•  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak się wyprowadzić od rodziców wcześniej niż przed 30? Mam 21 lat zarabiam 2k na miesiąc z perspektywą na 2500-2700 w najbliższym czasie ale to i tak nie są jakiekolwiek pieniądze żeby żyć na normalnym poziomie. Jak zacząłem liczyć ile bym potrzebował żeby się samemu wyprowadzić to mi wyszło około 4000-4500zł netto a średnio to widzę żebym osiągnął takie pieniądze np do 23-25 roku życia czyli max w jakim chciałbym się wyprowadzić. Liczyłem to w taki sposób: Około 2000 za mieszkanie około 40-50m2 jakieś 500 zł na jedzenie 300zł na przyjemności typu wyjście na piwo czy do restauracji czy innego mcdonalda 100zł na oc, z 100-200zł na abonamenty (telefon, internet i coś się jeszcze znajdzie jakaś siłownia czy fryzjer) 300zł na ubrania żeby nie kupować nowych ubrań raz na rok tylko móc kupić sobie raz w miesiącu dosłownie jakieś nowe spodnie bluze i ze dwie koszulki i chciałbym odkładać jakieś 500-700zł w miesiącu na przyszły rozwój jakiejś działalności czy ogólnie na wydatki nieprzewidziane. Wychodzi 4000 gdzie nie uważam tego za nie wiadomo jakie życie w luksusach. Nie ma tu kupowania drogich komputerów telefonów a o samochodach to już w ogóle nie mówię. A i do pokoju się nie chcę wyprowadzać bo nie widzę sensu wyprowadzać się z pokoju u rodziców do pokoju u obcego bo nic się nie zmienia.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: weź leasing na nowy ciągnik z przyczepą zatrudnij ziomka i płać mu tyle żebyś przynajmniej na zero wychodził. jak się leasing skończy sprzedaj ciągnik i przyczepę

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: a jak nie to podobno budownictwo znowu rusza winc rób se kursik z jakiegoś dźwigu, kopary czy innego pojazdu i tyle a z tym leasingiem to oczywko jeszcze certyfikaty do porobienia chyba około 10 kafli to bedzie

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: rozwiązania są dwa
      1. zarabiać więcej. Tego chyba tłumaczyć nie trzeba
      2. Obniżyć oczekiwania. Tzn. mieszkać w pokoju, zamiast wynajmować mieszkanie, samemu gotować, kupować ubrania w lumpeksie itp.
      Można łączyć 1 z 2 dowolnie.
      Witamy w dorosłości.

    •  

      A i do pokoju się nie chcę wyprowadzać bo nie widzę sensu wyprowadzać się z pokoju u rodziców do pokoju u obcego bo nic się nie zmienia.

      @AnonimoweMirkoWyznania: xDDDDDDDDDDDDD

      Za każdym jebanym razem xD Nigdy nawet nie wyprowadziłeś się od starych, a już wiesz, że to niczego nie zmienia? Zmienia i to dużo, bo czy wynajmujesz pokój, czy mieszkanie, to rachunki i wszelkie opłaty ogarniasz sobie SAM. Sam jesteś odpowiedzialny za dysponowanie swoim budżetem, pilnowanie czy wszystko jest popłacone. Czujesz ten "stres", gdzie jesteś odpowiedzialny za swoje utrzymanie. Poza tym, uczysz się też życia z innymi ludźmi, socjalizujesz się. Wiem, część ma na to wyjebane i chce spokoju, ale jak trafisz na fajnych ludzi, to jest naprawdę spoko, szczególnie, jak masz te 20 kilka lat. No i też zawsze jest to prywatność większa niż w domu, ze starymi. Wracasz sobie o której chcesz, kiedy chcesz, z kim chcesz itd. Jasne, że rodzice mogą ci nic nie mówić, ale prędzej czy później, zawsze się wpierdalają.

      Kolejna sprawa, żarcie 500 złotych xD, a do tego piwo i restauracje za 300 xD? Z 100-200 na abonamenty, w tym karnet na siłkę xD? Z 300 złotych na ciuchy, nowe spodnie i bluzy? Ja wiem, że obecna jakość ciuchów jest tragiczna, ale kurwa bez przesady xD

      Serio, mam wrażenie, że jesteś jakimś bananowym oskarkiem, który jest totalnie odklejony od rzeczywistości. Już z tego powodu warto sobie wynająć pokój i zobaczyć, jak wygląda normalne życie.

      Inb4 ma dziadować i nie mierzyć wysoko.

    •  

      RadosnyRogal: Ale głupoty gadasz. W nie możesz na początku wynająć z kimś mieszkania ? Jak się chce to można się wyprowadzić zarabiając 2 tys na rękę a jak się nie chce to się szuka wymówki by tego nie robić

      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik

    •  

      OP: @bezbekpol: do bananowego oskarka to mi raczej daleko od rodziców nie dostawałem praktycznie nic po za jedzeniem i ubraniami raz na jakiś czas i to było bardziej raz na kilka miesięcy nowe spodnie czy kilka koszulek z hm za 30zł. Jedyne co dostawałem to 50zł na miesiąc na przyjemności i 50zł na bilet na autobus. Jedyny telefon jaki dostałem od rodziców to był sony ericson gdzieś w 4 klasie podstawówki na każdy kolejny sam musiałem zaoszczędzić albo zarobić z komputerami to samo dostałem to na co było ich stać jak miałem jakieś 10 lat i każdą kolejną część musiałem kupować sobie sam. Aktualnie po za jedzeniem nie dają mi praktycznie nic (brzmi trochę jakbym miał buldópy ale nawet nie chcę żeby mi cokolwiek dawali) studia paliwo ubrania abonament za telefon wszystko sam opłacam. Więc po części się czuję urażony twoim stwierdzeniem ale że nie jestem feministką to w sumie wyjebane. Nie wiem co jest dziwnego w żarciu za 500zł 2x dziennie 100g mięsa bo obiad w pracy i obiad po powrocie to w miesiącu daje 6kg mięsa patrząc na średnią cenę 25zł/kg to daje za samo mięsa 150zł 30 jaj tak mniej więcej na miesiąc to koszt około 30zł 4 bułki dziennie licząc 0.3zł za sztuke w miesiącu daje 36zł jakiś ryż/kasza liczac 0.75zł za 100g i że jem tego około 150g dziennie daje 33,75zł doliczmy do tego jeszcze jakiś ser i szynkę łącznie za 50zł za miesiąc, 30zł za wodę w butelkach
      wychodzi łącznie chyba 330zł doliczmy do tego jakieś drobne rzeczy typu przyprawy, jakieś serki etc to można zamknąc się w 350-400zł więc przeliczyłem się o 100zł czyli żaden pieniądz. Lubię od czasu do czasu zjeść coś na mieście i lubię 2-3 razy wyjść ze znajomymi na piwo. Na jednym takim wyjściu potrafi pójść średnio około 50-70zł bo jak się w knajpie kupi z 3-5 piw każde po 7-8zł do tego jakąś pizze czy kebsa i się zbiera i jak pisałem wyżej raz na tydzień wydać 30-50zł jak się do tego doliczy to co pisałem czyli jakiś randomowe jedzenie na mieście bo akurat będę głodny albo będę chciał pójść z kimś na kawę to łącznie bedą z 200-300zł

      Nawet jakby te wszystkie wydatki na jedzenie uciąć o połowę czyli że łącznie z 800zł zeszło by się do 400zł wliczając w to jedzenie na mieście to i tak nie zmienia to faktu że aktualnie wynajem mieszkania we Wrocławiu to koszt około 1700zł plus opłaty

      Co do komfortu mieszkania z rodzicami i że w wynajmowanym pokoju mógłbym robić co chcę to tutaj akurat też mam ten komfort z rodzicami mam na tyle dobre kontakty i na tyle mi ufają że nie martwią się ani nie gadają jak wrócę napruty o 3 w nocy

      Jedyny twój w miarę słuszny argument to ten o "nauce życia" to co pisałes że trzeba pilnować wszystkich rachunków i wszystko samemu załatwiać.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: marcel_pijak}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      2x dziennie 100g mięsa bo obiad w pracy i obiad po powrocie to w miesiącu daje 6kg mięsa patrząc na średnią cenę 25zł/kg

      Słyszałeś o czymś takim jak drób? Zresztą, pozdrawiam z wpierdalaniem mięsa dzień w dzień.

      30 jaj tak mniej więcej na miesiąc to koszt około 30zł

      Tak, chyba nawet nie te z wolnego wybiegu, ale ekologiczne, najdroższe.

      30zł za wodę w butelkach

      Słyszałeś o czymś takim jak filtr do wody, ewentualnie zwykła przegotowana woda? Ostatecznie po prostu kranówa, bo jeżeli nie mieszkasz w lepiance z gówna, to ta woda jest absolutnie czysta?

      2-3 razy wyjść ze znajomymi na piwo. Na jednym takim wyjściu potrafi pójść średnio około 50-70zł bo jak się w knajpie kupi z 3-5 piw każde po 7-8zł do tego jakąś pizze czy kebsa i się zbiera i jak pisałem wyżej raz na tydzień wydać 30-50zł jak się do tego doliczy to co pisałem czyli jakiś randomowe jedzenie na mieście bo akurat będę głodny albo będę chciał pójść z kimś na kawę to łącznie bedą z 200-300zł

      Czytałeś to o czym piszesz w ogóle? Kurwa, wyjścia 2-3 razy na miasto w tygodniu, po 3-5 piw za 7-8 złotych i ty mi mówisz, że nie jesteś oskarkiem i dziwisz się, że to tyle hajsu kosztuje xD?

      I druga sprawa, czyli to o czym pisałem wcześniej. Co miesiąc potrzeba ci nowych spodni, bluzy i koszulek? Poza tym, rozpierdolił mnie ten fragment

      do bananowego oskarka to mi raczej daleko od rodziców nie dostawałem praktycznie nic po za jedzeniem i ubraniami raz na jakiś czas i to było bardziej raz na kilka miesięcy nowe spodnie czy kilka koszulek z hm za 30zł. Jedyne co dostawałem to 50zł na miesiąc na przyjemności i 50zł na bilet na autobus. Jedyny telefon jaki dostałem od rodziców to był sony ericson gdzieś w 4 klasie podstawówki na każdy kolejny sam musiałem zaoszczędzić albo zarobić z komputerami to samo dostałem to na co było ich stać jak miałem jakieś 10 lat i każdą kolejną część musiałem kupować sobie sam. Aktualnie po za jedzeniem nie dają mi praktycznie nic (brzmi trochę jakbym miał buldópy ale nawet nie chcę żeby mi cokolwiek dawali) studia paliwo ubrania abonament za telefon wszystko sam opłacam

      Zdradzę ci sekret; ja miałem nawet gorzej, bo nie pamiętam kiedy w ogóle rodzice cokolwiek mi kupili. Chyba bluzę jak jeszcze miałem 15 lat na święta. Telefony, komputery, auto, prawko, bilety autobusowe, ciuchy, wakacje itd. Wszystko musiałem kupić sobie sam. Pierwszy telefon? W gimnazjum. Pierwszy komp? W liceum, kiedy ludzie normalnie mieli kompy w podstawówce. Więc tak, doskonale wiem jak to wygląda, ale mimo wszystko, nie jestem tak oderwany.

      Nie odmawiałem sobie wyjść ze znajomymi, ale nie chodziłem tak z 2-3 razy w tygodniu do knajp po piwo za 8 zeta. Chodziło się 1-2 razy w tygodniu albo w plener, albo do studenckich knajp na piwo za 4-5 złotych. Tak to KAŻDY patrzał na promocje w sklepie i brał alko zgrzewkami. Żarcie? Kupowałem z promocji i mroziłem, ewentualnie jechałem na kurczaku, który i nie jest tłusty i ma sporo białka i kosztuje kilkanaście złotych za kilogram. Jajka? To samo, czasem kupowałem ściółkowe, czasem z wolnego wybiegu, ale nigdy nie płaciłem tak chorych sum, jak 30/30. Ciuchy? Ostatnio musiałem kupić sobie rzeczy do pracy. Do tej pory kupowałem w H&M czy Reserved jakieś proste, czarne koszulki, ale jakość była cienkiej szmatki, a ceny w granicach 30 złotych za koszulkę. O bluzach nawet nie wspominam. Pojeździłem po innych sklepach i znalazłem w Auchanie czy innym outlecie różne kroje koszulek za 10-15 zeta i z jakością o wiele lepszą niż w sieciówce. A wierz mi, nie jestem wykopkiem, który ubiera byle gówno po taniości. Za 150 zeta wyłapałem 12 koszulek. W domu miałem spokojnie drugie tyle (a nawet więcej), w których mogę wychodzić na miasto. To już masz koszulek więcej, niż jesteś dni w robocie. Spodnie? Po chuj ci 12 par? Bluzy? Po chuj ci 12 bluz, skoro w kilka miesięcy roku ich w ogóle nie nosisz?

      Serio, to są rzeczy oczywiste dla kogoś, kto chociaż trochę sam pomieszkał i ma świadomość, ile to wszystko kosztuje.