•  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 3 i ostatnia

    Wstęp

    To już ostatnia część naszej serii wpisów poświęconych przestrzeniom liminalnym. Miłego czytania.

    Społeczeństwo spektaklu czyli dlaczego nie można ufać telewizji

    Guy Debord w 1967 wydał swój najbardziej znany tekst, czyli społeczeństwo spektaklu. Opisywał w nim współczesne zjawisko alienacji jednostki względem realnego życia na rzecz spektaklu, który mu się serwuje. Spektaklem mogło być, chociażby to, co mu się pokazuje w telewizji. Rozwój spektaklu można było już dostrzec w rosnącej fetyszyzacji produktów. Produkty coraz mniej były bowiem wytwarzane na rzecz ich użyteczności, a bardziej na potrzeby rynku w celu gromadzenia kapitału przez korporacje. Oznaczało to jednak zalew produktami, które nie są nam do niczego potrzebne. By nas przekonać do ich zakupu potrzebny był odpowiedni marketing. Wiele produktów, które kupujemy jest nam z praktycznego punktu jest nam zbędna. Kupujemy je jednak i tak ze względu na reklamy, które pokazują nam daną rzecz jako niezbędna. Wraz z rozwojem mediów rozwijał się również i świat reklam. Najważniejsza pod tym względem była tak zwana telewizja. Ludzie, którzy oglądali telewizje razem z rodziną nawet po kilka godzin dziennie byli masowo bombardowani reklamami mającymi na celu namówienie ich do sprzedaży produktu. Żeby jednak widz był wstanie utrzymać uwagę przy tej telewizji potrzebował rozrywki. Stąd puszczano nam filmy, które z czasem również zaczęły przybierać formę pewnego dobra konsumpcyjnego. Człowiek przestać więc żyć w świecie realnym, a zaczął coraz bardziej koncentrować się na pochłanianiu oglądanego przez niego spektaklu.

    Z czasem zaczęto też tworzyć różnego rodzaju talk-showy, talent showy czy reality show. Ten ostatni szczególnie naruszył granice między realną egzystencją a światem spektaklu. Oto bowiem przedmiotem rozrywki stało się samo życie. Wraz z rozwojem internetu uniwersum spektaklu rozszerzyło się o kolejne media. Teraz już nie tylko konsumujemy spektakl, ale i go tworzymy. Każdy z nas w końcu może stworzyć własne wideo na YouTube albo wrzucić zdjęcie z jedzenia śniadania na Instagramie. Influencerzy są wręcz profesjonalistami w kreacjach wizerunku, którego podają swoim fanom. Pokazują się oni w swoich filmach i zdjęciach jako piękni, bogaci i szczęśliwi, choć w istocie rzadko ma to coś wspólnego z rzeczywistością. Nastolatkowie, którzy siedzą przed telefonami jeszcze mocniej alienują się od swojego otoczenia niż ich rodzice przed telewizorami. Tak oto spektakl zapanował nad naszym życiem. Nie ominęło to oczywiście również i polityki. Dzisiaj wybory, debaty i spory same w sobie bardziej przypominają zwykłe show niż realną politykę. Nic więc dziwnego, że ludzie zaczynają wątpić w prawdziwość tego wszystkiego, gdy nagle się okazuje, że dwójka kłócących polityków poza kamerami jest dobrymi przyjaciółmi. Wielu jest takich, którzy chcieliby odkryć prawdę kryjącą się za kurtyną. Stąd też taka popularność teorii spiskowych, ale niestety. Również i one stały się przedmiotem tworzenia zwykłego przedstawienia. Alex Jones, który zarabia na tym fortunę jest tego dobrym przykładem.

    Sześcian, czyli absolutna alienacja i niepewność we współczesnym świecie

    W 1969 wyszedł film o intrygującym tytule "Sześcian". Opowiadał on o człowieku uwięzionym w białym sześcianie, z którego nie miał on się jak wydostać. Z czasem jednak zaczęły przychodzić do niego różnego rodzaju nieznajome mu persony. A to przyszli ludzie podający się za jego rodzinę, a to odwiedzili go jacyś muzycy, a to wpadł z wizytą jakiś naukowiec objaśniający mu mechanikę kwantową, lub też naprzykrzali mu się dwaj komicy. Wszyscy oni są wstanie bez problemu opuścić sześcian, lecz dla niego samego okazuje się to za każdym razem niemożliwe. Oprócz tego doświadcza on różnego rodzaju halucynacji tak, że zaczyna on wątpić w to, co jest rzeczywiste, a co nie. W końcowej scenie wręcz zaczyna kwestionować również własne istnienie i jest bliski popełnienia samobójstwa. W tym surrealistycznym filmie mamy więc dość podobny przekaz do tego, jaki serwuje nam Guy Debord. Odniesienia do świata telewizji są tu bowiem dość oczywiste. Bardzo często mówi nam się nawet wprost, że to, co widzimy na ekranie nie jest realne, choć często za takie je bierzemy. Film jednak wychodzi poza tą tematykę i stara się być bardziej ambitny i niejednoznaczny. Szczególnie to widać, gdy spotkamy się z dość częstą frazą jakoby w świecie omawianego tutaj filmu istniały inne sześciany gdzie też są uwięzieni w nich ludzie. Co więcej, sugeruje się samemu bohaterowi, że opuszczenie sześcianu jest możliwe, dopiero gdy on umrze. Można by więc przypuszczać, że sześcian symbolizuje tu samą świadomość głównego bohatera, poza którą nie może wyjść, by zweryfikować czy to, co aktualnie doświadcza jest rzeczywiście prawdziwe. Odwołujemy się tutaj do idei solipsyzmu, według której rzeczywistość poza nami nie istnieje. W końcu skąd możemy być pewni, że to, z czym mamy do czynienia na co dzień to tylko kolejny, bardzo realistyczny sen? W istocie odróżnienie świata snu od świata na jawie jest dość mocno umowne. W niektórych kulturach bowiem to rozróżnienie nie istnieje.

    Sześcian można jednak również interpretować jako nasz własny pokój lub też strefę komfortu. Tu znowu rzuca nam się nawiązanie do Madotsuki która uparcie odmawiała wyjścia ze swojego mieszkania i uciekała w świat snów. Dzisiaj takich jednostek coraz więcej. Tishner pisał kiedyś w swojej książce "Myślenie według wartości", że człowiek tworzy pojęcie obiektywnego świata w ramach wspólnoty, która daje mu możliwość wyjścia od tego, co jedynie subiektywnego do tego, co obiektywne. To właśnie wspólny mit dla danej kultury daje mu obraz tego, czym jest rzeczywistość i jak ma ją interpretować. Mit wyznacza też jego sposób postępowania w obrębie samej społeczności. Skoro jednak współczesna jednostka alienuje się od społeczeństwa to jej pojęcie świata zaczyna się coraz mocniej ograniczać. Dla dawnych plemion świat zamykał się w obrębie ich wioski. Potem rozszerzył się na naród, aż w końcu na cały świat. Dziś jednak świat człowieka zamyka się na jego najbliższą rodzinę, a powoli tylko na własny pokój. Przestaje on więc powoli odróżniać to, co wyobrażone od tego, co mógłby uznać za realne. Jest jednak jeszcze gorzej. Nasze bowiem własne poczucie tożsamości również jest zależne od relacji, w które wchodzimy. Nasze ja istnieje w relacji do pojęcia ty lub oni, a to zawsze zakłada istnienie innych ludzi. Teraz jednak pozostajemy sami ze sobą i nikim więcej przez rosnącą alienację. W pewnym sensie może właśnie to spotkało głównego bohatera filmu. Możliwe, że również to spotkało samą Madotsuki i to samo zaczyna powoli spotykać i nas.

    Musimy jednak trzymać się samego tematu. Co ma bowiem wspólnego ten film z przestrzenią liminalną. Otóż film sześcian w pewnym sensie przypomina mi motyw backroomsów. Mamy podobny motyw osamotnionej jednostki zamkniętej w określonej przestrzeni, z której nie może się wydostać. Tyle że tutaj mamy do czynienia z zamkniętym pokojem, a tam z labiryntem. Problem ten jednak można obejść. Produkcja bowiem którą tutaj omawiamy stanowiła inspiracje dla serii filmów Cube opowiadającej o uwięzionych w labiryncie pokoi w kształcie sześcianów. Idee zamkniętego pokoju i labiryntu w pewnym sensie mogą się jednak wydawać, istnieć w opozycji do siebie. Labirynt bowiem oprócz poczucia uwięzienia dodaje również motyw zagubienia. Główny bohater filmu bowiem nawet nie mogąc opuścić miejsca swojego pobytu wciąż wiedział gdzie dokładnie jest. Labirynt nie daje już tego komfortu i myślę, że dużo lepiej oddaje mimo wszystko stan mentalny współczesnej jednostki. Przez całą serię tych wpisów poruszałem bowiem dwa różne motywy. Pierwszy dotyczył utraty punktów orientacji we współczesnym świecie. Wynikało to z ekspansji świata spektaklu i symulakrów na świat rzeczywisty i stopniowe oderwanie znaków od treści, które wcześniej reprezentowały. Drugi dotyczył alienacji jednostki i powolnego zatracenia granicy między tym, co obiektywne i tym, co subiektywne. Oba te problemy nachodzą na siebie i wzajemnie się napędzają. Jeśli nie znajdziemy rozwiązania tego problemu być może czeka nas rzeczywisty koniec naszej cywilizacji. Cywilizacje tworzy bowiem wspólnota, a tej może już nie być. Zamiast tego będziemy obserwować jedynie grupę przypadkowych, zagubionych ludzi całkowicie odseparowanych od siebie i zamkniętych w swoich własnych, małych światach.

    Zakończenie

    To już koniec. Z perspektywy całości teraz mogę powiedzieć, że był to mój najdłuższy projekt, jakiemu się tutaj na wykopie poświęciłem. Trochę przez to improwizowałem i gdybym miał zaczynać tą serie od początku, to sporo bym pewnie pozmieniał. Mimo wszystko jestem zadowolony, że udało mi się ją ukończyć. Być może dojdzie jeszcze jakiś dodatek, ale raczej niezbyt prędko. To jednak tyle ode mnie. Kolejna seria wpisów poświęcona tym razem podstawą ideologii, którą propaguje ukaże się już niebawem.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie bym usunął Cię z listy.

    Link do części pierwszej

    Link do części drugiej

    Link do dodatku

    #rozmyslaniaokoncuhistorii #filozofia #socjologia #revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm
    pokaż całość

    źródło: malewicz-czarny-kwadrat.jpg

  •  

    Nazizm, a modernizm

    19 wiek był dla Europy okresem szczytu rozwoju. Kraje europejskie dominowały nad większością świata. Panował również szybki rozwój techniki. W bardzo krótkim czasie pojawiły się przełomowe dla ludzkości wynalazki jak telefon czy samochody. Nauka również posunęła się do przodu, a na mapach świata było coraz mniej białych plam. Zaczęliśmy też nieśmiało patrzeć w kierunku kosmosu. Oprócz tego przez te 100 lat od czasów pokonania Napoleona panował względy spokój. Póki co wyglądało na to, że epoka oświecenia przyniosła nam jedynie same korzyści. Oczywiście panowały też nierówności klasowe czy kolonializm i wiążący się z nim wyzysk innych nacji. Kto by się tym jednak wtedy przejmował. Kolonializm bowiem traktowano nie jako eksploatowanie obcych narodów, lecz szerzenie cywilizacji i postępu. Inne rasy bowiem w porównaniu do białej nie porzuciły jeszcze wiary w mity i oświecony biały człowiek miał święte zadanie, by nieść im kaganiec oświaty i wskazać drogę ku oświeceniu. Oto jednak wiek 20 podważył wiarę w nieunikniony postęp poprzez 1 wojnę światową, którą osłabiła pozycje krajów europy względem, chociażby USA czy Japonii. Do głosu doszły również ideologie, które powstały 19 wieku jak nacjonalizm czy marksizm. Doprowadziło to do rewolucji w Rosji czy dojściu do władzy przez faszystów we Włoszech. Przegrani tej wojny jak Niemcy czy Austria natomiast utraciły kolonie i poniosły straty terytorialne na rzecz nowo powstałych państwa jak Czechy, czy Polska. Wielka Brytania i Francja ciągle jednak zachowały część swoich wpływów i status mocarstw i to właśnie ten pierwszy kraj stał się dla młodego jeszcze Hitlera wzorem.

    Musimy sobie bowiem wyjaśnić pewną rzecz. Nazizm jest stosunkowo mało oryginalną ideologią, a największą inspiracją dla nich były zdecydowanie koncepcje Brytyjczyków. Na drugim miejscu byli amerykanie, ale do tego jeszcze przejdziemy. Wielka Brytania pośród wszystkich krajów europejskich w szczytowym okresie kontrolowała 1/4 terytorium świata. Było to też zresztą źródło ich skrajnej megalomani. Cecil Rhodes, polityk odpowiedzialny za koncepcje kolonizacji przez Wielką Brytanię pasa ziem afrykańskich ciągnących się od Kraju Przylądkowego do Egiptu wprost określał anglosasów narodem panów, zdolnym ucywilizować cały świat. Afrykanie mieli natomiast żyć w swoich ubogich rezerwatach, dostarczać białym tanią siłę roboczą. Czy nie przypomina wam to czasem planów Adolfa Hitlera względem Słowian? Zresztą sam pomysł obozów koncentracyjnych również wymyślili brytyjczycy, tworząc je dla Burów. Również to, że Hitler chciał kolonizować tereny wschodnie jest tylko przejawem imperializmu, który niczym się nie różnił od imperialistycznych idei innych krajów europejskich. Dodajmy do tego, że w Niemczech łączenie idei rasowych i narodowych zapoczątkował Houston Chamberlain. Filozof niemiecki pochodzenia brytyjskiego będący synem brytyjskiego admirała.

    Co do innych koncepcji to warto tu wspomnieć eugenikę. Ta również nie została wynaleziona przez niemców, ale przez brytyjczyka Francisa Galtona, a potem była skutecznie rozwija w USA, aż zaczęto ją również rozwijać w 3 Rzeszy. Tutaj autorytetem dla Hitlera był niejaki Madison Grant. Amerykański antropolog znany z głoszenia teorii rasistowskich i eugenicznych. Również sposób traktowania żydów był w pewnym sensie inspirowany tym jak czarnych traktowano w Ameryce. Hitler wiec jedynie zaadaptował idee anglosaskie na grunt niemiecki. Tamte z kolei miały swoje korzenie w tym, że biały postępowy człowiek ma za zadanie zwalczać zacofanie i wiarę w zabobony wśród innych narodów. Była to kontynuacja walki rozumu z mitem, które przeniosła się z terenów europy na cały świata. Oprócz tego jednak nie można zapominać o inspiracji nurtami marksistowskimi. Od razu zaznaczam, że nie uważam Hitlera za lewicowca. Nie da się jednak ukryć, że jeśli chodzi o symbolikę starał się on nawiązywać do komunistów. Stosowanie czerwonej symboliki, zapożyczenie zwrotu towarzysz, czy samo określenie miana socjalizm. Związki są jednak dużo głębsze. Hitler był zafascynowany tym, że komunistom w Niemczech udało się skutecznie stworzyć ruch masowy i sam od początku dążył do tego samego. Również silne przywiązanie do idei partii czy wodza może wskazywać na silne inspiracje między 3 Rzeszą a ZSRR. Na tym jednak podobieństwa się nie kończą.

    Prawda jest bowiem, że w związku radzieckim też w pewnym okresie zainteresowano się eugeniką. Pragnienie stworzenie nowego człowieka było tam dość powszechne. Era komunizmu wymagała nowego typu jednostki, a dokładniej sowieckiego Übermenscha. Za takimi ideami opowiadał się wprost Lew Trocki, który pisał następująco:

    Człowiek postawi przed sobą cel (…) wznieść się na nowy poziom – by stworzyć wyższy typ socjobiologiczny lub – jak kto woli – nadczłowieka

    Naziści nie byli, więc wcale odosobnieni w swoich celach, ani nawet pionierscy. Po prostu zradykalizowali już istniejące idee, które swoje źródła miały właśnie w oświeceniu i moderniźmie. Tutaj jeszcze warto wspomnieć o swoistym kulcie technicyzacji i nauki panującym w 3 rzeszy który również był typowy dla epoki moderny, Jedynie, gdzie nazizm odrzucał modernizm była prawdopodobnie sztuka, a dokładniej malarstwo. Jeśli chodzi bowiem o architekturę, to tutaj stawiano na przeobrażenie Berlina w miasto przyszłości.

    Zakończenie

    Wpis ten powstał z jednej strony na niedawny zalew treści na tagu #revoltagainsthemodernworld które w sposób bardziej lub mniej jawny nawiązały do nazizmu, jak i liczne oskarżenia ze strony krytyków spod znaku #neuropa. To wszystko w tym temacie.

    #revoltagainsthemodernworld #polityka #antykapitalizm #nazizm #historia #rozmyslaniaokoncuhistorii
    pokaż całość

    źródło: farp,small,wall_texture,product,750x1000.jpg

  •  

    Późna jesień może nas przygnębiać, ale w istocie jest to całkowicie naturalny stan. Ludzie w dawnych czasach postrzegali życie i czas w sposób cykliczny. Świat symbolicznie starzeje się i umiera wraz z końcem roku, by ponownie odrodzić się z początkiem nowego roku. W tym przypadku zbliżamy się do symbolicznego końca świata. W cykl jednak można też wpisać nasze życia. Jesień może symbolizować czas starości, gdy wiosna czas młodości. Jej początek może być kolorowy, bo i starość ma swoje uroki, ale zbliżający się kres nas przygnębia. Ciemność coraz zaczyna pochłaniać nasze życia. Jednak na pocieszenie powiem, że każdy koniec oznacza również początek. Będzie bowiem nowy rok i nowa wiosna i nowe życie, które odradzając się symbolicznie przezwycięża śmierć.

    #revoltagainsthemodernworld #jesien #rozmyslaniaokoncuhistorii #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: a8b7531c0c4a7c6629f9555bade80eb7.jpg

    •  

      @Al-3_x

      1 Wszystko ma swój czas,
      i jest wyznaczona godzina
      na wszystkie sprawy pod niebem:
      2 Jest czas rodzenia i czas umierania,
      czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
      3 czas zabijania i czas leczenia,
      czas burzenia i czas budowania,
      4 czas płaczu i czas śmiechu,
      czas zawodzenia i czas pląsów,
      5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
      czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
      6 czas szukania i czas tracenia,
      czas zachowania i czas wyrzucania,
      7 czas rozdzierania i czas zszywania,
      czas milczenia i czas mówienia,
      8 czas miłowania i czas nienawiści,
      czas wojny i czas pokoju.
      pokaż całość

      +: Al-3_x
  •  

    Ofiara komunistycznych kłamstw...
    Stay strong brother @help_me00
    #rac #revoltagainsthemodernworld

    źródło: ei_1668552625763.jpg

  •  

    Kilka słów o creepypastach

    Creepypasty to niezwykle ciekawe zjawisko choć nie nowe. Idea strasznych historii istnieje bowiem w naszej kulturze od dawna. Już w czasach przed chrześcijaństwem we wszystkich znanych nam mitologiach straszono ludzi opowieściami o różnego rodzaju demonach, zjawach czy monstrach. Średniowiecze nie było wyjątkiem. Nawet oświecenie nie było w stanie zakończyć tego procederu i szybko doczekało się kontrreakcji w postaci romantyzmu, które wydało na świat gatunek powieści gotyckiej. Potem sama powieść gotycka wyewoluowała w znany nam już wszystkim gatunek horroru. Do dziś różnego rodzaju potworami straszy się dzieci, bo ich umysły dużo bardziej przypominają mentalność ludzi pierwotnych. Obecnie jednak różnego rodzaju demony i straszydła przerażają nas głównie na ekranach kin gdzie widz mimo chwilowego przerażenia zachowuje bezpieczny dystans. Kino horroru przyzwyczaiło nas niestety do znanych nam wszystkim schematów, które mają nam uświadamiać za każdym razem, że mamy do czynienia wyłącznie z filmem. Natura rozrywkowa współczesnego kina nie pozwala nam brać tych dzieł zbyt na poważnie, bo to mogłoby zaburzyć cały schemat przyjemnej i pustej konsumpcji. Natomiast racjonalizm od czasów oświecenia uparcie pilnuje, by dawne mity nie ożyły na nowo. Jeśli ktoś, natomiast zaczyna traktować je zbyt poważnie szybko zostaje oznakowany jako człowiek potencjalnie chory psychicznie.

    Pewne jednak psychologiczne motywy nigdy jednak całkiem niewymarły i dalej istniały w naszej podświadomości jak to opisywał Jung. Ludzie więc dalej tworzyli nowe mity jak, chociażby znane wszystkim legendy miejskie o czarnej wołdze, czy kosmitach porywających ludzi. Internet dał nam natomiast nowy rodzaj mitów grozy, czyli właśnie creepypasty. Choć ostatnio ich popularność przygasła to niektóre z nich wciąż cieszą się sporą popularnością jak, chociażby SCP albo omawiane przeze mnie obecnie backroomsy. Różnica między creepypastą a zwykła powieścią grozy jest właśnie kwestia ich autentyczności. Creepypasty mają być pisane w taki sposób, jakby miały się wydarzyć naprawdę. Im bardziej wiarygodna jest taka powieść, tym lepsza. Historie o demonicznych plikach wideo, zdjęciach które po zobaczeniu zsyłały na widza klątwę, tajemniczych postaciach porywających dzieci jak slenderman, to po prostu kolejne wersje dawnych powieści, którymi straszono dawniej. To, że istnieją nadal ludzie gotowi wierzyć w te historie pokazują ostateczną klęskę oświecenia w starciu z tym irracjonalnym elementem naszej egzystencji, który jedynie zszedł do podziemia, by dalej oddziaływać na ludzkość.

    Pozostaje jednak pytanie, czemu rozum i nauka zawiodły. By na to odpowiedzieć musiałbym zrobić osobny długi wpis i pewnie kiedyś tak zrobię. Dlatego póki co podam jedynie uproszczoną odpowiedź. Otóż, żeby to zrozumieć musimy najpierw przyjrzeć się temu, jak żył człowiek pierwotny. Jego rzeczywistość wypełniały mity i symbole. Każde zdarzeenie miało, dzięki temu swój głębszy sens. Nad rzeczywistością doczesną istniała rzeczywistość sacrum, która wyznaczała rytm jego działaniom, jak i życiu całej społeczności, do której przynależał. Oświecenie pozbawiło człowieka tego głębszego sensu i uczyniło świat "zwyczajnym”. Przestrzenie sacrum zostały pochłonięte przez świat profanum. Rzeczywistość stała się jednorodna i nijaka. Rzeczy po prostu działy się i nie niosły ze sobą żadnego większego znaczenia. W tym wypadku creepypasty są, jakby próbą poszukiwania na nowo tego, co w życiu niezwykłe i wymykające się ludzkiemu rozumowi. Czegoś co może i zagraża, ale i jednocześnie przewyższa człowieka. Czegoś co wyrwałoby go z szarej rzeczywistości i znużenia, jakiego doświadcza każdego dnia. Tymi słowami kończę ten wpis. Kontynuacja serii o przestrzeni liminalnej, natomiast pojawi się już wkrótce.

    #creepypasta #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #rozmyslaniaokoncuhistorii
    pokaż całość

    źródło: ttyzmsbkn6x71.jpg

  •  

    W końcu, po półtora roku od zakupu moje zdolności osiągnęły poziom: żadnego zacięcia drugi raz z rzędu.
    Czy polecam? Jeśli kogoś stać na wydłużenie porannej toalety o te kilkanaście minut to jak najbardziej. Zakup pełnego zestawu startowego bardzo dobrej jakości wyniósł jakieś 700zł. Ponad to ani złotówki przez te półtora roku dokładać nie musiałem, współczesne koncerny mnie nienawidzą. Nie zużyłem też dzięki temu ani grama niepotrzebnych plastikowych śmieci. Brzytwa spokojnie mnie przeżyje. Jedyne co trzeba będzie dokupować co te 2 lata to mydełko i może nowy pas do ostrzenia - poza śladami nauki ostrzenia ten jest za wąski, niepotrzebnie zaoszczędziłem. Cera też mi się wydaje pozytywnie reagować na zmianę.
    A, jakaś połowa ceny startowej to była sama brzytwa, bo jest to przedwojenny antyk zrobiony przez firmę znaną z produkcji mieczy dla oficerów trzeciej rzeszy xd
    Jakbym kogoś zachęcił, to na tej uroczej stronie można dostać takie cuda: https://www.revisor-solingen.de/index.php/en/
    #revoltagainsthemodernworld #modameska #golenie #brzytwa
    pokaż całość

    źródło: 20221114_191502.jpg

  •  

    Progresywność młodych Polaków: "***** ***", jebac kaszojadów, jak jesteś biedny to twoja wina, a poza tym to Mata na prezydenta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld

    źródło: FB_IMG_1668412285084.jpg

  •  

    Nie bardzo wiem, co mam myśleć o tym całym #vrilpill. Brzmi to trochę jak jakiś neonazistowski gnostycyzm. Jakaś tajemna prawda, spisek, ezoteryka i cała masa innych dziwacznych rzeczy. Jestem z natury nieufny do wszystkiego, co ma oferować jakąś formę oświecenia ukrytą przed innymi. Wchodzenie w świat rzeczy nie z tego świata to jest prosta droga albo do szaleństwa, albo wystawienia się na wpływ istot, z którymi normalnie nie chcielibyśmy mieć nic do czynienia. Z drugiej strony rozumiem idee nieufności wobec światowych elit i doceniam wykorzystanie odwołań do satanizmu.

    #schizomaxxing #revoltagainsthemodernworld #nwo
    pokaż całość

    źródło: rgegrrgegre.jpg

  •  

    Dla wielu osób oskarżanie Ukrainy o nazizm i zachodu o satanizm w rosyjskiej narracji może się wydawać absurdalne. Jest tak, bo człowiek zachodni zwyczajnie nie rozumie rosyjskiego myślenia i tego, jak oni pojmują świat. Dla nich nazizm i satanizm nie odnoszą się do konkretnych definicji pojęć, a pewnych społecznych wyobrażeń na temat tego, czym jest zło. Nazizm i faszyzm to nie tyle ideologia, co symbol śmiertelnego zagrożenia dla Rosji. Coś, co kiedyś zmusiło wszystkich Rosjan do powszechnej mobilizacji w celu odparcia egzystencjalnego dla państwa zagrożenia. Tym obecnie dla nich jest Ukraina. Bycie faszystą to po prostu bycie wrogiem Rosji. Natomiast satanizm to znowu nie tyle czczenie Szatana co odwrócenie wszystkiego, co w Rosji uważa się za święte. Zachodnia kultura stanowi zaprzeczenie dla ich własnych wartości. Przy czym nie chodzi o faktyczne wartości, co raczej pewne zbiorowe wyobrażanie na ich własny temat. Dla przykładu Rosjanie lubią o sobie myśleć jako uduchowionych tradycjonalistach. Zachód, natomiast postrzegają jako zsekularyzowany i materialistyczny. Wyparcie religii widzą oni jako odrzucenie samego boga, a więc i satanizm. Mam nadzieję, że pomogłem.

    #ukraina #rosja #socjologia #filozofia #revoltagainsthemodernworld
    pokaż całość

    źródło: 62878624_101.jpg

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 2.5

    Wstęp

    Oto kolejna część serii wpisów dotyczących problematyki bycia we współczesnym świecie. Dzisiejszy wpis będzie krótszy i można go uznać za bezpośrednią kontynuację poprzedniego wpisu. Poruszę tu bowiem wątki, których nie zdołałem poruszyć poprzednio, a powinienem. To tyle ode mnie. Miłego czytania.

    Epoka postprawdy, czyli jak technonologia oddala nas od ludzi

    W poprzednim wpisie powiedzieliśmy sobie o różnych powodach współczesnej alienacji, ale zapomnieliśmy wspomnieć o jeszcze jednej i chyba obecnie najważniejszej przyczynie obecnej sytuacji. Mianowicie mowie tu o technologi, a dokładniej o internecie. Internet z założenia miał nas łączyć z ludźmi. W praktyce jednak ludzie spędzają w nim tyle czasu, że przestaliśmy prawie w ogóle utrzymywać kontakt w realnym świecie. Spotkania z żywymi osobami, choć dalej się odbywają to są współcześnie dużo rzadsze. Gdy natomiast do tych spotkań dochodzi to i tak niejednokrotnie co chwile mamy tendencje zerkać na nowe wiadomości na telefonie. Obecnie wprost się mówi o tym, że media społecznościowe nas od siebie uzależniają. Na Facebooku każdy może mieć co prawda nawet setki znajomych. Często ludzie młodzi lubią się nawet tym chwalić ile mają obserwujących. W praktyce jednak są to zwykle puste znajomości z osobami, z którymi nawet nie wymieniślimy dwóch zdań. Z racji, że dorośli dziś dają tablety już swoim dzieciom by te im nie zawracały głowy podczas pracy to nowe pokolenie nie jest nawet nauczone jak nawiązywać realne znajomości.

    Problem jest jednak głębszy niż się wydaje. Fakty są bowiem takie, że technologia pozbawia nas też możliwości poznania samej prawdy. W sieciach społecznościowych jest mnóstwo fake kont. Elon Musk miał nawet o to pretensje do Twittera przy jego zakupie. Nie mamy możliwości weryfikacji czy osoba, z którą rozmawiamy jest tym za kogo się podaje, czy też to zwykły troll. Sytuacja pogarsza się, tym bardziej że internet jest obecnie również pełny zwykłych botów. Nie wiemy więc już czasami, czy mamy do czynienia w ogóle z żywym człowiekiem. Również w kwestii wymiany informacji jest coraz trudniej. O ile kiedyś problemem był niedomiar ilości informacji tak obecnie mamy do czynienia z ich przesytem. Jeśli dodamy do tego fakt, że spora część z nich to fake newsy nasze poczucie, co jest prawdą, a co nie zaczyna się coraz mocniej kruszyć. Nie mamy bowiem możliwości weryfikacji wszystkiego, co do nas dociera. Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza w dobie technologi Deepfake. Obecnie, nawet gdy mamy do czynienia z obrazek lub nagraniem video nie jesteśmy już wstanie zweryfikować w pełni jego prawdziwości. Doprowadziło to nawet do powstania teorii spiskowej zwanej teorią martwego internetu. W skrócie sugeruje ona, że współcześnie mamy głównie do czynienia z treściami tworzonymi nie przez żywych ludzi, ale produkowanych przez boty. Kto wie. Może nawet moje wpisy są tylko dziełem jakieś bardziej zaawansowanej sztucznej inteligencji. Choć wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne to nie jest całkiem niemożliwe. Możliwość zweryfikowania tego jest natomiast żadna. Najpierw więc internet nas wciągnął do swojego świata odrywając od realnych kontaktów, a potem pozostawił nas w nim w poczuciu kompletnej samotności.

    Symulakry, a weirdcore, czyli jak nastał koniec świata, a my nawet tego nie zauważyliśmy

    Problem weryfikacji treści był jednak omawiany dużo wcześniej. Jean Baudrillard w swojej książce "Symulakry i symulacja" opisał proces jak coraz oddalaliśmy się od świata realnego. Stało się to za sprawą zastępowania otaczającej nas rzeczywistości znakami które miały coraz mniej wspólnego z reprezentowanymi przez siebie przedmiotami realnymi. Baudrillard opisał cztery fazy tego procesu. Najpierw mamy wierne przedstawienie rzeczywistości, potem jego wypaczenie, a następnie zastąpienie fałszywą kopią, a na samym końcu powstaje symulakrum. Znak, który nie odnosi się do żadnej rzeczywistości poza samą sobą. Dla przykładu weźmy postać Jezusa. Pierwszy stopień niech reprezentują jego opisy w biblii. Drugim będą jego wizerunki artystyczne, które przedstawiały go jako przystojnego białego, mężczyznę, choć teraz też doszedł czarny, latynoski czy nawet azjatycki Jezus. Trzecim będzie mit Jezusa aryjczyka wykreowany przez nazistowskie Niemcy. Czwartym natomiast będzie płyta Kanye Westa "Yeezus". Nic więc dziwnego, że współcześnie poddaje się w wątpliwość czy Jezus w ogóle istniał. Świat symulakrów możemy też często spotkać w reklamach przedstawiających szczęśliwą rodzinę albo w wyidealizowanym świecie celebrytów czy infuencerów. Na Instagramie modelki poprawiają swój wygląd na zdjęciach dzięki różnym narzędziom, jakie oferuje im współczesna technologia. Tworzą fałszywy wizerunek szczęśliwych i bogatych, które masa ludzi kupuje jako prawdziwy, choć rzadko ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

    Czy jednak nie spotkaliśmy już ideą znaku oderwanego od swojej treści? Czy właśnie nie do tego nawiązuje wspomniana w poprzednim wpisie stylistyka Weirdcore? Napisy na tych zdjęciach, choć w żaden sposób nie odnoszą się do treści przedstawianych na zdjęciach i wydają się zupełnie przypadkowe coś jednak nam przekazują. Zwykle bowiem przybierają formę pytań o to, czy coś jest prawdziwe lub, czy my sami jesteśmy prawdziwi. W erze symulakrów zaczynamy kwestionować wszystko włącznie z naszą własną tożsamością. Rozwój technologi wyposażył nas w narzędzia do masowej reprodukcji spektakli, które z czasem zaczęły coraz mocniej zastępować naszą rzeczywistość. Wcześniej podważana była przeszłość. Dziś powoli zaczyna się kwestionować istnienie samej teraźniejszości. Świat więc w pewnym sensie już się skończył, a my nawet tego niezauważliśmy.

    Zapowiedź

    Kolejna i tym razem dłuższa część pojawi się już niedługo. To jednak wszystko na dziś.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    link do części pierwszej

    link do części drugiej

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #weirdcore
    pokaż całość

    źródło: 30jpr56c26351.png

    •  

      @Al-3_x: Z kilkoma założeniami się nie zgadzam:

      Fakty są bowiem takie, że technologia pozbawia nas też możliwości poznania samej prawdy. W sieciach społecznościowych jest mnóstwo fake kont. Elon Musk miał nawet o to pretensje do Twittera przy jego zakupie. Nie mamy możliwości weryfikacji czy osoba, z którą rozmawiamy jest tym za kogo się podaje, czy też to zwykły troll.

      Technologia usprawniła kilka zmiennych. Są nimi prędkość komunikacji/informacji (i co za tym idzie jej ilość) bez wpływu na jej prawdziwość, ale na pewno nie ich "prawdziwość". Jaką informację mieliśmy przed internetem? Telewizję. Jaką przed telewizją? Radio. Przed radiem? Papierową gazetę. Przed gazetą była po prostu kartka papieru z zapisem, czy to sama w sobie, czy w formie książki.

      Jaką możliwość miał zwykły człowiek, by zweryfikować to, co i kogo widział na ekranie swojego telewizora? W jaki sposób mógł wtedy wiedzieć, że informacja od osoby w tym medium jest prawdziwa i nie jest "zwykłym" trollem (albo jego odpowiednikiem)?

      A nawet usuwając wszelaką "fizyczną technologię" (mowę kategoryzuje jako formę technologii nienamacalnej, ale nadal technologii), to wciąż prawdziwość informacji nie ulega żadnej zmianie.

      Jaką możliwość ma zwykły człowiek, by zweryfikować nową informację przekazaną w formie ustnej? Informację ze świata rzecz jasna. Taką samą jak i w dobie internetu. Jedyne różnice to tylko i wyłącznie szybkość przekazywania informacji, jej ilość i łatwość jej przekazywania.

      Bawi wzmianka o Elonie Piżmo, który o ten problem miał tak ogromne pretensje, że wpadł na pomysł, że byle kto może zapłacić 8 George'ów Washington'ów za "weryfikację" na miesiąc.

      W poprzednim wpisie powiedzieliśmy sobie o różnych powodach współczesnej alienacji, ale zapomnieliśmy wspomnieć o jeszcze jednej i chyba obecnie najważniejszej przyczynie obecnej sytuacji. Mianowicie mowie tu o technologi, a dokładniej o internecie. Internet z założenia miał nas łączyć z ludźmi. W praktyce jednak ludzie spędzają w nim tyle czasu, że przestaliśmy prawie w ogóle utrzymywać kontakt w realnym świecie. Spotkania z żywymi osobami, choć dalej się odbywają to są współcześnie dużo rzadsze. Gdy natomiast do tych spotkań dochodzi to i tak niejednokrotnie co chwile mamy tendencje zerkać na nowe wiadomości na telefonie. Obecnie wprost się mówi o tym, że media społecznościowe nas od siebie uzależniają.

      Dlaczego pomimo technologii, która w teorii jak i w praktyce ułatwia kontakty z drugim człowiekiem, to ci się jednak od siebie oddalają? Bo dostają wybór. Kiedyś jak było na wsi 10 osób w mniej więcej takim samym wieku, to na te 10 osób było się skazanym. Trzeba było zaakceptować ich wady, a oni musieli zaakceptować nasze.

      Technologia sama w sobie nie sprawiła, że ludzie się alienują. Technologia jedynie dała większy wybór, ludzka "natura" sprawia, że ten zawsze szuka czegoś lepszego (najlepszego). W środowisku z ograniczonym wyborem ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia.

      Problem istniał zawsze, ale był skrzętnie ukryty.

      Na Instagramie modelki poprawiają swój wygląd na zdjęciach dzięki różnym narzędziom, jakie oferuje im współczesna technologia. Tworzą fałszywy wizerunek szczęśliwych i bogatych, które masa ludzi kupuje jako prawdziwy, choć rzadko ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

      Od zawsze tak było. Na długo przed tymi narzędziami były inne, przed fotoshop'em był make'up i gorset. Wszystkie obyczaje "arystokracji" w tym ubiór, maniery itp, to też było na pokaz. Na pokaz przed chłopstwem, które również uczestniczyło w tej zabawie jak tylko mógł. "Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu".
      Wszystko to zawsze była farsa, w kościele przykładna rodzina, ładnie ubrani, dostojny młynarz, elegancka praczka i ich kilkoro "szczęśliwych" dzieci.
      pokaż całość

    •  

      @JustTheDude:

      Jaką możliwość miał zwykły człowiek, by zweryfikować to, co i kogo widział na ekranie swojego telewizora? W jaki sposób mógł wtedy wiedzieć, że informacja od osoby w tym medium jest prawdziwa i nie jest "zwykłym" trollem (albo jego odpowiednikiem)?

      Odpowiem na ten zarzut w sposób następujący. Tak ludzie wcześniej też kłamali. Telewizja również i mamy na to przykłady historyczne jak, chociażby propaganda PRL. Nie jest też tak, że nie mieliśmy możliwości tego zweryfikować, bo nawet dziś panuje powszechna opinia, że telewizja kłamie. Nie w tym przynajmniej rzecz. Nie chodzi tu, bowiem nawet o celowe kłamstwo, a o nadmiar informacji, który właśnie wynika z szybkości ich przekazywania. Drugi problem rodzi się w tym, że informacje w eter może wypuścić dziś dosłownie każdy. Nie chodzi tu, więc bynajmniej o celowe kłamstwo (choć to również istnieje, chociażby w kontekście rosyjskiej dezinformacji, o której wiele się mówi), ale o brak specjalistycznej wiedzy osób zaangażowanych dyskusje na dany temat (kwestie szczepionek lub sieci 5g dla przykładu). Tego typu informacje nie podlegają żadnej kontroli. Dla przykładu jednak książka napisana przez autorytet naukowy zwykle podlega krytyce ze strony swojego środowiska. Badania naukowe są zwykle licznie weryfikowane przez innych naukowców zanim ogłosi się ich autentyczność. Również gazety zaczęły zmieniać swoją formę. Ponieważ człowiek dziś w zalewie informacji nie ma czasu na dogłębne czytanie danego tematu powszechna stała się forma tabloidowa, gdzie dane wydarzenie jest opisane w sposób ogólnikowy i rozrywkowy, a nie długi i rzetelny. Do tego nagłówki przybierają formy clickbaitu, by przyciągać uwagę widza. Telewizja się też do tego stosuje. Wystarczy porównać długość debat wyborczych, które obecnie dają czas wypowiedzi na minutę, choć dawniej takie debaty mogły trwać godziny. Kolejny problem jest taki, że człowiek w obliczu natłoku informacji często zamyka się w bańkach informacyjnych. Po prostu nadmiar informacji wywołuje w umyśle człowieka współczesnego kompletny chaos. Dodajmy jeszcze, że w przypadku książki lub telewizji znałeś przynajmniej źródło danej treści co też pomagało jej potencjalnej weryfikacji. Dziś dana informacja może pochodzić z dowolnego miejsca i obiec świat ze 100 razy, przez co nawet nie mamy jak tego sprawdzić. Prawdziwy jednak problem nie polega na tym czy człowiek wierzy w prawdę czy kłamstwo. Ważna jest jego osobista wiara co do tego, że jakaś prawda istnieje. Tutaj mamy człowieka który nie tyle wierzy nieprawdę co po prostu nie jest wstanie uwierzyć w cokolwiek bo co chwile podlega różnym sprzecznym narracjom. Mówiąc krótko ja tu opisuje kwestie zagubienia współczesnej jednostki, a nie tego czy ktoś go aktualnie nie okłamuje. W końcu odnoszę się do problemów psychicznych człowieka, a nie teorii wymiany informacji. Problemów jest ogólnie dużo więcej i mógłbym o tym zrobić cały osobny wpis. W każdym razie obecna sytuacja jest bez porównania do dawniejszej wymiany informacji.

      Technologia jedynie dała większy wybór, ludzka "natura" sprawia, że ten zawsze szuka czegoś lepszego (najlepszego). W środowisku z ograniczonym wyborem ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia.

      Nie wiem, czym jest ta twoja ludzka natura. Wprost opisałem, że obecnie mamy do czynienia z jednej strony świadomymi praktykami korporacji na uzależnianie ludzi od mediów społecznościowych, a po drugie na działania samych rodziców, którzy nie poświecają dzieciom należytego czasu, a dają im tablety od razu do ręki. Dodajmy to tego, że problem pogłębiła pandemia, presja środowiska (bez facebooka dzisiaj ciężko w ogóle funkcjonować), moda, itp. Człowiek nie wybiera tego, co uważa za lepsze, a prędzej to, co mu się wmówi, że jest dla niego lepsze.

      Od zawsze tak było. Na długo przed tymi narzędziami były inne, przed fotoshop'em był make'up i gorset. Wszystkie obyczaje "arystokracji" w tym ubiór, maniery itp, to też było na pokaz. Na pokaz przed chłopstwem, które również uczestniczyło w tej zabawie jak tylko mógł. "Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu".

      Tak, kiedyś ludzie również starali się pokazać lepiej przed otoczeniem. Nigdy jednak nie było możliwości wcielenia się w zupełnie inną osobę co dziś nie jest takie trudne dzięki technologii Deepfake. Na tym mniej więcej polega różnica między zwykłych zniekształceniem rzeczywistości, a symulakrą.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 2

    Link do części pierwszej

    Wstęp

    Nie byłem zadowolony z poprzedniego wpisu, dlatego postanowiłem go wstawić jeszcze raz po paru poprawkach. Nie są one radykalne, ale mimo uznałem, że powinny się tu znaleźć. Miłego czytania.

    Krótka teoria znaków, czyli jak nadajemy przestrzeni tożsamość

    W poprzednim wpisie poruszałem tematykę przestrzeni i punktów orientacji. Stwierdziłem, że ludzie mają tendencje do nadawania tożsamości pewnym obiektom takim jak świątynie, siedziby władzy czy nawet miejsca dla nich osobiście istotne jak domy. Stwierdziłem również, że w warunkach rozwijającej się generycznej śmiecioprzestrzeni tego typu miejsca zaczynają zanikać, a człowiek gubi się w warunkach ciągłego wzrostu urbanizacji. Tego, o czym jednak nie wspomniałem to o aspekcie znaków, dzięki którym jesteśmy wstanie w ogóle rozpoznawać poszczególne obiekty oraz nawigować w przestrzeni. W istocie oznaczamy obiekty zarówno słownie, jak i poprzez różnego rodzaju symbole. Takimi słowami może być dom albo kościół lub też park. Natomiast za symbol weźmiemy, chociażby słynne logo McDonalda. Znaki nie tylko mówią nam, z jakim obiektem mamy do czynienia, ale i jak się do niego dostać, chociażby dzięki mapom. Kierują też naszym zachowaniem czego przykładem są znaki drogowe lub sygnalizacja świetlna sterująca ruchem. Zgodnie z teorią strukturalizmu znaki jednak nie istnieją odrębnie od siebie, lecz ich tożsamość jest ze sobą wzajemnie powiązana. Na przykład słowo dom posiada strukturę wzajemnych znaczeń razem z innymi słowami takimi jak domek, domownik, udomowiony itp. Istnienie tej struktury jest dosyć istotne, bo dzięki niej tak naprawdę rozumiemy nasz świat i jesteśmy wstanie w nim funkcjonować. Co, jednak jeśli ta struktura zacznie się sypać? Wtedy pojawia się problem i to między innymi będzie głównym przedmiotem naszego wpisu.

    Weirdcore, czyli koniec znaczenia w postmodernistycznym świecie

    Dziś chciałem was zapoznać z pojęciem Weirdcore. Jest to ruch estetyczny powiązany z ideą przestrzeni liminalnych i Backrooms. Wykorzystywał on bowiem zwykle amatorskie i rozmyte zdjęcia wspomnianych wcześniej przestrzeni liminalnych, które swoją estetyką miały nawiązywać do obrazów z internetu z lat 90 lub 2000. Do tego dodawane były dziwaczne napisy pozbawione kontekstu oraz surrealistyczne elementy typu wielkie oczy na ścianie lub dziwaczne istoty. Obrazy te miały przypominać swoją stylistyką świat rodem ze snów. Oglądając te zdjęcia miało się poczucie obcowania z czymś w pewnym sensie rzeczywistym, ale jednak skrajnie odrealnionym. Miało to wywoływać uczucie niepokoju, nostalgii i zagubienia. Po co o tym wspominam? Jeśli popularność przestrzeni liminalnych miała wskazywać na znikniecie istotnych dla nas punktów orientacyjnych w świecie, a pojawienie backroomsów na zagubienie jednostek w generycznej śmieciowej przestrzeni to Weirdcore wskazuje właśnie na problem znaczenia lub jego braku. W jaki sposób?

    Jak mówiłem wcześniej do tych obrazów dodawany jest przypadkowy tekst, który w żaden sposób do niczego nie odnosi. Przestrzeń liminalna już sama w sobie ma wywoływać poczucie dezorientacji w przestrzeni poprzez brak punktów odniesienia. Teraz natomiast problemem ma być również oznakowanie. Znaki zaczynają być losowe i oderwane od przedmiotów, na które mają wskazywać. Jest to o tyle niebezpieczne, że ludzie jak pisałem wcześniej rozumieją rzeczywistość właśnie poprzez system znaczeń, które mu nadajemy. Bez niego czujemy się zagubieni i nabieramy poczucia odrealnienia, a taki efekt te obrazy właśnie wywołują.

    Surrealistyczne elementy, jak i rozmazane tło ma natomiast wprawić w oniryczny klimat kogoś oglądającego te zdjęcia. Świat snu jak wszyscy wiemy ma to do siebie, że jest niezwykle chaotyczny, a wydarzenia w nim się dziejące są dość przypadkowe. Jest to prawdopodobnie kolejny symbol poczucia odrealnienia i zagubienia jednostki w dzisiejszej rzeczywistości. Jung być może by to zinterpretował jako inwazje nieświadomości zbiorowej na świadomą rzeczywistość. To z kolei przewidywał Dugin, który uważał, że archetyp cienia miałby coraz mocniej dominować w postmodernistycznym świecie i wprowadzać chaos. W obrazach typu Weirdcore rzeczywiście pojawiają się często elementy satanistyczne więc może coś jest na rzeczy. Chwilowo jednak zostawimy tą kwestę i poszukamy innej przyczyny zaistnienia całego zjawiska. Nurty sztuki bowiem nie powstają ot, tak, a sama sztuka zwykle jednak stara się nam coś zobrazować. W tym przypadku genezy tego wszystkiego należy poszukać w narastającej alienacji. Żeby jednak dokładnie zobrazować, o czym mówię posłużę się przykładem dość znanej w internecie gry o tytule Yume Nikki.

    Yume Nikki, czyli dramat eskapizmu

    O tej grze zrobię kiedyś jeszcze osobny wpis i spróbuje ją przeanalizować z punktu widzenia idei nieświadomości Junga. To jednak dokona się dopiero za jakiś dłuższy czas. Póki co skupmy się na temacie przewodnim, ale zanim do tego przejdziemy spróbuje w skrócie omówić, o czym jest w ogóle ta gra. Ogólnie opowiada ona historie dziewczynki o imieniu Madotsuki. Ta natomiast niemal cały swój czas spędza zamknięta w swoim pokoju. Nie możemy jako gracze z niego wyjść. Możemy jedynie udać się na balkon tego mieszkania. W samym pokoju również nie mamy za wiele do roboty. Możemy jedynie zagrać na konsoli w prostą mini grę, usiąść na biurku lub położyć się do łóżka i zasnąć. Wtedy zostajemy przeniesieni do świata snów Madotsuki. Na początku znajdujemy się w Nexusie, czyli pierwszym pokoju w świecie snów, służącym za centralny węzeł, z którego można ostatecznie dotrzeć do wszystkich innych lokalizacji przez drzwi do nich prowadzące. Naszym zadaniem jest zwiedzić wszystkie te lokacje i zebrać poszczególne elementy, które potem mamy rozmieścić właśnie w Nexusie. Każda z tych lokacji charakteryzuje się skrajnym surrealizmem jak to w świecie snów zwykle bywa. Gdy wszystkie elementy zostają zebrane, nasza bohaterka budzi się i wtedy... no tego nie wyjawię. Sami zagrajcie to się dowiecie.

    Gra ogólnie zainspirowała ludzi to tworzenia podobnych dzieł. Nie będziemy ich jednak tutaj omawiać. Co jednak łączy Yume Nikki z Weirdcore? Otóż pojęcie to nawiązuje nie tylko do serii zdjęć oraz obrazów, ale i wrzucanych na youtubie playlist muzycznych gdzie soundtrack z tej gry niezwykle często się pojawia. Skąd te skojarzenia? Otóż choć sama gra nie ma daje nam możliwości dowiedzenia się zbyt wiele o samej Madotsuki i większości rzeczy musimy się domyślać to wyraźnie widzimy, że jest ona osobą bardzo samotną. Fakt, że nie wychodzi ze swojego mieszkania pozwala nam ją zaliczyć do grupy zwanej NEET. Są to jednostki wyalienowane i do tego często posiadająca fobie społeczna. W dzisiejszym świecie takich osób jest coraz więcej. Są to więc zwykle ludzie samotni i nieszczęśliwi, a do tego przerażeni otaczającym ich światem. Ludzie natomiast mają to do siebie, że od rzeczy, których się boją zwykle starają się uciec. Główna bohaterka również w pewnym sensie to robi i próbuje uciekać od rzeczywistości w świat snów.

    Innym przykładem form ucieczki mogą być też książki czy gry, czy nawet nasze osobiste fantazje. Ogólnie jednak jest to zwykle fikcja, a ta jak wiemy z czasem może nam zaczynać się mieszać z rzeczywistością. Dla wielu może to być na krótki moment wygodna forma eskapizmu jednak nasze lęki dotyczące świata nie znikają. Samo bowiem poczucie trwogi pochodzi od nas i wyparte nie ulatnia się, lecz przenika właśnie do elementów, dzięki którym chcemy od niej uciec. To samo spotkało również Madotsuki, która w swoich snach koniec końców nie spotykała ukojenia, lecz przerażające kreatury i koszmary. Często do tego wrogie wobec niej. Gdy fikcyjne lęki zaczynają mieszać się z tymi realnymi nawet nasza własna zamknięta przestrzeń przestaje być dla nas schronieniem. Weirdcore swoją oniryczną stylistyką i jednoczesnym wywoływaniem poczucia lęku odwołuje się do tego motywu. Madotsuki niestety padła tego ofiarą i zakończenie wskazuje, że raczej nie była wstanie sobie z tym poradzić.

    To zatarcie jednak świata snów i rzeczywistości może tym bardziej wskazywać na inwazje nieświadomości, o której wspominałem wcześniej. Z nieświadomością bowiem spotkamy się zwykle właśnie, wtedy kiedy śnimy. W dawnych jednak czasach nie istniało rozróżnienie między światem snów i światem na jawie. To, co objawiało się nam w snach było równie realne co doświadczenia po obudzeniu się. Psychoanaliza wykazała również podobieństwa między mitami, którymi żyli ówcześni ludzie, a snami. Mity te zostały wyparte przez oświecenie i racjonalny umysł, lecz jak wskazywał Jung ta dominacja nie może trwać wiecznie. Jest to jednak temat na osobny wpis. Teraz bowiem czas się zająć przyczynami samego zjawiska alienacji.

    Pandemia, czyli jak alienacja niszczy ludzką psychikę

    Powstanie i popularność weirdcore oraz przestrzeni liminalnych zbiegła się w dużej mierze z pandemią. Jest to o tyle ciekawe, że przez właśnie pandemie wszyscy mogliśmy się poczuć jak bohaterka omawianej wyżej gry. Brak możliwości wyjścia z domu był dla uciążliwy dla większości społeczeństwa. Najbardziej chyba jednak dotknął ludzi młodych, którzy nie mają jeszcze ukształtowanej psychiki i okres nastoletni jest dla nich zwykle okazją do socjalizacji i nawiązywania relacji. Ta możliwość została im jednak odebrana, Można mówić o straconym pokoleniu, a nie jest też powiedziane, że sytuacja się nie powtórzy. Uznałem, że warto wspomnieć o wpływie pandemii na współczesną alienację. Był to mimo wszystko problem przejściowy, a o atomizacji społeczeństwa mówiono już wcześniej. Przyczyny tego zjawiska muszą więc być głębsze. Co więc zdecydowanie najbardziej odpowiada za alienacje ludzi?

    Kapitalizm i alienacja, czyli jak towar oddala nas od ludzi

    Kapitalizm jest zdecydowanie jednym z głównych, choć niejedynym sprawcą omawianego tu zjawiska. Marks wskazywał na to, że kapitalizm alienuje ludzi wzajemnie od siebie poprzez fetyszyzacje towarów. Chodziło mu o to, że towary przestały mieć dla nas charakter czysto użytkowy, a zamiast tego stawały się obiektem obsesji posiadania. Relacje z innymi natomiast przestawały być oparte na potrzebie bliskości, a zamiast tego nabierały charakteru właśnie użytkowego, opartego na czystej wymianie różnych produktów. Sam człowiek również zostaje wyalienowany w samym procesie produkcji. Przestaje on bowiem tworzyć na własne potrzeby, lecz robi to na zapotrzebowania rynku. Zostaje on wtłoczony w świat wielkich fabryk gdzie jego rola zostaje sprowadzona do monotonnego powtarzania tych samych czynności. Ten problem dominował w świecie kapitalizmu przemysłowego. Kapitalizm oparty na usługach wprowadził nowy model jednostek pracujących jako kasjerki, dostawcy itp. Od produktywności natomiast ważniejsza zaczęła być konsumpcja jako obecnie główny motor napędowy gospodarek. Większym problemem stała się więc właśnie wspomniana wcześniej fetyszyzacja.

    Od dawna mówi, że się ludzie współcześni kupują więcej niż realnie potrzebują. Erich Fromm pisał, że potrzeba konsumpcji zastąpiła w nas potrzebę bycia i tożsamości. Człowiek przestaje się określać przez to, kim jest, lecz przez to, jak wiele produktów posiada. W ten sposób postrzegamy również innych. Potrzeba współżycia zanika. Wiążemy się z innymi albo przez potrzebę korzyści, jaka dana osoba nam oferuje lub samego człowieka zaczynamy traktować jako produkt. Tutaj można nawiązać do, chociażby normalizacji sex workingu. My również w pewnym sensie stajemy się towarem. Erich Fromm zauważa, że chcąc zdobyć pracę zwykle staramy się potencjalnemu pracodawcy jak najlepiej sprzedać. Nawet sam kierunek studiów obieramy nie ze względu na zainteresowania, lecz potrzebę polepszenia naszego statusu na rynku pracy. Towar przesłonił nam więc innych ludzi i zwiększył poczucie wyobcowania. Potrzeba posiadania większej ilości towarów zwiększa w nas potrzebę większej ilość gotówki. Ludzie wiec nie pracują już, by przeżyć jak robotnicy, lecz uczestniczą w wyścigu szczurów, by jak najwięcej posiadać. Ludzie, którzy natomiast nie wyrabiają w tym systemie stają się właśnie wspomnianymi wcześniej Neetami. Odcinają się od społeczeństwa i zamykają w czterech światach jak Madotsuki.

    Liberalizm, czyli omawianie przyczyn alienacji ciąg dalszy

    Liberalizm głosi kult indywidualizmu i przez to staje się kolejną przyczyną alienacji społecznej. Skrajny indywidualizm bowiem doprowadza do osłabienia więzi społecznych. Nasze indywidualne potrzeby zaczęły być stawiane na pierwszym miejscu. Wspólnota stawała więc przed problemem coraz większej atomizacji. Jednak również te najbardziej podstawowe relacje jak rodzina zaczynają być pod znakiem zapytania. Ludzie przestają chcieć mieć dzieci, bo osobista kariera jest dla nas ważniejsza. Trwałe relacje przestają tracić na znaczeniu, gdy stają się dla nas osobiście niewygodne. Zdrada zaczyna być normalizowana, jeśli odpowiada ona naszym własnym egoistycznym potrzebom. Idea zaangażowania i poświecenia zostaje zanegowana, a zamiast tego liczy się jedynie narcystyczne pragnienia co wpisuje się w logikę konsumpcji. Nic więc dziwnego, że narodowcy tak bardzo nie lubią liberalizmu. Omawiam jednak liberalizm oddzielnie od kapitalizmu. Przykład Chin dowodzi bowiem, że kraj nie musi być liberalny by był kapitalistyczny.

    Zapowiedź

    To jeszcze nie koniec. Za tydzień lub dwa pojawi się część trzecia. Będę w nim kontynuował tematyke alienacji. Do tego czasu tyle ode mnie.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #weirdcore #yumenikki
    pokaż całość

    źródło: 297_8eebe2ddf7acae70.jpg

  •  

    Choć lewica może uważać, że biały heteroseksualny mężczyzna jest w pozycji uprzywilejowanej to nie może ona zaprzeczyć, że jest on też ofiarą ataków i kpin. Hasła typu kill all men, kreowanie narracji, że biały mężczyzna jest winny wszystkiemu co złe, przedstawianie całej naszej tradycji to jedynie pozostałości po niewolniczym patriarchacie to tylko przykłady tego, w jakiej roli przedstawiana jest dziś męskość. Do tego za przykład uprzywilejowania podaje się przykład kilku bogatych biznesmenów, jednocześnie zapominając o całej rzeszy ciężko pracujących robotników, górników, rolników czy żołnierzy albo bezdomnych. Ludzi którzy kiedyś mieli być według lewicy właśnie motorem rewolucji i zmian. Zamiast tego dziś umniejsza się roli mężczyzn, by pokazać, że ich pozycja społeczna jest nieuzasadniona. Do czego to ma jednak prowadzić? Do równości, czy jedynie odwrócenia pozycji z płcią przeciwną? Większość mężczyzn jest w istocie ofiarami współczesnego systemu, ale przedstawia się ich jako nadrzędnych oprawców. Nic więc dziwnego, że wśród samców rodzi się frustracja. Jeśli będzie ona narastać, to skutki społeczne mogą być nieprzewidywalne. Ciężko pracujący i zwykle kiepsko zarabiający mężczyzna ma bowiem często jedynie swoją dumę, która pozwala mu stać prosto w obliczu trudności. Jeśli mu się ją odbierze, co mu pozostanie?

    #revoltagainsthemodernworld #niebieskiepaski #feminizm #przegryw #dyskryminacjamezczyzn #antykapitalizm
    pokaż całość

    źródło: ab67706c0000bebbbeab68658c5317ef0d5ba536.jpeg

  •  

    Ostatnio minęło 100 lat od marszu na Rzym, który wyniósł Benito Mussoliniego do władzy. Z tej okazji „Myśl Konserwatywna" przypomina wybitne teksty profesora Jacka Bartyzela na temat faszyzmu.

    OSTRZEGAM: MATERIAŁ MA CHARAKTER EDUKACYJNY, NIE MA NA CELU PROPAGOWANIA IDEOLOGII FASZYSTOWSKIEJ.

    Link do znaleziska.

    Wołam z Listy Prawicowej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj wołającego, by usunął Cię z listy.

    #revoltagainsthemodernworld #4konserwy #historia #faszyzm #wlochy #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Po pyrrusowej porażce pod Lützen, gdzie udało się wojskom cesarskim zabić Lwa Północy - Gustawa II Adolfa kolejnym wielkim starciem wojny trzydziestoletniej, która na setki lat ukształtowała Europę była I bitwa pod Nördlingen, gdzie doszło do kolapsu wojsk protestanckich.

    Link do znaleziska.

    Wołam z Listy Prawicowej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj wołającego, by usunął Cię z listy.

    #revoltagainsthemodernworld #4konserwy #historia #gruparatowaniapoziomu #katolicyzm #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Jutro Halloween. Prawdę mówiąc, to nie znoszę tego święta. Chyba najbardziej po Bożym Narodzeniu skomercjalizowane święto. Idealny przykład tego, jak kapitalizm bierze święte dla społeczności elementy i zamienia w element czystej rozrywki na potrzeby pustej konsumpcji.

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #halloween

    źródło: halloween (1).jpg

  •  

    Žižek: Kobiety, życie, wolność i lewica

    W filmie do wrogów Agojie zaliczają się handlarze niewolników kierowani przez Santo Ferreirę, fikcyjnego bohatera luźno inspirowanego postacią Francisco Félixa de Sousy. Tyle że tak naprawdę de Sousa był brazylijskim handlarzem niewolników, który pomógł zdobyć Ghezo władzę, a Dahomej był królestwem, które podbijało inne państwa afrykańskie i sprzedawało ich mieszkańców w niewolę.

    Królowa wojownik promuje tym samym tę formę feminizmu, którą najbardziej lubi liberalna klasa średnia Zachodu. Niczym współczesne feministki ruchu #metoo, wojownicze amazonki z Dahomeju potępią bezwzględnie wszelkie formy binarnej logiki, patriarchatu czy ślady rasizmu w języku codziennym; będą jednak bardzo ostrożne, by nie zakłócić głębszych form wyzysku, jakie podpierają nowoczesny kapitalizm globalny i uporczywe trwanie rasizmu.

    Na tym przykładzie widać bagatelizację dwóch podstawowych faktów na temat niewolnictwa. Po pierwsze, biali handlarze często nie musieli nawet postawić stopy na afrykańskiej ziemi, gdyż uprzywilejowani Afrykanie (jak np. królestwo Dahomeju) zapewniali im obfite dostawy świeżych niewolników. Po drugie, handel niewolnikami był rozpowszechniony nie tylko w Afryce Zachodniej, ale także w jej wschodnich częściach, gdzie miliony ludzi zniewolili Arabowie i gdzie instytucja ta trwała dłużej niż na Zachodzie (Arabia Saudyjska formalnie zniosła niewolnictwo dopiero w 1962 roku).

    Nawet prawica powinna szanować Žižka za celne wskazywanie słabości i hipokryzji współczesnej, zliberalizowanej lewicy i budowaniu fałszywych mitów walki rasowej czy płciowej która jedynie przykrywa dużą głębszy problem walki klasowej.

    #revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm #polityka #zizek
    pokaż całość

    źródło: Slavoj_Zizek_in_Liverpool.jpg

  •  

    Dzisiaj jest to bardziej aktualne niż jeszcze tydzień temu XDDDD
    #yeezymafia #kanyewest #muzyka #bekaztwitterowychjulek #bekazlewactwa #revoltagainsthemodernworld

    źródło: comment_1666187082w0gqVjSQ5ifokNViBibLop,w400.jpg

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 1

    Wstęp

    Oto zapowiedziany, choć spóźniony o jeden dzień obiecany wpis poświęcony przestrzeni liminalnej. Jest on dla mnie niezwykle istotny, ponieważ wyjaśniam w nim chyba najmocniej skąd u mnie niechęć do kapitalizmu i liberalizmu. Postanowiłem go podzielić na dwie części. Kolejna wyjdzie albo jutro, albo za tydzień. Życzę miłej lektury czy coś.

    Dom z liści, czyli problematyka braku sensu w postmodernistycznym świecie

    Mark Z. Danielewski, amerykański pisarz polskiego pochodzenia napisał, a potem wydał w 2000 roku książkę Dom z liści. W swoim czasie zdobyła ona dość spory rozgłos. Osobiście lubię ją określać mianem postmodernistycznego horroru. Mamy tu bowiem sporo zabawy formą, czcionką i strukturą samej powieści. Są też odniesienia do popkultury, ale i również mitologi, historii, psychologii i filozofii. Mamy nawet bezpośrednie odniesienie do samego Derridy, a całą historię możemy traktować jako dekonstrukcja mitu o Minotaurze uwięzionym w labiryncie. Dzieło to z pewnością też można skojarzyć z gatunkiem weirdfiction i literaturą, chociażby Lovecrafta. Przynajmniej jest tak, jeśli chodzi o treść. Mamy tu bowiem dość podobny motyw gdzie człowiek zostaje umieszczony w konfrontacji z czymś nie z tego świata. Z tajemniczym bytem, który daleko wykracza poza zdolność pojmowania człowieka i który może go zmiażdżyć jak robaka. Tyle że zamiast wielkich przedwiecznych mamy dom. Z pozoru zwykły, ale w istocie niezwykle enigmatyczny. Tutaj chce ostrzec przed dalszymi spojlerami. Nie będzie ich zbyt wiele, ale mimo wszystko czytasz na własną odpowiedzialność.

    W każdym razie w środku tego z pozoru normalnej wielkości budynku kryję się bowiem praktycznie niekończący się ciemny labirynt. Nie ma w nim światła, a do tego sam labirynt nie ma trwałej struktury. Lokacje w nim cały czas się zmieniają. Korytarze raz się wydłużają, a innym razem skracają. Czasem podróż z jednego miejsca do drugiego może zająć kilka dni, a czasem raptem kilka minut. Nie ma w nim nic poza samą ciemnością. Nie ważne jak długo będziesz go przemierzać i tak donikąd cię to nie zaprowadzi. Sam główny bohater w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że ten dom czy też labirynt w nim się kryjący to po prostu Bóg. Na tym skończy opis tego, czego dotyczy ta historia i skupimy się na tym, co faktycznie symbolizuje dom w całej powieści.

    Otóż zadajmy sobie pytanie, czym w ogóle dla nas jest dom. Otóż jest to przede wszystkim naturalny punkt odniesienia. Jest dla nas centralnym miejscem, od którego wychodzimy do świata i do którego zawsze wracamy. Dom to też schronienie. Jego ściany stają się murem chroniącym nas przed niebezpieczeństwami świata. Jest to też często miejsce osobistego sacrum. Dom więc to dla nas również święte miejsce. W powieści rola domu zostaje odwrócona. Dom staje się przedmiotem grozy. Nasze cztery ściany, w których czuliśmy się do tej pory bezpiecznie nagle zaczynają w nas wzbudzać poczucie zagrożenia. To od domu chcemy teraz uciec. Niekończący się labirynt tego domu oraz jego zmienna przestrzenność odbiera nam poczucie orientacji, a co za tym idzie zakorzenienia w świecie. To, z czym mierzymy się czytając tę powieść to nic innego jak poczucie braku miejsca i bycie rzuconym w nicość, a co za tym idzie bezsens. Człowiek zawsze dążył do tego, by pojąć świat i przezwyciężyć trwogę jego obcości. Brak możliwości pojęcia natury domu zarówno przez głównych bohaterów, jak i przez nas samych ma symbolizować daremność naszych prób. Koniec końców jesteśmy skazani na poczucie bezsensu i przygodności tego świata.

    Backrooms, czyli kontynuacja motywu braku centrum

    Creepypasta o tytule backrooms powstała kilkanaście lat później i początkowo była tylko krótką pastą, która z czasem dość mocno się rozrosła w całe uniwersum. Nie wiem, czy ta książka stanowiła inspiracje dla autora, choć na reddicie widziałem posty na to wskazujące. Nie da się jednak ukryć podobieństw. Mamy tu niekończący się labirynt prowadzący donikąd i uwięzionych w nim ludzi, którzy po nim błądzą. Różnica jest taka, że w backrooms nie ma motywu wszechobecnej ciemności. Są tylko powtarzalne, żółte korytarze. No i są też w nim potwory... i jacyś ludzie oraz organizacje, a także kolejne poziomy i masa innych głupot. Kiedyś już o tym pisałem, ale niestety idea backrooms została kompletnie zniszczona przez fandom. Historia, która miała straszyć ideą osamotnionej jednostki błąkającej się w całkowicie nieznanym miejscu została przerobiona na durny survival horror. Mówi się jednak trudno dlatego omówimy sobie jedynie ogólny zamysł co rzeczywiście jest w backroomsach takie przerażające. Jest to natomiast całkowita alienacja.

    To jest coś, czego nie było w domu z liści. Tam mimo wszystko interakcja między różnymi postaciami była i to dosyć bliska. Koniec końców był to wręcz jedyny punkt zaczepienia, który dawał nadzieje na przezwyciężenie tego koszmaru. Backrooms odbiera nam nawet to. Przynajmniej tak to wyglądało na początku. Nie ma co się dziwić, że zdobył on taką popularność w dzisiejszych czasach gdy w czasie pandemii ludzie wyjątkowo oddalili się od siebie nawzajem. Oprócz tego jednak powtarza się motyw dezorientacji przestrzennej. Tutaj wszystkie korytarze tego labiryntu wyglądają tak samo. Jednostka gdzie by się nie udała to tak naprawdę nie dociera w żadne konkretne miejsce. Ten świat nie ma żadnego centrum, które by się wyróżniało i stanowiło jakieś odniesienie względem reszty labiryntu. Punkty orientacji, które pozwalają nam funkcjonować w świecie rzeczywistym przestają istnieć. Jednostka nie jest tutaj zagubiona, ponieważ bycie zagubionym zawsze daje możliwość odnalezienia się. Tutaj te pojęcia tracą sens. Pozostaje bycie jedynie uwięzionym w pułapce monotonnej, przestrzennej powtarzalności na zawsze.

    Przestrzeń liminalna, czyli groza pustych miejsc

    Myślę, że spora część z was spotkała się z tym terminem. Dotyczy on ogólnie miejsc, które obecnie są opuszczone, ale kiedyś były pełne ludzi. Zetknięcie się z nimi wywołuje dziwne poczucie nostalgii, ale i smutku oraz niepokoju. Może to być plac zabaw, korytarz, pusta galeria czy nawet pusta ulica. Normalnie nie zwracamy uwagi na te miejsca. Stanowią one tło naszej codzienności. Gdy jednak spotykamy się z nimi sam na sam zaczynamy dostrzegać ich odmienność. Czujemy jakby czegoś im brakowało. Jest to oczywiście ich funkcjonalność, a raczej jej brak. Podobnego uczucia nie doświadczymy w przypadku jakieś starego budynku, zamku czy świątyni. To, co je odróżnia od tamtych miejsc to brak własnej tożsamości. Mogą one wzbudzać w nas grozę, ale z innych powodów. Galerie handlowe istnieją głównie ze względu na możliwość zakupu w nich produktów. Place zabaw istnieją ze względu na bawiące się w nich dzieci. Same w sobie są jednak tylko zwykłymi punktami pośród ogromnej przestrzeni, które niczego nie symbolizują. Niczego nie utożsamiają.

    Wraz z powszechną urbanizacją takich miejsc jest coraz więcej. Logika kapitalizmu wymogła by przestrzeń miała charakter użyteczności. Jak mówiłem dom, czy świątynia, a nawet zamek miały w sobie elementy sacrum. Do tej pory istnieją w przestrzeni publicznej miejsca dla danej społeczności ważne ze względu na historie czy idee, jaką wyrażają. Takimi miejscami mogą być kościoły, cmentarze czy zabytki. Zaczynają one jednak coraz bardziej znikać w obrębie masy miejsc tego głębszego znaczenia pozbawionych. Im miasta będą się bardziej rozrastać, tym bardziej zostaniemy rzuceni na pastwę ogromnych, lecz jednak pustych przestrzeni pozbawionych miejsc znaczenia i punktów orientacji. Zostaniemy uwiezieni w świecie backroomsów, które sami sobie stworzymy.

    Śmieciowa przestrzeń, czyli jak kapitalizm pozbawił nas stylu

    Tutaj wkracza termin śmieciowej przestrzeni wypromowany przez architekta Koolhaasa. Zanim jednak do tego przejdziemy napiszmy może czym charakteryzowały się miasta przeszłości. Był to natomiast styl. Nie ważne czy chodzi nam o barok, gotyk czy architekturę starożytnej Grecji. Dawna architektura zawsze wyrażała ducha danej epoki. Pisał o tym również Jünger w robotniku. Styl jego zdaniem jest wyrazem formy bytu grupy panującej. Uważał też, że kolejną taką grupą będą robotnicy, którzy dzięki technice i pracy będą wstanie przekształcić rzeczywistości społeczną na swoją modłę. Póki jednak panowało mieszczaństwo to otaczającą nas przestrzeń miał charakteryzować właśnie brak stylu i ciągła nietrwałość.

    Koolhaas natomiast wprowadził najpierw pojęcie miast generycznych, czyli miast uwolnionych od dominacji centrum, wyzwolonych z tożsamościowego gorsetu. Są to miasta bez historii. Miasta współczesne miałyby się wiec charakteryzować bylejakością i ogólną nijakością. Większość jest do siebie podobna. Jak to on sam ujmował są one tworzone niemal, że w sposób całkowicie generyczny. Śmieciowe są natomiast z powodu porozrzucania wszystkich budynków w przestrzeni. Brak centrum, jak i brak stylu oznacza również brak większego planu. Wieżowce powstają losowo i zapełniają kolejny element wolnego miejsca. Tworzy nam się więc miejski backrooms.

    Oświecenie, czyli jak liberalizm pozbawił nas korzeni

    Spotkałem się czasami z taką tezą, że bolszewicy i faszyści niszczyli naród fizycznie, podczas gdy liberalizm niszczy ducha narodu. Jest w tym pewna prawda. Liberalizm zrodziła epoka oświecenia, która charakteryzował kult rozumu. Oświecenie odrzucało wiarę w mit i uznało, że człowiek jako istota rozumna jest zdolna sama odkryć prawdę obiektywną. Człowiek uwolnił się od tradycji, od historii i od jakiejkolwiek tożsamości, by móc stanąć samotnie pośrodku pustyni. Jak to pisał Nietzsche, ludzie zabili boga, a razem z nim sens istnienia. Liberałowie postanowili też zabić historie, by ustanowić swoją ideologię jako obiektywną i zgodną w pełni z naturą człowieka. Marks słusznie zarzucał liberalizmowi i kapitalizmowi fałszywą ahistoryczność. Konserwatyści z kolei wskazywali, że liberalizm próbował pozbawić człowieka jego przeszłości i tradycji, a co za tym idzie korzeni dla jego tożsamości. Wskazywał też na to Dugin, który widział w liberalizmie początek nihilizmu. Jeśli bowiem istnieją ludzie bez miejsca to są nimi właśnie liberałowie. Wiele razy słyszeli hasła, że dla nich ojczyzną jest cały świat. Punkty zaczepienia dla nich nie istnieją. Miejsca sacrum jak świątynie to dla nich relikty przeszłości, którą odrzucają. Idea domu do nich nie przemawia, bo mogą mieszkać wszędzie. Punkty przestrzeni są dla nich pozbawione jakiejkolwiek tożsamości, ponieważ nade wszystko cenią wolność negatywną, czyli wolność wszystkiego. Przywiązanie traktują jako jedynie ograniczenie.

    Liberalizm obala więc idee domu. Przestrzeni zamkniętej, która z jednej strony stanowi dla nas centrum wszechświata, a z drugiej poczucie własnego, bezpiecznego miejsca zamkniętego na świat. Tutaj przechodzi to w paradygmat społeczeństwa otwartego zapoczątkowanego przez Karla Poppera i będącego wstępem do idei globalizacji. Globalizacja natomiast unicestwia paradygmat Carla Schmitta dotyczącego podziału na wspólnote i obcego, wroga, innego. Rozróżnienie to traci podstawy co unicestwia narody i wrzuca jednostki w świat pozbawiony granic. Jeśli granice są jednak tym, co wyznacza naturę sensu to globalny świat jest go pozbawiony. Jednostka staje więc przed obliczem niekończącego się labiryntu. Labiryntu, którego dodajmy kształt i natura ciągle się zmienia jak to opisał Bauman, pisząc o płynnej nowoczesności. Nic bowiem nie jest w nim trwałe. Wszystko jest rozmazane i przygodne. Zupełnie jak w powieści Danielewskiego.

    Zapowiedź

    Część druga będzie dotyczyła gry yume nikki i alienacji jednostki w samym społeczeństwie. Tyle ode mnie na dziś.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjologia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #backrooms
    pokaż całość

    źródło: download.jpeg

    •  

      @Gregory960 Naprawdę myślisz że osoba która zna system od podszewki, ma tak małe rozeznanie w temacie?
      Prawica nienawidzi żydów, a widzi ich wszędzie. Lewica nienawidzi kapitalizmu i kapitalistów. Jedna i druga strona szczuje się na siebie nawzajem, totalnie nie rozumiejąc, że ci których nienawidzą, są tymi samymi osobami. Kanye faktycznie nie może szczuć na kapitalistów, ale bardzo dobrze zna swoje rejony. Poniżej masz pokazane jak dużo mediów kontrolują żydzi. Obrazek stary, ale gwarantuję że dużo się nie zmieniło w proporcjach kolorystycznych. Przy takiej nadreprezentacjii pewnej grupy etnicznej, nie dziwota że odniósł wrażenie że żydzi go nienawidzą. Ja sam tutaj nie chcę oceniać. Chcę tylko pokazać, że warto mimo wszystko wziąć pod uwagę że kanye niekoniecznie jest takim wariatem jakim stara się go teraz malować. pokaż całość

      źródło: ei_1666817354852.jpg

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Minęło już tyle czasu od jego smierci a ja ciągle tęsknię...

    Za elokwencją,
    Za duchowym przewodnictwem,
    Za publikacjami spod mistrzowskiego pióra,
    Za poczuciem humoru,
    Za umiejętnością dotarcia do młodzieży...

    Ty już nie żyjesz, ale twoje pokolenie będzie wieczne...

    W pamieci na zawsze będę Cię miał takiego jakim cię zobaczyłem po raz pierwszy - w biskupich purpurach

    pokaż spoiler Jerzy Urbanie, mam nadzieję że Ci uszy nie marzną


    pokaż spoiler Zdjęcie nie powiązane


    pokaż spoiler #bekazkatoli #4konserwy #revoltagainsthemodernworld #bekazprawakow
    pokaż całość

    źródło: tygodniknie.pl

  •  

    Jedna z twórców coraz popularniejszej nowoczesnej teorii monetarnej, zwanej w skrócie jako MMT - Stephanie Kelton wyjaśnia jej podstawy, co tak naprawdę liczy się w gospodarce, a także prostuje pewien mit na temat deficytów budżetowych - ten o tym, że są zawsze złe.

    Link do znaleziska.

    Wołam z Listy Prawicowej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj wołającego, by usunął Cię z listy.

    #revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm #ekonomia #mmt #gospodarka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Człowiek współczesny w dzisiejszej erze konsupcji.

    #revoltagainsthemodernworld #smutnazaba #pepe #przegryw #antykapitalizm #art

    źródło: 97b61ad3-bb4c-43e9-ba39-0f9e954ad7fd_car_3x4.jpg

  •  

    Demokracja jest totalitarnym i nietolerancyjnym ustrojem, ponieważ jest religią, czego wielu nie dostrzega. Kiedyś się dziwiłem, dlaczego ludzie są tak mocno przywiązani do demokracji. Wydawało mi się, że to po prostu ustrój, jakich wiele. Ludzie go tolerują, ponieważ jest pragmatycznie użyteczny. Równie dobrze można go szybko zmienić, jeśli inne systemy rządzenia okażą się lepsze, czy też bardziej wydajne. Dziś rozumiem, że demokracja symbolizuję jednak coś więcej. Symbolizuję mianowicie wiarę w to, że masy, a nie jednostka wie, co jest najlepsze dla dobra ogółu. Mówiąc krótko opiera się na micie, a nie pragmatycznych przesłankach. Jak natomiast dobrze wiemy, podważanie mitu zawsze wiąże się z ostrą społecznie reakcją. Mówiąc jeszcze inaczej demokracja to coś więcej, niż zwykły model rządów, ale i pewna wartość dla ludzi z naszego kręgu cywilizacyjnego. Dopiero rozumiejąc to, można uprawiać skuteczną krytykę demokracji.

    #revoltagainsthemodernworld #polityka #filozofia
    pokaż całość

    źródło: 865c10562f1b11894ccc257dd9fb1424.jpg

  •  

    Wstęp

    Istnieje ideologia, która wdziera się do popkultury. Nachalnie jest promowana w prawie każdym serialu, filmie czy nawet książkach. Dzieje się tak już od wielu lat i z dziwnych powodów prawie nikt tego nie zauważa. Jest to o tyle niebezpieczne, że wpływa ona już na dzieci i nastolatków. Ideologia ta zwie się liberalizmem.

    Jestem osobiście zdziwiony, że ta kwestia jest tak powszechnie ignorowana. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że liberalizm stał się ideologicznie już tak bardzo powszechny, że naturalnie akceptujemy jego dominacje w kulturze. To wręcz nieprawdopodobne, że liberalna ideologia była wstanie w te 30 lat opanować ludzkie umysły w sposób, o jaki marksiści za PRL mogliby tylko pomarzyć. Prawdopodobnie by się to jednak nie udało, gdyby nie całe nowe pokolenie wychowane na niezwykle skutecznej propagandzie. Tutaj musimy najpierw poruszyć najważniejszą różnicę między czasami współczesnymi a tymi sprzed upadku muru Berlińskiego. Komunizm oczywiście stosował propagandę medialną. Była to jednak tępa propaganda na poziomie obecnego TVP. Programów telewizyjnych było znacznie mniej niż dziś. Nie było też internetu, a wielu ludzi wciąż nie miało nawet telewizji czy radia. Współcześnie przesył informacji jest dużo bardziej powszechny. Natomiast informacja to wiedza, a każda wiedza to broń.

    Filmy i propaganda

    O tym, by wykorzystywać filmy jako narzędzie propagandy wiedzieli już naziści czy komuniści. Ci pierwsi wypuścili, chociażby takie produkcje jak Triumf woli, który wyznaczyły wręcz kanon filmów propagandowych. Ci drudzy mogą się poszczycić filmami takimi jak upadek Berlina albo Strajk. Współcześnie mówi się o powszechnej propagandzie w Korei Północnej, którą pierze się ludziom umysły. Jak to jednak z zachodem? Na to pytanie dziś sobie odpowiemy.

    Współczesne korporacje medialne mają bowiem narzędzia, by kształtować ludzkie umysły w sposób, o jakich Stalin mógłby jedynie marzyć. Nie tylko chodzi o telewizje, ale i powszechny streaming online. Jak mówiłem, nie spotkamy się tutaj zazwyczaj z tępą propagandą o tym, jaki to liberalizm jest świetny. Jest ona dużo bardziej subtelna. Być może nawet jej twórcy stosują ją wręcz nieświadomie. Chodzi o czystą narrację, z jaką się zwykle spotykamy w produkcjach filmowych. Wygląda ona natomiast zwykle następująco. Mamy przeciętnego gościa oraz katastrofę, która może zniszczyć świat. Przeciętny z pozoru bohater mierzy się przy tym również z wewnętrznymi problemami. Zaczyna jednak ciężko pracować i dzięki swojemu bohaterstwu ratuje świat. Do tego jeszcze zdobywa piękną żonę, dom i uznanie. Czy nie wpisuje się to w kapitalistyczną narrację, że każdy człowiek może odnieść sukces, jeśli tylko będzie ciężko pracować? Mamy też często przykłady filmów akcji z lat 90 gdzie jednostka była praktycznie jednoosobową armią. Rambo czy Szklana pułapka to idealne przykłady jak kultura zachodnia jest zafiksowana na punkcie jednostki.

    Musimy jednak pamiętać, że była to jednak narracja starego typu. Nowsza idzie jeszcze dalej. Teraz jednostka nie musi nawet pracować, by zdobyć uznanie. Jest ona bowiem dobra we wszystkim od samego początku i staje się typową mary sue. Łączy się to często w feministyczną ideologią, bo dotyczy zwykle kobiet. Przykładem może być Ray z gwiezdnych wojen albo kapitan Marvel. Wtedy role antagonisty przybiera zwykle złe patriarchalne społeczeństwo, które ogranicza naszą wybitną jednostkę, a maksymalizacja jej indywidualnej wolności pozwala dopiero jej odkryć pełny potencjał. To nie jest oczywiście żaden marksizm kulturowy. To czysty liberalizm w swej skrajnej formie. Dla podkreślenia tej różnicy proponuje porównać współczesne zachodnie kino do, chociażby literatury średniowiecznej gdzie główną rolę odkrywała nie jednostka, lecz bóg. W literaturze starożytnej z kolei mamy przeznaczenie, któremu nawet wybitna jednostka musi ulec. Jak ktoś chce bardziej współczesne przykłady to jest jeszcze kino azjatyckie, albo radzieckie.

    Współczesna młodzież może tym bardziej chłonąć te treści, gdyż sami rodzice im na to przyzwalają. Rodzice zwykle zajęci są pracą i karierą, przez co mają coraz mniej czasu, by je poświęcać na wychowanie. Dziś też matka i ojciec nie stanowią dla dzieci tak istotny autorytet, jak to było, chociażby pół wieku temu. Zamiast tego od małego daje się młodszemu pokoleniu tablet do ręki, a te bezmyślnie chłonie wszelką treść, jaką im się serwuje. Pod tym względem umysł młodego człowieka jest bardzo plastyczny i łatwy do kształtowania wedle czyjeś woli. Dlatego walka z liberalizmem nie może się odbyć jedynie w sferze politycznej walki o władze, lecz i o kulturę. Tutaj odesłałbym do Gramsciego. Bez zmiany mentalności ludzi nawet po przejęciu władzy szybko się utraci. Tutaj teoretycznie mógłby zareagować kościół, ale ten jak wiemy jest bardziej zaangażowany w walkę z propagandą LGBT. Lewica z kolei również na to przyzwala, a nawet temu wtóruje, jeśli w filmie mamy postać silnej niezależnej kobiety.

    Inny przejaw popkulturowej propagandy ma już nieco inny charakter, a dotyczy on ameryki. Stanowi ona punkt centralny w niemal każdym filmie Hollywood. Kosmici atakują zawsze w USA. To ameryka zawsze ratuje świat i to amerykanie są tymi, którzy prowadzą świat ku świetlanej przyszłości. Wpisuje się to z kolei tak zwane soft power, czyli panowanie przez kulturę. Chodzi między innymi o to, że kultura i wartości dominującego imperium stają się zwykle najbardziej powszechne również w innych krajach. W ten sposób narodom łatwiej jest się podporządkować hegemonowi nawet bez groźny użycia brutalnej siły. Innym przykładem użycia soft power spoza USA jest k-pop albo anime, które również promują i poprawiają wizerunek Japonii czy Korei. Chiny również powoli zaczynają się w to bawić wypuszczając takie filmy jak Ip Man, gdzie głównymi złymi byli Japończycy, Amerykanie czy ostatnio Brytyjczycy. Warto jeszcze wspomnieć, że w kwestie przekazu w filmach amerykańskich zaangażowane jest również Cia. Aktywnie angażują się w kształtowanie treści filmowych i mają stałą łączność z przemysłem rozrywkowym od połowy lat 90. Pisze o tym, chociażby Tricia Jenkins w swojej książce "The CIA in Hollywood: How the Agency Shapes Film and Television".

    Na samym końcu bonus. Wstawiam ciekawy dokument na temat zachodniej propagandy dla zainteresowanych.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    #propaganda #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #gruparatowaniapoziomu #socjologia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Al-3_x:

      Obmierzły liberalny indywidualizm w najczystszej postaci, z wszelkimi przymiotami, wiarą w postęp, uczynieniem z posiadania celu człowieka i zarazem jego miary, a wszystko można osiągnąć od tak. Nie istnieją czynniki losowe, życie to taka gra MMO, gdzie rządzi twoja wola.

      Dokładnie tak. Mimo, że wiele takich filmów to klasyki dzieciństwa to jest kino funkcyjne odbierające filmowi przymiotów sztuki, i czynienia z niego komercyjna propagandową papkę.

      Tak to z dzisiejszych trendów można dodać pozorne zatroskanie o prawa mniejszości za którą się kryją co najwyżej średnie produkcje, nastawione na bycie papką, gdzie ta pseudo walka ma służyć obronie samego liberalizmu i produkcji takich gniotów. Oczywiście nie znaczy to, że nie ma filmów co poruszają kwestię społeczne w sposób właściwe vide choćby w kinie akcji imho najlepszy film w historii gatunkowego kina akcji czyli Mad Max Fury Road, z silna postacią kobiecą, co nie jest wydmuszką, i nie pełni postaci funkcyjnej, co ma służyć de facto maksymalizacji zysków. A dla samych korporacji wszelkie sprawy społeczne to wyłącznie kwestia trendów i modelowania matematycznego.
      pokaż całość

      +: Al-3_x
    •  

      @Al-3_x: Długa analiza, ale nietrafione wnioski. Fabuła od zera do bohatera to nie propaganda liberalizmu, ale po prostu komercyjny wabik, aby widz poczuł imersję i więź z protagonistą. Widać to niemal w każdej grze RPG czy w anime typu isekai i nikt nie oskarża ich o propagande liberalizmu. Dobry film czy gra potrafi ukazać trudności i wyzwania w osiąganiu celu bohatera. Natomiast złe (w tym zwłaszcza isekaje) to po prostu czyste "power fantasy", coś czego pożąda prawie każdy z nas. To, że akcja niemal zawsze dzieje się w USA jest spowodowane tym, że to po prostu filmy amerykańskie. Natomiast co do krytyki właściwej propagandy liberalnej, typu "woke", to wystarczy wejść na YouTube, platformę zarządzaną przez...liberalną megakorporację, aby w sekundę znaleźć mnóstwo filmów krytykujących woke culture. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    LISTA AUTORSKA - jeżeli chcesz być wołany do moich wpisów na tematy filozoficzne, polityczne, socjologiczne to zaplusuj tej wpis.

    #revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm #polityka #filozofia

  •  

    Nie zaufam żadnej lewicy, która oferuję "socjaldemokrację" i działa ugodowo wewnątrz współczesnego systemu neoliberalnego. To trochę tak jakby niewolnicy w starożytnym Egipcie prosili faraona by przestał biczować ich podczas budowania piramid. Uśpić ludzi: dać wygrać tej fajnej postępowej stronie. Dać prawa uciśnionym kobietom, gejom, osobom trans, no i ekologia. Wiadomo.

    Fasada sukcesu, potencjalnie wysokie słupki, za którymi chowa się eksploatacja krajów chcących się rozwijać, imperializm, obalanie rządów przez największego łobuza na świecie, wojna o surowce naturalne i wielkie giga-korporacje.

    Celem obecnej lewicy, której chciałbym być częścią, powinna być cierpliwość, uważność i budowanie świadomości klasowej. By toczyła się walka klasowa, a nie światopoglądowa.

    #lewica #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld
    pokaż całość

    •  

      Dzięki że wołasz, ja lektury tego typu to czytałem ponad 10 lat temu. Mam ugruntowane stanowisko. Marksizm i pozostałe formy socjalizmów to rożne smaki szamba, ja nawet już tego nie wącham, brzydzę się. Pozdrawiam

    •  

      Zaśmiecasz niepotrzebnie powiadomienia ludziom którzy z listy prawicowej oczekują prawicowych treści. Po to się tam zapisali, a nie po to żeby wołać ich do znalezisk broniących marksizmu

      @dendrofag: Ja zasugerowałem zrobienie z tego znaleziska, chociaż bliżej mi do prawicowych treści. O tyle o ile gardzę marksizmem, tak krytyka postmodernizmu przez marksizm wypada dosyć ciekawie, przede wszystkim dlatego że pochodzi spoza ram powszechnej polaryzacji. Traktuję to podobnie jak Marxa, którego czytałem nie tylko żeby się dowiedzieć co chorego urodzło się w tej jego głowie i dlaczego, ale też żeby wiedzieć od jakich pułapek mentalnych stronić na przyszłość. Imo Marx na samym początku swojej przygody miał bardzo ogólnikowe idee, które próbował podnosić do rangi bardzo wzniosłych, ale przejechał się na własnym pesymiźmie, stąd cała jego ideologia jest przesiąknięta pogardą dla ludzi. Właśnie dlatego gardzę marksizmem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Marksizm kontra postmodernizm

    Ciekawy artykuł dla wszystkich zainteresowanych krytyką postmodernizmu z lewej strony politycznego nurtu, a dokładniej marksistowskiej. Do tej pory większość krytyki pod adresem postmodernizmu wypływała od strony konserwatywnej. Co więcej prawa strona zwykle utożsamiała postmodernizm z marksizmem. Marksiści byliby jednak takim porównaniem co najmniej urażeni, bo jak pokazuje ten artykuł w ich mniemaniu postmodernizm jest filozoficznie nurtem skrajnie reakcyjnym, a nawet idealistycznym. Pomimo tego uważam, że mamy tu do czynienia z dużo lepszym zrozumieniem, czym postmodernizm jest od tego, co prezentuje nam, chociażby Karoń. Tak więc polecam go przeczytać nawet jeśli jesteś konserwą .

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #polityka #filozofia
    pokaż całość

    źródło: download (1).jpeg

  •  

    Postmodernizm w popkulturze

    Wstęp

    Zanim zaczniemy omawiać tytułowy temat warto byłoby najpierw wyjaśnić czym jest postmodernizm. Otóż jak wszyscy wiemy, postmodernizm to inaczej marksizm. Jak wszyscy również wiemy marksizm to synonim ideologi gender. Mówiąc krótko postmodernizm przejawia się w kulturze poprzez postacie gejów w serialach. Na tym kończymy ten wpis. Dziękuje za uwagę.

    Skoro humorystyczny akcent tego wpisu mamy już za nami to możemy podejść już do tematu na poważnie. Nie będę tu bynajmniej dogłębnie wyjaśniał tego, czym postmodernizm jest, a dam jedynie ogólny zarys tego nurtu. Postmodernizm bowiem to temat rzeka i mógłbym o nim napisać z kilka książek, a i tak byłoby jeszcze sporo do omówienia. Nie mamy na to jednak w tym wpisie ani na to czasu, ani miejsca. Zacznijmy więc najpierw od wyjaśnienia samego modernizmu. Ten natomiast można powiedzieć, że zaczął się w momencie nastania oświecenia. Symbolizował epokę wiary w rozum, która łączyła się z odrzuceniem dawnych, religijnych przesądów i tradycji. Człowiek nie miał już więcej wyjaśniać świat poprzez mit, a naukę. Już nie modlitwa miała mu zapewniać przychylność natury, lecz technologia. Był to też okres wielkich narracji takich jak liberalizm czy marksizm. Wiązała się z nimi wiara w ciągły postęp i przyszłe nastanie utopi gdzie wszyscy ludzie będą sobie braćmi. Te nadzieje pogrzebała pierwsza, a potem druga wojna światowa. Skala barbarzyństwa oraz wykorzystanie technologi do stworzenia broni masowego rażenia mocno podkopały wiarę w oświecenie i wielkie narracje. Tak narodził się intelektualny nurt postmodernizmu.

    Wbrew powszechnemu przekonaniu postmoderniści nie odrzucali tradycyjnych norm i wierzeń. To uczynili już wcześniej filozofowie oświecenia i ich następcy. To właśnie społeczeństwo modernistyczne wraz ze swoimi wielkimi narracjami padło ofiarą ich krytyki. Tacy ludzie jak Foucault czy Baudrillard analizowali współczesny system i wskazywali na jego wady. Jednak w przeciwieństwie do chociażby takiego marksizmu nie podejmowali promowania alternatyw. Każde bowiem wezwanie do zastąpienia obecnego systemu innym byłoby promowaniem wielkich narracji, a te jak wiemy odrzucali już u samego źródła. Jak większość intelektualnych nurtów filozoficznych, postmodernizm miał też swój wpływ na kulturę oraz popkulturę i to właśnie tym tematem zajmiemy się po tym wstępie.

    Koniec oryginalności

    Jedną z cech kultury modernizmu był silny nacisk na twórczość i oryginalność. Szczególnie widać to było, chociażby w filozofii Nietzschego. Człowiek jako twórca własnej rzeczywistości był również widoczny u Marksa, choć w kolektywnej formie. Pierwiastek twórczy pojawiał się również u Bergsona czy Whiteheada. Sama sztuka natomiast starała się być wtedy awangardowa. Miała przekraczać granice i zapewniać poczucie świeżości. W epoce postmodernizmu oryginalność umarła. Istnieją już tylko kopie, kopii i ciągle powstają nowe. W społeczeństwie późnego kapitalizmu nie ma już nic więcej do powiedzenia. Żadna nowa treść nie może już powstać. Twórcą więc pozostała jedynie zabawa formą. Świetnym tego przykładem jest Tarantino i jego Pulp Fiction. Mamy tu istną zabawę różnymi stylami, gatunkami i kiczem. Kicz to zresztą niezwykle istotny element sztuki postmodernistycznej. Innym przykładem Dzikość serca Davida Lyncha. Tu również mamy dużo kiczu i mieszania stylów. Oba te filmy wyróżnia również spora ilość brutalności.

    Kolejny przykład postmodernizmu w popkulturze będzie jedno z moich ulubionych anime, czyli Kill la kill. Znowu mamy tu do czynienia z mieszaniem różnych gatunków i stylów tyle, że ze świata anime, choć nie tylko. Mamy tu bowiem nawet nawiązania do wspomnianego wcześniej Pulp Fiction. Głównie jest to jednak parodia i dekonstrukcja shounenów, szkolnych anime i eee świata mody oraz faszyzmu? Fabuła jest tu naprawdę mocno zakręcona i znowu musiałbym zrobić o niej osobny wpis, żeby ją dobrze wyjaśnić więc tu się ponownie zatrzymamy. W świecie malarstwa natomiast za pierwsze przejawy postmodernizmu można by wymienić konceptualizm, happening czy pop art. Później pojawiła się tak zwana Transawangarda, która wyrosła ze sprzeciwu wobec modernizmu, stylistycznej spójności i kategorii estetycznej nowości. Sam termin miał zresztą oznaczać bycie poza awangardą. Zamiast nowości mamy tu liczne mieszanie stylów czy to modernistycznych, czy nawet tych przed modernizmem. Występuje tu więc nie tylko krytykę awangardy, ale i nawet powrót do tego, co tradycyjne. Taka uwaga w stosunku do tych, którzy postmodernizm utożsamiają jedynie z niszczeniem dawnych wartości.

    Na tym jednak nie kończymy. Kolejnym przykładem niech będzie znany wszystkim i lubiany Wiedźmin. I mówię tu książce, a nie o grach czy serialu. Zanim jednak do tego przejdziemy, będziemy musieli wyjaśnić sobie pewne pojęcie zwane dekonstrukcją, które wspomnieliśmy już wcześniej. Dekonstrukcja jak wszyscy wiemy to synonim dla słowa destrukcja. W skrócie chodzi o niszczenie cywilizacji zachodu. Tak naprawdę natomiast dekonstrukcja to cytując słownik języka polskiego:

    analiza tekstu polegająca na rozwarstwieniu jego semiotyczno-językowej budowy i odnalezieniu elementów dezorganizujących go w celu ujawnienia utajonych sensów

    Dekonstrukcja

    Znowu mamy tu do czynienia z dość trudnym pojęciem, które wprowadził francuski filozof Derrida. Po raz kolejny, żeby dokładnie wyjaśnić czym dekonstrukcja jest musiałbym zrobić osobny długi wpis. Postaram się jednak wyjaśnić to w miarę krótko i ogólnie jak się tylko da. W skrócie dekonstrukcja polega na braniu klasycznego tekstu, jego rozbiciu na poszczególne elementy i próby doszukiwania się w nim ukrytych lub mniej oczywistych znaczeń. Dekonstrukcja sprawia, że znane motywy opierające się na parach przeciwieństw takich jak dobro kontra zło czy ogień kontra woda przestają być takie oczywiste i nabierają nowego sensu w ramach nowej perspektywy. Wiedźmin jest tego właśnie dobrym przykładem. W klasycznej powieści fantasy mamy zwykle dobrych ludzi reprezentujących świat porządku oraz jednoznacznie złe potwory jako siły chaosu. W opowiadaniu Sapkowskiego ten podział ulega rozmyciu. Wielu ludzi w jego historii przejawia niezwykłe wręcz okrucieństwo, podczas gdy same potwory bywają nadzwyczaj ludzkie. Sam wiedźmin jest postacią pomiędzy obiema tymi światami. Poluje na bestie, ale sam również jest traktowany jak wyrzutek.

    Przykładem dekonstrukcji w świecie filmu niech będzie natomiast horror "Krzyk". Znowu mamy tu do czynienia ze świadomym przedstawieniem klasycznych motywów z gatunku horrorów zwanych slasherami. Film dosłownie wyciąga i bawi się znanymi schematami tworząc z jednej strony trochę parodie, a z drugiej paradoksalnie oryginalny horror. Na samym końcu chciałbym wymienić znany komiks, który nie dawno doczekał się adaptacji w postaci serialu, o tytule "Sandman". Mamy tu do czynienia z bardzo dużą ilością mieszania tym razem motywów religijnych. Oprócz tej klasycznej, biblijnej twórca świadomie odwołuje się do mitologi egipskiej, wschodniej, greckiej itp. Motywy, które klasycznie występują oddzielnie tutaj łączą się i pozwalają historii ujawnić ich znaczenia w nowym kontekście.

    Podsumowanie

    Na tym kończymy ten wpis. Prawdę mówiąc, miał być on krótszy, ale nie wyszło. Mam jednak nadzieje, że udało mi się, choć trochę przybliżyć wam czym jest postmodernizm i jaki miał on wpływ na współczesną kulturę. Niedługo postaram się napisać kolejny wpis. Nie mam jeszcze wymyślonego tytułu, ale pewnie będzie o tym, co przerażało ludzi na przestrzeni historii. Będzie to dla mnie wyjątkowy wpis, ponieważ tak naprawdę całą swoją filozofię oparłem na moim zdaniem najbardziej pierwotnym doświadczeniu człowieka, czyli trwodze. To jednak tyle ode mnie.

    #filozofia #revoltagainsthemodernworld #kultura #filozofia #antykapitalizm #filmy
    pokaż całość

    źródło: fwwfefew.png

    •  

      @TheKirghizLight: Choć libertarianizm i jego lewicowe, jak i prawicowe odłamy są ciekawe. Jakby wytworzył się wokół nich osobny nurt intelektualny, który w czasach postmodernizmu dalej się aktywnie rozwijał i za nic sobie miał teorie o śmierci wielkich narracji, gdy zachodnia lewica jednak, to bardziej przeżyła. Przy czym ja libertarianizm oddzielam jednak od neoliberalizmu.

      +: Pivip
    •  

      Choć libertarianizm i jego lewicowe, jak i prawicowe odłamy są ciekawe. Jakby wytworzył się wokół nich osobny nurt intelektualny, który w czasach postmodernizmu dalej się aktywnie rozwijał i za nic sobie miał teorie o śmierci wielkich narracji, gdy zachodnia lewica jednak, to bardziej przeżyła.

      @Al-3_x: Lewica po prostu została pożarta przez liberalizm, a teraz jest defekowana, jako niepotrzebny nikomu byt. Tak jest jeszcze troszeczkę lewicy nieliberalnej, ale to nisza :(

      Przy czym ja libertarianizm oddzielam jednak od neoliberalizmu.

      W sumie się powinno. Ale wiadomo, że spłycamy świat. A sam liberalizm potęguje binarne widzenie rzeczywistości.
      pokaż całość

      +: Pivip
    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Profesor Jacek Bartyzel odkłamuje mity na temat monarchii egipskiej, a także przedstawia ją jako archetyp cywilizacji w ogóle, gdzie nad sprawami czysto doczesnymi dominują czynniki ponadczasowe, transcendentne i wielkie.

    Link do znaleziska.

    Wołam z Listy Prawicowej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj wołającego, by usunął Cię z listy.

    #revoltagainsthemodernworld #4konserwy #egipt #historia #gruparatowaniapoziomu #monarchizm
    pokaż całość

  •  

    Japonia stała się potęgą w niecałe 40 lat za sprawą Restauracji Meiji i agresywnego dostosowania kraju do europejskich standardów. Film ze znaleziska dokładnie i przystępnie tłumaczy ów proces.

    Znalezisko.

    Wołam z Listy Prawicowej, chcesz być wołany zaplusuj ten link (https://www.wykop.pl/wpis/59512267), jeżeli nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj wołającego, by usunął Cię z listy.

    #revoltagainsthemodernworld #4konserwy #historia #japonia #geopolityka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #revoltagainsthemodernworld

0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:1,3:3

Archiwum tagów