydzić człowiekowi swoje przedmioty, to w tej chwili byłbym prawdopodobnie świetny z fizyki. Wiem, że jestem w stanie zrozumieć to cholerstwo, jest to dla mnie dosyć ciekawe(szczególnie zagadnienia elektrostatyki, elektroniki i fizyki nuklearnej), ale po tym co przechodziłem w związku z tym przedmiotem w gimnazjum i liceum, mam ochotę puścić pawia patrząc na wyliczenia fizyczne(teoria aż tak nie boli). Podobnie, lecz nieco słabiej z matematyką, natomiast miałem dosyć niezłych nauczycieli z chemii i nieźle sobie radzę aż do tej pory z chemią i przedmiotami na niej opartymi.
    Osobiście uważam, że w dziedzinie nauki która najbardziej by mi się przydała w życiu(bo jestem na kierunku inżynierskim) szkoła mnie zniszczyła swoją nudą i bezwzględnym wałkowaniem tego wtedy, kiedy jeszcze byłem zbyt młody aby się tym interesować. A blizna została już chyba na zawsze.

  •  

    pokaż komentarz

    Zwracacie uwagę na matematykę i dobrze , ale nie można zapominać o sukcesywnej dehumanizacji Polskiej młodzieży. Nie mówię tu o klasach humanistycznych do których zazwyczaj chodzą ludzie bez zainteresowań , a ci którzy tam idą z powołania do humanizmu zazwyczaj bardzo się rozczarowują. Polskie kształcenie humanistyczne jest prymitywne , prymitywizm ten wyraża się w literaturze jaka jest na lekcjach wymagana , odbieraniu dowolności i zabijaniu kreatywności.
    Antyk odsyła się do lamusa , a należy pamiętać o tym , że to na nim zbudowane zostało dziedzictwo naszej kultury. Kultura europejska jest nierozerwalnie związana z antykiem.
    Wiedza przestała być ideą , a stała się produktem który przelicza się na pieniądze , bądź na procenty na maturze. Ludzi nie interesuję już świat , ludzie nie zadają pytań , bo wszystko zostało zamknięte w ramy pieniądza. Taka jest smutna prawda.
    Jedynym miejscem gdzie jakakolwiek wiedza jest przydatna to państwowe egzaminy , jedyne miejsce gdzie twoja wiedza kogokolwiek interesuję to matura bądź inny egzamin.
    Cywilizacja powoli ulega pewnej degeneracji.
    Nie chodzi mi o to aby zawalać młody mózg tysiącem informacji. Polska szkoła powinna zachęcać do tego aby człowiek chciał rozwijać się intelektualnie , ale powinien to robić indywidualnie , nic nie powinno mu być narzucane. Wiara w to , że jak zada się komuś 500 lektur o wielu stronach i o hipotetycznie wartościowej tematyce jest naiwna. Każdy na własną rękę wypracowuję sobie gust. Poprzez narzucanie lektur uczniowie się tylko zniechęcają. Ja w liceum nie mogłem czytać tego co chcę , tylko musiałem czytać dajmy na to "Granicę" Zofii Nałkowskiej , albo inny długą opasłą książkę o beznadziejnej narracji i kompletnie jak dla mnie nieciekawej tematyce. I tak MEN chcę zachęcać do literatury?

    •  
      l.....2

      +1

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Od 2013 zostanie zmieniona formuła egzaminu maturalnego, w programie będzie bardzo mało lektur obowiązkowych, których tak naprawdę wcale nie trzeba czytać, bo na maturze będzie temat niezwiązany z tymi lekturami (choć będzie trzeba znać pewne konwencje literackie). Czy to lepiej? Nie wiem, wydaje mi się, że mimo, iż o gustach się nie dyskutuje, to lepiej, żeby młody człowiek przeczytał jednak tę "Granicę" niż "Zmierzch".

      Jeśli chodzi o antyk, to chyba nie odsyła się go do lamusa w tym sensie, o jakim myślisz (bo z drugiej strony ciężko też, żeby antyk miał w dzisiejszych czasach stać się epoką najważniejszą kulturowo), mity się omawia, Homera i jego eposy się omawia, dziedzictwo kulturowe też się poznaje w takim stopniu, w jakim współczesnemu człowiekowi jest to potrzebne, żeby wiedział, skąd wywodzą się źródła jego cywilizacji. Wkuwanie na siłę łaciny też nie byłoby chyba tym, co uznałbyś za ideał.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Skoro Zmierzch trafia do tego młodego człowieka to niech to czyta , po co ma czytać książkę która w żadnym stopniu go nie interesuję?
      Nie ma potrzeby zbawiania świata , każdy ma prawo się rozwijać w taki sposób jaki sobie wybrał. Każdy ma swój mózg i każdy może wybrać sobie to co przyswaja. Nie widzę potrzeby aby odmawiać komuś czytania Zmierzchu , jak tego pragnie , jak to spełnia jego potrzeby literackie to proszę bardzo.
      Polska szkoła jak dla mnie bardziej indoktrynuję , aniżeli uczy.

    •  
      l.....2

      +1

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Jasne, ale w takim razie trzeba zlikwidować państwowe szkoły i całkowicie oświatę sprywatyzować, bądź zostawić jedynie jakieś obowiązkowe 3-4 klasy na naukę naprawdę podstawowych rzeczy. W sumie to może i nie jest taki zły pomysł.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Chodzi mi o to , że wiedza jest sprawą indywidualną. Mało jest prowadzenia dyskusji i myślenia syntetycznego. Patrzę na to ze swojej perspektywy , gdzie odmawiano mi odkrywania świata na własną rękę w imię jakiś chorych ambicji polityków którzy myślą , że mogą bezkarnie mnie indoktrynować różnymi treściami , przez co hamowali mój rozwój. Denerwuję mnie to , że wiele potencjału marnuję się poprzez takie narzucanie , nie dające żadnych efektów , ale nikt tego nie widzi.
      Powiedzmy sobie szczerzę nikogo nie interesuję już w Polsce romantyzm , nikogo nie interesuję pozytywizm , chyba , że jest to sfera czyichś zainteresowań. Polska oświata robi coś w rodzaju umasowienia i przez to dewaluuję treści danej epoki. Wszystko co powszechne się prymitywizuję. Mnie odebrano szansę na przedstawienie swoich poglądów na temat egzystencjalizmu , bo jakiś staruszek w ministerstwie edukacji stwierdził , że jest to nieodpowiednie. Co mnie to interesuję? Dlaczego mam poświęcić coś co mnie interesuję , dla czegoś co mnie nie interesuję i co więcej nie ma większej wartości ani literackiej , ani moralnej ani jakiejkolwiek innej.

    •  

      pokaż komentarz

      @rainkiller: "...umieć się przedstawić..." to był aspekt humanistyczny w mojej wypowiedzi :)

    •  

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Gdyby czytali "Wiedźmina", czy może "Tolkiena", to zgodziłbym się z tym. Ale obawiam się, że jakieś pop-gówno nie jest dobrą lekturą rozwijającą człowieka. A już na pewno nie w tym kierunku co trzeba. Bo właściwy kierunek nie jest z przodu, lecz zostawiliśmy go za sobą. A współczesna kultura często ma się tak do kultury jak krzesło do krzesła elektrycznego, a im dalej tym gorzej.
      Do czego zmierzam?
      Uważam, że najlepsze co można zrobić dla umysłu współczesnego człowieka w zakresie kultury to dawać mu wyraźne znaki, że to co tworzy się teraz, to w znakomitej większości pop-gówno. Należy bezwzględnie zabijać w nich bezmyślny konsumpcjonizm(kreowany przez media i kolorowe gazetki) i podążanie za trendami. Przyzwolenie aby taki np. "Zmierzch" był na maturze, to klęska - bo młody człowiek zaczyna myśleć, że to na prawdę jest kultura(no bo skoro wolno, to musi być ok), a to zwykłe konsumpcyjne gówno jakiego w tych czasach jest tyle, że wszystkim normalnym ludziom z mózgami nie wyżartymi tym wszechobecnym wszędzie cholerstwem(wszystkie media i nośniki danych, od góry do dołu) chce się rzygać.

      Popieram własną inicjatywę uczniów w doborze lektur, ale zdecydowanie nie można pozwolić na dowolne "dzieła" literatury. Podejrzewam, że gdybyśmy zobaczyli wypracowanie ze "Zmierzchu" w wykonaniu przeciętnego czytelnika, który napisał co jego zdaniem jest w tym "dziele" istotne, to mielibyśmy dwa wyjścia - płakać ze śmiechu, albo płakać z rozpaczy(bo to byłyby zapewne przepełnione ochami i achami, rozmarzone wypociny napalonej nastolatki polegające na rozważaniach który bohater jest bardziej sexi). Z gówna bicza nie ukręcisz, z pop-gówna dla zidiociałych konsumentów kultury nie uczynisz. Osobiście zaczynam utwierdzać się w teorii, że wszystko co modne lub mainstreamowe = gówno i należy o tym zapomnieć, bo fakt bycia modnym oznacza akceptację stad debili, czyli musi to być gówno(aż żal mi wymieniać przykłady).

    •  
      l.....2

      0

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Po pierwsze, masz chyba jakiś problem z odmianą czasownika przez osoby, a szczególnie z fleksją, tam gdzie czasownik jest w trzeciej osobie nie używaj końcówek dla osoby pierwszej, np. "co mnie to interesuję". Ja rozumiem, że ortografia nie musi leżeć akurat w sferze twoich zainteresowań, ale jest to błąd dość rażący ;)

      Po drugie, nie wiem dlaczego uważasz, że chociażby romantyzm nie ma większej wartości literackiej czy moralnej. Dość powszechne jest twierdzenie, że właściwie wszystko co powstało po XIX wieku jest w jakimś sensie nawiązaniem do romantycznych ideałów - albo ich afirmacją, albo polemiką z nimi. Pewne idee są także cały czas aktualne i nie da się nie zauważyć tego, że bohaterowie "Lalki", "Granicy" czy innych powieści mieli często podobne problemy jak i my. Abstrahując jednak od tego, jeśli mamy państwową szkołę, to jakiś program ona mieć musi. Nie twierdzę, że egzystencjalizm jest mniej czy bardziej ważny od romantyzmu, chodzi o to, że z czegoś trzeba było zrezygnować, wyobrażasz sobie prowadzenie 30-osobowej klasy w taki sposób, gdzie każdy uczeń idzie sobie programem jakim chce? Jak nauczyciel ma go ocenić? Jak w ogóle uznać, czy ten uczeń ma jakąkolwiek wiedzę, jeśli nie ma kryteriów? Równie dobrze szkoły można zlikwidować i niech każdy uczy się w domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Khaine: Całkowicie się z tobą zgodzę , że kolorowe gówno , popkulturalna podliteratura to olbrzymi syf. Wypracowanie ze Zmierzchu uderzyło by we mnie bo ja takich książek nie czytam , więc trudno było by mi wyciągnąć z fragmentu książki konstruktywną myśl.
      Jednak zmierzam do tego , że możesz owszem kazać takim głupiutkim nastolatkom przeczytać , jak to się odbywa dzisiaj , wiele pozornie wartościowych lektur jednak co z tego skoro dla nich to jest nic niewarte , a i tak przeczytają streszczenie? Chodzi o praktykę. Wiem , że idea jest taka , żeby uwrażliwiać , ukazywać jakieś godne postawy , pochwalać Polską martyrologie , mesjanizm , gloryfikować patriotyzm , jednak skoro to i tak nie dociera do tych ludzi to jaki jest w tym w ogóle sens? Zgadzam się z tobą i bardzo żałuję , że ludzie nawet nie wiedzą kto to jest Kierkegaard , albo Nietzsche lub Kant (wiem , że to postacie niszowe). Ludzi nie obchodzi humanizm , ale humanizm nie rozumiany przez debilizm i ignorancje , ale humanizm rozumiany przez ciekawość świata i ludzi.
      Żyjemy w postmodernizmie , albo któż to wie w czym , bo ja nie wiem jak można nazwać naszą epokę. Jasne jest , że powstaję dużo beznadziejnych pozycji , jednak musimy zdać sobie sprawę z tego , że to jest wytwór dzisiejszego człowieka i to jest to co do mas przemawia. I dlatego to wszystko tak wygląda.

    •  
      m........s

      +1

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Poważnie uważasz, że jak chcą, to niech czytają Zmierz? Nie sądzisz, że każdy powinien mieć wiedzę ogólną? Chociaż drobną znajomość lektur, zwłaszcza z literatury Polskiej. Humanistą nie jestem, ale osobiście sporo czytam i np. szlag mnie trafia, gdy ktoś myli Mickiewicza z Słowackim etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Co do moje ortografii , przepraszam , zdaję sobie z tego sprawę nie wiem dlaczego ale jak piszę dłuższą wypowiedź szczególnie na komputerze , to robię kardynalne błędy , mylę przypadki i używam złych form czasownika , przyznam się szczerzę ,że nie wiem z czego to wynika.
      Co do romantyzmu , dla mnie ta epoka to epoka absurdalna , nierealistyczna , zakłamana , pozbawiona głębszej treści , uboga filozoficznie i mówię tutaj o romantyzmie Polskim , bo Niemiecki to zupełnie co innego.
      Zgadzam się , że program być musi i wiem , że to co mówię , jest utopijne i bardzo teoretyczne i ma się nijak tak naprawdę do praktyki , zdaję sobie z tego sprawę.
      Można tylko załamać ręce bo w mojej opinii w szkole kaleczy się literaturę , kaleczy się percepcję literatury u młodych ludzi przez co ich gusta są jakie są.
      Smutne jest to , że człowiek musi zostać ograniczony aby spełnić wymogi głupiej zbiorowości , poddać się stopniowej indoktrynacji po to aby potem pójść tą samą drogą co inne ludzkie istoty , jednostka która ulega stopniowej marginalizacji i ginie w natłoku masowej głupoty.
      Przechodziłem przez to i nadal przechodzę. Zastanawiam się czy jakoś da się to zmienić. Być może gdyby wprowadzić do programu książki jedynie z nowoczesności czyli tak od lat 20 XX wieku do lat dzisiejszych? Te książki wydają się bardziej przystępne , nowocześniejsze i być może przez to byłyby bardziej interesujące?

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Sztukę od zawsze tworzono dla ludzi - nie przeciwko im. Chodzi o to , że nie ma sensu w czytaniu czegoś co w żaden sposób do ciebie nie przemawia.
      Jaki jest sens mówienia przeczytaj to lub tamto skoro i tak przeczyta opracowanie , po drodze pokaleczy i zniekształci to co tam było napisane? Do wiedzy nikogo nie zmusisz , jak ktoś nie chcę to nie potrzeby go zmuszać i straszyć powtarzaniem klasy (co jest z kolei jednym z największych absurdów jakie można było wymyślić)?
      Jaki w tym jest cel? Zmusisz głupiutką osobę , żeby pod wpływem wysokiej literatury przeżywała rozterki egzystencjalne? Nie.

    •  
      m........s

      +1

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Mnie też zmuszano do czytania lektur, nienawidziłem ich, nienawidziłem języka polskiego. Ale już po wielu latach, jakie minęły od czasów liceum, zaczynam doceniać, że je przeczytałem. Co więcej, zacząłem lubić czytać książki. Wzięło się to z tego (tak jak Ty to podkreślasz) czytaniem z własnej woli, a nie byciem zmuszanym do czytania pod groźbą lufy w dzienniku. Ale właśnie z perspektywy lat nie żałuję, że czytałem lektury. Mam jakieś tam pojęcie, mniej więcej o co w nich biega. I wg mnie każdy powinien mieć lekkie pojęcie w tych kwestiach. Nie dotyczy to tylko literatury, ale i historii, matematyki itp. itd. Teraz są licea z profilowanymi klasami, są klasy matematyczne, biologiczne, humanistyczne. Myślę, że taki podział pozwala w sposób cywilizowany wybranie i kształcenie w danym kierunku, bez pomijania oczywiście podstawy programowej, która dotyczy wszystkich. I myślę, że to jest dobre. Ja z przykrością wspinam szkole zdarzenia, chociażby w liceum, gdzie jedna osoba nie wiedziała gdzie leży Warszawa. Albo inna sytuacja, osoba X wpada do osoby Y, po czym osoba X pyta się zobaczywszy na półce fotografię w okładce: "Kto to, Twój dziadek?". Niestety, nie był to dziadek, był to nasz papież. Także, jakby każdy miał wybierać dla siebie indywidualny tok nauczania, myślę, że takich absurdalnych sytuacji byłoby znacznie więcej, bo ludzie po prostu nie mieliby ogólnej wiedzy, a sami na pewno by do niej nie sięgali.

    •  

      pokaż komentarz

      @rainkiller:

      Przeczytałem w życiu jedną lekturę - "O psie który jeździł koleją". Wcale nie czuję się z tego powodu ograniczony umysłowo/kulturowo. Czytam około 1 książkę na miesiąc, jednak głównie po angielsku, bo wiążę z tym językiem przyszłość. Irytuje mnie natomiast, że muszę wysłuchiwać 4 godziny tygodniowo pierdół o Oświeceniu, Romantyzmie, albo interpretować jakiś utworek Mickiewicza etc. Tak samo wkuwanie 51615126125124 wzorów z fizyki, albo 6125214 reakcji soli z Dwupierdzianem Kapustnym. Olewam te lekcje z założenia jadąc na 2. Niedługo idę pracować w serwisie komputerowym na weekendy, zdobywając doświadczenie zawodowe (2 klasa - technik informatyk). Pozdrawiam przyszłych absolwentów liceum ze średnią 5.0 i zerowym doświadczeniem i oczywiście brakiem zawodu. Ale czerwony pasek jest! :)

    •  
      l.....2

      +1

      pokaż komentarz

      Co do romantyzmu , dla mnie ta epoka to epoka absurdalna , nierealistyczna , zakłamana , pozbawiona głębszej treści , uboga filozoficznie i mówię tutaj o romantyzmie Polskim , bo Niemiecki to zupełnie co innego.

      @rainkiller: Nie wiem dlaczego "Cierpienia młodego Wertera" Goethego miałyby być mniej zakłamane od "Sonetów krymskich" Mickiewicza. Ba, powiedziałbym nawet, że to, co wyprawia taki Werter z tą swoją "miłością" jest mocną blagą w porównaniu z uczuciami człowieka, który został wygnany ze swej ojczyzny, tak jak Mickiewicz. Czy romantyzm jest ubogi filozoficznie? Bynajmniej, czy można przecież nazwać ubogim "Hymn" Słowackiego? Czy można absurdalną nazwać III część "Dziadów"? Czy można "zakłamanym" nazwać chociażby "Beniowskiego", który jest naprawdę ciekawym utworem z dużą dawką autoironii, czy wiersz "Do matki Polki albo jakikolwiek utwór Norwida (chociażby świetne "Marionetki")? Nie wydaje mi się, nie znam może aż tak dobrze romantyzmu niemieckiego, ale polski romantyzm wiele z niego czerpał, nie wiem więc, w czym miałaby być ta diametralna różnica.

      Być może gdyby wprowadzić do programu książki jedynie z nowoczesności czyli tak od lat 20 XX wieku do lat dzisiejszych?
      Szczerze mówiąc to wydaje mi się, że "Ludzie bezdomni" z bodajże 1899 roku to książka przystępniejsza dla młodzieży niż psychologiczna, freudowska proza dwudziestolecia, ta nowoczesność przejawia się właśnie w tym, że zaburzona jest chronologia, dziwna kompozycja, co sprawia, że książkę trudno się czyta. Oczywiście, można wziąć lektury prostsze, chociażby pana Dołęgi-Mostowicza, ale to to samo co dać "Zmierzch", bo jeśli literaturę będziemy w szkole czytać jedynie dla rozrywki a nie dla badania tekstu, to właściwie po co ta szkoła? Dla zabawy to można czytać sobie i bez niej.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Jeżeli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy romantyzmem niemieckim , a Polskim to jest to twoja osobista sprawa. Romantyzm niemiecki przyjmował inne , bardziej uniwersalne , głębokie spojrzenie na człowieka. Wyjście ponad kulturę i konwenans własnej narodowości. Uwolnienie się pisarza w jego dziele i być może owszem poziom zakłamania był podobny jednak to zakłamanie wyrażało się w pewnego rodzaju pomyłce , którą z resztą Nietzsche zdefiniował u Goethego jako zasadnicze błędy nadające Goethemu niesamowity stosunek do poezji , niesamowitą swobodę , niesamowity autentyzm , uosobienie duszy greka w czasach nowożytnych. Sam Gombrowicz w dziennikach napisał o tym , że Mickiewicz być i był dobrym poetą jednak był poetą ograniczonym , posiadającym dużą niższą perspektywę od Goethego. O tym można by mówić w nieskończoność , oczywiście znajdą się tacy co zaprzeczą , ale to ich święte prawo.
      Norwid moim zdaniem nie był romantykiem , on był inny niż pozostali , co z resztą na pewno sam zauważyłeś.
      Szkoła może służyć za forum wypowiedzi na temat danego utworu , jako pomoc w zrozumieniu odwołań , niuansów literackich - nie jako kat który wykonuję wyrok i daję niedostateczny. Matematyzacja sztuki literackiej to właśnie zbrodnia o której mówię. Książki się nie bada , nie rozkłada na czynniki pierwsze , książkę się czyta i stara zrozumieć jako integralną całość - sztuka ma to do siebie , że pobudza emocjonalność , jeżeli tego aspektu nie ma to jaki jest sens czytania literatury pięknej , bo co innego traktaty filozoficzne szczególnie książki na przykład Wittgensteina.
      To nie jest wpływ Freuda to bardziej wpływ Nietzschego i Schopenhauera , jest ona niezrozumiała po części przez skażenie umysłu polaków ideologią katolicką i Polskim romantyzmem który zabija obiektywizm i ma zabarwienie nacjonalistyczne.
      Jeżeliby porównać filozofie niemiecką i polską z tamtego okresu to jesteśmy marnym pyłkiem w stosunku do olbrzyma jakim była niemiecka filozofia XIX wieczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Myślisz , że walnięcie im przed oczy Nad Niemnem będzie ciekawą zachętą do pogłębiania własnych horyzontów literackich?
      Ignoranta nie zmienisz w geniusza , jeżeli ktoś nie odczuwa radości z poznawania nie będzie poznawał bo nie jest mu to do niczego potrzebne. Ja miałem koleżanki które nie wiedziały gdzie są Stany Zjednoczone na mapie świata i po 3 latach nauki nadal nie wiedzą mimo , że chodziły do szkoły i zauważ , że system się nie sprawdził bo one nadal nie wiedzą i tu jest problem.
      Mnie osobiście lektury nic nie dały , co więcej większość z nich bo nie wszystkie to jak dla mnie przeciętne literacko pozycje , ale to moja subiektywna opinia.
      Powtórzę jeszcze raz z ignoranta nie zrobisz geniusza.

    •  

      pokaż komentarz

      @cegli11: Tutaj się zgodzę , też zupełnie tego nie rozumiem , chłopak interesuję się chemią uczy się chemii a nie siedzi po 6 godzin dziennie nad historią bo ma nawiedzoną nauczycielkę , mój kolega miał komisa a był w biol chemie bo Pani stwierdziła , że historia to najważniejszy przedmiot. Ktoś kocha biochemie to czyta o biochemii , a nie o uniach Polski z Litwą.
      Nie wiem po co komu pasek w liceum , ale to już inna sprawa.

    •  
      m........s

      +2

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Przykład ładny, ale dla mnie jednocześnie zachęcający do wprowadzania w szkole kar cielesnych. Poważnie. Bo jak nie po dobroci, to siłą. Dawniej nauczyciele mogli sobie więcej pozwolić w stosunku do uczniów, więcej wymagali i jakoś mało jest ludzi, którzy nie mają podstawowej wiedzy. Moi rodzice asami też nie byli, ale dzięki dyscyplinie w szkole zdobyli wiedzę, w mękach, ale ją zdobyli. I jak ktoś ich się zapytał na ulicy jaka jest stolica Chile, to by spokojnie odpowiedzieli. Ale jak patrzę, chociażby na ludzi z YT z "Matura to bzdura", to jestem przerażony, przerażony jak ludzie młodzi nie są w stanie pokazać na mapie gdzie leży Hiszpania czy Portugalia (był taki odcinek). Są totalnymi ignorantami. Kiedyś śmiano się z USA, że nie mają pojęcia o niczym, że to banda debili i tyle. Ale my staliśmy się tacy jak oni. W szkole już niczego się nie wymaga.Poziom poleciał na łeb, na szyję, a jak zdarzy się bardziej zawzięty nauczyciel, to jest gaszony przez dyrekcję, bo rodzice się skarzą. Kpina w żywe oczy.

      Każdy powinien mieć podstawową wiedzę na temat świata, bo inaczej zginie. Myślę, że należy kontynuować "walenie" przed oczy Nad Niemnem, bo choć nie jest to ciekawa pozycja, sam przysypiałem, to jednak daje spojrzenie na tamte czasy. Trzeba znać własną historię, trzeba ją szanować. A jak szanować, skoro jej się nie zna? Niedługo - idąc Twoim tokiem rozumowania i nie zmuszając ludzi od czytania lektur - wyjdzie na to, że ludzie będą myśleli, że za czasów Orzeszkowej ludzie posługiwali się Ipodami. Bo skoro nie znają tamtych realiów, to czemu miałoby tak niby nie być?

      Matematyzacja sztuki literackiej to właśnie zbrodnia o której mówię. Książki się nie bada , nie rozkłada na czynniki pierwsze , książkę się czyta i stara zrozumieć jako integralną całość - sztuka ma to do siebie , że pobudza emocjonalność , jeżeli tego aspektu nie ma to jaki jest sens czytania literatury pięknej ,
      I dlatego są klasy profilowane. Matematyczne mające po 10 godzin matematyki, humanistyczne mające po 10h polskiego. Myślę, że to udany kompromis zaspakajający potrzeby ucznia , jak i dyrektora (ekonomiczne). Kto bardziej zdolny, ten może zawsze podejść do nauczyciela, pogadać itp. Są też koła zainteresować przecież.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys:

      Sory, ale bez znajomości stolicy Chile czy nawet położenia Hiszpanii, nie zginę. Ty i osoby myślące podobnie musicie w końcu zrozumieć, że na rynku pracy potrzebni są specjaliści, a nie ludzie renesansu.

    •  
      m........s

      +2

      pokaż komentarz

      @cegli11: Nie uważasz, że to wstyd np. jak jesteś załóżmy informatykiem po technikum, masz doświadczenie, idziesz na studia zaoczne itp. zdobywasz jakiś tam tytuł? Jesteś na spotkaniu z znajomymi, niekoniecznie z kręgu "informatycznego" (no chyba, że trzymasz się sztywno jednego środowiska - jak dla mnie mocno antyspołecznie) i w trakcie "gadki" walisz gafy, nieznajomością żadnego tematu poza informatyką. Jak dla mnie to jest wstydliwe, nudne, głupie. Taka sama sytuacja, masz dzieci, dziecko się pyta coś Ciebie, a Ty odpowiadasz 'nie wiem, nie uczyłem się tego w szkole'. Jakiś szacunek trzeba mieć w oczach dzieci. Wiedza ogólna to podstawa jak dla mnie. Specjaliści są potrzebni, ale nie widzę przyczyn dla których nie można połączyć wiedzy ogólnej z specjalizacją. Ja mam wiedzę ogólną, posiadam specjalizacje i praktykę. I choć wzrok mi siadł jak zepsuta żarówka, to jednak nie mam śladów biczowania na plecach. Powolutku, powolutku, i do wszystkiego można dojść.

      Myślę, że jednak na rynku potrzeba specjalistów, ale specjalistów, którzy radzą sobie w każdej dziedzinie życia, którzy mają co powiedzieć odnośnie każdego tematu. Po to są rozmowy kwalifikacyjne, aby ludzi 'ciekawych' wyciągnąć.

    •  
      m........s

      +1

      pokaż komentarz

      @rainkiller: A co do paska, to teraz będzie potrzebny, aby na studiach otrzymać na pierwszym roku stypendium.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys:

      Wszystko zależy od tego z kim się spotykasz. Jakby mi ktoś dał do zrozumienia, że ma mnie za idiotę tylko dlatego, że nie znam jakiejś pierdoły z jego kręgu zainteresowań to znajomość szybko by się skończyła. "Wiedza ogólna" to pojecie bardzo często rozumiane tylko przez swoją perspektywę: "jak to nie potrafisz wymienić 40 prezydentów rosji?! przecież to podstawy!" lub inne takie sytuacje. Jeśli ktoś ocenia mnie przez pryzmat tego, że nie wiem jaka jest stolica Chile to równie dobrze ja mogę uważać tego kogoś za debila, bo nie potrafi rozwinąć skrótu RAM? Przecież to jest podstawa (z mojej perspektywy).

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @cegli11: No tak, tak powinno być. Informatyka jest w szkole od 4 podstawówki, więc ludzi powinni to wiedzieć. Wiadomo, wiedza ogólna to pojęcie względne, ale powiedzmy, wyczuwalne, tak więc może do niej nie zaliczymy 40 prezydentów Rosji, ale wiedzę odnośnie Rosji z z XX wieku, a więc tych wydarzeń u naszego jakby nie patrzeć sąsiada, brata po słowiańskiej krwi, który jednak wbił nam bagnet w plecy. Wiedzę odnośnie głównych postaci, chociażby z imienia i nazwiska, nawet z nazwiska no i czy byli w porządku czy nie. Chociaż tyle. No i ostanie 30 lat, od 89 roku, jeśli chodzi o Rosję, bo te wydarzenie bezpośrednio na nas oddziałują (wojny, zabory też, ale to się zabliźnia) i które mają wpływ na nasze życie, na zmiany gospodarcze, na obecną politykę itp. Dla mnie to jest wiedza ogólna. Wiedza, przy której jak będę czytał gazetę i przeczytam nazwisko Jelcyn, Breżniew, Gorbaczow, pomyślę: "A to ten..".

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys:

      Informatyka w szkole? Nie rozśmieszaj mnie :D

      Dopóki nie poszedłem do technikum to "lekcje" informatyki wyglądały na rysowaniu drzew w Paincie albo przepisywaniu tabelki w excelu. Jedna z "nauczycielek" jednak przebiła wszystko, nie potrafiąc uruchomić menedżera zadań :)

      Ja jednak bym wolał poświęcić czas na naukę zawodu jak historii Rosji czy nawet Polski. Nie wyżywię z tego rodziny. A tak mamy (na 7:45 rano) 6 lekcji "pie%^#@nia o Chopinie" (jakoś się tak przyjęło u nas...) po czym wykończeni, nie mający siły nawet się po nodze podrapać 3 lekcje zawodowe. Widzisz w tym logikę?

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @cegli11: Poziom nauczania to jeszcze inny problem. Jestem tego samego zdania jeśli chodzi o informatykę. Ale i tak nie chciałbym żyć w świecie, gdzie każdy ma jedną rolę i ma ją wykonywać do końca życia. Jak zaprogramowany robot, skazany na jedna drogę. A ci co nie chcieliby być "kim" w życiu? Chodzi mi o pracowników fizycznych? W ogóle do szkoły by nie chodzili? Kształtowalibyśmy grupę osiłków zdolnych tylko do harówy? Bezmózgich? Bez jakiejkolwiek wiedzy?

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys:

      Przecież jest szkoła podstawowa i te pożal się Boże gimnazja? Chodzi mi o nauczanie średnie i wyższe.

      Tak jak pisałem wyżej: ze wszelkich przedmiotów które mnie nie interesują przechodzę na dwójkach na szynach. Chcesz powiedzieć, że z tego powodu jestem bezmózgiem?

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Gdzie widziałeś klasę profilowaną z 10 godzinami matematyki bądź innego przedmiotu kierunkowego?

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @cegli11: O bezmózgich pisałem odnośnie pracowników fizycznych bez żadnej szkoły. Czyli jesteś za nauką w podstawówkach i gimnazjach (też uważam, że to absurd) na normalnych zasadach. Myślałem, że w tym wątku jest mowa o reformie całego szkolnictwa. Ale nawet ograniczając się do średniego szkolnictwa, to tak jak wcześniej napisałem, są klasy profilowane, z większą, mniejszą ilością przedmiotów, które Ci pasują. W LO/technikum wybierasz przyszłą specjalizację i jak dla mnie jest to wystarczające. No chyba, że zlikwidujemy gimnazja i przywrócony będzie poprzedni system, 8 lat podstawówki w których nacisk by był na naukę przedmiotów ogólnych w tym fizyki i chemii. A potem w kwestii uznania, LO, techników, zawodówka, gdzie odbywałaby się specjalizacja, a gdzie LO by szykowało pod egzaminy na uczelnie, gdzie przymusowa byłaby praktyka. Tak więc chcąc rozwijać się i chcąc iść na studia, szło by się do LO, gdzie potem i tak by czekała na nas praktyka, którą technicy mieliby już w technikum. Tak wg mnie mogłoby być.

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @rainkiller: U mnie w szkole. Matematyki po 10 godzin, czasami się trafiało 11, jak nauczycielka miała "gest".

      PS. W planie było 8, ale dla "chętnych" (chętnymi byli wszyscy, powiedzmy, że nauczyciel był terrorystą), byłby w piątki po lekcjach dodatkowe 2-3.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Przecież jak ktoś walnie gafę to to jest jego problem , jego wstyd i to jego będą uważać za ignoranta. Na zachodzie na przykład w Anglii bądź w USA , jest inny system oparty na specjalizacji. Wiadomo my się śmiejemy , że amerykanie myślą , że Europa to jedno państwo , albo nie wiedzą gdzie są Chiny , śmiejemy się , a jednocześnie dostajemy baty bo nasi naukowcy którzy wiedzą wszystko i nic nie dostali Nobla od prawie 100 lat.
      Cywilizacja się zmienia i musimy nadążać za tymi zmianami. Mnie też boli , że wiedza już dla nikogo stanowi wartości , ale świata nie zmienię , nie zmienię tendencji całej cywilizacji która patrzy na szczegół , a nie na ogół. Im więcej odkrywamy tym mniej zostało do odkrycia tak więc musimy przyjąć bardzo ostrą i nakierowaną perspektywę , trudno trzeba się z tym pogodzić. Bo w nauce nasze państwo , które właśnie kształci ogólnie ulega zacofaniu.
      Sam byłem w Biol chemie miałem 5 godzin języka polskiego i po dwie godziny chemii i biologii , czy to jest logiczne?

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys:

      Mam 12 lekcji zawodowych tygodniowo i około 25 zwykłych. Czy to jest logiczne?

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @rainkiller: No to jest problem, jeśli chodzi o godziny lekcyjne. Ja byłem na mat-inf. i miałem 2 godziny informatyki tygodniowo. Tyle ile religii... To jest straszne. Strasznie wk#$@iające. Ja tam bym na USA się nie kreował. Nasz system był dobry w PRLu, mieliśmy swoich inżynierów, osiągnięcia itp. Dopiero 89' rok stał się przełomem. Naglę zachłysnęliśmy się zachodem, zaczęto luzować uczniom w szkole. Programy coraz gorsze, bo na zachodzie odchodzi się o czegoś, to u nas trzeba tak samo. USA to inny kraj. Mają więcej funduszy, więcej ludności, to logiczne, że jednostki wybitne są tam wychwytywane przez skautów jak w piłce nożnej ni i występują dużo częściej niż u nas. U nas tego brakuje, to jest problem. Bo to uczelnia powinna walczyć o laureatów konkursów itp. A to, że na świecie jest taka tendencja jak to napisałeś? To znaczy, że mamy się staczać razem z nimi? Ja tam w ogień nie zamierzam skakać.Nie chcę, aby polskie społeczeństwo było takie jak amerykańskie.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Nie mówię żeby było takie same , tylko spójrzmy na system i na osiągnięcia , zadajmy sobie pytanie dlaczego tak jest i nie wmawiajmy sobie bzdur , że nawalając tony niepotrzebnych informacji stworzymy chodzące encyklopedie , wygrywające konkursy i nagrody Nobla.

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @cegli11: Ja tego systemu nie bronię, bo sam jestem jego ofiarą. Swoje już przecierpiałem i też nie chciałbym, aby inni nadal cierpieli. Tak więc ta sprawa, jest jak najbardziej do poprawy. Tak jak napisałem, można ograniczyć liczbę przedmiotów ogólnych w technikum, LO, co jest bardziej prawdopodobne, niż np. likwidacja teraz gimnazjów i tak jak napisałem, przywrócenie starego systemu, gdzie byłoby: 8 lat podstawówki ogólnej wiedzy na masę, ile fabryka dała, potem w zależności od wyboru LO, technikum, zawodówka, z wiedzą specjalistyczną wyłącznie. Drugie wyjście lepsze, ale mniej realne.

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Co za dużo, to nie zdrowo. Wcześniej napisałem, żeby przez 8 lat kuć teorię, ale w granicach zdrowego rozsądku, tak aby jakoś w 8 latach zmieścić edukację od podstawówki do liceum.

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @rainkiller: Z tymi Noblami to ja bym się tak nie zachwycał. Fajnie jakby rodak go dostał, ale czy to by coś zmieniło? Jesteśmy malutkim krajem, tak na prawdę nie liczącym się. Możemy dzierżyć jakąś lokalną wyższą pozycję, ale w kategoriach całego globu? Trzeba zreformować szkolnictwo tak, aby ruszyła nasza własna gospodarka. Bo jak na razie w tym kraju w dużej większości mamy do czynienia z handlem i usługami. dawniej przy stoczniach, lokomotywowniach działałby szkoły zawodowe, które spełniałby bardzo dobrze swoją rolę i do tego bym wrócił, tyle, że w nich również uczono się innych przedmiotów. Kij z tym czy my Nobla mamy mieć czy nie. To nie da nikomu chleba, no chyba, że rodzinie noblisty.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Tu chodzi o rozwój sektora naukowego w państwie , taka nagroda jest jego przejawem , rozwój nauki owszem chleb dać może , opracowywanie nowych technologii wydobywczych może być dla gospodarki zbawienne.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-rys: Malutkim krajem? Nasza powierzchnia całkowita jest większa od p.c. Wielkiej Brytanii :) Chcieć to móc.

    •  
      m........s

      0

      pokaż komentarz

      @BadCatInHat: Malutkim pod względem ekonomicznym.

  •  

    pokaż komentarz

    Rodzice mogą uczyć dzieci bez przeszkód w usa i jedynym widocznym efektem są hordy ignorantów walczących z teorią ewolucji i twierdzących, że ziemia ma 6000 lat. Rodzic ma i tak za duży wpływ na edukację dzieci. W Polsce paradoksalnie objawia się w to w bezmyślnym popychaniu ludzi na zazwyczaj humanistyczne studia "bo tak trzeba".

    System z bardzo wczesną specjalnością w połączeniu z praktymi byłby rzeczywiście lepszy. To jest jak najbardziej do realizacji w ramach obecnego systemu. Problem nie jest w rządzie, tylko w społeczeństwie, które lepszego systemu sobie wyobrazić po prostu nie jest w stasnie. Zmiana może nastąpić tylko z góry jak jakimś dziwnym przypadkiem do systemu edukacji dorwie się jakiś wizjoner.

    Btw czyżbyś czytał dicka, czy ten nick skądś indziej?