•  

    2051 + 1 = 2052

    Tytuł: Na szczytach rozpaczy
    Autor: Emil Cioran
    Gatunek: filozofia, etyka
    Ocena: 10/10
    ISBN: 9788365680655
    Tłumacz: Ireneusz Kania
    Wydawnictwo: Aletheia
    Liczba stron: 260

    Zaznaczę, że to nie książka dla każdego i ludziom normalnym raczej się nie spodoba.

    Mi się czytało bardzo przyjemnie, parę razy się uśmiałem, oraz zgadzam się z autorem w prawie wszystkim. Stwierdzenia jak " samotność kosmiczna" były infantylne, ale dodawało to uroku. Bardzo ładnie o miłości jest napisane i pasowało to do mnie. Książka skłania do refleksji. Moim ulubionym rozdziałem jest "Rezygnacja".

    #bookmeter #ksiazki #filozofia #filozofiabookmeter #etykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2049 + 1 = 2050

    Tytuł: Most nad piekłem. Amerykańskie bombowce na polskim niebie.
    Autor: Serhii Plokhy
    Gatunek: historia
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788324087341
    Wydawnictwo: Znak
    Liczba stron: 400
    Forma książki: książka

    Na wstępie muszę zaznaczyć, że wydawnictwo Znak odwaliło tutaj dziwną akcję i zmieniło w tłumaczeniu tytuł książki na taki, który sugeruje polonocentryczność jej zawartości. Czytelnik może pomyśleć, że to książka o amerykańskich misjach bombowców nad polskim niebem. W książce faktycznie jest sporo wzmianek o Polsce i misjach nad nią, jednak zgodnie z oryginalnym tytułem "Forgotten Bastards of the Eastern Front. " to przede wszystkim książka o czymś zupełnie innym: o zapomnianych lotnikach i członkach personelu naziemnego, którzy obsługiwali bombowce lecące z zachodu na wschód i z powrotem w ramach misji Frantic. Książka opisuje pomysł i powstanie wahadłowych lotów długodystansowych, współpracę USA i ZSRR, ale przede wszystkim skupia się na relacjach żołnierzy amerykańskich z czerwonoarmistami i lokalną ludnością. Jest również rozbudowany wątek szpiegowski. Książka zrealizowana w ramach stypendium Fullbrighta, autor dzięki otrzymanemu finansowaniu odwalił wielka pracę w archiwach ukraińskich oraz zachodnich. Pomimo dziwnego zabiegu wydawnictwa odnośnie tytułu (o jego przyczynach nie wiem, ale się domyślam) to kawał solidnej, merytorycznej książki o dość zapominanym epizodzie z dziejów amerykańskich chłopców w Europie. Miłośnicy lotnictwa mogą być nieco zawiedzeni sama kwestia opisu poszczególnych misji Frantic, częstą są one jedynie tłem dla opisu życia w bazach czy wynikających tam problemów. Bonus: zajebisty Harvard zrobił na temat książki q&a z autorem, wrzucam link w komentarzu.

    #bookmeter #historia #iiwojnaswiatowa #lotnictwo #ciekawostkihistoryczne #ksiazki #czytajzwykopem #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2047 + 1 = 2048

    Tytuł: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
    Autor: Haruki Murakami
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788328715264
    Tłumacz: Anna Zielińska-Elliott
    Wydawnictwo: Muza
    Liczba stron: 224

    Nieco osobista książka Murakamiego, w której przybliża nam różnorodne historie ze swojego życia, począwszy od związków z kobietami, skończywszy na wierszach o ulubionej drużynie bejsbolowej. Jest dużo realizmu magicznego, ale również pięknego języka i oszczędnej formy, z których w końcu słynie. Niewiele seksu.

    Dobrze mi się ją czytało, jedna z lepszych jak dotąd.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2046 + 1 = 2047

    Tytuł: Na Zachodzie bez zmian
    Autor: Erich Maria Remarque
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    ISBN: 9788375103908
    Tłumacz: Ryszard Wojnakowski
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 192

    "Wszyscy mamy po nie więcej niż dwadzieścia lat. Ale czy jesteśmy młodzi? Młodość dawno minęła. Jesteśmy starymi ludźmi."

    Wyniszczająca lektura. O wojnie, która bezpowrotnie zabiera zdolność do normalnego życia. Wokół śmierć, w głowie obojętność, a w sercu pustka - zostaje jedynie ciało i bezwiedna egzystencja.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2042 + 1 = 2043

    Tytuł: Kopia ojca
    Autor: Philip K. Dick
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    ISBN: 9788378188094
    Tłumacz: Janusz Szczepański
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 552

    Kolejny, trzeci z kolei, przeczytany przeze mnie zbiór opowiadań od Philipa K. Dicka. Opowiadania w tym zbiorze były nierówne - niektóre były szalenie ciekawe i wciągające, a inne nudne i nieciekawe. Na przykład tytułowe opowiadanie Kopia ojca było bardzo średnie. Niemniej jednak jak zawsze u Dicka było dużo rozważań na temat społeczeństwa, moralności oraz szerokopojętej filozofii.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2036 + 1 = 2037

    Tytuł: Piast
    Autor: Grzegorz Gajek
    Gatunek: powieść historyczna
    Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788382101874
    Wydawnictwo: Sine Qua Non
    Liczba stron: 688
    Forma książki: e-book

    Mocno przeciętna powieść przygodowa osadzona w realiach pierwszej połowy IX wieku, w której autor przedstawia swoją wizję tego, jak Piast stał się Piastem i założycielem dynastii. Kierowana raczej do czytelników płci męskiej w wieku nastoletnim lub starszych, którzy chcą poczuć się jak nastolatkowie (chociaż pierwsza część książki, podporządkowana intrydze głównie dojrzewaniowo-miłosnej, w której pobrzmiewają jakieś wątłe echa "Chłopów" Reymonta, może takich czytelników jednak odstraszyć). Z tego też powodu jeszcze mniej przypadła mi do gustu, bo babie trudno raczej kibicować któremuś z dwóch głównych bohaterów - braci "bliźniaków", z których jeden właśnie Piastem się staje, wcześniej trafiając do drużyny wikingów.
    Swego czasu przeczytałam chyba wszystkie powieści osadzone we wczesnym średniowieczu i nie jestem w stanie nie porównywać "Piasta" Gajka do każdej z nich. No więc wypada to słabo, zwłaszcza w odniesieniu do takich klasyków jak Bunsch. Z uwagi na postać Piasta najsensowniejszym porównaniem wydaje się "Ja, Dago" Nienackiego - i tu również blado, bo mimo licznych wad powieści, Nienacki oferował świetną filozofię władzy i gęste legendarno-podaniowe tło, a u Gajka wszystko jest bardzo powierzchowne. Trudno oczywiście oczekiwać świetnego odmalowania tła historycznego od tej konkretnej epoki, co do której źródeł jak na lekarstwo - i to jest wygodne, dopóki pozostajemy na terenie (późniejszej) Polski czy Skandynawii, lecz w wypadku osadzenia części akcji w Saksonii, świeżym nabytku cesarstwa niemieckiego, no to ten paździerz eksploduje. Najmniejszym problemem, jaki powoduje uśmiech, są truskawki w IX wieku.
    Powieść nie jest napisana źle. Autor umie pisać płynnie, stosuje leciutką archaizację, ale ma wielkie problemy z konstruowaniem intrygi zwłaszcza na poziomie rozwiązania akcji. Z tego względu szczególnie końcówka książki jest bardzo rozczarowująca, zbyt szybka, sprawiająca wrażenie, że Gajek chce już po prostu zamknąć temat, bo sam ma go dosyć. Dynamiczne sceny często są zbyt chaotyczne. Tło historyczne powstania Stellingów niewykorzystane. Kolejnym problemem jest podwójna narracja - w niektórych rozdziałach pierwszo-, w większości trzecioosobowa. Czekałam na ostatnie zdania książki, które mogłyby usprawiedliwiać ten zabieg, no i nie przekonał mnie on. Gawęda prowadzona na temat wydarzeń po kilkudziesięciu latach powinna być skonstruowana inaczej (bez stwierdzeń w stylu "tamtego roku nic się nie działo" - człowiek skupia się przecież właśnie na tym, co ważnego się działo!).
    Mimo wszystko dam jeszcze szansę kolejnej książce, bo niebawem ma wyjść "Bolko" czyli coś o młodym Chrobrym. Wtedy to będzie milion powieści do porównania.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #slowianie #wikingowie #historia #sredniowiecze #powieschistorycznabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2034 + 1 = 2035

    Tytuł: Na sprzedanej wojnie: Dziennik dowódcy grupy bojowej, Sześćdziesiąt dni - misja Afganistan/Paktika
    Autor: Marcin Szymański
    Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788311165267
    Wydawnictwo: Bellona
    Liczba stron: 350

    Spodziewałem się kolejnej opowieści weterana Afganistanu i pozytywnie się zaskoczyłem.
    Autor był dowódcą grupy bojowej, stąd większość książki to nie patrole i walka a praca sztabowa i organizacyjna. Co nie znaczy że akcji bojowych nie ma - bo są. I nie znaczy że książka jest nudna - po prostu mniej w niej akcji a więcej przemyśleń.

    pokaż spoiler "Nie byliśmy komandosami rodem z filmowych produkcji, nie byliśmy elitą elit ani nawet agentami tajnych służb. Nie było wokół nas żadnej otoczki, legendy - żadne media, żadna chwała, żadne spektakularne akcje. Stanowiliśmy zwykłą, cholerną piechotę, którą nikt się zbytnio nie przejmował. Byliśmy chłopakami od czarnej roboty, nikt z nas nie marzył o pochwyceniu bin Ladena, nikt też nie miał złudzeń co do tego, że dokonamy jakiegoś wielkiego przełomu. Do nas należał mozół wojny - setki patroli, konwojów, budowa i obrona baz, brutalna monotonia zwyrodniałej rzeczywistości. Na nas też spoczywał największy ciężar walk z trudnym i zmotywowanym przeciwnikiem. Naszą codziennością była ciężka i niebezpieczna praca, którą w zasadzie mało kto dostrzegał. Byliśmy mrówkami w gigantycznym kopcu, którego układanie nigdy się nic kończyło."


    Tradycyjnie jest sporo narzekania na organizację pracy wojska

    pokaż spoiler "Podczas odprawy oficerowie by Kontrwywiadu Wojskowego kładą przede mną stertę papierów - to raporty wskazujące na to, że w Duli rezyduje silna grupa talibów, sugerują nam odwołanie operacji. Wiemy o tym nie od dziś i właśnie dlatego się tam wybieramy. Takie posunięcie ze strony służb przed samym naszym wyjazdem wydaje mi się klasycznym zagraniem na zabezpieczenie własnych tyłów. Ruch na wypadek, gdyby coś się wydarzyć. Zawsze można wtedy powiedzieć: „A nie mówiłem'', „Informowałem dowódcę grupy", „Ostrzegałem"..."


    pokaż spoiler "Generalnie wokół dowódców jednostek bojowych jest niewiele osób i instytucji które miałyby intencje wsparcia procesów decyzyjnych. Jest natomiast całe mnóstwo podmiotów, które rezerwują sobie prawo do oceny podejmowanych decyzji. Zwłaszcza po czasie zaistnienia ich potencjalnych skutków - przede wszystkim po czasie."


    Sporo miejsca autor poświęcił na obserwacje miejscowej ludności, warunków życia, organizacji społeczności.

    pokaż spoiler "Ci ludzie żyją dokładnie tak, jak żyło się temu - tak też wygląda poziom ich zabezpieczenia medycznego. Opuszczamy szpital, jest dużo uśmiechów, wdzięczności, pozytywnej energii. Bardzo rzadko odczuwam tu takie emocje. Wreszcie choć przez chwilę mam wrażenie, że robimy coś w stu procentach pozytywnego - dajemy ludziom radość. Coś bezdyskusyjnie dobrego. W drodze powrotnej dręczą mnie jednak ponure myśli. Los kobiet na tutejszej prowincji to piekło. Wykluczenie społeczne w tym kraju dotyczy kobiet i nomadów. Państwo w zasadzie nie dostarcza na poziom prowincji nic, ale mężczyźni i dzieci mogą chociaż przyjechać do szpitala. Generalnie obywatel jest pozostawiony sam sobie, nie figuruje w spisach, nie płaci podatków, nie dostanie emerytur nie ochrania go policja, nie kształci szkoła. Ludzie od wieków są przyzwyczajeni do tego, że państwo nie daje im nic. Tak wygląda afgańska prowincja. Czy i kiedy to się zmieni? To nawet nie jest państwo upadłe, tutaj państwa po prostu nie ma - nigdy nie było."


    Książka została wydana niedawno, już po niechlubnym wycofaniu wojsk koalicji i dzięki temu dostajemy też komentarz co poszło nie tak i co mogliśmy zrobić inaczej.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #biografiabookmeter #autobiografiabookmeter #pamietnikbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2032 + 1 = 2033

    Tytuł: Zima
    Autor: Andrzej Stasiuk
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

    I nawet gdy stoi pod sklepem z facetami, to widać, że stoi sam.

    Paweł, Mietek, Grzesiek, Paris-London-New York, Zima. I tyle. Pięć tekstów, po kilka stron każdy. I koniec. Krótka to była zima. I może dobrze.

    W pierwszych czterech esejach znalazłem wspólny mianownik. Traktują one o tęsknocie. Nie jakiejś konkretnej, ta jest – wydaje mi się – całkiem jeszcze znośna. Autor przy pomocy szkiców raczej niż opowieści o ludziach ukazuje tęsknotę za czymś nieznanym. Za czymś lepszym, bo przecież gdzieś musi być lepiej. Za czymś czego może i by się chciało, ale trochę strach albo jakaś niepewność? Bo jednak gdzie indziej na pewno jest inaczej, tylko czy inaczej to koniecznie znaczy że lepiej? No i w dodatku to jednak nieznane. Tutaj może nie jest wspaniale, ale jest stabilnie. Wiadomo czego się spodziewać. A zmiana to jednak ryzyko.

    Temat to bardzo ciekawy i dość ciekawie, choć na tyle nie wprost przedstawiony, że może autor chciał napisać w ogóle o czymś zupełnie innym, a ja tylko znalazłem to co znaleźć chciałem. To, co nie tyle mi przeszkadzało, ale zdziwiło w tych pierwszych czterech tekstach to mała zawartość Stasiuka w Stasiuku. Po kilku książkach tego, jednego z najwyżej przeze mnie cenionych, autora spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Ba, pan Stasiuk przyzwyczaił mnie do czegoś innego. A tutaj jednak zmiana. Zaburzona stabilność. Coś jest inaczej. Czy lepiej? Nie mam pojęcia. O tyle wpłynęło to na mój odbiór, że biorąc Zimę do ręki nie chciałem w tej lekturze szukać żadnej zmiany. Chciałem znaleźć stasiukową stabilność.

    Sytuację – wyłącznie z przedstawionego wyżej punktu widzenia – ratuje ostatni esej, tytułowa Zima. Tam są dokładnie wszystkie te emocje i obrazy, które, kiedy było mi ich potrzeba, znajdowałem na tych kilkuset gramach papieru z nazwiskiem Andrzej Stasiuk na okładce. To jest zupełnie moje osobista uwaga, ale odniosłem wrażenie, jakby ten ostatni tekst, moim zdaniem nie pasujący do reszty, tak tematyką jak i stylem, został tam umieszczony specjalnie dla czytelnika takiego jak ja. Czytelnika, który – w tym konkretnym przypadku – wie czego chce. I ten esej jest wyjątkowo piękny, nawet na tle wielu innych pięknych, które wyszły spod pióra pana Stasiuka.

    Tak sobie myślę, że gdybym, dajmy na to w lutym, stojąc przemarznięty na przystanku gdzie czekałbym na spóźniony autobus, który – być może – nie potrafi poradzić sobie z wjazdem pod górkę po oblodzonej jezdni, gdybym wtedy, okutany w grube ubrania i okręcony szalikiem, patrząc na wydobywające się z nosa kłęby pary, bo te wydobywające się z ust już dawno zamarzły na nieszczęsnym szaliku, klnąc na mróz, spóźniający się autobus i niemal wieczną lutową ciemność, gdybym spotkał na tym przystanku pana Stasiuka, to powiedziałbym mu tak:
    – Panie Andrzeju, ta Zima to tak jako całość nie całkiem panu wyszła. Niech się pan jednak nie przejmuje; zima, moim zdaniem, to jako całość w ogóle nie wyszła. Panu Bogu, Matce Naturze czy procesom fizycznym kształtującym klimat na naszej szerokości geograficznej. Tyle jednak dobrego, że i w zimie, i w Zimie można znaleźć coś naprawdę wyjątkowego i pięknego. Fakt, że zwykle dopiero pod koniec.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2031 + 1 = 2032

    Tytuł: Żar. Oddech Afryki
    Autor: Dariusz Rosiak
    Gatunek: literatura faktu
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788380493025
    Wydawnictwo: Czarne
    Forma książki: audiobook

    "Afryka dzika, dawno odkryta", a książka to zbiór reportaży z różnych krajów Afryki, z różnych jej stron. Czyta się bardzo dobrze, można się wciągnąć w poszczególne relacje. Mimo, że materiał do reportaży pisany był w różnych latach, to widać pewną ciągłość myśli.

    #bookmeter #legimi #audiobook #ksiazki #czytajzwykopem #literaturafaktubookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2030 + 1 = 2031

    Tytuł: Ślepowidzenie
    Autor: Peter Watts
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 10/10
    ISBN: 9788374800976
    Tłumacz: Wojciech M. Próchniewicz
    Wydawnictwo: Mag
    Liczba stron: 338

    Z pewnością książka, która wywarła na mnie największe wrażenie od lat.

    Mamy tutaj historie pierwszego kontaktu ludzi z obca cywilizacją w całkiem niedalekiej przyszłości. Historia będzie punktem wyjściowym do poruszenia wielu kwestii-inteligencji, świadomości, rozwoju nas jako ludzi.

    Nie chciałbym nikomu psuć przyjemności czytania-wiadomo, że najlepszy jest ten pierwszy raz gdy autor zabiera nas w nieznane. Dlatego nie chce opisywać więcej fabuły czy swoich przemyśleń o całości.

    Autor sprawnie żongluje światem przedstawionym, liczne zwroty akcji lub narracji sprawiają, że od pewnego momentu od książki nie da się oderwać. Ciekawość dosłownie pożera kolejne strony, mimo wielu trudnych, naukowych określeń. Jedyny mój „zarzut” to trudny początek, nie wiadomo o co chodzi i miejscami może wydawać się bełkotliwe. Pierwszych 80 stron przeczytałem w kilka dni- nie szło mi łatwo i jakoś nie mogłem się skoncentrować. Za to resztę już jednym tchem. Prawdziwa truskawka #pdk na torcie są przypisy na końcu książki w których autor wyjaśnia wiele terminów jak i sposób w jaki konstruował świat przestawiony.

    Obiektywnie sama książkę oceniałbym na 8/10 ale po przeczytaniu całości i uzupełnieniu wiedzy z przypisów mogę tylko pogratulować autorowi doskonałej pracy, stad właśnie ocena 10/10. Gorąco polecam! Chapeau bas!

    #bookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2028 + 1 = 2029

    Tytuł: Bezpowrotnie utracona leworęczność
    Autor: Jerzy Pilch
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    Pytanie: dlaczego diabeł przyszedł w czwartek? jest dla mnie jednym z możliwych początków literatury, jednym z powodów pisania, jednym z pierwszych impulsów – jakby Mariana Stalę sparafrazował Heidegger – literaturoodczucia, literaturoodczucia świata.

    Stało się. Zarwałem nockę. Z rosnącą przykrością i rozczarowaniem coraz mocniej doświadczam faktu, że wzrost dyskomfortu związanego z nieprzespaną nocą jest wprost proporcjonalny do dystansu czasowego jaki dzieli dzień dzisiejszy od dnia moich narodzin. Ale nie o efektach nieprzespanej nocy miałem, a o przyczynach. A przyczyną tego co stało się wczorajszej nocy był niejaki pan Pilch, imieniem Jerzy i jego zbiór felietonów czy może esejów tytułem Bezpowrotnie utracona leworęczność. Świadomy nawet mniej-więcej czekających mnie porannych konsekwencji, choć nieświadomy jeszcze ich skali, rozsądnie odkładałem książkę po kolejnym przeczytanym fragmencie. Później przewracałem się z boku na bok i, starając się nie myśleć o tym co właśnie przeczytałem tylko zasnąć, myślałem o tym co właśnie przeczytałem. A kiedy skończyłem myśleć sięgałem, po ciemku i po omacku, po raz kolejny po czytnik i czytałem kolejny tekst. Ta kolej rzeczy powtarzała się (czy badacze takie zachowania mogliby nazwać „cyklem Pilcha”?) do momentu, kiedy to, w czasie lektury ostatniego fragmentu okazało się, że za oknem jest już jasno.

    Generalnie lubię eseje. Mają tę podstawową zaletę, że są krótkie. Nie trzeba wobec tego pamiętać imion bohaterów i śledzić wątków pobocznych (czy autor będzie pamiętał żeby go zamknąć? a może wykorzysta jakiś detal później i ten wątek poboczny wcale taki poboczny nie jest?). Moja wrodzona dociekliwość podszepnęła mi pewnego razu żeby sprawdzić czym charakteryzuje się esej. Poszukałem więc co nieco informacji na temat tego tak lubianego przeze mnie gatunku i okazało się, że nie ma w tej sprawie zgody wśród „uczonych w piśmie”. Być może to też urok tej formy prozatorskiej? Ważniejsze jednak jest to, że jeśli chodzi o eseistykę, każdy z autorów może (a może nawet powinien?) mieć swój własny styl. No i pan Pilch taki styl ma. Niepowtarzalny. Nie będę go porównywał do innych, cenionych przeze mnie autorów. To nie ma sensu. Pisał on od nich inaczej, choć co najmniej równie pięknie.

    W Bezpowrotnie utraconej leworęczności, jak to w zbiorze esejów (czy felietonów) tematyka jest przeróżna, głównie jednak osobista. Jest trochę o narratorze, którego z autorem utożsamiać nie należy, poza tekstem Seans z wielbicielką, w którym to właśnie autor wyjaśnia dlaczego też z narratorem utożsamiać go nie należy. Jest trochę o ludziach, bliższych i dalszych, których narrator spotykał, trochę o przegapionym, choć spodziewanym, pojawieniu się w domu kota (i to kota nie byle jakiego, bo francuskiego!), jest trochę o szarej epoce gierkowskiej i jednak kilku jej zaletach w porównaniu to teraźniejszości. No i – w końcu to pan Pilch – jest trochę o alkoholu i kobietach, przy czym, znów wyraźnie pragnę zaznaczyć! – te tematy potraktowane są ze smakiem i klasą.

    Szczególnie podoba mi się to, jak pan Pilch pisze o kobietach. Nie ma znaczenia, że jak zaznacza (znów, w tekście Seans z wielbicielką) są to kobiety wyobrażone. W końcu gdzie, jeśli nie w wyobraźni, można mieć kobietę – piszę z męskiego punktu widzenia, ale wydaje mi się, że z kobiecego wygląda to co najmniej podobnie – dokładnie taką, jaką się chce. Przy czym wcale nie musi być idealna. Szczególnie podobają mi się przesłanki czy też pretesty, jakie skłoniły pana Pilcha do napisania na ten właśnie, a nie inny temat. Kiedy czytam kilka stron o tym, jakie impresje wywołało w autorze spojrzenie na zachwaszczone krakowskie Błonia albo zdanie: Z upodobaniem analizuję subtelny związek pomiędzy gwiazdozbiorem Psa a kostiumem bikini, to po pierwsze jestem pod wrażeniem ile można znaleźć w małym, nic w zasadzie nie znaczącym szczególe otaczającej nas rzeczywistości. A po drugie czuję się mniej samotnie(?) ze swoją skłonnością do tego typu przemyśleń.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2027 + 1 = 2028

    Tytuł: Uniesienie
    Autor: Stephen King
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788381254397
    Tłumacz: Danuta Górska
    Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
    Forma książki: audiobook

    Ot taka sobie krótka historyjka o mężczyźnie, który z dnia na dzień tracił swój ciężar ale jego postać fizyczna w żaden sposób się nie zmieniała. Dodatkowo nie ważne było co wziął do ręki w czasie ważenia - waga i tak pokazywała tylko samo jakby był bez ubrań i innych przedmiotów.

    Nic mnie w tej opowieści nie porwało może poza pomysłem bo przyznaję, że był on ciekawy. Poza tym to w sumie taka historia o wszystkim i o niczym, którą całkiem dobrze się czytało bo mi akurat Kinga zawsze czyta się dobrze. Nie zawsze tylko trafia do mnie to co przeczytałam i podobnie było tym razem. Jest to książka typu: przeczytaj i zapomnij.

    Jest tutaj wątek homoseksualny, a konkretnie dwóch kobiet, które były w związku małżeńskim i musiały zmagać się z ostracyzmem ze strony mieszkańców miasteczka Castle Rock. Nasz tytułowy bohater stara się z nimi zaprzyjaźnić oraz przy okazji pokazać światu, że dwie kobiety żyjące pod jednym dachem to nie koniec świata.

    Także mamy tutaj wątek fantastyczny dotyczący utraty wagi, opowieść na temat tolerancji oraz jak ważna jest przyjaźń.

    PS Książkę, czytałam, a nie słuchałam ale przez przypadek wybrałam złą wersję.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2027 + 1 = 2028

    Tytuł: Odyseja
    Autor: Homer
    Gatunek: klasyka
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    Tłumacz: Lucjan Siemieński

    Nigdyśmy jeszcze takiej nie mieli zabawy,
    Zsyła nam ją widocznie jakiś bóg łaskawy,
    Uwierzcie-ż, że Iros z tym drugim przybłędą
    Wyzwali się na pięści i wnet się bić będą?
    Chodźmy szczuć ich nawzajem.


    Po raz kolejny poczułem się oszukany i to po raz kolejny przez szkołę. Mówiono mi bowiem, że Odyseja traktuje o tułaczce Odyseusza po wojnie trojańskiej. I jest to prawda, ale nie cała. Odyseja opowiada o tej wędrówce, ale opowiada też o powrocie z niej i to jest jej punkt kulminacyjny i w moim rozumieniu główny problem tego utworu. Przecież po to chyba Homer opowiedział o tym wszystkim co było wcześniej, żeby doprowadzić do tego co było później. Tak mi się wydaje. A później, to znaczy na końcu, pojawia się istna deus ex machina, a może raczej (o ile Tłumacz Google się nie myli) ένας θεός από τον Όλυμπο. W końcu to starożytna Grecja, więc gdzie im tam do łaciny, a i taka interwencja z Olimpu nie jest w tym przypadku czymś dziwnym i nie na miejscu. Choć spodziewałem się innego zakończenia. Ale może to degeneracja mózgu literaturą współczesną.

    To, co ja znalazłem w Odysei to wcale nie niezłomna postawa dzielnego i roztropnego Odyseusza, nawet nie jego spryt i przebiegłość (choć na podstawie tej postaci można by niezłą rozprawkę napisać na temat „Czy cel uświęca środki?”). To oczywiście też tam jest, ale mnie bardziej zainteresowały zachowania czy cechy bohaterów pobocznych, głównie gachów Penelopy. Przegląd tych cech, jakie oni sobą reprezentują – wydaje mi się – do dziś jest aktualny. Kołtuństwo, warcholstwo, „hulaj dusza, piekła nie ma” (tylko Hades) i później, kiedy przychodzi do konsekwencji czy zapłacenia za to co się zrobiło usprawiedliwianie się w najprostszy możliwy sposób, to jest poprzez szukanie kozła ofiarnego. Nic się przez te trzy tysiące lat nie zmieniło! To takie najmocniejsze wrażenie. Jest ich oczywiście więcej, jak choćby słuszna zemsta, która według mnie jest głównym tematem utworu (choć pan Dumas w Hrabim Monte Christo z tym tematem poradził sobie lepiej, oceniając względem mojego gustu), ale za dużo by tu o nich tu pisać. Zresztą wrażenia każdy może mieć swoje.

    Nie poczułem za to epickości tego poematu epickiego. Owszem, są przygody, są homeryckie porównania, są opisy otoczenia i walk, ale jakoś nie przypadły mi one do gustu. Sama historia dużo bardziej wciągająca niż Iliada (bo i więcej się dzieje), ale moją przyjemność z lektury zmniejszył przekład. O ile w przypadku Iliady w tłumaczeniu pana Dmochowskiego byłem zachwycony, tak pan Siemieński, tłumacz wydania Odysei które czytałem, moim zdaniem nie stanął na wysokości zadania. Zabrakło mi u niego rytmu, raziły też zupełnie niepasujące formy niektórych słów (choćby „wniesła”) użyte wyłącznie po to żeby się rymowało. Aż dziwne, że pan tłumacz używał konsekwentnie na końcu wersów powodującego dysonans słowa „kobiety”, podczas gdy „kobity” rymowało by się dużo ładniej.

    I właśnie, à propos „kobit”: w czasie tej tułaczki Odyseusza musiała w Itace nastąpić jakaś inflacja (być może spowodowana wojną z Troją albo przeżeraniem przez gachów zgromadzonego przez roztropnego Odyseusza kapitału), bo jeśli w Iliadzie czytamy, że kobieta była warta czterech wołów, tak w Odysei cena podskoczyła do wołów dwudziestu.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #klasykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: wolnelektury.pl

  •  

    2026 + 1 = 2027

    Tytuł: Bunt na Bounty. Historia prawdziwa
    Autor: Caroline Alexander
    Gatunek: historia
    Ocena: 7/10
    ISBN: 9788366981744

    Bunt na "Bounty" to chyba jedna z najbardziej epickich historii w dziejach żeglugi. Inspirowała poetów, filmowców, ale tak naprawdę do dziś trudno powiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się na tym okręcie i dlaczego doszło do buntu. Caroline Alexander, którą poznaliśmy już przy dziejach ekspedycji Shackletona przybliża nam tym razem właśnie to wydarzenie. I gdyby nie kilka mankamentów, to byłaby fantastyczna pozycja. Sama historia w zasadzie składa się z kilku epizodów, samej wyprawy "Bounty", buntu, epopei kapitana Bligha i jego towarzyszy, dalszych losów tytułowego okrętu, ekspedycji "Pandory", która miała odnaleźć buntowników czy już choćby samego procesu. Autorka postanowiła trochę zamieszać chronologią i nie przedstawia wydarzeń w kolejności jakie następowały, rozumiem zabieg, ale nie jestem jego zwolennikiem. Cóż, prawo autorki do takiego układu pracy i skakania po linii czasu. Duże zasługi należą się pisarce za przedstawienie części dotyczącej sądu wojennego. Autorka analizuje zeznania każdego z marynarzy, przedstawia rozbieżności między poszczególnymi wypowiedziami. Generalnie autorka ciekawie przedstawia motywy jakimi kierowali się marynarze na "Bounty" i przedstawia także różne hipotezy tego co wydarzyło się na okręcie, pozostawiając czytelnikowi możliwość oceny. Gorzej jest już trochę alej, gdzie Brytyjka chyba trochę niepotrzebnie rozwleka całą opowieść, przedstawiając późniejsze losy członków załogi, pokazując ich problemy, dalszą karierę, życie prywatne. Natomiast interesujące jest chociażby przedstawienie pewnych mitów krążących wokół "Bounty", tego co wydarzyło się z buntownikami na Pitcairn, rzekomym powrocie przywódcy buntu do Anglii itp. Generalnie książka jest bardzo ciekawa, bo łączy wątki podróżnicze z elementami sądownictwa. Już samo przedstawienie procesu marynarzy jest niezwykle interesujące, a jeśli dodamy jeszcze do tego pacyficzne wysepki, tahitańskie kobiety, orzechy kokosowe to otrzymamy opowieść działającą na wyobraźnię.

    #bookmeter #ksiazki #historia #historiabookmeter
    pokaż całość

  •  

    2025 + 1 = 2026

    Tytuł: Hamlet
    Autor: Wiliam Szekspir
    Gatunek: utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
    Ocena: 10/10
    Tłumacz: Władysław Tarnawski
    Wydawnictwo: Ossolineum
    Liczba stron: 267

    Niech ryczy z bólu ranny łoś,
    Zwierz zdrów przebiega knieje.
    Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
    To są zwyczajne dzieje.

    Jakoś tak nigdy nie ciągnęło mnie w stronę Szekspira i kiedy się w końcu za niego zabrałem, nie miałem żadnych określonych oczekiwań, poza świadomością powszechnej opinii, że Szekspir wielkim poetą był. Po lekturze w pełni się pod nią podpisuję. W interpretacji Goethego jest to opowieść o wielkiej odpowiedzialności złożonej na barki młodzieńca, który jest zbyt słaby i niedojrzały aby narzuconemu zadaniu podołać. Pięknym językiem namalowana tragedia poruszająca szereg uniwersalnych problemów natury etycznej i filozoficznej. Świetne dialogi i monologi, świetne opisy przyrody, treść niezwykle refleksyjna i podatna na interpretacje, przyjemne przemieszanie elementów tragicznych i komicznych. Uniwersalność Szekspira jest na prawdę mistrzowska, dobrze zagrany "Hamlet" będzie poruszał dusze jeszcze wielu wielu pokoleń.

    #bookmeter #utwordramatycznybookmeter #dramatbookmeter #komediabookmeter #tragediabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2024 + 1 = 2025

    Tytuł: Droga Szamana. Etap 2: Gambit Kartosa
    Autor: Wasilij Machanienko
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788366575141
    Tłumacz: Gabriela Sitkiewicz
    Wydawnictwo: Insignis
    Liczba stron: 432

    Kontynuacja przygód Szamana. Akcja zdecydowanie nabiera tempa. Jednak jest to jedna z tych książek gdzie mało znaczącą postać wpływa na wydarzenia całego świata. Zmierzam do kolejnego tomu bo zżera mnie ciekawość co będzie dalej

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2022 + 1 = 2023

    Tytuł: Pustynny książę. Księga I
    Autor: Peter V. Brett
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 8/10
    ISBN: 9788379646753
    Tłumacz: Marcin Mortka
    Wydawnictwo: Fabryka Słów
    Liczba stron: 480

    Książka opowiada o przygodach dzieci głównych bohaterów cyklu demonicznego. Głównie skupia się na Olive, córce/syn Leeshy. Na początku jest fajnie, później zbyt dużo Krasjii. Szkoda że z syna Arlena zrobili takiego dziwaka pizdę

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2020 + 1 = 2021

    Tytuł: Demony Rosji
    Autor: Witold Jurasz
    Gatunek: felieton
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
    ISBN: 9788366219649
    Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
    Liczba stron: 304
    Forma książki: e-book

    Witold Jurasz jest dość dobrze znanym dziennikarzem w kręgach ludzi interesujących się wschodem. Były dyplomata w Moskwie i Mińsku, obecnie dziennikarz Onetu i autor jednego z ciekawszych podcastów w tym roku, czyli Raportu Międzynarodowego, który zaczął wydawać od rozpoczęcia wojny na Ukrainie. Autor słynie z bardzo nieidealistycznego podejścia do obu państw w których pracował. Nie darzy ich nienawiścią, ale nie ma złudzeń co do Rosji i Białorusi - to nie są państwa europejskie i europejski, zachodni sposób dialogu z Rosją się nie uda.

    Autor w krótkiej i luźnej formie dzieli się z czytelnikami osobistymi spostrzeżeniami na temat Rosji, wschodu. Książka nie tylko skupia się na polityce, ale też na aspekcie społecznym. Autor tłumaczy dlaczego Putin jest naturalnym wyborem Rosjan na swojego przywódcę. Putin po prostu wykonuje wszystko, czego rosyjskie społeczeństwo oczekuje od lidera, to jest przepychu, brutalności, dumy narodowej, pozorów tradycyjnej obyczajowości. Jurasz twierdzi, że to przemoc jest głównym mianownikiem relacji społecznych w Rosji. Jedni tą przemocą zarządzają, inni się na nią godzą.

    Książka ma olbrzymi niewykorzystany potencjał. Jurasz świetnie i ciekawie potrafi opowiadać o Rosji, ale tutaj jest zdecydowanie za krótko. Podałem w metryce liczbę stron, ale na kundelkowe lokalizacje jest ich tylko 2100. Książkę czyta się całą w dwie godziny. Autor nie ukrywa, że książkę po pierwsze napisał na zamówienie wydawnictwa, po drugie ją podyktował. To jest zauważalne w trakcie lektury. Kilka wątków aż prosi się o pogłębienie. O ile autor na wstępie uczciwie zaznacza, że nie sili się na naukowość, tak dodanie odniesień do raportów, artykułów, etc. znacznie poprawiłoby jakość tej pozycji. W takiej formie w jakiej jest wydana to jej sufitem jest bycie ciekawą książką na umilenie czasu w PKP. W obecnej cenie okładkowej odradzam, ale jeśli, jak ja, macie abonament #legimi to mogę zachęcić.

    #bookmeter #rosja #literaturafaktubookmeter #witoldjurasz
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2019 + 1 = 2020

    Tytuł: Druga wojna światowa
    Autor: Antony Beevor
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    ISBN: 9788324021611
    Tłumacz: Grzegorz Siwek
    Wydawnictwo: Znak
    Liczba stron: 1056
    Forma książki: książka

    Chyba najdłuższa książka jaką kiedykolwiek przeczytałem, jednak w żadnym momencie nie czułem się znużony lub zniechęcony do kontynuowania lektury.

    Antony Beevor podjął się karkołomnego zadania pełnego opisu przebiegu II wojny światowej. Całość to genialne połączenie: przedstawienia bitew i ruchów wojsk, relacji ze sztabów i gabinetów polityków, korespondencji reporterów wojennych, oraz wspomnień i pamiętników weteranów pokazujących co w czasie wojny przeżywały jednostki. Całość czyta się nie jak standardowe ,,suche" książki historyczne tylko jak trzymającą w napięciu powieść - ciężko opisać to zjawisko słowami, ale po przeczytaniu jednej książki tego autora chce się od razu zamówić kolejną.

    Nie daję 10/10 ponieważ choć książka jest bardzo ciekawa, to jednak inne dzieła tego pisarza skupiające się na jednej bitwie/operacji są moim zdaniem jeszcze lepsze - wtedy temat może być opisany jeszcze bardziej szczegółowo, jest miejsce na więcej relacji i wspomnień żołnierzy lub cywilów którzy brali w nich bezpośredni udział, a to są wg mnie najlepsze fragmenty książek tego autora.

    #bookmeter #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2017 + 1 = 2018

    Tytuł: Nędznicy
    Autor: Victor Hugo
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★★★
    Tłumacz: Wincenta Limanowska
    Wydawnictwo: Aleksandria
    Forma książki: e-book

    Trudno mi określić tę książkę inaczej niż jako arcydzieło. Powieść z prawdziwym rozmachem i niezwykle mocnym przesłaniem moralnym.

    Na kartach "Nędzników" spotkamy wielu ubogich, pokrzywdzonych przez los i społeczeństwo ludzi. Różne historie i różne sposoby radzenia sobie z doświadczaną nędzą. W przypadku niektórych skutkiem jest zło i zbrodnia, czasami jest to występek o niskiej szkodliwości społecznej (jak np. kradzież jabłka - a mimo to karany przez prawo wieloletnimi galerami), a wreszcie - bywa też dobroć i pokora.

    W przerwach od snucia fabuły Victor Hugo przedstawia swoje przemyślenia na tematy dotyczące społeczeństwa, prawa, sprawiedliwości, rewolucji francuskiej i kilku innych francuskich tematów politycznych. Jest tu wiele trafnych spostrzeżeń, choć przyznaję, że nie ze wszystkimi poglądami autora jestem w stanie się zgodzić.

    Nie zmienia to przy tym faktu, że całościowo oceniam tę powieść na solidną "dziesiątkę". Owszem, miałem momenty, kiedy kilkudziesięciostronicowe dygresje nieco mnie nużyły i wahałem się nad wystawieniem "zaledwie" oceny 9, ale ostatnie rozdziały były naprawdę mocne i finalnie pozostawiają mnie z uczuciem usatysfakcjonowania lekturą.

    Ogromne wrażenie zrobił na mnie zwłaszcza początek książki i wręcz jaśniejąca świętością postać biskupa Myriela, ale końcowe wydarzenia, pokazujące jak ogromna w rzeczywistości przemiana zaszła w życiu głównego bohatera, Jana Valjean, w niczym nie ustępuje pierwszej części powieści.

    "Nędznicy" to książka, która momentami potrafi przynudzić (jak na przykład na około 100 stronach opowiadając przebieg bitwy pod Waterloo, choć i tu korzyścią dla czytelnika jest możliwe powiększenie wiedzy historycznej), ale ma też fragmenty absolutnie porywającej i wciągającej fabuły, w której akcja toczy się dynamicznie, a panujące napięcie wręcz nam się udziela.

    Uważam jednak, że to co najlepsze w tym dziele to opisy wewnętrznej przemiany bohaterów. Opisy zmagania się z własnym sumieniem, zaglądania do głębi swej duszy, wznoszenia się na wyżyny człowieczeństwa lub też upadania najniżej jak tylko można. W tych fragmentach Victor Hugo zaprezentował prawdziwe mistrzostwo, albowiem stworzył opowieści, które są w stanie mocno poruszyć czytelnika, a nawet zacząć go zmieniać.

    Co jeszcze można rzec o "Nędznikach"? Język! Piękny, bogaty i aż wzbudzający zazdrość, że w tak urzekający sposób można opisywać niektóre zjawiska i wydarzenia.

    Gorąco zatem polecam lekturę "Nędzników" i nie zniechęcanie się prawie dwoma tysiącami stron. Trzeba przy tym uważać na tzw. "wydania skrócone", bo niekiedy są one słabo oznaczone i sam prawie się na jedno nabrałem (na szczęście po kilkunastu stronach zorientowałem się z czym mam do czynienia).

    Na koniec jeszcze parę zapisanych przeze mnie cytatów (większości tych ciekawych nawet nie zaznaczałem, bo nie sposób - ta książka jest pełna ładnie ubranych w słowa i wartościowych myśli):

    Książka ta jest dramatem, którego pierwszą osobą jest nieskończoność.
    A człowiek drugą.
    A zatem, gdyśmy spotkali na drodze klasztor, musieliśmy zajść do niego. Czemu? Bo klasztor właściwy zarówno wschodowi jak zachodowi, zarówno starożytności jak i czasom nowożytnym, zarówno pogaństwu, buddyzmowi i mahometanizmowi jak chrześcijaństwu, jest przyrządem optycznym, przez który człowiek patrzy w nieskończoność


    Nic w tym mieszkaniu nie zapowiadało obecności jakiejkolwiek pracy, nie było tam ani krosien, ani kołowrotka ani żadnego narzędzia. (...) Było to odrętwiałe lenistwo, które idzie w ślad za rozpaczą, a poprzedza konanie".

    Lecz surdut ten był zielony. Marjusz więc wychodził z domu, kiedy noc zapadała. Robiło to jego surdut czarnym. Chcąc być zawsze w żałobie, okrywał się nocą.

    Kochanie wystarcza. Nic więcej nie żądajcie. Nie znajdziecie piękniejszej perły w tajemniczych fałdach życia. Miłość jest spełnieniem wszystkich pragnień.

    Nie mogłem nakazać milczenia komuś, co pocichu mówi do mnie, gdy sam jestem.

    Jestem uczciwym człowiekiem. Już taka fatalność na mnie ciąży, że mogąc tylko mieć kradzione poważanie, upokarza mnie to i gnębi w duchu i abym się szanował, muszą mną gardzić. Wówczas podnoszę głowę.

    Widok mężnie przyjmowanej śmierci zawsze wzrusza ludzi

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: static2.redcart.pl

  •  

    2014 + 1 = 2015

    Tytuł: Wciśnij Reset
    Autor: Jason Schreier
    Gatunek: Reportaż
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

    Zachęcony przez „Krew, Pot i Piksele” sięgnąłem po kolejny reportaż Jasona Schreiera, również poświęcony tematyce gamedevu. Tym razem autor skupił się bardziej na karierze konkretnych osób, tym jak wyglądała ich droga przez gamedev. Znajdziemy tu zarówno losy legend (jak chociażby twórca Deus Ex) oraz nieznanych szerzej pracowników. Liczba omawianych gier też mniejsza niż poprzednio. Może tytułami rzuca się gęsto, ale najwięcej miejsca poświęcono serii Bioshock oraz losom firmy Studio 38 należącej do eks gwiazdy baseballa.

    Współcześnie w dyskusji na temat gier często padają słowa, że „kiedyś robiło się gry z pasji, dziś tylko dla pieniędzy”. Otóż nie do końca. Czytając o wydarzeniach mających miejsce na przełomie lat 80/90/2000 można zauważyć, że pieniądze były z branżą związane od samego początku, ale wtedy na mniejszą skalę. Wielkie koncerny pięknie budowały fasadę zainteresowania i „wiary w projekt”, ale bardzo szybko okazywało się, że były to puste słowa. Przywołany zostaje chociażby przykład managera, który został skierowany do zarządzania projektem a sam jawnie przyznawał, że nie lubi gier. Ale problemy z działami nierozumiejącymi gier to nie jedyne bolączki, z jakimi borykają się developerzy. W samym środowisku również dochodzi do rozłamów i to przeważnie z tej samej przyczyny. Pieniądze, bo o nich oczywiście mowa, przewijają się bez przerwy.

    Czytając tą i poprzednią pozycję autora często dochodzimy również do wniosku, że przeważnie to nie deweloperzy są winni kiepskiej jakości końcowego produktu.

    Ponownie nie otrzymaliśmy drobiazgowego opisu procesu powstawania każdej składowej gry. Dla jednych zapewne będzie to minus, innym ułatwi lekturę. Podobnie jak „Krew, Pot i Piksele” polecam zwłaszcza graczom, developerom gier oraz osobom z zewnątrz zainteresowanym tematyką.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2013 + 1 = 2014

    Tytuł: My, dzieci z dworca ZOO
    Autor: Christiane Felscherinow
    Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
    Ocena: ★★★★★★★★★★
    ISBN: 83-207-0801-X
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
    Liczba stron: 222

    Lubie czasami wrócić do książek, które czytałam nastolatką będąc. I wczoraj zaliczyłam taki powrót.

    „My, dzieci z dworca ZOO” to pozycja, której raczej przedstawiać nie trzeba. Czy powrót do tej lektury był udany? Tak, książka zrobiła na mnie podobne wrażenie jak te kilkanaście lat temu. Być może oddziaływuje na mnie mocniej bo w mojej rodzinnej historii wątek narkotyków, w tym heroiny, jest mocno zaznaczony i odcisnął duże piętno na mnie i moich najbliższych.
    Dodatkowo historia opisana w książce jest prawdziwa, i to jest najbardziej straszne, ze to nie jest fikcja literacka. Książka jest surowa, realna, brutalna. Kiedy czytam i wyobrażam sobie Berlin z opowieści, zawsze mam przed oczami Katowice z lat 90. Mój dworzec ZOO to mieszanka katowickiego dworca, z jego estakada oraz brutala z ulicy Granicznej. W Katowicach, w latach 90 i początkiem 00, nietrudno było o widok ludzi w charakterystycznym przykucu. Zawieszonych, na lekko ugiętych nogach, ze zwisająca głowa. Wiem tez gdzie był katowicki bajzel. To wszystko sprawia, ze namacalnie niemal odczuwam brud tej książki. Tak brud, bo to jest uczucie towarzyszące mi podczas czytania. Człowiek ma wrażenie, ze sam zaczyna się kleić od tego syfu, w którym przebywa bohaterka.

    Jednym słowem, polecam!

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem#bookmeter#narkotykizawszespoko #biografiabookmeter #autobiografiabookmeter #pamietnikbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @rudyba: W mojej bibliotece w latch 90. bylo kilka egzemplarzy tej ksiazki (plus polski "Pamietnik narkomanki"). Wszystkie byly na okraglo wypozyczone i najczesciej trzeba bylo sie na nia zapisywac... No, wtedy nie zamierzalem jej czytac, bo kompletnie mnie to nie interesowalo. Czytaly to glownie dziewczyny, i to takie, co sluchaly Dżemu i byly zbyt alternatywne, zeby isc na dyskoteke szkolna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Przypomnialem sobie o tej ksiazce rok temu i postanowilem przeczytac. W sumie nie mialem pojecia, ze dotyczy to az tak odleglych czasow. Ale i tak to poczulem, bo w latach 90. Polska wygladala podobnie. Przypomnialem sobie moja pierwsza wizyte na dworcu pkp we Wroclawiu w polowie lat 90. Pod scianami rozwaleni przerazliwie brudni ludzie, smrod itd.
      W drugiej polowie lat 90. w Polsce do rzadzacych musialo dotrzec, ze narkomania jest ogromnym problemem. Mielismy w szkolach cale kampanie przeciwko narkotykom. Nas to kompletnie nie interesowalo. Niektorzy ledwo piwo gdzies zaczynali popijac, ale prochy to byl inny swiat. Zastanawialismy sie wtedy kto i po co po to siega. Jak glupim trzeba byc, zeby w ogole sobie cos wstrzyknac? No a potem sie dowiedzialem, jak pare osob z mojego rocznika, to juz liceum nie ukonczylo. Monar, wiezienie itd. Masakra.

      Dobra ksiazka. Zal mi bylo matki bohaterki. W sumie tyrala na nia, a potem wracala do domu, a typiara wystrzelona na orbite.
      pokaż całość

      +: rudyba
    •  

      @rudyba: Wiesz co jest przerażajace że ten dworzec i Berlin dalej się nie zmienił. Mija tyle lat a tam dalej to samo

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    2012 + 1 = 2013

    Tytuł: Chiny
    Autor: Jakub Polit
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    ISBN: 8388542680
    Wydawnictwo: TRIO
    Liczba stron: 418

    Książka z serii Historia państw świata w XX wieku.

    Oddzielenie przedstawiona w książce jest też historia Tajwanu, ale tylko w dużym skrócie.

    Jak na razie najlepsza książka z tej serii, autor (obecnie już profesor, eskpert od Chin, Japonii i... wymarłych ptaków) pisze z lekkością, a podjął się bardzo trudnego zadania, żeby w tak krótkiej książce streścić ponad stuletnią historię Chin.

    Do tej pory w książkach, które czytałem tematem głównym były Chiny już komunistyczne, więc jak ktoś też chce się zapoznać z całym XX wiekiem to na pewno warto.

    Zdecydowanie polecam zwłaszcza dzisiaj, gdy kryzys tajwański jest na nagłówkach, to książka na pewno ograniczyłaby ilość bzdur pisanych w internecie.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #chiny #tajwan #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @baal80 @baal80 a że Tajwan to nie Chiny, że Czang Kaj Szek to walczył o demokrację i porównywanie do Rosji z Ukrainą, a Bogdan Góralczyk to chińska onuca

      Nieobiektywne pojęcie jest lepsze niż chłopski rozum, ludzie oceniają te Chiny tylko biorąc pod uwagę, że teraz rządzi odklejony autokrata, a patrząc szerzej to nawet maskara na Tiananmen jest w pewnym stopniu zrozumiała

      +: baal80
    •  

      @smierdakow: Że Czang Kaj Szek był po prostu chińskim nacjonalistą z zapędami dyktatorskimi, a w zasadzie de facto dyktatorem Republiki Chińskiej, to wie każdy, kto choćby pobieżnie przeczytał o historii Chin na wikipedii. Ale to nie jest powód, żeby w jakikolwiek sposób wybielać ChRL względem Tajwanu, bo Czang Kej Szek, gdyby zwyciężył, byłby dla Chin tym, kim Franco był dla Hiszpanii - dalekim od ideału i niedemokratycznym, ale przywódcą, który obronił kraj przez komunizmem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    2010 + 1 = 2011

    Tytuł: Bromba i inni
    Autor: Maciej Wojtyszko
    Gatunek: literatura dziecięca
    Ocena: 8/10
    ISBN: 8310088744
    Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
    Liczba stron: 128

    Słuchajcie! Autor jest albo geniuszem, albo narkomanem, albo szaleńcem, albo jakimś miksem tych cech xD <3

    Książkę pożyczyła mi koleżanka i powiem szczerze, że bawiłem się przednio! Kilka opowiastek, które są pisane z myślą o dzieciach, ale które tak pobudzają wyobraźnię, że głowa mała :D! Bohaterzy to czysta esencja mocy twórczej człowieka:
    - Glisando, który mieszka w muzyce,
    - detektyw Kajetan Chrumps,
    - romantyczna bajka o Fikandrze oraz Malwince-zegarynce
    to tylko niektóre ze smaczków, które na nas czekają.

    Polecam!

    PS
    Co więcej - książka mnie zainspirowała do niepoddawania się ze swoimi "wymysłami", jako, że też zbieram takie stworki ze swojej głowy. Kto wie, może kiedyś przeczytacie o moich postaciach :P

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #bajki #literaturadzieciecabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2009 + 1 = 2010

    Tytuł: Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol
    Autor: Błażej Torański
    Gatunek: historia
    Ocena: 8/10
    ISBN: 9788382951134
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Liczba stron: 210
    Forma książki: książka

    Oparta na zezniach sądowych świadków, dokumentach i terenowej pracy reporterskiej książka o losach strażniczki z dziecięcego obozu w okupowanej Łodzi. Drmatayczne studium upadku człowieczeństwa. Bardzo dobrze napisana, wstrząsająca książka. Wydawcą dodał sporo archiwalnych zdjęć. Jeśli ktoś byłby zainteresowany przeczytaniem dłuższej recenzji, to proszę o kom.

    #bookmeter #historia #iiwojnaswiatowa #lodz #ciekawostkihistoryczne #ksiazki #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2008 + 1 = 2009

    Tytuł: Albania
    Autor: Tadeusz Czekalski
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 8388542451
    Wydawnictwo: TRIO
    Liczba stron: 320

    Książka z serii Historia państw świata w XX wieku.

    Na początku autor przedstawia sytuację narodu albańskiego przed XX wiekiem, gdy były to mniejszości w Imperium Osmańskim, które łączył przede wszystkim wspólny język. Wraz ze słabnięciem siły imperium rosły chęci do walki Albańczyków o swobodę i dbanie o swoją suwerenność, a później również niepodległość.
    Tuż przed I wojną światową wojna na Bałkanach, słabnięcie Turków i wsparcie Włoch i Austro-Węgier pozwoliło uzyskać Albanii niepodległość w 1912 roku, a rok później gorące do dzisiaj Kosowo trafiło do Serbii.

    Po wojnie, gdy Albania miała uznane przez świat granice, próby wprowadzenia demokracji okazały się porażką. Kraj żył w ciągłym chaosie, wprowadzono mało efektywną monarchię, a ogromna zależność od pieniędzy i wpływów z Włoch sprawiły, że Albania kompletnie nie była przygotowana na włoski atak w 1939. W okupowanej najpierw przez Włochów, a później Niemców Albanii rosnąć w siłę zaczęli komuniści, których sekretarzem był Enver Hoxha.

    Początkowo Albania współpracowała z Jugosławią, jak pogorszyły się stosunki Jugosławii z ZSRR, to weszła pod ochronę radziecką, a po konflikcie ZSRR współpracą z Albanią zajęły się Chiny. Albańskie piekło rozpoczęło się na dobre, gdy Chiny zaczęły współpracować z Ameryką, a Albania przestała być dla nich przydatna jako pośrednik w rozmowach z zachodem.

    Wydobycie surowców i drobny eksport pozwalały jako tako krajowi funkcjonować, jednak całkowite odcięcie się od zadłużania i pomocy z zewnątrz miało ogromne konsekwencje po klęskach żywiołowych, które nawiedziły kraj. Ogromnym problemem był także duży przyrost naturalny, przez które młodzi ludzie nie mieli gdzie mieszkać, gdzie pracować, a za ucieczkę z kraju i za jakąkolwiek krytykę władzy z kraju karane były całe rodziny.

    pokaż spoiler Tu trochę brakuje opisu tego piekła w społeczeństwie, za słabo to wybrzmiewa, więc warto uzupełnić ten obraz reportażem Błoto słodsze niż miód.


    Po śmierci Xoxhy w 1985 nadal w kraju było ciężko, dopiero w latach 90. władzę przejęła partia demokratyczna i zaczęła korzystać z pomocy międzynarodowej i reformować kraj, ale postkomunistyczne czystki sprawiły, że służby porządkowe czy prokuratura była obsadzona niedoświadczonymi ludźmi, więc w kraju panował chaos i szerzyła się korupcja.

    Doprowadziło to upadku ogromnej piramidy finansowej w 1997, po czym wściekłe społeczeństwo przejęło siłą władzę w kraju. Ofiar były setki, kraj plądrowano i społeczeństwo się potężnie uzbroiło, bo służby były bezradne lub niechętne do walki z cywilami. Rewolucja doprowadziła do ukształtowania nowego rządu.

    Paradoksalnie kraj rozwinął się dzięki wojnie w Kosowie, do Albanii spłynęła masa uchodźców i międzynarodowej pomocy, co mocno napędziło gospodarkę, jednak w wiek XXI Albania weszła z bardzo słabej pozycji.

    Historia Albanii jest tak ciekawa i mało znana, że książka się broni samą tematyką, a napisana jest też zgrabnie i dla laika w sam raz.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #albania #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2000 + 1 = 2001

    Tytuł: Morderstwo w Orient Expressie
    Autor: Agatha Christie
    Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788327159779
    Tłumacz: Anna Wisniewska-Walczyk
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
    Liczba stron: 272

    Kolejna z cyklu perypetii Herkulesa Poirot. W sławnym Orient Expressie dochodzi do zabójstwa, rozwikłanie tej zagadki okazuje się jednak nie takie trywialne... Polecam również cały cykl najpopularniejszych powieści Agathy Christie - prezentują się pięknie na półce :-)

    #bookmeter #kryminalbookmeter #sensacjabookmeter #thrillerbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1998 + 1 = 1999

    Tytuł: Morderstwo na plebanii
    Autor: Agatha Christie
    Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
    Ocena: 10/10
    ISBN: 9788327161154
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

    Piękna reedycja klasyki gatunku. Jest to kolejna książka Agathy Christie z którą miałem do czynienia, jak zawsze trzyma poziom i czytelnika w niepewności do samego końca. Polecam :-)

    #bookmeter #kryminalbookmeter #sensacjabookmeter #thrillerbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1991 + 1 = 1992

    Tytuł: Śniadanie u Tiffany'ego
    Autor: Truman Capote
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    Tłumacz: Bronisław Zieliński
    Liczba stron: 128

    Króciutka powieść o charakterystycznym tytule. Filmu wcześniej nie widziałem. Na początku trudno się połapać, a co chodzi, ale później nawet robi się ciekawie. Nie będę zdradzać fabuły, ale ogólny wydźwięk książki trochę się zmienił 60 lat po wydaniu — pewnie przedstawione zachowania już raczej nie szokują. Moja ogólna ocena jest pozytywna.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1988 + 1 = 1989

    Tytuł: Sputnik Sweetheart
    Autor: Haruki Murakami
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
    ISBN: 8373193367
    Tłumacz: Aldona Możdżyńska-Biała
    Wydawnictwo: Muza
    Liczba stron: 263

    Typowa książka dla Murakamiego: parzenie kawy, zapomniany i niszowy jazz, oczytani humaniści, realizm magiczny, nabrzmiałe penisy, zwidy i od czasu do czasu w miarę celny aforyzm. Muszę przyznać, że powielanie w nieskończoność tych samych historii wychodzi mi przednio.

    To już kolejna książka, gdzie męscy bohaterowie mają mnóstwo kochanek, partnerek i czas spędzają głównie na kopulacji. Gryzie się to bardzo ze statystyką mówiącą, że znaczna część męskiego społeczeństwa nigdy nie potrzyma za rękę. Nie wiem, może przez 30 lat wydarzyła się totalna zapaść na rynku matrymonialnym?

    W każdym bądź razie, czytam te książki wyłącznie dla opisów seksu.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1986 + 1 = 1987

    Tytuł: Wieczny początek. Warmia i Mazury.
    Autor: Beata Szady
    Gatunek: reportaż
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    Kawał dobrego reportażu. Opowieść o Warmii i Mazurach z perspektywy Niemców/Mazurów i ich dzieci, których przywiązanie do ziemi okazało się mocniejsze niż zawierucha wojenna. Autorce udało się na kartach książki odtworzyć specyficzną atmosferę mazurskiej/warmijskiej wsi, barwnie opisać historię najnowszą regionu, oraz trafnie wskazać problemy i wyzwania jakie stoją przed tym zakątkiem Polski. Jedno mam zastrzeżenie: książka powinna nosić tytuł Warmia, bo zdecydowana jej większość jest właśnie temu regionowi poświęcona. Z jednej strony jest to nieco mylące, ale z drugiej strony dobrze, bo dzięki temu czytelnik dowie się, czym różnią się te dwa regiony.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: czarne.com.pl

  •  

    1985 + 1 = 1986

    Tytuł: Czarna
    Autor: Wojciech Kuczok
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788365157218
    Wydawnictwo: Od deski do deski
    Liczba stron: 240

    Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością, plotki szybko docierają do rodziny Maryśki i rodziny Jeremiego.

    Nie ukrywam, że na niską ocenę książki wpłynął między innymi fakt, że jest ona (luźno) oparta na faktach. Zamiast reportażu mamy powieść z dialogami napisanymi w kaleczonej polszczyźnie (autor chyba tak wyobraża sobie język głębokiej prowincji). Przydługie opisy, żenujące (ale tak na serio żenujące) sceny seksu nie niosą w sobie niczego odkrywczego. Postacie są sztampowe, nic ich od siebie nie odróżnia, nawet posługują się tym samym językiem. Tak, mamy tu małomiasteczkowe wady, przywary, kołtuństwo itd., ale całość to zwykłe powielanie stereotypów. Drażni również pretensjonalny język autora.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1984 + 1 = 1985

    Tytuł: Kompania Braci
    Autor: Stephen E. Ambrose
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★★★
    ISBN: 9788311154728
    Tłumacz: Leszek Erenfeicht
    Wydawnictwo: Magnum
    Liczba stron: 459

    Historia Kompanii E 2 Batalionu 506 Pułku Piechoty Spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela II Wojny Światowej i serialu o tym samym tytule. Historia opisana na podstawie wywiadów, jakie autor przeprowadził z żyjącymi jeszcze żołnierzami Kompanii.

    #bookmeter #2wojnaswiatowa #kompaniabraci #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1983 + 1 = 1984

    Tytuł: Czarna
    Autor: Wojciech Kuczok
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★★★

    – Pani też okłamuje wszystkich. Pani chce zabrać mi tatę. Babcia powiedziała, że pani jest starą kurwą i że panią wyrzucą ze szkoły.

    To, przynajmniej do pewnego momentu, może być historia o Twoim sąsiedzie. Nie wiem dokładnie o którym, bo takie rzeczy raczej się ukrywa, choć czasami wychodzą na jaw. Jej fragmenty mogą być o Tobie, a zdecydowanie niektóre są o mnie (ale nie przyznam się publicznie które).

    Czarna to opowieść o zwykłych, przeciętnych ludziach, prowadzących zwykłe, przeciętne życie. Takie zwykłe, przeciętne życie ma to do siebie, że zawsze w nim czegoś brakuje. Czasami da się z tym brakiem pogodzić, czasami jest on tak przejmujący, że robi się coś – a może robi się wszystko? – żeby brakować przestało. Czasami wbrew sobie, czasami wbrew normom społecznym. A przecież społeczeństwo patrzy, ocenia i komunikuje, że coś jest nie tak. Nie mówiąc o tym, że sam na siebie człowiek patrzy, ocenia i czuje. Że coś jest nie tak nawet wtedy, kiedy już nie brakuje.

    Opowieść dotyczy Jeremiego, któremu żona, Beata, urodziła (tak, jemu urodziła) upragnionego syna. Dotyczy też Marii, starej panny, przynajmniej w oczach mieszkańców Czarnej, małego miasteczka gdzieś na północnym wschodzie Polski. Nie ma w tej książce dobrych ludzi. Nie ma w zasadzie też ludzi złych. Są ludzie znajdujący się pomiędzy własnymi pragnieniami a normami narzucanymi przez innych albo może przez siebie samych. I jest tragedia, a nawet kilka tragedii. Przyjmowane (co mnie dziwi, ale nie zaskakuje) z obojętnością, i tak samo opisane. A jeśli już nie przyjmowane z obojętnością to z odrzuceniem. Bo przecież porządny człowiek (taki jak ja) takich rzeczy nie robi, a kiedy je widzi, to trzyma się od nich z daleka. Bo jeszcze… No właśnie? Można się „zarazić”? A może kiedy, zamiast kogoś piętnować, zastanowić się nad tym dlaczego coś takiego się wydarzyło można dojść do niebezpiecznego wniosku, że ja w zasadzie też jestem po części świnia, egoista i egocentryk?

    Przy całej treści język, jakim napisana jest Czarna wydaje mi się sprawą dość drugorzędną, choć tutaj zakładam, że mogę się mylić – w końcu niejedna dobra historia została zepsuta przez kiepską narrację. W każdym razie ja nie zachwycałem się tym, jak pan Kuczok tę książkę napisał, kiedy ją czytałem. Przeglądając jednak po zakończonej lekturze zaznaczone cytaty doszedłem do wniosku, że powinienem się zachwycać. Nie byłoby więc uczciwe o tym wspaniałym języku nie wspomnieć.

    Tak naprawdę nie potrafię powiedzieć o czym jest ta książka dokładnie. Nawet nie bardzo potrafię nazwać co ja w niej dokładnie znalazłem. Mogę stwierdzić tyle tylko, że część z myśli, które w czasie lektury przyszły mi do głowy były bardzo blisko mnie. I nawet jeśli to efekt jakiegoś filtrowania czy patrzenia na treść przez pryzmat własnych przemyśleń i doświadczeń, to przecież po to czytam książki.

    Czarną przeczytałem po zachęcającym wpisie kolegi @ali3en, który już z nami nie pisuje. A szkoda.

    Aha. Zwykle staram się pisać te wpisy po jakimś czasie od zakończenia czytania, tym razem jest inaczej. Książkę skończyłem dosłownie przed chwilą. Stąd wpis może być bardziej zagmatwany i okraszony większą ilością potknięć niż zazwyczaj, a ocena trochę na wyrost. Z drugiej jednak strony emocje, jakie wywołała we mnie Czarna są na tyle silne, że muszę jakoś sobie je uporządkować, a jakiż jest lepszy sposó niż napisać kilka zdań? I może właśnie dla tego właśnie ta książka zasłużyła na taką ocenę, nawet jeśli zaraz przypomnę albo uświadomię sobie jakieś w niej potknięcia.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @ali3en:

      szuka opinii ludzi z podobnym gustem

      No to akurat uważam, że jest spoko. Generalnie, w związku z tym tagiem ja mam tak, że jest kilka osób, których wpisy są dla mnie o tyle cenne, że rzadko się zawodzę. Z drugiej strony, są osoby, których wysoka ocena jest dla mnie raczej ostrzeżeniem. Nie to żebym uważał, że się nie znają, czy czytają jakieś gówna. Mamy po prostu zwyczajnie inny gust. Ale spodziewanie się nie wiadomo czego bo na przykład podobało się trzem osobom, to, uważam, nie najlepszy sposób doboru lektur. I można się zawieść. Jak ja z panem Saramago na przykład. ;)

      Z drugiej, a w zasadzie już trzeciej, strony, nawet polegając na opinii kogoś, kto zwykle nie zawodzi można trafić na coś, co mnie się nie będzie podobać. Jak pan Saramago na przykład. ;)

      I jeszcze, czasami warto przeczytać kiepską książkę, żeby mieć odniesienie. Nie mówiąc o tym, że to czytelnicze ryzyko. I -- moje niedawne odkrycie -- kiepskich książek nie trzeba kończyć!

      Za to ja kończę, bo coś mnie na teoretyzowanie wzięło ciut za mocno chyba.

      pokaż spoiler Wniosek, do którego chciałem doprowadzić używając tylu niepotrzebnych słów wyżej, jest prosty: dodawaj, kurde, wpisy gościu! ;)
      pokaż całość

    •  

      @George_Stark: Zmotywowałeś mnie, muszę przemyśleć co ciekawego ostatnio czytałem i dodam niedługo kilka książek na tagu :)

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    1981 + 1 = 1982

    Tytuł: Australia
    Autor: Jan Lencznarowicz
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    ISBN: 9798388542984
    Wydawnictwo: TRIO
    Liczba stron: 488

    Książka z serii Historia państw świata w XX wieku.

    Autor na początku krótko przedstawia zarys tego jak skolonizowana została Australia i jak doszło do jej zjednoczenia. Jest to bardzo ciekawa historia i na pewno zasługuje na doczytanie szerszego omówienia, bo ta książka skupia się głównie na XX wieku.

    Australia od samego początku była bardzo jednolita, trafiali tam głównie imigranci ze Zjednoczonego Królestwa, którzy byli bardzo negatywnie nastawieni do przyjmowania czarnych lub Azjatów i to niemal do czasów współczesnych, więc tutaj społeczeństwo ukształtowało się zupełnie inaczej niż w Stanach lub Kanadzie.

    Autor oddzielnie omawia początki Australii, okresy wojenne a pozostałą część dzieli na kilka okresów, w których omawia trzy tematy - politykę wewnętrzną, sprawy zagraniczne oraz społeczno-kulturalne. Ta pierwsza część mnie mocno przerastała, omawianie ciągłych wyników wyborów i sporów politycznych było dla mnie zbyt szczegółowe. Ale już relacje Australii z innymi krajami są bardzo ciekawe, ponieważ Australia zawsze mało wydawała na obronność, a otoczona przez dość burzliwe narody azjatyckie, więc musiała dbać o poprawne relacje i bliską współpracę z innymi krajami, często podejmując niepopularne na świecie decyzje, w związku z tym miała też spory udział w powstrzymywaniu rozszerzenia się komunizmu w tym regionie i budowaniu silnych sojuszy w walce z nim.

    Konkurencja wśród książek o Australii jest raczej niewielka, więc myślę, że warto sięgnąć po tę, ale niekiedy bywa trochę nużąca, zabrakło tu trochę luzu.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #australia #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      Informacje nt. książki z tagu #bookmeter:

      Średnia ocena z Wykopu: ★★★★★★★☆☆☆ (7.0 / 10) (1 recenzji)
      Następne podsumowanie tagu: 2022-09-01 00:00 tag z historią podsumowań »
      Kategoria książki: inne
      Liczba stron książki: 484

      Jesteś pierwszym recenzentem tej książki tutaj :)

      @smierdakow: fragment Twojej recenzji został umieszczony na stronie open-source upolujksiazke.pl jeśli nie chcesz by cytaty z Twoich recenzji widniały na tej stronie to odpisz na ten komentarz lub na PW.

      ---------
      Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
      pokaż całość

  •  

    Statystyki tagu #bookmeter z okresu 2022-07-01 - 2022-07-31:

    Najczęściej plusowane recenzje:

    1. 83 plusów - recenzja - Pięć lat kacetu (Stanisław Grzesiuk) - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera pan_kleks8 - więcej recenzji »
    2. 44 plusów - recenzja - Narrenturm (Andrzej Sapkowski) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera informatyk - więcej recenzji »
    3. 37 plusów - recenzja - Silmarillion (J. R. R. Tolkien) - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera Yanush3564 - więcej recenzji »
    4. 24 plusów - recenzja - Lux perpetua (Andrzej Sapkowski) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera mastermind19 - więcej recenzji »
    5. 23 plusów - recenzja - Kwiaty w pudełku Japonia oczami ... - ★☆☆☆☆ (1.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    6. 23 plusów - recenzja - Odwaga bycia nielubianym.Japońsk... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    7. 22 plusów - recenzja - Mechaniczna pomarańcza (Anthony ... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera George_Stark - więcej recenzji »
    8. 22 plusów - recenzja - Orientalizm po rosyjsku Górale K... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Balcar - więcej recenzji »
    9. 22 plusów - recenzja - Ludowa historia Stanów Zjednoczo... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    10. 22 plusów - recenzja - Nomadland W drodze za pracą (Jes... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    11. 22 plusów - recenzja - Cena zniszczenia Wzrost i załama... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera rebel101 - więcej recenzji »
    12. 20 plusów - recenzja - Doktorzy z piekła rodem. Przeraż... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera mokry - więcej recenzji »
    13. 20 plusów - recenzja - Porzucenie kota (Haruki Murakami) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    14. 20 plusów - recenzja - Wietnam Epicka tragedia 1945-197... - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera pan_kleks8 - więcej recenzji »
    15. 20 plusów - recenzja - Na Zachodzie bez zmian (Erich Ma... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    16. 20 plusów - recenzja - Park Jurajski (Michael Crichton) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    17. 18 plusów - recenzja - Żyć (Yu Hua) - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera LebronAntetokounmpo - więcej recenzji »
    18. 18 plusów - recenzja - Brudne lata trzydzieste (Timothy... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera DJtomex - więcej recenzji »
    19. 17 plusów - recenzja - Stalingrad (Antony Beevor) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    20. 17 plusów - recenzja - Goebbels. Apostoł diabła (Peter ... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »

    ---------
    Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literatura #ksiazka #bookmeterstats
    pokaż całość

  •  

    1980 + 1 = 1981

    Tytuł: Forrest Gump
    Autor: Winston Groom
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 10/10
    ISBN: 9788375061758
    Tłumacz: Jerzy Leliwa
    Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Liczba stron: 221

    Książkowy Forrest zdecydowanie odbiega od filmowego. Tak samo spotykają go niesamowite przygody, ale powiązanie z filmem jest dosyć luźne. No i w książce Forrest wcale nie jest taki grzeczny i szlachetny.
    Polecam każdemu.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1979 + 1 = 1980

    Tytuł: Piastowie. Walka o tron, 1138–1320
    Autor: Tomasz Targański
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788365280442
    Wydawnictwo: Astra
    Liczba stron: 420

    Na wstępie zaznaczę, że moja ocena raczej pozytywna nie jest, ze względu na to, że owa pozycja nie wypełniła moich oczekiwań. Chwyciłem za tę książkę z chęcią lepszego poznania historii politycznej rozbicia dzielnicowego, uznałem, że Jasienica i filmiki na yt to dla mnie za mało, więc zapragnąłem książki, która kręcić się będzie jedynie wokół tematu rozdrobnienia feudalnego w Polsce. Niestety, tytuł, który brzmi "Walka o tron" nie oddaje rzeczywistych zamiarów autora, który dopiero w przedmowie zaznacza, że książka nie ma na celu ukazania historii politycznej okresu 1138-1320. Co czytelnik dostaje w zamian? Otrzymuje opis charakteru tego okresu, zjazdów, stosunku do władzy i do duchowieństwa książąt piastowskich, politycznej roli kobiet, obrazu wojen, pokojów oraz rozwoju możnowładztwa. Znajdziemy tam opis zbrodni gąsawskiej, śmierci wielu Piastów, ale konkretnej walki o tron nie zobaczymy, ponadto książce towarzyszy częsta achronologiczność, najpierw czytamy o wygnaniu Władysława II, a chwilę później już o Kazimierzu II, bez rozwinięcia rządów Kędzierzawego, starań o Kraków przez Mieszka III. Przez pierwsze
    prawie 100 stron (a jest ich 400) Targański opisuje okres panowania Krzywoustego oraz rolę możnowładztwa w Polsce wczesnopiastowskiej. Rozumiem, że ta kwestia może być istotna w kwestii rozbicia dzielnicowego, ale rozpisywanie się o Krzywoustym na ¼ książki, która bezpośrednio go nie dotyczy, wydaje się mi dziwne i dość niepotrzebne, wystarczyłoby ich nawet 50. W mojej opinii mankamentem książki także jest to, że na początku każdego rozdziału opisana jest z trzeciej osoby scenka z życia, któregoś z Piastów, fabularyzowana i jak najbardziej upiększana. Na koniec także dostajemy parę wersji alternatywnych historii, gdzie rozbicie dzielnicowe przebiega zupełnie inaczej, lub Piastowie w ogóle umierają przed Bolesławem III. Zarówno dużym plusem jak i minusem jest mnogość ilustracji, które albo nic nie wnoszą albo są w słabej jakości, zdołałem zobaczyć w książce zaledwie parę cennych, czasem dawało to wrażenie, że wydawnictwo/autor dał jak najwięcej obrazków, by książka nie była cienka jak broszura. Sam także zrobiłem siebie w konia, gdyż autor wpisane ma w swojej notce biograficznej miano historyka w pierwszej kolejności, a dopiero później dziennikarza. Niestety nie zmienia to faktu, że pisze z dziennikarskim zacięciem, stosując wiele anegdot, które Piastów, czy tego okresu nie dotyczą. W książce znalazłem także parę błędów, mianowicie 4 - krotne wzmiankowanie śmierci Wacława III z zaznaczeniem, że był OSTATNIM Przemyślidą, a był jedynie ostatnim Przemyślidą na tronie w Pradze, istniała jeszcze linia Przemyślidów, pochodzących z innego związku Ottokara II, ale w żadnym wypadku autor o tym nie wspomniał. Innym błędem było jednokrotne użycie przez autora określenia "królestwo", gdy Polska tego statusu już nie posiadała.

    Co z pozytywów? Może to, że potrafi spopularyzować ten okres i usunąć parę mitów z czyjejś świadomości. Czy warto? Nie wiem, jeśli znasz historię polityczną, może Cię znudzić, jeśli nie znasz historii politycznej tego okresu, może Cię zaciekawić, ale otrzymasz wielu książąt, o których masz mgliste pojęcie i nie zostaną Ci oni często dobrze przedstawieni. Zawiodłem się nieco, ale przynajmniej poznałem parę ciekawostek, nie czuję, bym znacznie wzbogacił swoją wiedzę, a co wy sądzicie o tej książce, jeśli czytaliście?

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #sredniowiecze #piastowie #historia #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1978 + 1 = 1979

    Tytuł: Cel Norymberga
    Autor: Marek J. Murawski
    Gatunek: historia
    Ocena: 7/10
    Wydawnictwo: Kagero
    Liczba stron: 56
    Forma książki: e-book

    Tom Kronik Wojennych poświęcony nalotowi aliantów na Norymbergę w 1944 roku. Ciekawie napisana książka, przedstawiająca punkt widzenia obu stron. Dużym plusem jest dość szczegółowe jak na tak małą książeczkę opisanie zasad działania niemieckiej obrony przeciwlotniczej: system ostrzegania radarów krótkiego i dalekiego zasięgu, baterie naprowadzane radarowo, myśliwce nocne, podział na sektory, elastyczne dowodzenie, różne typy myśliwców do różnych zadań.

    #bookmeter #historia #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa #samoloty #lotnictwo #ksiazki #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1977 + 1 = 1978

    Tytuł: Lew, czarownica i stara szafa
    Autor: Clive Staples Lewis
    Gatunek: literatura dziecięca
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    Tłumacz: Andrzej Polkowski

    Oczywiście nie było to w porządku z gramatyką, ale tak już bobry mówią, kiedy są bardzo podniecone – w każdym razie w Narnii, ponieważ w naszym świecie przeważnie w ogóle nie mówią.

    Był sobotni wieczór. Z jednej strony miałem ochotę coś poczytać, z drugie z kolei nie miałem nastroju na rozważania, analizy i zastanawianie się. A już na pewno nie na odnoszenie tego co czytam do tego co obserwuję. Na szukanie analogii między światem moim a światem literackim, jak to mam w zwyczaju i całkiem lubię. Potrzebowałem czegoś lekkiego, jakiejś wciągającej przygody. Najpierw przejrzałem zawartość mojego czytnika, ale nic mi nie podeszło. Zacząłem wertować tag i też coś nie bardzo. Jakoś nie mogłem znaleźć nic, co spełniałoby moje wymagania.
    – „No cóż, chyba pora na CS-a” – pomyślałem. I w ten oto sposób zabrałem się za Opowieści z Narnii.

    To nie jest długa książka. Tyle co na jeden wieczór. Mimo to jest wspaniała. Jest w niej wszystko: podróż bohaterów (tak w sensie fizycznym, czy nawet parafizycznym, jak i w znaczeniu przemiany); jest zbrodnia i kara (i nawet odkupienie winy); jest przyjaźń i poświęcenie; jest walka dobra ze złem i zwycięstwo tego pierwszego; jest nawet miłość, choć bratersko-siostrzana. Aha, i jest Święty Mikołaj! Czego więc chcieć więcej? Może tylko tego, żeby cała historia była dobrze opowiedziana? Ależ proszę bardzo, jest! Pan Lewis miał niewątpliwy talent narracyjny. Owszem, to jest literatura dziecięca, więc sprawy przedstawione są prosto, sceny batalistyczne są uproszczone w zasadzie do opisu głównego wydarzenia, postacie nie są szczególnie mocno rozbudowane (choć kłamstwem byłoby gdybym powiedział że są płaskie czy nijakie), a cała opowieść to połączenie dobrze znanych motywów, ale wykonane bardzo zgrabnie i leciutko. Oprócz tego w historii we wspaniały sposób przemycone są morały, czy też walory edukacyjne. Skierowane do dzieci, ale są to wskazówki czy przykłady na tyle uniwersalne, że warto od czasu do czasu je sobie odświeżyć. Kto wie, może w końcu którąś z nich uda się zastosować?

    Wybór Opowieści z Narnii to był taki trochę ślepy strzał z mojej strony, ale, jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Książka zaczyna się dedykacją dla Lucy, chrześnicy pana Lewisa. Stwierdza on w niej, że ta opowieść miała być prezentem dla niej. Tyle, że okazało się, że dziewczynki dorastają szybciej niż książki. Na szczęście z chłopcami jest inaczej.

    Oprócz tych wszystkich rzeczy, które wymieniłem wyżej w książce nie zabrakło też jeszcze jednej rzeczy: cliff hangera. Bardzo mnie to cieszy, tak samo jak i fakt, że jeszcze sześć historii ze świata Narnii przede mną. Przez jakiś czas nie będę miał problemu z tym, jaką lekturę wybrać na lekki sobotni wieczór.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturadzieciecabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1976 + 1 = 1977

    Tytuł: Hitler. Upadek zła 1939–1945
    Autor: Volker Ullrich
    Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788382340419
    Tłumacz: Michał Antkowiak
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Liczba stron: 848

    Drugi tom biografii Hitlera zaczyna się w momencie wkroczenia wojsk niemieckich do Polski w 1939 r., a kończy wraz z jego samobójczą śmiercią w 1945 r. i przeprowadza nas w gruncie rzeczy przez cały przebieg II wojny światowej, jednak prawie wyłącznie z perspektywy niemieckiej, a zwłaszcza samego Hitlera. Jedynym wyjątkiem jest jeden rozdział poświęcony społeczności Berghofu i tego, co działo się w niej w czasie działań wojennych.

    Tak samo jak tom pierwszy ten także czytało mi się bardzo sprawnie, właściwie w żadnym momencie (poza może rozdziałem o Berghofie) książka nie dłużyła mi się ani nie nużyła treścią. Ostatni rozdział książki to podsumowanie całej kariery politycznej Hitlera od 1933 r., według mnie bardzo przydatne, gdyż pozwala odświeżyć sobie pamięć i uporządkować w głowie chronologię całej biografii.

    Uwaga: w przeciwieństwie do tomu pierwszego, w tym przypisy zostały umieszczone na samym końcu książki — niestety normalną czcionką, przez co samych przypisów jest ok. 300 stron. Samej treści jest stron dokładnie 600.

    #bookmeter #historia #ksiazki #czytajzwykopem #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #biografiabookmeter #autobiografiabookmeter #pamietnikbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1975 + 1 = 1976

    Tytuł: Czerwony głód
    Autor: Anne Applebaum
    Gatunek: historia
    Ocena: 8/10
    ISBN: 9788326826146
    Tłumacz: Barbara Gadomska, Wanda Gadomska
    Wydawnictwo: Agora
    Liczba stron: 488

    Temat klęski głodu w ZSRR na początku lat 30. od dawna wywołuje sporo kontrowersji, poczynając od kwestii zupełnie podstawowych jak choćby liczba ofiar. Przez całe dekady w bloku komunistycznym był tematem tabu podobnie jak w PRL temat Katynia. Applebaum stara się rzetelnie przedstawić tło, przebieg i konsekwencje tych wydarzeń. Sztucznie wywołany przez Stalina głód jest centralnym elementem książki, ale stanowi w ujęciu autorki tylko najbardziej drastyczny przejaw podejścia rosyjskiego aparatu państwowego (system polityczny wbrew pozorom niewiele tu zmieniał) do problemu ukraińskiego i konfliktu pomiędzy wizją Ukraińców jako młodszych braci Rosjan, którzy powinni podporządkować się Moskwie a dążeniami elit ukraińskich do niezależności najlepiej w ramach własnego państwa. Autorka kreśli historię tych napiętych relacji od końca XIX w. właściwie aż upadku komunizmu a nawet dalej (książka powstała krótko po pierwszej agresji Rosji na Ukrainę w 2014 r.)
    Według mnie to praca dobrze przemyślana i udokumentowana a przede wszystkim świetnie napisana. Lektura, która pozwala lepiej zrozumieć sytuację, z którą obecnie mamy do czynienia za wschodnią granicą.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #historia #komunizm #zsrr #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1974 + 1 = 1975

    Tytuł: Drzwi percepcji. Niebo i piekło
    Autor: Aldous Huxley
    Gatunek: publicystyka literacka, eseje
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    Tłumacz: Marta Mikita

    Większość ludzi prowadzi życie w najgorszym razie tak bolesne, w najlepszym zaś tak monotonne, ubogie i ograniczone, że chęć ucieczki, tęsknota, wy wykroczyć poza nie bodaj na kolka chwil stanowi i zawsze stanowiła jedną z głównych pokus duszy.

    Pan Huxley z wielką chęcią, jak sam pisze, wziął on udział, jako „królik doświadczalny”, w eksperymencie polegającym na zażyciu przez niego meskaliny. Połowa tego eseju to opis przeżyć, jakich doświadczył pod wpływem tej substancji, druga część to wnioski ogólne na temat autotranscendencji.
    Sam opis eksperymentu jest dość barwny i ciekawy. Wspomnienia dotyczą reakcji Huxleya na rozmaite bodźce: obraz, dźwięk, światło. Nie ma co prawda relacji z doświadczanych wizji, bo i wizji jako takich autor nie miał, z czego zresztą tłumaczy się twierdząc, że on nie myśli obrazami. Ten fragment jest ciekawy o tyle, że napisany jest z właściwą Huxleyowi elokwencją i erudycją. Swoją drogą, te właśnie dwa słowa sprawiają, że czuję lekki dyskomfort i silną zazdrość czytając tego autora, bo też bym chciał tyle wiedzieć i umieć się tak wysławiać (oczywiście w tym miejscu również ukłony dla tłumacza). Chociaż w połowie. Mimo tego dyskomfortu i zazdrości naprawdę czyta się to świetnie.
    Wnioski ogólne są raczej gorzkie. W zasadzie streszczone one są w tym zadaniu-cytacie, którym pozwoliłem sobie otworzyć ten Dotyczą naszej ludzkiej potrzeby transcendencji, czy może ucieczki, choć na chwilę od świata. O metodach, jaki próbujemy, żeby uzyskać efekt choćby zbliżony do takiej wycieczki poza siebie. I o tym, że świat, jaki budujemy niekoniecznie zmierza w kierunku zaspokojenia tych naszych, według autora (i trochę według mnie też), naturalnych potrzeb. Raczej stara się je zagłuszać, ewentualnie kierować obok nich.

    O ile z przyjemnością przeczytałem pierwszą część i w zasadzie zgadzam się z założeniami części drugiej, o tyle nie bardzo po drodze mi z metodą, jaką autor zaproponował dla osiągania tej transcendencji. Upatrywał on bowiem (esej jest z roku 1954) szansy w farmakologii połączonej z psychologią, która – miał nadzieję bądź przypuszczał – odkryje kiedyś środek lepszy od meskaliny, nie powodujący u nikogo niepożądanych objawów (meskalina źle działa na ludzi z depresją). Być może powodem tej mojej różny w wizji drogi prowadzącej do tych drzwi percepcji jest to, że części z wrażeń, których pan Huxley doznał pod wpływem meskaliny i części pytań, które się wtedy u niego pojawiły doświadczam na trzeźwo. I być może spowodowane jest to tym, że – jak czytamy w eseju – cząsteczka meskaliny ma podobną budowę do cząsteczki adrenaliny, którą przecież moje ciało jakoś tam sobie syntetyzuje.

    Na koniec trochę prywaty. Ponieważ pojawiły się ostatnio kalumnie wymierzone w moją stronę (i to na forum publicznym!), że niby wołam tylko kiedy mi coś nie pasuje, to tym razem chciałem (na forum publicznym) podziękować koleżance @rassvet za polecenie mi Drzwi percepcji i sugestię, żeby otworzyć ich okładkę i zajrzeć co tam za nią jest. Było warto.

    pokaż spoiler Tym razem.


    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #publicystykaliterackabookmeter #esejebookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1973 + 1 = 1974

    Tytuł: Lot nad kukułczym gniazdem
    Autor: Ken Kesey
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788379855438
    Tłumacz: Tomasz Mirowicz
    Wydawnictwo: Albatros
    Liczba stron: 368
    Forma książki: książka

    A McMurphy pokłada się ze śmiechu. Zatacza się coraz bardziej do tyłu i osuwa na dach kajuty, zanosząc się gromkim śmiechem, który się toczy daleko po wodzie. Śmieje się z dziewczyny, z chłopaków, z George'a, ze mnie ssącego zakrwawiony palec, z kapitana na pomoście, z faceta na rowerze, z mechaników, z pięciu tysięcy domów, z Wielkiej Oddziałowej i ze wszystkiego. Bo wie, że trzeba się śmiać ze wszystkiego, co boli, aby zachować równowagę i nie dać się zwariować.

    Randle McMurphy udaje wariata, aby uniknąć wyroku i ciężkich robót. Trafia do ośrodka, z którego wyjdzie tylko za zgodą bezdusznej siostry Ratched. Wielka Oddziałowa to postać, która wydała mi się podobna do Cathy z Na wschód od Edenu, zimna, przebiegła manipulantka, planująca swoje ruchy na dłuższą metę. McMurphy przeciwstawia się jej dzięki czemu podnosi na duchu zastraszonych pacjentów i staje się ich przywódcą. Starcie charakterów obserwujemy oczami Bromdena, syna indiańskiego wodza, co pozwoliło autorowi na umieszczenie wątku pobocznego o traktowaniu Indian przez amerykańskie władze.

    Powieść porusza wiele ważnych tematów takich jak walka i bunt jednostki z systemem (Kombinatem), wolność, fatalne traktowanie ludzi chorych i zagubionych (leczenie elektrowstrząsami czy lobotomią). Finał mocny, ale raczej satysfakcjonujący.

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      Informacje nt. książki z tagu #bookmeter:

      Średnia ocena z Wykopu: ★★★★★★★★★☆ (8.2 / 10) (10 recenzji)
      Następne podsumowanie tagu: 2022-08-01 00:00 tag z historią podsumowań »
      W abonamentach: www.legimi.pl
      Kategoria książki: literatura, poeci, gatunki
      Gatunek książki: powieść

      Ostatnie recenzje tej książki:
      1. 2022-01-27 - Użytkownik Najmilszy_Maf1oso ocenił na: ★★★★★★★★★★ (10.0 / 10) - Wpis »
      2. 2021-08-12 - Użytkownik Zaff ocenił na: ★★★★★★★★☆☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      3. 2021-07-03 - Użytkownik bartol_wwa ocenił na: ★★★★★★★☆☆☆ (7.0 / 10) - Wpis »
      4. 2021-01-04 - Użytkownik smierdakow ocenił na: ★★★★★★★★☆☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      5. 2020-11-01 - Użytkownik ali3en ocenił na: ★★★★★★★★★☆ (9.0 / 10) - Wpis »
      ... zobacz resztę fragmentów recenzji (5) na: upolujksiazke.pl

      Podobne książki:
      1. Świat według Garpa (John Irving) - najnowsza recenzja usera r......7 ★★★★★ (10.0 / 10) - Wpis »
      2. Testamenty (Margaret Atwood) - najnowsza recenzja usera Tosiek14 ★★★★☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      3. Miedziaki (Colson Whitehead) - najnowsza recenzja usera rassvet ★★★☆☆ (6.0 / 10) - Wpis »
      4. Brud (David Vann) - najnowsza recenzja usera ali3en ★★★★☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      ... zobacz więcej książek z kategorii literatura, poeci, gatunki na: upolujksiazke.pl

      @dakas: fragment Twojej recenzji został umieszczony na stronie open-source upolujksiazke.pl jeśli nie chcesz by cytaty z Twoich recenzji widniały na tej stronie to odpisz na ten komentarz lub na PW.

      ---------
      Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
      pokaż całość

  •  

    1972 + 1 = 1973

    Tytuł: Hitler's Home Guard: Volkssturmmann
    Autor: David K. Yelton
    Gatunek: popularnonaukowa
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
    ISBN: 9781846030130
    Wydawnictwo: Osprey Publishing
    Liczba stron: 64
    Forma książki: książka

    Krótka fabularyzowana historia Volkssturmu z perspektywy fikcyjnego szeregowego członka tej organizacji którego wywiało na wojnę do obrony Dolnego Renu. Dobra przebieżka po tej organizacji gdzie na przemian podążamy za "typowym Volkssturmmannem” i widzimy organizację z perspektywy gruntu z informacjami o organizacji jako całości, ale dla fanów tematu to nie będzie nic nowego czy nawet wyczerpującego. Na plus w tych 64 stronach zawarto trochę archiwalnych zdjęć gdzie oficjalna propaganda zderzała się z beznadzieją rzeczywistości. Na spory minus to właściwie pominięcie Frontu Wschodniego z działalności tej organizacji.

    Tak więc uczciwe 6/10, nic dla specjalistów a dla innych chcących się dowiedzieć czegoś więcej nt. samej organizacji i stopniu "improwizowania" wewnątrz to może być dobry przyczynek do zdobycia podstaw wiedzy nt. tej formacji i tego jak funkcjonowała.

    #bookmeter #historia #czytajzwykopem #militaria #bookmeter #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #ksiazki #popularnonaukowabookmeter
    pokaż całość

    źródło: images-na.ssl-images-amazon.com

  •  

    1969 + 1 = 1970

    Tytuł: Komornik. Arena Dłużników. Tom 2
    Autor: Michał Gołkowski
    Gatunek: Fantasy/postapo
    Ocena: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆

    Zdradzeni pod koniec poprzedniego tomu Zek wraz z Cat, Carterem i Reggim trafiają na tytułową Arenę Dłużników. Tam wiodą życie na wzór antycznych gladiatorów, odstawiają szopki ku uciesze gawiedzi i knują jak uciec. Motywem przewodnim tego tomu jest chęć wzniecenia buntu.

    O jak mi się to źle czytało… gdzieś około 30% książki myślałem, że rzucę to w kąt. Przede wszystkim wulgaryzmy. Generalnie mi nie przeszkadzają, ale tutaj nie ma chyba akapitu, w którym nie było by jakiejś k…, ch…, p… itd. Do tego wciskanie na siłę memów, odniesień do gier, filmów itp., często niepotrzebne.

    pokaż spoiler Goni Cię potwór z koszmarów a Ty tłumaczysz ekipie, że każdy boss w soulsach miał swoje kombinacje ciosów i trzeba tylko odczekać…


    Główny bohater jeszcze nigdy nie był tak głupi i tak często niweczy własne plany, że to zakrawa już o jakiś autosabotaż. Zek tytanem intelektu nigdy nie był, ale dotychczas wykazywał odrobinę jakiegoś perspektywicznego myślenia. Tutaj gdzieś to uciekło. Towarzysze Zeka są. I tyle. Głównego antagonisty z poprzedniego tomu nie ma prawie wcale, pojawia się raz, na krótką chwilę.

    pokaż spoiler I robiąc inspekcję gladiatorów nie rozpoznaje Zeka…


    Plusy? Trochę akcji i lekkie rozwinięcie pomysłów w ramach uniwersum.

    Zastanawia mnie natomiast, czy ktoś to „dzieło” przed wydaniem przeczytał i zredagował… Niestety, ale jak kiedyś w Gołkowskim upatrywałem nadziei wśród taśmowo wydawanych identycznych książek Fabryki Słów, tak dzisiaj przyznaję, że się zawiodłem. Trzeci tom „Areny…” pewnie przeczytam, żeby się dowiedzieć, jak to się wszystko skończy. Bo mam nadzieję, że po niej kolejnej serii już nie będzie. Na pewno sięgnę po kolejne tomy przygód Zahreda (chociaż i tu już ostatnio wiało nudą) i Stalowych Szczurów (przyznaję, że „Fort 72” był dobry, ale chciałbym wreszcie przeczytać kontynuację „Chwały”), ale nowe serie, a zwłaszcza wznowienia, będę omijał szerokim łukiem. Temat zaprzepaszczony, zakończenie oryginalnego „Komornika” było interesujące i w jakiś sposób niebanalne. Podobnie jak sam pomysł na uniwersum, bo takiej apokalipsy w książkach fantasy nie kojarzę. Niestety, autor stara się zabić klimat jakimiś tandetnymi zagrywkami.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1968 + 1 = 1969

    Tytuł: Kobiety
    Autor: Charles Bukowski
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆
    Tłumacz: Lesław Ludwig

    Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość pieprząc się na lewo i prawo.

    Ponieważ ostatnio coś mnie wzięło na kobiety (i alkohol, bo jak się okazuje na podstawie przeczytanych dzieł „dobra” te wykazują pewną komplementarność), po świetnym Spisie cudzołożnic zabrałem się za (jak się okazuje dużo mniej świetne) Kobiety. Sam nie wiem jak to możliwe, że kiedyś, jak wszystkie chyba książki pana Bukowskiego, i ta mnie fascynowała. Choć może nie do końca nie wiem, bo po części domyślam się. Kobiety w zasadzie są o tym, o czym ja lubię czytać. To znaczy jest tutaj bohater-narrator (Henry Chinaski, jakże by inaczej?): nierozumiejący świata, trochę w nim zagubiony człowiek, próbujący sobie jakoś radzić z mało pociągającą, a czasami wręcz odrzucającą codziennością. Perypetie takiego bohatera zwykle bardzo mnie interesują i nie ma znaczenia w jaki sposób sobie z tym wszystkim radzi. Tak samo jest tutaj – to, że Chinaski zagłusza pustkę za pomocą kolejnych kobiet, kolejnych drinków i zakładów na wyścigach koni mogłoby być w porządku (jeśli chodzi o przyjemność z lektury) gdyby było dobrze napisane. Ale nie jest.

    Ze stron wylewa się wulgarność balansująca na krawędzi kiepskich opowiadań erotycznych publikowanych czasami w internecie przez napalonych nastolatków w różnym wieku. Bywały momenty w czasie lektury, kiedy miałem ochotę policzyć które słowo pojawia się w kobietach najczęściej. Czy jest to „stanął”? „Wsadziłem”? Albo może po prostu „cipa”? To nie jest tak, że mam coś przeciwko wulgarności w ogóle, co to, to nie. Tyle że, przynajmniej dla mnie, z wulgarnością jest jak z solą. Sól zaostrza smaki, to prawda. Potrawy bez soli są mdłe i nijakie. Z drugiej jednak strony, jeśli przesadzić, to nie czuje się innych smaków oprócz słonego. Te kilka innych smaków, które udało mi się pod tą słonością wyczuć były, owszem, ciekawe. Na wiele kwestii mam podobne spojrzenie do Chinaskiyego (może powinno mnie to zacząć martwić?), jednak (przynajmniej póki co) stosuję trochę inne sposoby radzenia sobie z ich wpływem na mnie. Owszem, mam jakieś „samcze” odruchy, czasami choćby, nawet trochę instynktownie czy nie do końca świadomie, zdarzy mi się zlustrować kobietę na ulicy. Od stóp do głów, albo odwrotnie, z dwoma krótkimi przystankami po drodze. Staram się jednak być przy tym niezbyt nachalny. To chyba świadczy o jakim-takim zdrowiu i że nie jest jeszcze ze mną tak źle? Przynajmniej tak to sobie tłumaczę.

    Tak jak pisałem, sam temat, jaki podejmuje pan Bukowski w Kobietach jest szalenie interesujący. To, że zrobiłem małą roszadę w moi czytelniczym planie po lekturze Spisu cudzołożnic sprawia, że podczas czytania porównywałem sobie te dwie książki – Pan Bukowski, przynajmniej dla mnie, jest co najmniej dwie długości za panem Pilchem. Szukałem też w głowie innych porównań. I tak motyw burzliwego związku Chinakyego z Lydią, ze wszystkimi rozstaniami i powrotami skojarzył mi się z tekstem pana Młynarskiego (tutaj w wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy, bo nawet pan Młynarski nie potrafił zaśpiewać Młynarskiego tak ładnie jak pan Adam Nowak); same opisy aktów miłosnych i w ogóle tematu pożądania i używania życia można też przestawić ładniej, jak choćby w tekście pani Osieckiej (znów Raz Dwa Trzy!), czy też nieco dosadniej, tak jak zrobił to Kid Rock. Te przykłady podobają mi się dużo bardziej niż Kobiety pana Bukowskiego. Ale to zapewne kwestia gustu.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1967 + 1 = 1968

    Tytuł: Bogom nocy równi
    Autor: Sergiusz Piasecki
    Gatunek: powieść przygodowa
    Ocena: 6/10
    Wydawnictwo: Graf
    Liczba stron: 292

    Piasecki znowu zabiera nas pogranicze polsko-sowieckie na początku lat 20 XX wieku. Tym razem poznamy historie szpiega- Romana Zabawy, który zbiera informacje o sowietach.
    Oczywiście książka jest w dużym stopniu oparta na osobistych przeżyciach autora. Książka jest dla mnie wehikułem w przeszłość, poznajemy realia życia w państwie, którego już nie ma i początki sowietyzacji ludności po radzieckiej stronie. To dla mnie było najciekawsze z tej książki, jak ludzie zaczęli wierzyć w komunizm i jak autor trafnie już wtedy dostrzegał jak to się skończy.
    Książka już nie ma takiego klimatu jak kochanek wielkiej niedźwiedzicy i czasem akcja „utyka” ale jeśli ktoś już czytał inne książki piaseckiego to po tą tez warto sięgnąć.

    #bookmeter #powiescprzygodowabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1966 + 1 = 1967

    Tytuł: Znajomy świat
    Autor: Hwang Sok-Yong
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 5/10

    Jakoś nie porwała mnie ta historia. Zabrakło w niej przynajmniej dla mnie dostatecznego nakreślenia kontekstu historycznego, choć oczywiście rozrzucone gdzieniegdzie strzępki informacji spełniają jako tako swoją rolę – nie mniej jest to ledwie prowizorka, stworzony jakby na prędko rękopis przy każdej lepszej okazji. Cała reszta także nie ma jakichś silnych fundamentów. Trochę to dziwi, bo z tego, co wiem, mamy tutaj do czynienia z autorem określanym jako potencjalny koreański kandydat do nagrody Nobla. Nie muszę chyba dodawać, że pokazuje to raczej agonalny stan ichniejszej kultury. Stanowi to dla mnie duże rozczarowanie, zważywszy na wysoką jakość prozy w pobliskich krajach, zarówno geograficznie, jak i kulturowo: Japonii i Chinach.

    Częściowo tłumaczyć można by to jedynie przedstawieniem nam świata oczami dziecka; młodego, bodajże trzynastoletniego chłopak. Musi on w pewnego momencie swojego życia w zasadzie rozstać się z ojcem wysłanym przez dyktaturę wojskową de facto rządzącą krajem do obozu reedukacyjnego, gdzie chcą zrobić z niego nowego obywatela nowej Korei pozbawionej nawet punktowych patologii w społeczeństwie. Z tym że to właśnie taka stygmatyzacja, kategoryzowanie swoich obywateli na pierwszej i drugiej kategorii doprowadza między innymi do pogłębienia się nierówności społecznych: prostej drogi do narodzin tych samych kłopotów, lecz w nowszej odsłonie.

    Wytrzeszcz, nasz protagonista, zostaje bowiem zmuszony na skutek takich, a nie innych decyzji władz do przeprowadzki wraz z matką do pracy na Wyspę Kwiatów – miejsce o przewrotnej nazwie, bo miast wyjrzeć na wielobarwną polanę pełną motyli i pszczółek, rzeczywistość jak zwykle pokazuje nam swoje prawdziwe oblicze: w tym przypadku wysypiska śmieci – miejsca, gdzie mieszkańcy tego kraju stają się nie tylko tym, co jedzą, ale i również tym w czym mieszkają i czym pachną – zwykłymi odpadami porzuconymi przez miłosierne, nieudolne władze, które zasypują efekty śmieciowych werdyktów kolejnymi śmieciami, robiąc dokładnie to samo, co biznes zajmujący się ich przetwórstwem.

    Odpadki w książce są ogromnym problemem, nie tylko samym w sobie, ale oddającym podejście ludzi do wielu problemów. Nie wszystkie odpady jesteśmy w końcu w stanie wykorzystać ponownie, są więc one ubijane i zasypywane nowymi dostawami towaru do recyklingu. Jest to jednak błędne koło. Kiedyś śmieci się zbytnio nawarstwią, problem wybuchnie, i będzie trzeba stanąć przed decyzją o tym, co dalej. Pytanie, co z tym zrobimy i kogo obwinimy. Zmiany są często palące, potrzebne na już. Powieść podchodzi do sprawy pesymistycznie, dając nam widok na tę ciemniejszą stronę natury człowieka, która woli pudrować trupa, zamiast dokonać często trudnych, systemowych zmian.

    #bookmeter #korea #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1965 + 1 = 1966

    Tytuł: Japonia
    Autor: Ewa Pałasz-Rutkowska, Katarzyna Starecka
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 8388542842
    Wydawnictwo: TRIO
    Liczba stron: 450

    Książka z serii Historia państw świata w XX wieku.

    Autorki przedstawiają w skrócie najnowszą historię Japonii. Nazwa książek z tej serii wskazuje, że dotyczą XX wieku, ale wydarzenia z wieku XIX miały kluczowy wpływ na to jak funkcjonowała Japonia w wieku XX, więc również są uwzględnione.

    Książka zawiera bardzo krótkie streszczenie całej historii Japonii, a bardziej szczegółowo opisane zostały przemiany z XIX wieku, które otworzyły Japonię na świat i które pozwoliły na wprowadzenie kapitalistycznego systemu zarządzania gospodarką i zachodniego systemu politycznego. Autorka omawia jak się rozwijały relacje Japonii z krajami zachodnimi, Chinami, Rosją, jak stała się mocarstwem, a w końcu zaczęła także odnosić sukcesy zbrojne, aż do upadku w 2 wojnie światowej.

    Poznając historię sprzed wojny Japonii z Chinami można być zdziwionym jak ten tak szybko rozwijający się i budzący sympatię kraj, ze społeczeństwem tak dobrze przyjmującym zachodnie wartości i kulturę, mógł stać się tak szybko tak skrajnym i fanatycznym kolonialnym mocarstwem, chcącym podbijać świat.

    Parę lat po wojnie to bardzo przyjemny do śledzenia okres, w którym okupant amerykański prowadzi Japonię za rączkę i z gruzów powstaje mocarstwo, a wystarczyło, żeby się komuniści w to nie mieszali. Aż do lat 90. wiele się nie dzieje, Japonia rośnie w siłę z potencjałem na światowego hegemona i stara się budować zdrowe relacje z innymi krajami na dalekim wschodzie, ale zgrzytać też zaczyna w relacji z USA.

    Dopiero ostatnia dekada XX wieku jest ciekawsza. Wstrząsa ona Japonią, kryzysy gospodarcze, trzęsienie ziemi, zamach w Tokio i afery korupcyjne sprawiły, że Japonia weszła w nowe millenium poturbowana.

    Ciekawa, solidna książka pozwalająca laikowi zapoznać się z najnowszą historią Japonii i trochę zrozumieć czym dziś jest ten kraj.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #japonia #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #bookmeter

0:0,0:1,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:1

Archiwum tagów