•  

    Pare średniowiecznych artów z jednym z najlepszych Sithów

    #starwars #art #sredniowiecze

    źródło: dc54f9aa304c90e11df8d8ceeaa86d13.jpg

  •  

    1807 + 1 = 1808

    Tytuł: Polska Piastów
    Autor: Paweł Jasienica
    Gatunek: historyczna
    Wydawnictwo: PIW
    Ocena: 9/10

    Polska Piastów – pierwsza część znanego cyklu esejów historycznych Pawła Jasienicy, to – według słów samego autora – swobodne literackie opowiadanie o dziejach Polski w okresie formowania się jej państwowości. Oglądamy tu losy kraju i narodu, który rządzony przez przedstawicieli jednego rodu królewskiego zdobywa sobie poczesne miejsce na mapie Europy.

    Historia w szkole nie interesowała mnie za bardzo, trochę przez nauczycieli i ich wymagania wykucia dat, przyczyn i skutków danych wydarzeń, trochę przez małą liczbę godzin lekcyjnych i inne, bardziej wymagające przedmioty.

    W ramach nadrabiania zaległości przeczytałem Polskę Piastów i ta książka bardzo mi się spodobała. Napisana żywym językiem, wywołuje emocje w czytelniku i skłania ku refleksji. Pobudza do patriotyzmu bez pewnych wypaczeń, serwowanych np. przez pewne partie polityczne. Mimo pewnych wad wynikających z pewnych nowych ustaleń po latach, książka została napisana około 60 lat temu (może nowsze wydanie ma przypisy poprawiające autora, ja czytałem to starsze), mogę ją śmiało polecić wszystkim, a ja rozpoczynam kontynuację przygody z historią poprzez Polskę Jagiellonów tegoż autora.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #historia #sredniowiecze
    pokaż całość

    źródło: cms.antykwariat.waw.pl

  •  

    Polska Piastów Paweł Jasienica, wydana w 1960 roku.
    #ksiazki #historia #katolicyzm #sredniowiecze

    źródło: IMG_20210910_002927.jpg

  •  

    Skarb z Biskupca rośnie o kolejne karolińskie denary z IX w.! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6247781/skarb-z-biskupca-rosnie-o-kolejne-karolinskie-denary-z-ix-w/

    Podczas prac archeologicznych w gminie Biskupiec odkryto 13 denarów bitych w IX wieku przez władców z dynastii Karolingów – podało we wtorek Muzeum W Ostródzie. Kilka miesięcy wcześniej na pierwsze z ponad 100 monet natrafili członkowie Biskupieckiego Stowarzyszenia Detektorystycznego "GRYF". Okolice Biskupca, gdzie odnaleziono ten skarb, to dawne pogranicze słowiańsko-pruskie. W IX wieku na tych ziemiach dominowały monety arabskie, używane w obiegu handlowym głównie jako tzw. siekańce. Dotychczas archeolodzy odnajdywali w tej części Europy jedynie pojedyncze monety z tego okresu, które były wybite w mennicach zachodniej Europy. Pojawia się hipoteza, że odkryte karolińskie denary mogą pochodzić z tzw. okupu za Paryż. Ciekawe ile monet zostanie ostatecznie odkrytych i czy uda się potwierdzić to śmiałe przypuszczenie?

    Przy okazji polecam prenumeratę Archeologii Żywej - jedynego w Polsce czasopisma popularnonaukowego o archeologii, którą zamówić można pod tym linkiem oraz kanał YT, na który wrzucamy nagrania webinarów.

    #archeologiazywa #archeologia #historia #numizmatyka #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #qualitycontent #wykrywaczmetalu #poszukiwacze #polska #monety #pieniadze #sredniowiecze #archeologia #warminskomazurskie pokaż całość

    źródło: archeologia.com.pl

  •  

    Perełka! Zlata Koruna.

    Aczkolwiek być może za mało widzieliśmy gotyckich opactw w Europie Środkowej. Dla mnie jednakże dotychczas jedno z najpiękniejszych jakie widzieliśmy na oczy. W skład całego kompleksu klasztornego położonego na malowniczym zakolu nad Wełtawą, dosłownie 15 km poniżej Czeskiego Krumlova wchodzą m in. trójnawowa Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, XIV wieczna kaplica Aniołów, kapitularz, refektarz oraz otoczony krużgankami wirydarz (ogród klasztorny). Wokół rozciągają się zabytkowe zabudowania miejscowości o tej samej nazwie. Klasztor założył czeski Król Przemysł Otokar w podzięce za wygraną kampanię wojenną z Węgrami a nazwę wziął o relikwii czyli kolca z jezusowej korony cierniowej, rzekomo przywiezionej z Ziemi Świętej przez Francję do Czech. Gdyby nie pewne elementy "barokizujące", bez wątpienia można by poczuć się jak w klimatach z "Imienia Róży". Ogromne wrażenie zrobi na każdym ciąg krużganków ale i gotycka kaplica w stylu czeskiego gotyku wysokiego.

    Wstęp kosztuje 100 CZK. Wycieczki tylko z przewodnikiem. Do Zlatej Koruny do tutejszego campingu organizowane są spływy pontonami i kajakami z Czeskiego Krumlova. Czas około 3 godzin.

    #sredniowiecze #architektura #czechy #pannoramixtrip
    pokaż całość

    źródło: PANA9770-2.jpg

  •  

    716 lat temu...

    23 sierpnia 1305 roku w Londynie odbyła się egzekucja szkockiego bohatera narodowego – Williama Wallace’a.

    Proces na polecenie króla Anglii Edwarda I miał charakter czysto pokazowy i propagandowy, a jego wynik był już z góry przesądzony. Wyrok mógł być więc tylko jeden: tortury i śmierć!

    Po odczytaniu wyroku William Wallace został przywiązany do kraty ciągniętej przez konie i zawleczony na miejsce egzekucji. Było to uważane za piętno zdrajcy. Użycie kraty lub zwierzęcych skór miało chronić skazańca, pozostawiając go nietkniętym na użytek poddania kolejnym, straszliwym etapom kaźni.

    Ku uciesze tłumów droga Wallace'a na miejsce egzekucji prowadziła z Westminster poprzez Eastcheap, obok Tower do Aldgate i dalej przez miasto okrężną drogą, liczącą prawie 7 kilometrów. Przybyciu znienawidzonego przez Anglików Wallace'a do Smithfield towarzyszyło ogromne zbiegowisko gapiów, zachwyconych okrutnym widowiskiem.

    Nikt nie żałował Wallace’a i żadnej odrazy nie wzbudziło to, co zrobiono z nim w Smithfield. Za morderstwa, rabunki oraz inne przestępstwa, jakie popełnił – został powieszony. Odcięto go jednak, kiedy jeszcze żył, by nie oszczędzić mu żadnego z okrucieństw, jakie zostały dla niego przygotowane.

    Na wpół świadomy, prawdopodobnie widział jak wypruto mu wnętrzności i wykastrowano. Za świętokradztwo, palenie kościołów oraz bezczeszczenie zwłok jego serce, wątroba, płuca i jelita zostały wrzucone do ognia. Na koniec, za banicję - ścięto Wallace'owi głowę.

    Jego zatkniętą na żerdzi głowę umieszczono na moście London Bridge, ku przestrodze dla innych buntowników i zdrajców. Jego ciało zostało porąbane na cztery części. Pierwsza z nich została wysłana do Newcastle (nad rzeką Tyne) i tam wystawiona na widok publiczny. Druga trafiła do Berwick, trzecią wywieszono w Perth. Czwarta część trafiła prawdopodobnie do Stirling.

    Zbezczeszczenie ciała Wallace'a miało jeszcze dodatkowo wymiar religijny. Uważano wtedy, że w ten sposób, w dniu sądu ostatecznego nie będzie miał się jak stawić przed obliczem Boga i zostanie skazany na wieczne potępienie.

    #wmrokuhistorii #rocznicanadzisiaj #kalendarium #historia #szkocja #anglia #sredniowiecze #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Bardzo rzadką broń białą z VIII w. odkryto w Wdeckim Parku Krajobrazowym (GALERIA) Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6242573/bardzo-rzadka-bron-biala-z-viiiw-odkryto-w-wdeckim-parku-krajobrazowym-galeria/

    Niezwykle rzadki nóż bojowy, pochodzący najprawdopodobniej ze Skandynawii i mający ponad 1,2 tys. lat, odkryli archeolodzy we Wdeckim Parku Krajobrazowym (woj. kujawsko-pomorskie). Znaleziono go przypadkowo, bo w czasie poszukiwań pola bitwy późniejszego o kilka stuleci.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #bron #militaria #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #archeologia #bronbiala #ciekawostki #grudziadz #nauka #polska #wykrywaczmetalu #sredniowiecze
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Rzadki, norweski długi nóż bojowy z poł. VIII w. odkryty we Wdeckim Parku Krajobrazowym!! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6240653/norweski-langsaks-z-pol-viii-w-odkryty-we-wdeckim-parku-krajobrazowym/

    Niezwykle rzadki nóż bojowy, pochodzący najprawdopodobniej ze Skandynawii i mający ponad 1,2 tys. lat, odkryli archeolodzy we Wdeckim Parku Krajobrazowym (woj. kujawsko-pomorskie). Znaleziono go przypadkowo, bo w czasie poszukiwań pola bitwy późniejszego o kilka stuleci.

    Przy okazji polecam prenumeratę Archeologii Żywej - jedynego w Polsce czasopisma popularnonaukowego o archeologii, którą zamówić można pod tym linkiem oraz kanał YT, na który wrzucamy nagrania webinarów.

    #archeologiazywa #swiatnauki #archeologia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #sredniowiecze #wikingowie #nauka #kujawskopomorskie #historia #polska #artefaktnadzis #militaria #miecze pokaż całość

    źródło: archeologia.com.pl

  •  

    Mnie zaskakuje, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią wstać rano, umyć się średniowiecznym wynalazkiem, jakim jest mydło, założyć średniowieczny wynalazek, jakim są okulary, potem zjeść pyszne śniadanie z pieczywem z mąki zmielonej w średniowiecznym wynalazku, jakim jest młyn, do tego podjeść średniowieczny wynalazek, jakim jest ser. Zapakować do plecaczka kolejny wynalazek średniowieczny, czyli książkę, założyć na rękę następny wynalazek z epoki, czyli zegarek. Później wychodzą z domu włączając smartfona, do wytworzenia którego niezbędne są stopy metali, będące efektem średniowiecznej rewolucji technologiczno-metalurgicznej – na smartfonie zarzucają sobie piosenkę, która ma charakter polifoniczny (czyli kolejny średniowieczny wynalazek), do napisania której przydatne są nuty i tabulatury (kolejny wynalazek z epoki). Wsiadają do autobusu dostarczanego przez samorząd miejski, czyli kolejny twór średniowieczny, i wysiadają z niego idąc na – chyba jeden z ważniejszych wynalazków średniowiecznych – czyli.. .uniwersytet. Po czym mają czelność nieraz pierdolić bzdury pokroju „och, jakie to zacofane średniowieczne”, kompletnie pozbawieni rozumu (który, jako narzędzie do poznawania świata został odkryty i opisany przez wczesnośredniowieczną filozofię) oraz godności człowieka (a, no tak, zapomnieli też, że świat helleńsko-rzymski nie znał czegoś takiego jak przyrodzona godność ludzka; Persowie znali, ale Persowi źli, bo tak było w „300”). Zaprawdę, są to osoby, które nie mają ni to rozumu ni godności człowieka.

    #pasta #heheszki #sredniowiecze #humorobrazkowy #rigcz
    pokaż całość

    źródło: 530E1FC1-C492-4859-A298-38781A3D223C.jpeg

  •  

    Szczerbiec, miecz koronacyjny królów Polski, symbol niepodległości, symbol organizacji prawicowych.

    Wykuty przez Żydów i ofiarowany Bolesławowi Pobożnemu jako upominek w zamian za nadanie im większych przywilejów xDDD

    A na jelcu napisy po hebrajsku xD

    Niech ja skonam xD

    #historia #sredniowiecze #antysemityzm #neuropa #bekazprawakow #zydzi pokaż całość

    źródło: static.wikia.nocookie.net

  •  

    Nitka średniowieczna II. Edycja euroazjatycka

    #nitkimemowhistorycznych #memyhistoryczne

    #heheszki #humorobrazkowy #historia #europa #sredniowiecze

    źródło: 141115723_683133205686690_1906749846440001944_n.jpg

  •  

    Krzyżacki zamek w Pultach powstał na terenie osady sprzed naszej ery! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6229857/krzyzacki-zamek-w-pultach-powstal-na-terenie-osady-sprzed-naszej-ery/

    Zamek z okresu krzyżackiego w Plutach (woj. warmińsko-mazurskie) powstał w tym samym miejscu, w którym istniała osada obronna z wczesnej epoki żelaza, czyli z V-III w. p.n.e. i plemienna pruska osada w XI-XIII w.- ustalili archeolodzy w czasie tegorocznych badań wykopaliskowych.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #polska #historia #archeologia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #zamki #krzyzacy #ciekawostki #budownictwo #sredniowiecze #warminskomazurskie
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Zajebista wioska, widać że ktoś spędził setki godzin tworząc ją. Naprawdę robi wrażenie (ʘ‿ʘ)
    Obawiam się tylko że z trudem się po niej porusza na koniu więc pracownicy muszą mieć spore umiejętności a zarządzanie nimi oraz produkcja na mega poziomie.

    Polecam ten Open World ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    #gry #rpg #survival #symulatory #sredniowiecze #medievaldynasty pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @arinkao: hehe, ale po co ten bulwers - mi się w grę grało całkiem przyjemnie.. przez te dwa dni (no może trzy, bo to weekend chyba był od piątku) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      ale później zaczyna się dostrzegać wady.. mimo, że są tam jakieś osady to cały czas miałem wrażenie, że jestem tam "samotny", bo interakcje z npc są bardzo płytkie, niby npc są, ale to tylko tło.. questy też takie przynieś to, zanieś tamto.. zbuduj to, zbierz X matsów, więc wizyty w mieście ograniczałem do minimum..

      zbudowałem swoją chatę trochę na odludziu i bardzo, ale to bardzo podobało mi się polowanie i robienie zapasów.. i to dużo fajniejsze było niż w kolejnej grze - kingdom come deliverance.
      pobudowałem później kilka chat, zaprosiłem kilku mieszkańców i mimo, że byli to też takie to wszystko "płaskie było"..

      ale tej grze zawdzięczam jedno - zacząłem szukać innych podobnych klimatem, ale bardziej rozbudowanych, fajniejszych, z jakimś celem i tak odkryłem - Kingdom Come Deliverance i to było dopiero coś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      btw - swoją opinię opieram na wersji sprzed hmm.. pół roku, więc nie wiem czy coś się zmieniło... ale czuć, że gra ma jakieś ambicje, ale czegoś w tym wszystkim imo zabrakło...
      To tak jak dodasz wszystkie potrzebne składniki do zupy i przyprawy, ale.. wyjdzie tylko średnia.

      @Miqood: d/w.. widzisz, niektórym się bardzo podoba i bronią tej gry, więc może sam sprawdź ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Emill: Kiedy ty w to grałeś? Pół roku to bardzo dużo. Gra jest w wersji beta i była ciągle ulepszana, teraz masz nawet swój stragan, zero lagów, gra mi się nie nudzi. Zostało wiele zmienione, także interakcje z ludźmi, sa nawet z dziećmi. Świat jest obszerny, dodawane są zwierzęta.
      Jedyne co różni na pewno te gry to walka, w mojej nie ma walki między ludźmi, to życie wczesnego średniowiecza, nie ma rycerzy i mieczy. Są zadania dla króla.
      Bardzo fajne że moją wioskę kiedyś odziedziczy mój syn. Ludzie w wiosce maja swoje umiejętności i muszę jak w grze ekonomicznej mysleć o tym co sie dzieje codziennie i jakie zlecać komuś zadanie. Jest bardzo dużo rzeczy do zrobienia.
      pokaż całość

      +: mapet42
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Archeolodzy po 31 latach wrócili do badań średniowiecznego stanowiska na wyspie Ledniczka Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6221027/archeo-po-31-latach-wrocili-do-badan-sredniowiecznego-stanowiska-na-ledniczce/

    Od miesiąca Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy prowadzi sondażowe badania wykopaliskowe na Ledniczce, drugiej co do wielkości wyspie na jeziorze Lednica. W jej części środkowej i południowej znajduje się nasyp ziemny zidentyfikowany jako grodzisko stożkowate. W wyniku badań przeprowadzonych w latach 1989-1990 ustalono, że znajdujący się tu gródek z dworem mógł być siedzibą lokalnych możnowładców z przełomu XIV i XV – XV w.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #nauka #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #archeologia #polska #lednica #sredniowiecze #militaria #historiapolski #bron #zabytki #qualitycontent #slowianie
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Znalazł monetę wybitą 1200 lat temu – jest warta ponad 1 mln zł! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6216663/znalazl-monete-wybita-1200-lat-temu-jest-warta-ponad-1-mln-zl/

    Niezwykle rzadką monetę, która została wybita 1200 lat temu znalazł poszukiwacz w Anglii przy pomocy wykrywacza metali. Teraz trafi ona na aukcję, a jej szacunkowa wartość to około 200 000 funtów.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #historia #numizmatyka #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #qualitycontent #wykrywaczmetalu #poszukiwacze #anglia #monety #pieniadze #sredniowiecze #archeologia
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    @CiekawostkiHistoryczne:

    ...O bezwzględnym podboju świadczą archeologiczne pozostałości grodów w Wielkopolsce, które w X wieku padły ofiarą brutalnych najazdów. Naukowcy zlokalizowali aż 90 siedzib plemiennych z początku X wieku. Kilkadziesiąt lat później, gdy rządził już Mieszko, zachowało się ich zaledwie kilkanaście...

    Podbój, terror i budowa – czyli piastowski przewrót przed Mieszkiem I

    https://www.wykop.pl/link/6213601/podboj-terror-i-budowa-czyli-piastowski-przewrot-przed-mieszkiem-i/?fbclid=IwAR0xEgCwWahpxWVhOHAqyxTPXzvjqub2k26ihmv7Lpm9qNcOPs9nxWWWLNg

    #ciekawostkihistoryczne #slowianie #historia #polska #sredniowiecze #piastowie #militaria
    pokaż całość

    źródło: Election_of_Piast.png

  •  

    Strzała ze specjalnym rodzajem grotu z gniazdem tulejowym, powszechna około 600 roku n.e. Nie wygląda na 1400 lat, prawda? ;) Lód może być wehikułem czasu, przenoszącym artefakty z przeszłości do naszych czasów w niemal niezmienionym stanie!( ͡º ͜ʖ͡º)
    Więcej podobnych odkryć z topniejącego norweskiego lodowca znajdziecie tu https://www.zwiadowcahistorii.pl/1500-letni-grot-wikinga-odkryty-w-topniejacym-norweskim-lodowcu/

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #artefaktnadzis #sredniowiecze #zabytki #norwegia #historia #archeologia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #militaria
    pokaż całość

    źródło: 205599863_2288414937956490_5691381361861788510_n.jpg

  •  

    Inkwizytor z obsesją i kobieta z charakterem - cz. 3

    Poprzednie części tu i tu.

    Helena trafiła do więzienia na początku października 1485 roku, wraz z kilkoma innymi miejscowymi kobietami. Wspominając jej przypadek w "Młocie na czarownice," Heinrich Kramer opisał ją jako kobietę rozpustną, mającą reputację lokalnej latawicy, która najpierw za pomocą czarów zemściła się na byłym kochanku i jego żonie - a potem uwiodła i przyczyniła się do śmierci pewnego mężczyzny ze stanu rycerskiego.

    Kto wrobił Helenę Scheuberin?

    Schemat działania Kramera był prosty, ale skuteczny: po serii codziennych kazań o czarownicach i zagrożeniu z ich strony, zaprosił mieszczan do zgłaszania mu podejrzanych przypadków - rozpoczęła się w ten sposób seria pomniejszych przesłuchań i etap gromadzenia zeznań, trwający kilka tygodni.

    Jak łatwo się domyślić, był to festiwal plotek i pomówień, ale dostarczał inkwizytorowi cennych punktów zaczepienia - informacji, kto w okolicy nie jest lubiany i odstaje od reszty społeczności. Wydaje się, że po tym, jak Helena Scheuberin ściągnęła na siebie jego uwagę, Kramer słuchał pogłosek na jej temat wyjątkowo uważnie.

    W końcu, jak można się domyślić, znalazł to, czego szukał - i skrupulatnie to wykorzystał.

    Martwy kochanek, co żołądek miał słaby

    Parę osób z najbliższego otoczenia Jörga Spiessa zeznało, że był on bardzo blisko z Heleną - przyjaźnił się z nią, często gościł w jej domu, a plotka głosiła, że byli nawet kochankami.

    Spiess zapadł z czasem na zdrowiu (coś z żołądkiem). Szukał pomocy u jakiegoś italskiego medyka, który niestety nie umiał mu skutecznie pomóc - choroba to ustępowała, to nawracała. Jeden z służących rycerza zeznał, że podczas którejś wizyty medyk miał z całą powagą przykazać Spiessowi, żeby ten nie odwiedzał Scheuberin tak często, jak ma w zwyczaju, bo inaczej umrze. Może Helena aplikowała rycerzowi jakąś kurację własnej roboty, która zdaniem medyka, była nieskuteczna lub pogarszała jego stan? Tak czy inaczej, z zeznań świadków wynikało, że Spiess nie posłuchał i kontynuował swoje odwiedziny w domu Scheuberin... aż do śmierci.

    W karnawale, po posiłku zjedzonym ponoć w domu oskarżonej, Spiess miał znowu źle się poczuć - po powrocie do domu usiadł na krześle i oznajmił, że chyba zjadł coś, co mu zaszkodziło. Wysłano służących do apteki po lekarstwo i wezwano medyka, który sprawdził rycerzowi puls i oznajmił mu:

    Panie, niczym nie musisz się przejmować.

    Spiess istotnie nie zaznał już żadnych zmartwień, bo ledwie medyk skończył mówić, rycerz odwrócił głowę na bok, stracił przytomność i umarł ¯\_(ツ)_/¯

    Siostra Spiessa - która wyraźnie nie lubiła Heleny i zapewne krzywo patrzyła na zażyłość brata i zamężnej mieszczanki - zeznała dodatkowo, że przed śmiercią rycerz zdążył jeszcze powiedzieć o Scheuberin: "umieram, bo ona mnie zabiła."

    Kramer uznał wszystkie zeznania świadków za w pełni wiarygodne, a rzekome ostatnie słowa Spiessa - za koronny dowód. W piśmie do biskupa zaznaczył, że trzeba wyjaśnić, czy Helena dokonała morderstwa za pomocą jakiejś zwykłej trucizny, czy może za pomocą czarów. A może i jedno, i drugie? Wszak rycerz mógł zostać otruty przez przypadek... miksturą miłosną - zgodnie z logiką Kramera, Scheuberin musiała jakoś urzec Spiessa, skoro nie był w stanie zerwać z nią znajomości.

    Czy Spiess faktycznie był kochankiem Heleny, czy tylko przyjacielem często bywającym w jej domu (i zarazem w domu jej męża)? Tego nie wiadomo. Czy Helena mogła zabić Spiessa? Może rzeczywiście doradziła mu jakąś kurację lub podawała mu jakiś środek, który odniósł skutek przeciwny do zamierzonego... ale wątpliwe, żeby celowo chciała mu zaszkodzić.

    Przewlekle chorującego na żołądek Spiessa równie dobrze mogła dobić dieta karnawałowa - zmarł pod koniec karnawału, więc pewnie w niejednej uczcie zdążył do tego czasu wziąć udział, zwłaszcza, że czuł się akurat jako tako podleczony. Pogorszenie mogła też spowodować kuracja medyka. Niektóre średniowieczne medykamenty bywały niestety niebezpieczne dla pacjentów.

    Były kochanek, co żonę miał chorowitą

    Wśród świadków wyłowionych przez inkwizytora znalazł się też były kochanek Heleny, a przynajmniej człowiek, który zeznał, że był jej kochankiem. Powiedział, że przed laty, zanim Helena wyszła za mąż, sypiał z nią - jednak nie ożenił się z nią, mimo że ona bardzo tego chciała. Po jakimś czasie rozstali się, ona wyszła za mąż za innego, a on wyjechał do Bawarii. Przywiózł sobie potem stamtąd narzeczoną, z którą postanowił wziąć ślub i osiąść w rodzinnym mieście.

    Od zakończenia romansu z Heleną minął niespełna rok - jednak mężczyzna z jakiegoś powodu uznał, że zaproszenie byłej kochanki na wesele będzie dobrym pomysłem.

    Jego żona dopowiedziała resztę historii. Podczas uczty weselnej podeszła do niej podobno jakaś kobieta i powiedziała jej:

    Nie zaznasz tu wielu zdrowych, szczęśliwych dni.

    Ponieważ panna młoda nie znała wszystkich gości weselnych, dopiero później dowiedziała się, że tą kobietą była Scheuberin. Po jakimś czasie świeżo upieczona żona zapadła na zdrowiu i od tego czasu, a więc od niemal siedmiu lat, miała z przerwami chorować. Podobnie jak jej mąż była przekonana, że to z winy przekleństwa Heleny, która w ten sposób zemściła się za swoją krzywdę.

    Ot, średniowieczne "Trudne Sprawy" ;)

    Ale dla Kramera sytuacja była jasna: Helena ma złą reputację, jest rozwiązła i zapewne już jako młódka zaprzedała duszę Złemu. W końcu miała kochanka przed ślubem - skoro był jeden, to na pewno było ich później wielu, a zgodnie z logiką inkwizytora, na takiej kobiecie diabeł musiał już dawno położyć swoje pazury. Do tego doprowadziła do choroby niewinnej kobiety i do śmierci rycerza Spiessa - wszystko się wspaniale układało.

    Do zestawu oskarżeń dorzucił też oczywiście herezję. Tu korekta do poprzedniej części - trafiłam na tłumaczenie, z którego wynika, że choć Helena rzeczywiście w kościele publicznie zarzuciła inkwizytorowi herezję, to dialog pt. "dlaczego twoje kazania to herezja" miał mieć miejsce trochę później - kiedy Kramer przesłuchiwał ją krótko po jej uwięzieniu. Helena niczego się nie wyparła - potwierdziła, że uważa go za heretyka i po krótkiej wymianie zdań oświadczyła, że nawet po uwolnieniu nigdy nie wysłucha żadnego jego kazania.

    Trzeba przyznać - była uparta, a ciążące na niej zarzuty, choć wysnute na trochę absurdalnych podstawach, były poważne. Jednak do stosu - mimo pobożnych (?) życzeń inkwizytora - było jeszcze daleko.

    Biskup, co miał z inkwizytorem kłopot

    Nie tylko Helena uważała, że Kramer wyrządza swoimi działaniami więcej szkody niż pożytku. Podobnego zdania były dwie wpływowe postacie sprawujące władzę w okolicy: biskup Brixen (diecezji, do której należał Innsbruck) Georg Golser oraz sam arcyksiążę austriacki Zygmunt Habsburg. Z niechęcią, a może nawet z pewną dozą niepokoju obserwowali poczynania inkwizytora na swoim terenie, starając się w miarę możliwości hamować jego zapędy.

    Zwłaszcza biskupowi nie podobał się kierunek, w którym szły sprawy. Kramer kompromitował siebie, całe duchowieństwo i wymiar sprawiedliwości, dopatrując się we wszystkim sztuczek diabła i włączając plotki z magla do oficjalnych oskarżeń. Co gorsza, często naruszał procedury i działał na granicy prawa lub wręcz bezprawnie - np. lekką ręką wsadzając ludzi do więzienia czy zarządzając tortury.

    Kramer przez jakiś czas działał w Innsbrucku trochę samopas, ale w końcu przesadził. Pierwotnie planował oskarżyć ponad 50 osób (prawie wszystkie były kobietami) - biskup w porę go powstrzymał, sugerując dyplomatycznie, że zgodnie z prawem (!) inkwizytor powinien skupić się tylko na najpoważniejszych sprawach (morderstwa i profanacje dokonane za pomocą czarów). Pomniejsze wykroczenia wystarczy ukarać jedynie zwyczajową pokutą.

    Inkwizytor posłusznie zaktualizował listę i zastosował się do sugestii biskupa, ale nie był zadowolony. Aresztowanie Heleny i pozostałych kilku kobiet zarządził już za plecami Golsera, o niczym go nie informując - do tego prowadził przesłuchania wyłącznie w obecności papieskiego notariusza i paru znajomych z zakonu dominikanów, bez żadnego zewnętrznego nadzoru.

    Biskup, kiedy tylko się o tym dowiedział, zareagował - w porozumieniu z arcyksięciem. Kramerowi zapewne zrzedła mina, kiedy do Innsbrucka przyjechał reprezentant biskupa z informacją, że odtąd będzie brał udział w przesłuchaniach. Nie był to jeszcze sygnał "przejmujemy tę sprawę," ale... już prawie.

    Ilustracja poniżej: Liebeszauber (Zaklęcie miłosne lub Miłosna magia), artysta nieznany (Niemcy, Dolna Nadrenia), pierwsza poł. XV wieku. Uwagę zwracają urocze, modne pantofelki młodej wiedźmy.

    #apaturium - zapraszam do czytania i obserwowania :)

    #historia #sredniowiecze #ciekawostkihistoryczne #magia #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Coś średniowiecznego, bo i wrzucam ostatnio trochę rzeczy do poczytania na #sredniowiecze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ręcznie malowane wieczko drewnianej skrzynki. Motywy kopiowane (w powiększeniu i w trochę innej kompozycji) z manuskryptu z 1 ćw. XIV wieku - kobieca hybryda-prządka i małpy z różnymi średniowiecznymi ustrojstwami do przędzenia. Kolorystyka zbliżona do oryginalnej, farby akrylowe.

    Te pocieszne stworki z marginesów średniowiecznego manuskryptu to mieszkańcy tzw. świata na opak, który w średniowiecznej sztuce stanowił odwrócenie "normalnego" świata. W świecie na opak zwierzęta i inne istoty zachowują się jak ludzie, ubierają się jak ludzie i wykonują podobne czynności, choć czasem nie wszystko robią tak, jak trzeba.

    Jakość zdjęcia jest haniebna, bo fotka była robiona moim telefonem-zimniokiem, ale to niestety jedyne, jakie mam. Skrzynka była ozdabiana w trybie ekspresowym i od razu leciała do właścicielki, a akurat nie miałam wtedy normalnego aparatu. Z tego, co wiem, w pudełku są aktualnie przechowywane akcesoria do przędzenia :)

    Więcej moich szpargałów twórczych na #apaturiart

    #handmade #rekodzielo #diy #chwalesie #hobby i trochę #sztuka
    pokaż całość

    źródło: i.vgy.me

  •  

    Inkwizytor z obsesją i kobieta z charakterem - cz. 2.

    Część 1

    W październiku 1485 r. Heinrich Kramer zapisał nazwisko Heleny Scheuberin na pierwszym miejscu na liście oskarżonych. Zatrzymajmy się na moment przy pisaninie naszego inkwizytora - z fragmentów jego listów, pisanych m. in. do biskupa, można wywnioskować, że spotkanie z Heleną było dla niego doświadczeniem, oględnie mówiąc, wstrząsającym.

    Przyjrzyjmy się tym fragmentom i zastanówmy się, co dokładnie mogło siedzieć w głowie Kramera - to dość istotne, żeby właściwie zrozumieć jego późniejsze postępowanie.

    Pierwsze wrażenie

    Lato 1485 roku. Kramer przebywa w Innsbrucku, jest wciąż nowy w mieście, idzie sobie ulicą, (jeszcze) nie wadząc nikomu... Nagle drogę zastępuje mu jakaś mieszczanka, spluwa mu pod nogi i zamiast powitania czy wyrazów szacunku, rzuca mu w twarz obelgę i kpinę - i na koniec, całkiem dosłownie, wysyła go do diabła.

    Ciekawostka: w liście do biskupa Kramer dość szczegółowo zapisał obelgi, jakimi cisnęła w niego Helena. W oryginale ponoć zwróciła się do niego du Sneder Minch, co można przetłumaczyć jako "ty mnichu od krawca". Z jednej strony, była to obelga typu "jesteś tylko ubrany jak mnich / jesteś złym mnichem," z drugiej - mógł to być złośliwy przytyk do charakterystycznego i w odczuciu niektórych, zbyt szykownego (jak na średniowieczne standardy zakonne) habitu dominikanów. A więc: mnich-strojniś / przebieraniec.

    Sytuacja w kontekście obyczajowości epoki była, no... w zasadzie niewyobrażalna. Nieznajoma kobieta wyszydza w żywe oczy i publicznie wystawia na pośmiewisko duchownego i inkwizytora. A potem... po prostu sobie odchodzi. Z opisu zdarzenia w liście można wywnioskować, że Kramer był tak zszokowany jej zachowaniem, że zapomniał zareagować w jakikolwiek sposób - tylko stał i przeżywał ;)

    Drwiła ze mnie (...)
    Do tego stopnia mnie nękała (...)
    Zastąpiła mi drogę, jakby nie wiedziała, kim jestem (...) publicznie na ziemię splunęła (...)


    To było dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Przenosząc to na naszą skalę, dla Kramera pierwsze spotkanie z Heleną Scheuberin musiało być odpowiednikiem bliskiego spotkania z obcym gatunkiem. Potem było jeszcze ciekawiej.

    Helena odwraca się plecami

    Sierpień. Kramer jest w swoim żywiole - codziennie (!) wygłasza kazania przeciwko czarownicom i jak to w takich kazaniach bywa, dużo mówi o przesądach, praktykach magicznych, zabobonnych gestach itp., żeby naprowadzić odbiorców na właściwy trop i przygotować grunt pod zbieranie informacji.

    Kościół jest wypełniony po brzegi - Innsbruck to spore miasto. Mieszczanie słuchają z pobożnego obowiązku, ze zwykłej ciekawości, może też także po to, żeby nikomu się nie narazić. Kto wie? Niepojawianie się na kazaniach inkwizytora mogłoby się kiepsko skończyć, zwłaszcza, jeśli miało się wrednych sąsiadów. Nie takie przewinienia złośliwe języki przerabiały później na oskarżenia.

    Któregoś dnia jednak Kramer zaczyna kazanie, a jedna z mieszczanek - rozpoznał ją, to ta Scheuberin! - po prostu wstaje, odwraca się i wychodzi. I na dokładkę wyciąga za sobą z kogo tylko może, zachęcając do pójścia za swoim przykładem. I nie do pomyślenia, ale... część ludzi istotnie idzie za nią.

    A wielu z nich znałem.

    - lamentuje z niedowierzaniem Kramer w swoim liście do biskupa i pisze, że to demonstracyjne opuszczenie kazania było dla niego czymś jeszcze gorszym niż splunięcie i obelga na ulicy. Jakby to ujął Słowacki, "duchowi memu dała w pysk i poszła" ;)

    Jeśli kiedykolwiek wygłaszaliście np. referat przed większą liczbą osób, wiecie być może, jak bardzo może wytrącić z równowagi widok ludzi opuszczających salę. To takie niewerbalne "meh, mam coś lepszego do roboty / nie chcę cię słuchać, gadasz bzdury / (w skrajnych przypadkach) gardzę". Dla duchownego i kaznodziei pokroju Kramera to był afront najcięższego kalibru.

    Ale znowu - z listu inkwizytora wynika, że w żaden sposób nie zareagował. Można sobie wyobrazić, że przyglądał się całej scenie w zdumieniu, nie do końca być może wierząc, czy to się dzieje naprawdę. Jednak to wciąż nie był szczyt możliwości - i bezczelności - Heleny.

    Helena głośno mówi, co myśli

    Być może ośmielona brakiem reakcji Kramera, na innym kazaniu Helena Scheuberin przeszła samą siebie - wygłosiła komentarz, bodajże pod samą amboną. Jak pisał o tym sam Kramer (tutaj tłumaczę z grubsza przez przekład z drugiej ręki, bo tylko do takiego mam dojście):

    Tak do mnie rzekła: "Kiedy diabeł się dobierze do mnicha, ten tylko heretyckie kazania prawi. Zły działa pod tym twoim szarym [w sensie, siwym] czerepem."

    Umysł Kramera zapewne w pierwszym odruchu wywalił blue screen. Inkwizytor bez wątpienia podzielał zdanie św. Pawła, który pisał: kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. (...) Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu.

    Tymczasem tutaj kobieta - co najmniej o połowę młodsza od niego i nieporównanie gorzej wykształcona - nie dość, że się odzywa pod amboną, to jeszcze zarzuca mu herezję. Tym razem Kramer nie mógł milczeć, ale zamiast skorzystać z okazji i z miejsca krótko pojechać Helenie... wdał się w dyskusję:

    (...) A kiedym ją sam zapytał:
    "Czemu zwiesz herezją doktrynę, o której prawię kazania, skoro to doktryna Kościoła?"
    [odrzekła:] "Bo w kółko tylko prawisz kazania o czarownicach i czarach. [Przez swoje kazania] nauczyłeś ludzi, jak trzeba uderzyć w dzban z mlekiem, żeby się dowiedzieć, która czarownica odbiera mleko krowom."


    Helena może i nie była uczoną (choć jako dobrze urodzona mieszczanka, prawdopodobnie była w jakimś stopniu wykształcona) - ale najwyraźniej była bystra i znała nauczania Kościoła na tyle dobrze, żeby wyłapać, co jest nie tak z kazaniami Kramera.

    Nie tylko postawiła tu ogólny zarzut typu "w twoich kazaniach jest więcej o czarach niż o Bogu", ale zahaczyła też o inną ważną kwestię: prawiąc kazania na temat czarów i zabobonów, duchowni byli zobowiązani zachować umiar. Musieli dobierać słowa bardzo ostrożnie, żeby nie przeginać i nie siać zgorszenia. Podawanie wiernym na tacy katalogu praktyk magicznych mogło bowiem odnieść odwrotny skutek - i wręcz zachęcić ludzi do eksperymentowania z magią.

    A Kramer... cóż, jak to Kramer - piętnaście kazań pod rząd, dzień w dzień o czarownicach, z detalami różnego rodzaju praktyk magicznych i z mnóstwem anegdot. Powstrzymywał się co prawda przed mówieniem o najbardziej gorszących diabelskich sprawach, koncentrując się raczej na "tradycyjnej" magii i zabobonach, no ale jednak.

    Oczywiście, w obliczu zarzutów Heleny musiał jakoś się bronić - na szali był jego autorytet - ale z jakiegoś powodu nie zdobył się na żadną miażdżącą ripostę:

    ...odparłem, że mówię o takich rzeczach, żeby ludzi napominać, a nie uczyć czarów.

    Helena jednak uznała, że jego argument jest inwalidą i:

    ...rzekła mi, że od tego dnia już nigdy więcej nie wysłucha żadnego mojego kazania.

    Po tej - nieco dramatycznej - deklaracji, Scheuberin odwróciła się na pięcie i wyszła z kościoła. Mic drop, wersja średniowieczna, koloryzowane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co ciekawe, zarzut Heleny chyba bardzo utkwił Kramerowi w pamięci, bo niecały rok później pisał na ten temat całe akapity w "Młocie na czarownice". Tłumaczył np., że czarów można nauczyć się tylko bezpośrednio od czarownicy, więc opowiadanie w pobożnym kazaniu o praktykach magicznych nie jest żadnym zgorszeniem. Jak to zwykle bywa, najlepsze argumenty przychodzą do głowy poniewczasie ;)

    Cierpienia Heinricha Kramera

    Dziwne to bardzo - Kramer miał za sobą dekady doświadczenia jako kaznodzieja. Potrafił przemawiać i wpływać na swoich słuchaczy. Potrafił też prowadzić przesłuchania i zręcznie operować słowami, obracając zeznania oskarżonych przeciwko nim samym... a mimo to w konfrontacjach z Heleną jakby zapominał języka w gębie. I nawet nie ściemniał biskupowi, że było inaczej.

    Dlaczego?

    Wydaje się, że Scheuberin rozbijała wszystkie starannie ugruntowane wyobrażenia Kramera na temat tego, jak powinny się zachowywać kobiety. Nie bała się go, wręcz przeciwnie - niemal jakby sama dążyła do konfrontacji. Zamiast okazywać mu szacunek, publicznie kpiła z niego i złorzeczyła mu. Zamiast siedzieć cicho, odzywała się - i to na tyle przekonująco, że niektórzy jej słuchali i szli za nią. Zamiast grzecznie przytakiwać, kwestionowała jego słowa i wszystko, czym był - ośmieliła się nawet nazwać go heretykiem i sługą diabła, i to w kościele.

    W pewnym sensie, zdzierała mu maskę. Może nawet nie był świadomy, że ją nosi, jako że żaden fanatyk z zasady nie widzi swojego fanatyzmu - ale pewnie i tak trochę zabolało.

    Interakcje z Heleną musiały wywracać wewnętrzny świat Kramera do góry nogami - po raz pierwszy w życiu to kobieta próbowała go oskarżać i nim poniewierać, a nie na odwrót. Jak sam pisał biskupowi, czuł się "udręczony jej zachowaniem" i był przekonany, że od samego początku Helena się na niego uwzięła.

    Co robić, jak żyć?

    Rozwiązanie było proste. Żeby znowu stanąć na bezpiecznym, twardym gruncie, Kramer musiał wtłoczyć Scheuberin w schemat, który znał i rozumiał - w schemat ofiary. Trzeba było przywrócić naturalny porządek rzeczy. To ona miała cierpieć z jego powodu, nie na odwrót. Zresztą, zgodnie z jego przekonaniami, kobieta z takim temperamentem po prostu nie mogła nie być wiedźmą - znalezienie na nią haków było kwestią czasu.

    Co dokładnie znalazł i jak to wykorzystał? O tym w kolejnym wpisie za parę dni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ilustracja poniżej: Jean Paul Laurens, Mężowie Świętego Oficjum, 1889 r. (obraz jedynie inspirowany średniowieczem, żeby nie było).

    #apaturium - zapraszam do czytania i obserwowania ;)

    #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #sredniowiecze #historia #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu #magia
    pokaż całość

    źródło: meisterdrucke.es

  •  

    Ogromne kule, tunel i mur… odkryte pod Wawelem! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6199679/ogromne-kule-tunel-i-mur-odkryte-pod-wawelem/

    Od niedawna u podnóża zamku Wawelskiego trwa remont sieci ciepłowniczej, nie trudno się domyślić że kopiąc w takim miejscu można natknąć się na masę znalezisk z różnego okresu – tak było również w tym przypadku.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #polska #historia #krakow #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #archeologia #zabytki #zamki #sredniowiecze #gruparatowaniapoziomu #wawel #militaria
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Inkwizytor z obsesją i kobieta z charakterem - cz. 1.

    Zastanawialiście się kiedyś, co mogło zainspirować Heinricha Kramera - inkwizytora i autora niesławnego "Młota na czarownice" - do chwycenia za pióro i napisana dzieła, które odbiło się takim echem w historii kolejnych stuleci?

    O ironio, miała w tym swój udział pewna niepokorna kobieta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Trochę pod wpływem wpisu Mirka @PucekLucek , postanowiłam odejść na moment od średniowiecznej nekromancji i napisać notkę o pewnym procesie o czary, który odbył się w 1485 r. w austriackim Innsbrucku. Proces ten stał się w pewnym sensie punktem zwrotnym w karierze inkwizytora Heinricha Kramera, stając się pośrednio inspiracją do napisania "Młota...".

    Kto wie - może gdyby inkwizytor nigdy nie zawitał do Innsbrucka, "Młot na czarownice" zostałby tylko w jego głowie i nigdy nie ukazałby się światu w wersji drukowanej? Zapraszam do czytania.

    Heinrich Kramer prawi kazania

    W latach 80. XV wieku, na kilka lat przed napisaniem "Młota...," Kramer jako duchowny i inkwizytor przeprowadzał na własną rękę kampanię przeciw czarownicom w Tyrolu. Był już wtedy człowiekiem po pięćdziesiątce i miał już pewne sukcesy na koncie - choć inkwizytorem został prawdopodobnie częściowo ze względów politycznych, a częściowo dlatego, że podobno bardzo się o to naprzykrzał swoim przełożonym.

    Jego strategia była następująca: pojawiał się w mieście, przedstawiał się jako inkwizytor, machał wszystkim przed nosem papieską bullą i zaczynał głoszenie płomiennych kazań o zagrożeniu, jakie stanowi uprawianie czarów - a kiedy skołowani mieszczanie zaczynali rzucać oskarżenia na prawo i lewo i szukać kozłów ofiarnych, przeprowadzał swoje śledztwo. Tym sposobem m. in. doprowadził do śmierci na stosie kilku kobiet w Ravensburgu w 1484 r., które spłonęły za rzekome kontakty z diabłem.

    Warto zaznaczyć, że w tamtym czasie wyroki śmierci w podobnych sprawach wciąż nie były jakoś wybitnie powszechne. Oskarżeni o uprawianie czarów często byli po prostu karani pokutą, publicznym upokorzeniem, więzieniem, czasem konfiskatą części majątku, wygnaniem lub ekskomuniką. Wyroki śmierci wydawano tylko w specyficznych przypadkach, jeśli np. ktoś przyznawał się do zabicia lub pohańbienia kogoś przy użyciu środków magicznych. Duże znaczenie miało też nastawienie sędziów i lokalnych władz - jak wszędzie, zdarzali się ludzie i bardziej, i mniej zdroworozsądkowi.

    Kramer, nawet jak na swoje czasy, był - jakbyśmy to dziś powiedzieli - oszołomem. Nawet jego przełożeni zauważali, że ma on parę niepokojących skrzywień. Po pierwsze, obsesyjnie dopatrywał się we wszystkim działania szatańskich mocy - z częstotliwością niezwykłą nawet jak na późne średniowiecze. Po drugie, wydawał się niezdrowo zafiksowany na sprawach kobiecej seksualności, choć jednocześnie zawzięcie nienawidził kobiet.

    Helena Scheuberin się stawia

    Po odtrąbieniu sukcesu w Ravensburgu, Kramer wybrał się ze swoją misją do Innsbrucka... gdzie jednak doświadczył niespodziewanych trudności. Krótko po tym, jak przybył do miasta i wygłosił pierwsze kazania, jedna z mieszczanek, mijając go na ulicy, miała splunąć mu pod nogi i publicznie go znieważyć - czy nawet przekląć - wołając, w wolnym tłumaczeniu:

    Niech cię szlag, ty zły mnichu, a żeby cię upadłe złe wzięło!

    Ta sama mieszczanka demonstracyjnie opuszczała kazania Kramera - i nie bała się otwarcie zachęcać innych do tego samego. Jedno z kazań ośmieliła się nawet zakłócić, głośno i wobec wszystkich oznajmiając, że jej zdaniem Heinrich Kramer jest złym człowiekiem i że sam jest sprzymierzony z diabłem.

    Tą mieszczanką była Helena Scheuberin (lub Sheyberin, jak czasem zapisywano jej nazwisko). Niewiele o niej wiadomo poza tym, że dorastała w Innsbrucku i w 1477 roku poślubiła dobrze sytuowanego mieszczanina Sebastiana Scheubera - jeśli wyszła za mąż jako młoda dziewczyna, w czasie przybycia Kramera do miasta mogła mieć jakieś dwadzieścia parę lat, góra trzydzieści.

    Wnioskując z jej zachowania, musiała być pewną siebie, zawziętą kobietą o ciętym języku, która nie miała problemu z publicznym kwestionowaniem autorytetu. Nie przejmowała się przy tym opinią otoczenia - czy w ogóle szeroko rozumianymi konsekwencjami, co być może nie było zbyt mądre. Wydaje się, że jej status społeczny (żona szanowanego mieszczanina) mógł zapewniać jej pewną ochronę, ponadto w lokalnej społeczności musiała mieć pewien posłuch, skoro nie wahała się buntować przeciw Kramerowi także innych mieszczan.

    Dzisiaj niektórzy by pewnie powiedzieli, że nie została właściwie ugruntowana do cnót niewieścich ;)

    Tak też musiał myśleć o niej Heinrich Kramer. Można sobie wyobrazić, że zachowanie Heleny doprowadzało go do białej gorączki - nie dość, że ktoś śmiał mu się publicznie przeciwstawić, to w dodatku była to kobieta, istota z natury słaba i upadła, która z zasady nie powinna się wypowiadać publicznie na żaden temat. Taka bezczelność była nie do pomyślenia.

    Jak zobaczymy później, przyglądając się bliżej procesowi, Kramer wydawał się też mocno zafiksowany na punkcie seksualności Heleny Scheuberin - do tego stopnia, że doprowadziło go to w pewnym momencie do żenującej, otwartej kompromitacji. Ogólnie rzecz biorąc, trudno powiedzieć, ile było w jego motywacji nienawiści, ile pobożności, a ile wypartej fascynacji erotycznej - ale nie zdziwiłabym się, gdyby w którymś momencie tej historii Kramer odśpiewał swoją wersję Hellfire przy jakimś innsbruckim kominku.

    Oskarżenie

    W niedługim czasie inkwizytor zyskał - czy może raczej, stworzył sobie - okazję do odegrania się na krnąbrnej mieszczance. Na początku października 1485 r. wraz z kilkoma innymi kobietami została ona oskarżona o uprawianie czarów, a jakiś czas później odbyło się oficjalne przesłuchanie, w którym Kramer brał oczywiście udział.

    Musiał zapewne odczuwać wewnętrzną satysfakcję, kiedy przedstawiano Helenie zarzuty - dorzucił do nich, rzecz jasna, próbę przeklęcia go, splunięcie mu pod nogi oraz przeszkadzanie mu w wygłaszaniu kazań. Kto wie, czy zawczasu nie gratulował sobie dobrej roboty, już wyobrażając sobie pyskatą mieszczkę płonącą na stosie. Nie wiedział jeszcze wtedy, jak bardzo wyjdzie mu to bokiem.

    Ale o tym w następnej części ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ilustracja poniżej: fragment z II wydania "Młota na czarownice," przed 1490 r. - wzmianka (jedna z wielu) o sukubach i inkubach.

    #apaturium - zapraszam do czytania i obserwowania!

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu #historia #sredniowiecze (choć późne) #magia i trochę #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: i.vgy.me

  •  

    Nitka średniowieczna. Edycja polska

    #nitkimemowhistorycznych #memyhistoryczne

    #heheszki #humorobrazkowy #historia #polska #sredniowiecze

    źródło: 53464730_518693881871056_2677623349814755328_n.jpg

  •  

    Lubuskie. Wczesnośredniowieczna kolczuga – wyjątkowe odkrycie amatora! (GALERIA) Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6192839/lubuskie-wczesnosredniowieczna-kolczuga-wyjatkowe-odkrycie-amatora-galeria/

    W dniu dzisiejszym na zorganizowanej konferencji prasowej w Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza w Zielonej Górze z siedzibą w Świdnicy zaprezentowano i poinformowano o niezwykłym odkryciu artefaktu w skali całego kraju – wczesnośredniowiecznej żelaznej kolczudze!

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #historia #artefaktnadzis #militaria #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #archeologia #poszukiwacze #wykrywaczmetalu #sredniowiecze #wojna #wojsko #qualitycontent #lubuskie
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Witajcie przy ostatnch fragmentach z rozdziału o Kacerzach. Co tu dużo pisać... Żydzi płacili życiem za swoje jestestwo wśród ciemnego ludu. Zresztą nie tylko oni, bo i wielu innych niewinnych ludzi lądowało pod toporem lub na stosie - o czym przekonacie się juz od jutra przy kolejnych fragmentach z rozdziału o Czarownicach polskich! Zapraszam do przeczytania kilku ostatnich historyjek i obserwowania tagu #mrokisredniowiecza specjalnie przeznaczonego do fragmentacji książki o tym samym tytule, zapraszam i życzę miłego wieczoru :)

    Ilekroć zdrowy rozsądek był górą i sejm uchwalił mądre prawo, w rzeczach religii wolnomyślne i tolerancyjne, tylekroć dygnitarze kościelni szukali okazji do wywołania jakiejś sprawy, która by rozpaliła namiętności ludzkie. Gdy więc sejm w Warszawie w roku 1556 odebrał duchowieństwu sądownictwo nad świeckimi „heretykami", postanowiło ono stworzyć fakt dokonany przez sądzenie spraw o „świętokradztwo". Na ofiarę upatrzono sobie biedną dziewczynę z Sochaczewa, Dorotę Łazęcką. Oskarżono ją o „świętokradztwo", które rzekomo miała popełnić przez zabranie podczas komunii hostii i sprzedanie jej Źydom za trzy talary i suknię wyszytą jedwabiem. Równocześnie oskarżono Żydów sochaczewskich o współudział w tym świętokradztwie, gdyż mieli tę hostię zanieść do synagogi i tam ją nakłuwać igłami, a krew, jaka z hostii tej ciekła, zebrać do butelki. Prawie wówczas miał odbyć się w Łowiczu synod kościelny. Sąd duchowny dla przywitania synodu wykorzystał to oskarżenie i tak nieszczęśliwą ofiarę głupoty ludzkiej, Łazęcką, skazał na spalenie żywcem na stosie. Żydom zaś z Sochaczewa lano wrzącą wodę na karki, aż w mękach pomarli. Wyrok wymagał jednak aprobaty królewskiej. Król aprobaty nie udzielił, atoli podkanclerzy, biskup Przerębski, sfałszował dekret królewski i wysłał go do Łowicza. Fałszerstwo wyszło na jaw, nim jednak goniec królewski przybył do Łowicza odwołać sfałszowany dekret, już popioły z Łazęckiej i Żydów zdążono rozsypać na rozstajnych drogach.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Z połowy XVIII wieku znane są procesy wytoczone Żydom o mordy rytualne. W roku 1710 olbrzymiego rozgłosu nabrało obwinienie Żydów z Sandomierza o mord rytualny, popełniony na niemowlęciu, Jerzym Krasnowskim. Dziecię to, rzekomo pod nieobecność matki wykradzione z domu, uprowadzić mieli Żydzi do domu rabina, gdzie w piwnicy mieli je kłuć, nożyczkami rżnąć, tarzać w beczułce gwoździami nabitej, a wreszcie po zamordowaniu wyrzucić pod płot jakiejś chałupy, gdzie nazajutrz je znaleziono. Wywołało to w mieście wielki rozruch, zwłaszcza gdy syn rabina, który podglądał, co Żydzi robili, od Boga natchniony uciekł z domu i słynnemu z żarliwości plebanowi sandomierskiemu, ks. Stefanowi Zuchowskiemu, miał wszystko wyjawić. Trzy lata trwały procesy, aż wreszcie w roku 1713, przy pomocy wicemarszałka trybunału koronnego, Pawła Jaroszewskiego, ks. Zuchowski zdołał doprowadzić do stracenia dziewięciu Żydów, po różnych zadanych im mękach.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    W Kaliszu Żydów oskarżonych o mord rytualny skazano na kwalifikowaną karę śmierci. Ponieważ Żydzi ze strachu chrzcili się, więc im łagodzono karę śmierci, dwom bowiem nie ucinano rąk przed ścięciem głowy, trzeciego zaś zwolniono oń pójścia na miejsce zgładzenia z ręką zapaloną, wreszcie też Żydówce pozwolono dać głowę pod topór bez uprzedniego ucięcia ręki. Tylko jeden Żyd i jedna Żydówka okazali „zatwardziałość" i nie ochrzcili się, toteż najpierw ucinano im ręce, a dopiero tak okaleczonym kat zrąbał głowy toporem. Żyda zaś, który ze strachu powiesił się, wleczono na rozstajne drogi i tu trupa zostawiono psom na pożarcie.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Za Stanisława Augusta procesy te i egzekucje już ustały, widocznie pod wpływem nowych prądów. Papież i biskup poznański, Andrzejowski, przeciwstawiali się powszechnemu przekonaniu, iż Żydzi uprawiają mordy rytualne, ogół jednak nie chciał dać się przekonać i nawracał Żydów na katolicyzm nawet w godzinie ich śmierci, jeśli tylko sposobność się nadarzyła.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Byli jednak Żydzi bardziej zawzięci, którzy nie widząc możności uratowania życia „nawróceniem się", po bohatersku umierali. W Słupi sąd miejski skazał na śmierć 'Żyda i czekał z wykonaniem wyroku na przybycie „pani wojewodziny", 70-letniej dewotki, której dewocja nie przeszkadzała patrzeć na widowisko straszliwego zamęczania człowieka. Ta hiena ludzkim ciele jedno tylko miała zmartwienie, czy dusza straconego Żyda będzie od wiecznego potępienia ocalona. Dlatego też przed śmiercią zaproponowała stojącemu na stosie Żydowi, aby się ochrzcił. „A czy żyć będę? Darujecie mi życie?" -zapytał Żyd, jakby łudząc się nadzieją, że może uda mu się śmierci uniknąć. „Umrzeć musisz — odpowiedziała wojewodzina — ale będziesz ścięty. Za to duszę swoją ocalisz." Żyd na to splunął i zawołał: „Ja nie Adam, Waści nie Ewa, a Waść rób, co masz robić!" Te ostatnie słowa wyrzekł zwracając się do kata. Kat zapalił pakuły, którymi ręka była owinięta. Przez pół godziny z palącą się ręką oprowadzano skazańca przez miasto. Gdy go z powrotem na stos wprowadzono, twarz jego zbladła, zmarszczyła się, oczy zapadły; postarzał się za tę niewielką chwilę o jakie 30 lat. Podpalono stos... Zaledwie parę głosów krzyknęło: „śmierć heretykowi", ale potem nastała cisza, wśród której słychać było tylko trzask ognia. Kapelan, który towarzyszył wojewodzinie, zawołał ze zgrozą: „ani krzyknął, ani słówka nie wymówił, to zatwardziały zbrodniarz i heretyk!" Wojewodzina, która przez cały czas modliła się z książeczki, rzekła: „Módlmy się za zbawienie jego duszy!" — „Nie można" — odpowiedział kapelan. Wojewodzina posmutniała i zawołała boleśnie: „Nieszczęśliwy — potępiony na wieki!" —„Tak, tak, na całą wieczność wiekuistą" — powtórzył jak echo kapelan.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Tłumy, przypatrujące się temu barbarzyńskiemu widowisku, ożywiły się i rozweseliły, gdy popioły ze spalonego Żyda nabito w klasztorny moździerz i wystrzelono.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    159/159/420

    #bekazkatoli #kosciol #sredniowiecze #katolicyzm #religia
    pokaż całość

    źródło: s.ciekawostkihistoryczne.pl

  •  

    No nie powiem. Mnie przeraża taki fanatyzm i zaślepienie...

    Jeżeli ktoś byłby zainteresowany wpisami od początku (a jest ich już w momencie zatwierdzania wpisu 28 to, TUTAJ znajdziecie 1 wpis. Jeszcze jest szansa nadrobić, gdyż nie jesteśmy nawet w połowie. Zapraszam do obserwowania tagu #mrokisredniowiecza. Jeżeli do końca książki przybędzie jeszcze 60 obserwatorów, to Wy zdecydujecie w ankiecie o kolejnej pozycji jaką chcielibyście, abym pofragmentował. Zapraszam:

    Król Jagiełło nie mógł się zdecydować na żadne mocne postanowienie w sprawie stosunku Polski do Czech, ulegał bowiem wpływom kleru, który wykorzystywał jego strach przed piorunami i zabobonność oraz skłonność do seksualnych lubieżności. Agitowany przez kler Jagiełło przygotowywał wyprawę krzyżową do Czech przeciw husytom, jednak brak pieniędzy, których papież skąpił, przeszkodził w wykonaniu tego planu. Za to papież Marcin V obdarzył szczodrze Jagiełłę listami, które rzucają ponure światło na fanatyzm tego średniowiecznego reprezentanta chrześcijaństwa. Długosz w Dziejach Polski przytacza dosłownie list papieski z roku 1429. W liście tym papież zaklina Jagiełłę na litość i miłosierdzie Jezusa Chrystusa, aby gorliwie i z ochoczym sercem podjął się obrony świętej sprawy przeciw heretykom, celem nawrócenia ich w pokoju albo ukrócenia siłą po nieprzyjacielsku. „A jeśliby trwali — pisze papież — upornie w swoich błędach, nadajemy ci wolność i władzę napadania zbrojno w Naszym i Kościoła imieniu na ich miasta, miasteczka, wsie i włości, zabierania ich w niewolę i wedle brzmienia ustaw kanonicznych prześladowania aż do zagłady." W liście ogłosił papież poglądy moralne, godne zaślepionego nienawiścią fanatyka, dyszącego ślepą i namiętną zawiścią okrutnika, niegodne jednak namiestnika Chrystusowego. „W każdej sprawie — pisał on — gdzie idzie o utrzymanie wiary świętej, godzi się i należy owszem działać i występować nie tylko przeciw umowom i obietnicom, ale nawet przeciw prawom przyrodzonym, krewnemu, bratu, ojcu i synowi, ani może się nazywać zbrodnią, cokolwiek podjęte jest w obronie wiary katolickiej." Według tych poglądów papieskich działali też inkwizytorowie.

    W roku 1437 inkwizycja doznaje pod wpływem biskupa Oleśnickiego dalszego wzmocnienia, gdy na zjeździe w Nowym Korczynie panowie duchowni i świeccy przeprowadzają zawiązanie konfederacji, zobowiązującej do tępienia herezji przy pomocy oręża. Akt konfederacji postanawia, iż gdyby którykolwiek obywatel „chciał wszczynać lub wspierać błędy heretyckie, przeciw takiemu lub takim bez względu na stan, stopień i stanowisko, czy to będzie duchowny, czy świecki, powstaniemy, aby ich wytępić, co przyrzekamy pod wiarą i czcią, wyłączając zdradę i podstęp. A choćby nam lub komukolwiek z naszych byli krewnymi, powinowatymi czy z innych powodów bliskimi, nie będziemy za nimi obstawać, pod wiarą i czcią naszą, ani słowem nie będziemy się wstawiać za nimi, lecz chcemy i przyrzekamy każdego z nich karać."

    Jak takie „karanie" wyglądało, dowodzi wyprawa urządzona przez biskupa poznańskiego, Jędrzeja Bnińskiego, na czele 900 „raubritterów", urządzona na zamek Zbąszyn Abrahama Zbąskiego. Zamek ten zdobyto i uprowadzono z niego do Poznania 5 księży husyckich, których biskup kazał spalić na stosie w Poznaniu.

    145/159/420

    #bekazkatoli #kosciol #bekazprawakow #katolicyzm #sredniowiecze #religia #historia
    pokaż całość

    źródło: static.podkarpackahistoria.pl

  •  

    Szkoda tych husytów ( ͡° ʖ̯ ͡°) Taka wersja 'ultra light' katolicyzmu, ehh... można by się rozmarzyć... Miłego popołudnia :)

    Gdy po bohaterskiej śmierci spalonego w czasie soboru w Konstancji Jana Husa posadami środkowej Europy zatrzęsły wojny husyckie, prowadzone przez lud czeski z Niemcami i hierarchią kościelną, zasady nauk husyckich znalazły wielu wyznawców w Polsce, gdzie hierarchia kościelna, z kardynałem Zbigniewem Oleśnickim na czele, wprowadziła dyktaturę dygnitarzy kościelnych nad sumieniami społeczeństwa. Husytyzm w Polsce był nie tylko ruchem religijnym, ale i antyklerykalnym ruchem politycznym. Z tego to czasu pochodzą legendy o rzekomym napadzie husytów na klasztor jasnogórski w Częstochowie, o jego spaleniu i sponiewieraniu obrazu Matki Boskiej i zrabowaniu kosztowności. Pod wpływem tych bredni tłum w Krakowie urządził w roku 1430 rzeź husytów. Później wyjaśniło się, że napadu na klasztor dokonali polscy szlachcice pod wodzą Jana Kuropatwy i Jakuba Nadobnego, za co odsiadywali karę w wieży zamku wawelskiego.

    Długosz w Dziejach Polski tak streścił nauki husytów:

    „Rzymski biskup wszystkim innym biskupom jest równy. Pomiędzy księżmi żadnej nie ma różnicy. Kapłana nie czyni wyższym godność, ale cnota i zasługa. Dusze z ciał wychodzące natychmiast albo idą na wieczne męki, albo wiekuistą otrzymują szczęśliwość. Ognia czyśćcowego nigdzie nie ma. Próżne są modlitwy i nabożeństwa za zmarłych, wynalazło je łakomstwo księży. Obrazy Boga i Świętych powyrzucać trzeba. Święcenie wody i żegnanie ręką śmiechu są godne. Zakony żebrzące sami czarci wynaleźli. Kapłani powinni żyć w ubóstwie, przestając na jałmużnie. Każdemu powinno być wolno opowiadać słowo Boże. Żaden grzech ciężki, nawet dla uniknięcia większego złego, nie może mieć pobłażania. Kto w śmiertelnym jest grzechu, ten nie może żadnej, ani świeckiej, ani duchownej, piastować godności i podlegać mu nie należy. Bierzmowanie, którego udzielają biskupi, i ostatnie namaszczenie nie należą bynajmniej do sakramentów świętych. Spowiedź tajemna to niepotrzebne plotki, dosyć jest, gdy choć w domu wyznasz przed Bogiem swoje grzechy. Chrzest z rzecznej wody nie powinien mieć żadnych przydatków oleju świętego. Cmentarze niepotrzebne są, wynaleziono je tylko, dla zysku, w każdym miejscu pogrzebać można umarłego. Kościołem Boga najobszerniejszym jest sam świat, ścieśnia Majestat Boski, kto kościoły, klasztory i domy modlitwy buduje, jakby w nich większa miała być dobroć Boska. Kapłańskie szaty, ozdoby ołtarzy, nakrycia, korporały, kielichy, patyny i inne tego rodzaju naczynia żadnego nie mają znaczenia, kapłan może w każdym miejscu i czasie uprzytomnić Ciało Chrystusowe i udzielić go żądającym, dosyć jest, aby wymówił słowo sakramentalne. Wzywanie Świętych, którzy już z Chrystusem w niebie królują, jest daremne i na nic się nie przyda. Odmawianie i śpiewanie przepisanych pacierzy kapłańskich próżno czas zabiera. Żaden dzień nie jest wolny od pracy, wyjąwszy tak zwany dzień niedzielny. Uroczystości na cześć Świętych Pańskich porzucić należy. Posty także przez Kościół nakazane żadnej nie dają zasługi przed Bogiem."

    W roku 1424 Św. Inkwizycja doznaje znakomitego poparcia ze strony państwa w wydanym przez króla Jagiełłę edykcie wieluńskim. W edykcie tym król postanawia „błędy heretyckie zaraźliwe odpędzać od granic", „mieczem je gromić, ku ukaraniu srogością ludzką tych, co się nie lękają cenzur kościelnych".

    #mrokisredniowiecza #bekazprawakow #bekazkatoli #katolicyzm #sredniowiecze #historia #religia
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Heja! Kontynuujemy walkę z heretykami i sekciarzami. Dzisiaj trochę krócej, żeby jutro było trochę dłużej ( ͡° ͜ʖ ͡°) zapraszam:

    W połowie wieku XIII pojawiła się w Polsce sekta biczowników. Nauka i praktyki tej sekty przeszczepione zostały do Polski z Włoch za pośrednictwem Czechów i Niemców. Tysiące wyznawców tej sekty, uznając wojny za karę bożą, dla przebłagania gniewu bożego urządzały publiczne procesje, w czasie których biczami, złożonymi z kilku rzemieni, zakończonych żelaznymi kulami lub kolcami, biczowały się, śpiewając hymny pokutne. Fanatyzm ten uznany został przez Kościół za gorszący. Sektę tę w Polsce władze kościelne wytępiły przy pomocy władz świeckich.

    Za panowania króla Łokietka rozwijała w Polsce działalność sekta włoska „apostolskich braci i sióstr wolnego ducha", zwana także dulcyniatami, od wodza jej Dulcina. Zadaniem tej sekty było naśladowanie życia apostołów i zreformowanie tą praktyką Kościoła. Papież, Klemens V, ogłosił nawet krucjatę przeciw tej sekcie, uznanej za heretycką, a Dulcin i jego towarzyszka, Małgorzata, zostali spaleni na stosie. Biskupa krakowskiego, Muskatę, posądzał papież, Jan XXII, o zbyt powolne tłumienie tej sekty i listami zachęcał go do gorliwego jej tępienia, i właśnie przy tej okazji wznowił w roku 1318 w Polsce Św. Inkwizycję. Inkwizytorem w diecezji krakowskiej był Mikołaj, franciszkanin z Krakowa, a w diecezji wrocławskiej Peregrin, dominikanin z Opola. Zwłaszcza ten ostatni inkwizytor spalił wielu dulcyniatów w Świdnicy, Wrocławiu i innych miejscowościach na Śląsku.

    Inkwizycja ta zabrała się następnie do tępienia sekty beginek. Był to rodzaj zakonu żeńskiego, którego rozmyślania i marzenia nie podobały się hierarchii kościelnej. Sektę tę zaprowadziła w Polsce Jadwiga, żona króla Łokietka, osadzając ją w Sandomierzu. Podobna do beginek była sekta męska begardów, przeciw którym nawet w roku 1330 ustanowiono specjalny trybunał inkwizycyjny. Dużo kłopotu miała inkwizycja z naukami Piotra Jana Piraneńskiego. Walczyli z nim i jego sektą inkwizytorzy: Konrad i Piotr z Krakowa, Szwenkenfeld ze Świdnicy, Jan Chryzostom z Poznania i Wacław z Wrocławia. Nienawiść była tak straszna, że inkwizytorzy kazali nawet rozkopać grób Piraneńskiego i zwłoki jego spalić na stosie.

    140/159/420

    #mrokisredniowiecza #bekazkatoli #kosciol #sredniowiecze #bekazprawakow #wiara
    pokaż całość

    źródło: static.polityka.pl

  •  

    Witam przy kolejnym odcinku mody na średniowiecze ( ͡° ͜ʖ ͡°). A Wy jakie mieliście obyczaje przy wstępowaniu do swoich sekt? Równie pokręcone co stedingowie? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Zapraszam:

    Istny szał, jaki na zachodzie Europy opanował zakonników reguły św. Franciszka i św. Dominika w tępieniu herezji ujawniał się w mnóstwie wyroków trybunałów Św. Inkwizycji, kierowanych przez tych zakonników. Ten obłędny fanatyzm przedostał się też do Polski. Organizacja zakonów miała charakter międzynarodowy, a wymiana między nimi ludzi i poglądów, naśladownictwo praktyki należały do zjawisk codziennych. Nic więc dziwnego, że i praktyki inkwizycyjne w Niemczech, Francji, Hiszpanii były naśladowane także w Polsce.

    Polska obdarzona została w roku 1257 przez papieża Aleksandra IV Św. Inkwizycją. Odtąd, do roku 1570, urzędowali w Polsce inkwizytorowie. Wprowadzenie do Polski Św. Inkwizycji oznaczało nic innego, tylko zmianę kościelnej procedury karnej. Dawniej sądy kościelne sprawowały sądownictwo według zasad prawa rzymskiego, na którym wzorowało się prawo kościelne. Wdrożenie procesu następowało na podstawie pisemnej lub protokolarnej skargi, proces toczył się w granicach tej skargi, za skargę zaś swą był skarżący odpowiedzialny wobec oskarżonego. Postępowanie sądowe w procesie kanonicznym było ustne i publiczne, przyznanie się zaś oskarżonego, które uchodziło za najważniejszy dowód w procesie — za „królową dowodów" — nie mogło być wymuszane, aby mogło przedstawiać wartość dowodową. Kościelne sądy inkwizycyjne stosowały procedurę całkiem odmienną. Rolę odpowiedzialnego w procesie kanonicznym oskarżyciela pełnili w procesie inkwizycyjnym szpicle, prowokatorzy, denuncjanci, których nazwiska były pod ochroną tajemnicy urzędowej i nigdy ich oskarżonemu nie wyjawiano. Przewód sądowy odbywał się tajnie, a nazwiska świadków, obciążających oskarżonego, trzymane były również w tajemnicy. Stąd to na sejmach polskich oburzenie, że sądzi się „w piwnicach biskupich".

    Dowód z przyznania się oskarżonego w procesie inkwizycyjnym wolno było uzyskiwać w drodze wymuszenia przez zastosowanie tortur. Wszystkie czynności procesowe, jak oskarżenie, śledztwo, przeprowadzenie rozprawy i wyrokowanie, sprawował jeden i ten sam sędzia — inkwizytor.

    Do dnia dzisiejszego fanatycy wyznaniowi posługują się w stosunku do wyznawców innych religii obelgą „kociarze". Obelga ta przedostała się do Polski z Niemiec, a źródłem jej jest bulla papieża, Grzegorza IX, wydana w roku 1233 przeciw niemieckiej sekcie stedingów. Papież przedstawił w swej bulli stedingów jako stowarzyszenie mające na celu kult diabła.

    Przyjęcie do tego stowarzyszenia odbywać się miało według ceremoniału tak przez papieża opisanego: „Kiedy nowicjusz ma być przyjęty i wejść po raz pierwszy do tej szkoły wyrzutków, wtedy pojawia się w ich gronie żaba, także ropuchą nazwana, i wtedy jedni składają ohydny pocałunek na jej tyłku, drudzy wylizują jej z pyska pianę. Bywa ona czasami zwyczajnej wielkości, czasami jak kaczka lub gęś, ale też czasem tak wielka jak piec. Po tej ceremonii pokazuje się człowiek dziwnej bladości, z czarnymi oczyma, tak wynędzniały i chudy, że zdaje się, jak gdyby wcale nie miał ciała i jakby sama skóra wisiała na jego kościach. Gdy go nowicjusz pocałuje, co zrobić musi koniecznie, poczuje od niego zimno jakby z lodu i natychmiast straci pamięć nawet wiary katolickiej. Po czym rozpoczyna się rozpustna biesiada bez światła, bez względu na płeć i pokrewieństwo, przy końcu której pojawia się znowu kot czarny z podniesionym w górę ogonem, a wszyscy przytomni całują go pod ten ogon." Echo tej bulli papieskiej, streszczające się w jednym jedynym dla „wtajemniczonych" treściwym słowie „kociarze" (kacerze), daje się jeszcze dziś słyszeć w Polsce, chociaż tutaj sekty kociarzy — stedingów nie było.

    139/159/420

    #mrokisredniowiecza #bekazprawakow #bekazkatoli #sredniowiecze #kosciol
    pokaż całość

    źródło: 3.bp.blogspot.com

    •  

      @PucekLucek:

      Trzeba dodać ze źródła: Wbrew Bogom, czyli od magii i religii do metody naukowej. Krzysztof Dołowy

      "Silne tendencje antyklerykalne polskiej szlachty sprawiły, że Kościół był skupiony na obronie swoich praw gospodarczych. Szlachta domagała się na przykład wydania zakazu odwoływania się od wyroków sądów krajowych do papieża, pod karą konfiskaty majątku. Święta Inkwizycja była w ówczesnej Polsce bezzębna. Ostatecznie odebrano jej prawo sądzenia przedstawicieli szlachty w 1562 roku, a trzy lata później wręcz zakazano działalności"

      Nie było w sumie tak najgorzej. Mam wrażenie, że szlachta mocno udawała religijność, że inaczej nie wypadało.
      pokaż całość

  •  

    Witam nowych obserwatorów! oraz mojego wiernego fana @Abstrakt (。◕‿‿◕。) Tą częścią książki kończymy rozdział Tumultów i od jutra wkraczamy w "Kacerze". Mam nadzieję, że dzisiejsze fragmenty dostarczą małej dawki wiedzy i zachęcą do historycznych poszukiwań na własną rękę, np. pod hasłem Konfederacja Barska. Nieudolność porwania króla Stanisława Augusta skończyła się ścięciem kilku katolickich łbów i emigracją m. in. Pułaskiego, który został bohaterem walk o wolność i niepodległość w USA. Zapraszam do obserwowania #mrokisredniowiecza i do małej lektury:

    Przed każdym sejmem czy sejmikiem przypuszczano z ambon generalne szturmy do sumień szlachty, aby nie ważyła się żadnych praw innowiercom (czyli dysydentom) przyznawać, i zachęcano ją, by jeszcze te resztki praw, jakie innowiercy posiadali, im odebrała.

    W roku 1717 szlachta przeprowadza zakaz sprawowania innowiercom nabożeństw publicznych i budowania nowych świątyń. W roku 1718 wyrzuca z sejmu posła ziemi wieluńskiej jako protestanta. W roku 1733 i w 1736 na sejmach przeprowadzono ustawę zabraniającą innowiercom zasiadania w sejmie i w trybunałach oraz sprawowania innych urzędów. Szlachcic-katolik pozazdrościł równouprawnienia szlachcicowi-niekatolikowi, spychając go na stanowisko takie w państwie, jakie miał wówczas chłop lub Żyd. Nietolerancyjne stanowisko szlachty ujawniło się też na sejmach w latach 1764-1766, gdzie posłowie szlacheccy, wrzeszcząc całymi godzinami przeciw projektom tolerancyjnym, robili wrażenie nieprzytomnych wariatów. Krakowski biskup Sołtyk, który w sejmie komenderował wrzeszczącym tłumem szlacheckim, oponując przeciw dopuszczaniu dysydentów do sejmu układał się poza plecami tępych, fanatycznych i reakcyjnych posłów z ambasadorem rosyjskim, Repninem, któremu przyrzekał uwzględnienie żądań mniejszości wyznaniowej pod warunkiem, że utrzymane zostanie w Polsce... liberum veto!

    Ciemne narzędzia w ręku siewców anarchii okazały się jednak bohaterami na małą skalę. Dopuściwszy obce państwa do mieszania się w wewnętrzne spory wyznaniowe, ustąpiły pod ich naciskiem. Tego, czego ci wychowankowie jezuitów nie chcieli dać innowiercom w roku 1764 dobrowolnie, w poczuciu obywatelskiej sprawiedliwości, dali im w roku 1768 pod naciskiem obcych bagnetów, a potwierdzili na sejmie rozbiorowym w roku 1773.

    W dniu 5 marca 1768 roku sejm uchwalił i zatwierdził akt o równouprawnieniu dysydenckich wyznań z katolicyzmem. Nie było to uprawnienie pełne, albowiem wiara rzymskokatolicka miała być wieczyście panującą, na tronie polskim zasiadać mógł jedynie król wyznający religię katolicką, a kto by proponował wybór króla inną religię wyznającego, miał być uznany za wroga ojczyzny. Przejście z katolicyzmu na inne wyznanie miało być traktowane jako kryminalny występek i karane wygnaniem z państwa. Odtąd nie wolno było nazywać innowierców-chrześcijan heretykami, odszczepieńcami i schizmatykami. Wiara ich nie mogła być nazywana sektą czy herezją.

    Innowiercom, urzędowo nazwanym teraz dysydentami, miały być zwrócone pozabierane cerkwie, zbory, szpitale wraz z ich funduszami. Dawny obowiązek opłacania należytości stułowych przez dysydentów także proboszczom katolickim został zniesiony. Zakazano księżom pobierać datki od szlachty, mieszczan i chłopów-dysydentów. Zwyczaj kolędowania przez kler katolicki w domach dysydentów skasowano, jak i zwyczaj uzyskiwania biletów (pozwoleń) dla sprawowania obrządków swojej religii, np. pozwoleń na zawarcie związku małżeńskiego. Zatrzymano tylko obowiązek płacenia dziesięciny. Przyznano dysydentom wolność budowania świątyń, dobierania duchownych, wolność obrządków, a także drukowania książek do nabożeństwa, bo tych im w kraju nie wolno było drukować. Małżeństwa między osobami różnej religii nie miały być nikomu bronione. Również innowiercy nie mogli być przymuszani do obchodzenia świąt katolickich. Wiele też innych postanowień regulowało samorząd kościelny, usuwając z dotychczasowej praktyki przeżytki średniowiecza. Co prawda, ten akt tolerancji wymuszony został na sejmie rozbiorowym naciskiem carowej rosyjskiej i królów: pruskiego, duńskiego, angielskiego i szwedzkiego.

    Prawo to kładło kres gwałtom w polskich stosunkach międzywyznaniowych. Przez kler zostało przyjęte z nienawiścią, która wyładowała się w paszkwilach, kierowanych także przeciw królowi Stanisławowi Augustowi. Jeden z takich paszkwilów, znaleziony na strychu dworku w Kleczy, nawiązując do dnia 5 marca 1768 roku, kiedy sejm ratyfikował prawa dysydentów, nazywa to „pogrzebem wiary", króla „bezbożnym Julianem", który „sprzedał wiarę", a mógł sobie wywracać prawa i odmieniać rządy państwa, nie tykając wiary, bo „wywracając Rząd Polski wina nie tak sroga".

    Namiętności wyznaniowe i fanatyzm ustąpiły dopiero wówczas, gdy po rozbiorze Polski przyszła refleksja, do jak strasznej katastrofy państwowej doprowadziło jezuickie kierownictwo sumień i mózgów, a tym samym i politycznych poczynań szlacheckich „czynnych katolików". Opieranie spraw państwowych na gruncie wyznaniowym było jednym z największych błędów polityki szlachecko-klerykalnej. Zapominano, że Polska była państwem wielowyznaniowym, a nie wyłącznie katolickim. Oddanie jednemu wyznaniu panowania nad innymi, czyli uczynienie z katolicyzmu „wyznania panującego" nad sumieniami reszty, zraziło do Polski nie tylko miliony ludności krajowej, ale także liczne narody w świecie.

    Polska szlachecka ginęła, los jej jednak nikogo w świecie nie wzruszał, bo widziano w niej przeżytek nietolerancji i fanatyzmu.

    #bekazkatoli #sredniowiecze #katolicyzm #bekazprawakow #historia
    pokaż całość

    źródło: historiaposzukaj.pl

  •  

    Jest progres, dzisiaj trochę wcześniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam do obserwowania tagu #mrokisredniowiecza oraz lekturki ʕ•ᴥ•ʔ

    W XVII wieku tumultów antysemickich zbyt wiele w Polsce jednak nie było. Jest tu widoczny, zbawienny dla Żydów, wpływ ojców jezuitów na tłumy. Rozruchy, gwałty i tumulty tam tylko powstały, gdzie tego oni chcieli. Nie tylko jezuitów, lecz i inne zakony łączyły z Żydami interesy pieniężne. W jednych miejscowościach Żydzi klasztorom pożyczali pieniądze, w innych zaś oni byli dłużnikami bogatych zakonów. Ponadto Żydzi, mając szeroki samorząd, opodatkowywali się sami na utworzenie funduszów korupcyjnych, na opłacenie dzierżycieli władzy, którzy ich przed napastliwością tłumów ochraniali. Interesy pieniężne, jakie polscy jezuici prowadzili z Żydami, ujawnione zostały w roku 1773, gdy rządy polski i austriacki — który zajął Galicję — przeprowadzały zniesienie zakonu jezuickiego. Pieniądze te przeznaczone zostały po skasowaniu zaboru na fundusz edukacji narodowej, a sejm pozwolił kahałom zaciągnąć do tej wysokości pożyczki na spłacenie długów u jezuitów z prowincji litewskiej. Również w b. zaborze pruskim wykryto, że Żydzi mieli pożyczki od jezuitów z Bydgoszczy i z Wałcza oraz od innych klasztorów bydgoskich.

    Tak interes wierzyciela, jak i dłużnika wymagał zapewnienia dla obu stron bezpieczeństwa i spokoju, dzięki zatem cudownej mocy pieniądza i kredytu Żydzi mniej byli narażeni na ataki rozwydrzonego pospólstwa. Zwykle kończyło się na tłuczeniu ich kijami lub smarowaniu błotem.

    Podkomorzy Mikołaj Radoliński, właściciel miasteczka Skocków, skazał rabina i 11 Żydów spośród starszyzny na kary pieniężne i więzienie, że urządzili sobie procesję publiczną z kapelą, moździerzami i światłem do bóżnicy, pospólstwo zaś żydowskie musiało przez tydzień stać z odkrytymi głowami przez cały dzień na rynku.

    Byli jednak i tacy dzierżyciele władzy patrymonialnej, którzy tępili napady na ludność żydowską. Księga gromadzka wsi Ponikwi, należącej do zamku zatorskiego, wspomina o sprawie niejakich Byrskich, którzy napadli na drodze i „urządzili eksces z Żydami" w roku 1766. Z nakazu zwierzchności zamkowej nie tylko ukarano sprawców napadu, lecz jeszcze zarządzono przymusową sprzedaż ich majątku celem pokrycia szkody wyrządzonej Żydom.

    Najlepszym jednak środkiem uspokajającym awanturujących się żaków były wymuszone przez nich na Żydach okupy, nazywane kozubalcami, z których utrzymywali się w szkołach. Opłatę tę nazywano też z żydowska rebochem, z czego urobiono wyraz „rebucha" na oznaczenie każdego okupu i datku uiszczanego przez Żydów.

    Z ekscesów i tumultów jezuici mogli być zadowoleni. Sprawdzali bowiem przy tej sposobności, że dzięki ich naukom i wychowaniu panowanie nad umysłami i duszami tłumów szlacheckich i dygnitarzy państwowych już do nich należało.

    Kler uczynił z tępienia wyznawców innych religii program polityczny. Udało się mu program ten narzucić szlachcie przede wszystkim przez wychowywanie jej w szkołach, a następnie za pośrednictwem konfesjonału i ambony. Propagandę politycznej i wyznaniowej nietolerancji prowadziły głównie zakony. Do celu tego służyły misje. Na misje takie zjeżdżało się po kilkunastu księży, a trwały one nieraz 5-6 tygodni. Zjeżdżała się na nie szlachta szaraczkowa z dalekich okolic. „Pospólstwa" nie było wiele, gdyż musiało pańszczyznę odrabiać.

    128/136/420

    #bekazkatoli #bekazprawakow #kosciol #sredniowiecze
    pokaż całość

    źródło: extrawalcz.pl

  •  

    Późno, ale jest! Historia Janusza Radziwiłła. Niezły cwaniak z niego był, trzeba przyznać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam do obserwowania #mrokisredniowiecza. Jeżeli uda się zdobyć 100 obserwatorów do końca książki, to na użytek Wasz i #gruparatowaniapoziomu pociągnę to dalej i to Wy będziecie mogli dokonać wyboru kolejnej pozycji jaką chcielibyście abym streścił we fragmentach ( ͡º ͜ʖ͡º) Brzmi dobrze? Mam nadzieję. Książki także nie byle jakie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam:

    Głośnym na cały kraj stał się "eksces przeciw niebu" hetmana polnego litewskiego, księcia Janusza Radziwiłła, protektora kalwinów.

    W dniu 9 maja Roku Pańskiego 1647 od niezwykłej sprawy zaczęły się obrady sejmu walnego.

    List od biskupa wileńskiego był czytany z wielkim uszanowaniem, pełen żalu i skarg przeciw polnemu hetmanowi litewskiemu, w którego dobrach krucyfiksy od dawnych lat postawione, tymi dniami zostały wywrócone.

    Po przeczytaniu listu poseł Jewłaszewski odczytał instrukcję sejmikową, w której domagano się wytoczenia procesu Radziwiłłowi.

    Tak zaczęła się gwałtowna zwada między posłami. Poseł ze Żmudzi wołał:

    - Kto grzeszy przeciw obrazowi, przeciwko temu grzeszy, kogo obraz reprezentuje!
    - Bardziej ubolewam nad sprawą Radziwiłła, niż nad Boską! - wyraził się poseł, sędzia z Lidy, na co posłowie Mazurowie, najgorliwsi katolicy w Polsce, zerwali się z miejsca i wrzeszczeli:
    - Zbluźnił, sądzić go trzeba! Nie powinien mieć wolnego głosu, gdyż przeciwko Bogu mówił!

    Poseł z Oszmiany prosił, aby z ta sprawą zaczekać na przyjazd Radziwiłła. Jednak poseł z Brześcia Kujawskiego nie zgodził się na taką zwłokę:

    - Znajdują się tacy - mówił - którzy dbają o respekt ludzki niż o krzywdę Boga, przez którego królowie panują i królestwa stoją. Gdyby to który pleban przedkładał, mogłaby być jeszcze jakaś wątpliwość, ale teraz, gdy sam biskup o tym świadczy, jako mamy wątpić?"

    Na drugi dzień znów tą samą sprawą zatrudniali się posłowie. Luteranie i kalwini chcieli sprawę odroczyć do przyjazdu na sejm hetmana Radziwiłła. Na to wielu innych deklarowało się, że od natychmiastowego załatwienia sprawy żadną miarą nie odstąpią._

    - Książę Radziwiłł jest winien albo niewinien, jeśli jest winien, czemu go zaraz nie sądzić? Jeśli jest niewinien, toć wy mu krzywdę czynicie, którzy nie chcecie, aby jego niewinność się pokazała.

    Marszałek znów wybiera się z relacją do króla, ale przytrzymuje go jakiś poseł innowierca, wskazując przeszkody formalne naznaczenia inkwizycji. Jeszcze 18 maja wrócili posłowie do tej samej sprawy, ale gromada posłów desydenckich odrzucała wszelkie projekty ułagodzenia sprawy. Wreszcie zjawił się "heretyk" - Janusz Radziwiłł.

    Jakkolwiek posłowie mazurscy bardziej się „armowali" w sprawie Boskiej przeciwko gwałcicielom, kalwin Janusz Radziwiłł „zwąchał się" z katolikiem Albrechtem Radziwiłłem i obaj postanowili sprawie łeb ukręcić. Uzgodnili plan akcji. Nakaz Radziwiłła, wyrzucenia krzyżów i obrazów przydrożnych, przedstawiony został jako zwykłe zniesienie znaków granicznych, które nie w tym celu nakazał, aby Chrystusowi obrazę czynić, ale aby plebani takimi znakami w dobrach jego granic parafii nie oznaczali. Dlatego nakazał też mieszczanom, którzy te „znaki graniczne" wystawiali, aby je w nieobecności jego „zrzucili". Sprawa wywołała tak wielkie rozognienie, że groziło to zerwaniem sejmu przez posłów innowierców, albowiem Radziwiłł miał w nim sporą liczbę przyjaciół-dysydentów. Kanclerz litewski, książę Albrecht Radziwiłł, stryj księcia Janusza, interweniował u króla o załagodzenie sprawy. Przyprowadził też do króla biskupa wileńskiego. Król załatwienie sprawy wziął na siebie.
    Janusz Radziwiłł zachował się wcale nie po książęcemu. Na sejmie nie przyznał się, że kazał krzyże usunąć, ale oznajmił, że w tym poddani jego przewinili i że ich ukarze „jako należy na pana, gdyż ma prawo na nich i od Boga, i od natury pozwolone". Poseł oświęcimski, Koryciński, zareagował na to oświadczenie słowy: „Wara! Bóg widzi, jako książę Radziwiłł ma karać poddanych, jeśli on to sam kazał uczynić, jako marny z instancji biskupa i z relacji plebana informacją?" Na drugi dzień, zaledwie marszałek wystąpił z projektem odrzucenia i powierzenia sprawy gorliwości królewskiej, wysuwa się kanclerz kapituły wileńskiej, z proboszczem parafii zabłudowskiej, trzymając w ręce połamane drewna, prosi o audiencję, a otrzymawszy ją przedkłada skargę, że książę Radziwiłł w swoich dobrach nie pozwala postawić krzyżów, wiatrem obalonych. Okazując ułomki tych krzyżów, rzekł: „Ponieważ Chrystus nie ma miejsca w dobrach księcia Radziwiłła, przynajmniej niech tu ma miejsce." A na to pleban zabłudowski, który „na dwóch stołkach siedział", rzecze: „Książę Radziwiłł jest moim dobrodziejem i często mnie do swego zaprasza stołu, krzyże zaś poupadały od wiatru."

    Za wdaniem się królowej, doszło do zgody między biskupem wileńskim a Radziwiłłem o tę tragedię krzyżową. Pośrednikiem w zawarciu ugody był biskup żmudzki, Tyszkiewicz. Warunki ugody nie były ciężkie. Radziwiłł miał publicznie przeprosić biskupa wileńskiego, Wojnę, obiecując na tym miejscu, gdzie był krzyż z rozkazu jego obalony, „inną piękną passją z muru wystawić". Pozwolił też Radziwiłł w dobrach swoich, Kiejdanach, procesję katolicką wiecznymi czasy odprawować, dotychczas bowiem na Boże Ciało nie pozwalano na odbycie procesji. Na miejscu zaś przestępstwa, w Śwadościach, obiecał dać 6000 złotych na murowanie kościoła. Nuncjusz papieski zgodę tę między księciem kalwinem a katolickim biskupem zatwierdził. Tak zakończyła się „sprawa o krzywdę Boską" i o „eksces przeciw niebu", która tyle wywołała zamieszania w izbie poselskiej i w senacie.

    122/136/420

    #bekazkatoli #kosciol #sredniowiecze #historia #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Słowiański amulet łowcy – niezwykły średniowieczny artefakt! Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6171503/slowianski-amulet-lowcy-niezwykly-sredniowieczny-artefakt/

    Z cyklu; Niezwykłe zabytki… pochodzący z około XI-XIII wieku wschodniosłowiański amulet myśliwego, podobne od lat znajduje się na terenach dawnej Rusi Kijowskiej – czym tak naprawdę były i do czego służyły?

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #slowianie #artefaktnadzis #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #kultura #rodzimowierstwo #ukraina #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #zabytki #mysliwi #polowanie #archeologia #religia #sredniowiecze #poszukiwacze #wykrywaczmetalu
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    1180 + 1 = 1181

    Tytuł: Katedra Marii Panny w Paryżu
    Autor: Wiktor Hugo
    Gatunek: powieść historyczna
    Ocena: 10/10

    Klasyczna powieść Wiktora Hugo, francuskiego pisarza epoki romantyzmu, w Polsce głównie kojarzonego z filmu animowanego Dzwonnik z Notre Dame, który luźno nawiązuje do Katedry Marii Panny. Autor pisał tę książkę w wieku 28 lat w czasie tzw. rewolucji lipcowej, która wpłynęła w pewien sposób na zawartą treść.

    Oś wydarzeń stanowi poruszająca i dziwaczna historia miłosna, ale czasami można odnieść wrażenie, że jest ona tylko tłem dla ukazania realiów późnego średniowiecza we Francji, głównie z perspektywy mieszczan Paryża. W powieści znajdziemy również m.in. plastyczne opisy miasta, budynków, pouczające refleksje filozoficzne, ciekawych i niejednoznacznych bohaterów, krytykę różnych patologii nękających pospólstwo np. ułomności wymiaru sprawiedliwości i obłudy duchowieństwa.

    Podsumowując, powieść czytało mi się bardzo dobrze, zdarzyło mi się przy niej śmiać i uronić łzę. Już dawno nie czułem się tak zaangażowany w to, co czytam. Myślę, że wiele osób może znaleźć coś ciekawego i wartościowego w tej lekturze, mi się podobało wszystko, dlatego daję 10.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #historia #sredniowiecze
    pokaż całość

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl

  •  

    Pamiętacie ten wpis z gorących o Kanadzie, gdzie w komentarzach ludzie przesiąknięci propagandą ze stron narodowokatolickich pisali że chrześcijaństwo było wprowadzone pokojowo, chroniło nas przed byciem niewolnikiem u Araba i nie było wielkiej reakcji?

    zachwycony był Thietmar edyktem wydanym przez księcia Bolesława dotyczącym cudzołożników. Z drugiej strony trudno mu się dziwić - treść wspomnianego aktu brzmiała: „[cudzołożnika – K. K.] prowadzi się na most targowy i przymocowuje doń, wbijając gwóźdź przez mosznę z jądrami. Następnie umieszcza się obok ostry nóż i pozostawia mu się trudny wybór: albo tam umrzeć, albo obciąć ową część ciała”.

    No ale z drugiej strony to poważny grzech, cudzołóstwo. Za złamanie postu Bolesław Chrobry kazał jedynie wybijać ludziom przednie zęby.

    Ale grunt, że zamiast do niewoli arabskiej polski protochłop trafi do niewoli na własnej ziemi, charując na kościół za darmo.

    #poganstwo #bekazkatoli #bekazprawakow #neuropa #historia #sredniowiecze
    pokaż całość

    źródło: opolczykpl.files.wordpress.com

    •  

      @Wrytra: Porypało ci się z Głogowem 1109, Niemcy używali dzieci oddanych im jako zakładnicy jako żywe tarcze.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Głogowa

      Henryk zgodził się na pięciodniowy rozejm, w czasie którego obrońcy mieli uzyskać od Bolesława Krzywoustego zgodę na poddanie się. Na poręczenie rozejmu głogowianie wydali zakładników pod warunkiem, że „niezależnie od tego, czy pokój zostanie zawarty, czy odrzucony, odzyskają swoich zakładników”. W czasie rozejmu załoga poprawiła umocnienia i nawiązała łączność z Bolesławem. Ten nie zgodził się na kapitulację i nakazał bezwzględną obronę Głogowa. Utrata grodu mogła bowiem zdecydować o porażce w całej wojnie. Zagroził wręcz, że ci, którzy poddadzą twierdzę, zostaną powieszeni[7] lub ukrzyżowani[11]. Wówczas król niemiecki, łamiąc warunki umowy, kazał przywiązać zakładników do machin oblężniczych w przekonaniu, że obrońcy nie odważą się do nich strzelać. Jednak beznadziejne położenie załogi grodu sprawiło, że „grodzianie nie oszczędzali własnych synów i krewnych bardziej więcej niż Niemców i Czechów”[7]. We wrześniu do sił niemieckich dołączyły posiłki czeskie pod wodzą Świętopełka, o czym wspomina czeski kronikarz Kosmas z Pragi. Oblężenie trwało przez wiele dni i było przygotowane z wielkim rozmachem. Zbudowano dużą liczbę machin oblężniczych i usypano wał ziemny, spoza którego ostrzeliwano Głogów. Wojska niemieckie, mające sporą praktykę w zdobywaniu twierdz, liczyły na szybkie poddanie grodu. Ponieważ to nie następowało – przeprowadzony został pierwszy szturm. Głogowianie przy pomocy machin wojennych desperacko odpierali ataki. Na głowy napastników wylewano gorącą smołę i wrzątek, zrzucano lub staczano ciężkie belki, a przy pomocy haków odpychano drabiny szturmowe[1]. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #sredniowiecze

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów