•  

    Uwaga niezbity dowod że Iran sie liberalizuje ( ͡° ͜ʖ ͡°) #pdk, otóż ichniejszy prezez ichniejszego zwiazku pilki noznej łaskawie na czas mundialu odwiesil jednego z zawodnikow grajacych w greckim klubie, powodem nalozenia kary byl mecz jaki jego klub rozegral w ramach europejskich pucharow z klubem izraelskim, a ow zawodnik bezczelnie nie raczyl odmowic gry w tym spotkaniu.
    #iran

  •  

    Iranka dopinguje na stadionie (w Iranie tylko mężczyźni mogą zasiadać na trybunach) swoją drużynę narodową, popijając sobie piwerko (nie muszę dodawać że to też średnio wskazane w Teheranie). No i alegencko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #iran #rozowepaski #islam #pilkanozna #mecz #ciekawostki

    źródło: pbs.twimg.com

    •  

      @KisielRock: Nawet jeśli to co z tego? Fajny obrazek w kontrze do konserwatywnej ciemnoty. A jeżeli siostra twojego znajomego była zaliczona do najładniejszych fanek np. Portugalii to co w tym dziwnego? Może była na meczu Portugalczyków i siedziała w ich sektorze i urodowo się wtapiała w tłum to nic dziwnego że ją uznali za Portugalkę.

      A kobieta na fotce jest w koszulce Iranu tak BTW.

    •  

      @pawelososo: Na jej miejscu balabym się powrotu do kraju xD Interesowalam się mocno tym krajem pod kątem kobiet w biznesie i niestety to nadal ciemnogród. Byłam w szoku jak się dowiedziałam, że nie chcą kontynuować rozmów negocjacyjnych z Polakami tylko dlatego, że zabrali kobietę na takowe, ponieważ była dyrektorem finansowym. Urazilo to ich godność xD

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Kilka lat temu byliśmy z żonką w Iranie. Smog, upał, niedoleczona infekcja i mini astma zmusiła nas do skorzystania z pomocy tamtejszej służby zdrowia.

    Namierzyliśmy szpital, gdzie skierowano nas zaraz do apteki. Apteka to hala, w której w czterech kolejkach stała z setka osób. Schemat następujący:

    Kolejka 1, do lekarza siedzącego za ladą. Dwa słowa wywyiadu (wiedzieliśmy tylko jak jest astma po łacinie), zakaslanie przy uchu dr, kilka pytań z których nic nie rozumieliśmy. Dr wypisał karteczkę z rozpoznaniem, i syropek i słaby inhalator typu salbutamol

    Kolejka 2, okienko z farmaceutą, który wypisuje zlecenie do kasy

    Kolejka 3, kasa

    Kolejka 4, odbiór leków

    Cała akcja trwała z 20min, koszt całkowity ok 2zl polskich.

    Przypomniała mi się ta historia, ponieważ ostatnio odwiedzilem kilku lekarzy, również prywatnie, gdzie schemat, gdzie boli, aha, klik klik w kompa, recepta do wiedzenia. Prywatnie to samo, z tą różnicą, że na początku podanie ręki (wow) i koniecznie, koniecznie za dwa miesiące na kontrole :) Po tych kilku spotkaniach Irański schemat leakrza pierwszego kontaktu (choć spokojnie mogę to odnieść do dermatologów, pediatrów, laryngologów, bo tam pewnie i za takiego robi dr za ladą) wydaje mi się wybitny w swojej prostocie, szybko, tanio i skutek identyczny lub lepszy, bo po zastosowaniu leków wszystko przykre objawy zniknęły i spokojnie cieszyliśmy się tym wspaniałym krajem.

    #medycyna #iran #farmacja
    pokaż całość

  •  

    Netanjahu oferuje Iranowi izraelską technologię wodną

    #syria #izrael #iran

    źródło: youtube.com

  •  

    Ajatollah Ali Chamenei, polecił niedawno Irańskiej Organizacji Energii Atomowej rozpoczęcie bezzwłocznych przygotowań do zwiększenia zdolności wzbogacania Uranu do poziomu190000 SWU (jednostek pracy separacyjnej).
    Szef Organizacji Energii Atomowej Iranu, Ali-Akbar Salehi, Salehi powiedział, że po instalacji wirówek 6 generacji są w stanie , wspomnianą wartość osiągnąć w ciągu 10 miesięcy.

    źródło: http://parstoday.com/en/news/iran-i86804-leader_nuclear_agency_must_get_ready_for_enrichment_up_to_190_000swu_as_of_tomorrow
    #iran
    pokaż całość

  •  

    UE pod ścianą. Iran idzie po swoje!

    Religijny przywódca Iranu – Ali Chamenei – niespodziewanie włączył się do dyskusji na temat irańskiej umowy atomowej i wysunął ostre żądania wobec UE. Tymczasem Europa nadal próbuje uratować wspomnianą umowę, jednak póki co jej inicjatywy okazują się mało skuteczne. Jednocześnie jednak napięcie na linii Bruksela-Waszyngton jest coraz większe. Jednocześnie w kryzys irański coraz mocniej angażują się Chińczycy. O tym wszystkim w dzisiejszym wydaniu Pulsu Lewantu - zapraszam. ;)

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------
    Przemówienie Chameneiego

    23 maja Chamenei wygłosił przemówienie, w którym sformułował swoje żądania wobec Europy. Muszą one zostać spełnione, jeśli Iran ma pozostać wierny umowie z 2015 roku. Poniżej najważniejsze z tych żądań:
    1. państwa europejskie powinny chronić eksport ropy z Iranu przed amerykańskimi sankcjami
    2. europejskie banki powinny chronić wymianę handlową między EU a Iranem
    3. UK, Francja oraz Niemcy powinny przysiąc, że nie będą prowadzić żadnych negocjacji dotyczących irańskiego programu rakietowego i irańskiego zaangażowania w regionie Bliskiego Wschodu.

    Jeśli żądania Chameneiego nie zostaną spełnione, to Iran odstąpi od umowy. Tym samym Europa znalazła się pod ścianą a jej możliwości negocjacyjne zostały mocno ograniczone. Z jednej strony utrzymanie umowy leży w jej interesie gospodarczym i politycznym. Jednak z drugiej strony żądania Iranu są bardzo wygórowane – zwłaszcza te dotyczące programu rakietowego.

    Cały problem polega na tym, że UE nie może od tak nakazać europejskim firmom i bankom handlować z Iranem. Każda nawet najmniejsza decyzja, podjęta w ramach Unii, wymaga długiej dyskusji i uzgodnień na różnych szczeblach. Dobrze obrazuje to sytuacja z europejskimi bankami.

    Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu - autor: Seyedkhan, commons.wikimedia.org

    Kto obsłuży handel UE-Iran?

    W związku z nadchodzącymi amerykańskimi sankcjami, handel będzie mocno utrudniony, gdyż w transakcjach z Irańczykami środkiem płatności nie będzie mógł być dolar. Dlatego też Komisja Europejska wystąpiła do europejskich banków z pytaniem jak podchodzą one do perspektywy obsługiwania transakcji z Iranem np. w euro lub rialu. Pozytywna odpowiedź nadeszła w zasadzie tylko od sześciu niemieckich spółdzielni kredytowych (tzw. volksbanken). Jednak jest to tylko kropla w morzu potrzeb. Z pewnością małe niemieckie spółdzielnie same nie uciągną ciężaru jakim będzie handel z Iranem.

    Szczególnie przykra odpowiedź przyszła do KE z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). To właśnie EBI miał stać się głównym atutem w rękach Europejczyków. EBI miał udzielać Irańczykom kredytów w euro, dzięki czemu handel UE-Iran mógłby odbywać się bez zagrożenia ze strony USA. Jednak jak wynika z nieoficjalnych informacji, szefostwo EBI zdecydowanie odrzuciło pomysł Komisji Europejskiej. EBI twierdzi, że robienie interesów z Irańczykami stanowi zbyt duże zagrożenie. Aż 1/3 pożyczek udzielanych przez EBI jest obsługiwana w dolarze. W związku z tym EBI obawia się, że jeśli zgodzi się na udzielanie kredytów Irańczykom, to – nawet jeśli będą one udzielana w euro – spotka się to z represjami ze strony USA. Nawet jeśli Amerykanie nie będą mogli nałożyć na EBI sankcji, bo ten przecież nie będzie handlował z Irańczykami w dolarze, to i tak Amerykanie mają szeroki wachlarz możliwości. Waszyngton mógłby np. zakazać EBI inwestowania na rynku amerykańskim.

    Richard Nephew, dawny doradca prezydenta Obamy, powiedział że jeśli EU chce handlować z Iranem to musi porzucić plany wykorzystania do tego dotychczasowych instytucji, gdyż te są zbyt mocno związane z amerykańskim rynkiem i przez to są bezużyteczne w obecnej sytuacji. Zamiast tego Europa powinna stworzyć nowe instytucje. Pytanie tylko czy UE ma na takie zagranie wystarczająco dużo czasu – pierwsze sankcje amerykańskie wejdą w życie już za kilka miesięcy.

    Euro - autor: MichaelM, pixabay.com

    Czy małe firmy są antidotum?
    Duże europejskie firmy nie chcą ryzykować konfliktu z USA i całkowicie ignorują propozycje UE. Dobrym przykładem jest francuski Total, którego włodarze zapowiedzieli, że to czy nadal będą prowadzić interesy w Iranie zależy od tego czy ich firma otrzyma zgodę od władz w Waszyngtonie – stanowisko Brukseli jest dla Totalu bez znaczenia.

    Nie mogąc wpłynąć na wielkie firmy, wydaje się że Bruksela wkrótce zacznie zachęcać do handlu z Iranem mniejsze przedsiębiorstwa. Firmy te nie dysponują aż tak wysokimi technologiami jak ich więksi konkurenci, ale z drugiej strony często nie mają powiązań z amerykańskim rynkiem – co w obecnej sytuacji jest ogromnym atutem. Jednocześnie jednak małe firmy także podchodzą z dużą rezerwą do pomysłu inwestowania w Iranie. Nie chodzi wcale o Amerykanów, lecz o samych Irańczyków. Małe przedsiębiorstwa z niechęcią patrzą na duży interwencjonizm państwowy występujący w irańskiej gospodarce, co może prowadzić do dużej niestabilności potencjalnych inwestycji. Jednocześnie UE póki co nie jest w stanie zapewnić tym firmom wystarczających zabezpieczeń na wypadek gdyby ich inwestycje padły ofiarą irańskiego interwencjonizmu.

    Wydaje się, że Irańczycy dostrzegają te obawy małych europejskich firm. W ostatnim czasie na rozkaz Chameneiego powołano specjalną Radę Ekonomiczną, której członkami zostały najważniejsze osoby w państwie. Głównym celem Rady jest przeprowadzenie reform ekonomicznych, które mają ułatwić prowadzenie inwestycji w Iranie i jednocześnie zabezpieczyć te inwestycje przed interwencją ze strony organów państwowych.

    Budowa - autor: dimitrisvetsikas1969, pixabay.com

    Problemy wewnątrz Iranu
    Wystąpienie Chameneiego z żądaniami było zaskoczeniem dla wielu osób. Zaskoczenie było tym większe, że z jego wcześniejszych wypowiedzi wynikało, że dał on prezydentowi Rouhaniemu wolną rękę w sprawie negocjacji – z zastrzeżeniem, że zainterweniuje dopiero, gdy zobaczy że administracja prezydenta sobie nie radzi. Występując z żądaniami Chamenei mocno podkopał pozycję negocjacyjną Rouhaniego. Ponadto pokazał, że w Iranie występują duże tarcia między radykałami a reformistami (obóz prezydenta Rouhaniego) - o czym zresztą mówi się już od dawna. Można się spodziewać, że im dłużej negocjacje z Europą będą się przeciągać, tym rola Chameneiego będzie rosła.

    Jednak po głębszej refleksji dojdziemy do wniosku, że wystąpienie Chameneiego nie wynikało z jego osobistej niechęci do Rouhaniego, lecz bardziej z obawy o przyszłość Iranu. W ciągu ostatnich 8 miesięcy irański rial stracił aż połowę swojej wartości. W tym samym czasie ceny podskoczyły o ok. 30-40%. Co prawda od 2015 roku irańska gospodarka stopniowo wychodzi z kryzysu, a tylko w tym roku wzrost PKB ma osiągnąć ok. 4,5%, ale „szarzy” Irańczycy póki co nie odczuli w zbyt dużym stopniu zniesienia sankcji. Jeszcze kilka miesięcy temu irańscy ekonomiści zapowiadali, że całe społeczeństwo odczuje skutki umowy z 2015 roku dopiero za ok. 1 rok. Jednak w sytuacji, gdy USA znowu nałoży na Iran sankcje, ta data staje się nierealna. Już teraz rodzi to ogromne tarcia społeczne. Dlatego też władze w Teheranie prewencyjnie zapowiadają, że wszystkich protestujących będą traktować jak „szpiegów syjonistów i Amerykanów”.

    O ile irańskie władze są zdolne do zduszenia niepokojów społecznych, to jednak nie są w stanie zdusić bolączek swojej ekonomii. Szczególnie wrażliwym sektorem w irańskiej gospodarce jest sektor bankowy. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego aż 12% irańskich pożyczkobiorców ma problemy z płatnościami. Przy czym liczba ta prawdopodobnie jest dużo większa, gdyż irańskie banki ostatnio zaczęły udzielać tzw. „kredytów wysokiego ryzyka” - udzielane kredytobiorcom o niskiej zdolności kredytowej. W sytuacji nałożenia sankcji przez USA, Irańczykom będzie bardzo ciężko utrzymać tę kredytową bańkę spekulacyjną.

    Sto rialów irańskich - autor: Bank Markazi Jomhouri Eslami Iran,commons.wikimedia.org

    Europa pod ostrzałem
    Władze Iranu bardzo dobrze znają słabości swojej gospodarki i dlatego też wysuwają tak ostre żądania wobec EU. Iran chce europejskiej pomocy i to już teraz. Władze w Teheranie nie mogą czekać aż Europa sama coś wymyśli, gdyż z każdym dniem zagrożenie dla irańskiej gospodarki rośnie. W związku z tym Irańczycy wytaczają coraz cięższe działa, które mają być środkiem nacisku na Brukselę.

    Gdy Chamenei wygłaszał swoje przemówienie zastrzegł, że oczekuje na podjęcie odpowiednich kroków przez UE do czerwca. Termin ten minął a Europa nadal nie przedstawiła praktycznych rozwiązań jak pomóc Iranowi. W związku z tym 5 czerwca 2018 roku Chamenei ogłosił, że zlecił krajowej organizacji atomowej rozpoczęcie przygotowań do przyspieszenia prac nad wzbogaceniem uranu. Docelowo Irańczycy chcą osiągnąć poziom wzbogacenia równy 190 000 SWU. Taki poziom wzbogacenia pozwoliłby uruchomić reaktory atomowe w Buszehr oraz w Teheranie. Według irańskich zapowiedzi poziom 190 000 SWU zostanie osiągnięty za dwa lata. Póki co decyzja Chameneiego jest tylko straszakiem, gdyż póki co Irańczycy nie przystąpią do wzbogacania uranu, lecz przeprowadzą wyłącznie odpowiednie przygotowania. Jednocześnie władze zapowiadają, że przygotowania te będą mogły być obserwowane przez przedstawicieli JCPOA – umowa z 2015 roku. Z drugiej strony ten straszak ma przekonać Europę do jeszcze większych wysiłków.

    Arak, ośrodek produkcji ciężkiej wody - autor: Nanking2012, commons.wikimedia.org

    Wojna handlowa USA vs EU

    Iran nie jest jedynym punktem zapalnym w stosunkach USA-EU. Do końca maja Europa była zwolniona z wyższych ceł na import stali i aluminium na rynek amerykański. UE mocno naciskała na administrację Trumpa, aby zwolnienia te były przedłużone. Jednak Waszyngton był nieugięty i postanowił nie przedłużyć zwolnień dla EU.

    W ramach odpowiedzi Komisja Europejska przygotowała listę amerykańskich produktów importowanych do Europy, które także zostaną obłożone wyższym cłem – wartość importu towarów z listy wynosi ok. 6,4 miliarda dolarów. Jednak ta decyzja KE wcale nie zmieniła nastawienia Trumpa. Mało tego, Waszyngton grozi że wyższe cła zostaną nałożone także na samochody, które są importowane z Europy – przy czym nieoficjalnie mówi się, że import samochodów z Niemiec zostanie całkowicie zakazany.

    Protekcjonistyczna polityka Trumpa budzi oburzenie w całej UE, gdyż Europa widzi w niej zagrożenie dla wolnego handlu. To właśnie Europa jest jednym z głównych beneficjentów zasady wolnego handlu. Dlatego też UE zdecydowała się wnieść do Światowej Organizacji Handlu sprawę przeciwko USA, twierdzące że wyższe cła naruszają statut tej organizacji. Co prawda unijni politycy starają się wypowiadać na temat sporu z USA z dużym dystansem i unikają słowa "wojna". Jednak wydaje się, że wojna handlowa UE z USA jest faktem i wkrótce nastąpi dalsza eskalacja i przerzucanie się cłami.

    Po stronie UE stanęły m.in. Meksyk oraz Kanada, które to państwa także mocno odczuły nowe cła. Na marginesie warto wspomnieć, że USA nakładając nowe cła uzasadniała swoją decyzję „względami bezpieczeństwa narodowego” i twierdziła, że głównym celem jest wyeliminowanie z rynku amerykańskiego stali i aluminium importowanych z Chin. Jednak prawda jest nieco inna, bo chińskie surowce mają stosunkowo mały udział w ogólnym imporcie USA – z pewnością dużo mniejszy niż Kanada, Meksyk czy UE.

    Z drugiej strony mimo kryzysu na linii USA-UE, obie strony są nadal w stanie współpracować. Niedawno USA, UE oraz Japonia zawarły porozumienie dotyczące reform wewnątrz WTO, które w większym stopniu niż dotychczas zakażą państwom członkowskim subsydiowania przemysłu – w praktyce jest to wymierzone w Chiny. Jednocześnie w zeszły piątek EU złożyła w WTO skargę przeciwko Chińczykom – chodzi o wymuszony transfer technologii. Europejscy politycy liczyli, że uda im się przekonać USA do szerszej współpracy w imię walki z Chińczykami. Jednak póki co USA uważa, że może walczyć na polu handlowym jednocześnie z Chinami, jak i UE.

    Prezydent Donald Trump - autor: Gage Skidmore,flickr.com

    Biały dom, czyli kto tu dowodzi?
    Warto zwrócić uwagę, że polityka administracji Trumpa w kwestii wolnego handlu jest mocno niekonsekwentna. Każdy jego współpracownik zdaje się mówić coś zupełnie innego. W efekcie dochodzi do sytuacji, gdy poszczególni doradcy prezydenta wzajemnie sobie przeczą. Dobrze obrazuje to sytuacja z zeszłego tygodnia. Najpierw administracja Trumpa ogłosiła, że wkrótce na Chiny zostaną nałożone nowe cła. Kilka dni później sekretarz skarbu - Steven Mnuchin – powiedział, że wojna handlowa z Chinami została wstrzymana. Tymczasem doradca Trumpa ds. handlu – Peter Navarro – udzielił wywiadu, w którym stwierdził że słowa Mnuchin'a to tylko „przejęzyczenie”.

    Taka sytuacja jest spowodowana tym, że w administracji Trumpa nie ma platformy, która pozwalałaby jego doradcom wypracować jednolite stanowisko – tak przynajmniej twierdzą nieoficjalne źródła. Wszystko zaczęło się od rezygnacji Rob'a Porter'a – doradcy Trumpa, który został oskarżony o przemoc domową. Za czasów Porter'a doradcy Trumpa mogli uzgodnić swoje stanowisko na spotkaniach, które odbywały się regularnie co tydzień.

    Jednak po odejściu Porter'a w lutym 2018 roku zrezygnowano z takiej formuły spotkań. Co ciekawe spotkało się to z dużym poparciem ze strony samego prezydenta, który uznał że nieprzewidywalność amerykańskiej polityki zagranicznej będzie jej ważnym atutem.

    Prezydent Donald Trump w gabinecie owalnym, Peter Navarro piąty od prawej- autor: White House, instagram.com

    Nowy sojusznik

    Tymczasem do walki o Iran przystąpił niespodziewany sojusznik – Indie. W zeszłym tygodniu szef irańskiego MSZ-u spotkał się ze swoją indyjską odpowiedniczką – Sushmą Swaraj. Po spotkaniu Swaraj zapowiedziała, że Indie będą przestrzegać wyłącznie sankcji nałożonych przez ONZ a nie przez pojedyncze państwa.

    Indie zapowiedziały, że nadal będą kupować irańską ropę. Co ciekawe płatności za ropę będą prowadzone w indyjskich rupiach. Operacje finansowe mają być obsługiwane przez indyjski bank państwowy – UCO.

    Indyjska postawa względem Iranu wynika z faktu, że indyjska gospodarka ma ogromne zapotrzebowanie na energię – w tym ropę naftową. Indie są trzecim, po USA i Chinach, największym konsumentem ropy naftowej na świecie. W związku z tym utrzymanie importu ropy naftowej na wysokim poziomie jest sprawą bezpieczeństwa narodowego o wysokim priorytecie. Władze w Nowym Delhi uważają, że Iran jest idealnym partnerem w zakresie współpracy energetycznej.

    Indie chcą nie tylko utrzymać obecnym import ropy naftowej i gazu ziemnego z Iranu na dotychczasowym poziomie, ale nawet jeszcze go zwiększyć - Indie i Iran dyskutują nad budową podmorskiego rurociągu, który połączyłby oba państwa. Jednocześnie w całej sprawie nie chodzi tylko o irańską ropę i gaz. Indie liczą, że będą mogły używać Iranu jako pośrednika w imporcie surowców rzadkich z Turkmenistanu czy Kazachstanu.

    [Spotkanie premiera Modiego i prezydenta Rouhaniego - autor: Narendra Modi, flickr.com](PrimeMinisterNarendraModiwithPresidentofIranHassan_Rouhani)

    Chińczycy pukają do drzwi

    Gdy amerykanie zapowiedzieli przywrócenie sankcji przeciwko Iranowi, francuski Total S.A. zapowiedział, że będzie starał się uzyskać dla siebie zwolnienie. Jednak póki co starania Francuzów były bezowocne. Tymczasem Irańczycy postanowili nie czekać na rezultat negocjacji francusko-amerykańskich i już teraz zacząć szukać nowego partnera.

    Bijan Namdar Zanganeh, irański minister ds. ropy naftowej, zapowiedział że jeśli w ciągu sześćdziesięciu dni Total nie uzyska zwolnienia to ich koncesja zostanie cofnięta, a na miejsce Francuzów wejdą Chińczycy z China National Petroleum Corporation, która jest przedsiębiorstwem państwowym. Tym samym w rękach chińskich znałoby się pole South Pars, które jest uważne za największe na świecie pole gazu ziemnego – po zakończeniu inwestycji ma ono produkować aż 56 milionów m3 gazu ziemnego dziennie.

    Spotkanie prezydenta Xi Jinpinga i Chameneiego - źródło: khamenei.ir

    W co gra Putin?
    Tymczasem Władimir Putin spotyka się z przedstawicielami państw UE i próbuje wynegocjować z nimi, jak najkorzystniejszą dla siebie, umowę. EU chce, aby Rosja wsparła wysiłki europejskie, które mają na celu utrzymanie umowy atomowej z Iranem. W ostatnim czasie w Moskwie goszczono zarówno Merkel jak i Marcrona. Jednak Putin podchodzi do rozmów z europejskimi liderami z dużą rezerwą. Co prawda mówi o chęci współpracy i wspólnym froncie, ale z jego strony nie padły jeszcze konkretne propozycje dotyczące tego w jaki sposób Rosja może wesprzeć Iran.

    Obecnie głównym celem Putina jest wykorzystanie ruchu Trumpa propagandowo jako "przejawu fałszywości amerykańskiej polityki zagranicznej". Jednocześnie Putin liczy na jeszcze większy rozłam między USA a UE. Sam Putin nie proponuje UE żadnych rozwiązań. Zamiast tego pozwala europejskim politykom walczyć o swoją przychylność. Wsparcie ze strony Rosji w kryzysie irańskim jest dla Europy koniecznością. Z drugiej strony pomaganie Iranowi jest także w interesie samej Rosji. Putin zdaje sobie z tego sprawę, lecz jednocześnie chce uzyskać od Europy jak najwięcej ustępstw - i wydaje się, że to właśnie tutaj leży przyczyna chwilowej bierności ze strony Rosji. Co ciekawe Rosja prowadzi tutaj walkę nie tylko za pomocą kanałów dyplomatycznych, ale także drogami mniej oficjalnymi - Lukoil zapowiedział, że dopóki sytuacja w Iranie się nie wyklaruje zawiesza swoje plany inwestycji w Iranie, gdyż nie chce narażać się Amerykanom.

    Po wizycie Merkel i Macrona wydaje się, że EU być może rozważa pewne ustępstwa względem Rosji. Zarówno Merkel jak i Macron podczas swoich wizyt wspominali, że ich państwa dużo dzieli z Rosją, ale z drugiej strony dużo mówili o chęci współpracy i zasadniczo można powiedzieć, że byli nastawienie bardzo pobłażliwie względem Putina. Szczególnie wizyta Macrona przebiegała w bardzo przyjacielskim tonie - tak przynajmniej twierdzą źródła nieoficjalne. Z drugiej strony po wizycie w Rosji, Macron zorganizował konferencję, na której powiedział, że sankcje wobec Rosji zostaną zniesione tylko wtedy, gdy nastąpi jakiś postęp w rosyjsko-ukraińskich rozmowach dotyczących konfliktu na wschodzie Ukrainy.

    Jednocześnie podczas wizyty Marcona zapowiedziano, że francuski Total zainwestuje ok. 2,6 miliarda dolarów w rosyjskie odwierty prowadzone w Arktyce. Tym samym Total ma zmniejszyć straty jakie dotkną tę francuska firmę po wycofaniu się z lukratywnego biznesu w Iranie.

    Spotkanie prezydentów Macrona i Putina- źródło: kremlin.ru

    Sojusz anty-łupkowy

    Tymczasem bardzo ciekawe rozmowy trwają na linii Rijad-Moskwa. Gdy w 2016 roku ceny ropy spadły do zaledwie ok. 30 dolarów za baryłkę, Rosja i kraje OPEC uznały że muszą coś z tym zrobić. Rosja zaproponowała członkom OPEC ograniczenie wydobycia, co miało wywindować ceny ropy w górę. Początkowo kraje OPEC, a zwłaszcza Iran, niechętnie podchodziły do takich propozycji. Jednak ostatecznie osiągnięto porozumienie – było to o tyle niezwykłe, że Rosjanom udało się zgromadzić po tej samej stronie barykady zarówno Saudów jak i Irańczyków. Ostatecznie ceny ropy poszły w górę i wszyscy sygnatariusz porozumienia byli zadowoleni.

    Gdy Trump zapowiedział przywrócenie sankcji względem Iranu, cena ropy poszła w górę. Jednocześnie analitycy giełdowi zauważyli, że jeśli Iran zostanie wyeliminowany z handlu ropą to ceny tego surowca mogą podskoczyć bardzo wysoko. Mogłoby się wydawać, że dla Rosji i członków OPEC podwyżka cen ropy to idealna wiadomość. Otóż, wcale nie. Rosjanie i Saudowie wcale nie chcą podwyżek cen ropy. Uważają, że jeśli ropa zdrożeje to Amerykanie zaczną inwestować jeszcze więcej w rozwój technologii eksploatacji gazu łupkowego.

    Póki co koszty wydobycia ropy naftowej są o wiele niższe niż gazu łupkowego. Jednak nie jest to już tak duża różnica jak na samym początku wydobycia gazu łupkowego. Amerykanie cały czas prowadzą badania nad opracowaniem metody taniej eksploatacji łupków. Każda podwyżka cen ropy jeszcze bardziej zachęca USA do przyspieszenia prac nad tymi metodami. W związku z tym podwyżka cen ropy byłaby krótkotrwałym sukcesem dla Rosji i krajów OPEC, lecz długofalowo taka podwyżka działaby wyłącznie na korzyść USA. Rosja i Saudowie zdają sobie z tego sprawę, i dlatego już pod koniec maja 2018 roku oba te państwa zaczęły dyskutować na temat zwiększenia produkcji ropy naftowej.

    Spotkanie saudyjskiego następcy tronu Mohammeda Bin Salmana i prezydenta Putina- źródło: kremlin.ru

    Podsumowanie

    Obecnie ciężko przewidzieć jak dalej potoczy się kryzys irański. Wydaje się jednak, że jedno jest pewne. Iran za wszelką cenę będzie chciał uzyskać broń atomową. Jeśli nawet teraz Unii uda się przekonać Teheran do respektowania umowy, to Iran, po zakończeniu 15-letniego okresu ograniczenia swojego programu atomowego (okres ten wynika z umowy JCPOA) przystąpi do jego szybkiej odbudowy. Wycofanie się USA z irańskiego dealu spowodowało, że nawet mniej radykalne środowiska irańskie uznały, że posiadanie broni atomowej jest gwarantem bezpieczeństwa.

    Test irańskiej rakiety balistycznej Emad na pustyni - źródło: Tasnim News Agency

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku
    - w szczególności zachęcam do zapoznania się z moimi poprzednimi tekstami na temat Iranu: dlaczego UE wspiera Iran oraz amerykańskie ultimatum dla Iranu.

    #bliskiwschod #iran #ue #chiny #rosja #indie #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #lagunacontent
    pokaż całość

    •  

      @JanLaguna: kawal dobrej roboty, dziekuje za wartosciowy material.

      Niech zyje Persja, na pohybel Zydom i USA ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @JanLaguna: Czyli Unia Europejska okrakiem wycofa się z tej umowy, a miejsce Europejczyków i Amerykanów zajmą Chińczycy, Hindusi i Rosjanie.
      Oczywiście w takim układzie to tylko kosmetyka, Iran tak czy siak odczuje skutki przywróconych sankcji w mniejszym czy większym stopniu.
      Ale zastanawiające jest co innego. Iran za zdobyte środki prowadził dotychczas ekspansywną politykę w Iraku, Syrii, Libanie, Palestynie i Jemenie a nawet posiadał przychylne stanowisko Kataru, Omanu i dość chwiejne Kuwejtu.
      Bez środków Ajatollahowie będą musieli ograniczyć swoje kierunki operacyjne i wycofać się z części krajów - co widać chociażby po Jemenie i Syrii - osobiście mam wrażenie, że przynajmniej w części o to chodziło Trumpowi.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Irańczycy jako pierwsi (oczywiście prócz gospodarzy) stawili się w Rosji na #mundial ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #iran #rosja #pilkanozna #mundial2018

  •  

    Rok 2004 reprezentacja Niemiec rozgrywa mecz towarzyski w Teheranie.Podczas odgrywanie hymnu niemieckiego miejscowi kibice unoszą prawa rękę tzw gest "Sieg heil ". W 1:20 filmu widać cały sektor iranczykow wykonujących ten gest w następnym ujęciu grupkę zdezorientowanych kibiców niemieckich.

    Może nie do końca pasuje ale dam #ciekawostkizniemiec
    Dzięki za suby ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #pilkanozna #4konserwy #neuropa #iran #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Nowy artykuł o o irańskim centrum testowym rakiet Shahrud. Już w 2013 roku analitycy zwracali uwagę, że kształt budowanych budynków sugeruje chęć testowania nowych pocisków balistycznych na paliwo stałe.
    Stworzono stanowiska testowe do silników rakietowych, wyrzutni i struktur do montażu i przechowywania silników i rakiet. NYT na podstawie świeżych zdjęć SAT, z lat 2016-17. stawia tezę iż w dwóch kabinach przetestowano nowe silniki, prawdopodobnie na paliwio stałe, ponieważ nie ma infrastruktury do przechowywania i dostarczania paliwa ciekłego w pobliżu.
    Na podstawie wielkości stoiska, z którego testowano silnik w 2017 r., Naukowcy sugerują, że może to być mocny silnik o sile nacisku od 62 do 93 ton.
    https://www.nytimes.com/2018/05/23/world/middleeast/iran-missiles.html

    #bliskiwschod
    #iran
    pokaż całość

    źródło: iran.jpg

  •  

    Iran może wykorzystać kryptowaluty do ominięcia sankcji

    Icoteras, USA?

    Dzięki kryptowalutom Iran może ominąć blokadę systemu transakcyjnego SWIFT. Trwają już na ten temat rozmowy z Rosją.

    Więcej szczegółów w znalezisku:
    https://www.wykop.pl/link/4335113/iran-za-pomoca-kryptowalut-ominie-sankcje/

    #kryptowaluty #bitcoin #iran #rosja #gospodarka #ekonomia #pieniadze #geopolityka
    pokaż całość

  •  

    Koszt wykopania jednego bitcoina w #iran 150 dolarów to się nazywa zysk. Czy oni kopią #btc na #gpu ?
    #bitcoin #kryptowaluty

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-05-27-00-48-23-763_com.twitter.android.png

  •  

    Akcja dzisiejszego wpisu zabierze nas do Londynu, na ulicę Princes Gate w dzielnicy Kensington. Położona w bogatej części Londynu jest domem dla ambasad czy też Instytutu Polskiego i Muzeum im. Generała Sikorskiego. W ciągu 6 dni w kwietniu i maju 1980 roku, jednak, stała się słynna na cały świat z zupełnie innego powodu.

    Poranek 30 kwietnia 1980 roku zapowiadał się na kolejny, spokojny dzień w pracy dla konstabla Trevora Locka. Jako członek gałęzi Ochrony Dyplomatycznej londyńskiej Metropolitan Police pełnił tego dnia służbę patrolowo-ochronną przed ambasadą Islamskiej Republiki Iranu przy ulicy 16 Princes Gate. Około godziny 11:30, jednak, spokój okolicy został zachwiany. Do Locka podbiegła nagle grupka mężczyzn, która szybko obezwładniła go i zaciągnęła do budynku ambasady, grożąc mu bronią. Zaskoczony Lock zdołał jedynie nacisnąć przycisk alarmowy radia - nie zdołał dobyć służbowego rewolweru, schowanego w kaburze pod połami kurtki. Uzbrojeni mężczyźni szybko weszli do budynku ambasady i opanowali ją w ciągu kilku minut. Ostatecznie, w rękach terrorystów znalazło się 26 zakładników. W większości byli to irańscy pracownicy ambasady - wśród nich najwyższym rangą okazał się charges d’affaires Gholam-Ali Afrouz. Wśród zakładników znaleźli się również syryjski dziennikarz Mustapha Karkouti, brytyjsko-pakistański dziennikarz Muhammad Hashir Faruqi oraz dwaj pracownicy BBC - dźwiękowcy Chris Cramer i Simeon Harris. Około godziny 12:00 ambasada została w pełni otoczona przez policję - dowództwo nad operacją oblężenia ambasady przejął komisarz John Dellow. Wkrótce, na miejscu zjawili się również policyjni strzelcy wyborowi oraz jednostki nasłuchowe. W budynku przy ulicy 70 Whitehall zebrał się również sztab kryzysowy COBRA - wobec braku chęci współpracy ze strony rządu Iranu (który oskarżył USA i Wielką Brytanię o zorganizowanie ataku w odpowiedzi na zajęcie ambasady USA w Teheranie) podjęto decyzję o zastosowaniu wobec sytuacji prawa brytyjskiego (z pominięciem Konwencji Wiedeńskiej).

    O godzinie 15:15 terroryści nawiązali kontakt z policją przez podrzucony przez okno ambasady telefon polowy. Głos w słuchawce przedstawił się jako Oan Ali Mohammed. Był on członkiem organizacji terrorystycznej Demokratycznego Frontu Rewolucyjnego Wyzwolenia Arabistanu - separatystycznej organizacji arabskiej, domagającej się odłączenia od Iranu i ogłoszenia autonomii prowincji Chuzestan w południowo-zachodnim Iranie. Zaledwie rok wcześniej irańskie siły bezpieczeństwa stłumiły arabską rebelię w owej prowincji - to wydarzenie miało wpłynąć mocno na decyzję o ataku na ambasadę. W rozmowie z negocjatorami Oan, używający pseudonimu “Salim” przedstawił pierwsze żądanie - uwolnienia więzionych w Chuzestanie 91 arabskich więźniów. Zagroził również, iż w wypadku niespełnienia żądania terroryści mieli wysadzić ambasadę w powietrze następnego dnia o godzinie 12:00. Oprócz tego, Oan zażądał przysłania do ambasady lekarza, gdyż jedna z zakładniczek - sekretarz prasowa Frieda Mozaffarian - źle się poczuła. Policja odmówiła wykonania tego żądania, a wobec pogarszającego się stanu zdrowia zakładniczki, terroryści wypuścili ją na wolność o godzinie 16:30.

    Wieczór 30 kwietnia i noc z 30 kwietnia na 1 maja nie przyniosły nowych wieści od terrorystów. Sztab COBRA kontynuował obrady, zaś na miejscu zdarzenia pojawili na dobre rozstawiły się media - atak na ambasadę i wzięcie zakładników stało się jednych z głównych tematów omawianych w prasie, radiu i telewizji. Dziennikarze, skupieni na ambasadzie, nie zauważyli jednak, iż o godzinie 3:30 do budynku Royal College of General Practitioners, mieszczącego się “ściana w ścianę” z ambasadą weszła grupa mężczyzn w czarnych ubraniach. Byli to komandosi Eskadry B jednostki specjalnej SAS, którzy przybyli wieczorem z głównej bazy pułku w Hereford. Ich dowódca - podpułkownik Michael Rose - szybko został włączony do sztabu kryzysowego i rozpoczął planowanie ewentualnego szturmu na ambasadę.

    Wczesnym rankiem 1 maja, terroryści wykonali telefon do redakcji wiadomości BBC. W rozmowie telefonicznej z dziennikarzami, Oan potwierdził ponownie swoją tożsamość i grupę, do której należał oraz stwierdził, iż zakładnicy nie pochodzącym z Iranu nic się nie stanie. Kolejny telefon rozbrzmiał niedługo później - korzystając z postawionego wcześniej telefonu polowego (gdyż w ciągu ranka policja odcięła linię telefoniczną i teleksową ambasady), Simeon Harris poprosił o przysłanie do ambasady lekarza. Jak się okazało znajomy Harrisa - Chris Cramer - również zachorował, a jego stan szybko pogarszał się. Policyjni negocjatorzy odmówili wykonania prośby proponując, aby Cramer został zwolniony. Ostatecznie, negocjacje zakończyły się sukcesem, i o godzinie 11:15 Cramer został wypuszczony z ambasady, po czym zabrany do szpitala. W trakcie dnia negocjatorzy zrozumieli również, iż terroryści nie będą w stanie spełnić groźby wysadzenia ambasady. Terroryści zgodzili się na wydłużenie terminu do godziny 14:00, ale nawet po jego upłynięciu groźba nie została spełniona. Ostatecznie, przed końcem dnia Oan wystosował nowe żądania - nadania przez brytyjskie media manifestu grupy oraz bezpiecznego opuszczenia Wielkiej Brytanii, które miało zostać wynegocjowane przez minimum trzech ambasadorów państw arabskich. W tajemnicy przed terrorystami, policja rozpoczęła również operację założenia podsłuchów w ambasadzie.

    Przez kolejne 3 dni - od 2 do 4 maja - policja i terroryści kontynuowali negocjacje. 2 maja żądania terrorystów zostały ogłoszone w wieczornych wiadomościach BBC - ci uznali jednak materiał za zbyt fałszywy i niedopracowany. Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wystosowało również prośby do ambasadorów kilku państwa arabskich o możliwość nawiązania kontaktu z terrorystami. Za kulisami trwały jednak przygotowania do możliwego szturmu ambasady przez komandosów SAS. Podczas zebrań sztabu COBRA podjęto decyzję o prowadzeniu negocjacji aż do momentu śmierci zakładnika bądź bliskiej śmierci zakładnika - sztab zezwalał na rozpoczęcie szturmu w wypadku zaistnienia jednej z tych sytuacji. Pierwotnie, plan szturmu zakładał uderzenie od frontu ambasady, połączone ze sforsowaniem drzwi wejściowych i atak przez okna na parterze. 2 maja, jednak, policji udało się namierzyć gospodarza domu. Ten zaś stwierdził, iż w wyniku audytu bezpieczeństwa przeprowadzonego przez SAS kilka lat wcześniej, dokonano poważnych zmian - okna na parterze i pierwszym piętrze wyposażono w szyby ze szkła pancernego, zaś drzwi frontowe zostały wzmocnione stalowymi płytami. Pierwotny plan musiał więc zostać zmieniony. 3 maja wieczorem kilku komandosom SAS udało się niezauważenie przejść z dachu budynku w którym stacjonowali na dach ambasady - tam odkryli oni niezaznaczony na planach świetlik i zamocowali liny, na których komandosi mogliby spuścić się z dachu i dostać się do środka budynku przez okna.

    Ostatecznie plan szturmu ambasady, opracowany przez generała brygady Petera de la Billière’a, podpułkownika Michaela Rose’a i majora Hectora Gullana, został przedstawiony 4 maja. Według niego, komandosi mieli zostać podzieleni na dwie duże grupy - Czerwoną i Niebieską. Zadaniem grup był równoczesny atak na ambasadę od strony ściany frontowej i tylnej. Grupy zostały również podzielone na mniejsze, czteroosobowe zespoły, które miały za zadanie m.in. zdetonowanie ładunku wybuchowego spuszczonego przez świetlik celem zdezorientowania terrorystów czy też szturm przez drzwi wejściowe od strony patio budynku i zabezpieczenie parteru, piwnicy oraz głównej klatki schodowej ambasady. Większość komandosów miała jednak zjechać z dachu ambasady na linach i zabezpieczyć pierwsze i drugie piętro, forsując drogę przez okna ładunkami wybuchowymi. Pomimo faktu, iż oblężenie trwało już pięć dni, pokojowe rozwiązanie sytuacji wciąż było daleko - negocjacje pomiędzy brytyjskim MSZ i ambasadorami państw arabskich stanęły w martwym punkcie - Wielka Brytania nie chciała zgodzić się na bezpieczne opuszczenie kraju przez terrorystów, o co apelowali ambasadorowie. Policyjni negocjatorzy mogli obiecać jednak terrorystom ponowne nadanie manifestu w wiadomościach BBC w zamian za uwolnienie dwóch zakładników. Terroryści przystali na te warunki - 3 maja z budynku wypuszczono sekretarkę Hyechę Kanji i pakistańskiego turystę Alego Ghanzafara. Przeciągające się negocjacje i ciągłe opóźnienia w wykonywaniu żądań zaczęły jednak coraz bardziej denerwować terrorystów.

    Negocjacje trwały jednak dalej - 5 maja, jednak, wszystko miało się zmienić. O godzinie 13:00 Oan zakomunikował przez telefon polowy, iż jeśli w ciągu 45 minut pod ambasadą nie pojawi się jakikolwiek ambasador państwa arabskiego, to terroryści zabiją zakładnika. O godzinie 13:40 Trevor Lock przejął słuchawkę - zgłosił, iż terroryści wybrali spośród zakładników głównego sekretarza prasowego ambasady Abbasa Lavasaniego i zaprowadzili go do osobnego pokoju. Lavasani nie został wybrany przypadkowo - w trakcie niewoli wielokrotnie prowokował terrorystów i był zagorzałym zwolennikiem rewolucji islamskiej w Iranie. Według Locka, Lavasani mówił kilkakrotnie, iż jeśli terroryści chcieliby zabić zakładnika, to on zgłosiłby się sam. O godzinie 13:45 w słuchawce telefonu negocjatorów rozbrzmiały trzy strzały, po czym linia zamilkła. Strzały te usłyszeli również zgromadzeni wokół ambasady policjanci i dziennikarze. O godzinie 15:50 podpułkownik Rose otrzymał rozkaz od ministra spraw wewnętrznych Williego Whitelawa, nakazujący przygotowanie się do szturmu ambasady. O godzinie 17:00 Rose zaraportował, iż komandosi byli gotowi do szturmu na ambasadę w ciągu 10 minut od wydania ewentualnego rozkazu. O godzinie 18:20 pod ambasadę przyprowadzony został imam z pobliskiego meczetu, w celu nawiązania kontaktu z terrorystami. W takcie rozmowy Oana i imamem padły kolejne trzy strzały, a Oan ogłosił, iż terroryści zabili zakładnika i będą zabijać kolejnych co 30 minut. Na potwierdzenie swoich słów, kilka minut po zakończeniu rozmowy terroryści wyrzucili zwłoki Lavasaniego przez drzwi frontowe. Potwierdzenie śmierci zakładnika przypieczętowało decyzję o rozpoczęciu szturmu - na wniosek komisarza Davida McNee i za zgodą premier Margaret Thatcher dowództwo nad sytuacją przekazano z rąk Metropolitan Police w ręce brytyjskiej armii. O godzinie 19:07 dowodzący dotąd operacją komisarz John Dellow przekazał dowództwo Rose’owi, zezwalając na atak na ambasadę na komendę Rose’a oraz nakazując negocjatorom odwrócenie uwagi Oana przez zajęcie go rozmową przez telefon polowy.

    Szturm ambasady, znany pod kryptonimem Operacja “Nimrod”, rozpoczął się o godzinie 19:23. Zgodnie z planem, komandosi zaczęli spuszczać się po linach po ścianach budynku. Na tyłach ambasady, jednak, sytuacja szybko poszła niezgodnie z planem - prowadzący sekcję komandos zaplątał się w linę, co sprawiło, iż nie mógł spuścić się niżej i narażało go na obrażenia w wypadku zdetonowania ładunków wybuchowych. Jeden z żołnierzy próbujących pomóc dowódcy niechcący zbił szybę butem, co usłyszeli wszyscy zgromadzeni w budynku ambasady. Nie mogąc użyć ładunków wybuchowych, komandosi zbili szyby na drugim piętrze młotkami i weszli do środka, wrzucając do pomieszczeń granaty hukowe. Eksplozje granatów zapaliły zasłonę, a płomienie szybko dotarły do zaplątanego komandosa. Na szczęście, drugiej grupie żołnierzy schodzącej z dachu udało się odciąć liny i uratować dowódcę. Wkrótce potem, zgromadzeni wokół budynku dziennikarze i policjanci usłyszeli głuchy wybuch - jego źródłem był ładunek wybuchowy, który komandosi spuścili przez świetlik, chcąc zdezorientować terrorystów. Wkrótce, kamery telewizyjne uchwyciły ubrane na czarno sylwetki komandosów na balkonie frontowym ambasady, a po chwili frontem budynku wstrząsnęła potężna eksplozja. To komandosi drużyny Niebieskiej bezproblemowo zjechali z dachu na balkon, po czym podłożyli ładunek wybuchowy na drzwiach, forsując drogę do środka.

    W środku budynku, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli porywaczy. Eksplozje ładunków wybuchowych zdezorientowały terrorystów, którzy nie wiedzieli, skąd nadchodził atak. Komandosi z frontu ambasady weszli przez balkon do biblioteki, gdzie natknęli się na Simeona Harrisa. Harris został szybko wyprowadzony na balkon, gdzie jego ucieczkę nagrały kamery BBC. Komandosi kontynuowali natarcie, zabijając terrorystę ukrywającego się w pokoju przylegającym do biblioteki. W tym samym czasie, przywódca terrorystów starał się sprawdzić źródło dźwięku, gdy nagle został powalony na ziemię przez Trevora Locka, starającego się obezwładnić terrorystę. Jak się później okazało, terroryści niedbale przeszukali policjanta i nie znaleźli przy nim jego służbowego rewolweru, który Lock następnie ukrywał przez cały czas oblężenia. Uzbrojony Lock i Oan zaczęli walczyć w parterze, gdy nagle do pokoju wpadli dwaj komandosi. Lock, słysząc ich krzyk, rzucił się w stronę drzwi, z dala od leżącego na ziemi Oana. Komandosi następnie otworzyli ogień z pistoletów maszynowych, zabijając Oana na miejscu.

    Większość zakładników przetrzymywana była w pokoju teleksowym na drugim piętrze. W momencie rozpoczęcia szturmu, terroryści otworzyli ogień do zakładników - w wyniku ostrzału zginął pracownik ambasady Ali Akbar Samadzadeh, a ranni zostali Gholam-Ali Afrouz i doradca medyczny Ahmad Dadgar. Terroryści, słysząc zbliżających się komandosów, stchórzyli - rzucili broń i starali wmieszać się w tłum zakładników. Komandosi nie mieli litości - dwaj zidentyfikowani terroryści zostali podstawieni pod ścianą i zastrzeleni. Po tym, komandosi rozpoczęli wyprowadzanie zakładników z budynku główną klatką schodową. W trakcie przejścia, jeden z ukrywających się wśród zakładników terrorystów wyciągnął z kieszeni granat - widząc to, jeden z komandosów zrzucił terrorystę w dół schodów, gdzie dwaj inni żołnierze otworzyli ogień, zabijając go na miejscu. Około godziny 19:40 szturm zakończył się. Zakuci w kajdanki zakładnicy zostali wyprowadzeni na tył ambasady. Tam, Simeon Harris zidentyfikował ostatniego terrorystę - Fowziego Nejada, który starał się ukryć wśród zakładników. Zaraz po identyfikacji, jeden z komandosów chwycił Nejada i zaczął prowadzić go z powrotem w stronę budynku ambasady. Od zamiaru odstąpił jednak gdy dowiedział się, iż operacja była transmitowana na żywo w telewizji. Operacja “Nimrod” zakończyła się sukcesem.

    Ostatecznie, oblężenie ambasady Iranu w Londynie kosztowało życie dwóch zakładników i pięciu terrorystów. Dwoje zakładników i jeden komandos odniosło rany. Niedługo po zakończeniu operacji, policja rozpoczęła śledztwo w sprawie śmierci zakładników i terrorystów. Zakończyło się ono stwierdzeniem, iż komandosi SAS dokonali “morderstwa w majestacie prawa” i nie postawiono im żadnych zarzutów. Inne śledztwo dowiodło, iż terroryści mogli być wspierani przez władze irackie - cała szóstka posługiwała się irackimi paszportami, zaś broń jakiej używali, została przemycona na teren Wielkiej Brytanii najprawdopodobniej w worku irackiej poczty dyplomatycznej. Fowzi Nejad został aresztowany i następnie skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności za udział z ataku. W roku 2008 został warunkowo zwolniony z więzienia po odbyciu 27 lat kary. Jego deportacja do Iranu nie jest jednak możliwa ze względu na fakt, iż w kraju tym grożą mu tortury i śmierć. Nejad mieszka do dziś w Londynie pod zmienionym nazwiskiem. Za swoją postawę w trakcie oblężenia konstabl Trevor Lock odznaczony został Medalem Jerzego. Operacja “Nimrod” sprawiła również, iż jednostka SAS stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych jednostek antyterrorystycznych na świecie.

    #kronikakryminalnafranka #gruparatowaniapoziomu #historia #historiajednejfotografii #terroryzm #uk #iran #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: shadowspear.com

  •  

    Ultimatum USA wobec Iranu! Unia Europejska pod ścianą.

    W poniedziałek, 21 maja, Amerykanie wystosowali do władz Iranu 12-punktowe ultimatum. Tym samym Teheran otrzymał wybór: zmierzyć się z sankcjami lub zgodzić się na upokarzające amerykańskie żądania. Jednocześnie UE cały czas próbuje uratować umowę z Iranem. Tymczasem administracja prezydenta Rouhaniego musi zmierzyć się nie tylko z amerykańskim, lecz także rodzimym przeciwnikiem - jesteście ciekawi z kim? Zatem zapraszam na dzisiejsze wydanie "Pulsu Lewantu"

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Pompeo atakuje!

    21 maja 2018 roku amerykański sekretarz stanu – Mike Pompeo – wystąpił w waszyngtońskiej "Heritage Foundation". Podczas swojego przemówienia przedstawił 12-punktowe ultimatum wobec Iranu i stwierdził, że Iran albo spełni amerykańskie żądania albo będzie musiał się zmierzyć z "najostrzejszymi sankcjami w historii". Oto lista amerykańskich żądań:

    1. Iran musi przedstawić kompletną dokumentację dotyczącą swojego programu atomowego
    2. Iran musi zaprzestać wzbogacania uranu i przetwarzania plutonu
    3. Iran musi udostępnić IAEA (Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej) nieograniczony dostęp do wszystkich ośrodków badawczych w kraju
    4. Iran musi przestać wysyłać swoje rakiety do grup rebelianckich (w domyśle Houthi) i zaprzestać prac nad pociskami zdolnymi przenosić ładunek atomowy
    5. Iran musi uwolnić wszystkich amerykańskich jeńców
    6. Iran musi przestać wspierać grupy rebelianckie, w tym Hezbollah, Hamas i Palestyński Islamski Dżihad
    7. Iran musi uznać suwerenność Iraku i pozwolić na demobilizację szyickich milicji w Iraku
    8. Iran musi przestać wspierać rebeliantów Huthi i zacząć pracować nad pokojowym rozwiązaniem konfliktu w Jemenie
    9. Iran musi wycofać swoje wojska z Syrii
    10. Iran musi przestać wspierać Taliban i przestać zapewniać schronienie członkom Al Kaidy
    11. Iran musi zakazać IRGC wspierania grup rebelianckich
    12. Iran musi przestać grozić Izraelowi i bezpieczeństwu międzynarodowej żeglugi. Musi zakończyć cyberataki. Musi wpłynąć na podporządkowanych sobie rebeliantów w Jemenie, aby ci przestali atakować cele w KSA i ZEA za pomocą rakiet balistycznych.

    Jak można łatwo zauważyć, to upokarzające ultimatum jest dla Iranu nie do przyjęcia. Dobrze podsumował to jeden z bliskowschodnich komentatorów, który powiedział, że USA wymaga od Iranu, aby ten "położył się na ziemi i udawał martwego".

    Pompeo zapowiedział, że jeśli Iran nie spełni amerykańskich żądań to będzie musiał zmierzyć się z "najostrzejszymi sankcjami w historii". Jednak takie groźby zapewne nie zrobiły zbyt dużego wrażenia na władzach w Teheranie. Sankcje, które zostały nałożone na Iran przed 2015 rokiem, były bardzo dotkliwe przede wszystkim dlatego, że prawie cała społeczność międzynarodowa sprzysięgła się przeciw władzy ajatollahów. Natomiast teraz anty-irańska koalicja jest bardzo mała.

    Mike Pompeo podczas spotkania w "Heritage Foundation" - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Stanowisko arabskich sojuszników

    Amerykańskie sankcje względem Iranu podzieliły nawet najbliższych sojuszników Waszyngtonu. Arabia Saudyjska, Bahrajn i ZEA bardzo ucieszyły się z ostatniej decyzji Trumpa. Natomiast Katar, Kuwejt i Oman twierdzą, że odstąpienie od JCPOA (akronim utworzony od pełnej nazwy irańskiej umowy) było błędem. Stanowisko tych ostatnich krajów wynika z tego, że w ostatnich latach bardzo mocno zacieśniły one swoją współpracę z Iranem. Poza tym widzą one Teheran jako idealną przeciwwagę dla saudyjskiej dominacji w regionie – liczą na to, że umiejętne balansowanie między Rijadem a Teheranem pozwoli im prowadzić niezależną politykę.

    Tym samym decyzja Trumpa wywołała ogromne tarcia wewnątrz Rady Współpracy Zatoki Perskiej, która i tak była już mocno podzielona. Tarcia te są tak duże, że część amerykańskich analityków mówi już o upadku Rady Współpracy Zatoki. W ten sposób administracja Trumpa została sama strzeliła sobie w kolano. Przed wystąpieniem z irańskiej umowy, Amerykanie liczyli na to, że to właśnie Rada jednogłośnie stanie po stronie USA.

    Warto w tym miejscu wspomnieć o wizycie Pompeo w Rijadzie pod koniec kwietnia – pisałem o tym tutaj. Zadaniem Pompeo było zakończenie kryzysu katarskiego i zjednoczenie Zatoki przeciwko Iranowi. Ostatecznie jednak widzimy, że wizyta ta zakończyła się kompletnym fiaskiem – nie tylko nie położyła końca katarskiemu kryzysowi, lecz jeszcze go pogłębiła.

    Mike Pompeo podczas swojej kwietniowej wizyty w Rijadzie - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Stanowisko Unii Europejskiej

    Amerykanie, występując z irańskiej umowy, liczyli że Europa pójdzie za nimi. Zgodnie z tym scenariuszem USA i UE miały zmusić Iran, aby ten znowu usiadł do negocjacji nowej umowy, już dużo bardziej dla siebie niekorzystnej. Jednak ostatecznie decyzja Trumpa nie spotkała się z nawet najmniejszym zrozumieniem ze strony Brukseli.

    Europa nadal stoi na stanowisku, że obecna umowa jest najlepszą możliwą opcją, której wypracowanie zajęło wiele lat i porzucenie jej teraz - zwłaszcza gdy Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdza, że Iran przestrzega jej zapisów, jest co najmniej nierozsądne. Poza tym unijni dyplomaci zarzucają Ameryce krótkowzroczność. Mogherini, komentując wystąpienie Pompeo, zauważyła że póki co USA przedstawiają same żądania, lecz nie wskazują w jaki sposób odejście od JCPOA zmusi Iran do zrezygnowania z broni atomowej.

    Na ostatnim szycie unijnym, który odbył się 17 maja w Sofii, zdecydowano, że UE wprowadzi w życie tzw. "prawo blokujące" - dokładnie jest to rozporządzenie Rady UE. Prawo to zostało uchwalone jeszcze w 1996 roku i miało pomóc europejskim firmom w obejściu amerykańskich sankcji nałożonych na Kubę, Libię i Iran. Ostatecznie jednak nigdy nie zostało wykorzystane, gdyż ostatecznie Europa poszła na ustępstwa względem USA. Jednak teraz, po ponad 20 latach, UE uznała, że należy "odkurzyć stare prawo".

    Teoretycznie rozporządzenie z 1996 roku może być bardzo potężną bronią, gdyż zakazuje ono europejskim organom respektowania orzeczeń sądów państw obcych, które nałożyły sankcje na państwa trzecie – rozporządzenie zawiera specjalny aneks, gdzie wskazano jakich sankcji i przeciwko komu UE nie respektuje. W efekcie gdyby np. amerykański sąd uznał, że dana europejska firma narusza sankcje nałożone na Iran i nałożył na nią karę to musiałby wystąpić o egzekucję do organów europejskich – te natomiast odmówiłyby współpracy.

    Inaczej sprawa wygląda w przypadku firm europejskich, które prowadzą swoje interesy także na rynku amerykańskim – tutaj amerykańskie organy mogłyby prowadzić egzekucję przeciwko danej firmie z dóbr, które znajdują się na terenie USA. Rozporządzenie z 1996 r. stara się zabezpieczyć europejskie firmy także przeciwko takiemu zagrożeniu – prawo to pozwala takim firmom prowadzić egzekucję przeciwko "podmiotom, które spowodowały straty po stronie firm europejskich", z majątku znajdującego się na terytorium UE. Jednak w tym miejscu pojawia się problem immunitetu państw obcych i dlatego ciężko wyobrazić sobie sytuację, gdy europejskie organy będą prowadzić egzekucję z majątku rządu USA. Europejscy politycy dostrzegli tę lukę i zapowiedzieli ją załatać. Francuski minister finansów, Bruno Le Maire, stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby amerykańskie kary były pokrywane bezpośrednio ze środków UE.

    Podsumowując, nazwa "prawo blokujące" brzmi groźnie, lecz w praktyce unijne przepisy ochronne mogą okazać się bezużyteczne. Co prawda rozporządzenia Rady UE są skuteczne bezpośrednio – zatem nie wymagają żadnego działania (implementacji) od państw członkowskich. Jednak w praktyce rozporządzenie z 1996 roku ustanawia jedynie ramy, które będą musiały zostać uzupełnione o konkretne mechanizmy. Potrzebne jest także uchwalenie specjalnego aneksu, który określi jakie sankcje mają być nierespektowane. Unijni politycy zapowiadają, że wszystko będzie gotowe za max. 2 miesiące, czyli wtedy gdy USA przywrócą stare sankcje.

    Obecnie "prawo blokujące" jest tylko dziurawym okrętem, ale wydaje się że UE posiada wystarczającą ilość materiałów, aby załatać tę łajbę. Jednak załatanie starego prawa może być niewystarczające. Głównym problemem jest to czy europejskie firmy (które przecież mają ogromne powiązania z amerykańskim rynkiem) będą chciały podjąć ryzyko i przeciwstawić się USA. Póki co większe firmy zapowiedziały swoje wyjście z Iranu, jeśli USA i UE się nie dogadają. Z drugiej strony Irańczycy liczą na to, że "prawo blokujące z 1996 roku" zachęci do inwestowania w Iranie mniejsze europejskie firmy, które nie mają powiązań z kapitałem amerykańskim – dzięki czemu nie będą się obawiać sankcji.
    Niezależnie od rezultatów akcji europejskich polityków jedno jest pewne - kryzys we współpracy transatlantyckiej. USA traktują UE przedmiotowo, licząc że ta posłusznie będzie wykonywała każde życzenie (a w zasadzie żądanie) Waszyngtonu. Tymczasem Europa nie chce, zarówno ze względów gospodarczych, politycznych, czy nawet czysto prestiżowych pozostawać pod butem USA. Tym samym prowadzi to do tarć wewnątrz transatlantyckiej wspólnoty. Tymczasem obok tego jest człowiek, który tylko zaciera ręce, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście - tym człowiekiem jest Władimir Putin.

    Mogherini i Zarif podczas spotkania w Szwajcarii dotyczącego JCPOA - źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Jak obejść sankcje?

    Od czasu obalenia szacha w 1979 roku, Iran prawie cały czas musiał mierzyć się z sankcjami. Wielokrotnie były one dużo ostrzejsze niż te, z którymi zmierzy się niedługo Teheran , gdyż dawniej przeciwko Iranowi sprzysięgała się cała społeczność międzynarodowa. Natomiast teraz Iran ma przeciwko sobie tylko Stany Zjednoczone, Saudów i Izrael - gdy idzie o ważniejszych graczy. W związku z tym Teheran powoli przygotowuje się do obrony i odbudowuje "kanały biznesowe", którymi dawniej omijano sankcje.

    Część analiz wskazuje, że Irańczycy znów wykorzystają "spółki słupy" założone w sąsiednich krajach, aby wykorzystać posiadane przez siebie dolary amerykańskie. Jednak taki proceder będzie znaczenie bardziej utrudniony niż jeszcze kilka lat wcześniej, gdyż po reformach dokonanych za czasów Obamy amerykańska skarbówka dużo bardziej wnikliwie przygląda się takim operacjom. Poza tym operacje przeprowadzane przez sieć "spółek słupów" nie będą w stanie zaspokoić irańskich potrzeb w żadnej istotnej części. Takie spółki mogą służyć jako narzędzie do zdobycia pewnych "ekskluzywnych towarów", ale nie dla zaspokojenia podstawowych potrzeb irańskiego społeczeństwa.
    W związku z tym część irańskich polityków twierdzi, że jak najszybciej trzeba pozbyć się posiadanych przez Iran dolarów i wymienić je na euro lub jeny. Dzięki temu Iran mogły spokojnie handlować a jego kontrahenci nie bali by się amerykańskich sankcji – sankcje te są adresowane do amerykańskich firm oraz do firm obracających dolarem. Tutaj jednak pojawia się problem, gdyż wymienienie takiej dużej ilości dolarów jaką posiada Iran może być ogromnym wyzwaniem – zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że większość banków nie chce przeprowadzać jakichkolwiek transakcji z Irańczykami, nie mówiąc już o wymianie miliardów dolarów.

    Jednocześnie jednak Iran może liczyć na "Bank of Kunlun". Za pomocą tego chińskiego banku Irańczycy już wcześniej finansowali wiele swoich transakcji – zwłaszcza tych dokonywanych z chińskimi firmami. Szczególnie istotną rolę Bank of Kunlun odegrał w okresie ostatnich sankcji (przed 2015 rokiem), gdy to właśnie na chińskie konta Irańczycy przelewali miliony dolarów. Nie uszło to uwadze amerykańskiej skarbówki, która szybko nałożyła ogromne kary na Bank of Kunlun i wyrzuciła go z amerykańskiego rynku. Jednak Chińczycy wcale nie zaprzestali swojego procederu, gdyż – nawet po zniesieniu sankcji – dawał im on ogromne zyski. W związku z tym bardzo prawdopodobny jest scenariusz, że Irańczycy zaczną przeprowadzać jeszcze więcej operacji za pośrednictwem Chińczyków.

    Ponadto unijni politycy dyskutują na temat możliwości udzielania Irańczykom ogromnych kredytów, które pozwoliłyby finansować obrót handlowy. Kredyty te byłyby udzielane w euro, zatem znalazłyby się poza zasięgiem amerykańskich sankcji. Na takie rozwiązanie szczególnie mocno naciskają francuscy politycy. Póki co toczą się w tej sprawie rozmowy, ale wiele wskazuje że pod koniec czerwca 2018 roku europejskie banki centralne mogłyby zacząć udzielać takich kredytów.
    Jednocześnie pomocną dłoń do władz w Teheranie wyciągają Turcja oraz Rosja. Turcja zapowiedziała, że nie będzie respektować amerykańskich sankcji i nadal będzie handlować z Irańczykami. Jest to bardzo ryzykowany ruch, gdyż turecka gospodarka znajduje się na krawędzi upadku. Jeśli USA zacznie rozliczać swoich sojuszników z ich postawy wobec Iranu, to może zdecydować się na sankcje wobec tureckich banków, co mogłoby być gwoździem do trumny dla tureckiej gospodarki. Jednak z drugiej strony ciężko powiedzieć jaka będzie skala turecko-irańskiej współpracy, a ponadto czy Amerykanie zdecydują się na jakiekolwiek ostrzejsze kroki wobec Turcji. Mimo tego, że w ostatnich latach stosunki turecko-amerykańskie są bardzo zimne, to USA nadal uważa Turcję za jednego ze swoich najważniejszych sojuszników na Bliskim Wschodzie – co zresztą Turcja skrzętnie wykorzystuje.

    Prezydenci Rouhani, Putin i Erdogan podczas spotkania w tzw. formule astańskiej - źródło: kremlin.ru

    Obalić reżim

    Głównym celem Waszyngtonu jest obalenie reżimu Ajatollahów. Administracja Trumpa uznała, że jeśli sankcje zostaną przywrócone to irańskie społeczeństwo zbuntuje się i obali "władzę znienawidzonego Chameneiego". Byłaby to upragniona przez USA "zmiana reżimu". Jednak głębsza analiza irańskiej polityki pokazuje, że amerykańskie myślenie jest błędne, a ponadto bardzo niebezpieczne.

    Obecny prezydent Iranu – Rouhani – jest powszechnie uważany za polityka o umiarkowanych poglądach. Wygrał on wybory w 2013 i 2017 roku głosząc hasła modernizacji kraju. To właśnie umowa JCPOA była uważana za jeden z jego największych sukcesów, który zaskarbił mu duże uznanie w społeczeństwie. Jednak teraz, gdy Amerykanie wycofali się z umowy i na Iran spadło widmo sankcji, pozycja Rouhaniego została mocno podkopana. Najwięcej na tym zyskali "twardogłowi", którzy od początku twierdzili że umowa była błedem. Amerykańska decyzja jest wodą na młyn irańskich konserwatystów, którzy coraz mocniej krytykują prezydenta i powoli zaczynają przejmować jego elektorat.
    Część osób twierdzi, że już teraz w Teheranie trwają prace nad zamachem stanu i odsunięciem od władzy reformatorów. Takie opinie wcale nie są wyssane z palca i mają oparcie w faktach. W tym miejscu musimy wrócić do wydarzeń sprzed kilku miesięcy. W marcu 2018 roku Chamenei, który jest zwierzchnikiem irańskich sił zbrojnych, powołał Alego Saidiego na swojego przedstawiciela przy armii. Natomiast przedstawicielem Chameiniego przy Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) został generał Yadollah Javani. Obaj, Saidi i Javani, mieli ogromny udział w tłumieniu rozruchów z 2009 roku. Roszady w wojsku wskazuję, że Chamenei chce mieć pewność, że w przypadku konfrontacji armia stanie po jego stronie. Jednocześnie pojawiają się informacje, że Chamenei namaścił na nowego prezydenta Ghasema Solejmaniego – bohatera wojennego, dowódcę elitarnych sił Al-Quds wchodzących w skład IRGC.

    Solejmani, jako bohater z czasów wojny z Irakiem czy Państwem Islamskim, jest bardzo popularny w irańskim społeczeństwie. W związku z tym konserwatyści liczą na to, że Solejmani z łatwością mógłby zastąpić Rouhaniego i jednocześnie nie doprowadzić do zantagonizowania społeczeństwa. Jednocześnie wydaje się, że kwestia kiedy usunąć Rouhaniego i reformatorów, pozostaje otwarta. Jeśli Rouhaniemu uda się wynegocjować dobre warunki z Europą, to prawdopodobnie Chameini pozwoli mu pozostać u władzy do wyborów, które odbędą się w 2021 roku. Jeśli jednak negocjacje z Brukselą zakończą się fiaskiem, to "twardogłowi" mogą siłą odsunąć Rouhaniego od władzy.

    Patrząc z tej perspektywy, nie powinny dziwić nas wypowiedzi szefa irańskiego MSZ-u, Dżawada Zarifa, który coraz mocniej naciska na UE. Podczas ostatniego spotkania z Miguelem Canete – europejskim komisarzem ds. energii – Zarif wprost powiedział, że jeśli Bruksela chce zachować umowę to musi zrobić więcej. Irańska administracja czuje nóż na gardle i wie, że obecnie walczy nie tylko z Ameryką, ale także z krajową opozycją.

    Zatem wydaje się, że plan Trumpa może się udać (przynajmniej teoretycznie) i dojdzie do upragnionej przez niego "zmiany irańskiego reżimu" – pytanie tylko czy to właśnie takiej zmiany chcą Amerykanie?

    Generał Ghasem Solejmani - źródło: akkasemosalman.ir

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku
    - w szczególności zapraszam do przeczytania mojego tekstu o zgrzytach na linii USA-UE, gdzie wyjaśniłem dlaczego Unia z taką zaciekłością broni irańskiej umowy.

    #bliskiwschod #iran #ue #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #lagunacontent
    pokaż całość

  •  

    Już za niedługo zaczyna się oczyszczanie miasta Daraa oraz jego okolic. Ofensywa ta może być wielkim punktem zwrotnym w wojnie domowej w Syrii. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Izrael będzie blokował prowadzenie ofensywy SAA, ponieważ może to oznaczać umieszczenie irańskich rakiet w pobliżu wzgórz Golan oraz mogą one szybko bombardować cele w Izraelu. Jeżeli SAA lub Iran zrobi choć jeden błąd w tej ofensywie, istnieje ogromne prawdopodobieństwo wkroczenia Izraela na teren Syrii, co może oznaczać ostateczną porażkę Bashara Al-Assada w wojnie domowej w Syrii. Jeżeli jednak ofensywa przebiegnie bez problemu, prawdopodobnie następnym cele będzie oczyszczenie Pustyni ISIS bądź 2 faza oczyszczenia Idlibistanu z rąk islamistów.

    #syria #syriaspam #izrael #iran #hezbollah #islam
    pokaż całość

  •  

    12 punktowe ultimatum USA dla Iranu. Można je podsumować jako "rozbrójcie się i porzućcie wszystkie wpływy w regionie". W przypadku niespełnienia któregokolwiek z punktów USA zapowiada wyciągnięcie konsekwencji i nałożenie ciężkich jak nigdy dotąd sankcji.

    Warto zauważyć, po raz kolejny użycie starej sztuczki amerykanów, czyli posądzenie o wspieranie Al-Kaidy. To mogło przejść w Iraku w 2003 r. ale na tym etapie robi się śmieszne . Starczy przypomnieć, że wspierane przez Iran szyickie siły i Al-Kaida w Syrii to śmiertelni wrogowie, którzy pałają do siebie wyjątkową nienawiścią. Do tego irańskie IRGC często ścierało się w Syrii z Nusrą czyli jeszcze wtedy syryjską Al-Kaidą.

    Wiele zależy od tego jak pozostałe kraje - UE, Rosja i Chiny podejdą do sprawy, czy się ugną i też będą unikać kontaktów z Iranem, czy jednak pozostaną przy umowie wynegocjowanej wspólnie z administracją Obamy. Wydaje się, że pomimo chęci UE do pozostania przy umowie, europejskie firmy nie będą ryzkować sankcji i wycofają się z Iranu.

    #syria #iran #bliskiwschod #wojna #usa
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Nie ma zeskocznia, politycy UE mogą gadać i się próbować sprzeciwić USA, ale firmy nie będą ryzykować:

    French oil and energy company Total said in a statement on Wednesday that may pull out of the Iran South Pars 11 (SP11) energy project, in light of a decision by US President Donald Trump to withdraw from Iran nuclear deal.

    https://www.tasnimnews.com/en/news/2018/05/16/1728272/total-may-pull-out-of-iran-south-pars-project-if-not-receives-us-waiver

    #iran #bliskiwschod
    pokaż całość

    •  

      @JanLaguna: @60groszyzawpis: @Ungern: Zdarzyła już się taka sytuacja że jakiś kraj był objęty sanacjami przez USA ale nie przez kraje NATO lub UE?

      +: Volvus
    •  

      @Zuben: Z tego co czytałem to z Kubą tak było w latach 90., ale ostatecznie UE uległa USA, cytat za wiki:

      Helms–Burton Act

      The embargo was reinforced in October 1992 by the Cuban Democracy Act (the "Torricelli Law") and in 1996 by the Cuban Liberty and Democracy Solidarity Act (known as the Helms–Burton Act) which penalizes foreign companies that do business in Cuba by preventing them from doing business in the U.S. Justification provided for these restrictions was that these companies were trafficking in stolen U.S. properties, and should, thus, be excluded from the United States.[citation needed] However, Obama has tried to lift the embargo, but congress will not allow it.

      The European Union resented the Helms-Burton Act because it felt that the U.S. was dictating how other nations ought to conduct their trade and challenged it on that basis. The EU eventually dropped its challenge in favor of negotiating a solution.[29]

      https://en.wikipedia.org/wiki/United_States_embargo_against_Cuba
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Bardzo dobra analiza na temat ewentualnej "3 wojny w Zatoce", pomiędzy USA, Izraelem, KSA, a Iranem i jego sojusznikami w Syrii, Libanie i Jemenie.

    http://warisboring.com/mobilizing-for-the-third-gulf-war/

    Polecam, w szczególności, tym którzy uważają, że tym razem też chodzi tylko o ropę - ten wątek jest tam dość dogłębnie poruszony i wyjaśniony.

    #iran #bliskiwschod #syria #ksa #jemen #huti #hezbollah #geopolityka #usa
    pokaż całość

    •  

      @60groszyzawpis: interesująca analiza

      an unexpected flare-up on the Korean Peninsula if President Trump’s talks with North Korea’s Kim Jong Un end in failure

      akurat to jest całkiem prawdopodobne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W całej analizie brakuje mi jednak jednego, bardzo ważnego elementu - jak może zachować się Erdogan w całym tym zamieszaniu? Bo że będzie chciał wykorzystać ewentualny chaos w regionie na swoją korzyść, to można być w zasadzie pewnym. pokaż całość

  •  

    Wojna o Iran - USA vs Unia Europejska

    8 maja 2018 roku Trump zapowiedział, że USA wycofają się z umowy nuklearnej z Iranem. Spotkało się to z ostrą reakcją europejskich polityków, którzy są zdeterminowani, aby za wszelką cenę utrzymać to porozumienie w mocy. Tymczasem Amerykanie grożą UE, że jeśli europejskie firmy nie wycofają się z Iranu, to na nie także zostaną nałożone dotkliwe sankcje. Czy jesteśmy świadkami załamania się współpracy północnoatlantyckiej? O tym i o kilku równie interesujących kwestiach w dzisiejszym odcinku Pulsu Lewantu

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------
    Irańska umowa

    W 2015 roku zostało wypracowane porozumienie nuklearne z Iranem. Jego sygnatariuszami, oprócz oczywiście Iranu, były: USA, Francja, Wielka Brytania, Rosja, Chiny, Niemcy oraz UE. Podpisanie umowy przez wszystkich stałych członków Rady Bezpieczeństwa miało być gwarantem, który zachęci Teheran do współpracy.

    Porozumienie z Iranem zawarto dlatego, bo irańscy naukowcy byli już bliscy osiągnięcia tzw. "breakout time" – wyprodukowania takiej ilości wzbogaconego uranu, która wystarczyłaby na stworzenie broni atomowej. Według amerykańskiego wywiadu – przed posianiem JCPOA (akronim od pełnej nazwy irańskiej umowy) – Iran był zaledwie 3 miesiące od tzw. "breakout time".

    Na mocy porozumienia z 2015 roku Iran zaprzestał dalszych prac nad bronią atomową. Jednocześnie jednak porozumienie nie doprowadziło do całkowitego zakończenia irańskiego programu atomowego, lecz zawiesiło go na okres 15 lat od dnia zawarcia umowy – po tym okresie Iran może przystąpić do dalszych prac. W zamian za to sankcje związane z irańskim programem atomowym miały zostać zniesione.

    W tym miejscu ktoś może powiedzieć, że Trump zrobił słusznie, że zerwał umowę, bo po upływie 15 lat Irańczycy z pewnością wznowiliby prace nad bronią atomową. Być może tak, ale cała sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Sygnatariusze umowy zdawali sobie sprawę z tego, że umowa nie rozwiązuje problemu. Jednak zawarcie porozumienia było jedynym wyjściem z całej sytuacji – podbicie Iranu jest bardzo trudne (większość kraju to obszar górski) a prezycyjne naloty na infrastrukturę nie dawały pewności, że wszystkie ośrodki badawcze zostaną zniszczone. Jednocześnie zachodni przywódcy liczyli na to, że Iran zacznie dostrzegać jak dużo może zyskać na handlu międzynarodowym i zagranicznych inwestycjach. Szybka rozbudowa kraju mogłaby potencjalnie doprowadzić do zmiany nastawienia społeczeństwa, które w większym stopniu zaczęłoby skłaniać się ku umiarkowanym politykom jak np. prezydent Rouhani. W efekcie Iran, po upływie wspomnianych 15 lat, sam mógłby zrezygnować z programu atomowego.
    Sygnatariusze JCPOA, źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    USA wycofuje się

    8 maja 2018 roku Trump ogłosił, że USA wycofają się z irańskiego porozumienia. Dla wielu osób nie było to zaskoczeniem, bo ta decyzja „pełzała” po kuluarach już od kilku miesięcy. Prezydent USA zarzucił porozumieniu, że jest jednostronne i że nigdy nie doprowadzi do pokoju na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie Trump stwierdził, że JCPOA nie jest przestrzegana przez władze Iranu – inne zdanie na ten temat ma Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej.

    Takie stanowisko USA spotkało się z ostrą reakcja państw europejskich. Szefowa unijnej dyplomacji – Mogherini – powiedziała, że „umowa jest zasługą całej społeczności międzynarodowej a nie tylko jednego państwa”. Wtórowali jej unijni dyplomaci – głównie z Francji, UK i Niemiec – którzy obiecali dołożyć wszelkich możliwych starań, aby utrzymać umowę z Iranem.

    Unijne stanowisko zostało później powielone przez wiele krajów np. Turcja zapowiedziała, że także będzie nadal handlować z Iranem. Decyzja Trumpa jest skrajnie niepopularna na arenie międzynarodowej, bo odkopuje ona topór wojenny, który został zakopany w 2015 roku.

    Stanowisko głównego zainteresowanego, czyli Iranu, było dość stonowane. Prezydent Rouhani skrytykował Amerykanów za ich decyzję. Jednocześnie jednak zastrzegł, że jeśli pozostałe kraje zdecydują się nadal przestrzegać umowy, to Iran także będzie się stosować do jej postanowień.

    Prezydent Donald Trump ogłasza wycofanie się z irańskiego dealu, źródło: The White House/flickr.com

    Dlaczego UE chce utrzymać porozumienie z Irańczykami?

    Na pierwszy rzut oka ostra krytyka Waszyngtonu przez UE wydaje się zaskakująca, ale jak się zaraz okaże Unia ma wiele powodów, aby nadal współpracować z Irańczykami. Przede wszystkim to właśnie firmy z Europy zyskały najwięcej na porozumieniu z Iranem. Airbus podpisał z Irańczykami kontrakt na dostawę samolotów wart 19 miliardów dolarów. Francuski Total zawarł z Irańczykami umowę wartą ok. 5 miliardów. Sam unijny eksport do Iranu był w 2017 roku wart 13 miliardów dolarów (wzrost o 66% względem 2015 roku).

    Na tle UE, Amerykanie wypadają bardzo blado. Co prawda Boeing dostał od Irańczyków kontrakt opiewający na 16 miliardów dolarów, jednak jest to w zasadzie jedyny duży kontrakt, który zdobyli Amerykanie. Irańczycy nadal uważają USA za swojego głównego wroga, obok Izraela, i sama umowa tego nie zmieniła. W efekcie amerykański eksport do Iranu był w 2017 roku wart zaledwie 0,13 miliarda dolarów – 100 razy mniej niż unijny eksport.

    Ekonomiczne powiązania z Iranem mają ogromny wpływ na stanowisko UE. Jednocześnie dużą rolę odgrywają tutaj względy polityczne. Trumpowska Ameryka w coraz większym stopniu traci wiarygodność na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza w regionie Bliskiego Wschodu. Decyzja o przeniesieniu ambasady do Jerozolimy czy zerwanie umowy z Iranem coraz bardziej podkopują pozycję USA w świecie muzułmańskim. Decyzja dotycząca ambasady została skrytykowana przez prawie wszystkie państwa muzułmańskie. Podobnie stało się z wycofaniem z irańskiej umowy – gdy idzie o ważniejszych graczy to ten krok poparły tylko Arabia Saudyjska i ZEA. Dobrze podsumował to Erdogan, który stwierdził, że w obecnej sytuacji, USA nie może być dłużej uznawane za mediatora na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.

    Podkopanie znaczenia USA na Bliskim Wschodzie otwiera nowe możliwości przed UE. Państwa arabskie zawsze będą zainteresowane współpracą z „Zachodem”, bo to on dysponuje najnowszymi technologiami i dużym kapitałem. Jeśli państwa unijne będą wystarczająco zdeterminowane, to szybko mogą zacząć konkurować z Amerykanami o rolę „kingmakera” na Bliskim Wschodzie. Wydaje się nawet, że unijni politycy podjęli już w tej walce rękawice. Najlepszym tego przykładem jest prezydent Francji – Emmanuel Macron, który próbuje odbudować dawną pozycję międzynarodową Francji np. to dzięki francuskim mediacjom udało się sprowadzić z powrotem do Libanu premiera Haririego, którego przetrzymywali Saudyjczycy.

    Mogherini i Zarif - szefowie odpowiednio unijnej i irańskiej dyplomacji, źródło: U.S. Department of State/flickr.com

    Wojna handlowa USA vs UE?

    Jeszcze przed sporem o Iran, stosunki handlowe między USA a UE były bardzo napięte. W marcu 2018 roku Trump podwyższył cła na stal i aluminium, argumentując to ochroną amerykańskiego rynku przed agresywnym chińskim eksportem. Jednak Bruksela uznała, że takie tłumaczenia są nie do przyjęcia, gdyż wyższe cła dotyczą wszystkich krajów a nie tylko Chin. Jednocześnie UE zagroziła wniesieniem sprawy przeciwko USA do Światowej Organizacji Handlu. Wtedy Trump ugiął się i zwolnił UE z podwyższonych ceł – jednak tylko do 1 czerwca 2018 roku. To tylko odłożyło spór o cła w czasie i nie załagodziło napięć na linii Waszyngton – Bruksela.

    W dniu, gdy Trump ogłosił wycofanie się z irańskiej umowy, jego spór handlowy z UE wybuchł ze zdwojoną siłą. Sama decyzja o wycofaniu się USA z irańskiej umowy podważa tylko rzetelność amerykańskich zobowiązań międzynarodowych. Natomiast amerykańskie cła na stal i aluminium oraz sankcje względem Iranu podważają dotychczasowe zasady handlu międzynarodowego. O ile Światowa Organizacja Handlu (WTO) pozwala w wyjątkowych sytuacjach nakładać sankcje ekonomiczne na inne kraje, to skutki takich działań powinny dotyczyć wyłącznie dwóch państw – nakładającego sankcje oraz obłożonego sankcjami.

    Natomiast amerykańskie sankcje wykroczą znacznie poza terytorium USA i Iranu. Wynika to z tego, że dolar amerykański jest podstawą światowej wymiany handlowej. Sankcje zakażą jakiegokolwiek obrotu dolarami z Iranem, co z pewnością zniechęci wiele europejskich firm do handlu z Teheranem. Ponadto wiele firm z UE działa na rynku amerykańskim. Jeśli 10% produkowanych przez takie firmy produktów składa się z amerykańskich komponentów to – zgodnie z prawem USA – są to „amerykańskie firmy”. Tak jest np. z Airbusem. W związku z tym, mimo że amerykańskie sankcje są adresowane do „amerykańskich firm”, to w rzeczywistości ich adresatem będą firmy zarówno z USA jak i UE.

    Ostry ton unijnych polityków bardzo nie spodobał się administracji Trumpa. John Bolton, doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego, zapowiedział, że jeśli europejskie firmy nie wycofają się z Iranu, to na nie także zostaną nałożone dotkliwe sankcje. Mike Pompeo, szef departamentu stanu, próbował załagodzić całą sytuację i wypowiadał się już w dużo bardziej stonowany sposób. Pompeo stwierdził, że USA i UE będą chciały wypracować nową umowę z Iranem, która będzie „bardziej korzystna niż dotychczasowa”. Jednak unijni dyplomaci nie chcą nawet słyszeć o nowej umowie, gdyż pamiętają w jakim trudzie zostało wypracowane obecne porozumienie. Ponadto na nową umowę z całą pewnością nie zgodziłby się sam Iran.

    Póki co nie widać szans na możliwość zawarcia ugody między USA a UE. Jednocześnie jednak po wypowiedzi Boltona, także retoryka unijnych dyplomatów uległa zaostrzeniu. Szef francuskiego MSZ-u Jean-Yves Le Drian powiedział, że UE powinna wypracować mechanizm, który zakazywałby europejskim firmom płacenia ewentualnych kar nałożonych na nie przez USA – Francuzi mają bardzo złe wspomnienia związane z sankcjami, bo w 2014 roku BNP Paribas musiał zapłacić rządowi USA aż 9 miliardów dolarów za nieprzestrzeganie amerykańskich sankcji względem Iranu.

    John Bolton - doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa narodowego, źródło: Gage Skidmore/flickr.com

    Ukryty Niedźwiedź, przyczajony Tygrys

    Jednocześnie napięcia między USA a EU doprowadzają do coraz ciekawszych przetasowań na arenie międzynarodowej. Zarówno Rosja, jak i Chiny, popierają stanowisko Brukseli i proponują szeroką współpracę na rzecz utrzymania umowy z Iranem. Nie ma co się łudzić, że Rosja i Chiny mają tutaj dobre intencje, bo każde z tych państw chce wykorzystać napięcia wewnątrz północnoatlantyckiej wspólnoty dla własnych celów politycznych. W efekcie UE znalazła się w bardzo ciężkiej sytuacji. Z jednej strony nie może się wycofać z umowy z Iranem, bo straci wtedy twarz – tym samym jednak ryzykuje wojnę handlową z USA. Z drugiej strony UE nie może także jednoznacznie stanąć ramię w ramię z Rosją i Chinami, bo mogłoby to doprowadzić do ogromnych tarć wewnątrz samej wspólnoty unijnej.

    Tymczasem Waszyngton zdaje się nie zauważać zalotów Chin i Rosji względem UE i jeszcze bardziej naciska na Unię.

    Władimir Putin, prezydent Rosji, źródło: kremlin.ru

    Twardogłowi

    Wycofanie się przez Trumpa z irańskiej umowy może mieć także jeden, bardzo negatywny skutek. Umowa z 2015 roku została wynegocjowana za prezydentury Rouhaniego (nadal rządzi), który uważany jest w Iranie za reformatora i bardzo umiarkowanego polityka. Jeśli sankcje względem Iranu zostaną przywrócone to twardogłowi politycy mogą skrzętnie wykorzystać to przeciwko Rouhaniemu. W efekcie, w przyszłych wyborach, które odbędą się w 2020 roku, do władzy mogą dojść radykałowie. Ci natomiast nie cofną się przed wznowieniem programu atomowego.

    Sofia

    Co prawda tekst może wydać się mocno pro-UE, ale autor jest świadomy tego, że aby skutecznie sprzeciwić się polityce USA wszystkie państwa Unii muszą stanąć ramię w ramię i zaprezentować wspólnie opracowaną, jednolitą politykę. Biorąc pod uwagę, jak bardzo sprzeczne są często interesy poszczególnych państw członkowskich, takie porozumienie może być bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe do osiągnięcia. Paradoksalnie jednak tak odległy kraj,jak Iran może zjednoczyć UE z tego względu, że na handlu z Iranem korzystali niemal wszyscy członkowie Unii – w tym Polska, której eksport do Iranu wyniósł w 2006 roku, czyli zaraz po zniesieniu sankcji, 352 miliony zł a import 561 mln zł a nasz rząd wiązał ogromne nadzieje z rynkiem irańskim.

    Czy UE jednomyślnie stanie przeciwko USA i znajdzie mechanizmy, które pozwolą jej utrzymać porozumienie z Iranem? Czy może znowu Unia pokaże, że daleko jej do prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej. Odpowiedzi na te pytania może udzielić unijny szczyt w Sofii, który będzie miał miejsce już 17 maja 2018 roku.

    Porwana unijna flaga, łopocząca na wietrze, źródło: Derek Bennett, flickr.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #bliskiwschod #iran #ue #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #lagunacontent
    pokaż całość

    •  

      @60groszyzawpis:

      Czas pokaże, ale ja osobiście stawiam że UE wymięknie i ostatecznie obierze linię Waszyngtonu

      Denerwując w ten sposób sierotki uciekające przed wojną ? Oni za bardzo nie mają wyboru, chociaż ... byłyby ciekawe filmiki na wykop z płonącego Paryża i Brukseli. Dawno tam nie było zamieszek, ostatnio chyba dwa tygodnie temu.

    •  

      @JanLaguna Heh przypadek USA ładnie pokazuje jak można mieć rację jednocześnie jej nie mając - bo jest się silnym :) Wystarczy popatrzeć na to jaki wpływ na politykę USA ma Izrael. Śmieszą mnie takie analizy bo to tylko grzebanie po wierzchu bez poruszania faktycznych przyczyn. Ale nieee bo uuu antysemityzm...

      Moim zdaniem Trump sam by chciał jakieś dile w Iranie pozawierax żeby wyjść na tym jak UE ale nie będzie to na rękę głównej grupie wpływu na B Wschodzie.

      Mój patriotyzm chyba umiera. Nasze państewko jest teoretyczne tak ekonomicznie jak i pod względem jakiejś ideologii czy tożsamości. Eh.... Trzeba chyba kupić dom na Teneryfie czy coś.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Chiny nie wycofają się z porozumienia o nierozprzestrzenianiu broni atomowej JCPOA.

    "China will take an objective, fair and responsible attitude, keep communication and cooperation with all parties concerned, and continue to work to maintain the deal," Wang said.

    #iran #chiny #bliskiwschod #usa #jcpoa
    żródło: Xinhua
    pokaż całość

    źródło: xinhuanet.com

  •  

    Wrzucam tu swój komentarz do artykułu o podwyżce cen paliwa celem dyskusji. Moim zdaniem to jest mydlenie oczu sytuacja na linii USA Iran. Od kiedy w mediach pojawiła się informacja o dodatkowym podatku 10 gr cena wzrosła o 60 gr, a podatek jeszcze nie został uchwalony. Cena ropy spowodowała taka podwyżkę? No ale baryłka teraz kosztuje 75$. W 2014 jak baryłka kosztowała 115$ mieliśmy cenę ok 5,5 zł. To chyba obecna cena 5,10 zł przy cenie ropy 77$ jest nieadekwatna. Moim zdaniem jesteśmy ruchani w dupę z tą cena pod otoczka wojny i nowego podatku. Co to jest 10 gr podatku w stosunku do 60 gr podwyżki w ciągu półtora miesiąca? Co sądzicie? #paliwo #ropa #usa #iran #podatki #gospodarka pokaż całość

  •  

    #syria #iran #izrael #polityka

    Świetnie, Izrael od jakiś paru miesięcy dziarsko ostrzeliwuje bazy w Syrii, w końcu w pewnym momencie na jeden z ostrzałów jest odpowiedzieć. I w tym momencie zaczyna się pisk o agresji.....

    •  

      Świetnie, Izrael od jakiś paru miesięcy dziarsko ostrzeliwuje bazy w Syrii, w końcu w pewnym momencie na jeden z ostrzałów jest odpowiedzieć. I w tym momencie zaczyna się pisk o agresji.....

      @Aeny: Przecież dotąd działała ta metoda.

      Tak samo jest przy pomówieniach Polski o udział w holokauście:
      * setki pomówień, że Polacy uczestniczyli w holokauście - OK,
      * Morawiecki przypomina w Berlinie, że Żydzi też uczestniczyli w zagładzie własnego narodu - hurr durr, skowyt, że antysemityzm i negowanie holocakustu.

      W rzeczywistości Żydzi uczestniczyli w zagładzie swoich rodaków nawet bardziej niż Polacy czy niektóre inne nacje - udział był zarówno prywatny jak i instytucjonalny (judemraty, policje żydowskie, organizacje pomocnicze). Polacy nie mają żadnego udziału instytucjonalnego.

      O żydowskim udziale w holokauście milczy się ze względy na poszanowanie ofiar, co wytworzyło mit, że cały naród żydowski był ofiarą. Nie, nie wszyscy Żydzi byli ofiarami. Na przykład Żydzi zamieszkujący Amerykę nie byli ofiarami a obecnie chcą czerpać korzyści ze śmierci ziomków.
      pokaż całość

    •  

      @Aeny: Od kłamania każdy nos robi się większy, każde dziecko to wie.

  •  

    Jako podsumowanie:

    Second day in a row #israel bombs #syria in an attempt to provoke #iran into a war;
    Israel shelled #alqunitrya

    Syria retaliated targeting #golanheights
    Israel re-targeted same positions in #
    alqunityra
    Syria responded with heavy MRLSs

    #syria
    pokaż całość

  •  

    Oczywiście Izrael już wie, że ten "atak" to sprawka Irańczyków. W sumie bez zaskoczenia.

    #syria #iran #bliskiwschod

    źródło: twitter.com

  •  

    Turecki minister gospodarki powiedział, że Turcja nadal będzie handlowała z Iranem - nawet jeśli USA ponownie nałoży sankcje na Teheran. Przy czym z tej wypowiedzi wynika, że respektowane będą już zawarte umowy, nie wiadomo czy Turcja zdecyduje zawrzeć się jakiekolwiek nowe umowy z Iranem.

    http://www.hurriyetdailynews.com/turkey-will-continue-to-trade-with-iran-minister-131536
    #bliskiwschod #iran #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: i.hurimg.com

  •  

    O zobaczcie kogo my tu mamy na defiladzie zwycięstwa obok Putina ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rosja #syria #syriaspam #izrael #iran

    źródło: aktoto.png

  •  

    Były prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama uważa, że decyzja Donalda Trumpa o wycofa USA z porozumienia nuklearnego z Iranem jest błędem.

    Barack Obama w swoim wpisie podkreślił, że w kwestii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych istnieje niewiele kwestii ważniejszych od potencjalnego rozprzestrzeniania się broni jądrowej oraz destrukcyjnej wojny na Bliskim Wschodzie. "Właśnie dlatego Stany Zjednoczone zawarły porozumienie nuklearne" - napisał były amerykański prezydent.

    Zdaniem Obamy porozumienie działa i podobnego zdania są europejscy sojusznicy, niezależni eksperci i obecny Sekretarz Obrony USA. Podkreśla, że porozumienie opierało się na inspekcjach i weryfikacja, a podobne rozwiązanie powinno być wprowadzone w stosunku do Korei Północnej.
    #polityka #bekazprawakow #iran #neuropa #4konserwy #usa
    pokaż całość

    •  

      @Piesmen: no proszę kimowie przez dekadę walili rakietami w stronę Japonii i jakoś nikt się do wojny z nimi nie palił. Nie popieram obecnego Irańskiego rządu i jego działań żeby nie było ale po doświadczeniach w Iraku i Syrii jakieś wnioski należy wyciągnąć. Zniszczenie Iranu to destabilizacja regiony, burdel, miliony ofiair i uchodźców płynących do Europy. Dostaniemy po dupie jako Europa i cena paliwa to będzie najmniejszy problem. pokaż całość

    •  

      kraj coraz mocniej skręcający w radykalny Islam

      @Piesmen: w czym się to objawia? Pytam o zmiany, o skręt w bardziej radykalny islam.

      kryzysem gospodarczym za drzwiami

      @Piesmen: daleko mi do promowania Irańskich modeli gospodarczych ale sankcje raczej im nie pomagają.

      krwawo tłumiący protesty na ulicach

      @Piesmen: to prawda

      upatrujący swoją nadzieję w bombie atomowej

      @Piesmen: deal pokazał że raczej nie.

      Przecież fakt zniesienia sankcji i "kompromis" realnie nie wykluczył prac nad bombą atomową.

      @Piesmen: możesz rozszerzyć?

      ten kompromis to była wydmuszka.

      @Piesmen: można tak powiedzieć, ale nie podajesz dlaczego.

      Największym problemem tego dealu jest fakt, że Iran moze (i to czyli) rozwijać projekty balistyczne. Co prawda ONZ zabroniła mu rozwijania środków przenoszenia broni jądrowej ale ta definicja pozostawia pole na interpretację - najprawdopodobniej irańskie rakiety mają zdolnisc przenoszenia ładunków niekonwencjonalnych (wagomiar i zasięg na to wskazuja).
      I nie można dziwić się Izraelowi, że lobbuje przeciw Iranowi, jeśli ten rozwija broń która go może siegnac. Rozwija i masowo produkuje. Do tego zakłada stałe bazy w Syrii.

      Nie jest problemem przestrzeganie dealu, ale zachowanie Iranu i jego polityka poza tym dealem.
      pokaż całość

      +: patool
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    http://www.krzysztofwojczal.pl/geopolityka/bliski-wschod/iran/iran-pers-skazany-na-dozywotnia-izolacje-analiza/

    Dosyć obszerny tekst o Iranie, jego usytuowaniu w świecie islamskim i stosunkach z sąsiadami. Warto zapoznać sie w kontekście wczorajszej decyzji Donalda Trumpa o wycofaniu się z porozumienia nuklearnego z Iranem.

    #geopolityka #iran #usa #bliskiwschod #polityka #wojna #geografia #islam #izrael #syria #rosja #chiny
    pokaż całość

  •  

    UE/Turcja krytycznie o decyzji #trump i za utrzymaniem porozumienia. Cieszy się z tego UAE i Żydzi oczywiście.

    #bliskiwschod #4konserwy #iran #usa #izrael #polityka

    źródło: twitter.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #iran

0:0,2:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0

Archiwum tagów