•  

    Ile plusów tyle lat bez palenia (tytoniu:)
    Dobra mirony czas podjąć męską decyzję. Długo się szczypałem z zamiarem by znaleźć odpowiedni moment ale taki pewnie nigdy nie nadejdzie. Mówili by nie rzucać dwóch nałogów jednocześnie ale już idzie mi 9 miesiąc bez alko więc chyba najwyższa pora. Wszystkie moje wcześniejsze próby rzucenia rozbijały się o to że jak wypiję to chce mi się palić, teraz ten argument nie zadziała, nie mam już żadnego racjonalnego wytłumaczenia by kontynuować ten śmierdzący nałóg więc czas się pożegnać.
    Adios papieros...
    Mój ostatni (pic. rel.)

    #mirkogw #metromnaodwyku #rzucampalenie #papierosy i trochę #alkoholizm bo od tego się zaczęło
    pokaż całość

    źródło: last.jpg

  •  

    #metromnaodwyku

    Będzie długo bez tl:dr więc zarezerwować 5 minut

    Dawno nie pisałem pod tagiem, wróciłem do normalnego trybu życia a żeby napisać coś z sensem potrzebuję więcej czasu i wyciszenia, dziś jest taki moment.
    Z grubsza napisałem wam jak wygląda terapia ale nie napisałem jaki jest jej cel i co właściwie daje czyli meritum sprawy. Opiszę wam jak ja to widziałem, jak na mnie podziałała być może miejscami mogę się minąć z tym jaki faktycznie jest cel terapii ale wydaje mi się że każdy człowiek jest inny i inaczej ją przeżywa. Dla chcących poczytać jaki jest "fachowy" cel terapii zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu http://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/cele-terapii-uzaleznien/ ja opiszę swoje przeżycia.
    Jak wspominałem nie podchodziłem do tego z entuzjazmem, co prawda dostrzegałem że moje picie nie jest do końca normalne ale nie widziałem w tym większego problemu i to właśnie było jedno z zadań terapii, bym dostrzegł to czego nie widzę. Szereg prac opisujących wspomnienia z pijanego życia z czasem uzmysłowił mi - "to nie jest normalne kolego". Tematy prac poruszały różne aspekty życia, dokładnych tematów nie będę przytaczać, napiszę prosto np.:
    Wpływ alkoholu na życie rodzinne
    Próby kontrolowania picia
    Zawalone sprawy przez picie
    Radzenie sobie z emocjami za pomocą alkoholu
    Przykłady bezsilności
    Koncentracja życia wokół picia
    I jeszcze kilka innych podobnych, robiliśmy też litraż czyli ile orientacyjnie wypiliśmy alkoholu w życiu. Prace były odczytywane w grupach i każdy ze słuchaczy mógł się na jej temat wypowiedzieć a czytający nie mógł ripostować (była taka scena w filmie "Pod Mocnym Aniołem").
    Samo uzmysłowienie sobie że ok jestem tym alkoholikiem nic nie da, jest to ważne ale nie kluczowe. Terapia uzmysłowiła mi co się ze mną dzieje, pomogła zrozumieć mi co się dzieje w moim mózgu i jak alkohol "manipuluje" nim. Użyłem kiedyś sformułowania "alkoholowy sen" i tak w skrócie mógłbym opisać dotychczasowe życie bo to nie było prawdziwe życie. Tu mam mały dylemat bo pisanie "alkohol manipuluje" itp. może wydać się dziwne w końcu to tylko ciecz, co prawda trucizna ale jednak nie posiadająca świadomości ciecz. Cóż, jednak ja będę używał takich skrótów myślowych by nie pisać złożonych, naukowych wywodów w jaki sposób etanol wpływy na procesy myślowe.

    To jak ja przed terapią widziałem moje picie było mocno zakrzywione, naciągane. Osoby które mają w rodzinie kogoś uzależnionego doskonale to znają, pewnie nie raz osobie chorej mówili - "Czy ty kurwa tego nie widzisz co robisz? Jesteś jakiś głupi? Ślepy?" - no właśnie nie widzą, to znaczy widzą ale na swój zakrzywiony przez alkohol sposób. Osoba chora mówiąc kolokwialnie napierdoli się jak świnia 99 razy ale będzie pamiętać ten jeden raz gdy byliście na grillu u znajomych i wszyscy się napili a on tylko kulturalnie dwa piwka i będzie mówić "No przecież potrafię to kontrolować! Pamiętasz jak w 1992r. byliśmy na grillu?". Takich mechanizmów obronnych osoba uzależniona wytworzy wokół siebie przez wiele lat picia bardzo dużo i zadaniem terapii jest też właśnie rozbicie tych mechanizmów, rozjebanie ich w mak.

    Drugim takim ważnym elementem jest nauka rozumienia siebie, swoich emocji i życia bez alkoholu. Emocje i sfera uczuciowa jest jednym z najważniejszych tematów terapii, bardzo dogłębnie poruszana. Alkohol upośledza emocje, odczuwanie, robi z człowieka taka pustą wydmuszkę którą nic nie cieszy, jedyną radość w życiu daje łyk piwa, butelka wódki dlatego tak ciężko z tym walczyć. Słyszałem kiedyś powiedzenie że "Alkoholik żyje dwa razy krócej ale widzi dwa razy więcej", osoba uzależniona myśli że bez alkoholu nigdy już nie będzie szczęśliwa "można żyć bez alkoholu ale w takim razie po co żyć", takich powiedzonek jest wiele taki "alkoholowy sen". Dlatego mówi się że alkohol jest depresantem bardzo często osoby uzależnione popadają właśnie w depresję (tak było też u mnie, choć nie udało mi się stwierdzić podczas terapii która choroba był pierwsza), czasem jest odwrotnie, że to depresja powoduje alkoholizm bo ta chwila dobrego samopoczucia po spożyciu sprawia że osoba z depresją coraz częściej sięga po alkohol by poczuć się chwilę lepiej. Depresja jako pierwotna czy też wtórna choroba przy alkoholiźmie jest połączeniem bardzo niebezpiecznym.
    Ważne by rozumieć co się dzieje z naszymi emocjami i umieć sobie z nimi radzić bez użycia alkoholu,tego właśnie dowiadujemy się na terapii

    Terapia uczy też "czytania siebie", swoich emocji by móc szybko zaobserwować i rozpoznać tzw głód alkoholowy, nie jest to tak prosty mechanizm jak w przypadku zwykłego głodu czy nikotynowego że po prostu chce nam się jeść czy palić, jest to cały szeregu uczuć, emocji, zachowań z którymi musimy się jak najszybciej uporać bo w innym przypadku będą narastać i ostatecznie prowadzić do zapicia

    Terapia to takie rekolekcje dla duszy, uczymy się na niej poznawać siebie, rozumieć swój organizm i swoje zachowanie

    Dla mnie prócz wyżej wymienionych ważna też była akceptacja siebie takim jakim jestem, pogodzenie się z tym że jestem bezsilny wobec alkoholu, mówiąc w skrócie "jestem alkoholikiem i co z tego? jestem normalnym człowiekiem tylko po prostu nie będę już pić bo to nie dla mnie". W naszej kulturze bardzo często osoby ze "słabą głową" lub nie pijące są wyszydzane, jakimś chorym wyznacznikiem męskości w mojej młodości było "ale się wczoraj najebałem". Człowiek z problemem alkoholowym jest uznawany za słabego, nieudacznika i dlatego ciężko było mi przecisnąć przez gardło słowa "jestem alkoholikiem". Ulgę przyniosły mi słowa terapeuty który powiedział że alkoholizm już od lat '50 ubiegłego wieku uznawany jest za chorobę niezawinioną, że to nie ja jestem winny swojej choroby tylko taki się urodziłem, może wam to się wyda nieco dziwne sam też byłem zdziwiony ale tak jest. Alkoholizm bardzo często pod tym względem porównywany jest do cukrzycy, do końca nie są znane powody dlaczego jedni chorują a inni nie po prostu niektórzy rodzą się z większymi predyspozycjami do tego by zachorować, wiadomo dieta nie jest bez znaczenia ale w kraju gdzie niemal każdy dorosły człowiek pił alkohol nie można obwiniać tych którzy się uzależnili, może to nie jest dla was do końca jasne i niektórzy by z tym polemizowali ale ja zrozumiałem to co ustalili lekarze już ponad pół wieku temu i lepiej mi z tym.

    Zrozumiałem też że jestem bezsilny wobec alkoholu ale nie bezradny, zrozumiałem że już nie muszę z nim walczyć, udowadniać sobie i wszystkim że potrafię to kontrolować bo nie potrafię, moja walka z alkoholem już się skończyła, przegrałem i z tym się pogodziłem. Ta akceptacja bezsilności przyniosła mi spokój

    "Jestem alkoholikiem no i chuj no i fajnie"

    Dwa tygodnie temu jechałem ze szwagrem na robotę 300km od domu, trochę się lękałem bo to kilka dni poza wolnym od alkoholu domem ze szwagrem lubiącym piwo tak jak ja kiedyś ale paradoksalnie ta sytuacja mnie umocniła. Wieczorem szliśmy na zakupy on brał sobie piwo a ja dwie puszki coli, siadaliśmy przed TV i gadaliśmy jakby nigdy nic i zauważyłem czemu ja jestem uzależniony a on nie, on wypił piwo, może czasem dwa, posiedział, pogadał i poszedł spać. Mi po dwóch piwach włączało się noszenie, szukanie trzeciego, czwartego, szóstego. Nigdy mój stan po alkoholu nie był zadowalający, zawsze chciałem więcej, czy kupiłem sobie na wieczór dwa piwa czy osiem to nigdy butelka nie ostała się na drugi dzień a częściej ganiałem uzupełnić zapasy. I mimo że podczas tego wyjazdu miałem okazję że mogłem z czystym sumieniem wypić piwo i żona by nie wiedziała to nie chciałem, po prostu nabrałem jakiegoś obrzydzenia do piwa i nie chcę a mówią że terapia wtedy jest skuteczna gdy wychodzisz z niej i nie mówisz staremu kompanowi od piwa "nie mogę pić" tylko:

    "NIE CHCĘ PIĆ

    Powodzenie mirki, trzymajcie się, tradycyjnie w razie pytań zapraszam również na PW, kolega @gikeryooo też chętnie pomoże i jeszcze paru mirków, pozdrawiam też mam nadzieję nadal wytrwałego w postanowieniu @patrzpan i wszystkich trwających w postanowieniu #abstynencji czy to od alko, papierosów czy fapania :)

    #alkoholizm #mirkogw i trochę #wygryw
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #metromnaodwyku

    3 tyg po terapii

    "Co ja kuźwa będę tam robił z tymi pijakami?"
    Może dziwnie to brzmi z pod klawiatury alkoholika ale dokładnie oddaje to co myślałem sobie idąc na terapię. Odwyk kojarzył mi się z ludźmi którzy już w żaden sposób nie kontrolują swojego życia, mówiąc kolokwialnie z "żulami", więc co ja miałem tam robić? Ja z pozoru zwykły 30-sto latek, na ulicy nie spotkałbyś mnie pijanego, mam dom, pracę, nie biję żony, ot tylko lubię sobie posiedzieć wieczorem z browarem albo pięcioma, co prawda wiedziałem że jest coś nie tak ale przecież nikomu nie szkodzę (to że wyglądało to nieco inaczej i że nie jest prawdą że nikomu nie szkodziłem uświadomiłem sobie właśnie na terapii). Moje wyobrażenie o ośrodku podtrzymywały opinie znajomych i filmy jak "Pod mocnym Aniołem" – dawno już go oglądałem ale pamiętam że tam właśnie był obraz odwyku jako miejsca gdzie przebywają beznadziejne przypadki.
    Druga obawa to był wstyd, no bo wiadomo co wszyscy myślą o takich ośrodkach (przykład wyżej co sam myślałem),a skoro tak myślą to co sobie pomyślą o mnie ludzie że tam byłem? Na tą obawę szybko otrzymałem odpowiedź od jednego terapeuty:
    - Nie jest wstydem jeśli chcesz się leczyć, lecz wstydem jest gdy się upijasz
    Niby proste i oczywiste ale musiał mi to ktoś powiedzieć by to do mnie dotarło, druga sprawa to jeśli miałem w dupie co sobie o mnie myślą ludzie gdy się upijałem to czemu miałem się nimi przejmować co sobie myślą gdy się leczę. A trzecie to to że nie wszyscy muszą być poinformowani o tym że jestem alkoholikiem i się leczę, kto musi wiedzieć niech wie ale nie znaczy to że z każdą osobą mam się witać "Cześć mam na imię metrom, jestem alkoholikiem". Większość ludzi tego nie rozumie, nie akceptuje i źle im się to kojarzy, wiadome że lepiej by było gdyby było inaczej ale jak każdą rozmowę będę zaczynał od uświadamiania nie wyniknie z tego nic dobrego. Części znajomym trzeba będzie powiedzieć bo nie można też odmawiać wyjścia na piwa kłamstwami, trzeba to zrobić stanowczo i nie ściemniając "Słuchaj stary, nie chcę pić i nie będę już tego robił" a jak nie pomoże to dodać "leczę się, chodzę na terapię" zazwyczaj po tym odpuszczają.

    Dobra to wróćmy teraz do społeczności, bo jeśli nie są tam same "żule" to kto? Nie zamierzam was tu czarować że na terapii to sami elokwentni, inteligentni i wykształceni ludzie, są i tacy ale to nie tak. Bardziej jest to przekrój całego społeczeństwa: zarówno grubi jak i chudzi, wysocy - niscy, starzy - młodzi, z doktoratem - po podstawówce, kobiety – mężczyźni, inteligentni – barany itd. Generalnie znajdziemy tam reprezentantów z różnych grup społecznych bez żadnego wspólnego mianownika, jedyne co nas łączyło to choroba na którą się leczyliśmy. Zawody które wykonywali przed terapią (te które wiem, nie wszystkich na tyle dobrze poznałem): mechanik samochodowy, nauczyciel, budowlanka, rolnik, branża IT, pracownik ochrony, sprzedawca, lekarz, strażak, administracja publiczna, bezrobotni, ksiądz i ci "zagraniczni" stanowiący dość dużą i specyficzną grupę czyli osoby które wyjechały za chlebem za granicę, swoją drogą moje pierwsze regularne piwkowanie też miało miejsce gdy chwilę pracowałem na budowie za granicą.


    Jakich było najwięcej?
    Taką przeważającą grupę stanowili mężczyźni w wieku 40-50 lat, sam wiek pacjentów chyba dobrze by obrazowała krzywa Gaussa z apogeum właśnie gdzieś w wieku 45 lat, ze skrajnych przypadków to była dziewczyna 22 lata i mężczyzna 71 lat (swoją drogą jak pierwszy raz go zobaczyłem to pomyślałem sobie – "Co Ty tu dziadzu robisz? Już jedną nogą w grobie a pij już sobie spokojnie ile Ci tego życia zostało?"). Ale więcej było osób tych przed 40 niż tych po 50 myślę że wynika to z faktu zmiany mentalności społeczeństwa jak również i tego mniej wesołego czyli tego że niewielu alkoholików dożywa 60 – ale są to moje przemyślenia. Było 6 osób które urodziły się w latach 90-tych tak że nie mogłem się czuć bardzo młodo a terapeuci mówili że zdarzali się i osiemnastolatkowie – jest to minimalny wiek w jakim przyjmują na leczenie. Zdecydowana większość to alkoholicy choć ci młodsi nie ukrywali że lubią przypalić, jeden hazardzista i dwóch lekomanów z czego jeden zaćpał się trzeciego dnia pobytu i go wyrzucili.

    Czy byli "typowi" alkoholicy?
    Zależy co by tu rozumieć przez "typowy"? Może tak jak ja to rozumiałem czyli osoba po której na pierwszy rzut oka widać że pije. Takich z ewidentnymi zmianami na twarzy (których ja bym zidentyfikował że piją) było pięcioro w tym dwie kobiety (kobiety stanowiły około 20% społeczności), takich których bym podejrzewał, lekko opuchnięci bardziej czerwieni itp. około 10 z tym że te zmiany na twarzy niejednokrotnie ustępowały przez te 6 tygodni, obserwowałem naprawdę niezwykłe metamorfozy. A jeszcze nie wspomniałem, przez ośrodek w okresie gdy tam byłem przewinęło się około 90 osób. Zdecydowana większość na pierwszy rzut oka nie zdradzała żadnych objawów uzależnienia, ot zwykli ludzie jakich spotyka się na ulicy. Z takich ciekawostek które ja zaobserwowałem to procentowo więcej niż w zwykłym społeczeństwie było osób z bliznami w widocznych miejscach i z zatrzymanym prawem jazdy, więc jeśli waszemu znajomemu zabrali prawko za jazdę po alkoholu i ma bliznę na czole wyślijcie go na odwyk :-) oczywiście traktujcie to w ramach ciekawostki a nie zasady.

    Padają pytania jak namówić osobę bliską na terapię. No nie jest to takie proste, gdyby było świat byłby piękniejszy. Był osoby z nakazu sądowego (stanowili mniejszość) jak i osoby z własnej woli choć to nie do końca tak że całkowicie z własnej woli. Alkoholik nie obudzi się któregoś pięknego dnia i nie powie "Chyba pójdę sobie na terapię bo za dużo piję", większość była przymuszona przez współmałżonków, dzieci, rodziców i niejednokrotnie szantażem. U niektórych była to jakaś dramatyczna sytuacja życiowa spowodowana piciem która spowodowała wybudzenie z alkoholowego snu więc na pytanie jaki sposób na namówienie odpowiem – każdy, który będzie skuteczny nawet jeśli drastyczny, to już należy dobrać do konkretnej osoby i sytuacji. Mówi się że osoba zmuszona i tak nic z tego nie wyniesie lecz tak to nie działa, bardzo często ludzie dopiero podczas terapii zaczynają dostrzegać swój problem do tego ona właśnie między innymi też jest. Pamiętam gościa który przybył wkurzony, wszystkim rzucał i przeklinał żonę że tak go urządziła a pod koniec terapii gdy rozmawiał z nią przez telefon brzmiał jak zakochany nastolatek, wszystkie pretensje minęły a on sam zrozumiał czemu się tu znalazł. Jak to mawiają doświadczenie alkoholicy na mittingach "Przyprowadź dupę a rozum przyjdzie sam"

    U mnie ok, ze dwa razy przez myśl mi przeszło a co jak bym sobie wypił jedno piwo ale nie były to jakieś głębokie przemyślenia lecz raczej taka dygresja którą szybko wyśmiałem: "Ty i jedno piwo? Chyba kpisz:-)"

    Standardowo PW mam otwarte dla chętnych, kolega @gikeryooo również chętnie pomoże jeśli ktoś będzie chciał pogadać, oczywiście nie pomagamy w sprawach finansowych i sercowych( ͡º ͜ʖ͡º)

    Znów mi kurde wyszła ściana tekstu( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #alkoholizm #alkohol #mirkogw
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @vegetassj1: nie znam nikogo z wawy, możesz udać się do dowolnej poradni w ramach ubezpieczenia z NFZ tylko że wiadomo, jak w przypadku innych chorób że różnie możesz trafić, możesz trafić na lekarza który naprawdę będzie chciał pomóc albo na takiego co będzie chciał odpierdolić dniówkę. Niektórym pomagają mittingi AA, nie musisz nic mówić, możesz po prostu pójść na jeden i posłuchać, ja osobiście uważam że dobrze jest poznać mechanizmy choroby i jak z nią walczyć a tego dowiesz się na terapii (oczywiście można ją uzupełniać mittingami lub po niej kontynuować tam swoje trzeźwienie). Możliwości jest wiele lecz niestety co chodzi o stolicę to nie jestem w stanie polecić Ci kogoś konkretnego pokaż całość

    •  

      @metrom co musi się stać by alkoholik który nie mną świadomości swojej choroby dostał sądowy nakaz odwyku?

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Pomożecie kopnąć na główną? Kwestionariusz AUDIT, bazuje na tym co wczoraj pisałem tylko trochę bardziej przystępnie, jestem ciekaw ludzi z głównej wiem że nie wszyscy tu zaglądają. z góry dzięki
    #alkoholizm #metromnaodwyku #mirkogw #alkohol

  •  

    #metromnaodwyku
    Krótkie podsumowanie wczorajszego testu. Analizę wyników ankiety pozostawię wam samym, mam pewne własne wnioski ale pod tagiem miałem opisywać stan faktyczny a nie domysły lub przypuszczenia. Myślę że autodiagnozę robiły osoby które już coś tam podejrzewają no bo skoro nie piję w ogóle to po co? Więc wynik zbliżony do 50% wcale nie jest tak duży co ukruca też zarzuty że każdy kto kiedykolwiek wypił by go zaliczył bo jednak połowie osób które które piją wyszedł negatywny. Jak wspomniałem, ja osobiście poprzeczkę zawiesiłbym wyżej ale to są moje przemyślenia, nie fakty. Tak naprawdę to nikt dokładnie nie jest w stanie stwierdzić kiedy przechodzi się na drugą stronę lustra, granicą jest płynna, nie jest tak że dziś nie jestem alkoholikiem a jutro już tak. Potraktujcie to jako takie ostrzeżenie, jeśli tu wam wyszło to może warto zrobić jeszcze inny test, może trzeba bardziej zwracać uwagę w jaki sposób pijemy czy tych objawów nie pojawia się więcej. Ale myślę że są też osoby które te objawy bez cienia wątpliwości u siebie dostrzegły i wam radzę udać się do specjalisty, choroba będzie postępować, jest przebiegła i podstępna, manipuluje waszymi myślami i emocjami. Wiem że w społeczństwie często alkoholik jest uważany za kogoś gorszego i nie bardzo jest to akceptowalne ale to są tylko stereotypy. Choroba ta dotyczy naprawdę różnych ludzi o czym napiszę następnym razem. Pamiętajcie że leczenie się nie jest wstydem, ludzie są chorzy to się leczą normalnie. Czy jak mam hemoroidy to nie będę się leczyć bo się wstydzę? Leczenie nie jest wstydem, wstydem jest upijanie się
    Co do wczorajszych pieniaczy powiem wam tylko jedno, alkoholizm nie bez powodu jest nazywany "chorobą zaprzeczeń"
    #alkoholizm #mirkogw
    pokaż całość

  •  

    #metromnaodwyku

    Prawie 2 tyg po terapii
    Jak narazie wszystko ok, myślałem że będzie gorzej. W czasie długiego weekendu złapał mnie głód choć nie od razu zdałem sobie z tego sprawę ale tak się przypadkiem złożyło (lub niektórzy mogliby to uznać za opatrzność) że napisała do mnie znajoma z terapii w sumie pierwszy raz odkąd opuściliśmy ośrodek, później zagaił mnie mirek również alkoholik i zamieniliśmy 3 zdania i rozeszło się po kościach, swoją drogą dopiero wtedy zrozumiałem dlaczego do trzeźwienia alkoholikowi jest potrzebny drugi alkoholik. Nawet nie bardzo pisałem im że coś się dzieje poprostu krótka wymiana zdań pomogła. Dla niewtajemniczonych – głód alkoholowy to nie tylko nieodparta chęć napicia się, to raczej przychodzi na końcu, wcześniej jest szereg innych czynników takich jak np rozdrażnienie, sny o alkoholu,wspominanie przyjemnych chwil związanych z piciem, powątpiewanie w sens trzeźwego życia i wiele innych.

    OK, to wracamy do meritum czyli do samej terapii, wrócę się dziś do początku bo pojawia się wiele pytań o to ile piłem, dlaczego się zdecydowałem i jak stwierdzić że jest się alkoholikiem. Otóż co do mnie to wypijałem 3-6 piw dziennie wieczorami, w weekendy więcej, zdecydowałem się bo alkoholizm wywołał u mnie depresję i za namowami żony a jak stwierdzić już tłumaczę. Jak pierwszy raz diagnozował mnie specjalista zadał kilka głupich pytań i powiedział że jestem uzależniony a ja mu na to:

    - Pojebało Pana?! To ma świadczyć że jestem uzależniony? Jeśli takie bzdury świadczą o tym że jestem uzależniony to ja kurwa nie znam ludzi nie-alkoholików! - on mnie zripostował -
    -To co to według Pana oznacza?

    I do dziś dnia nie wiem co miał na myśli, czy to że obracam się w złym towarzystwie czy to że alkoholików u nas wielu, do dziś mnie dręczy to pytanie. Ale nic, wracamy do naszej diagnozy a właściwie autodiagnozy bo tym was dziś uraczę.
    Autodiagnoza była na początkowych zajęciach, pierwsze dwa dni każdy mówił o sobie, skąd, jak i dlaczego, potem oglądaliśmy film 28 dni a kolejne zajęcia to była autodiagnoza i na tym się właśnie zatrzymam, no bo właściwie kiedy ja mam wiedzieć że już jestem alkoholikiem? Kiedyś któryś terapeuta powiedział mi że jeśli ty sam zastanawiasz się czy przypadkiem nie jesteś już alkoholikiem to znaczy że już nim właśnie jesteś i coś w tym jest bo zazwyczaj do samego zainteresowanego najpóźniej to dociera ale spróbuję to ująć bardziej profesjonalnie. Chciałem wam znaleźć jakiś prosty test w necie do rozwiązania ale jest tego tak dużo, w tak różnych formach i niewiadomego pochodzenia że wolę użyć tego którego używaliśmy na terapii czyli "Objawy uzależnienia wg ICD-10". Aha, ważna rzecz, będzie się tu pojawiać sformułowanie "picie ciągami", zauważyłem że większość z was błędnie uważa (zresztą przed terapią ja też tak myślałem) że ciąg to okres w którym się nie trzeźwieje otóż i tak i nie, ciąg jest również wtedy gdy wypijamy 1-2 piwa dziennie – codziennie, sam byłem zaskoczony bo myślałem że ciągi mi się nie zdarzają a tu się okazuje że miałem nawet roczne z krótkimi przerwami ( ͡° ʖ̯ ͡°).
    Wspomniany materiał został podzielony na 6 głównych objawów z kolei te objawy podzielone są na bardziej szczegółowe opisy sytuacji lub zachowań, będą one u mnie wypisane od myślnika, jeżeli którykolwiek z opisów wyszczególnionych od myślnika kiedykolwiek u was wystąpił znaczy że wystąpił u was cały jeden główny objaw, nie jest ważne jak absurdalnie i niedorzecznie brzmi (no bo kto nie miał kaca?) nie jest ważne że tylko ten jeden a pozostałe nie, jeden opis od myślnika pasuje – zaznaczamy cały objaw że wystąpił. A ile objawów potrzeba by stwierdzić alkoholizm napiszę na końcu w spoilerze by nie psuć zabawy. Zaczynamy:

    Objaw 1
    Głód alkoholowy

    - mam ochotę się napić przy okazji spotkań towarzyskich
    - gdy czuję się rozdrażniony mam ochotę napicia się
    - aktywnie szukam okazji do napicia się
    - oczekuję w napięciu na okazję napicia się
    - odczuwam potrzebę wypicia na kaca
    - czuję smak i zapach alkoholu
    - mam myśli i sny o alkoholu
    - muszę się napić bo myślę że coś złego się ze mną stanie

    Objaw 2
    Upośledzona zdolność kontrolowania picia

    - kiedy zakładam sobie ograniczenie wypijanego alkoholu to często mi się udaje ale nie zawsze
    - postanawiam ograniczyć picie i nie pić przez długi czas (co się nie udaje)
    - składam obietnice nie picia i ich nie dotrzymuję
    - piję w samotności
    - ukrywam swoje picie
    - pije ciągami
    - nie ważne z kim i gdzie pije

    Objaw 3
    Objawy abstynencyjne

    Następnego dnia po piciu:
    - mam złe samopoczucie, boli mnie głowa, czuję się osłabiony
    - dotkliwie odczuwam dolegliwości fizyczne
    - jestem rozdrażniony lub przygnębiony
    - mam kaca "moralnego"
    - aktywnie szukam sposobów na poprawę samopoczucia
    - pojawiają się próby picia na kaca
    - niepokoję się czymś
    - mam lęki
    - moim sprawdzonym sposobem na dojście do siebie jest wypicie alkoholu
    - drżenie mięśni, pocenie, skoki ciśnienia
    - problemy ze spaniem
    - widzę i słyszę rzeczy których nie ma
    - mam drgawki
    - tracę świadomość

    Objaw 4
    Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu

    - nie potrzebuję dużo wypić żeby poczuć się rozluźnionym
    - po niewielkiej ilości alkoholu odczuwam jego działanie
    - mogę wypić duże ilości alkoholu w porównaniu z innymi
    - żeby poczuć się tak samo rozluźniony jak dawniej muszę wypić więcej alkoholu
    - uważam że mam mocną głowę
    - po alkoholu mogę działać równie sprawnie jak na trzeźwo
    - chociaż wydaje mi się że dobrze funkcjonuję (podczas picia) to dostaję informacje od innych że tak nie jest
    - wypijam mniej alkoholu niż dawniej i upijam się

    Objaw 5
    Zwężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu, zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań

    - mam ulubione miejsce lub porę picia alkoholu
    - alkohol towarzyszy mi przy wykonywaniu różnych czynności i obowiązków
    - zaczynam dbać bym miał łatwy dostęp do alkoholu
    - picie alkoholu zastępuje mi moje zainteresowania i przyjemności
    - piję w charakterystyczny dla siebie sposób
    - alkohol staje się najważniejszą rzeczą w moim życiu
    - dla picia poświęcam rodzinę, pracę lub przyjaciół

    Objaw 6
    Picie alkoholu pomimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości

    - odczuwam dolegliwości fizyczne po zaprzestaniu picia
    - rodzina mówi mi że źle wyglądam
    - lekarz powiedział o złych wynikach badań
    - wszyscy mówią że to przez picie
    - boli mnie wątroba, żołądek
    - mam problemy z ciśnieniem lub sercem
    - byłem w szpitalu w związku z konsekwencjami mojego picia

    pokaż spoiler żeby zdiagnozować u kogoś alkoholizm wystarczy że wystąpiły 3 z 6 opisanych objawów


    No dobra, już wiemy że jesteśmy alkoholikami (lub nie) co dalej? Co ze mną będzie? Czy ja umrę? -
    Niestety tak, wszyscy kiedyś umrzemy ale nie musimy na alkoholizm radośniej by było umrzeć podczas seksu niż na marskość wątroby tu mamy o tyle lepiej niż chorzy na przykład na raka że nie musimy czekać codziennie z niecierpliwością czy na głównej wypoku nie pojawi się jakieś cudowne lekarstwo, mamy znacznie prościej niż cukrzycy bo nie musimy się kłuć codziennie, wszystko zależy od nas samych - wystarczy nie pić.
    No tak ale gdyby to było takie proste to ludzie nie staczali by się na dno przez alkohol więc gdzie jest haczyk? Nie alkoholicy będą wam wmawiać że wystarczy ta słynna "silna wola" a ja wam mówię - gówno prawda i to dosłownie, wytłumaczę wam to tak jak nam na zajęciach jeden terapeuta, zapytał pewnego razu:
    - Czy uważacie że alkoholizm to choroba?
    - (Wszyscy razem) Tak! Tak! Oczywiście!
    - Czy do zatrzymania alkoholizmu wystarczy "silna wola"?
    - (Wszyscy) No tak, chyba tak
    - A czy sraczka to choroba?
    - (Wszyscy) No tak!
    - To spróbujcie kiedyś sraczkę zatrzymać siłą woli....

    I do tego to się sprowadza drogie mirki że przy tej chorobie jak i przy każdej innej potrzebujemy specjalisty i tam należy skierować pierwsze kroki. Od tego właśnie są poradnie leczenia uzależnień, terapie, grupy wsparcia. W przychodniach właśnie czekają na takich jak wy by wam pomóc, oni nie siedzą tam tylko dla tych którzy już są na ostatnim etapie, którzy śpią pod mostem i żebrzą pod biedronką na najtańsze wino, ten etap jest zarezerwowany dla najlepszych, najbardziej wytrwałych degustatorów, większość alkoholików nie dożywa do takiego etapu dlatego najlepiej właśnie teraz poprosić o pomoc. W poradni nie biją, nikt nie zakuje cię w pasy i nie wywiezie na odwyk jak pójdziesz zapytać: - Panie Doktorze jestem alkoholikiem, co robić?- nikt nie skaże ci od razu iść na kilkutygodniową terapię zamkniętą na jakiej ja byłem, są też inne metody leczenia choć taka terapia jest najskuteczniejsza ale może akurat tobie wystarczy tylko raz w tygodniu porozmawiać z terapeuta, może wystarczy chodzić na mitingi. Jest wiele sposobów ale i wspólny mianownik wszystkich - NIE SAM, poproś o pomoc.
    I nie myślcie sobie (tak jak ja myślałem) że na terapii jakiś pajac z dyplomem zdanym na amfie będzie cytował przez 6 tygodni regułki o szkodliwości picia i w kółko powtarzał że nie wolno ci pić bo będzie źle, nie na tym to polega, terapia wtedy jest skuteczna gdy ty z niej wychodzisz i mówisz szwagrowi na grillu - Nie chcę pić - a nie - Nie mogę pić.
    Dobra styknie bo wypociłem tego więcej niż na maturze z polaka, następnym razem napiszę trochę o społeczności i obawach jakie mi towarzyszyły na początku
    A i jak robiliście sobie autodiagnozę to zachęcam do podzielenia się wynikami w ankiecie, są anonimowe więc nikt was palcem nie będzie pokazywał że ten czy ten jest alkoholikiem, tych którzy wiedzą i bez diagnozy również zachęcam, może jest nas tu więcej niż myślimy?

    Do zdiagnozowanych jeszcze pytanie, co myślicie o jakiejś grupie na mirko? Mi osobiście pomaga pisanie, jak się podoba pomysł to subujcie #mirkogw - gw od grupa wsparcia nie musimy się markować AA niewtajemniczeni nie muszą wiedzieć czemu piszemy.

    Jak ktoś potrzebuje pomocy a z jakiegoś powodu nie chce podpisywać się swoim nickiem mam otwarte PW, mogę też w jego imieniu zapytać innych mirków oczywiście anonimowo

    #alkoholizm #alkohol
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    Z testu wyszło mi że (lub wiem że):

    • 299 głosów (46.57%)
      Jestem alkoholikiem
    • 343 głosy (53.43%)
      Nie jestem alkoholikiem
    •  

      @metrom:

      Co do skali problemu rzeczywiście ciężko oszacować jak faktycznie to wygląda, myślę że wiele osób byłoby zaskoczonych wynikiem ogólnopolskiego badania a czy zbliżyłoby się to do Twoich szacunków ciężko mi powiedzieć choć nie byłbym bardzo zaskoczony gdyby tak było.

      Tak między nami ;) zajmuję się wsparciem psychologicznym dzieci i młodzieży, szczególnie z trudnych rodzin. Większość z tych młodych ludzi (według "twojego" testu) już jest alkoholikami i co gorsza jawnymi narkomanami. Zatem skala jest gigantyczna.
      Według moich obserwacji i znajomości historii wynika to z tzw. "kultury picia", ale tu niespodzianka, nie tylko w naszym kraju. Wytwarzanie alkoholu to tysiące lat doświadczeń i po prostu chlania WSZĘDZIE.
      Zatem dlaczego teraz alkoholizm wyłazi na wierzch i niszczy coraz więcej ludzi?
      Dobrobyt. Niestety niszczy nas dostęp, kiedyś mimo, że "wszyscy" pędzili, bywały wielomiesięczne przerwy z uwagi na wszelkie braki. Teraz pijemy po trochu wmawiając sobie, że przecież tak jest zdrowiej niż najebać się raz a porządnie.

      Co do mentalności społeczeństwa temat rzeka, wycinek dało się zauważyć w komentarzach. Jakbyś komuś byś zaproponował strzała chery w żyłę większość powie co ty, pojebało cię? to uzależnia, zabija! a ci sami na kielona powiedzą czemu nie? Gdzie tu sens, gdzie logika?

      Nie ma logiki, jesteśmy uzależnieni od dziada-pradziada. Nawet zwierzęta odurzają się zepsutymi owocami i błyskawicznie popadają w "alkoholizm". To nie jest kwestia tylko kultury, to jest niestety w nas. Oglądając choćby wyprawy Cejrowskiego widzimy jak skrajnie zacofane plemiona odurzają się co wieczór czymkolwiek, by tylko zyskać moment "relaksu", by zainicjować spotkanie, by nie zwariować od nicnierobienia.

      Jedno i drugie mocno uzależnia i zabija no ale to jest właśnie ta mentalność, jak nie pić skoro nawet ksiądz przy ołtarzu pije?

      Ołtarze i religie to dowód jak tysiące lat temu chlano/ćpano. Zbiorowe modły, zbiorowe halucynacje, "kto nie pije ten nie wierzy" [wznosi modły] ("kto nie pije ten kapuje" skąd my to znamy?)

      Czy jest sens uświadamiać? Myślę że tak, jeśli po dzisiejszym wpisie choć jedna osoba zastanowi się, pomyśli że może jednak z moim piciem nie jest ok, że zapali się choć jedna lampka ostrzegawcza uznam że warto było pocić się przy klawiaturze, ja w swoim życiu spotkałem osobę która mnie uświadomiła i jestem jej wdzięczny

      Oczywiście, że jest sens uświadamiać i musimy to robić by świat był choć ociupinkę lepszy. Jednak warto wiedzieć, że bijemy się z tysiącami lat głębokiego alkoholizmu - czyli legalnego ćpania. Jesteśmy, byliśmy i będziemy ćpunami na legalu jako homo - sapiens. Ludzie uwielbiają się odurzać i warto mieć świadomość, że walczymy z wiatrakami.
      Smutna konkluzja, ale mnie z kolei zachęca do działania gdyż stwarza to wyzwanie. Co za radocha pomóc pięciu ćpunom, gdy do ogarnięcia mamy z 5 miliardów. ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    •  

      @metrom: piknie napisane. podpisuje się pod tym dwoma rękoma. pozdro

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 43 Ostatni
    No i koniec mirki, udało mi się, pierwszy krok za mną, teraz najważniejsze część czyli reszta życia.Dzis już mogę wam zdradzić że terapię odbyłem w Rozwadowie, gorąco polecam. Dziękuję za wsparcie, to też wasza zasługa, świadomość że tam gdzieś w innej części świata ktoś zupełnie mi obcy również mi kibicuje była niezwykłą motywacją. Dzięki
    Jedziemy już do domu
    #alkoholizm trochę #pokazmorde i #pokazrozowegopaska
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 41
    Wyczodzę za 35 godzin
    Cały tydzień mamy wykłady i ćwiczenia na temat nawrotów choroby, jak rozpoznać objawy i jak sobie z nimi radzić, temat ciekawy i cały czas do końca staram się chłonąć wiedzę choć nie przychodzi to już tak łatwo bo myślami jestem już w domu. Cieszę się i zarazem obawiam, tu w ośrodku jestem bezpieczny, z dala od zagrożeń i wyzwalaczy, w domu będzie ciężej trzeźwieć. Wiadomo że teraz jestem dużo lepiej do tego przygotowany, przez te 6 tygodni zbudowałem solidny fundament, otrzymałem zalecenia i narzędzia ale byłbym ignorantem gdybym się nie bał bo teraz będzie najtrudniejsza część szkolenia - egzamin, który będzie trwał do końca życia.
    Robiłem notatki i postaram się przekazać bardziej szczegółowo jak wyglądała terapia ale pierwszy tydzień po terapii należy do żony, lecimy do Rzymu trochę odpocząć. Zachęcam też Was do podsyłania sugesti o czym napisać, co by Was najbardziej interesowało, może być na PW, kilka już dostałem i jakieś pomysły mam. Zauważyłem że jak piszę gdzieś w innych wątkach na mirko często ktoś mnie pozdrawia, pytają jak tam, piszą że śledzą tag, to miłe i daje mi naprawdę dużą motywację, wiem też że niektórzy są ze mną od samego początku, wiecie o kim mówię( ͡° ͜ʖ ͡°), wam również bardzo dziękuję. Dostałem dwie oferty pomocy również tu na mirko z których chętnie skorzystam. Generalnie jestem pozytywnie zaskoczony że prawie nie spotkałem się z negatywnymi opiniami, właśnie dzięki wam wszystkim Mirko jest zajebiste. Dziękuję
    Zrobiłem mały podpis na wyjście, ale żeby nie było że jestem wandal to zrobiłem go zmywalnym markerem:)

    #alkoholizm
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 36
    7 do wyjścia
    Jutro jadę na przepustkę, żona już zaplanowała aktywny dzień( ͡º ͜ʖ͡º)
    Życzę wam zdrowych i pogodnych świąt i jak ktoś chce również trzeźwych, moje napewno takie będą.
    Pozdrawiam
    #alkoholizm #2137 #bedosexy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @aecha Mirku na czym polegała ta prowokacja? Czy jak ktoś srogo pije to po prostu tego nie czuć ? Mam podejrzenia co do jednej bliskiej osoby i nie wiem jak się zorientować jak jest z nią na prawdę :/

    •  

      @MajkelEm: u mnie tak że tej osobie zapewniliśmy swobodę i pewność że nas nie będzie [że wyjeżdżamy na weekend do innego województwa] po czym dzień później wieczorem wjechaliśmy na chatę :)

      obserwuj - zwłaszcza wieczorami, alkoholik pije codziennie ale może się świetnie ukrywać, jest wiele symptomów dnia następnego jak opuchnięty ryj, podkrążone oczy - czuć? niekoniecznie muszą to być takie ilości alko żeby coś było czuć następnego dnia - dzisiaj np. sprzedawałem facet kupuje co wieczór 0.2deluxa i dwa małe piwa mocne i jutro do pracy - takiej ilości raczej nie wyczujesz następnego dnia po dobrym prysznicu + deo czy perfumki. ale typ jak ma wolne następnego dnia to leci to pół litra i 4 piwa 9%. pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 33
    10 do wyjścia
    Dziś terapeutka zobaczyła moje malunki na teczce, stwierdziła że powinien to obejrzeć jakiś ekspert czy nie mam jakichś zaburzeń... Sami oceńcie( ͡º ͜ʖ͡º)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 30
    13 do wyjścia
    Przeglądam mirko codziennie więc ciężko byłoby nie zauważyć Daniela... Myślę że każda z głównych postaci tego "serialu" bez problemu zakwalifikowalaby się na wczasy na których jestem. Trochę przykro że ludziom to imponuje, bawi, no i szkoda tego Łukasza. Ale ta sytuacja pokazuje też coś innego, podejście naszego społeczeństwa do alkoholu. Daniel jest jeszcze młody więc alkohol dla niego jeszcze jest zabawą choć już niebezpieczne posunietą, Gocha i Jaca nie potrafią już funkcjonować bez alko, Daniel też dojdzie do ich "poziomu wtajemniczenia" jeśli nie spróbuje zatrzymać choroby, to nie ulega wątpliwości. Więc mamy tu trzy dorosłe chore osoby a co robi "społeczność"? Bije im brawo i każe robić fikołki za pieniądze... Kurwa, co z wami ludzie? Dopóki nie zaczną porządnie edukować w szkole o alkoholu to nigdy nie będzie dobrze.
    U mnie ok, trochę już mi się nudzi i tęskni ale z dnia na dzień jestem mocniejszy w decyzji i bogatszy o wiedzę jak sobie radzić z chorobą, akcja z Danielem dodatkowo mnie utwierdza.
    Pozdrawiam
    #alkoholizm
    pokaż całość

    •  

      uuu jaki Ty jesteś silny, dzielny i mądry, napewno to tylko dzięki swojej zajebiście silnej psychice się jeszcze nie uzależniłeś

      @metrom: Jak bardzo szyderczo byś tego nie napisał, to i tak jest prawda. Przy czym nie wymaga to zajebiście silnej psychiki, wymaga jedynie nie bycia amebą, która będzie w siebie wlewać hektolitry alkoholu przy każdej możliwej okazji, z każdego możliwego powodu. Ale tutaj już wracamy do początku rozmowy, zatem można ją zakończyć. Powodzenia w leczeniu w każdym razie, nie piszę tego uszczypliwie.

      może już jesteś uzależniony tylko jeszcze o tym nie wiesz, w końcu sam napisałeś że "pijesz cały czas"

      @metrom: Nie, nie jestem, myślałem, że zrozumiesz przesłanie.
      pokaż całość

    •  

      @fegwegw nie działa to tak jak sobie wyobrażasz, gdyby wystarczyła sama świadomość szkodliwości picia dzieci alkoholików by nie chorowały no bo kto jak kto ale one najlepiej wiedzą jak szkodzi alkohol, jednak jest inaczej, gdyby wystarczała inteligencja nie chorowali by naukowcy, ludzie wykształceni a jednak chorują... Gdyby wystarczało mało pić ja bym nie zachorował, piłem rzadziej niż rówieśnicy... Nie jest to takie proste jak Ci się wydaje że wystarczy chcieć, alkoholizm często porównuje się do cukrzycy, że poprostu niektórzy chorują a niektórzy nie, pewnie nie zmienię Twojego myślenia ale przemyśl to nim następnym razem zaczniesz wyzywać ludzi od ameb pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    #metromnaodwyku
    Dzień 26
    17 do wyjścia
    Wczoraj puścili nam film żeby wywołać u nas głód, żebyśmy mogli dostrzec objawy głodu u siebie i sobie z nimi radzić, ostrzeżono nas że 4 tydzień jest tym kiedy ludzie najczęściej się wypisują... O 4 rano tak mnie zaczął baniak napierdalac że miałem już pospane, pojawiły się dziś też myśli że już mnie wkurwa ta cała terapia, napisałem pracę na odpierdala i ogólnie nie mogłem się skupić na zajęciach a łeb mnie dopiero jakieś dwie godziny temu przestał boleć, tęsknie w chuj za żoną... raczej nie zrezygnuje ale kryzys jest...
    #alkoholizm
    pokaż całość

    •  

      @patrzpan żadnej farmakologii, przed przyjazdem tutaj odstawiłem nawet antydepresanty które brałem od roku, tylko terapia, grupowa i indywidualna no i sporo czasu na przemyślenie sobie swojego życia. Też waliłem browary, wieczór bez piwa był dla mnie stracony, zresztą rzadko się taki zdarzał. Życiorys masz faktycznie nienajprzyjemniejszy ale tu w ośrodku sporo ludzi z podobnymi bagażami, u mnie też różnie było... Tyle że poprawianie sobie chujowego nastroju alkoholem to gotowy przepis na dobicie do dna. Zresztą pewnie to wiesz skoro podejmowales leczenie. Jak wyjdę napiszę więcej, na telefonie nie lubię pisać, zachęcam do poczytania, jeśli zacząłeś pracę zawodową w 2010 to chyba jesteśmy w podobnym wieku, trzymaj się tam i wypierdol już to piwo, starczy na dziś:) pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #metromnaodwyku
    Dziś na zajęciach omawialiśmy wpływ alkoholu na emocje. Prowadzący na tablicy narysował szklankę napełnioną do połowy i dwie buzie, jedną uśmiechniętą drugą smutną co miało symbolizować to że jedni widzą szklankę do połowy pełną a inni w połowie pustą i pada pytanie o emocje na obrazku i z czego wynikają, wyrwał się kolega z grupy i z pełną powagą oświadczył:
    - Myślę że ta jedna buzia jest smutna bo myśli że w szklance jest woda a ta druga się cieszy bo myśli że w szklance jest wódka! :)
    #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    #metromnaodwyku
    Witam, tradycyjne już jak co czwartek krótka relacja z odwyku choć wolę nazwę terapii. Dziś kończę 3 tydzień pobytu, jestem na półmetku. To był najintensywniejszy tydzień do tej pory i tak chyba zostanie bo kolejne mają już być luźniejsze, dodatkowo pełniłem ważną funkcję w społeczności więc naprawdę kosztował mnie wiele pracy. Może za wcześnie by mówić o jakichś efektach ale z pewnością jakieś zmiany w moimi postrzeganiu już nastąpiły, zresztą każdego dnia następują, choć był też jeden przełomowy moment który na mnie mocniej wpłynął. Miały miejsce też mniej przyjemne sprawy ale nie dotyczyły bezpośrednio mnie. Generalnie na tym półmetku z pewnością mogę stwierdzić że nie żałuję decyzji i progress zaczyna być widoczny, więcej po powrocie, pozdrawiam
    #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    #metromnaodwyku
    Siema mirki, kończę powoli już drugi tydzień terapii, zajęcia są bardziej intensywne niż w pierwszym tygodniu, dużo pisania, wyczerpałem już wkład w jednym długopisie choć jest to również zasługa krzyżówek. Dowiedziałem się przez ten czas wielu ciekawych informacji na temat tej choroby. Zajęcia mają formę wykładów z elementami ćwiczeń, są też prace "domowe". Nikt tu nie stoi nademna i nie powtarza "nie pij chuju bo zdechniesz", tylko dokładnie są objaśniane mechanizmy działania choroby tak żeby można je było dostrzec i sobie z nimi radzić. Trochę tak jakbyś z pracy został wysłany na szkolenie tylko nie ma co liczyć na imprezę integracyjną po zajęciach :) przez myśl mi nawet nie przeszło aby przemycić tu alkohol ale nie było by z tym większego problemu. Często są wyrywkowe badania alkomatem, sam dmuchałem tu już 5 razy, w końcu są tu alkoholicy czyli zaprawieni w bojach kłamcy. Generalnie jestem pozytywnie zaskoczony tą terapią, po obejrzeniu kilku filmów jeszcze na wolności miałem inną, znacznie gorszą opinię na temat takich instytucji ale o tym napiszę więcej jak wyjdę. Trzeźwienie nie jest łatwe jak tutaj się mówi "trzeźwienie boli ale musi boleć", narazie jestem dobrej myśli i nie żałuję że tu trafiłem, pozdrawiam
    #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    #metromnaodwyku
    Siema mirki, udało mi się dorwać do kawałka świata zewnętrznego jakim jest zakazany tu telefon, krótko bo bateria pada. Dziś już siódmy dzień pobytu, ogólnie ok choć były momenty że zadawałem sobie pytanie "co ja tu kurwa robię". Na razie luźniejsze zajęcia a prawdziwa "jazda" ma być 2-4 tydzień tak mówią ci którzy są duzej tak że jeszcze wszystko przede mną. Więcej szczegółów oczywiście po powrocie. Dla zainteresowanych tematem polecam film "28 dni" który oglądaliśmy na pierwszych zajęciach, zrobiony w stylu hollywoodzkim ale wiele spraw jest podobnych do naszych realiów (może prócz śpiewania i trzymania się za ręce- to tego nie ma), na tą chwilę pozdrawiam, może się jeszcze odezwę w czasie terapii
    #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    #metromnaodwyku <-- obserwuj/czarnolistuj/olej (rzepakowy)

    Trochę lipa mirki, przeczytałem regulamin i wychodzi na to że nie wolno mieć kompa, komórki etc. Zobaczę jak to będzie wyglądało na miejscu, może przymykają oko na komórkę lub będę ją ukrywać i ładować po nocy, nie wiem, wszystko się okaże. Jeśli się uprą że nie i basta to nie będę kombinować, łatwo stamtąd wylecieć więc nie będę się wychylać, jak wspomniałem jest to jedna z lepszych placówek w kraju, czekałem na miejsce ponad dwa miesiące i nie chcę tego spierdolić. W najgorszym wypadku będę notować co ważniejsze rzeczy i spotkamy się pod tym tagiem za 6 tygodni a wtedy zdam relację i odpowiem na pytania jeśli jakieś będą.
    I żeby była jasność, wiem że to portal ze śmiesznymi obrazkami ale nie zamierzam z tego robić sobie jakichś podśmiechujek, chcę po prostu zdać merytoryczną relację z pobytu, moje odczucia i to na ile dla mnie pobyt stanie się pomocny, może komuś kto jest w podobnej sytuacji jak moja coś to pomoże.


    Teraz krótko o tym: Po co? Jak? Dlaczego?
    Przygodę z alko zacząłem standardowo, jak każdy nastolatek w ówczesnych czasach, pierwsze dyskoteki, jakieś weekendowe wypady z kumplami, nic szczególnego choć jak patrzę na to z perspektywy czasu w moim piciu od zawsze było coś niepokojącego. Miałem "mocną głowę" co skutkowało przeważnie tym że wypijałem więcej alkoholu niż współtowarzysze żeby doprowadzić się do "odpowiedniego" stanu. Również nie przypominam sobie bym kiedykolwiek powiedział "dobra panowie, kończymy na dzisiaj, wystarczy" , zawsze byłem tym który ostatni odchodził od stołu, ale nie piłem częściej niż rówieśnicy a z racji tego że mieszkałem w internacie nawet rzadziej niż koledzy.
    Pierwsze regularne piwkowanie zaczęło się świeżo po maturze gdy wyjechałem za granicę dorobić na studia, trafiłem do budowlańców i 3-6 piw w robocie było normą a i po powrocie na mieszkanie też jakieś piwo w lodówce było. Potem studia + kasa z zagranicy dała oczywisty efekt, mimo zajebiście zdanej matury i drzwi otwartych na każdą uczelnię jebnąłem politechnikę po kilku miesiącach i poszedłem na ochotnika do wojska. W wojsku miałem pierwszy długi okres abstynencji (myślicie pewnie teraz co on pierdoli przecież z opowiadań rezerwistów wynika że w zasadniczej wódkę piło się litrami, otóż tak nie było przynajmniej w moim przypadku). Po wojsku praca, jakieś piwko na wieczór, weekendy impreza i picie do oporu i tak się to toczyło. Poznałem moją obecną żonę, wzięliśmy ślub (nomen omen byłem już podpity gdy mówiłem sakramentalne TAK no bo na odwagę z drużbami).
    Piłem piwo wieczorem na rozluźnienie, bo było mi smutno, bo było mi wesoło, bo pada deszcz, bo pomaga zasnąć powody mógłbym wymieniać bez końca a efekt był tego taki że stało się to moim codziennym wieczornym rytuałem, nie było wieczorem piwa to byłem wkurwiony a upijanie się do odcięcia gdzieś tam przeplatało się 2-3 razy w miesiącu gdy nie musiałem do roboty. Oczywiście żonie średnio moje hobby się podobało co skutkowało licznymi awanturami ale nigdy nie doszło do rękoczynów z mojej strony choć ja nieraz liścia zarobiłem:)
    A czemu teraz zdecydowałem się na odwyk? Otóż problemy ze zdrowiem, pod względem fizycznym jeszcze nic poważnego mi nie dolega ale jebnęła mi tzw psychika, rok temu zdiagnozowano u mnie depresję (straciłem kompletnie chęć do życia, grubo myślałem nad strzeleniem samobója itp), coś tam mnie leczyli, potem trochę nie leczyli aż straciłem firmę i stan się pogorszył na tyle że wylądowałem w "Domie dla Psychicznie i Nerwowo Chorych". Generalnie nie wiem czy w tym "zakładzie" udało im się komukolwiek, kiedykolwiek pomóc ale była tam pewna sympatyczna pani psycholog która namówiła mnie na odwyk, powiedziała że moje problemy psychiczne są do ogarnięcia ale muszę zacząć od źródła problemu czyli skończyć z piciem bo to że jestem alkoholikiem nie ulega wątpliwości. No i tak znalazłem się w tym miejscu.

    Wołam pierwszy i ostatni raz potencjalnych zainteresowanych, komentujących i plusujących TEN wpis, tak że nie trzeba się do niczego zapisywać/odpisywać tylko jeśli chcesz możesz obserwować #metromnaodwyku , na pewno się odezwę ale jak zabiorą mi telefon to dopiero za 6 tygodni, trzymajcie za mnie kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #alkohol #alkoholizm
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów