•  

    pokaż komentarz

    Byłem tydzień temu w Wietnamie, dokładnie w mieście DaNang. Znajomi Wietnamczycy ostrzegali mnie przed przekrętami w Wietnamie więc starałem się być ostrożny ale już na lotnisku próbował mnie właśnie taksówkarz oszukać.

    Po wylądowaniu i odebraniu bagażu zobaczyłem miejsce które oferowało taksówki(takie bezpieczne lotniskowe czyli bez szansy na przekręt) ale okazało się że koszt to $10 niezależnie gdzie na terenie miasta jadę. Problem w tym że mój hotel był tylko jakieś 4km od lotniska i $10 to zdecydowanie za drogo a i tak nie miałem jeszcze ani dolarów ani tych ich wietnamskich dongów. Wyszedłem na zewnątrz a tam od razu z 15 taksówkarzy niemal łapią Cię za rękę i chcą zaciągnąć to swojej taksówki. Chciałem ogarnąć sytuację więc po prostu mówiłem im że nie potrzebuję bo czekam na znajomego. Po jakiś 5minutach gdy próbowałem ogarnąć aplikację podobną do Ubera(nazywa się Grab, polecam) podszedł kolejny taksówkarz z bardzo dobrym angielskim i spytał gdzie mój hotel jest. Jako że aplikacja nie chciała zaakceptować mojej karty a miałem przy sobie tylko brytyjskie funty postanowiłem dogadać się z tym taksówkarzem. Dałem mu adres hotelu i mówi wyraźnie że zawiezie mnie tam za 50 000 dongów(jakieś 8zł). Myślę sobie dobra cena, wymieniłem trochę funtów na te dongi i jedziemy. Po mniej niż 10minutach jesteśmy na miejscu, daje mu banknot 100 000(16zł) i czekam na resztę. A on do mnie że 400 000 jeszcze. Ja WTF przecież 50 000 mówiłeś a on że nie, 500 000(80zł) i że może źle go zrozumiałem. Myślę sobie walek w chuj, pytam go czy pójdzie ze mną do recepcji hotelowej i zapytam ich ile powinna kosztować taka podróż. On tylko że nie ma czasu na to, że zgodziłem się na 500 000 więc taka cena za kurs jest. Ja mówię że nie ma opcji, bierz te 100 000 i sp#%?$?$aj. Gość 2 razy mniejszy ode mnie więc w końcu powiedział ''ok" i odjechał.

    W hotelu powiedzieli mi że kurs z lotniska to 100 000 maksymalnie 120 000 dongów więc gość dostał tyle ile powinnien.

    Potem już tylko tej aplikacji Grab używałem i wszystko było ok. Przez 4 dni jeszcze tylko raz w restauracji "przez przypadek" nabili mi na rachunek danie którego nie zamówiłem. Ogólnie fajne miejsce ale krętaczy jest tam dużo.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie chodzi nawet o pieniądze tylko o sam fakt znalezienia tego padalca. Załączam paragon jaki od niego dostali.
    @Bobisolo1 to może zacznij poszukiwania od ulicy Staszica 4-6 w Krakowie?
    A, pomogę Ci, co mi tam https://www.google.com/maps/place/Stanis%C5%82awa+Staszica+4,+30-001+Krak%C3%B3w/@50.0707423,19.915636,14z/data=!4m5!3m4!1s0x47165b06fea19857:0xdba0e90bc4611f7e!8m2!3d50.0707436!4d19.9331454

    pokaż spoiler ps radzę tego typu znaleziska pisać bardziej oględnym językiem. Bo za "złodzieja" i "padalca" pisanego pod nazwiskiem konkretnego człowieka to sam możesz sporo zapłacić

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: Co jest takiego obraźliwego w określeniu "padalec"? Rozumiem, że niesłuszne nazywanie złodziejem może być powodem pociągnięcia do odpowiedzialności, ale używanie nazw zwierząt na pewno nie. Przy czym w tym przypadku, jeśli reszta opisu jest prawdziwa, to istnieją podstawy do nazywania złodziejem taksówkarza, który w centrum miasta używa taryfy podmiejskiej i jeszcze dolicza dodatkowe opłaty za nie wiadomo co + postój, który nie miał miejsca.

    •  

      pokaż komentarz

      Co jest takiego obraźliwego w określeniu "padalec"?

      @ms93:
      padalec
      1. «beznoga jaszczurka podobna do węża, o małej głowie i ciele pokrytym brunatnymi łuskami»
      2. obraźl. «o człowieku wzbudzającym odrazę swoim postępowaniem»

      https://sjp.pwn.pl/szukaj/padalec.html

    •  

      pokaż komentarz

      @pabianczyk: To jest bardzo subiektywne określenie, ja go nie odbieram na równi np. ze złodziejem, raczej jako coś w stylu "cham".

    •  

      pokaż komentarz

      @ms93: Pytałeś co jest obraźliwego udając, że padalec oznacza jedynie zwierzę. Dostałeś odpowiedź. Padalec w stosunku do człowieka jest określeniem obraźliwym. Skoro porównujesz go do chama to proszę:

      cham
      1. posp. «o człowieku ordynarnym»
      2. daw. «pogardliwie o chłopie»
      https://sjp.pwn.pl/szukaj/cham.html

      Nazywanie złodzieja złodziejem nie jest obraźliwe, nazywanie złodzieja padalcem już takie jest. Nazywanie chama chamem nie jest obraźliwe, nazywanie go padalcem już takie jest. Używanie określenia padalec w odniesieniu do człowieka jest obraźliwe z założenia. Jednocześnie nazywanie złodziejem osoby która nic nie ukradła też jest obraźliwe.

      To jest bardzo subiektywne określenie

      @ms93: Nie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: "Możesz sporo zapłacić", tj. możesz wyjaśnić to dokładniej? Np. podać sprawę sądową, gdzie człowiek dopuszczający się oszustwa, potwierdzonego kwitem, wygrał jednocześnie sprawę cywilną za nazwanie go określeniem typu"padalec" - czyli mam tu ma myśli pojedynczy epitet, ewidentnie skorelowany z jego udowodnionym zachowaniem?

      Czy może tak piszesz "na wszelki wypadek" żeby szanować takie indywidua.. ?

    •  

      pokaż komentarz

      @pabianczyk: Naprawdę uważasz, że nazwanie kogoś określeniem obraźliwym, określającym, że jest złym człowiekiem, ale nie sugerującym, że popełnił jakiś czyn przestępczy, może być podstawą do ukarania? I że jakikolwiek sąd by wydał taki wyrok?

    •  

      pokaż komentarz

      @tomekpee: Nie będę Ci szukał sygnatur spraw sądowych, ale taki opis po pierwsze sam spełnia przesłanki przestępstwa pomówienia (o "parszywe złodziejstwo") 212 § 2 kk a przez histerycznie głupi opis nie znajdą zastosowania przesłanki wyłączające z art 213 kk.
      Do tego tak po ludzku, zwyczajnie- jeśli nazwiesz konkretnego człowieka (który nie jest politykiem, bo w grze politycznej dochodzą orzeczenia TS na temat wolności słowa i demokracji) "padalcem" albo w inny sposób powszechnie uważany za obelżywy, to naruszasz jego cześć i dobre imię i taka osoba może domagać się roszczeń z art 24 kc w zw. z art 23 kc (naruszenie dóbr osobistych)

      Nie jest moim celem przekonywanie do "szanowania takich indywidu [uw?] ", opisanie takiej sytuacji która miała miejsce w normalny, przyzwoity i kulturalny sposób (a lepiej trochę szyderczy/żartobliwy, ale to już moja osobista preferencja) byłoby jak najbardziej w porządku i nie narażało piszącego na potencjalne problemy prawne, a wywołałoby ten sam lub może nawet lepszy efekt.

    •  

      pokaż komentarz

      @pabianczyk: Jeszcze w kwestii czy to określenie subiektywne - czy ktoś jest złodziejem można zweryfikować udowadniając, że coś ukradł lub nie. Czy ktoś jest chamem lub padalcem nie da się jednoznacznie stwierdzić, bo to jest odczucie wyrażającego się w ten sposób - w jego opinii tamten zachował się źle, ale nie ma definicji stwierdzającej kiedy zaczyna się być chamem, a w przypadku bycia złodziejem taka jednoznaczna definicja istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      Naprawdę uważasz, że nazwanie kogoś określeniem obraźliwym, określającym, że jest złym człowiekiem, ale nie sugerującym, że popełnił jakiś czyn przestępczy, może być podstawą do ukarania? I że jakikolwiek sąd by wydał taki wyrok?

      @ms93: A gdzie ja napisałem coś takiego? Napisałeś, że padalec nie jest obraźliwy i do tej części się odnosiłem.

      Jeśli chodzi o to czy można kogoś za to ukarać, to nie znam się na przepisach, więc na ten temat się nie wypowiadam.

      Jeszcze w kwestii czy to określenie subiektywne

      @ms93: Nie rozumiesz. Jeśli nazywasz kogoś padalcem to go obrażasz, zawsze i wszędzie. Nie jest to w żadne sposób subiektywne.

    •  

      pokaż komentarz

      @pabianczyk: Chodzi mi o to, że ktoś wyrażający się tak o innej osobie może uważać jego zachowanie za ordynarne czy odrażające - pytanie tylko gdzie podstawić granicę. Czy nazwanie mordercy padalcem jest uprawnione? Dla większości pewnie tak. Czy nazwanie w taki sposób taksówkarza zawyżającego cenę jest uprawnione? Tutaj może być większa różnica w opinii między ludźmi. Jeden uzna to za uprawnione, drugi nie.
      Za to gdy nazywasz kogoś złodziejem, to da się jednoznacznie stwierdzić czy było to uprawnione. Jeśli ukradł, to można go tak nazywać, jeśli nie - nie można. Tutaj nie ma miejsca na własną ocenę. Każdy uzna, że to uprawnione.
      Ja mogę uważać, że ktoś przepychający się w kolejce jest chamem i go tak nazwać, a ktoś inny uzna, że to przesada. Za to jeśli zobaczę, że ktoś coś ukradł i z tym ucieka, to nazwanie go złodziejem będzie miało obiektywne podstawy i raczej nikt nie zakwestionuje, że nie mogę nazwać złodziejem kogoś, kto coś ukradł.

    •  

      pokaż komentarz

      @ms93: Jeszcze raz.

      To czy uważasz kogoś za padalca jest subiektywne.
      To, że nazwanie kogoś padalcem jest obraźliwe nie jest subiektywne.

      Odnosiłem się do obraźliwości nazywania kogoś padalcem, nie do tego czy taksiarz jest padalcem czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pabianczyk: Ok. Ja wyszedłem z założenia, prawdopodobnie błędnego, że określenie staje się obraźliwe tylko, gdy jest rzucone bezpodstawnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ms93: Jeśli ktoś jest głupim ..jem, to nawet jak to prawda to nadal to obraźliwe określenie. I jako głupi .uj zapewne może z tego powodu pozwać do sądu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: Miałem na myśli praktykę sądową - czy rzeczywiście są takie sprawy, i czy zapadają takie orzeczenia. Że istnieje przestrzeń do takiego pozwu w przepisach - to widać z Twojego poprzedniego postu, trudno z tym dyskutować. Pytaniem było raczej, jak w praktyce postępują sędziowie.

      Odpisując wcześniej miałem na myśli bardziej "padalca". Natomiast faktycznie "parszywe złodziejstwo" w stosunku do paragonu za 44 zł brzmi histerycznie, przeoczyłem nagłówek :)

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: a jeżeli napiszę że dla mnie taksówkarze którzy mieszkają gdzieś w rejonach ulicy staszica w krakowie, którzy jeżdzą na taryfie 4 w centrum miasta i dorzucają dopłaty po 20zł ot tak - to k#%?y i złodzieje, to też się zaliczam do tych których można pozwać? :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @skolfild: Na pewno z art 141 kodeksu wykroczeń
      Szanujmy swój język i przestrzeń publiczną ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Witam, specjalnie założyłem konto żeby odpowiedzieć merytorycznie.
    (nie jestem taksówkarzem ... pracuje ze sprzętem do taksówek)

    PONIŻSZA ŚCIANA TEKSTU Z OBLICZENIAMI JEST BEZ EMOCJI - TO CZYSTE LICZBY ... ANALIZA TYLKO ... TTTYYYLLLKKKOOO ... DOSTĘPNYCH INFORMACJI ... NIE WYDAJE OPINII ... NIE OSKARŻAM ANI NIE BRONIĘ

    Fakty z paragonu:
    Początek: 11.10.2018 (czwartek) 21:57
    Koniec: 11.10.2018 (czwartek) 22:04

    Widząc opłaty za postój ... 4 taryfę ... opłatę początkową ... z doświadczenia powiem że jest to MAX taryfa dozwolona w Krakowie. 90% taksówkarzy jeździ około 30-35% taniej.

    przejechana trasa: 1,974 km

    opłata za przejechane kilometry: 17 zł (w taryfie 4 = 8,40 zł / km)
    opłata za czekanie lub trasę w korku: 0 zł (w taryfie 4 = 38 zł / km)
    opłata za początek kursu 7 zł (niezależnie od taryfy)
    dopłata 20 zł (niezależne od taryfy 4 x 5 zł)

    Start adres: brak
    Koniec adres: brak

    JEŚLI ... kurs był z rynku głównego to był w obrębie miasta Krakowa i kierowca oszukał klienta (jeszcze raz napiszę ... nie oskarżam ani nie bronię)

    JEŚLI ... kurs był poza granicami miasta Krakowa to kierowca prawdopodobnie wystawił paragon w większości zgodnie z prawem ... przy kilku założeniach paragon jest w 100% ok ... są na to szanse (jeszcze raz napiszę ... nie oskarżam ani nie bronię)

    OPCJA 1 - kurs z Rynku Głównego

    To teraz tak .... zakładamy że kurs jest z Rynku Głównego ... co jest wtedy nie tak na tym paragonie?

    1.
    Kierowca użył taryfy 4 co jest niezgodne z prawem.

    wytłumaczenie:
    Jest zwykły czwartek godzina 21:57 - 22:04
    Kierowca powinien rozpocząć kurs na taryfie 1 (zwykł dzień, w obrębie miasta, pomiędzy 6:00 - 22:00)
    Dopiero o godzinie 22:00 powinien przełączyć na taryfę 2 (zwykł dzień, w obrębie miasta, pomiędzy 22:00 - 6:00)

    UWAGA! ... kierowca mógł rozpocząć kurs o 21:57 ... i nie jechać tylko np czekać aż klienci wsiądą ... mógł ruszyć o 22:00 dlatego cała trasa jest na taryfie 4

    2.
    Kierowca użył dopłaty co w obrębie miasta Krakowa jest niezgodne z prawem.

    wytłumaczenie:
    zgodnie z ustawą miasta Krakowa na terenie miasta nie można używać dopłat za kurs.

    PODSUMOWANIE opcja 1

    Gdyby kierowca jadąc z rynku wykonał kurs poprawnie wyniósł by on około:
    Start = 7 zł
    Trasa przed 22:00 = 1 km * 2,8 zł = 2,8 zł (mając 8,4 zł na taryfie 4 z doświadczenia zakładam że tyle ma na taryfie 1)
    Trasa po 22:00 = 0,974 * 4,2 zł = 4,1 zł (mając 8,4 zł na taryfie 4 z doświadczenia zakładam że tyle ma na taryfie 2)
    Dopłata = 0 zł

    SUMA = 13,9 zł

    KOMENTARZ KOŃCOWY opcja 1:
    W tym przypadku kierowca oszukał klienta.

    OPCJA 2 - kurs poza miastem

    1.
    Kierowca użył taryfy 4 co jest niezgodne z prawem.

    wytłumaczenie:
    Jest zwykły czwartek godzina 21:57 - 22:04
    Kierowca powinien rozpocząć kurs na taryfie 3 (zwykł dzień, poza obrębem miasta, pomiędzy 6:00 - 22:00)
    Dopiero o godzinie 22:00 powinien przełączyć na taryfę 4 (zwykł dzień, po za obrębem miasta, pomiędzy 22:00 - 6:00)

    UWAGA! ... kierowca mógł rozpocząć kurs o 21:57 ... i nie jechać tylko np czekać aż klienci wsiądą ... mógł ruszyć o 22:00 dlatego cała trasa jest na taryfie 4 ... jeśli tak było to to eliminuje tą nieprawidłowość

    PODSUMOWANIE opcja 2

    Gdyby kierowca jadąc poza miastem wykonał kurs poprawnie wyniósł by on około:
    Start = 7 zł
    Trasa przed 22:00 = 1 km * 5,60 zł = 5,60 zł (mając 8,4 zł na taryfie 4 z doświadczenia zakładam że tyle ma na taryfie 3)
    Trasa po 22:00 = 0,974 * 8,40 zł = 8,18 zł (taryfa 4)
    Dopłata = 20 zł (mógł to być bus ... a kierowca mógł pakować np bagaże przed kursem)

    SUMA = 41 zł ... jeśli by zaczął jechać o 22:00 to nie użył by taryfy 3 tylko wszystko na 4 więc wyszła by wtedy kwota z paragonu 44 zł

    KOMENTARZ KOŃCOWY opcja 2:
    wyobraźcie sobie sytuacje że kierowca jedzie 10 km za miasto po klienta ... busem ... pakuje przez 10 minut walizki ... stąd takie taryfy i tyle do zapłaty ... dodam jeszcze że te taryfy to max dozwolony w Krakowie, wyższe taryfy są zabronione

    Dziękuję za uwagę ... gratuluję jeśli ktoś tu doczytał ... pozdrawiam