•  

    pokaż komentarz

    Miałem w życiu kilka "deżawi" i to kilkunastosenkundowych. Więcej jak byłem młodszy, mniej obecnie. Najdłuższe było w L.O. trwało 15-20 sek i dotyczyło rozmowy z kolegami i koleżanką na przerwie w szkole. Mogłem dosłownie "cytować" co powiedzą i to zdanie po zdaniu, prze kilka kolejnych wypowiedzi. Swoją kwestię przerwałem - zakończyłem inaczej niż miałem w deja vu i rozmowa potoczyła się inaczej - i to najdziwniejsze, bo pamiętam resztę: że ta rozmowa, ze trzy zdania dalej rozpoczynała konkretną kłótnię a efekty tej kłótni przekraczały daleko oczekiwania nas rozmawiających...

    Mam wrażenie, że deja vu może być pewnego rodzaju ostrzeżeniem przed ważnymi decyzjami/zdarzaniami, które mogą negatywnie kształtować naszą przyszłość. Jedno deja vu uratowało mi życie, innego nie zrozumiałem od razu i pożałowałem... (opowiedzieć?)
    Skąd się to bierze? Myślę, że jest to czkawka multiversum... Nasze bliskie kopie trafiają na ten sam problem/wydarzenie i podejmują ważną decyzję - jest to często mocny ślad emocjonalny a dzięki emocjom zapamiętujemy lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @WLADCA_MALP: Ja miałem ostatnio takie uczucie podczas rodzinnego spotkania z tym, że byłem przekonany iż kilka dni wcześniej dana sytuacja kropka w kropkę mi się śniła. Poczułem się tak cholernie dziwnie, że trudno to opisać, tym bardziej, że sytuacja (na szczęście pozytywna) była niesamowicie nieprawdopodobna do przewidzenia w jakikolwiek sposób. W ogóle mam jakieś takie realistyczne sny... Parę dni temu śniło mi się niby głupie wydarzenie, że do pracy przywieźli nowy dystrybutor do wody. I to było tak realistyczne, że nadal nie wiem czy to był sen, ale nowego dystrybutora nie znalazłem. Jeszcze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Takie tam głupie ( ͡° ͜ʖ ͡°) jedno z wielu. Mam tak zbyt często.

      Może nie do końca zgodnie z tematem ale inna, ciekawa sytuacja (którą nigdy publicznie się nie dzielę pokazując twarz, bo uznali by mnie za czubka) miała miejsce około 14-15 lat temu w wakacje, kiedy jako wczesny nastolatek wraz z kumplem szlajaliśmy się po osiedlu. Byliśmy z tych grzecznych dzieciaków i po prostu sobie chodziliśmy i dyskutowaliśmy o grach, komputerach i innym p$?$##!olo. Graliśmy wtedy namiętnie, wręcz fanatycznie w pierwszą część gry Gothic, gdzie jednym z bóstw był Śniący. Wiem, wiem już brzmi głupio ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tyle z wprowadzenia.
      Żar lał się z nieba a nasze złoty pięćdziesiąt już zostało wydane na oranżadę w szklanej butelce. I tak z nudów usiedliśmy na ławce i zacząłem udawać / robić sobie żarty, że niby jako członek bractwa Śniącego mam od niego wizję (elementy obecne w grze). I w tej wizji, na pobliskiej górce (taka co w zimie służyła do zjeżdżania na sankach, otoczona blokami z 4 stron) niby Śniący wskazał mi leżące pieniądze. Na oranżadkę oczywiście. No to z jajcarskim humorem, podkręceni nudą idziemy. Szukając dokładnie w trawie znaleźliśmy kilkanaście złotych w monetach 1, 2 i 5 zł. Zbieg okoliczności? Pewnie tak, ale szok i niedowierzanie towarzyszy mi do dziś ( ͡° ͜ʖ ͡°)