Wpis z mikrobloga

#poezja #sztuka
Jest prawda poezji...

Aleksander Puszkin _Do ***_

Pamiętam cudne w mem życiu zdarzenie:

Tyś błysła w pierwszych chwilach mej młodości,

Jako przelotne niebieskie zjawienie,

Jako najczystszej geniusz piękności.


Gdym smutny dalszą drogą postępował,

I w próżnych związkach pił cierpień gorycze,

Długo mię głos twój anielski czarował,

Długo mi twoje śniło się oblicze.


Płynęły lata. — Srogi wicher losu

Rozproszył przeszłe duszy mojej troski,

I jam zapomniał dźwięk twojego głosu,

Twą postać miłą i twój obraz boski.


W bezludnej ciszy, w ciemnicy więzienia,

Leniwo moje chwile upływały;

Żyłem bez bóstwa, bez czci, bez natchnienia,

Bez łez, miłości, rozkoszy i chwały.


Ale nastało błogie odrodzenie:

Tyś znowu błysła urokiem światłości,

Jako przelotne niebieskie zjawienie,

Jako najczystszej geniusz piękności.


I znów me serce czuje zachwycenie,

Znowu w niem młodość potokiem zawrzała,

Znów dlań odżyły bóstwo i natchnienie,

I łzy i miłość i rozkosz i chwała.
  • 7
...i prawda listów do kumpli. Wiersz ten Puszkin napisał podczas romansu z Anną Petrowną-Kern, o której angielska Wiki donosi:

He kept up a correspondence with Kern for a year and a half, but this was largely facetious. Although Pushkin's biographers tend to idealise their relationship, it is known that he referred to her later as the "whore of Babylon" and wrote to one of his friends that "with God's help I screwed
...a że zegar bije nieubłaganie, to po Annie Petrownej nastąpiły kolejne pokolenia i jej daleka zstępna, Olga Kern, wygrała w 2001 konkurs fortepianowy im. Vana Cliburna, brawurowo wykonując bodaj najbardziej rosyjski, jak tylko się da, Trzeci Koncert Fortepianowy Rachmaninowa. To wykonanie najbardziej odpowiada mojemu gustowi, a słyszałem wykonań wiele, w tym to chyba najsłynniesze samego patrona konkursu, który przyniósł Oldze triumf, z Moskwy, a które wówczas wplotło się w sam środek Zimnej
@OjciecMarek: Bardzo smaczny wpis. Chyba czytasz w moich myślach. Ostatnio błądzilam w twórczości Puszkina i nie mogłam się odnaleźć. Bardzo lubię rosyjską literaturę, ale poezja jest dla mnie hmm... Trudno to określić, zbyt skostniała, szorstka, sztywna? A tu miłe zaskoczenie.

Powiązania do tego utworu, które zawarłeś w komentarzach są już zbyt mądre dla mojego prymitywnego ucha. Wykonania konkursowe brzmią dla mnie zawsze niemalże identycznie :P

No i proszę o wincyj (
Chyba czytasz w moich myślach

@pani_doktor_od_arszeniku: Ostatnio czytanie w myślach nieźle mi wychodzi :x. Co do literatury i poezji to niewiele pomogę, bo nigdy mnie tak naprawdę nie porwały, natknąłem się na ów wiersz, czytając o ww. pianistce Oldze Kern.

Natomiast powiązania wiersza do tego utworu muzycznego nie wykraczają moim zdaniem poza tę sztafetę pokoleń, którą wymieniłem wyżej. Ot tempus fugit. Zaraz wychodzę, więc troszeczkę szczegółowiej odniosę się o tym, dlaczego
@pani_doktor_od_arszeniku: Jeśli idzie o różnice w interpretacjach, to niespecjalnie dziwię się, że możesz nie dostrzegać specjalnych różnic między wykonaniami konkursowymi. Na pierwszy rzut ucha słychać je zazwyczaj po naprawdę długim osłuchiwaniu, które warto wesprzeć odpowiednią lekturą. Inaczej jest z utworami, które po prostu dobrze znamy. Wtedy łatwiej wyłapywać pewne schematy.

Jeśli idzie o uwagi dotyczące ww. dwóch konkretnych wykonań, to posłużę się fragmentami kadencji - kulminacyjnych momentów koncertów, które nie muszą
@OjciecMarek: Rzeczywiście, wyczuwam różnicę w interpretacjach. Myślę jednak, że wynika to z Twojego komentarza, który nastroił moje zmysły na konkretny odbiór. Jeśli jesteś ciekaw mojego nic nie znaczącego zdania, optuję za wykonaniem Cliburna. Nie lubię przesadnej emfazy i dramatyzmu, a tak trochę odbieram jej występ. Skromność w wykonaniach konkursowych pewnie nie jest wskazana, ale cenię tę cechę w twórczości artystów.

@pani_doktor_od_arszeniku: Ha, z kolei ja właśnie owe momenty zawahania Cliburna odbieram jako próbę nadania nadmiernej emfazy, która pali na panewce, bo w międzyczasie ulatuje większość napięcia. Kern zaś cały czas je utrzymuje. No i gra też nieco czyściej, Cliburnowi się nawet w przywołanych fragmentach palce parę razy omsknęły, ale to już drugorzędna względem interpretacji sprawa. No nic, będziemy musieli się w tej sprawie pięknie różnić ;).