•  

    pokaż komentarz

    Na usprawiedliwienie inżynierów NASA należy powiedzieć, że czysty tlen we wnętrzu statków Apollo nie był kwestią lenistwa, rozwiązywał naprawdę wiele problemów:
    -odpada masa butli ze sprężonym azotem
    -nie trzeba regulować składu powietrza - odpada masa aparatury
    -można nawet kilkukrotnie zmniejszyć ciśnienie we wnętrzu statku -> statek może mieć mniejszą wytrzymałość -> może być lżejszy. Szczególnie tyczyło się to lądownika, który nie wracał na ziemię i latał tylko w kosmosie. Na upartego przy czystym tlenie można byłoby zmniejszyć ciśnienie do zaledwie 1/5 ciśnienia atmosferycznego i dalej dałoby się oddychać, w misjach Apollo utrzymywano ok. 1/3.
    -przy obecności azotu każda gwałtowna dekompresja statku kończyłaby się dla astronautów chorobą dekompresyjną jak u nurków
    -wyjście na zewnątrz w skafandrze nie wymaga wielogodzinnej procedury dekompresyjnej. Skafandry muszą mieć niskie ciśnienie, żeby można było się w nich poruszać i nie wyglądać jak ludzik Michelin, tego problemu nie udało się rozwiązać do dzisiaj i astronauci z ISS muszą taką procedurę przechodzić. Przy czystym tlenie i podobnym, niskim ciśnieniu we wnętrzu wszystkich modułów i skafandrów można sobie bezkarnie wielokrotnie i szybko przechodzić między nimi i wychodzić w przestrzeń.

    Jedynym problemem jest ryzyko pożarowe, ale przy planowanym niskim ciśnieniu nie byłoby ono dużo większe niż w normalnej atmosferze. Co innego gdy statek stoi na ziemi i zwiększy się ciśnienie w jego wnętrzu powyżej atmosferycznego, wtedy palą się nawet metale...

    Biorąc pod uwagę ówczesną technologię, stan wiedzy, wyścig i pośpiech, to tych ofiar było naprawdę bardzo mało.

    Na zdjęciu to co zostało z Komarowa

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: gdyby tam było ok. 1/5 ciśnienia ziemskiego i tylko czysty tlen, to czy spalanie nie powinno postępować w podobny sposób?

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: Problem również w tym, że człowiek bardzo źle toleruje czysty tlen. Płuca mają tendencję do mikro-zapadania, zaczyna się toksyczne uszkodzenie nabłonka i bardzo wzrasta ryzyko zespołu ARDS.
      Obecnie nawet na salach operacyjnych powinno się stosować maksymalnie 80% tlen i to wyłącznie w fazie "zasypiania i budzenia", pomiędzy zaleca się stosować 30-40%.
      Chociaż przyznam, że kompletnie nie wiem jak to działa w kosmosie. No i sam fakt odkrycia tych uszkodzeń jest w miarę świeży, nie sądzę żeby ktokolwiek o tym myślal w latach 70-80.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: Zdawano sobie sprawę ze skutków ubocznych, ale te kilkanaście dni nie było według naukowców szkodliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina: 100% tlen przy 1/5 cisnienia ziemskiego nie powoduje takich skutków

    •  

      pokaż komentarz

      gdyby tam było ok. 1/5 ciśnienia ziemskiego i tylko czysty tlen, to czy spalanie nie powinno postępować w podobny sposób?

      @ortofosforan: W podobny sposób do spalania w powietrzu atmosferycznym - tak. Jak wiadomo oprócz ciśnienia całkowitego istotne jest też ciśnienie parcjalne tlenu, dlatego tlenem przy 0,2 atmosfery oddycha się lepiej niż powietrzem przy 0,9. Podczas feralnej próby ciśnienie parcjalne tlenu wyniosło ok. 1,15 i dopiero takie warunki były ekstremalnie niebezpieczne.
      Wg. nowszych badań NASA wyszło, że ciśnienie całkowite jednak też jest istotne i jego spadek podnosi palność materiałów, ale nadal bez porównania ze wzrostem ciśnienia parcjalnego tlenu.

    •  

      pokaż komentarz

      Problem również w tym, że człowiek bardzo źle toleruje czysty tlen.

      @markaina: Owszem, ale pod ziemskim ciśnieniem. Nie liczy się procentowy skład mieszanki oddechowej, a ciśnienie parcjalne tlenu (ppo2). Przy 1/5at ilość tlenu byłaby 5 razy mniejsza niż w czystym tlenie szpitalnym, a nawet lekko niższa niż w powietrzu na poziomie morza. Wspomniane skutki nie powinny występować (chyba, że istnieje jakiś dodatkowy efekt o którym nie wiem). No i mimo tych niedogodności do dziś czystego tlenu używa się w ratownictwie medycznym i nurkowaniu (do przyśpieszenia dekompresji).

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: Dopuszczam myśl że w nieważkości jest inaczej :)
      Możesz rozwinąć czysty tlen w ratownictwie? Jedyne co przychodzi mi na myśl to zatrucie tlenkiem węgla, ale ogólnie w ratownictwie czysty tlen jest mało polecany (udowodniono gorsze wyniki przeżycia pacjentów na wysokim tlenie)

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: Ale po Apollo 1 zmieniono podejście i podczas startu atmosfera w CM była azotowo-tlenowa 40/60 Dopiero potem stopniowo podczas lotu była zmieniana na atmosferę czysto tlenową.

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina:

      Dopuszczam myśl że w nieważkości jest inaczej :)

      @markaina: Nie tyle chodzi o nieważkość, co niskie ciśnienie w kabinie. Z drugiej strony przy podwyższonym ciśnieniu toksyczność tlenowa jeszcze rośnie, przy ppo2 1,6at (czyli np. 6m pod wodą) tlen jest już toksyczny dla mózgu i bardzo szybko powoduje drgawki i utratę przytomności.

      Możesz rozwinąć czysty tlen w ratownictwie?
      Tlen jest standardowym wyposażeniem ambulansu, śmigłowca, czy strażackiej torby ratowniczej. Przyznam szczerze, że jak na razie nic nie słyszałem o wytycznych zalecających unikanie go, a ograniczanie przepływu powodujące dopływ "lewego" powietrza z zewnątrz maski to tylko ze względów rozłożenia zapasu na dłuższy czas.

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: A widzisz. Tlen tak, jak najbardziej, kilka litrów na minutę potrafi sprawić cuda. Czysty (załóżmy >90%) tlen nie, prawie nigdy. Raz, że w pogotowiu takie stężenia osiągniesz tylko u chorych zaintubowanych, dwa, że gorzej rokują w porównaniu z tymi gdzie tlenu używano "w sam raz".

    •  

      pokaż komentarz

      @markaina:

      Obecnie nawet na salach operacyjnych powinno się stosować maksymalnie 80% tlen i to wyłącznie w fazie "zasypiania i budzenia", pomiędzy zaleca się stosować 30-40%.

      Chyba, że znieczulasz na MFA z przepływami rzędu 500ml/min, to polecają stosować FiO2 co najmniej 0,6 :P

    •  

      pokaż komentarz

      Ale po Apollo 1 zmieniono podejście i podczas startu atmosfera w CM była azotowo-tlenowa 40/60 Dopiero potem stopniowo podczas lotu była zmieniana na atmosferę czysto tlenową.

      @John_archer: Prawda, ale to była tylko proteza na czas startu, naprawdę azot wprowadzono zdaje się dopiero w skylabie, a pełną atmosferę w promach.

      Tlen tak, jak najbardziej, kilka litrów na minutę potrafi sprawić cuda. Czysty (załóżmy >90%) tlen nie, prawie nigdy.

      @markaina: Strażacy podają poszkodowanym maski z rezerwuarem, po napełnieniu rezerwuaru zaleca się ustawienie przepływu na 12-15l/min i regulowanie, żeby się nie zapadał, co powinno skutkować FiO2 >90%. Zależy jeszcze od dopasowania maski i pewnie tak jak piszesz, prawdziwe >90% to tylko przy intubacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @EliG: poświęcenie zawsze było w ZSRR w cenie, ale zdania co do pokazywania jakiejkolwiek porażki zmieniały się (jak wszystko w tym tworze) jak chorągiewka. Raz dawali coś takiego, a innym razem ktoś odpowiedzialny za upublicznienie czegokolwiek podobnego kończył z powyrywanymi paznokciami i przewietrzonym mózgiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: a gdyby powietrze zastąpić płynem? był eksperymenty częściowo udane z specjalną cieczą którą można normalnie oddychać,statek trzeba by nią zupełnie wypełnić skutki uboczne niezbyt duże

    •  

      pokaż komentarz

      a gdyby powietrze zastąpić płynem? był eksperymenty częściowo udane z specjalną cieczą którą można normalnie oddychać,statek trzeba by nią zupełnie wypełnić skutki uboczne niezbyt duże

      @Jormung: heh, raczej za dużo problemów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      -masa tego płynu - przy założeniu, że ma gęstość wody, masa startowa modułu dowodzenia skoczyłaby z 5,5 tony do blisko 12 ton, a każdy kilogram był na wagę złota
      -jak w tym widzieć? potrzebne maski
      -jak robić notatki? Potrzebne plastikowe tabliczki zamiast lekkiego papieru
      -skąd brać energię potrzebną do ogrzewania/schładzania takiej pojemności cieplnej
      -jak wychodzić kilkukrotnie w przestrzeń - trzeba byłoby uzupełniać ubytki, czyli mieć spory zapas na pokładzie
      -kosmos nie lubi płynów, gazy równomiernie wypełniają przestrzeń, a płyny trzeba ciągle mieszać
      -maceracja naskórka
      -higiena - w końcu w małej przestrzeni są 3 osoby które muszą się odżywiać i załatwiać różne potrzeby fizjologiczne
      -taśma klejąca nie chciałaby się kleić, a to jedno z podstawowych narzędzi w kosmosie
      -jak płyn zachowywałby się przy przyśpieszaniu/zwalnianiu
      -jak mówić do mikrofonu? Potrzebne jakieś laryngofony chyba
      -całe mnóstwo innych... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @umowiony_znak_sygnal: Najbardziej przerąbane i tak mieli sowieccy kosmonauci, którzy nigdy nie powrócili na Ziemię.

  •  

    pokaż komentarz

    Uduszenie, spalenie żywcem, rozerwanie w eksplozji, zmiażdżenie

    dzień jak co dzień... na polskich drogach...

  •  

    pokaż komentarz

    Taki wyścig, a i tak znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że lądowanie na księżycu było kręcone w studiu

  •  

    pokaż komentarz

    Oczywiście teoria spiskowa głosi, że Grissom musiał zginąć, bo za bardzo zwracał na siebie uwagę. Im bardziej bowiem brnięto w projekt, tym bardziej, podobno, zaczynał dostrzegać, że stan technologii nie pozwala na lot na księżyc.
    Najpierw wkurzył się, gdy mało nie utonął podczas próby lądowania w oceanie. Kapsuła nabrała wody i helikopter nie był w stanie jej udźwignąć. Pilot w końcu porzucił próby jej wyciągnięcia i wziął się za wyławianie Grissoma, który z niej wcześniej wyskoczył i praktycznie już tonął w skafandrze.
    Następnie skarżył się (wraz z załogą), że powietrze z instalacji oddechowej obrzydliwie śmierdzi.
    Żonie powiedział podobno, że nie zdziwi się, jeśli zdarzy się jakiś wypadek, a prasie, że swoje szanse na przeżycie w misji ocenia jako niskie.
    Na zwołanej przez siebie, nieautoryzowanej przez NASA konferencji prasowej powiedział, że agencji brakuje jeszcze co najmniej 10 lat, żeby w ogóle marzyć o locie na Księżyc. Jakiś czas później, w obecności fotoreporterów, powiesił cytrynę na symulatorze ("lemon" w slangu oznacza rupiecia, grata albo usterkę).
    Podobno jednak zabiły go słowa, które wypowiedział w momencie, gdy okazało się, że nie działa komunikacja głosowa między kapsułą (w laboratorium) a centrum dowodzenia: "jak, do cholery, mamy dolecieć do Księżyca, skoro system interkomu nie działa pomiędzy dwoma budynkami". Niedługo później spłonął w kapsule, na którą się skarżył.

    Nie musicie dawać plusów, ale proszę: nie minusujcie. Ja wiem, że wykop nie uznaje teorii spiskowych - sam też nie jestem ich zwolennikiem - ale podane przeze mnie powyżej incydenty z Grissomem miały miejsce i tych faktów nikt nie podważa.

    Na zdjęciu: cytrynka.