•  

    pokaż komentarz

    Pamięta ktoś, że ta baba była twarzą tego szwindla zwanego DasCoin?

  •  

    pokaż komentarz

    Ten kolo z lokami to nie jest czasami prezes firmy sprzedającej bakalie z robakami?

  •  

    pokaż komentarz

    Byl tez taki program Szef jak szpieg. W wersji USA szef oplacal studia, splacal kredyty, placil za wycieczki, awansowal ludzi, pomagal. W wersji PL ktora ogladalem, szef kupil pracownikom nowe ubrania robocze i rekawice do pracy.
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Koleś przychodzi bez patentu i chce pół miliona za 20%. Czyli nie mam nic, ale uważam że pomysł jest wart 2 mln zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kolsky: On nie tylko ma pomysł. Ma też plan, wie jak to wyprodukować, wie ile będzie kosztowało, ma fajnie działający i dobrze przetestowany prototyp, no i do tego ma gotowego pracownika który potrafi takie rzeczy robić (siebie - i jeszcze jednego wujka) i jako współwłaściciel będzie pewnie chętnie pracował za niewielkie pieniądze dopóki bienzes nie zacznie przynosić zysków.
      To sporo. Duuużo więcej niż tylko sam pomysł "zróbmy coś do blokowania okien".

      Faktycznie bez patentu trochę słabo, jeśli nie ma gwarancji że zaraz ktoś inny nie zacznie tego robić taniej. Ale gdyby miał już taką gwarancję, to sam bym chętnie zainwestował w część tego na lepszych warunkach niż ci z programu.
      Choć chciałbym to sobie wcześniej lepiej zbadać, trochę nie rozumiem formuły programu w której ekipa inwestorów ma podjąć decyzję na podstawie kilkuminutowej prezentacji, każdy z nich wyposażony co najwyżej w kartkę, długopis, kalkulator i jakieś kupki gotówki na stolikach - a pomysłodawca ma podjąć decyzję na miejscu na podstawie krótkich negocjacji. Domyślam się że te decyzje nie są wiążące, ale i tak przed składaniem obietnic warto by było omówić jak dokładnie miałaby wyglądać współpraca, dowiedzieć się więcej o procesie produkcyjnym który gość zaplanował, o tym jak wykonał prototyp, sprawdzić czy nie ma już takiego czegoś na aliexpresie za pół dolara i tak dalej.

      pokaż spoiler I zaraz sobie zamówię jedno takie urządzenie (jest link w powiązanych), do drzwi balkonowych które blokuję kapciem ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      pokaż komentarz

      Domyślam się że te decyzje nie są wiążące, ale i tak przed składaniem obietnic warto by było omówić jak dokładnie miałaby wyglądać współpraca, dowiedzieć się więcej o procesie produkcyjnym który gość zaplanował, o tym jak wykonał prototyp, sprawdzić czy nie ma już takiego czegoś na aliexpresie za pół dolara i tak dalej.

      @KEjAf:

      dokladnie tak, dopiero pozniej spotykaja sie podpisac faktyczna umowe i dopiero pozniej ustalane sa szczegolowe warunki oferty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kolsky: w polsce opatentowanie wynalazku to jest droga przez mękę, nie rozumiem jak państwo może utrudniać tak bardzo innowacyjność swojemu obywatelowi.

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: no i się wrypałeś, bo ja co nieco wiem o produkcji takich rzeczy ;)
      Gościu założył kupno wykrojników, ale w tym biznesplanie nie widzę maszyn, linii montażowej, ludzi w tej fabryce. No chyba że chce to robic na zewnątrz, ale wspominał o wynajęciu powierzchni produkcyjno-magazynowej.
      On nie potrafi takich rzeczy robić, on nie ma doświadczenia produkcyjnego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Fabryka to nie jest pieczenie ciasta.
      A prototyp został wykonany innymi metodami niż produkcja seryjna. I nawet nie wiem, że przy zmianie metod produkcyjnych, nagle może się okazać że to nie działa tak jak sobie założyli.
      Drugie, że wartość firmy na prawie 2,5 mln założył, zysk od sztuki 10zł, czyli zwróci się po ćwierć miliona sztuk. Przy 6 mln rynku okien. To chyba co drugi dom musiałby być wyposażony w jedną sztukę, żeby biznes się zwrócił. A co dopiero mówić o przynoszeniu zysków. Nierealne.
      Żyjesz w obłokach. Liczby nie kłamią. A jak widać w powiązanych nie udało mu się opatentować produktu, a biznes nie poszedł (no chyba, że sprzedał patenty). To byłaby wtopa inwestorska.
      Przepraszam, ale wykazałeś się niewiedzą.

    •  

      pokaż komentarz

      no i się wrypałeś, bo ja co nieco wiem o produkcji takich rzeczy ;)

      @Kolsky: ale czemu wrypałeś? Wolę rozmawiać z kimś kto ma ciekawą wiedzę niż z kimś kto jej nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      I nie ukrywam że ja się na takich rzeczach nie znam, opieram się o to co gość powiedział w prezentacji. Powiedział że potrzebuje 500k na start i uruchomienie produkcji i będzie w stanie produkować urządzenie za 17zł/sztuka. Gość nie ma doświadczenia produkcyjnego ale wydaje się ogarnięty i wygląda na to że już sobie to wszystko zaplanował. A gdybym miał faktycznie zainwestować to wtedy bym się zainteresował tym co tam dokładniej jest potrzebne i jak te plany wyglądają (tu niewiele o tym jest).

      Drugie, że wartość firmy na prawie 2,5 mln założył, zysk od sztuki 10zł, czyli zwróci się po ćwierć miliona sztuk. Przy 6 mln rynku okien. To chyba co drugi dom musiałby być wyposażony w jedną sztukę, żeby biznes się zwrócił. A co dopiero mówić o przynoszeniu zysków. Nierealne.
      Żyjesz w obłokach. Liczby nie kłamią.


      Może wiesz coś o produkcji takich rzeczy, ale o liczbach chyba jednak niewiele ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Gdybym ja miał w to inwestować, to tak na pierwszy rzut oka chciałbym żeby gość oddał 49% za te 500k (tak żeby zachował kontrolę nad firmą, bo to jego rzecz - a ja bym nie kupił 49% tylko jakąś ich część, choćby dlatego że nie mam takiej luźnej gotówki, no i to trochę za dużo jajek w jednym - rzeczywiście niepewnym, koszyku). To mniej więcej w połowie pomiędzy tym ile chciał a ile mu dali i wycenia firmę na 1mln.

      Skąd wziąłeś te "6mln rynku okien"? Nie wiem nic o rynku okien, ale jak sobie wpiszę coś o tym w google, to znajduje mi na przykłąd [taką treść]https://www.muratorplus.pl/biznes/raporty-i-prognozy/stolarka-budowlana-rosnie-eksport-okien-i-drzwi-nie-tylko-do-krajow-europejskich-aa-6zNM-gHrN-Cean.html):

      W całej Europie wyprodukowano w 2017 ponad 95 mln okien, w czym 15-procentowy udział miały polskie zakłady.

      Czyli w Polsce wyprodukowano ~14 mln okien i ~80mln w reszcie Europy. Powiedzmy (liczby oczywiście z dupy, ale trudno o inne) że jedno okno na tysiąc wyprodukowane w polsce i jedno okno na dziesięć tysięcy wyprodukowane w Europie poza Polską uda nam się wyposażyć w taki patent i na każdej sztuce zarabiamy 10 zł. Zgoda? Wydaje mi się że to bardzo ostrożne szacunki.

      W takim razie mamy:
      14 mln Polskich okien *1/1000 *10zł = 140k PLN
      80 mln innych okien *1/10 000 *10zł = 80k PLN

      W sumie 220k PLN zysku rocznie.
      Z firmy wycenionek na 1mln. 22% zwrotu. Bardzo dobry wynik!

      No i wydaje się że to 1/1000 Polskich i 1/10 000 Europejskich okien to bardzo ostrożne liczby, przy odrobinie marketingu sprzedawałoby się tego dużo więcej. Gdyby osiągnąć wynik jedno okno na sto w Polsce i jedno na tysiąc w Europie to masz 220% zwrotu rocznie. Prawie jak Bitcoin!

      Kolejną rzeczą której tu nie biorę pod uwagę są stare okna - to można instalować nie tylko w świeżo wyprodukowanych oknach, a tylko takich dotyczą liczby powyżej. Ja na przykład zamówiłem sobie jedno takie (jak pisałem w komentarzu powyżej) z intencją zainstalowania tego w starych drzwiach balkonowych. Jak się sprawdzi to kupię jeszcze jedno do okna w kuchni.

      No dobra, to ile jest w Europie starych okien? Nie mam pojęcia, ale jestem mocno przekonany że więcej niż jedno okno na głowę Europejczyka. Czyli przynajmniej pół miliarda okien w UE. Kolejny wielki kawałek rynku.

      Tyle że wymaga to reklamy, jeśli nikt o tym nie wie to nikt tego nie kupi. Ja się dowiedziałem ze znaleziska na wypoku i zamówiłem, żeby nie podpierać drzwi kapciem, jeśli się sprawdzi, myślę że kupię jeszcze jedno i będę polecał znajomym. A gdyby było dobrze zareklamowane, to myślę że mogłoby luźno trafiać do więcej niż jednego okna na sto.

      No i można to też sprzedawać poza UE. Potencjał jest bardzo duży!

      Przepraszam, ale wykazałeś się niewiedzą.
      Nie ma za co.

      I ja Ciebie nie przepraszam, ale też się wykazałeś brakami. Rozmiar rynku tu na pewno nie jest problemem! Problemem może być potencjalna konkurencja (jeśli nie uda się tego dobrze opatentować), problemem może być proces produkcyjny, zaangażowanie i ogarnięcie autora pomysłu (może się okazać że wpadnie na jakieś głupie pomysły jak dostanie kasę, albo że w ogóle nie będzie się dało z nim dogadać) i to wszystko wymagałoby sprawdzenia na ile to możliwe. Ilość okien które mogłyby to przyjąć jest na pewno wystarczająca ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: 6mln to on wspominał, te dane wydaję się trochę z dupy, ale zakładanie że na każdego Polaka przypada 1/3 okna rocznie też nie wydaje mi się prawdziwa.
      Druga rzecz, że wbrew temu co on tam zapewnia ten wynalazek nie musi pasować do wszystkich okien i podejrzewam, że nie zrobił reaserchu typów profilów stosowanych w stolarce pcv.
      To jest biznes wysokiego ryzyka, którego on nie potrafi prowadzić. On nie jest managerem.
      W takich biznesach udziały muszą być dużo większe dla inwestorów niż wynika to z kalkulacji ile można zyskać.
      Wynalazcom zawsze wiele się wydaje. Jakie to nie są świetne pomysły i jaki to nie jest pewny interes.
      Ja osobiście też mam wiele dobrych pomysłów. Ale zdaje sobie sprawę, że nie jestem w stanie rozwinąć biznesu, bo brakuje mi doświadczenia w prowadzeniu biznesu i nie mam takiego kapitału. Jedyne co mogę to je opatentować i sprzedać komuś kto już ma taki biznes. Takie są realia ;)
      Gdy sobie tak myślę do czego miałby mi być potrzebny taki produkt to dochodzę do wniosku że do niczego. Uchylanie okna spełnia swoją rolę doskonale.

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: Problem polega na tym, że średni zysk z inwestycji venture capital to 20-25% rocznie. Znaczy to tyle, że inwestując 500k w firmę gdzie pomysłodawca nie dokłada grosza od siebie a jedynie daje pomysł trzeba brać prawie całość firmy. Przy 50% (czy tam 49% jak piszesz) z tego pół miliona masz po 5 latach firmę wartą około 1.4 mln z czego tylko 700k jest twoje. To 40% zysku czyli niewiele więcej jak 5 letni zysk z inwestycji w dużo bezpieczniejsze nieruchomości. Przy 80% udziału masz 125% zysku i to jest już coś gdzie warto zaryzykować. Pomysłodawca też nie zostaje z niczym, bo z praktycznie zerowego wkładu robi się 280 tys. zł. Kokosów nie zbije ale ma już jakiś początek. Generalnie robienie biznesu za pół bańki za czysto cudze pieniądze to żaden interes. Gdyby gość wyłożył z 200 tysięcy np. z kredytu i wziął 300k od inwestorów to może całość byłaby jako tako opłacalna dla niego.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: Ojej, no ale nie możesz wyceniać konkretnej firmy w oparciu o "średni zysk z inwestycji venture capital".

      To jakbyś przyszedł do sklepu, wziął sobie jakiś owoc i oczekiwał że zapłacisz tyle ile "średnio kosztuje owoc", nie przejmując się tym czy masz w ręce truskawkę czy melona. Ja widzę w tym spory potencjał. Fakt, byłoby znacznie lepiej gdyby gość sięgnął też do własnej kieszeni (pożyczył od rodziny, wziął kredyt), głównie jak dla mnie z tego względu ze to by dawało lepsze gwarancje jego zaangażowania w projekt i traktowania go jak "swoje".

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: Ale tak się to robi. Ludzie którzy inwestują na zasadach VC nie inwestują w jedną ale w kilkanaście-kilkadziesiąt firm, licząc na ten średni zysk. 80% firm się nawet nie zwróci, ale jedna na 5 zrobi 150% rocznie i odbijesz sobie to co straciłeś na reszcie. Na tym etapie nie ma żadnych gwarancji, że firma nawet zacznie działać. Co innego kiedy firma już pracuje, już ma klientów, ma obrót itd. Zwykle korzysta się z trzech transz finansowania pierwszej czysto na rozruch, to zysk jest niemal żaden, potem na rozwój firmy i trzecia transza na stabilizację. Każda kolejna jest mniej dochodowa dla inwestora ale za to coraz bardziej bezpieczna. Dodatkowo pomysłodawca zwykle pracuje w danej firmie więc pobiera wynagrodzenie. Przykładowo firma dla której ja pracuje jest na 3 etapie, jesteśmy praktycznie samowystarczalni i zaczynamy spłacać inwestorów (niektórzy czekają na to już 8 lat) ale większość pomysłodawców firmy już dawno przeszło na "emeryturę" bo po przepracowaniu kilku lat jako prezesi/dyrektorzy i po sprzedaniu swoich udziałów nie muszą już nigdy pracować i mogą żyć z lokat i funduszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: A powiesz co robi Twoja firma?

      Ja widzę w tym nieco inny układ, te 500k których gość potrzebuje to stusunkowo niewiele pieniędzy i przypuszczam że on sam (razem z wujkiem) będzie skłonny pracować za niewielkie pieniądze, ale mając znaczący udział w firmie (dlatego właśnie chciałbym zostawić mu 51% żeby czuł się właścicielem.

      Bo moim zdaniem największym elementem jego wkładu w ten układ jest właśnie on i wujek - dwóch pracowników którzy są gotowi do robienia roboty, potrzebują tylko środków.

      Jeśli kupisz od nich całą firmę (albo zostawisz im tylko kilka procent), to wtedy właśnie będzie trzeba im wypłacać większe wynagrodzenia, bo nie będzie ich tak motywowała rosnąca wartość ich dużego udziału - i w takim układzie, z prostych psychologicznych względów widzę znacznie większe szanse na to że ich strategia może się zmienić z "mamy dużo motywacji na to żeby zrobić swój własny biznes" na "biznes nie jest nasz ale mamy pieniądze inwestorów, przejedzmy je sobie i zajmijmy się czymś innym". Wydaje mi się że po prostu znacznie rośnie wtedy prawdopodobieństwo upadku całego przedsięwzięcia (no, chyba że to inwestor po prostu zajmie się pracą albo zatrudni kogoś jeszcze innego, ale nie o to w tym miało chodzić żeby kupić pomysł, tylko żeby zainwestować w jego wykonanie).

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: Powiem tylko tyle, że jest to firma z branży fin-tech, raczej mało znana w Polsce.

      @KEjAf: Biznes ma to do siebie, że ten zarabia kto ponosi ryzyko, a jedynym ryzykiem jest tu kasa. On i wujek nie ryzykują niczym, w najgorszym wypadku zarobią trochę grosza i firma pójdzie do likwidacji. Inwestor za to straci kasę. Część odzyska ze sprzedaży maszyn itd. Ale nadal jest do tyłu. Nikt kto racjonalnie podchodzi do tego typu inwestycji nie weźmie na siebie 100% ryzyka za połowę zysków. Sam tworzę dwie aplikacje (które są związane z moją pracą zawodową i w zasadzie się wpisują w pewną niszę w runku) i jakby ktoś przyszedł i powiedział, że da mi 1 mln zł za 80% udziału w zyskach to bym się długo nie zastanawiał.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: Podejrzewam że taki fin-tech to jednak trochę mocno inna bajka. Tak samo Twoje aplikacje.

      Na czym polegają różnice? Choćby i na tym że w tym przypadku masz w pełni funkcjonalny prototyp, gotowy produkt ma wyglądać i działać tak samo. Najbardziej ryzykowny etap "research & development" jest w zasadzie zamknięty. No i wiadomo na pewno że produkt się sprzeda, nie wiadomo tylko za ile i jak szybko, ale można to sprawdzić wypuszczając na rynek małą partię (choćby i do pojedynczego sklepu ze stolarką okienną). Nie ma takiej możliwości żeby ktoś inny wyprodukował podobne urządzenie i rozdawał je za darmo, zarabiając na reklamach i śledzeniu zachowań użytkowników ( ͡° ͜ʖ ͡°). Za to, jeśli się dobrze przyjmie, to nie będziesz mógł jutro trafić do klientów w połowie świata i sprzedać im stu milionów kopii produktu, bo najpierw musisz je naprodukować i zadbać o dystrybucję.
      Czyli w Twoim przypadku (tak przypuszczam) pieniądze idą raczej na rozwój produktu, tutaj - na produkcję i dystrybucję. Ryzyko jest mniejsze i łatwiejsze do oceny, bo produkt już masz.

      Gość i wujek też ryzykują, swoim czasem i zaangażowaniem. Zresztą "ten zarabia kto ponosi ryzyko" to taki raczej slogan, a nie prawo natury którym możesz się posłużyć do wyciągania wniosków czy weryfikowania pomysłów. Na pewno działa to w ten sposób że jeśli przedstawiasz na wolnym rynku bardziej ryzykowny pomysł to musisz zaoferować więcej potencjalnych zysków żeby go sprzedać.
      Ale tutaj wyciągasz z tego inny wniosek - że nie ma takiej możliwości żeby zarobić dużo ponosząc niewielkie ryzyko, a to nieprawda, szczególnie w takich okolicznościach - kiedy pojawia się jakiś zupełnie nowy produkt.

      Ocenianie rzeczy przez pryzmat tego ile % ryzyka bierzesz na siebie za ile % zysków nie jest też przesadnie racjonalne. Ponosisz jakieś ryzyko i masz jakiś potencjał zarobienia na tym. Pytanie ile ryzyka ponosi ktoś inny i ile on może na tym zarobić i jak się to do siebie ma procentowo nic nie zmienia w Twojej sytuacji.

      jakby ktoś przyszedł i powiedział, że da mi 1 mln zł za 80% udziału w zyskach to bym się długo nie zastanawiał.

      Próbujesz "udowodnić" że nie tamto nie jest warte zainwestowania mówiąc że "ja mam coś zupełnie innego i bym sprzedał za milion". Nijak się to do siebie nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ale nawet mimo że to nie to samo, pomyśl o tym tak: przychodzi do Ciebie inwestor i mówi (powiedzmy że któraś z Twoich aplikacji wygląda bardzo obiecująco): założymy spółkę, ta spółka Cię zatrudni, będziesz w niej pracował na pełny etat i dopóki nie zacznie przynosić zysków, będzie Ci wypłacała drobną pensję żebyś nie umarł z głodu. Oczywiście tym samym rezygnujesz z pracy tam gdzie obecnie pracujesz, ale nie ma obaw, jak spółka zacznie przynosić zyski to 20% z nich trafia do Ciebie. Inwestor zabiera 80% z tych zysków a w zamian za to wyda milion PLN na maszyny urządzenia i inne rzeczy których potrzebuje spółka (reklamę, dystrybucję, księgowość, ewentualne usługi doradcze, wynajem nieruchomości itp.). Na taki układ byś poszedł?

      To zupełnie nie to samo co: masz tu 1mln, jutro wyląduje na Twoim koncie i rób tam sobie co chcesz, a jak napiszesz aplikację i zacznie zarabiać, to oddaj mi 80% zysków - na taki układ każdy by poszedł i w 100 przypadkach na 100 zjadłby milion i nic ciekawego nie zrobił.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: Lepiej by na tym wyszedł, gdyby napisał program i podczepił się pod unijne dotacje. Ale to czas i niepewność.

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna