"Czasami ludziom zdarza się potknąć o prawdę, ale większość prostuje się i idzie dalej, jakby nic się nie stało"

  •  

    #publicystyka #socjologia #polityka

    Powinniśmy się cieszyć, że tak wielu Polaków w rozmaitych sondażach odpowiada: „Nie mam zdania”. To dzięki tej niezdecydowanej i zdystansowanej części społeczeństwa (czasem jest to połowa, a czasem nawet większość) da się tu jeszcze w ogóle żyć. Po tych wszystkich strasznych słowach, które padły ostatnio w naszej polityce – po „zdradach”, „targowicach”, „Stalinach” i „Hitlerach” – powinniśmy trzymać kciuki za nasz narodowy indyferentyzm. Gdyby więcej z nas w rozmaitych sprawach miało bardziej zdecydowane zdanie, tkwilibyśmy już w środku wojny domowej, i to prawdziwej, a nie tylko metaforycznej.
    #4konserwy vs #neuropa
    #wolnyrynek vs #socdem
    #pis vs #kod
    #ateizm vs #katolicyzm

    ...i inne "Tańce wojenne między religiami 
    Tyle setek lat. Cele zawsze te same 
    Formy podobne. I to mnie przeraża 
    Widzicie, lat tyle, nikt nie zauważa" 
    #polska

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23433985,sroczynski-nie-wiem-nie-mam-zdania-dlaczego-w-sondazach.html
    pokaż całość

    •  

      Ej #neuropa jak to się nazywało? Patośrodkizm? Prawośrodkizm? Pseudośrodkizm? ...chodzi o te wasze bekadefinicje ktore tworzycie żeby tłumaczyć sobie swoje urojenia, powstałe przez pragnienie radykalizacji całego otoczenia przeciw wszystkim, którzy ośmiela sie pochwalić za coś PiS lub przyznac, ze ten rząd jest lepszy niż poprzednie. Przypomnijcie pls. Chce wiedzieć jak nazywa się moja błędna sciezka, którą obrałem odrzucając 'jedyną słuszną religię' pokaż całość

      +: neilran
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Nacjonaliści są wrogami własnej ojczyzny. Gubią tę ojczyznę w przeświadczeniu, że jej służą, że pracują dla wielkości. Płuczą sobie szerokie gardło pustymi frazesami i bełkotem, a życie przechodzi nad ich krzykiem do porządku dziennego i naród płaci gorzko i krwawo za ich błędy. Nie ma na nich sposobu w aptece. Przyjdzie chwila, kiedy naród się ocknie i zrozumie. Ale że chwili tego ocknienia przewidzieć nie można, tedy serca patriotów i obywateli drżą o los ojczyzny!

    - Stanisław Posner, działacz PPS-u i senator Drugiej Rzeczypospolitej, rok 1921.
    #neuropa #cytatywielkichludzi #socdem
    pokaż całość

  •  

    #geopolityka #izrael #palestyna #usa #zydzi

    Grupa żydowskich rodziców uczniów nowojorskiego liceum wyraziła oburzenie wezwaniem uczniów do uczczenia minutą ciszy Palestyńczyków zabitych w czasie starć na granicy Strefy Gazy i Izraela.

    W liceum Beacon High School we wtorek jeden z uczniów wezwał przez szkolny radiowęzeł do uczczenia minutą ciszy Palestyńczyków, którzy dzień wcześniej zginęli w starciach na granicy między Izraelem a Strefą Gazy. Nie jest jasne, czy uczeń zrobił to za zgodą dyrektora szkoły.

    - Jestem bardzo zdenerwowany, ponieważ nie po to posłałem dziecko do publicznej szkoły w Nowym Jorku, aby rzucić je na żer kompanów Hamasu - powiedział ojciec jednego z uczniów w rozmowie z "The New York Post".

    - Nie sądzę, aby szkoła powinna promować minutę ciszy dla terrorystów. Co jeśli chodziłoby o islamskich terrorystów z Daesh? - pytała matka jednego z uczniów żydowskiego pochodzenia.

    Z kolei jedna z żydowskich uczennic szkoły, Sophie Steinberg, powiedziała "New York Post", że "wielu jej żydowskich przyjaciół czuło się dziwnie, gdy rozpoczęła się minuta ciszy". - Nie wiedzieli jak się zachować - oceniła.

    Organizacja Amerykańskich Syjonistów - domaga się przeprosin od szkoły.
    #mikroreklama
    https://www.wykop.pl/link/4321353/usa-minuta-ciszy-dla-palestynczykow-w-szkole-zydzi-protestuja/
    #4konserwy #neuropa
    Już wiem czemu ostatnio staję się antysemitą...

    pokaż spoiler przez żydów!

    uuuu #antysemityzm
    pokaż całość

  •  

    O brzytwie tnącej ciężar dowodu nieistnienia

    Miało być o doświadczeniach religijnych, jednak nie będzie. Ten wpis powstaje wprawdzie, lecz kiedy tak kształtował się jego niewyraźny zarys, stało się jasne, że jego rozmiary wykraczają poza kształt spodziewany. Dodatkowo postanowiłem, że odświeżę sobie Doświadczenia religijne Jamesa. Z tego powodu uznałem, iż potrzeba tu więcej czasu i namysłu, a że tego pierwszego ostatnio mi brak, odcinek wciąż skrywają cienie przyszłości. Mimo to obiecałem wpis po majówce. Posiadam również zupełnie nieżyciową przywarę dotrzymywania słowa, nawet jeśli wiąże się to z opóźnieniami, zatem przed Wami kolejny odcinek serii „Nowy Onanizm”.

    Współczesny freethinker, rycerz niepokalanego Rozumu. Zbroją jego sceptycyzm, w dłoni zaś dzierży oręż logiki, który raz po raz z niesłabnącym zapałem unosi, aby ściąć łeb Hydrze teistycznego zabobonu, z rzadka jedynie unosząc fedorę, by obetrzeć pot perlący się na czole chmurnie ściągniętym wysiłkiem krytycznego namysłu. Przy sercu jego, na strudzonej piersi, egzemplarz „Boga urojonego”. A jednak Hydra wciąż trwa i głowy nie traci, bowiem oręż racjonalisty lichym jest…

    Porzućmy ten egzaltowany ton, tak przecież niewłaściwy ludziom rozumnym i racjonalnym. Dzisiejszy wpis omawiać będzie prawa logiki. Prawa logiki szczególne, jako że znane są one wielu, lecz w jakiś tajemniczy sposób nie logikom. Mimo to przeczytać o nich można nie tylko na Wykopie i nie tylko pod tagiem #ateizm, lecz również w „poważnych” debatach z udziałem najznamienitszych przedstawicieli neoateizmu. Zacznijmy od ciężaru dowodu.

    Jestem niemalże pewien, iż każdy, kto czyta te słowa, spotkał się, nie raz, nie dwa, z powtarzaną jak mantra formułą:

    ciężar dowodu spoczywa na osobie stawiającej tezę
    Całkiem możliwe, że spotkał się również ze stwierdzeniem, iż wynika to z praw logiki. Nie wiedzieć czemu, chyba każdorazowo osobą stawiającą tezę jest osoba wierząca, co sugerowałoby, że strona przeciwna nie czyni żadnych pozytywnych rozstrzygnięć, co należałoby uznać za wyjątkowe osiągnięcie. Szkopuł w tym, że cały ten ciężar dowodu nie ma z logiką nic wspólnego, toteż nie dziwi, że nie na trafimy w żadnym podręczniku na wzmiankę o rzekomym prawie, które regulowałoby, kto ma dźwigać ten ciężar.
    Otóż formuła, którą tu przywołaliśmy, nie jest niczym więcej niż jedną z zasad dyskursywnego savoir-vivre’u, zwykłym konwenansem dyskusji, którego przestrzeganie, jak to ma miejsce w przypadku konwenansów w ogóle, jest dobrowolne, chociaż oczywiście mile widziane. Nikt jednak nie jest zobligowany, aby ten krzyż przyjmować na swoje ramiona, bo i jakaż instancja miałaby egzekwować takowe rygory? Trybunał logiczny milczy w tej kwestii, mimo że to na jego wyroki powołują się ci, którzy tak chętnie obarczają oponentów ciężarem dowodu. Koniec końców ciężar spoczywa na tym, kto zgodzi się go nieść.

    Przejdźmy teraz do innego rzekomego prawa, które wymaga szerszego omówienia niźli przypadek poprzedni. Niejednokrotnie napotkałem bardzo kategoryczne konstatacje mówiące, że niemożliwym jest udowodnić nieistnienie czegokolwiek, a nawet że niemożliwym jest dowieść prawdziwości twierdzenia negatywnego. Co więcej, ma to wynikać z podstaw logiki. Na nieszczęście jedną z nich jest prawo niesprzeczności będące fundamentem logiki klasycznej, a które jest twierdzeniem negatywnym i które, uwaga, udowodnić jak najbardziej można. Czyżby prawa logiki przeczyły sobie wzajemnie? Niestety, raczej Dawkins, Harris oraz ich internetowi, i nieinternetowi, zwolennicy o logice mają jeszcze mniejsze pojęcie niż autor tego wpisu.
    Nie tylko da się udowadniać twierdzenia negatywne, w tym twierdzenia o nieistnieniu, ale i samo rozróżnienie na sądy pozytywne i negatywne jest poniekąd sztuczne, bowiem zasada podwójnej negacji sprawia, że z każdego zdania pozytywnego można utworzyć zdanie negatywne. I tak zdanie:

    Dzisiaj pada deszcz
    Jest tym samym, co:

    Nie jest prawdą, że dziś nie pada deszcz
    p ≡ ~~p

    Dalej, twierdzenie „nie można udowodnić twierdzenia negatywnego” samo w sobie ma charakter negatywny, zatem na mocy swojej treści nie może zostać udowodnione, czyli nie ma podstaw, aby je przyjmować.

    A może nie można udowadniać tylko szczególnego rodzaju twierdzeń negatywnych, to jest twierdzeń o nieistnieniu? Cóż, jak najbardziej można. W matematyce to chleb powszedni. Ba, aby uznać to za bujdę wystarczy przywołać taki jaskrawy przykład jak trójkąt z czterema kątami. Zdanie „istnieje trójkąt posiadający cztery kąty” jest wewnętrznie sprzeczne, zatem na mocy prawa wyłączonego środka należy uznać za prawdziwe jego zaprzeczenie „nie istnieje trójkąt posiadający cztery kąty”.

    Weźmy jeszcze taki dowód:

    Jeśli krasnoludki istnieją, znajdowalibyśmy małe czerwone czapeczki
    Nie znajdujemy małych czerwonych czapeczek
    Zatem (na mocy MT) krasnoludki nie istnieją

    Proszę, poprawny dowód dedukcyjny na nieistnienie krasnoludków. Że co? Że przesłanki nie są udowodnione? A od kiedy udowadnia się przesłanki? Czy potem należy udowadniać też przesłanki dowodów przesłanek? I przesłanki dowodów przesłanek dowodów przesłanek? Gdzie się zatrzymać?

    „Hola, hola”, może ktoś rzec, „przecież nas nie interesują obiekty matematyczne i wiedza aprioryczna, tylko rzeczywistość empiryczna, gdzie stosujemy indukcję. Problem indukcji sprawia, że nie da się udowodnić, że dana klasa obiektów nie istnieje”. W zasadzie problem indukcji sprawia, że nie można udowodnić indukcyjnie praktycznie niczego, a właściwie to nie można na jej drodze osiągnąć pewności, jaką na ogół wiążemy z pojęciem „dowodu”. Czy zatem trzeba uznać absurdalne przekonanie, że gdzieś w Układzie Słonecznym lata sobie czajniczek na herbatę? Nie bardzo, a to dlatego że współczesne teorie indukcji używają raczej prawdopodobieństwa (to tylko przenosi problem indukcji na inny poziom, to jednak wykracza dalece poza tematykę tego wpisu). Wszystko, co wiadomo nam o czajniczkach, misjach kosmicznych, Układzie Słonecznym etc. skłania nas do poglądu, że herbaty w kosmosie nie wypijemy. Uznanie nieistnienia takiego czajniczka, choć może nie całkowicie pewne, jest jednak epistemicznie uzasadnione. Z tego tez powodu jest on kiepską analogią do twierdzeń religijnych.

    Na koniec potniemy się Brzytwą Ockhama. Czy rzeczywiście nakazuje ona skreślić boga jako byt nadmiarowy? Wszystko zależy od tego, co uznamy za byt nadmiarowy. Brzytwa bywa formułowana na różnorakie sposoby. Jeden z nich mówi, że spośród dwóch teorii, których moc eksplanacyjna jest identyczna, należy przyjąć tę, która czyni mniej założeń. Jak jednak mierzyć moc eksplanacyjną? O ile takie sformułowanie może być użyteczne, kiedy rozstrzygamy na polu naukowym między ewolucjonizmem a inteligentnym projektem, to twierdzenia religijne nie są tej samej kategorii, co teorie naukowe. Sama wiara nie jest tylko uznawaniem pewnych sądów o rzeczywistości, ale otwiera podmiot na świat, odpowiednio go nastrajając (używając słownika Heideggera), aby mógł się niej zanurzyć i w niej zamieszkać. Cóż znaczy moc eksplanacyjna przy tak istotnym znaczeniu funkcjonalnym? Jakie prawo nakazuje nam władać Brzytwą? Nie jest ona niczym więcej, jak wyrazem preferencji estetycznych (brak mi lepszego określenia), podobnie jak minimalizm w mieszkaniu. Jak z tego, że można żyć mając minimum sprzętu, wynika, że ze sprzętów nadmiarowych jesteśmy zobligowani rezygnować?
    Na koniec warto zauważyć, że stanowisko ateistyczne czyni tyle samo założeń co teistyczne, ponieważ zastępujemy w nim tezę o istnieniu boga jej zaprzeczeniem, co jednak nie zmienia liczby wszystkich twierdzeń.

    Było krótko, jednak ten wpis ma jedynie osłodzić Wam czas oczekiwania. Czas, który może znacząco się wydłużyć, bowiem wchodzenie na Wykop to ostatnimi czasy pewny sposób na wyzbycie się wszelkiej chęci do życia, nie wspominając o jakiej bądź aktywności.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #religia #ateizm
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Cheater

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.