•  

    pokaż komentarz

    Naprawdę niezły tekst, zwłaszcza w kontekście prowadzonego przez USA nieustającego dodruku dolarów i stałych nacisków, na EBC, żeby EU zrobiła to samo z euro.

    •  

      pokaż komentarz

      @singollo: Ciekawe, że dostajesz tyle plusów bo jak ktoś zarzuca, że wprowadza się do obiegu miliardy w postaci Bitcoinów bez żadnego pokrycia to większości wykopków piana z pyska leci. A tu proszę, zupełnie odwrotne poglądy.

    •  

      pokaż komentarz

      @m4rc1nk: A co ma piernik do wiatraka? Ilość bitcoinów jest określona z góry (bodajże 21mln), tempo emisji również jest określone (i spadające), a pokrycie ma w tym samym co dolar, euro czy złotówka - na wierze użytkowników.
      Poza tym bitcoin nie ma istotnego wpływu na gospodarkę żadnego kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @singollo: Ale co Wy macie z tymi 21 mln? Jak FED powie, że do 2020 roku wyemituje od tak sobie 300000000000000000000000000000 trylionów dolarów to jest ok? Wiem, że inna skala ale zasada taka sama. Bitcoin narazie nie jest powszechny jako środek wymiany więc nie ma wpływu, ale cel jest taki aby nim był. A to oznacza więcej pieniędzy w obiegu więc koniec końców musi mieć wpływ. Nieduży ale jednak. Jak mówię, chodzi o zasadę. Bitcoiny wprowadzane są do obiegu nie mając żadnego pokrycia w dobrach czy usługach czyli tak samo jak te drukowane przez FED.

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli zakończyłby się dodruk albo bitcoin przejąłby część zasobów usd to ameryka musiałaby się wziąć do roboty. Znów by ruszyły fabryki odciążając trochę chiny i pakistan.

    •  

      pokaż komentarz

      @m4rc1nk: Zasada nie jest taka sama. Po prostu nie da się stworzyć więcej niż 21 mln BTC tak jak nie da się spadać do góry - matematyka i fizyka na to nie pozwala, a ludzie FED-u mogą sobie mówić co chcą. Bitcoin nie jest oparty na czyimś autorytecie, a na matematyce i fizyce.

    •  

      pokaż komentarz

      a na matematyce i fizyce.

      @Isinlor: tej fizyki w bitcoinie nie widzie, matematyka na pewno, ale przede wszystkim podaż i popyt.

      Bitcoin jest dzisiaj tym samym czym zloto, srebro czy kamienie szlachetne w czasach kiedy były tylko błyskotkami. Gdyby te minerały\pierwiastki były tak powszechne jak piasek to nie miałyby praktycznie żadnej wartości.

    •  

      pokaż komentarz

      @wyjalowiony: Ludzie zapominają, że u podstaw ekonomi leżą właściwości fizyczne świata - zasada zachowania energii w szczególności. Złoto nie jest tak powszechne jak np. węgiel ponieważ fuzja innych pierwiastków w złoto wymaga dużych nakładów energetycznych, dlatego tak mało powstało go we wnętrzach gwiazd i supernowych. Ludzie są dzisiaj wstanie tworzyć złoto z "powietrza"! Fizyka jądrowa nam na to pozwala.
      Jak się dobrze zastanowisz to zauważysz, że u podłoży Bitcoina też leży fizyka - praca, moc - to koncepty fizyczne, mające bezpośredni związek z energią. Ekonomia jest wtórna do fizyki.

  •  

    pokaż komentarz

    "Z czasem druk zwiększano w imię pobudzenia gospodarki. Rząd zwiększa wydatki, firmy zyskują nowe zamówienia, bezrobocie spada itd. "
    Druk pieniądza nie oznacza zwiększania deficytu. To dwie osobne kwestie.

    "Niemniej negatywne stopy procentowe utrzymywane w imię pobudzania gospodarki doprowadziły do niemalże całkowitego zniszczenia oszczędności Japończyków."
    Stopy nie były ujemne, żaden bank nie ustawił ujemnych stóp procentowych jeszcze, nominalnych. Realne mogą być ujemne, ale w Japonii nie były.

    "Póki co poprzez zakup większości obligacji przez BOJ udaje się utrzymać niskie stopy procentowe lecz gdy tylko bank centralny straci nad nimi kontrolę, dojdzie do sytuacji, w której większość wpływów podatkowych będzie przeznaczana na spłatę odsetek co w ciągu kilu miesięcy oznacza bankructwo."
    Jest to bzdura winikająca z nierozumienia pojęcia długu i tego, że są jego różne rodzaje. Wewnętrzny, zewnętrzny w walucie krajowej i obcej.
    Potwierdzeniem, że dług Japonii nie straszny są jej bardzo nisko oprocentowane obligacje mimo wysokiego zadłużenia.
    Co do skupowania obligacji przez BoJ to dopiero Abe to zaczął, wcześniej obligacje oprocentowane cały czas były nisko.
    Proszę sobie sprawdzić Bank of Japan balance sheet.

    "Eksperyment, który okazał się totalną porażką przez ponad 20 lat nie robi najwyraźniej żadnego wrażenie na prezesie Banku Japonii."
    Zakończył się klapą, bo polityka monetarna nie była dość luźna, nie że była za luźna. Dlatego właśnie Abe ogłosił nieograniczony skup obligacji aż do wywołania pożądanej inflacji.

    Jeszcze za wcześnie by mówić, czy Abe odniesie sukces czy nie.

    "Ceny w pozostałych grupach wzrosły w wartości dwucyfrowe: dobra przetworzone 22%, urządzenia techniczne 38%, urządzenia elektryczne 46%, a półprzewodniki 59%. [...] Koszty życia dla przeciętnych obywateli znacznie rosną mimo, iż oficjalna inflacja jest bliska zeru. Oszczędności maleją w zastraszającym tempie. Jednocześnie pensje spadają już 16-ty miesiąc z rzędu."
    To urosło, to urosło, a inflacja nie. Znowu spisek z tą inflacją... ludzie jaszczury itp.
    Poproszę dane, a nie pierdololo

    "W najbliższych miesiącach z inflacją oczywiście nie będzie problemu gdyż rząd po raz kolejny zmienił metodologię liczenia pozwalającą na trzymanie się celu BOF na poziomie 2%."
    Ta, bo Japonia miała problem z inflacją i się jej boją i zmienią metodologię by ją ukryć. Jezu co za idiota, ten fragment obnaża go zupełnie. Nie ma pojęcia o czym pisze.
    Japonia chce wywołać inflację, nie ją ukryć, te działania mają na celu jej wywołanie.

    "akcje są w typowej fazie bańki"
    Taaaa... Dla autora pewnie wszystkie jest w fazie banki. Jak ktoś notorycznie omija hossy, to dla niego wszystko jest bańką. Pewnie całą przegapił od 2009. Za to inwestuje w złoto i wypatruje czychającej za rogiem inflacji, która chowa się już prawie 5 lat ;)

    "wkrótce skończą się możliwości sztucznego utrzymywania niskiej rentowność (wysokiej ceny) obligacji Japonii tym bardziej, że wraz z pogarszającą się sytuacją gospodarczą wielu Japończyków dokona sprzedaży posiadanych obligacji."
    dlaczego miałyby skończyć się możliwości kupowania obligacji przez BoJ? Autor pokazuje, że zupełnie nie rozumie tego procesy pisząc takie bzdury.
    Japończycy nie palą się na razie do sprzedawania obligacji, to zdanie jest w ogóle z dupy.
    Nawet jakby sprzedali, BoJ kupi... i co?

  •  

    pokaż komentarz

    Artykuł to trochę bełkot który jedzie na opinii, że każde drukowanie pieniądza jest złe.. Japonia zmagała się ostatnio z deflacją, i ledwo wychodzi na prostą. A czy przypadkiem nie taka (i w sumie tylko taka) jest rola państwowych mechanizmów monetarnych aby ograniczać inflację i deflację nawet według monetarystów i innych Miltonów Friedmanów? ;>

    źródło: euro.bankier.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    ten wykres pokazuje chyba tylko, że jak jest nadmiar gotówki to nikt nie oszczędza

    •  

      pokaż komentarz

      @chavez1: Po to się drukuje pieniądze, żeby nie oszczędzano tylko wydawano. Tak się zwalcza deflację.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: lub też zwiększa inflację, sprowadzając ryzyko hiperinflacji... all in all w Japonii Balcerowicz dawno odszedł

    •  

      pokaż komentarz

      @chavez1: Nie zwiększa inflację tylko w końcu udało się ją wywołać. O inflację to walczyli kilka lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: o .... jaka biedna Japonia, nie mogła sprowokować przez tyle lat inflacji, bo trudno im było w drukarki zainwestować... wg mnie zeszła dekada XXI wieku to był czas kiedy wszyscy wierzyli jeszcze w obecny system ekonomiczny, teraz większość liczy, że padnie, więc dług nie jest kwestią czy jesteśmy go w stanie spłacić, tylko po jakim procencie i czy w przyszłym roku domknie się budżet - takie krótkowzroczne myślenie musi doprowadzić prędzej czy później do tąpnięcia, pytanie tylko czy Ruskie z Chinolami je sprowokują pierwsi niszcząc pojęcie petrodolara, czy Amerykanie sami sobie łeb ukręcą wymyślając jakąś nową wojnę z dyktatorem/terrorystą/zbrodniarzem itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @chavez1: Gospodarki są tak powiązane, że nikomu nie zależy na upadku mocarstw. Żadne mocarstwo nie zbankrutuje dlatego nikt się nie przejmuje długiem. Japonia jest koszmarnie zadłużona ale może sobie drukować kasę tak ja USA. Ostatni kryzys pokazał, że do kryzysu dochodzi kiedy chcą tego rządy. Na razie nie chcą. Mamy hossę więc można sobie zarobić na wakacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII:

      "nikomu nie zależy na upadku mocarstw",

      Świat nie jest dzisiaj jednobiegunowy, Rosji i Chinom nie podoba się, że USA trzyma wszystkich za przysłowiową mordę, kryzys z 2008 był nie tylko efektem pazerności bankowców i derywat, ale przede wszystkim tego co opisano w książce "Currency Wars", czyli zsynchronizowanym ataku na dolara przez kilka państw, które odrzuciły dolara jako walutę rozliczeniową za ropę, a to jest to czego Stany - rząd Stanów Zjednoczonych, bankowcy i inni bogaci ludzie pociągający za sznurki boją się najbardziej, że zielone, mające oparcie w ropie nie są z dnia na dzień w stanie upaść do śmieciowego poziomu, bo każdy kraj na świecie potrzebuje ropy i nie da się zrobić "wakacji od ropy".... więc nie dociera do mnie Twoja wizja, że "rządy nie chcą, to nie będzie".... każdy silny chce wykoleić innego silnego, tylko po to, żeby się nim nie przejmować i zdobywać rynki zbytu, kolonie, kobiety, minerały czy o co tam się walczy. Fajnie jest sobie myśleć, że "bogaty Zachód" ma wszystko przemyślane, poukładane i względnie stabilny cykl koniunkturalny będzie trwał bardzo długo, ale wg mnie tak nie jest, USA i ich poplecznicy stoją na skraju niewypłacalności, wystarczy sprowokować jakieś kosztowne działania wojenne, uciążliwą katastrofę (jak te wiertnie BP), wojnę domową w którymś z państw należącym do tej mozaiki... żeby przyspieszyć ten proces. USA na spółkę z Izraelem robi to non stop w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie - rozmontowuje państwa, które mogłyby popsuć ich plany, myślę, że wkurzony na sankcje "Iran i koledzy" nie będą dłużni. Nie trzymam kciuków za żadną ze stron, im szybciej społeczeństwa zdadzą sobie sprawę, w jakiej zgniliźnie żyją i jak kruche są ich byty, tym większe szanse, żeby zażegnać konflikt na większą skalę, do którego wszystko się może sprowadzać.

    •  

      pokaż komentarz

      @chavez1: USA dawno nie trzyma nikogo za mordę. Wszystkie mocarstwa są swoimi dłużnikami. Chiny są uzależnione od amerykańskiego importu, USA są uzależnione od Chińczyków bo finansują ich dług. Rosja sprzedaje ropę i surowce. Jak ktoś popsuje układankę wszyscy oberwą a kryzys wybuchł bo USA miało w tym jakiś interes. Gdyby nie chcieli to kryzysu na taką skalę by nie było.