90-latka ukarana przez US mandatem za sprzedaż własnoręcznie robionych serwetek.

Inwalidka I grupy, lat 90, emerytura starcza ledwo na leki, na święta chciała dorobić sprzedając przy ul. Struga w Radomiu serwetki, które wieczorami szydełkiem dziergała. Urząd Skarbowy dopadł,...
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 177
- Odpowiedz







Komentarze (177)
najlepsze
Nie wolno nikomu sprzedawać rzeczy na lewo bez ewidencji.
To samo dotyczy sprzedawców bateryjek, radyjek, ziemniaków, drożdżówek czy kanapek.
Opodatkowanie wynosi 5.5% dla takiej sprzedaży więc nie jest zabójcze.
@skyluker: Chcemy. Ale chcemy też, by urzędnik był dla obywatela, a nie vice versa. Marzy mi się, by taki Strażnik Miejski jeden z drugim przekazał sprawę pani odpowiedniej instytucji, która pomogłaby jej prowadzić jej mikrodziałalność gospodarczą, a nie przywalał mandaty. A jeszcze lepiej, by tego typu działalność była w ogóle nieopodatkowana (jak "sprzedaż runa leśnego").
źródło: comment_HzZIavo9XqExAfvRGgEHRLnlgH1vAP7Q.jpg
Pobierz@cococaban
te serwetki nie wyglądają na rękodzieło, a już na pewno nie na dziergane na szydełku
Komentarz usunięty przez moderatora
Zauważcie, ze autor twierdzi, ze babcia dzierga te serwetki, natomiast serwetki na zdjęciu zdają się być szytymi przemysłowo serwetkami a nie żadnym rękodziełem. Poszukajcie sobie w Google jak wyglada serwetka dziergana.
Na koniec pojechać kontrolą z US i mandatem za brak kasy fiskalnej. O tym, że pewnie szydełko oni włóczka nie
Szczerze to nawet w naszym nieprzyjaznym kraju nie chcę mi się wierzyć że 90-letnie schorowana babcia dostała mandat za sprzedaż ręcznie robionych chusteczek. Mógłbym się założyć że miała na stoisku masowo produkowaną chińszczyznę i dlatego nie załapała się na współczucie policjantów czy tam innych kontrolerów.